lepiej rodzić na emigracji?

18.06.12, 14:14
Kochane przyszłe mamy, decydujcie się na rodzenie w Polsce! Ktoś przecież musi pracować na nasze emerytury, co będzie za kilka lat z biednymi nauczycielami i pustymi szkołami? Apeluję nie wyjeżdżajcie! Co tam zasiłki, lepsze perspektywy, większe zarobki, komfortowe życie. Nie tylko to się liczy, a patriotyzm gdzie? Wybierajcie Polskę!

www.edziecko.pl/rodzice/1,79361,11959701,Gdzie_ten_baby_boom__Na_Wyspach_.html
    • gazeta_mi_placi Re: lepiej rodzić na emigracji? 18.06.12, 14:18
      Oj tak, raj dla każdego Polaka:

      elondyn.co.uk/newsy,wpis,10148
      • barbibarbi Re: lepiej rodzić na emigracji? 18.06.12, 14:24
        gazeta! ty ściemniasz! Za szybka reakcja z twojej strony oznacza panikę, nawet nie przeczytałeś artykułu który zalinkowałam, w 4 minuty nie da się! Następnym razem policz do stu, 20 głębokich wdechów, pianę z ust wytrzyj i dopiero potem ripostuj.
        • e-milia1 na emigracji jest przynajmniej darmowe PDA 18.06.12, 14:35
          i nikt nie zmusza do karmienia piersia... moglabym dalej wymieniac, to pierwsze dwie rzeczy, ktore wpadly mi do glowy...
          • izak31 Re: na emigracji jest przynajmniej darmowe PDA 18.06.12, 14:41
            a czy przypadkiem u nas nie jest łatwiej załatwić cesarkę?
            • najma78 Re: na emigracji jest przynajmniej darmowe PDA 18.06.12, 14:46
              izak31 napisała:

              > a czy przypadkiem u nas nie jest łatwiej załatwić cesarkę?

              big_grin
              • izak31 Re: na emigracji jest przynajmniej darmowe PDA 18.06.12, 14:49
                nie wiem co Cie tak smieszy...? Ja się staram o ciazę (nie wiem jeszcze czy bedzie sukces) a cc juz mam zaklepane. Mozna tak się chce?
                • e-milia1 na emigracji latwiej o cesarke 18.06.12, 14:52
                  poza tym invitro jest legalne i dofinansowywane przez panstwo. ksiazek nie trzeba do szkoly kupowac, wypozycza sie je tylko na rok. panstwo pomaga rodzinom.....
                  • gazeta_mi_placi Re: na emigracji latwiej o cesarke 18.06.12, 15:06
                    W Polsce in vitro też jest legalne, nie robią tego w podziemiu smile
                  • anyx27 Re: na emigracji latwiej o cesarke 18.06.12, 15:07
                    e-milia1 napisała:

                    > poza tym invitro jest legalne i dofinansowywane przez panstwo. ksiazek nie trze
                    > ba do szkoly kupowac, wypozycza sie je tylko na rok. panstwo pomaga rodzinom..


                    Socjal pełną gębą. Mam nadzieję, ze u nas nigdy do tego nie dojdzie. Choć już teraz, nie wiedzieć dlaczego, niektórym sponsoruje się podręczniki, obiady w szkole, mieszkania itp.
                    • barbibarbi Re: na emigracji latwiej o cesarke 18.06.12, 15:57
                      > Socjal pełną gębą. Mam nadzieję, ze u nas nigdy do tego nie dojdzie. Choć już t
                      > eraz, nie wiedzieć dlaczego, niektórym sponsoruje się podręczniki, obiady w sz
                      > kole, mieszkania itp.

                      socjalu dzieciom żałujesz? O nieeeladnie! To jaki masz pomysł na spożytkowanie państwowej kasy? Jeszcze więcej urzędników, wyższe pensje dla nauczycieli, a może policjantom obniżyć wiek emerytallny? Hę?
                      • anyx27 Re: na emigracji latwiej o cesarke 18.06.12, 20:07
                        barbibarbi napisała:
                        > socjalu dzieciom żałujesz?

                        Owszem, jeśli mają zdrowych rodziców, którym pracować się nie chce.

                        • barbibarbi Re: na emigracji latwiej o cesarke 18.06.12, 20:20
                          to dzieci mają zdechnąć z głodu, bo miały pecha urodzić się w patologicznej/nieporadnej/bezrobotnej/niewykształconej/chorej rodzinie? Inne europejskie kraje hojnie wspierają rodziny, dlatego że są głupsze, czy bogatsze od Polski?
                          • anyx27 Re: na emigracji latwiej o cesarke 18.06.12, 20:45
                            barbibarbi napisała:

                            > to dzieci mają zdechnąć z głodu, bo miały pecha urodzić się w patologicznej/nie
                            > poradnej/bezrobotnej/niewykształconej/chorej rodzinie? Inne europejskie kraje h
                            > ojnie wspierają rodziny, dlatego że są głupsze, czy bogatsze od Polski?

                            Rozumiem, że jesteś za państwem socjalistycznym? Uważam, że socjal powinno się ukrócić. Pomagać należy osobom chorym, niepełnosprawnym lub/i tym, które mają niepełnosprawne, chore dzieci. Inne kraje, które miały/mają większy socjal boleśnie sie przekonują, że to był błąd.
                            • barbibarbi Re: na emigracji latwiej o cesarke 18.06.12, 20:59
                              Uważam, że socjal powinno się
                              > ukrócić.

                              ale który socjal? W Polsce praktycznie socjal nie istnieje, masz na myśli te 60 zeta na miesiąc rodzinnego dla rodzin o skrajnie niskich dochodach? Ciekawe na co poszłyby te pieniądze gdyby i to zabrać? Limuzyny dla samorządów? Czy może niezbędne szkolenia zagraniczne (czytaj "wczasy") radnych gmin? Podwyżki dla polityków? No, w każdym razie zawsze się znajdą jakieś pilniejsze potrzeby, niż jakieś tam dzieci. Pomysł nie jest zły, tak, tak, zlikwidować socjal! Dać pieniądze z powrotem do budżetu!
                              • anyx27 Re: na emigracji latwiej o cesarke 18.06.12, 21:44
                                barbibarbi napisała:

                                > Uważam, że socjal powinno się
                                > > ukrócić.
                                >
                                > ale który socjal? W Polsce praktycznie socjal nie istnieje

