Czujecie się naciągani przez szkołę/ klasę?

19.06.12, 08:40
Kto ustala kiedy i gdzie dzieci z klasy jadą na wycieczkę, idą do kina, że trzeba kupić prezenty na Mikołajki/Gwiazdkę itd? Dlaczego kupujecie nauczycielom prezenty na koniec roku i inne okazje? Niedawno mimowolnie uczestniczyłam w dyskusji "co i za ile"... biżuteria! dla nauczycielki jako prezent z okazji zakończenia roku!!!????

Czy czujecie się przymuszani do takich wydatków? Ja nie mam jeszcze takiego problemu, ale przymuszana bym sie czuła. I to bardzo. Bo jeżeli moje dziecko nie przyniesie, to wiadomo... uncertain Ci, którzy nie mają pieniędzy i dla których są to spore wydatki są stawiani w pozycji żebraków. Co z tego, że Rada Radziców czy inne badziewie za nich zapłaci? Dla niektórych to wstyd. Myślę, że zarówno dla rodziców jak i dla dzieci, które słuchaja komentarzy od rówieśników i ich rodziców (rodzice szczególnie głośno potrafia komentować, pamiętam ze szkoły, choć te komentarze mnie nie dotyczyły).

...że dla dzieci to frajda? Szkoła nie jest od organizowania frajdy. Nie chcę być zmuszana do wydawania pieniędzy na niepotrzebne prezenty, nic nie wnoszące wycieczki itd. Nie chcę brać w tym udziału. Ale to wydaje się niemożliwe, jak pokazuje przykład z wątku o funduszu klasowym i niepłacących rodzicach.
    • gryzelda71 Re: Czujecie się naciągani przez szkołę/ klasę? 19.06.12, 08:44
      Od tego są zebrania,że pójść i powiedzieć,że się nie zgadzasz na prezenty,kwiaty,wycieczki.
      Jak nie możesz na zebrani możesz skontaktować się z odpowiedzialnymi osobami.
      A dodam jeszcze,że bardzo się cieszę,że szkoła to też frajda,a nie tylko nauka.
      • pyzateszczescie Re: Czujecie się naciągani przez szkołę/ klasę? 19.06.12, 08:52
        Naprawdę? I możesz powiedzieć, że wycieczka była już jedna i twoim zdaniem wystarczy? Dostaniesz etykietkę "tej, której nic się nigdy nie podoba". Czy mus i już?
        • papalaya podziwiamy 19.06.12, 08:54
          jesteś taka pod prąd i w ogóle oryginalna

          widać, że szkoła nie była dla ciebie frajdą big_grin
        • iwoniaw Re: Czujecie się naciągani przez szkołę/ klasę? 19.06.12, 08:55
          Mus to chyba ty czujesz, żeby się wszystkim podobać i "nie dostać etykietki". Albo się wypowiadasz, albo akceptujesz ustalenia innych - bo żeby wszyscy zawsze odgadywali twój pogląd i forsowali go jak własny to zazwyczaj nie ma, niestety.
        • gryzelda71 Re: Czujecie się naciągani przez szkołę/ klasę? 19.06.12, 08:56
          Mogę powiedzieć.
          No ale to trzeba mieć silną psychikę no nie?
          • gazeta_mi_placi Re: Czujecie się naciągani przez szkołę/ klasę? 19.06.12, 09:26
            A jak ktoś nie ma to won ze zdrowego społeczeństwa?
            • gryzelda71 Re: Czujecie się naciągani przez szkołę/ klasę? 19.06.12, 09:28
              Jak ktoś pierdoła to i chleb w samoobsługowym da sobie wcisnąć wczorajszy.
              • gazeta_mi_placi Re: Czujecie się naciągani przez szkołę/ klasę? 19.06.12, 09:51
                To znaczy, że można po nim jeździć jak po jakimś podczłowieku?
                • gryzelda71 Re: Czujecie się naciągani przez szkołę/ klasę? 19.06.12, 10:10
                  Przestań pitolić.
                  Biedni rodzice.Tak bardzo chcieli wyrazić sprzeciw ,ale....no właśnie co ich powstrzymało?Co ludzie powiedzą?
                  • pyzateszczescie Re: Czujecie się naciągani przez szkołę/ klasę? 19.06.12, 10:21
                    Załóżmy, że ktoś wstaje i się sprzeciwia. I co? Burak, tak?
                    • pyzateszczescie Re: Czujecie się naciągani przez szkołę/ klasę? 19.06.12, 10:26
                      Tzn. sprzeciw zostaje wysłuchany i nieuwzględniony.
                      • graue_zone Re: Czujecie się naciągani przez szkołę/ klasę? 19.06.12, 10:31
                        Decyduje większość. Tak to jest.
                      • iwoniaw Re: Czujecie się naciągani przez szkołę/ klasę? 19.06.12, 10:32
                        No jeżeli tylko jedna osoba jest przeciw, to trudno, żeby 20 się dostosowało, tak? Natomiast - zdradzę ci sekret - bywa tak, że sprzeciw zostaje wysłuchany i poparty przez szersze grono. Cuda?
                    • bri Re: Czujecie się naciągani przez szkołę/ klasę? 19.06.12, 12:32
                      Sama się sprzeciwiałam organizowaniu wyjazdu do stadniny koni na Dzień Dziecka chociaż była taka propozycja, mając świadomość, że nie jedno czy dwójka, ale tak bliżej 8-10 dzieci może nie pojechać na taką wycieczkę, że będzie na pewno problem ze zorganizowaniem rodziców do opieki, itd.
    • andaba Re: Czujecie się naciągani przez szkołę/ klasę? 19.06.12, 08:46
      Zauważyłam jedną prawidłowość - na składki klasowe nie skarżą się ci, dla których jest to faktyczny cios w budżet, tylko ci, którym sie zawsze wszystko nie podoba.

      Oczywiście, nie musisz nic płacić, tylko czy warto sie chandryczyć o te kilkadziesiąt złotych rocznie? najlepiej ucz dziecko sama nikt nie będzie cię do niczego zmuszał.
      • minkapinka Re: Czujecie się naciągani przez szkołę/ klasę? 19.06.12, 08:56
        andaba napisała:

        > Oczywiście, nie musisz nic płacić, tylko czy warto sie chandryczyć o te kilkadz
        > iesiąt złotych rocznie?
        u nas często sa 4 wycieczki w miesiącu i nie kosztują kilkadziesiąt złotych rocznie.
        • gryzelda71 Re: Czujecie się naciągani przez szkołę/ klasę? 19.06.12, 08:58
          Oczywiście obowiązkowe co nie?
          • minkapinka Re: Czujecie się naciągani przez szkołę/ klasę? 19.06.12, 09:00
            oczywiście obowiązkowe. A jakie maja byc wycieczki zamiast lekcji?
            • andaba Re: Czujecie się naciągani przez szkołę/ klasę? 19.06.12, 09:02
              minkapinka napisała:

              > oczywiście obowiązkowe. A jakie maja byc wycieczki zamiast lekcji?

              I jakie sankcje grożą za brak udziału w wycieczce?

              Bo u nas np. wystarczy napisac dziecku usprawiedliwienie, a jak wycieczka np do kina, to nawet tego nie żądają.
            • gryzelda71 Re: Czujecie się naciągani przez szkołę/ klasę? 19.06.12, 09:06
              I gdzie te obowiązkowe,płatne wycieczki?
              • minkapinka Re: Czujecie się naciągani przez szkołę/ klasę? 19.06.12, 09:20
                np. w jednym roku - 4 x Centrum Kopernik, 3x Zamek Królewski, warsztaty plastyczne w Mostówce, Muzeum Powstania Warszawskiego, kilka razy do teatru, warsztaty teatralne w Łazienkach, Uniwersytet Dzieci (100 zł rocznie), Muzeum Marii Skłodowskiej-Curie i duzo, dużo więcej...
                Jako jedyni w klasie nie chcielismy zapisać córki na Uniwersytet Dzieci w szkole, bo chodziła poza szkoła. Nauczycielka powiedziała, ze córka bedzie w tym czasie musiała pójśc na lekcje do równoległej klasy wink Oczywiście córka nie chciała pojść do innej klasy, więc za zajecia zapłaciliśmy.
                • gryzelda71 Re: Czujecie się naciągani przez szkołę/ klasę? 19.06.12, 09:27
                  Cóż wasz wybór.U nas nie ma tylu wyjść,bo jednak program trzeba realizować.
                  Ale macie fajnie,bo z tego co piszesz rodzice płaca,a dzieci zadowolone.
                • andaba Re: Czujecie się naciągani przez szkołę/ klasę? 19.06.12, 09:35
                  minkapinka napisała:

                  > e, bo chodziła poza szkoła. Nauczycielka powiedziała, ze córka bedzie w tym cza
                  > sie musiała pójśc na lekcje do równoległej klasy wink Oczywiście córka nie chciał
                  > a pojść do innej klasy, więc za zajecia zapłaciliśmy.
                  >

                  No bo taki jest wymóg, zeby dziecko nie idące na wycieczkę, czy takie, które na zielona szkołę nie pojechało, chodziło do klasy równoległej. Ale jeszcze nie słyszałam, aby kogos pozbawili praw rodzicielskich, ba, nawet żeby obnizyli dziecku zachowanie, za taką nieobecność.
                • pyzateszczescie Re: Czujecie się naciągani przez szkołę/ klasę? 19.06.12, 10:25
                  Kiedy ja chodziła do szkoły, dzieci które nie uczestniczyły w wycieczkach szły na lekcje do klasy równoległej. Był to obciach.

                  Przynajmniej fajne te wycieczki (tzn mam nadzieję) smile, choć - moim zdaniem - w ilości przesadzonej. Wolałabym Centrum Kopernik niż np. "Katyń" Wajdy (też u kuzynki)
        • andaba Re: Czujecie się naciągani przez szkołę/ klasę? 19.06.12, 09:00
          minkapinka napisała:

          > u nas często sa 4 wycieczki w miesiącu i nie kosztują kilkadziesiąt złotych roc
          > znie.

          Buzię ma? na zebrania chodzi? To powiedziec głosno i wyraźnie - nie zgadzam sie na tyle wycieczek, bo to zbyt drogo wychodzi. Albo zrezygnują, albo nikt ciebie akurat nie będzie nagabywał o składkę, albo założą za twoje dziecko.
          Ale to tak jest, że na zebraniu nikt gęby nie otworzy, a potem psioczą wszyscy.
        • iwoniaw A ktokolwiek powiedział głośno 19.06.12, 09:01
          że tyle wycieczek to zbyt dużo i za duże koszty? Czy też wychowawczyni/inni organizatorzy mają to sami odgadnąć z faktu, że wszyscy bez słowa sprzeciwu płacą i jeżdżą?
          • minkapinka Re: A ktokolwiek powiedział głośno 19.06.12, 09:29
            nikt nie powiedział głośno, widocznie wszystkich stać. Nas czasami dziwi, ze rodzice tak bez pytania o szczegóły płacą np. o program Uniwersytetu Dzieci nikt z wyjątkiem nas nie zapytał.
            • iwoniaw Re: A ktokolwiek powiedział głośno 19.06.12, 09:33
              No więc skoro wszystkim pasuje i zdaje im się nawet bez pytania o program, że to dobry wydatek, to w czym problem?
    • iwoniaw Re: Czujecie się naciągani przez szkołę/ klasę? 19.06.12, 08:46
      No u nas takie rzeczy (wycieczki - dokąd i za ile, prezenty na Dzień Dziecka itp.) są ustalane na zebraniach z rodzicami - ZAWSZE jest pytanie, jakie są propozycje i kto jest za, a kto przeciw. To, że jest "dyskusja" to IMO dobrze - gorzej, jak dyskusji nie ma, wszyscy kiwają głowami, a potrem po kątach mamroczą, jak to im się nie podoba to czy tamto.

