prawdziwy_ewelina22
16.06.12, 12:10
Chciałam się ponownie podzielić pewną refleksją, chociaż prawie że zostałam zlinczowana w poprzednim wątku. Od czasu propozycji Balcerowicza zaroiło się na forum od wątków typu "kocham swoją pracę" itp. itd.
Dochodzę do wniosku, że nauczycielka mojego dziecka (za niecały miesiąc - była) średnio kocha swoją pracę.
Drugie półrocze trzeciej klasy to w zasadzie ciąg zwolnień pani. Ma to przełożenie na naukę dzieci, przynajmniej tych, ktore nie są prymusami.
Teraz zbliża się koniec roku szkolnego, i komitet rodziców nadgorliwych uchwalił, że robimy składkę na prezent na zakończenie roku dla pani.
Mój przyczynek do propozycji Balcerowicza jest taki, żeby takie formy pseudodobrowolnego "wynagradzania" nauczycieli były zakazane, podobnie jak teraz lekarze bardzo uważają na wszelkie "dowody wdzięczności" od pacjentów.
Nie rozumiem, dlaczego ktoś kto jest nauczycielem musi się w ciągu roku szkolnego ciągle zwalniać. Argument - bo ma małe dzieci. To trzeba było wcześniej pomyśleć kim chce się być, albo dlaczego mąż tej pani nie bierze tych zwolnień? Przecież on też ma małe dzieci.
W tym roku syn miał pania, która ma małe dzieci i umierał jej tata. Z obserwacji wynika, że mimo płatnego urlopu 14 tygodni, nauczyciel może zwalniać się nieograniczoną liczbę razy. Pozostaje mi życzyć sobie w duchu, aby w przyszłym roku nie trafił do pani, która a) jest w ciąży b) ma małe dzieci c) wychodzi za mąż d) ma chorych rodziców/rodzica e) jeszcze coś f) każda z tych przyczyn rozdystrybuowana równo pomiędzy nauczycieli poszczególnych przedmiotów.
Argument, że nauczyciel haruje jak wół i w związku z tym ....,....., ....., nie przemawia do mnie w kontekście zwalniania się z powodu wizyty u lekarza z dzieckiem. Z moich obserwacji wynika, że nauczyciel opuszcza szkołę ok. godziny 14.00 i niech sobie wtedy chodzi do lekarza z dzieckiem, jedzie pocieszać mamę czy cokolwiek. TEMU SŁUŻY TEN SYSTEM PRACY: 6 godzin - nie cały dzień spędzony w szkole + ok. 14 tygodni rocznie płatnego urlopu!!!!
Niestety zostałam tak zlinczowana, że rozumiem, dlaczego w niektórych prymitywnych kulturach utrzymuje się zwyczaj kamieniowania: nic nie sprawia takiej radochy, jak być 20 czy 30 osobą dowalającą komuś.
A teraz idę grzecznie zapłacić swoją składkę na prezent dla pani, która spieprzyła mojemu dziecku pół roku edukacji. Oczywiście odwalę za nią robotę ja, bo to moje dziecko i ma coś umieć.