                                Tak? A to ciekawostka. A mieszkania socjalne? A dopłaty do obiadów dla dzieci? A zasiłki dla bezrobotnych? A wyprawki szkolne? Wymieniać można długo. Sama znam takich, co to do pracy nie pójdą, bo im się nie opłaca.
                                • gazeta_mi_placi Re: na emigracji latwiej o cesarke 19.06.12, 16:14
                                  Dokładnie, plus (nie wiem czy we wszystkich miastach czy wybranych) dzieci z rodzin wielodzietnych bilety na komunikację miejską mają za darmo.
                        • ru-bi-an Re: na emigracji latwiej o cesarke 19.06.12, 13:14
                          > Owszem, jeśli mają zdrowych rodziców, którym pracować się nie chce.
                          >



                          nie wszyscy sa stworzeni do pracy i nie wszyscy marza o tyraniu jak wol przez cale zycietongue_out
                          • anyx27 Re: na emigracji latwiej o cesarke 19.06.12, 16:07
                            ru-bi-an napisał(a):

                            > > Owszem, jeśli mają zdrowych rodziców, którym pracować się nie chce.
                            > >
                            >
                            >
                            >
                            > nie wszyscy sa stworzeni do pracy i nie wszyscy marza o tyraniu jak wol przez c
                            > ale zycietongue_out

                            Jasne, niech się lenią, tylko nie za nasze pieniądze tongue_out
                  • malwa51 Re: na emigracji latwiej o cesarke 18.06.12, 15:13
                    U "nas"(skandynawia) do cesarki trzeba miec doooooobry powod. Dziecko 5,5 kg nie bylo wskazaniem dla zony mojego instruktora, powiedzial, ze miala potworny stres i schizy, ale dzieki niebiosom dziecko ustawilo sie w poprzek i trzeba bylo ciac. Szczeka facetowi opadla kiedy sie dowiedzial, ze w PL mozna na zyczenie bez wskazan med, w prywatnej klinice, prawie jak Britney Spears tongue_out Chyba w Niemczech jest troche lepiej z tym wyborem.

                    Moje kolezanki ze studiow rodzace w Polsce traumy nie mialy.Dziewczyny srednio sytuowane, wiec 6k za opieke raczej nie placily. Pewnie duzo zalezy od szczescia. Nie idealizowalabym slepo zagranicy.
                    Sama cenie sobie tutejsza opieke dentystyczna (moze mialam szczescie, ale robota fachowa i trwala) ale ta opieka z kolei wycenia swoje uslugi bardzo drogo tongue_out
                • najma78 Re: na emigracji jest przynajmniej darmowe PDA 18.06.12, 15:04
                  izak31 napisała:

                  > nie wiem co Cie tak smieszy...? Ja się staram o ciazę (nie wiem jeszcze czy bed
                  > zie sukces) a cc juz mam zaklepane. Mozna tak się chce?
                  big_grin

                  You've made my day.

                  Zycze sukcesow w staraniu i szczesliwego rozwiazania.
          • malwa51 Re: na emigracji jest przynajmniej darmowe PDA 18.06.12, 14:59
            > i nikt nie zmusza do karmienia piersia... moglabym dalej wymieniac, to pierwsze
            > dwie rzeczy, ktore wpadly mi do glowy...

            Chyba zartujesz smile W kraju, w ktorym mieszkam uznawanym jako wyzsza cywilizacja i w ogole raj tongue_out do socjalu podali kobite, ktora nie chciala.(Abortowac mozna na zyczenie, ale nie karmic piersia na zyczenie juz nie)

            Mojego syna trzymali w szpitalu 4 dni i tak, zmuszali do karmienia piersia. Od....li sie dopiero, jak zaczal mu cukier mocno spadac i do akcji wkroczyla lekarka - i na jej rozkaz dostal wreszcie flache. Laski wpisywaly tylko w dziennik ze dziecko sie trzesie (a co ma sie nie trzasc, jak cukier spada)? I mowily, ze dobrze(!) wyglada, a ja mam "probowac, probowac" zas mleka jak nie bylo tak nie bylo....
            Kiedy syn pozniej z innego powodu byl na innym oddziale i opowiedzialam o tym lekarzom, przyznali, ze polozne sa specyficzne i na porodowce maja fiola na tym punkcie i trzeba bylo sobie nimi nie zawracac glowy. Lekarze sie tu poloznicami nie opiekuja, robia to polozne i mozna urodzic w ogole lekarza nie spotykajac. Ja spotkalam m in "dzieki" hipoglikemii syna...
            (Jakbym wiedziala co mnie czeka, wzielabym mleko gotowe do spozycia i miala ich w tyle.)
            • lipsmacker Re: na emigracji jest przynajmniej darmowe PDA 18.06.12, 15:31
              Jak to ZMUSZALI? Zwiazali Cie i doili, czy wydzierali z reki butelke? Breastfeeding mafia jest wszedzie ale wystarczy troszke asertywnosci, to Twoje dziecko i robisz co uwazasz za stosowne.

              Australia - cesarke mozna 'na zawolanie', ja nie korzystalam. Z obu porodow bylam zadowolona, maksimum prywatnosci, dobra opieka i warunki.