      Z tym, że moim zdaniem szkoła jest _również_ od "organizowania frajdy", a celem uniknięcia wycieczek "nic nie wnoszących" najlepiej zaproponować kształcące, bawiące i tanie wink
      • asiaiwona_1 Re: Czujecie się naciągani przez szkołę/ klasę? 19.06.12, 08:52
        jak to wycieczki nic nie wnoszą? A integracja, a relaks w gronie rówieśników, a zabawa? Szkoła to nie tylko nauka - na szczęście. U nas na całe szczęście zmieniła się wychowawczyni córki i w końcu dzieci pierwszy raz od 3 lat jadą na wycieczkę. Wszystkie się bardzo cieszą na wspólny wyjazd. Dla niektórych będzie to pierwszy wyjazd bez rodziców, będą mogły się sprawdzić jak sobie radzą samodzielnie itp. Absolutnie nie zgadzam się, że wycieczki nic nie wnoszą. A jeśli ty tak uważasz to zgłoś się do trójki klasowej i organizuj takie wycieczki, które będą wg ciebie wnosiły cokolwiek. najlepiej narzekać na innych a samemu wypiąć się i nic nie pomagać.
    • graue_zone Re: Czujecie się naciągani przez szkołę/ klasę? 19.06.12, 08:52
      Nie czuję się. Ciesze się, gdy dzieci mają radochę. A wychowawczyni u nas należałaby się kolia brylantowa, bo jest świetna. I bez przesady z przymuszaniem. U nas płaci się na Radę Rodziców 15 zł miesięcznie i, o zgrozo, dobrowolnie płacimy 10 zł miesięcznie na wewnętrzny fundusz klasowy. DOBROWOLNIE! Z tego idą ekstrasy dla dzieci (kino, wspólne wyjście na pizzę itp) oraz kwiaty dla nauczycieli (czy też upominek dla wychowawczyni). Bardzo współczuję Twoim dziecią, że nie będą mogły brać udziału w nic nie wnoszących wycieczkach, dostawać nagród i ogólnie brać udziału w zorganizowanym życiu klasowym pozaszkolanym.

      Poza tym nie masz jeszcze dzieci w szkole, więc czym się martwisz?
      • pyzateszczescie Re: Czujecie się naciągani przez szkołę/ klasę? 19.06.12, 09:04
        Ne wiem jeszcze jak będzie. Może uda mi się doprowadzić do likwidacji "dobrowolnych ekstrasów" smile Jest tu wątek o rodzicach, którzy nie płacili i był problem w klasie co robić z dziećmi. Takie "dobrowolne" składki wywierają presję na rodziców, a dziecki są zakładnikiem. Nie zapłacisz, twoje dziecko jako jedyne nie dostanie prezentu. Moje dzieci do szkoły nie chodzą jeszcze, ale nie są to jedyne dzieci w rodzinie. Naprawdę dziewczynki na Mikołajki muszą, muszą, muszą dostać Barbie-syrenkę??? Czyli nie ma wyjścia, płacić trzeba? Bo ktoś ustalił, że muszą być np. prezenty (kupowane, nie czepiałabym się robionych), prezenty dla nauczycieli (lekarzom i urzędnikom też dajecie w podziękowaniu prezenty? (prezenty w sensie nie kwiaty albo czekoladki).
        • graue_zone Re: Czujecie się naciągani przez szkołę/ klasę? 19.06.12, 09:07
          Proponuję zgłosić się do trójki klasowej i wprowadzić swoje rządy. I rozczaruję Cię - dzieci niepłacących rodziców też dostają. Jest ich mniejszość i na szczęście niemal nie ma osób, uważających, że dzieci trzeba karać za rodziców.
        • gryzelda71 Re: Czujecie się naciągani przez szkołę/ klasę? 19.06.12, 09:10
          Nie muszą dostawac prezentów.Ale skoro rodzice się złożyli to dostaną.Proste co.
        • iwoniaw Skąd ty czerpiesz takie informacje? 19.06.12, 09:10
          Jak żyję nie spotkałam się z mikołajkami szkolnymi, w których prezent dla pojedynczego dziecka byłby w cenie porównywalnej z barbie-syrenką. Mało tego: w klasie mego osobistego dziecka bywało, że ustalano (rodzice z wychowawczynią), iż nie będzie prezentów z tej okazji, bo dzieci mają i tak ogólnoszkolną imprezę pt. bal karnawałowy i to im wystarczy, a pieniądze lepiej przeznaczyć na coś innego (dopłatę do jakiegoś wyjścia, prezenty na Dzień Dziecka) - naprawdę wszystko jest do dogadania - no ale jak napisało tu już kilka osób - ktoś się musi wysilić i podzielić się swymi przemyśleniami/poglądami z resztą i wejść w jakąś interakcję werbalną, a nie czekać, aż inni telepatycznie odgadną jego życzenia...
          • pyzateszczescie Re: Skąd ty czerpiesz takie informacje? 19.06.12, 09:24
            Moja kuzynka taką dostała w zeszłym roku. Szkół jest w kraju bardzo dużo.
            • gryzelda71 Re: Skąd ty czerpiesz takie informacje? 19.06.12, 09:31
              skoro rodzice kuzynki zatwierdzili takie prezenty to i dostała.
              • pyzateszczescie Re: Skąd ty czerpiesz takie informacje? 19.06.12, 10:20
                Widać zatwierdzili. Zatwierdzili, bo "nie dało się inaczej". Znając mamę kuzynki, podzieliła się swoja opinia z innymi rodzicami, ale przeczytajcie swoje posty... wyjścia miała takie: 1. zgodzić sie bez słowa, 2. twardo sie nie zgodzić, przyjąc etykietkę "buraka" (łaskawi rodzice założą, skoro dla niej te kilkadziesiąt złotych to taki problem i strzela focha, oni ulitują sie nad dzieckiem), 3. twardo nie zgodzić się na zakładanie za dziecko - dziecko bez lalki, dziecku siłą rzeczy przykro.

                Ja, póki co, nie mam problemu z pieniędzmi. Ale naprawdę żal mi rodziców, którzy kilka razy w roku zostają postawieni w sytuacji, w której muszą wydać niemałe dla nich pieniądze na rzeczy ,których nie chcą albo w sytuacji żebraka, za którego się zakłada.

                A prezenty na koniec roku dla nauczycieli uważam za przegięcie. W tym temacie to chyba jednak twardo będę burakiem.
                • morekac Re: Skąd ty czerpiesz takie informacje? 19.06.12, 12:35
                  Widać zatwierdzili. Zatwierdzili, bo "nie dało się inaczej"
                  Pierwszy raz o czymś takim słyszę... Ale jeśi u was w szkole są takie zwyczaje - zgłoś się do trójki klasowej i utrącaj takie pomysły w przedbiegach...

                  A prezenty na koniec roku dla nauczycieli uważam za przegięcie. W tym temacie t
                  > o chyba jednak twardo będę burakiem.
                  U nas 'w okolicy' wychowawcy dostaja prezent na koniec III i VI klasy. Oraz na koniec gimnazjum. Standardowo: album ze zdjęciami swoich ukochanych uczniów i uczennic... wink
            • bri Re: Skąd ty czerpiesz takie informacje? 19.06.12, 09:49
              W klasie mojej córki też nie było takich drogich prezentów. Zazwyczaj są to drobiazgi po kilka zł za sztukę albo słodycze.

              Ale i tak nie wszyscy się składają, i będąc w trójce klasowej nie raz oprócz pracy związanej z organizowaniem tego typu atrakcji dla dzieci dokładałam również z własnej kieszeni pieniądze.
              • pyzateszczescie Re: Skąd ty czerpiesz takie informacje? 19.06.12, 10:45
                Czy nie lepiej zachęcić dzieci, żeby coś zrobiły własnoręcznie?
                • iwoniaw Ależ lepiej, lepiej :-D 19.06.12, 10:55
                  U nas nawet jest to praktykowane. Na Dzień Nauczyciela trójka klasowa wymyśliła, że każde dziecko zrobi laurkę. Wszyscy rodzice poinformowani mailem. Zgadnij, które dzieci nie były w stanie przynieść kartki z narysowanym kredką kwiatkiem i napisem w rodzaju "wszystkiego najlepszego dla pani od Krysi"? I czy to przypadek kompletny, że to akurat dzieci tych rodziców, którzy generalnie wszystko mają w d... i dla których "szkoła nie jest dla frajdy"?
                  • pyzateszczescie Re: Ależ lepiej, lepiej :-D 19.06.12, 11:10
                    Wiesz, z półzdań nie należy wyciagac wniosków. A jak juz, to ostrożnie. Idę o zakład, że laurek nie przynoszą dzieci rodziców, którzy rzeczywiście mają wszystko w d... i płacą bez słowa, nie interesują się czy wycieczka jest tego warta czy nie. Czy nauczyciel ma pomysł jak zagospodarować dzień i wykorzystać temat. Klepnięcie kwiatka na laurce wymaga więcej zaangażowania, niż wpłata za wycieczkę.
                • bri Re: Skąd ty czerpiesz takie informacje? 19.06.12, 12:22
                  > Czy nie lepiej zachęcić dzieci, żeby coś zrobiły własnoręcznie?

                  Pisałam o prezentach dla dzieci. Nauczycielka nic więcej niż kwiatki i laurki od dzieci od nas nie dostaje.

