edelstein
18.06.12, 12:18
Od dluzszego czasu fascynuje mnie idea freeganizmu.Wczoraj obejrzalam kolejny program traktujacy o tym ile dobrej zywnosci laduje na smietnikach i powiem szczerze,ze co raz bardziej zastanawiam sie nad byciem freeganka.W Europie produkuje sie tyle nadwyzek jedzenia w ciagu roku,ze mozna byloby nakarmic dwa razy glodujacych na swiecie.Tu laduja na smietniku ziemniaki o ksztalcie serca i ogorki,ktore wyrosly zbyt krzywe,a w Afryce co chwile umiera ktos z glodu.Co taz czesciej mam wrazenie,ze problemu glodu nikt tak naprawde rozwiazac nie chce,a nie nie moze.
Do sedna w De wyciagniecie wyrzuconej do smietnika rzeczy jest kradzieza i tylko to mnie stopuje,bo nie lubie lamac prawa,ale z drugiej strony wywalajac miliony ton zywnosci zabieramy prawo do zycia glodujacym ludziom.
Jedynym uczciwym wyjsciem byloby proszenie po zamknieciu sklepow o mozliwosc wziecia tego co wywala.
Jak myslicie czy lamanie prawa w tym przypadku jest zle?