              W Polsce nie rodzilam wiec porownania nie mam.
            • e-milia1 ja karmilam wiec nie musiano mnie zmuszac 18.06.12, 15:36
              ale pani, ktora lezala ze mna w pokoju karmila butelka i nie zauwazylam zeby ja do czegokolwiek zmuszano. bez szemrania przynoszono jej co kilka godzin butle z mlekiem dla dziecka. gdy urodzilam corke pare lat temu tez przynoszono mi butle, wrecz mi zaproponowano dokarmianie bo corce zoltaczka grozila. co do poloznych. ja tez lekarki przy porodzie nie mialam i nie przeszkadzalo mi to. w czym polozna niby gorsza?
              • anyx27 Re: ja karmilam wiec nie musiano mnie zmuszac 18.06.12, 15:56
                Rodziłam w PL. Po całej nocy męki zażyczyłam sobie cc, bo po ścianach już chodziłam z bólu i zmęczenia. Lekarz pogadał trochę, ze nie ma wskazań itd., ale cc zrobili. Po cc młodą od razu do butli przystawiali, nikt mi nie kazał karmić cyckiem. Na szczescie.
                • barbibarbi Re: ja karmilam wiec nie musiano mnie zmuszac 18.06.12, 16:00
                  coście się czepiły tych cesarek i karmienia? To chyba nie z tego powodu kobiety wybierają rodzenie na emigracji, tylko wyjeżdżają tam, żyją i planują wychować swoje dzieci z powodów ekonomicznych.
                  • jowita771 Re: ja karmilam wiec nie musiano mnie zmuszac 18.06.12, 16:30
                    Ja urodziłam w Polsce, ale myślę o wyjeździe z powodów ekonomicznych. Zamiast tracić czas tutaj lepiej poszukać lepszego miejsca dla siebie i swoich dzieci. Ostatni gasi światło.
                  • e-milia1 barbibarbi, nie do konca 18.06.12, 19:06
                    moja szwagierka pojechala specjalnie rodzic do de bo nie chciala w pl., mieszka i pracuje w Polsce, ale jej maz pracuje w Niemczech....
                    • babcia47 Re: barbibarbi, nie do konca 18.06.12, 19:29
                      mieszka
                      > i pracuje w Polsce, ale jej maz pracuje w Niemczech....
                      pojechałaby urodzić do de nawet gdyby miała urodzić na rozstaju dróg, samotnie, bo to wiąze sie z takim socjalem (i podwójnym obywatelstwem) jakby w rodzinie jeszcze jedna osoba pracowała..warunkiem jest tylko, by dziecko pracującego w de równiez tutaj się urodziło..też mam w rodzinie tak urodzone dzieci a przy tym nikt nie ukrywał dlaczego właśnie tam urodzone, choc wychowywały sie do wieku szkolnego przewaznie w Pl..bo też inną wartośc maja u nas te pieniadze
                      • moni692 Re: barbibarbi, nie do konca 18.06.12, 19:30
                        E tam babciu, chyba ktos ci glupot naopowiadal.
                      • ailia Re: barbibarbi, nie do konca 18.06.12, 20:49
                        Co ty opowiadasz to jak te historie, że w Niemczech to kasa na ulicy leży.
              • malwa51 Re: ja karmilam wiec nie musiano mnie zmuszac 18.06.12, 16:42
                Mnie odmawiano podania butelki, choc prosilam kilkakrotnie i zwracalam uwage na wysuszone usta dziecka i na to ze nie ma sily ssac, kazaly tylko do piersi przystawiac - wiec poniekad mozna to bylo nazwac "zmuszaniem". Pokarmu nie mialam, ew b.niewielkie ilosci -zakonczylam karmienie piersia po przyjezdzie do domu, kupujac po drodze mleko mod.
                i wreszcie sie biedak najadl.
                Nie mialam kogo poprosic o kupienie mm i przywiezienie mi do szpitala, bo maz byl w domu ze straszakiem ktorego nie mial z kim zostawic, a na oddzial rodzenstwa nie wpuszczano. Dowiedzial sie o tym jak przyjechal i go wyproszono tongue_out Nie wiem, czy tylko wtedy tak bylo (chlapowato -przedwiosnie i duzo przypadkow grypy) czy taki zakaz jest tam w ogole.

                Polozna/pielegniarka jako taka nie jest gorsza, ale ZADNA (w ciagu tych 4 dni dyzur mialy przeciez rozne) nie spelnila prosby o podanie butelki, ani nie przejela sie moimi obawami. Dopiero na polecenie lekarki maly dostal te nieszczesna butelke. Chodzilo mi o opieke lekarska dla dziecka, nie obecnosc lekarza przy porodzie. Czegos takiego jak obchod lekarski na porodowce nie mialam, lek przyszla dopiero po niskiej glukozie syna. Przychodzily przedstawiac sie pielegniarki na zmianie, ale na zasadzie "Czesc, jestem anna, wszysko ok? Zadzwon w razie potrzeby".

                Przypuszczam, ze mafiostwo piersiowe tongue_out maja wyuczone (czyt. taka "polityka" oddzialu, zeby mm nie dawac) bo moze jako osoby prywatne flache by jednak przyniosly. Zrobilo sie to bardziej ekstremalne, bo starszak doczekal sie dopajania juz w 2 dniu (tez nie mialam pokarmu).
                Szwagierke (tubylcza) wypuszczono ze szpitala po 7 godzinach (jesli wszysko jest ok, wypuszczaja -chyba ze sie jest pierworodka - po ok 7-10h od porodu). Mnie trzymali bo chcieli zobaczyc jak idzie karmienie piersia tongue_out
                • gazeta_mi_placi Re: ja karmilam wiec nie musiano mnie zmuszac 18.06.12, 16:58
                  Bardzo współczuję, cóż jak widać nigdzie nie jest różowo...
                • thorgalla Re: ja karmilam wiec nie musiano mnie zmuszac 18.06.12, 17:11
                  Skandynawia czyli Szwecja czy Norwegia?
                  Bo w Danii dobrze wspominam.
                  Znieczulenie było bo żadnego proszenia,na cc się skończyło bo było pewne problemy.
                  Tabletkę na zatrzymanie laktacji dostałam.Dziecku glukozę zbadali bo dokarmiali ją przez sondę (za niska była). W pokoju mlecznym wink kilka rodzajów mleka do wyboru,na początku pielęgniarka,potem ja sama.
                  Nikt mnie do niczego nie zmuszał.
                  • malwa51 Re: ja karmilam wiec nie musiano mnie zmuszac 19.06.12, 15:31
                    W Szwecji jest tez na zyczenie, ale szwagierka (Szwedka) mowila, ze nie bardzo sie spieszyli z podaniem. Ja nie mialam, bo za pierwszym razem jakos bardzo nie bolalo, a za drugim wjechalam do szpitala w pozycji horyzontalnej z rozwarciem na 10 cm wink
                    Coz, ja akurat doswiadcznia mialam niezbyt przyjemne, chpoc Szwedzi nie tez pieja peanow na czesc swojej sluzby zdrowia. Teraz na przyklad jest w szpitalach brak miejsc i odwoluja niektore zabiegi planowane na lato - pielegniarek brak (byl tez jakis protest) wczoraj podali w "newsach".

                    Co moge pochwalic, to sprzet, system opieki med i dentystycznej (bezplatny dla dzieci, do 18 r.z.). A takze to, ze wiele rzeczy da sie zalatwic przez internet.
                    Nieoficjalny przymus latania do przychodni z dzieckiem na kontrole typu wazenie tez nie podoba mi sie zbytnio. Bo niby to obowiazkowe nie jest, ale nie znam nikogo, kto nie chodzilby, albo chodzil tylko na szczepienia. Nie podoba mi sie tez brak mozliwosci wykonania laboratoryjnych badan kontolnych na wlasna reke (jak w PL - np krwi czy moczu.) Tu na wszystko - nawet prywatnie - trzeba miec skierowanie, o ktorego zasadnosci decyduje lekarz.