                  Poza tym do Twojej wiadomości - żeby dzieci zrobiły coś własnoręcznie, też muszą mieć do tego materiały, a ponadto trzeba rodziców batem poganiać, żeby tego dopilnowali, przynieśli na czas itp. Chętnie poczytam o Twoich doświadczenia w organizowaniu tego typu przedsięwzięć, kiedy już będzie je miała za sobą.
    • 1monia4 Re: Czujecie się naciągani przez szkołę/ klasę? 19.06.12, 08:55
      Owszem -ja sie czuję przymuszana.Zebrania sa rzadziej niz uroczystosci.Potem -na najblizszym(lub mailem) dowiaduję się ,że trzeba zaplacic X na cos tam.Na malowanie klasy(nie starczylo z Komitetu)poczatkowo
      • e_r_i_n Re: Czujecie się naciągani przez szkołę/ klasę? 19.06.12, 09:47
        ŻADNA płatność w szkole nie jest obowiązkowa (chyba, że szkoła społeczna/prywatna).
    • mruwa9 Re: Czujecie się naciągani przez szkołę/ klasę? 19.06.12, 09:00
      to zalezy od wkladu, zaangazowania i w ogole wzajemnych realcji z nauczycielem Sa nauczyciele, ktorych chce sie uhonorowac w szczegolny sposob, a sa tacy, ktorym slowo "dziekuje" to az nadto. Jesli hodzi o te pierwsza grupe, z checia sie zaangazuje (finansowo czy organizacyjnie) w podziekowanie, ta druga grupa- przyzwoitosc nakazuje jakos im podziekowac, ale wtedy ograniczam sie do absolutnego minimum.
      Za to na studiach zdarzalo sie isc niemal na wojne z grupa, gdy odmawialam udzialu w skladkach na prezent/kwiaty dla niektorych asystentow, ktorzy szczegolnie zalezli mi za skore.
    • margotka28 Re: Czujecie się naciągani przez szkołę/ klasę? 19.06.12, 09:01
      hahaha, uwielbiam ludzi, którzy na zebraniach albo nie są, albo nic nie powiedzą, a później wylewają swoje frustracje na forum.
      Całe szczęście, że w klasie moich dzieci jest dyskusja. Każda składka, wycieczka etc jest omawiana w gronie rodziców. I cieszę się, że poza nauką, dzieci mają też inne przyjemności choćby w postaci wycieczki, spaceru czy drobiazgu na zakończenie roku.
      • mojemieszkanie24 Re: Czujecie się naciągani przez szkołę/ klasę? 19.06.12, 09:14
        Ja się czuje naciągana, bo organizuję dla dzieci zajęcia za wlasne pieniądze ( bo przedszkola nie stac na zakup pomocy dydaktycznych czy artykułów plastycznych).. To co ja mam powiedzieć jak miesięcznie wydaje ok 200-300 zł na to wszystko ?

        A prezenty ? Proszę was, nauczycielom naprawdę nie zalezy na prezentach jak ktoś potem ma gadać za plecami, że kwiaty kosztowały 30 zł a oni kupiliby za 29 zł... Ja wole, by dziecko coś zrobiło wlasnoręcznie, niz potem rodzic ma wylewac żale na forum.

        A co do ustalania- ustala to RADA RODZICÓW. Każdy rodzic może do niej przynależeć wiec jeżeli chcesz decydować o wydatkach to proszę się w coś zaangazowac a nie czekac na gotowe
      • prawdziwy_ewelina22 Re: Czujecie się naciągani przez szkołę/ klasę? 19.06.12, 09:19
        Niestety, powiedzenie czegoś na zebraniu (zwłaszcza w pojedynkę) odbija się na dziecku, szkoda że większość osób w tym wątku zręcznie pomija ten fakt.
        Prezenty dla nauczyciela na zakończenie roku uważam za patologię. Ja też wykonuję w swojej pracy rzeczy dobrze i nikt mi za to prezentów nie daje.
        Mimo, iż domniemywa się, że jest demokracja i : "każdy może wstać i głośno powiedzieć, jak mu się coś nie podoba" to prawda jest taka, że jak będzie jeden (albo są inni co myślą podobnie, ale go nie poprą) to nie dość że przegra (pan / pani jest jedna a tu się wszystkim podoba to i to), to jeszcze stanie się nielubiany. Tak jest, można to zaobserwować i szkoda, że polemizując z autorką wątku wszyscy pomijacie to milczeniem.
        Jeżeli chodzi o prezent. W tym roku grupka rodziców "organizatorów" uchwaliła, że na prezent dla pani (na który moim zdaniem wcale nie zasłużyła) idzie 400 PLN a jest propozycja, żeby jeszcze tę kwotę zwiększyć.
        Propozycje, jak np. gryzeldy, żeby autorką wątku sama sobie dzieci uczyła, uważam za chamskie.
        Właśnie się odezwała, wprawdzie nie na zebraniu w klasie, ale na forum - powiedziała co myśli - jaki skutek?
        Wracając do prezentów. prezent jest tak widoczną oznaką uhonorowania, czy nie wiem czego, że z automatu dostaje go każdy nauczyciel - no bo brak prezentu - to jakoś tak głupio - czy nie jest tak?
        No i pytanie, na ile on jest szczery. Gdybym była nauczycielką to właśnie bym się zastanowiła.
        Dziwne, że w szkołach prywatnych nie ma takiej patologii. Jest czysty układ: nauczyciel wykonuje swoją pracę i dostaje za to wynagrodzenie. I dziwne, że i nauczyciel pracuje lepiej i wszyscy są bardziej zadowoleni. Nie ma tego idiotycznego trąbienia: a ja to kocham moją pracę, a nasza nauczycielka jest taaaka wspaniała, że dostanie od nas stanik wysadzany brylantami czy też inny stosowny prezent.
        • graue_zone Re: Czujecie się naciągani przez szkołę/ klasę? 19.06.12, 09:29
          No przepraszam, ale jeżeli dla ciebie jest ważniejsze, czy jesteś lubiana niż wyartykułowanie swojego zdania to nie mam więcej pytań. Nie spotkałam się z odbijaniem sobie na dziecku odmiennego zdania rodzica w kwestii składek. Nie zgadzasz się, nie płacisz, Twoje dziecko nie jedzie na wycieczkę, nie idzie do kina - to chyba jasne? Nie wymagasz chyba, zęby większość dostosowywała się do Twojego zdania, szczególnie gdy ma inne? Poza tym dla osób dobrze wykonujących pracę są przewidziane premie i nagrody, a jeśli ktoś chce wyrazić uznanie nauczycielowi za szczególny wkład i zaangażowanie, to co w tym złego?
          • 1monia4 Re: Czujecie się naciągani przez szkołę/ klasę? 19.06.12, 09:36
            Dla osób dobrze wykonujacych pracę -to jest pensja.Za robienie "poza"-premia
          • pyzateszczescie Re: Czujecie się naciągani przez szkołę/ klasę? 19.06.12, 10:51
            Jak ktoś osobiście chce, to nic. Tylko to może byc potraktowane jak łapówka. Dlatego uważam, że są rodzice "organizatorzy" (jak ich wcześniej określono), którzy w taki pośredni sposób podlizują się nauczycielom. Bo wiadomo (tzn jestem pewna, że chodzi w tym o to, aby nauczyciel dobrze wiedział), że niby od klasy, ale z ich inicjatywy...

            Form nagrodzenia dobrego nauczyciela jest dużo. Można np. wysłać list z pochwałą do kuratorium.
            • graue_zone Re: Czujecie się naciągani przez szkołę/ klasę? 19.06.12, 10:53
              > Jak ktoś osobiście chce, to nic. Tylko to może byc potraktowane jak łapówka. Dl
              > atego uważam, że są rodzice "organizatorzy" (jak ich wcześniej określono), któr
              > zy w taki pośredni sposób podlizują się nauczycielom. Bo wiadomo (tzn jestem pe
              > wna, że chodzi w tym o to, aby nauczyciel dobrze wiedział), że niby od klasy, a
              > le z ich inicjatywy...

              Większej bzdury już dawno nie czytałam.


              A nie - była. O przyjaznej florze bakteryjnej w Egipcie.
              • pyzateszczescie Re: Czujecie się naciągani przez szkołę/ klasę? 19.06.12, 11:18
                To dużo jeszcze przed tobą.

                Rozumiem, że odnosisz się do fragmentu o intencjach. To czym kierują się osoby proponujące klasie zakup prezentu za 400 zł? Co to ma być w ogóle?!
                • graue_zone Re: Czujecie się naciągani przez szkołę/ klasę? 19.06.12, 11:36
                  Policzmy. 400 zł. Licząc, że klasa ma 25 uczniów (mała klasa) to wychodzi 16 zł na osobę. To rzeczywiście tak dużo? Walczysz o 16 złotych? Raz na trzy / cztery lata? Bo piszę o prezencie na koniec trzeciej lub szóstej klasy.

                  Przy czym nie twierdzę, że ma być prezent za 400 zł. Może być za 100 (po 4 zł na ucznia), może być za 50. To już zależy od rodziców i ich DOBROWOLNYCH ustaleń. Chodzi o intencje i docenienie pracy, zaangażowania i wkładu nauczyciela. Jeśli byłabym z wychowawczyni niezadowolona, dostałaby przysłowiowy kwiatek, albo i nie i finał.

                  Poza tym u nas dzieci zrobiły własnoręcznie rysunki z życzeniami dla wychowawczyni, a zaangażowani dobrowolnie rodzice z tego złożyli album pamiątkowy.
          • pyzateszczescie Re: Czujecie się naciągani przez szkołę/ klasę? 19.06.12, 11:00
            Nie spotkałam się z odbi
            > janiem sobie na dziecku odmiennego zdania rodzica w kwestii składek. Nie zgadza
            > sz się, nie płacisz, Twoje dziecko nie jedzie na wycieczkę, nie idzie do kina -

            ...nie spotkałaś się? Ale dziecko nie idzie do kina, a cała klasa idzie. Nie podoba mi sie film, ale płacę, bo inaczej mojemu dziecku będzie przykro. W pobliskim wątku o funduszu klasowym rodzice mieli problem z rodzicami, którzy kategorycznie odmówili płacenia składek.
            • graue_zone Re: Czujecie się naciągani przez szkołę/ klasę? 19.06.12, 11:03
              A moje dziecko nie chodzi do kina. Bo nie lubi i już. Czy może powinnam je zmuszać?
            • iwoniaw Re: Czujecie się naciągani przez szkołę/ klasę? 19.06.12, 11:04
              Co ty piszesz? To że TWOJEMU DZIECKU jest przykro, to znaczy, że KTOŚ SOBIE na nim coś odbija? Za chwilę przeczytamy tu o postulacie niekupowania dzieciom wypasionych piórników/lepszych śniadań, bo to "odbijanie sobie" na dziecku, któremu rodzice tego nie zapewniają?
              • pyzateszczescie Re: Czujecie się naciągani przez szkołę/ klasę? 19.06.12, 11:34
                Pytanie w wątku jest proste. Czy czujecie się zmuszani do kupowania prezentów dla nauczycieli / dzieci z równych okazji w szkole / płacenia za wycieczki? Właściwie powinna zrobić pytanie zamknięte:

                a) tak, chętnie, nie mam z tym problemu
                b) płacę dla świętego spokoju, bo ogólnie wszystko zlewam
                b) płacę, ale niechętnie, czuję się zmuszona/y (np. tym, że moje dziecko jako jedyne nie dostanie prezentu)
                c) nie płacę (bez względu na odczucia mojego dziecka)