                    Podsumowujac - gdyby zaczelo sie nie ukladac z mezem- wrocilabym do PL (moj maz jest Szwedem). W Polsce sa pewne mankamenty- owszem, i funduszy na duzo rzeczy tez brak, ale _az tak_ zle nie jest (jak mozna z niektorych wpisow wywnioskowac wink) - i dlatego nie rozumiem idealizowania zagranicy. Ktora, jak wszystko - ma swoje plusy, ale i minusy (ktorych w pierwszym zachwycie innoscia zwykle sie nie dostrzega).


    • kikka_77 Re: lepiej rodzić na emigracji? 18.06.12, 16:29
      Witam
      Właśnie jestem po długiej rozmowie z NFZ. Próbowałam się dowiedzieć jak mogę bezpłatnie urodzić zagranicą. Jestem w Polsce ubezpieczona i pracuję na stałe, ale mój mąż pracuje zagranicą. Wymysliliśmy sobie, że nie chcemy emigrować trwale, ale skorzystamy z mojego macierzyńskiego, by pobyć dłużej razem.
      No i co? Nie da się. EKUZ nie pokrywa porodów (chyba, że nagłe, więc to nie mój przypadek), a E106 mi się nie należy, bo nie będę stale przebywać zagranicą. szczerze mówiąc trafia mnie w takich momentach i przechodzi mi cały patriotyzm. Od 12 lat pracuję i karnie płacę składki. Leczę się i tak od dawna prywatnie, za co po części też płacę. A jak raz w życiu potrzebuję wsparcia od państwa i nie chcę wyemigrować, to się państwo na mnie wypina.
      Nie zmienię pewnie zdania o emigracji, ale nad formą zatrudnienia się zastanowię....
      Może ktoś wie, jak można z takiego pata wybrnąć? Będę wdzięczna za sugestie.

      Aga
      • jowita771 Re: lepiej rodzić na emigracji? 18.06.12, 16:33
        Swego czasu była sprawa chyba nawet w sądzie o porody w Niemczech. Panie z miejscowości przygranicznych masowo jeździły tam z akcja porodową w toku. NFZ nie chciał płacić, ale w końcu musiał. Ja bym jechała, nie odeślą Cie przecież. NFZ tego nie lubi, bo to więcej kosztuje, ale to nie Twój problem. Jak w Polsce będą warunki porównywalne do tych, jakie są w krajach cywilizowanych, to pacjentki nie będą jeździć.
        • kikka_77 Re: lepiej rodzić na emigracji? 18.06.12, 16:37
          A słyszałaś może, czym się te sytuacje zakończyły? Czy przypadkiem nie kazali tym kobietom oddać kasy?
          • jowita771 Re: lepiej rodzić na emigracji? 18.06.12, 16:53
            wyborcza.pl/1,76842,7357962,Polskie_porody_w_Niemczech_umorzone.html
            Jedź, guzik Ci zrobią, ale chcieli zniechęcić, a nuż się uda.
      • ailia Re: lepiej rodzić na emigracji? 18.06.12, 16:36
        A kto będzie wiedział, czy ty na stałe emigrujesz? przecież możesz powiedzieć że na stałe i pójść na ubezpieczenie męża a puźniej ci się odwidzi i wrócisz. A jaki to kraj?
        • kikka_77 Re: lepiej rodzić na emigracji? 18.06.12, 16:38
          Dania.
          Niestety NFZ będzie wiedzieć, bo mam umowę o pracę i na jej podstawie pracodawca płaci składki do ZUS...podając numer kasy NFZ.
          • jowita771 Re: lepiej rodzić na emigracji? 18.06.12, 17:01
            Ale możesz chyba odwiedzać męża? A podczas odwiedzin może się zacząć akcja porodowa. Nikt Ci nie zarzuci, że pojechałaś specjalnie z bólami do Danii. Ciężarna nie jest ubezwłasnowolniona, wolno jej podróżować.
            • gazeta_mi_placi Re: lepiej rodzić na emigracji? 18.06.12, 17:04
              Cwaniactwo.
              • jowita771 Re: lepiej rodzić na emigracji? 18.06.12, 17:24
                Ciebie to nie dotyczy, facetom poród nie grozi. Założę się, że jakbyś miał mieć jakiś zabieg i za granicą oferowano by ci lepsze warunki, to byś zasuwał, aż by się kurzyło. Podłe to jest ze strony tych, co decydują, że kobieta w Polsce nie ma gwarancji, że dostanie znieczulenie, jak będzie go potrzebowała. Jakoś panowie nie latają zębów rwać na żywca, ciekawe, dlaczego?
              • kikka_77 Re: lepiej rodzić na emigracji? 18.06.12, 20:01
                a co dokładnie jest cwaniactwem?
            • kikka_77 Re: lepiej rodzić na emigracji? 18.06.12, 20:14
              Mam ciążę z komplikacjami i chciałam oszczędzić sobie w ostatnim miesiącu przed porodem latania....
              Pewnie skorzystam z ubezpieczenia męża, bo tak prościej. Ale trafia mnie, że po 12 latach odkładania składek, z których nic nie wykorzystałam (może łącznie byłam w tym okresie 2 tygodnie na chorobowym a do tego mam prywatne ubezpieczenie, które płaci firma) nie mogę od polskiego państwa nawet tego dostać.
      • franczii Re: lepiej rodzić na emigracji? 18.06.12, 18:57
        > Może ktoś wie, jak można z takiego pata wybrnąć? Będę wdzięczna za sugestie.