                • iwoniaw Re: Czujecie się naciągani przez szkołę/ klasę? 19.06.12, 11:38
                  Pytanie dobre, tylko odpowiedzi mają się do niego nijak (czy czujesz się zmuszony...? - tak, chętnie big_grin ).
                  No więc ja nie czuję się zmuszana do niczego, niektóre pomysły innych akceptuję, niektóre torpeduję, dzieci nikt nie szykanuje bez względu na decyzje ich rodziców.
                  Gdyby było inaczej, walczyłabym o swoje, gdybym to uznała za warte zachodu, lub odpuściłabym w przypadku pi...ły czy kwoty nie czyniącej mi różnicy.
                  • pyzateszczescie Re: Czujecie się naciągani przez szkołę/ klasę? 19.06.12, 11:51
                    Brawo. Odpowiedź na moje pytanie.
              • pyzateszczescie Re: Czujecie się naciągani przez szkołę/ klasę? 19.06.12, 11:38
                Przeczytaj uważaniej.
        • paniusiapobuleczki Re: Czujecie się naciągani przez szkołę/ klasę? 19.06.12, 12:34
          Dziwne, że w szkołach prywatnych nie ma takiej patologii. Jest czysty układ: na
          > uczyciel wykonuje swoją pracę i dostaje za to wynagrodzenie. I dziwne, że i nau
          > czyciel pracuje lepiej i wszyscy są bardziej zadowoleni.

          i tu bym polemizowała.Powinnaś była napisać, ze w znanych Tobie szkołach niepublicznych, bo w mojej jest inaczej. Po pierwsze rodzice z klasy mojego dziecka maja taki pomysł na uhonorowanie pani, że twoje 400 złotych się przy tym chowa. Owszem wyraziłam swój sprzeciw, ale uznałam,ze skoro to nie ja załatwiam to ciskać się nie będę i dostosuje do zdania większości, gdyż szanuję poświęcenie pań z trójki. Czy w mojej niepublicznej (wysoko notowanej) lepiej pracują? Niekoniecznie jest ok, ale szału nie ma przy 18 osobowej klasie można by osiągnąć więcej.
      • paulina-j Re: Czujecie się naciągani przez szkołę/ klasę? 19.06.12, 09:37
        Dlaczego od razu trzeba się czuć naciąganym? Wydaje mi się ,że rodzice ,to dorośli ludzie i język w buzi mają i niemi nie są. W szkole mojej najmłodszej latorośli takie sprawy omawiane są na zebraniu. Na początku roku szkolnego sporządzony został harmonogram imprez klasowych, podyskutowaliśmy co jest ok, z czego rezygnujemy. Każdy mógł się wypowiedzieć - kwestia woli. Bardziej nieśmiali przyszli i powiedzieli w cztery oczy ...czasem ktoś dowie się ,że komuś nagle się życie skomplikowało przyjdzie powie i już jest organizowana pomoc.
        I tak u nas dzieciaki miały wyjścia do teatru ,były w centrum Kopernika, i miały cudowne lekcje muzealne w Zamku Królewskim. Ponieważ planowana była również zielona szkoła w maju . to w drugim semestrze nic więcej nie planowaliśmy mając na uwadze to ,że jest to znaczny wydatek.
        W klasie mamy dzieciaki z rodzin o różnym statusie materialnym. Biedne otrzymują pomoc z funduszy rady rodziców jak i od nas . Jestem w trójce klasowej staram się mieć kontakt z rodzicami i jak słyszę ,że komuś się raptownie sytuacja finansowa pogorszyła staram się pomóc i nie wyobrażam sobie abym załatwiała to na forum klasy. I dzięki temu wszystkie dzieciaki mają frajdę. Nie wiem , może ja trafiłam na wyjątkowych ludzi , ale mam w klasie rodziców ,którzy sami nie przymuszani chętnie pomagają innym.
    • super3miasto Re: Czujecie się naciągani przez szkołę/ klasę? 19.06.12, 09:17
      Odpowiem ci z punktu widzenia matki-aktywistki, która sie udziela w szkole, sypie pomysłami, organizuje, pomaga przy uroczystościach - ogólnie jestem od "przynieś, podaj, pozamiataj" a jak długo nie ma frajdy w szkole, sama sie zabieram za organizowanie.

      Rozumiem, że każdy mój pomysł ma tyleż zalet, co i wad. Dlatego zawsze zanim cokolwiek zrobię, wszczynam dyskusję na forum klasowym. Razi mnie, że zazwyczaj nie ma chętnych do takich dyskusji. Pytam, czy rodzice w ogóle mają ochotę, aby wycieczkę zorganizować, zrobić coś na Dzień Dziecka itp. Ogromna większość milczy. Kiedyś miałam w zwyczaju obdzwaniać rodziców i z każdym z osobna gadać, co by tu dla dzieci zrobić. I zauważyłam trzy grupy:
      1) nie mam czasu na to, chcesz to zrób
      2) eee, nie to się nie uda, trzeba inaczej
      3) nie wiem, muszę sie zastanowić, pogadać z innymi

      Ponieważ zauważyłam, że zbieranie pieniędzy idzie zazwyczaj ślamazarnie, robiłam imprezy ze swoich, później mówiłam, jaki koszt i zadowolonych prosiłam o zapłatę. Tutaj dopiero były śmieszne akcje: część oddawała pieniążki, nieliczni z nich nawet jakieś dziękuję dorzucali (nie oczekuję, ale miło usłyszeć), większość płacących bez słowa - urzędowe wręczenie kasy i tyle. Dużo ludzi widząc mnie okazjonalnie mówiło coś w stylu "zapłacę, zapłacę, tylko nie teraz, bo coś tam". No i jeszcze zawsze pozostawała grupa cicho-ciemnych, którzy ani pieniędzy ani słowem się nie zająknęli na temat tego, co zrobiłam.

      Ja nie mam problemów finansowych. Kilkudniowej wycieczki wszystkim dzieciom z klasy nie zafunduję, ale jednodniowe imprezy i owszem. Z mojego punktu widzenia brak pieniędzy to nie wstyd. Razi mnie natomiast to, ze osoby, które nie mogą sięgnąć do kieszeni, pozostają bierne i wolą sie wycofać, zamiast po prostu zaoferować swoją pomoc (dwie ręce do roboty) przy wydarzeniach klasowych. Każda wigilia w klasie, dzień wiosny itp. wymaga trochę rodzicielskiej krzątaniny, gdybym nie miała kasy na sfinansowanie wigilii zwyczajnie przyszłabym, żeby dzieciom nakryć do stołu. A ja się nie mogę doprosić czasami, żeby ktokolwiek pojechał z dziećmi na zawody sportowe i zechciał porozlewać im napoje z dużych butelek do kubeczków.

      Stad mój apel do ciebie: nie wstydź się, na wstydzie daleko nie zajedziesz. Rozejrzyj sie i wykombinuj, co możesz zrobić bez żadnych nakładów finansowych.

      A co do biżuterii dla n-ki: od razu mówię, że taki pomysł mi nie odpowiada i się nie dorzucam. Prezenciki "osobiste" typu biżuteria indywidualnie każdy może nauczycielowi sprawić. Od klasy moge zaproponować ciekawy program interaktywny na tablice multim., encyklopedię, która bedzie w klasie do użytku wszystkich dzieci itp. - o ile rodzice będą chcieli się złożyćwink
      • gazeta_mi_placi Re: Czujecie się naciągani przez szkołę/ klasę? 19.06.12, 09:30
        >Z mojego punktu widzenia brak pieniędzy to nie wstyd. Razi mnie natomiast to, ze osoby, które nie mogą sięgnąć do kieszeni, pozostają bierne i wolą sie wycofać, zamiast po prostu zaoferować swoją pomoc (dwie ręce do roboty) przy wydarzeniach klasowych. Każda wigilia w klasie, dzień wiosny itp. wymaga trochę rodzicielskiej krzątaniny, gdybym nie miała kasy na sfinansowanie wigilii zwyczajnie przyszłabym, żeby dzieciom nakryć do stołu. A ja się nie mogę doprosić czasami, żeby ktokolwiek pojechał z dziećmi na zawody sportowe i zechciał porozlewać im napoje z dużych butelek do kubeczków.

        Osoby nie mające zbyt wiele pieniędzy też pracują zawodowo (owszem, nie tak jak przeciętna e-mama czyli w garsonce i korporacji jako wysokiej klasy specjalista) i mogą nie mieć czasu aby podjechać do szkoły pomóc przy pozalekcyjnych imprezach.
      • margotka28 Re: Czujecie się naciągani przez szkołę/ klasę? 19.06.12, 10:21
        ponieważ też jestem w trójce klasowej, mam podobne spostrzeżenia, więc się podpiszę pod twoim postem.
      • pyzateszczescie Re: Czujecie się naciągani przez szkołę/ klasę? 19.06.12, 12:35
        "Ponieważ zauważyłam, że zbieranie pieniędzy idzie zazwyczaj ślamazarnie (...)" "(...)zawsze zanim cokolwiek zrobię, wszczynam dyskusję na forum klasowym. Razi mnie, że zazwyczaj nie ma chętnych do takich dyskusji (...)".

        To chyba jakaś wskazówka co do entuzjazmu rodziców?

        "(...) robiłam imprezy ze swoich, później mówiłam jaki koszt i zadowolonych prosiłam o zapłatę"

        Jak to wygląda w praktyce? Zarządzasz imprezę, dogadujesz z dyrekcją, informujesz rodziców, że maja zapłacić tyle i tyle?

        "Tutaj dopiero były śmieszne akcje (...) Dużo ludzi widząc mnie okazjonalnie mówiło coś w stylu "zapłacę, zapłacę, tylko nie teraz, bo coś tam". No i jeszcze zawsze pozostawała grupa cicho-ciemnych, którzy ani pieniędzy ani słowem się nie zająknęli na temat tego, co zrobiłam".

        ...czyli jednak nie ok, jeżeli nie zapłacą

        Każda wig
        > ilia w klasie, dzień wiosny itp. wymaga trochę rodzicielskiej krzątaniny, gdyby
        > m nie miała kasy na sfinansowanie wigilii zwyczajnie przyszłabym, żeby dzieciom
        > nakryć do stołu. A ja się nie mogę doprosić czasami, żeby ktokolwiek pojechał
        > z dziećmi na zawody sportowe i zechciał porozlewać im napoje z dużych butelek d
        > o kubeczków.