        A nie mozesz sie czasowo zamedowac w tym innym kraju na czas okoloporodowy i skorzystac z ubezpieczenia, jakie oferuje ten zagraniczny kraj a nie z polskiego? Oprzec sie na ubezpieczeniu meza skoro pracuje w tym kraju to na pewno mozliwosc jest.
        Niech maz tez sprawdzi jakie sa przepisy dotyczace emigrantek w ciazy.
        Np. we Wloszech kazda przyjezdna ciezarna dostaje z automatu ichnie ubezpieczenie na okres ciazy i 6 miesiecy po urodzeniu dziecka.
      • thorgalla Re: lepiej rodzić na emigracji? 19.06.12, 09:52
        Ale po co Ci NFZ?
        Idzie mąż do komuny,rejestruje cię,dostajesz CPR i żółtą kartę.
        I rodzisz bez niczyjej łaski.
    • gazeta_mi_placi Re: lepiej rodzić na emigracji? 18.06.12, 17:01
      Nie ma bezbolesnych porodów (chyba, że ósmego dziecko gdy pochwa po poprzednich porodach jest wielkości arbuza) pod żadną szerokością geograficzną, nigdzie.
      Natura jest sprawiedliwa.
      • nowel1 Re: lepiej rodzić na emigracji? 18.06.12, 17:36
        gazeta_mi_placi napisała:

        > Nie ma bezbolesnych porodów (chyba, że ósmego dziecko gdy pochwa po poprzednich
        > porodach jest wielkości arbuza) pod żadną szerokością geograficzną, nigdzie.

        Czyli uważasz, że to co boli podczas porodu, to POCHWA; i jeszcze się tą wiedzą dzielisz? wink))))
      • sueellen Re: lepiej rodzić na emigracji? 19.06.12, 10:18
        Tekst roku big_grinbig_grinbig_grinbig_grinbig_grin
    • moni692 Re: lepiej rodzić na emigracji? 18.06.12, 19:09
      W Niemczech mozna sobie wybrac jak sie chce rodzic, czy SN czy przez CC.
      To samo ze znieczuleniem nie ma zadnych problemow.
      Po porodzie polozna sie pyta czy chce sie karmic piersia czy tabletke na wstrzymanie laktacji.
      • gazeta_mi_placi Re: lepiej rodzić na emigracji? 18.06.12, 19:13
        A można wybrać tak aby w ogóle nie bolało, nie było blizn i obwisłego brzucha ani rozstępów?
        Skoro wszystko lepsze to wszystko lepsze.
        I czy pielęgniarka poda nasenne tabletki dla niemowlaka jak dojdę do wniosku, że nie tylko nie chcę karmić piersią, ale i wstawać w nocy do płaczącego niemowlaka?
        • ma_dre Re: lepiej rodzić na emigracji? 21.06.12, 15:21
          mozna gazeto, mozna :
          - mnie wogole nie bolalo, ZZO podane po przybyciu do szpitala,
          - po cesarce mam blizne tak slabo widoczna, ze moja gin nie chciala uwierzyc ze rodzilam przez cc, zobaczywszy moj brzuch,
          - nie mam na brzuchu ani jednego rozstepu,
          - tabletek nasennych dla dzieci nie dostalam, ale za to polozne zabraly dzieci do swojego kantorka, zebym mogla sie wyspac, przynosily tylko do karmienia (karmic chcialam, o butle nie prosilam).

          Jako ze kij MUSI miec dwa konce, kasa jaka z moich zarobkow odchodzi na socjal jest ASTRONOMICZNA w porownaniu z tym co placi sie w Polsce.
    • chipsi Re: lepiej rodzić na emigracji? 18.06.12, 19:18
      Jesteś tak płytka czy tylko udajesz? A może ci oczy dolarami zarosły?
      Przepraszam ale na kij mi zasiłki z usa gdybym nie miała tego co najważniejsze dla człowieka? Nie, nie kasa na nową kieckę (chociaż nie pogardzę) ale rodzina i przyjaciele. I urodziłam w Polsce, bo tu są wszyscy moi bliscy. I żadna tam ze mnie patriotka ale co? wyjadę i dostane wszystko gratis na wjeździe? Nawet jakby to co? Zrekompensuje mi to przyjaciół?
      Ludzie, co z Wami?
      • edelstein Re: lepiej rodzić na emigracji? 18.06.12, 19:31
        Rodzina moze tez wyjechac,a przyjaciol mozna miec wszedzie.
        Rodzilam w de,barek z jedzeniem i piciem,sala z wanna,pilki i inne cuda.Znoeczulenie na zawolanie.7lekarzy kolp mnie latalo,z najwyzszych szczebli,dwie polozne.Z marszu mozna wybrac cc lub sn.Mozna wyjsc po porodzie lub zostac ile dusza pragnie,wyszlam trzy dni po cc.Mozna oddawac dziecko poloznym,karmic dowolnym mlekiem i miec kogo sie chce na porodowcr,nawet pol rodziny jak sie zmieszcza.Wszystko w ramach ubezpieczenia.
        Gdybym miala rodzic jeszcze raz to znow cc i tyle.
        • chipsi Re: lepiej rodzić na emigracji? 18.06.12, 19:36
          Ale wiesz że nie o sam poród chodzi prawda? (Chociaż zazdroszczę, bo ja poród miałam ciężki, koleżanka w innym szpitalu nie miała gorzej niż Ty) I dobrze wiesz że nie jest możliwe aby wszyscy zamieszkali ze mną tak jak nie można zastąpić jednych przyjaciół drugimi.
          • edelstein Re: lepiej rodzić na emigracji? 18.06.12, 20:27
            Nie wszyscy nadaja sie na emigrantow.Powiedzmy szczerze polska sluzba zdrowia to absurd na absurdzie,wiec dziwic sie nie dziwie,ze kobiety rodza za granica.Co do zycia po porodzie i dodatkow to sie noe wypowiem.W de jest tylko kindergeld.184euro miesiecznie.Starcza na wyzywienie dziecka.Plusemsa darmowe leki i szczepienia dla dzieci oraz mm jesli dziecko ma wskazania do picia tego.W Pl z moim alergicznym synem zbankrutowalabym,bo same mm to byl koszt 180euro na 2miesiace.
            • chipsi Re: lepiej rodzić na emigracji? 18.06.12, 20:53
              > Nie wszyscy nadaja sie na emigrantow.Powiedzmy szczerze polska sluzba zdrowia t
              > o absurd na absurdzie,

              Zgadzam sie w obu punktach.
              • gazeta_mi_placi Re: lepiej rodzić na emigracji? 18.06.12, 20:55
                Niby tak, ale kojarzycie z ostatnich lat jakiś przypadek śmiertelny przy porodzie w państwowym polskim szpitalu?
                • jowita771 Re: lepiej rodzić na emigracji? 19.06.12, 10:02
                  Parę lat temu kobieta przesiedziała kilka godzin na krześle w izbie przyjęć. Mąż myślał, że ona już rodzi, a jak się drzwi otworzyły, to zobaczył, że ona jeszcze siedzi. Więcej jej nie widział, zmarła w szpitalu.
                  Albo pani z chory jelitem, która zmarła w piątym miesiącu ciąży i na potworny ból dostawała Apap. Nic mocniejszego lekarz nie chciał podać, badania zrobić również, ze względu na bezpieczeństwo płodu.
                  • chipsi Re: lepiej rodzić na emigracji? 19.06.12, 11:37
                    Hm, Dziecko kuzyna udusiło się pępowiną przy porodzie. Żona kuzyna rodziła w Niemczech.
        • gazeta_mi_placi Re: lepiej rodzić na emigracji? 18.06.12, 19:46
          W Polsce nawet w państwowych szpitalach są już wanny, piłki i inne.
          Można też się wypisać dowolnie na własne żądanie, szpital w Polsce to nie więzienie (problem z wypisaniem się na własne żądanie bywa tylko w szpitalach psychiatrycznych i tylko w niektórych jednostkach chorobowych).
          Można rodzić z bliską osobą (tylko musi wcześniej, przynajmniej kiedyś tak było, zrobić podstawowe badania).
          A prywatne kliniki to już w ogóle wypas.
          • kikka_77 Re: lepiej rodzić na emigracji? 18.06.12, 20:11
            Nie to jest powodem, dla którego decyduję się wyjechać na poród, jakie są warunki. Ale w ocenie polskich szpitali byłabym ostrożna....
            zdrowie.trojmiasto.pl/Jesli-rodzic-to-gdzie-Sprawdzamy-Klinike-Poloznicza-UCK-n55305.html
            Niby wszystko jest.....ale anestezjolog jeden i nie zawsze dyżuruje.
            • gazeta_mi_placi Re: lepiej rodzić na emigracji? 18.06.12, 20:51
              To prawda.
              Cóż, w takiej sytuacji pozostaje prywatna klinika.
              Choć podobno są szpitale państwowe gdzie kobieta nie ma z tym problemów.
              • jowita771 Re: lepiej rodzić na emigracji? 19.06.12, 10:05
                A znieczulenie powinno być dla każdej chętnej. Ciekawe, że jakoś przy innych rzeczach nikt na znieczuleniu nie oszczędza. Wszystko, co dotyczy wyłącznie kobiet, jest w naszym kraju na szarym końcu, najmniej ważne.
                • kikka_77 Re: lepiej rodzić na emigracji? 19.06.12, 13:06
                  Niestety masz rację....gdyby po urodzeniu dziecka faceci zostawali w domu, byłyby w Polsce już dawno żłobki i przedszkola..
          • edelstein Re: lepiej rodzić na emigracji? 18.06.12, 20:22
            Pominelas,ze wiekszosc tych rzeczy jest odplatnych,np porod rodzinny i nie zawsze te pokoje sa wolne,nie mowiac o anestezjologu.Gro ematek mowilo,ze chcialy znieczulenie,a lekarza niet.Prywatne kliniki to placrnie za wszystko to co ja mam za free w panstwowce.
            • gazeta_mi_placi Re: lepiej rodzić na emigracji? 18.06.12, 20:54
              Niemcy są bogatszym państwem, nic dziwnego skoro wzbogacili się między innymi na majątkach wielopokoleniowych choćby tego nieszczęsnego narodu żydowskiego którego krew przelali w potworny okrutny sposób, zabijając setki tysięcy kobiet, dzieci, mężczyzn, starców i kalek.
              • edelstein Re: lepiej rodzić na emigracji? 19.06.12, 11:43
                To sie robi juz nudne,w innych krajach to tez standard,a te kraje z zydami wiele wspolnego nie mieli.
              • aniorek Re: lepiej rodzić na emigracji? 19.06.12, 13:22
                Gazeciarz obronca Zydow, bo skonam big_grin

                Ale przynajmniej wreszcie przyznales, ze sa kraje, gdzie jest lepiej niz w Polsce. Co dowodzi, ze wlasne wypociny uznales za brednie.

                A powiesz mi na zabijaniu kogo wzbogacila sie Finlandia?
                • gazeta_mi_placi Re: lepiej rodzić na emigracji? 19.06.12, 16:15
                  Do Finlandii nic nie mam.
      • baszi Re: lepiej rodzić na emigracji? 19.06.12, 12:36
        mi tam ani rodzina ani przyjaciele dzieci nie wykarmia, czynszu nie zaplaca wiec wybor byl oczywisty
        • chipsi Re: lepiej rodzić na emigracji? 19.06.12, 13:24
          Przykre...
        • gazeta_mi_placi Re: lepiej rodzić na emigracji? 19.06.12, 16:16
          A zagranicą za czyje pieniądze karmisz dzieci i płacisz czynsz?
          • baszi droga gazeta mi placi 21.06.12, 12:28
            moja odpowiedz jest skierowana na post chipsi (dosyc niewyraznie sie podpielo bo sporo odpowiedzi)
            Re: lepiej rodzić na emigracji?
            jej wypowiedz
            chipsi 18.06.12, 19:18 Odpowiedz
            Jesteś tak płytka czy tylko udajesz? A może ci oczy dolarami zarosły?
            Przepraszam ale na kij mi zasiłki z usa gdybym nie miała tego co najważniejsze dla człowieka? Nie, nie kasa na nową kieckę (chociaż nie pogardzę) ale rodzina i przyjaciele. I urodziłam w Polsce, bo tu są wszyscy moi bliscy. I żadna tam ze mnie patriotka ale co? wyjadę i dostane wszystko gratis na wjeździe? Nawet jakby to co? Zrekompensuje mi to przyjaciół?
            Ludzie, co z Wami? "

            wiec ja raczej wybiore miejsce gdzie bede mogla nakarmic swoje dzieci i dac im dach nad glowa niz miejsce gdzie mam rodzine i przyjaciol bo jak pisalam to nie oni bede utrzymywac mnie i moja rodzine a przyjaznia i miloscia sie nie najemy i nie zapewnimy innych potrzeb

            a odpowiadajac tobie
            wyobraz sobie ze za swoje bo zarabiam tyle ze stac mnie na godne zycie, owszem zadne luksusy, wakacje ale nie musze gniezdzic sie katem u rodzicow w jednym pokoju z dziecmi jak to jest z wieloma mlodymi rodzinami, oczywiscie jak ktos ma dobra prace w PL albo na starcie bogatych rodzicow to jasne ze da sobie rade, ja nie mialam ani jednego ani drugiego a tutaj sprzataczka ma sie lepiej niz niejeden pracownik biurowy w PL i choc to kraj ateistow to panstwo dba o rodzine a kobieta nie musi sie bac urodzic dziecka w przeciwienstwie do katolickiej polski ktora tylko uwaza sie za prorodzinna.