        1. Dalsze wskazówki co do entuzjazmu rodziców
        2. Rodzice uczniów w klasie twojego dziecka nie pracują?
    • jolusia20 Re: Czujecie się naciągani przez szkołę/ klasę? 19.06.12, 09:17
      Absolutnie nie czuje się naciągana. W tym roku na pierwszym zebraniu ktoś wspomniał o Komitetcie Rodziecielskim, później już nie było o tym mowy i właśnie sobie zdałam sprawę że na skutek wielu okoliczności zwyczajnie zapomniałam o tej składce. Natomiast na zebraniach ustalamy po ile trzeba się złożyć na fundusz klasowy. Dziewczyna, która się tym zajmuje przedstawia ile na co poszło i zastanwaiamy się co w najbliższym czasie trzeba będzie kupić i zastanawiamy się ile tzreba na to pieniędzy. Uważam, że jeśli ktoś z dobrej woli zgadza się zająć takimi sprawami to nie powinno się robić problemu. W syna kalsie był jeden chłopczyk z uboższej rodziny i jego rodzice nie przychodzili na zebrania i zawsze na Mikołajki miał kupowany prezent z zebranych pieniędzy. Co kupić też ustalamy razem.
      W sprawie wycieczki pani dała 3 propozycje: bliska-tania, dalsza- droższa i najdalsza i tym samym najdroższa i jednoczesnie najatrakcyjniejsza. Większość była za średnia opcją. Pożniej na skutek remontów w tej miejscowości pani zaproponowała to najdalsze miejsce i każde dziecko dostało do domu karteczkę z wyjaśnieniem dlaczego i pytaniem czy rodzice się zgadzają. Ja jestem za tym, żeby szkoła jednak organizowała takie rzeczy dla dzieci.
    • edelstein Re: Czujecie się naciągani przez szkołę/ klasę? 19.06.12, 09:26
      Nie,nie czuje sie przymuszana,bo w przedszkolu mojego syna nie ma pierdylionow skladek.Przedszkolanki z okazji urodzin czy konca roku dostaja od dzieci laurki z podpisem rodzicow.Kase na przyjemnosci czerpie sie z kiermaszy z pracami dzieci.W zupelnosci wystarcza.Z zasady jestem przeciwna wszelkim dobrowolnym skladkom,bo prowadza do podzialow.
    • bea.bea Re: Czujecie się naciągani przez szkołę/ klasę? 19.06.12, 09:28
      W szkole to jest tak, jest jeden albo dwóch pyskatych rodziców a reszta dla świętego spokoju idzie jak "cieloty". Ponieważ należę do tych pyskatych a do tego jestem skarbnikiem klasowym i to skąpym to skutecznie hamuje lizusowskie zapędy niektórych rodziców. Uważam, że wszelkie imprezy typu święta należy zauważyć , ale symbolicznie bez pomp i innych niepotrzebnych prezentów które zapewnia rodzina, imprezy dla rodziców też nie muszą być z tortami ciastami bo potem połowa zostaje a zmywać naczyń nie ma komu....wiec kupujemy ciasteczka drobne które na drugi dzień dzieci mogą zjeść. W ten sposób z zeszłego roku zaoszczędziliśmy ponad 1000 zł i w tym roku wcale się nie składaliśmy...ku radości rodziców. W klasie mamy fundusz na wypadek braku kasy ( gdyby ktoś trudności finansowe miał i nie mógł na wycieczkę czy kino zapłacić - taki fundusz ubezpieczeniowy smile) Mamy jednych nawiedzonych rodziców którzy wydawali by lekka ręką ...ale raz powiedziałam , że nie dam kasy a jak chcą pompy to niech z własnych wykładają i się skończyło.... Nie czuję się wykorzystywana...bo trzymam łapę na kasie smile i mam poparcie rodziców...smile
      • bea.bea Re: Czujecie się naciągani przez szkołę/ klasę? 19.06.12, 10:51
        a pieniądze lepiej na kino czy wycieczkę wydać nż na lalunie , ciastka dla rodziców czy wypasiony bukiet dla pani...
    • deelandra Re: Czujecie się naciągani przez szkołę/ klasę? 19.06.12, 09:28
      nie, zazwyczaj są to drobne kwoty ok 10 zł, z wycieczkami moja szkoła też nie przesadza - w tym roku były dwie - jedna do kina i jedna do centrum kopernika (no, wiadomo po ile tam bilety)
      poza tym dobrowolnie się zgodziliśmy wpłacać o 5 zl co m-c na jakieś drobiazgi (zapas ołówków dla dzieci, napoje/soki/woda do picia, jakieś drobiazgi typu obwarzanki dla dzieci na wyjeździe) z czego pani skrupulatnie rozlicza się w zeszycie do wglądu dla każdego, przy czym w marcu usłyszałam od pani, że mam już nie wpłacać, bo wystarczy do końca roku i pewnie jeszcze zostanie - pieniądze do zwrotu - lub z przeznaczeniem dla dzieci na drobiazgi na koniec roku - to już tez nasza decyzja
      klasa 20 osobowa - mała wiejska szkółka, sytuacja finansowa rodzin różna
    • bri Re: Czujecie się naciągani przez szkołę/ klasę? 19.06.12, 09:40
      Wystarczy, że zgłosisz się do trójki klasowej, a będziesz miała bardzo duży wpływ, albo wręcz głos decydujący jeśli chodzi o tego typu kwestie. Może pominąwszy wycieczki, bo te są po prostu częścią szkolnego programu i w naszej klasie najczęściej są proponowane przez nauczycielkę.
      • kajmanik Re: Czujecie się naciągani przez szkołę/ klasę? 19.06.12, 09:57
        nie. nie przeszkadzają mi składki - za to irytuje mnie burdel przy ich zbieraniu- te do skarbnika, te do wychowawczyni, te na konto. wygodniej by było na początku roku zzrobić przelew na większą kwotę i nie zbierać po 20-30 zł co miesiąc.
        • mojemieszkanie24 Re: Czujecie się naciągani przez szkołę/ klasę? 19.06.12, 10:15
          zauważyłam. Nigdy nie łączę tych dwóch rzeczy, bo dziecko jest dzieckiem- nie jest winne temu, że ma rodziców np. roszczeniowych

          1monia4- niestety mylisz się. Ja jako nauczyciela robie o wiele wiecej niż wymaga tego ode mnie dyrektor a mam tylko dodatek motywacyjny ( 120 zł- to ma motywować ?).Żadnej premii nie dostaje

          edelstein- przedszkolanek już nie ma, sa nauczycielki. Żeby być przedszkolanką kiedyś starczyło skończyć liceum, teraz trzeba mieć studia, do tego cały czas się kształcić ( jest to wymagane, bez tego nie można uzyskać kolejnych st. Awansu zawodowego i tej marnej podwyżki…wink


          • mysia125 Re: Czujecie się naciągani przez szkołę/ klasę? 19.06.12, 12:40
            > edelstein- przedszkolanek już nie ma, sa nauczycielki. Żeby być przedszkolanką
            > kiedyś starczyło skończyć liceum, teraz trzeba mieć studia, do tego cały czas
            > się kształcić ( jest to wymagane, bez tego nie można uzyskać kolejnych st. Awan
            > su zawodowego i tej marnej podwyżki…wink

            Edelstein pisze z Niemiec, ja zreszta tez - i tu sa przedszkolanki wink na dodatek wcale nie trzeba miec wypasionych studiow, aby w przedszkolu pracowac (niestety...). Skladek rodzicielskich nie ma, rzadko jakies 2-3 euro na bilety do teatrzyku lub skladka na autokar. W szkole sa skladki rzedu 10-15 euro na pol roku (rodzice ustalaja). Te pieniadze ida na wewnetrzne potrzeby klasy (ale nie materialy szkolne czy bilety komunikacyjne). Miesiecznie kilka euro dochodzi do tego, jesli w szkole kupuje sie dzieciakom mleko.

            Podczas imprez przedszkolnych/szkolnych od rodzicow oczekuje sie pomocy w postaci ciast/salatek/termosu z kawa oraz pomocy fizycznej przy stoisku z ww. Wisi wtedy lista i rodzice sie wpisuja. Kto pracuje w danych godzinach, ten pomoze w zakupach przed lub podrzuci ciasto. Ale zazwyczaj imprezy sa po poludniu lub w dzien wolny tak, zeby jak najwiecej osob moglo w nich uczestniczyc - przychodza wtedy rodzice, rodzenstwo, dziadkowie. Czesto jest tez tak, ze podczas takich imprez jest sprzedaz fantow lub placi sie bonami za kawe czy ciasto (symboliczne kwoty). W ten sposob przedszkole zbiera pieniadze na fundusz, z ktorego kupowane sa drobiazgi na urodziny czy swieta. Panie przedszkolanki czy nauczycielki w szkole musza zglaszac prezenty powyzej 10 czy 20 euro, wiec forma podziekowania sa kwiaty czy czekoladki lub voucher na cos.

            Nie czuje sie wykorzystywana, jak moge, to pomagam, jesli akurat pracuje, to przygotowuje cos wczesniej. Wszystko na razie idzie sprawnie, jedynie w polskiej szkole rodzice sie czasem burza i psiocza, ze czegos sie od nich chce (ciasto na impreze lub obecnosc na przedstawieniu) Ci sami polscy rodzice w szkole niemieckiej zastrzezen nie maja wink
    • triss_merigold6 Re: Czujecie się naciągani przez szkołę/ klasę? 19.06.12, 10:07
      Nie, bo organizowane wycieczki są fajne i pożyteczne - dzieci były w różnych muzeach, w Centrum Nauki Kopernik, w teatrze. W zerówce składaliśmy się na warsztaty i lekcje muzyczne - też były super. Składka na prezenty mikołajkowe i na zakończenie roku szkolnego (książki) nie była wygórowana.
      IMO dla wielu dzieci taka wycieczka klasowa to jedyna okazja, żeby odwiedziło muzeum czy zobaczyło przedstawienie w teatrze, bo rodzice są leniwi i mają w d..., wolą zrobić grilla sąsiadom pod płotem.
    • anten_ka Re: Czujecie się naciągani przez szkołę/ klasę? 19.06.12, 10:25
      Mnie także denerwuje wiele spraw w szkole. Denerwuje mnie takie zrównywanie uczniów, brak rozwijania indywidualności itd. Jednak psycholog szkolny powiedział mi jedną rzecz. Czasami rodzice chcą być tak bardzo pod prąd i tak bardzo oryginalni, że robią tym krzywdę dzieciom. Większość dzieci w wieku szkolnym chce być takie jak inni, chce robić to co inni i chce się utożsamiać z grupą. Zrozumiałam to i przestałam się denerwować smile)
      Jedynym rozwiązaniem jest nauka indywidualna wtedy to ty ustalasz co? gdzie? kiedy? i za ile? smile))