            co wiecej dosyc pozno wyjechalam z PL bo wczesniej nie wyobrazalam sobie zycia gdzie indziej i nawet nie rozumialam tych co wyjezdzaja, ale zycie czesto samo wersyfikuje nasze poglady, mi jest lepiej na emigracji a jak ktos ma dobrze w PL to pozostaje mi tylko zazdroscic, jakby nie bylo w PL coraz wiecej ludzi sie bogaci ale jednoczesnie coraz wiecej zyje na granicy ubóstwa
            • barbibarbi Re: droga gazeta mi placi 21.06.12, 12:40
              baszi napisała:

              > wyobraz sobie ze za swoje bo zarabiam tyle ze stac mnie na godne zycie, owszem
              > zadne luksusy, wakacje ale nie musze gniezdzic sie katem u rodzicow w jednym po
              > koju z dziecmi jak to jest z wieloma mlodymi rodzinami, oczywiscie jak ktos ma
              > dobra prace w PL albo na starcie bogatych rodzicow to jasne ze da sobie rade, j
              > a nie mialam ani jednego ani drugiego a tutaj sprzataczka ma sie lepiej niz nie
              > jeden pracownik biurowy w PL i choc to kraj ateistow to panstwo dba o rodzine a
              > kobieta nie musi sie bac urodzic dziecka w przeciwienstwie do katolickiej pols
              > ki ktora tylko uwaza sie za prorodzinna.
              >
              > co wiecej dosyc pozno wyjechalam z PL bo wczesniej nie wyobrazalam sobie zycia
              > gdzie indziej i nawet nie rozumialam tych co wyjezdzaja, ale zycie czesto samo
              > wersyfikuje nasze poglady, mi jest lepiej na emigracji a jak ktos ma dobrze w P
              > L to pozostaje mi tylko zazdroscic, jakby nie bylo w PL coraz wiecej ludzi sie
              > bogaci ale jednoczesnie coraz wiecej zyje na granicy ubóstwa

              zgadzam się z każdziutkim słowem.
            • chipsi Re: droga gazeta mi placi 21.06.12, 22:03
              Cóż, mamy widać różne priorytety. Trochę mi się to kojarzy z kupowaniem miłości, przyjaźni itd. Nie chcę się kłócić bo rozumiem czym się kierujesz, znam osoby, które najlepiej się czują w swoim własnym towarzystwie i nikt im więcej do szczęścia nie potrzebny, lub też mieli z rodziną takie kontakty że lepiej żeby ich nie było. Ja po prostu jestem inna, mąż myśli podobnie i po rozpatrzeniu wszystkich za i przeciw zostaliśmy w Polsce. Pomijam drobny fakt że jeśli tutaj mam problem żeby się wybić, za granicą bez znajomości było by jeszcze trudniej.

              NIE SAMYM CHLEBEM CZŁOWIEK ŻYJE
              • yuka12 Re: droga gazeta mi placi 22.06.12, 00:03
                A widzisz. My nie mieliśmy tzw. znajomości również w Polsce. Oczywiście mieliśmy i rodzinę i przyjaciół, i znajomych, ale albo zbyt uczciwych albo poza rynkiem pracy lub bez koneksji, albo niezbyt chętnych do pomocy i od zawsze musieliśmy sobie radzić głównie sami. Oczywiście pomagano nam trochę finansowo, czasem któryś rodzic przyjechał, aby popilnować dziecka, i to wszystko. Tymczasem my chcieliśmy być samodzielni, sami pomagać rodzicom i wreszcie godnie żyć np. mieć pod koniec pieniądza pieniądze na coś więcej niż suchy chleb i pasztetowa czy ryż i mrożonkę. Ja chciałam móc kupić swojej kochanej córce jakichś nowy ciuch, bo wszystko, w co ją ubierałam, dostałam od kogoś. Ale już najbardziej dobijało nas to, że mając maleńkie dziecko w domu, całe dnie spędzaliśmy poza domem, by zarabiać pieniądze, których i tak było za mało jak na nasze potrzeby. W dodatku wcale nie zarabialiśmy najniższej krajowej! A nasze dziecko było wychowywane przez nianię, my je widzieliśmy 3 godziny dzienne i w nocy, jak spała (i w weekendy i święta). Nie chcieliśmy tak, innych perspektyw na pracę nie było (brak znajomości, he, he) i stąd emigracja. Pomyśleć tylko, że nigdy przenigdy nie chciałam nigdzie poza Polską zamieszkać i pomimo wielu propozycji wcześniej, zawsze odpowiadałam nie, bo kochałam Polskę i tylko tu widziałam swoją przyszłość. Życie zweryfikowało i tą postawę.
                • yuka12 Re: droga gazeta mi placi 22.06.12, 00:05
                  Oczywiście nie ''pod koniec pieniądza'', tylko ''pod koniec miesiąca''.
                • baszi Re: droga gazeta mi placi 22.06.12, 00:24
                  ja tez bylam taka patriotka dopoki nie dostalam porzadnie po dupie za ta swoja lojalnosc, uczciwosc i glowe nabita idealami i wtedy odechcialo mi sie takiej ojczyzny
              • baszi Re: droga gazeta mi placi 22.06.12, 00:18
                chyba jednak nie rozumiesz czym ja sie kieruje smile
                przyjacol mozna miec wszedzie jesli jest sie fajnym czlowiekiem, otwartym na nowe znajomosci i nie zamyka sie w tym wlasnym sosie. poza tym nie musze trzymac sie kurczowo spodnicy mamy zeby czuc jej wsparcie a ze mi finansowo nie pomoze to calkiem inna bajka. poza tym kwestia tego wybicia, na szczescie tu moglam sie wybic bez znajomosci w PL to faktycznie bez znajomoci wybic sie ciezko a i w wyscigu szczorow jakos brac udzialu nie chcialam nigdy bo mialam inne priorytety.
                • chipsi Re: droga gazeta mi placi 22.06.12, 10:04
                  Ależ rozumiem. Ludzie są różni i różne mają kontakty z rodziną. Mamy inne potrzeby emocjonalne i na nic przekonywać, które słuszniejsze bo tu się raczej nie dogadamy smile
                  Mam wielu znajomych, którzy wyjechali i jedni są zachwyceni (rozumiem) a inni tęsknią tak bardzo że wracają mimo że nie bardzo mają do czego.
                  Ja nie ukrywam ze na moja rodzinę zawsze mogę liczyć (no wiadomo ze nie na wszystkich). Pomagamy sobie wzajemnie. Nie zostawię matki samej z niepełnosprawną siostrą. Mama zajmuje się moją córką gdy nie jest w przedszkolu a ja jestem w pracy. Mam tu przyjaciół, których bym nie zamieniła nawet na znajomość z Obamą, a i sama nie lubię większych zmian.
                  Jeszcze jedna sprawa: nie do każdego kraju chciałabym wyjechać, nie wyjechałabym do np. do UK czy USA. I nie wyobrażam sobie zaczynać życia od zera. Tak mam i już smile
                  • baszi Re: droga gazeta mi placi 22.06.12, 12:34
                    nie chodzi o to zeby cie przekonac, probuje wyjasnic moje motywy
                    a z toba tu sie zgadzam, ze jedni sa zachwyceni inni nie, wszedzie moze sie ulozyc dobrze czy zle, nam sie ulozylo dobrze, pewnie troche szczescia tez w tym bylo, mi tez chodzi o pewne przepisy prawne gwarantujace to i owo dzieki czemu rodzina ma latwiej niz np w PL ( ale pewnie i w wielu innych krajach) szczegolnie taka ktora musi radzic sobie sama pod kazdym wzgledem