      Żyjemy wśród ludzi i chcąc nie chcąc poddajemy się pewnym zasadom, zastanów się czy twoje niezadowolenie i negacja wszystkiego nie wpłynie źle na rozwój społeczny twojego dziecka. Może ono myśli zupełnie inaczej niż ty.
      Jeżeli masz wątpliwości i inne zdanie w kwestii wydawania klasowych pieniędzy to od tego są zebrania, indywidualne rozmowy z panią. Jednak sądzę ze jeżeli wyrazisz swoje zdanie, że wycieczki są "niepotrzebne" to nie zostaniesz zrozumiana smile Bo poniekąd jest to dziwne...Co wg Ciebie jest złego w wycieczkach? Dzieci się na nich super bawią i super integrują z grupą. Taka nauka to najlepszy kapitał na przyszłość, nauka kontaktu z drugim człowiekiem.
      • iwoniaw otóż to 19.06.12, 10:40
        O ile argument "wycieczka za xxx zł jest za droga, poszukajmy czegoś tańszego równie fajnego/znajdźmy najpierw jakieś dofinansowanie" jest do dyskusji, o tyle postawa "szkoła nie ma być frajdą, na cholerę im wycieczka, ławki i podręcznik mają, niech siedzą i się uczą" może być (i zapewne będzie) potraktowana jako występ dziwaczki, której "dziecią" można tylko współczuć i ew. zapłacić za nie, bo co one winne, że mają matkę świra.
        No niestety, pewne normy zachowania są, pewne standardy są społecznie akceptowane, inne nie - oczywiście wiele zależy od środowiska (wykształcenia/priorytetów/zamożności też), ale hasło "po co w ogóle wycieczki/wyjścia/atrakcje" - dla zasady - będzie traktowane raczej jako dziwne i koniec.
    • olena.s Re: Czujecie się naciągani przez szkołę/ klasę? 19.06.12, 10:35
      Ja myślę, że to jest pewien zasadniczy problem polskiej szkoły, takie stanie w rozkroku: niby publiczna, niby - darmowa, ale jednocześnie bokiem wpełzają do niej zachowania z prywatnych firm. Nauczyciele dający korepetycje i prowadzący zajęcia tak, by korepetycje były konieczne, rodzice popychający w hierarchii dzieci za pomocą kosztownego wyposażenia, mizeria budżetu stawiająca przed dyrekcją pytanie o zakup papieru toaletowego i mydła, zmieniające się podręczniki nie pozwalające na korzystanie z używanych książek i tak dalej, i tak dalej.
      I nie widzę na to rady. Moim zdaniem należy zasadniczo zwalczać takie zachowania, które różnicują uczniów ze względu na finanse rodziny. Lepiej urządzić dla całej klasy biwak pod miastem, niż żeby połowa klasy pojechała do Disneylandu. Lepsza zabawa w sali gimnastycznej przy pączku i herbacie, niż płaczące w poduszkę z rozżalenia dzieci, których rodziców nie stać na zapłacenie za zabawę w knajpie.
      Ale rozumiem też rodziców, dla których taki wyjazd klasowy jest jedyną szansą na wysłanie dzieciaka do Paryża. I ze wszech miar rozumiem chęć poprawienia warunków nauki - odmalowania klasy, postawienia szafek, dokupienia książek czy jakichś elektronicznych cudów.
      Gdybym była dyrektorką polskiej szkoły, pewnie starałabym się rodziców pchnąć raczej w kierunku pozyskiwania funduszy zewnętrznych poprzez szukanie sponsorów, zbieranie forsy przez różne kiermasze, etc. na rzecz dobra całości szkoły, wszystkich uczniów. Ale nie wiem, czy by mi pary wystarczyło.
      • edelstein Re: Czujecie się naciągani przez szkołę/ klasę? 19.06.12, 11:38
        O to to wlasnie.Widac szczegolnie rownanie w dol dzieci tych rodzicow co maja malo pieniedzy,niska pozycje,bo praca malo prestizowa i wywyzszanie tych dzieciakow,ktorzy sypia kasa.Odczulam to na sobie i modle sie by moj syn w zyciu nie trafil na taka wychowczynie i takich rodzicow jak ja kiedys,bo bedzie wojna.W przedszkolu syna to tez dziala na zasadzie kiermaszy,jakichs dotacji itd. dzieki czemu mama Any nie wie czy rodzice Romeo maja kase na okreslona rzecz,a Lucas kolega Romeo nie odczuwa roznic miedzy nimi,bo jest po rowno.
        • najma78 Re: Czujecie się naciągani przez szkołę/ klasę? 19.06.12, 12:01
          edelstein napisała:

          > O to to wlasnie.Widac szczegolnie rownanie w dol dzieci tych rodzicow co maja m
          > alo pieniedzy,niska pozycje,bo praca malo prestizowa i wywyzszanie tych dziecia
          > kow,ktorzy sypia kasa.Odczulam to na sobie i modle sie by moj syn w zyciu nie t
          > rafil na taka wychowczynie i takich rodzicow jak ja kiedys,bo bedzie wojna.W pr
          > zedszkolu syna to tez dziala na zasadzie kiermaszy,jakichs dotacji itd. dzieki
          > czemu mama Any nie wie czy rodzice Romeo maja kase na okreslona rzecz,a Lucas k
          > olega Romeo nie odczuwa roznic miedzy nimi,bo jest po rowno.

          U nas dzieci nie nosza do szkoly (mam na.mysli podstawowe) telefonow, gadzetow, pieniedzy (w szkolach nie ma sklepikow) a ubrani sa wszyscy w uniformy. Szkola organizune sporo roznych events zwiazanych z roznymi celami i chetnych do pomocy wolontaryjnie nie brakuje ale nikt nie czuje sie przymuszany w zaden spsob.
          >
          • olena.s Re: Czujecie się naciągani przez szkołę/ klasę? 19.06.12, 12:06
            Tylko są dwie różnice.
            Po pierwsze, w GB dzieci w ramach szkół pochodzą chyba z bardziej zbliżonych środowisk - w Polsce są mocno wymieszane, więc będzie więcej sytuacji, kiedy rodziców nie stać na coś, co w oczach innych rodziców jest całkiem tanie.
            I polska szkoła państwowa ma mniejszy budżet i jak sądzę prawo nie przewiduje, by płacić zeń na wycieczki czy wyprawy do kina.
            • najma78 Re: Czujecie się naciągani przez szkołę/ klasę? 19.06.12, 12:30
              olena.s napisała:

              > Tylko są dwie różnice.
              > Po pierwsze, w GB dzieci w ramach szkół pochodzą chyba z bardziej zbliżonych śr
              > odowisk - w Polsce są mocno wymieszane, więc będzie więcej sytuacji, kiedy rodz
              > iców nie stać na coś, co w oczach innych rodziców jest całkiem tanie.

              Takze sa wymieszane, skad info, ze tak nie jest?

              > I polska szkoła państwowa ma mniejszy budżet i jak sądzę prawo nie przewiduje,
              > by płacić zeń na wycieczki czy wyprawy do kina.

              Mniejszy budzet tak, ale skoro prawo nie pozwala na finansowanie z niego wycieczek itp. to jak to jest, ze pozwala nauczycielom na wyjazdy z dziecmi? Jesli to sa wyjazdy finansowane prywatnie to powinny byc prywatnie zorganizowane pod kazdym wzgledem takze opieki nad dziecmi. A co z czasem, w koncu wyjscia i wycieczki odbywaja sie w czasie lekcji? Mysle, ze to takie umycie rak i zrzucenie tego na rodzicow uncertain
              • pyzateszczescie Re: Czujecie się naciągani przez szkołę/ klasę? 19.06.12, 13:11
                Ja uważam podobnie. To co szkolne powinno być oddzielone od tego co prywatne. Szkoła powinna unikać sytuacji, które moga doprowadzić do podziałów, jakichkolwiek. Jeżeli wycieczka szkolna, to z budżetu szkoły; jeżeli impreza z ciastem - nich dzieci upieką. Jeżeli prezenty z okazji świąt, niech dzieci zrobią na technice, niech traktują jak obowiązek. Jeżeli rodzice muszą się złożyć, to takie przedsięwzięcia powinny byc organizowane pozalekcyjnie. I tak w polskiej szkole jest dużo materiału do opanowania. O jakości przeciętnej lekcji wypowiadać się nie trzeba, koń jaki jest, każdy widzi smile Aktywistki mogłyby skoncentrować się na takich właśnie akcjach, a nie na wyszukiwaniu po sklepach prezentów na dzień nauczyciela.
              • olena.s Re: Czujecie się naciągani przez szkołę/ klasę? 19.06.12, 13:19
                Najma, pewnie faktycznie głównie miałam na myśli większe ośrodki, ale generalnie taki wniosek wypływa z faktu dłuższej historii swobodnego obrotu nieruchomościami, braku komunizmu i niewyburzone miasta. Normalny cykl zakłada, że kiedy pojawia się coś lepszego/droższego w okolicy mieszkania drożeją, wyprowadzają się z nich biedniejsi, wprowadzają bogatsi. Okolica jest więc raz bardziej, raz mniej zamożna, ale generalnie raczej dryfują ku niej najemcy/kupcy o zbliżonych zasobach materialnych.
            • pyzateszczescie Różnica jest taka, że 19.06.12, 13:02
              tam się organizuje kiermasze, na których dzieci sprzedają produkty/ rzeczy przez siebie przyotowane (dżemy, ciastka, igielniki itp). A w Polsce rządzi trójka i często (na pewno sa pozytywne wyjątki) napędza komerchę smile
              • graue_zone Re: Różnica jest taka, że 19.06.12, 13:07
                Wiesz co, jak nie wiesz, to nie pisz bzdur. Od kilku lat jestem w trójce klasowej i nic takiego nie ma miejsca.
                • pyzateszczescie Re: Różnica jest taka, że 19.06.12, 13:14
                  W twojej nie ma, a w mojej było. Wnioskując z opowieści znajomych w innych nadal jest. Możesz podać dla dobrego przykłądu jak jest u ciebie.
                  • graue_zone Re: Różnica jest taka, że 19.06.12, 13:36
                    Nie chce mi się, ponieważ i tak będziesz udowadniać swoje. Generalnie nie czuję się naciągana, bo wiem, ze wszelkie dobrowolnie wpłacane pieniądze idą na dzieci. A jeśli rodzice decydują, że chcą coś wydać na nauczycieli, to już ich sprawa.
            • edelstein Re: Czujecie się naciągani przez szkołę/ klasę? 19.06.12, 14:51
              Do przedszkola mojego syna chodza dzieci z roznych czesci miasta.Nie wydalam do tej pory ani centa,a jeszcze przedszkole w ramach dnia matki przygotowalo prezenty dla mam,symboliczne,drewniane serwetniki w ksztalcie serca i laurki.Na serio mozna inaczej rozwiazac sprawe finansow niz ciagniecie ich z kieszeni rodzicow.Nie potrzebne zebrania,na tablicy wywiesza sie,ze za dwa tyg.jest festyn,beda takie i takie stoiska,takie i takie atrakcje,chetni rodzice proszeni sa o wpisanie sie na liste do obslugi,upieczenia,posprzatania.Nie ma zadnych problemow.Kazdy robi co moze.Nie mialam czasu piec,to zglosilam sie do obslugi stoiska.Jak sie nie zglosisz nikt lba nie urywa.A na tym forum czytalam juz watki jakie te wredne matki niepracujace smia sie nie zglaszac do rozstawiania czegos tam.Mam wrazenie,ze w Pl tylko niektorzy czekaja az ktos sie wychyli,by mu dokopac.
    • ewa_mama_jasia Nie czuję się naciągana. 19.06.12, 10:36
      Absolutnie nie czuję isę naciągana. W klasie mojego syna nie ma problemów z płatnoscią składek. Może dlatego, że szkoła prywatna. A może dlatego, że sensowni rodzice. W ciągu roku było kilka składek po 50 zł (3 - 4), i płatność za dwa bilety do teatru. Wszystkie potrzeby klasowe były finansowane z tych kilku składek. Łącznie z prezentami na Dzien Nauczyciela, Gwiazdkowymi, poczęstunkiem na różne klasowo - szkolne imprezy itp. Ale u nas się nie kupuje bizuterii dla pani, tylko np. bukiecik kwiatów czy talerz rogalików smile A na Mikołajki nie było Barbie syrenki tylko farby smile Wielki szacunek dla rodziców z trójki klasowej, że im się chce to wszystko załatwiac. I że tak sensownie to robią.
      Ale abstrahując od szkoły mojego dziecka, nie rozumiem nie składania się "bo nie". Rozumiem argument "nie mam pieniędzy". Ale od tego jest pierwsze zebranie we wrześniu i ustalenie: na ile wycieczek jedziemy w ciągu roku, na ile prezentów w ciągu roku się składamy. I tego nalezy się trzymac.
      Nie planowac nie nie wnoszących wycieczek tylko sensowne. Nie kino i Mc Donald tylko np. skansen. Nie Alpy, Włochy i hotele tylko Bieszczady i schronisko młodziezowe lub internat szkolny.
      • pyzateszczescie Re: Nie czuję się naciągana. 19.06.12, 13:31
        Czyli po prostu płacisz 200 zł wyższe czesne za szkołę. Bo takie opłaty szkoła mogłaby umieścić w czesnym.

        Przypuśćmy, że:

        w szkole na początku roku rodzice ustalają plan - 3 wycieczki, tak chce większość. Ja powiedziałam, że mam pieniądze tylko na jedną. Rodzice powiedzieli, że mogą za mnie zapłacić, jest mi głupio, składam się na dwie pozostałe wycieczki kosztem nowych butów.
        Ja tu widzę problem. Myślę, że tak się dzieje w wielu przypadkach. Wyjścia w czasie lekcji powinny być organizowane przez szkołę, z jej budżetu. Nie ma pieniędzy, nie ma wyjść. Można zorganizować wielki piknik na boisku. Nie powinno dochodzić do sytuacji, w których rodzice (nie ma znaczenia, że "większość") decydują o wydatkach całej klasy. Rozwiązania przyjęte na Zachodzie chronią tych pojedynczych rodziców i ich dzieci. Głównie tych, którzy nie dysponują wolnymi środkami.
        • ewa_mama_jasia Re: Nie czuję się naciągana. 19.06.12, 14:32
          Szkoła nie mogłaby tego uwzglednić w czesnym, bo to są wydatki danej klasy a nie szkoły. Klasa chce się składac na prezenty mikołajkowe, klasa chce jechać na lekcję muzealną czy do teatru - to się składa i jedzie. Szkoła do tego nic nie ma.
          Pisze się w tym wątku tak ładnie o rodzicach z zachodu - że są chronieni w niedostatku, że pomagają wolontarystycznie, że dzieci pieką ciasta czy robią konfitury czy też prace plastyczne i sprzedają na kiermaszu. Ale: w młodszych klasach to nie dzieci upieką ciasto tylko rodzice. A rodzice (np ja) nie mają zdolnosci piekarskich.
          Dzieci zrobią lepsze lub gorsze (przeważnie gorsze) prace plastyczne, które i tak potem trzeba wykupic - bo co, nie kupisz pracy własnego dziecka? Nawet jak to bedzie koszmarek? A oprócz tego kilka innych koszmarków, bo wypada wspomóc fundusz szkolny.
          Dlatego ja wolę zapłacić na konto funduszu klasowego a nie bawić się w nieudane wypieki czy kupowanie prac mojego dziecka, które nie ma zdolności plastycznych.
          A co do chęci rodziców w angażowanie sie wolontarystycznie - nie porównujmy Polski do Zachodu, gdzie ludzie mają więcej czasu wolnego i większe poczucie społeczeństwa obywatelskiego. W Polsce zaufanie społeczne wynosi bodajże zaledwie około 12 %. W Danii czy Niemczech są takie dni tygodnia, gdzie po południu praktycznie ludzi nie ma w firmach. Sporo ludzi nie pracuje a zyje z zasiłków więc mają czas aby się zaangażować w rpace szkoły. W Polsce raczej większość pracuje i to w godzinach uniemożliwiających pomoc w zajęciach szkolnych.
        • morekac Re: Nie czuję się naciągana. 19.06.12, 16:18
          w szkole na początku roku rodzice ustalają plan - 3 wycieczki, tak chce większość.

          Nie, wycieczki muszą mieć coś wspólnego z dydaktyką i muszą być zatwierdzone przez dyrektora szkoły. Z reguły są to jakieś lekcje muzealne (kilka zł od dziecka) , czasem kino/filharmonia/teatr, może jedna dłuższa wycieczka czy zielona szkoła - przy czym w wielu szkołach jest zaznaczone, że jeśli na wycieczkę czy zieloną szkołę nie jedzie więcej niż kilka osób, to dzieci nie jadą na wycieczkę wcale. W młodszych klasach rzeczywiście zdarzają się jakieś zrzutki na mikołajki, dzień dziecka itp. - ale młodsze dzieci nie zawsze jeżdżą na dłuższe wyjazdy.

          Można zorganizować wielki piknik na boisku.
          Ciekawe, czy ciasta upieczesz... A jeśli się przy okazji zrobi loterię na rzecz szkoły itp - to nie wiem, czy normalna wpłata nie byłaby jednak mniej kosztowna...
    • najma78 Re: Czujecie się naciągani przez szkołę/ klasę? 19.06.12, 11:12
      Napisalam w tym drugim watku, ze takie fundusze, trojki/komitety nie powinny istniec. Szkoly sa finansowane z podatkow a gminy powinny przewidziec takze funduszs na jedna wycieczke i drobnostki z roznych okazji. Prezenty dla nauczycieli to nieporozumienie, czy nie wystarczylaby karta z podziekowaniani zrobiona przez ucznia? Moja corka w ub. roku zrobila karte dla nauczycielki, ktora odchodzila do innej szkoly, podobnie inne dzieci, nikt nie wpadlby nawet na kupowanie prezentu. W szkolach publicznych takie fundusze nie sa potrzebne i nie maja uzasadnienia, a nazywanie ich dobrowolnymi a potem wymaganie oplat jest absurdalne. Tego rodzaju praktyki robia wiecej zlego niz dobrego szczegolnie dzieciom.
      • graue_zone Re: Czujecie się naciągani przez szkołę/ klasę? 19.06.12, 11:19
        Ale gminy nie przewidują. Jeżeli nie ma pieniędzy na zastępstwo dla nauczyciela wspomagającego w klasie integracyjnej i klasa się w szwach rozłazi, bo jeden nauczyciel nie daje rady, to o czym Ty piszesz? O wycieczkach? Jeśli nie ma pieniędzy na kuchnie w szkołach, na remonty, to kto zapłaci dzieciom za wycieczki? Otrząśnij się i popatrz, jak wygląda rzeczywistość.
        • najma78 Re: Czujecie się naciągani przez szkołę/ klasę? 19.06.12, 11:27
          graue_zone napisała:

          > Ale gminy nie przewidują. Jeżeli nie ma pieniędzy na zastępstwo dla nauczyciela
          > wspomagającego w klasie integracyjnej i klasa się w szwach rozłazi, bo jeden n
          > auczyciel nie daje rady, to o czym Ty piszesz? O wycieczkach? Jeśli nie ma pien
          > iędzy na kuchnie w szkołach, na remonty, to kto zapłaci dzieciom za wycieczki?
          > Otrząśnij się i popatrz, jak wygląda rzeczywistość.

          To musza przewidziec, bo to ich obowiazek. Jak widac nie wszyscy rodzice moga i chca "dobrowolnie" placic. Skoro gminy nie dbaja aby zapewnic wystarczajace srodki to tym bardziej nie powinni tego robic rodzice, bo juz raz podatki zaplacili. Niech kazdy we wlasnym zakresie zapewni dzieciom rozrywki.
          • graue_zone Re: Czujecie się naciągani przez szkołę/ klasę? 19.06.12, 11:29
            Obowiązkiem gminy nie jest zapewnianie dzieciom wycieczek.
            • najma78 Re: Czujecie się naciągani przez szkołę/ klasę? 19.06.12, 11:39
              graue_zone napisała:

              > Obowiązkiem gminy nie jest zapewnianie dzieciom wycieczek.

              Pewnie nie, w takin razie szkola wogole nie powinna ich organizowac skoro sa one za pieniadze rodzicow, bo w takich przypadkach roznicuje to dzieci pod wzgledem finansowym. Rodzice moga zapewnic dzieciom wycieczki wg wlasnego uznania.
              W szkole moich dzieci rodzice nie finansuja wycieczek bo robia to szkola, a rodzice maja wyrazic zgode i moga a nie musza zapalcic symboliczna kwote, z czego dla dzieci zakupione sa np. lody i pamiatki, dla wszystkich. Nie ma.zadnych komitetow abi trojek, nauczyciel i dyrektor decyduja i organizuja.
          • iwoniaw No i rodzice zapewniają we własnym zakresie 19.06.12, 11:34
            gmina nie ma obowiązku zapewniania dzieciom wycieczek/zajęć dodatkowych i najczęściej tego nie czyni, toteż rodzice robią to we własnym zakresie. Właśnie po to są zebrania, żeby takie rzeczy ustalić i zorganizować, tym bardziej, że grupowo taniej wychodzi niż indywidualnie.
            Najwięcej pretensji natomiast mają ci, którzy sami niczego konstruktywnego nie zaproponują, krytykują wszystko z zasady, a ich główną troską jest zawarty w poście założycielskim postulat, żeby szkoła przypadkiem nie stanowiła jakiejś frajdy dla dzieci, tym bardziej wymagając od nich jakichkolwiek nakładów finansowych/czasowych/organizacyjnych.
        • asiara74 Re: Czujecie się naciągani przez szkołę/ klasę? 19.06.12, 11:28
          Ja nie czuje sie wykorzystywana, pytanie jest wg mnie niepoważne. Jestem realistka i wiem, że Św. Mikołaj nie zapłaci za wyjście do kina, teatru, na ognisko nie mówiąc o grubszych wycieczkach. A to jest dzieciom potrzebne.
          W klasie mojego dziecka składki to 5 zł na miesiąc, finansujemy z tego wszystkie bieżące potrzeby(dyskoteki, ogniska, drobiazg i kwiaty na koniec roku dla pań), na większe wycieczki rodzice płaca osobno. Mój przez 5 lat jeżdził na wycieczki ale w tym roku sam nie chciał więc był na lekcjach w innej klasie i przeżył.
          Nie da się mieć dzieci bez tego typu wydatków
    • agao_72 Re: Czujecie się naciągani przez szkołę/ klasę? 19.06.12, 11:40
      nie. po to są zebrania, żeby zabrać głos. a zrzucamy się na:
      - ksero do klasy (tj. ksero kupiliśmy, teraz papier i toner) - w systemie nauczania mojej córki pracuje się na dość specyficznych kartach pracy. plus tego jest spory - dziecko nie nosi praktycznie książek, a sprzęt rysunkowo-pisarski ma w szkole.
      - wodę do picia. stoi baniak w klasie i dzieciaki mają dostęp, do tego płyn do mycia, czajnik i zestawy herbat, cukier, miód.
      - mydło i ręcznik ido toalety obok klasy (niestety w szkole bida)
      - koszyczki na rzeczy dziecinne w klasie - każdy dzieciak ma koszyk podpisany i tam składa swój bałagan
      - mamy fundusz na nagrody, prezenty mikołajkowe, z okazji dni dziecka itp.

      i nie jest tak, że trzeba na początku roku wyłożyć całą sumę. dajemy w miarę możliwości. ustalona jest suma minimum (ustalamy na zebraniu na początku roku). jakoś tak się złożyło, że rodzice są wszyscy zaangażowani w życie klasy.