                    tez sa miejsca do ktorych nie wyjechalabym na dluzej niz urlop a znajomosc z Obama mnie wogole nie interesuje big_grin

                    co do rodzicow tu akurat nie mam obaw bo rodzenstwo jest blisko, a ja sama lubie zmiany i nie robi mi problemu zaczynac od zera.
                • gazeta_mi_placi Re: droga gazeta mi placi 22.06.12, 11:06
                  Ludzie są różni, nie wszyscy są ekstrawertykami wszędzie szybko się zaprzyjaźniającymi, introwertyków którzy powoli budują wszelkie przyjaźnie i znajomości też jest całkiem sporo. To też ludzie.
                  • baszi Re: droga gazeta mi placi 22.06.12, 12:37
                    tu sie zgadzam gazeta ,
                    jest jeszcze kwestia czym dla kogo jest przyjazn, mi starczy jedna dwie osoby zaufane i to caly krag przyjaciol z ktorymi nie musze nawet codziennie rozmawiac , a reszta to znajomi, inni przyjaciolmi nazywaja pol miasta i zyc bez nich nie moga ani godziny
                    • najma78 Re: droga gazeta mi placi 22.06.12, 13:11
                      baszi napisała:

                      > tu sie zgadzam gazeta ,
                      > jest jeszcze kwestia czym dla kogo jest przyjazn, mi starczy jedna dwie osoby z
                      > aufane i to caly krag przyjaciol z ktorymi nie musze nawet codziennie rozmawiac
                      > , a reszta to znajomi, inni przyjaciolmi nazywaja pol miasta i zyc bez nich n
                      > ie moga ani godziny

                      Zgadza sie, w pl mialam kilka osob, z ktorymi bylam blisko, co nie znaczy, ze widywalismy sie co tydzien o codziennym.spotykaniu nie mowiac i z nimi nadal utrzymuje bliskie kontakty, mozemy na.siebie liczyc gdy potrzeba, a odwiedzaja mnie tu choc wiadomo ze wzgledu na okolicznosci rzadko. Tu zaprzyjaznilam sie z jedna osoba - Angielka, nasi mezowie tez sie lubia, dogadujemy sie swietnie i to wystarczy, a reszta to znajomi, z nimi czy bez nich roznicy nie zrobi.
    • rosapulchra-0 Barbibarbi, OT 18.06.12, 19:20
      Próbowałam wysłać ci maila, ale wrócił, bo nie masz aktywowanego konta suspicious
      Mogłabyś jakiś priv uaktywnić? Proszę..
      • barbibarbi Re: Barbibarbi, OT 18.06.12, 20:03
        już aktywowane
    • hamerykanka Re: lepiej rodzić na emigracji? 19.06.12, 03:30
      Az mi sie wspomnial moj porod-cesarka.
      Jako ze mialam medyczne wskazania do cesarki, mialam ja zaplanowana na rano. Uwineli sie w godzine. Pokoj spory, pojedynczy, z rozkladana wersalka dla osoby towarzyszacej. Dziecko w sali dla noworodkow, przywozili tylko na karmienie. Ja bylam zbyt obolala i balam sie urazic swiezego ciecia, wiec karmil maz flacha. W pokoju TV z kablowka, lazienka z prysznicem i toaleta. Full wypas. Wszystko byloby swietnie, tylko pielegniarki przedawkowaly mi srodki przeciwbolowe i na jakies 4 godziny bylam w spiaczce i nie mogli mnie dobudzic. Potem z kolei popadly w przesade i nie chcialy dawac tabletek na czas, wiec reszte pobytu glownie zwijalam sie w klebek z bolu. W niedziele kolo poludnia mialy mnie wypisac ale gdzies zabalowaly i wypuscily kolo 5 wieczor-pamietam rajd po okolicznych aptekach zeby wykupic prochy przeciwbolowe dla mnie, w koncu wieczorem sie udalo znalezc calodobowa.

      Czyli nie zawsze na emigracji jest tak slodko!
      • krolowa_online Re: lepiej rodzić na emigracji? 19.06.12, 04:34
        a ja powiem tylko tyle, ze w PL nie ma epiduralu na zadanie w kazdym szpitalu!
        jest w niektorych za slona oplata i tylko z tego powodu nie chcialabym rodzic w PL
        • aggy80 Re: lepiej rodzić na emigracji? 19.06.12, 11:12

          urodzilam blizniaki, wczesniaki w Belgii, po 6 dniach wyszlam do domu, dzieci zostaly jeszcze ok 3tyg w na oddziale neonat. pielegniarki w nocy karmily je moim mlekiem, bez uzywania butelki, pipeta, z palca, kieliszka, podziwialam je za to ze im sie chcialo, mnie wspieraly i potem 6 mcy dwa maluchy karmilam tylko piersia. na oddziale byly matki wczesniakow, ktore zrezygnowaly z karm. piersia i chodzily ciagle na papierosa.. jakos nikt ich nie objezdzal, a przydaloby sie wink duze zrozumienie wyboru kobiety
Inne wątki na temat:
Pełna wersja