      • vanillka83 Re: Czujecie się naciągani przez szkołę/ klasę? 19.06.12, 13:04
        Niepodoba mi się czasem forma takiego "dobrowolnego" przymusu. Córka chodzi do przedszkole gdzie grupą zajmują się dwie Panie. Jedna z nich bierze ślub w wakacje. Na gazetce w szatni dla informacji rodziców jest wywieszona karteczka z informacją że do dnia któregoś tam należy wpłacić 10 zł na pezent do pani xxx. Dla mnie ta forma jest nie do przyjęcia słowo "należy" powinno być zastąpione "można". Czuję się zmuszona żeby złożyć się na ten prezent. Gdyby byłoby można się złożyć to chętnie, ale jeśli muszę się złożyć to już mi się to nie podoba.
        • prawdziwy_ewelina22 Re: lenin i cukierek 19.06.12, 14:51
          Jest taki kawał o Leninie, który dał dziecku cukierka. Konkluzja jest taka, że taki wspaniały, dał cukierka, a mógł przecież zabić.
          Tak samo odbieram "wdzięczność" dla nauczycieli. Rozumiem, żę to jest praca z ludźmi (dziećmi) i można ją wykonać tak, a można inaczej. Ale dochodzi do tego, że jest się wdzięcznym (chodzi o dowody rzeczowe), jeżeli w ogóle nauczyciel nie pije, pali i się nie narkotyzuje. No, tak dobrze wykonuje swoją pracę.... a mógłby przecież dawać np. klapsy.

          i nie mówcie mi, że nauczyciel nie odnotowuje nawet podświadomie, kto jest mniej a kto bardziej wdzięczny
          • iwoniaw Jest też taki kawał o facecie u psychiatry 19.06.12, 16:55
            który zrobił pacjentowi test, pokazując mu rysunki z kołem, kwadratem, trójkątem - a ten za każdym razem, pytany co widzi, odpowiadał "gołą d...". Potem się skarżył, że lekarz to chyba zboczeniec jakiś.
            Niektórzy mają identyczny problem z nauczycielami jak ów pacjent z lekarzem.
            • mojemieszkanie24 Re: Jest też taki kawał o facecie u psychiatry 19.06.12, 18:33
              mysia125- oczywiście, że nie trzeba mieć studiów by przedszkolu pracować albowiem zatrudniona tu jest kadra niepedagogiczna: kucharki, sprzątaczki. Te osoby nie musza mieć studiów ale zatudnione są na umowe o pracę a nauczyciele ( którzy musza być po studiach) na karte nauczyciela

              U nas poczęstunek funduje zwykle ja ( bo przedszkole nie ma pieniędzy) albo go nie ma. Nikt z rodziców nigdy nic nie przyniósł ( nie prosiłam o to)




              PYTANIE DO WSZYSTKICH:
              Jak waszym zdaniem powinna taka utopijna szkoła wyglądać ? wycieczki chcecie, prezenty na dzień matki też a z czyich pieniędzy to ma być robione ? z nauczycielskich ?

              Ktoś pisał,że mamy dostały cos tam z drewna na dzień matki. Za czyje pieniądze było to kupione, bo jeżeli nie jest to szkoła czy przedszkole prywatne to założe się,ze nauczycielka kupiła z własnych.

              Jeżeli nie chcecie wycieczek, iprez okolicznościowych to ustalcie że klasa w niczym nie uczestniczy albo nie puszczajcie nigdzie dzieci...
              • mysia125 Re: Jest też taki kawał o facecie u psychiatry 19.06.12, 19:12
                > mysia125- oczywiście, że nie trzeba mieć studiów by przedszkolu pracować albowi
                > em zatrudniona tu jest kadra niepedagogiczna: kucharki, sprzątaczki. Te osoby n
                > ie musza mieć studiów ale zatudnione są na umowe o pracę a nauczyciele ( którzy
                > musza być po studiach) na karte nauczyciela

                Drogie mojemieszkanie, alez ja to doskonale wiem, zaliczylam etap kariery w polskiej szkole i publicznej i prywatnej, wiem czym jest karta nauczyciela itepe. Dlatego napisalam, ze Edelstein miala racje, piszac o przedszkolankach, bo tu u nas wlasnie sa przedszkolanki - nie nauczycielki przedszkolne. Nie wiem, jak jest w innych landach, ale tu akurat przedszkola wcale nie sa idealne. Nie musza miec zadnej koncepcji pedagogicznej, nie podlegaja pod ministerstwo edukacji, kadra nie musi miec studiow - mowie tu o opiekunkach organizujacych dzieciom dzien, bo nie znam przedszkola w moim miescie, w ktorym bylyby zatrudnione wozne i inne pomoce przedszkolanek. Sprzataja albo panie albo ktos, kto ma za zadanie sprzatnac caly budynek (bo czesto przedzskole nie ma samodzielnego budynku). Nie ma dozorcow,odpada intendentka, czesto przedszkole ma katering, jedzenie rozkladaja panie lub osoba zatrudniana na 2-3 h, w tych, w ktorych jest kuchnia i sie gotuje, kucharka przychodzi na kilka godzin, bo sniadania dzieci przynosza wlasne.

                > U nas poczęstunek funduje zwykle ja ( bo przedszkole nie ma pieniędzy) albo go
                > nie ma. Nikt z rodziców nigdy nic nie przyniósł ( nie prosiłam o to)

                Moze trzeba by po prostu zapytac? Podejrzewam, ze bys sie zdziwila, ilu rodzicow z radoscia i checia by przygotowalo cos dzieciakom. Nie kazdy ma talent nie wiadomo jaki, ale przeciez sa tez chetne babcie, ciocie, sasiadki - moze szkola / przedszkole powinno byc wspolna sprawa danej spolecznosci? Dlaczego akurat gdzie indziej sie da, dlaczego np. w Niemczech takie rzeczy jak ciasta na kiermasze czy swieta jakos sie znajduja? Dlaczego w Anglii rodzie sie przescigaja w ciastach na kiermasze? (kazda gazetka o gotowaniu w maju/czerwcu puchnie od przepisow z wyliczeniem, ile kosztuje jedna porcja danego ciasta)...Moze po prostu tak zwyczajnie z tymi rodzicami w Polsce nikt normalnie nie rozmawia?


                >
                > PYTANIE DO WSZYSTKICH:
                > Jak waszym zdaniem powinna taka utopijna szkoła wyglądać ? wycieczki chcecie, p
                > rezenty na dzień matki też a z czyich pieniędzy to ma być robione ? z nauczycie
                > lskich ?
                > Ktoś pisał,że mamy dostały cos tam z drewna na dzień matki. Za czyje pieniądze
                > było to kupione, bo jeżeli nie jest to szkoła czy przedszkole prywatne to założ
                > e się,ze nauczycielka kupiła z własnych.

                To znow pisala laska z Niemiec, wiec ci odpowiem w jej imieniu: to nie bylo za pieniadze pani na sto procent. Pani ma fundusze na np. pomoce plastyczne od dyrekcji z dotacji miejskich. Takie drewniane/bawelniane/inne nieobrobione prototypy prezentow sa tu popularne, jest sporo hurtowni czy katalogow z materialami do rekodziela i mozna kupic w duzych paczkach za grosze worki bawelniane do pomalowania farbami tekstylnymi czy wlasnie drewniane swieczniki.

                Inne akcje - typu urodziny dziecka w przedzskolu, pani, mikolajki, itp sa placone z kasy rady rodzicow. Sa roze sposoby zasilania tej kasy- w szkole u mojego starszego to zbiorka 10-15 euro na semestr (rodzice wszyscy placa, z tego sa np. bilety do opery czy muzeum), w przedzskolu mlodszego to kiermasz, w przedszkolu starszego byla kasa na scianie i wrzucalo sie koperty co laska. Tylko ze te prezenty sa symboliczne, naprawde - kiedys wkleilam znajomym fote dzieciaka z butem mikolajkowym, to sie dziwili niemozebnie, bo dziecko dostalo kilka mandarynek, garsc orzechow, malenka ksiazeczke z serii za 50 centow (ulubione ksiazeczki maluchow). Dla dziecka obchodzacego urodziny wieksza atrakcja jest np. siedzenie na udekorowanym tronie czy zabawa w ulubiona wybrana przez solenizanta zabawe niz jakis konkretny prezent, ktory dostanie przeciez i tak od rodzicow. Prezent dla pani to voucher do ksiegarni (jest limit, jaki pani moze dostac bez zglaszania tego wyzej, 10 czy 20 euro - na cala klase to wychodzi naprawde nic), u nas zrobilismy laminowane obrazki dzieciakow zebrane w album.

                A w Polsce? Pamietam, jak rodzice moich uczniow patrzyli na mnie jak na kosmite, gdy mowilam, ze prosze, zeby nie przynosili na koniec roku kwiatow, czekoladek, prezentow - ze wole laurke od klasy, jakas fotke na pamiatke lub jesli koniecznie im zalezy - niech kupia cos do klasy. Ale rodzice robili na wyscigi rozne akcje, a wielu ocenialo poularnosc nauczyciela po wielkosci samochodu, w ktory dalo sie zapakowac te wszystkie kosze z kwiatami wink

                Wiec moze tu jest przyczyna - nikt nie wyciaga reki do rodzicow, nikt sie nie spodziewa nic ponad pomoc w robieniu wspolnych imprez, na ktorych sie bawia nie tylko dzieciaki, ale i rodzice. Ale tez miasto nie placi za etat pan pomagajacych, woznych, dozorcow, intendentki...
                Cos za cos.

    • mama303 Re: Czujecie się naciągani przez szkołę/ klasę? 19.06.12, 21:00
      Wydaje mi sie że niektórzy rodzice troche przesadzają z tymi wydatkami. Nie jestem przeciwna wycieczkom ale w rozsądnych ilosciach i cenie. 2-3 wycieczki w roku wystarcza w zupełnosci. Zbędne mi sie też wydaja upominki przy byle okazji i prezenty dla pani nauczycielki.

      U nas na szczęscie pani nauczycielka rozsądnie stopuje rodziców z tymi pomysłami.
    • irmaaa Nie 19.06.12, 21:03
      • mojemieszkanie24 Re: Nie 20.06.12, 21:06
        mysia125

        1. współczuję ci,ze mieszkasz w takim kraju, gdzie nawet jednej porządnej nauczycielki nie spotkałaś
        2. zapytac nie mogłam, bo dyrektorka powiedziała, ze nie mam o to pytac i że ma być bez poczetstunku albo jak chce ( i tak jak robi większość) kupic ze swoich- tyle w temacie
        3. ja od rodziców nie wyciągam i powiedziałam na zebraniu to samo co ty
Inne wątki na temat:
Pełna wersja