pyzateszczescie
19.06.12, 08:40
Kto ustala kiedy i gdzie dzieci z klasy jadą na wycieczkę, idą do kina, że trzeba kupić prezenty na Mikołajki/Gwiazdkę itd? Dlaczego kupujecie nauczycielom prezenty na koniec roku i inne okazje? Niedawno mimowolnie uczestniczyłam w dyskusji "co i za ile"... biżuteria! dla nauczycielki jako prezent z okazji zakończenia roku!!!????
Czy czujecie się przymuszani do takich wydatków? Ja nie mam jeszcze takiego problemu, ale przymuszana bym sie czuła. I to bardzo. Bo jeżeli moje dziecko nie przyniesie, to wiadomo...

Ci, którzy nie mają pieniędzy i dla których są to spore wydatki są stawiani w pozycji żebraków. Co z tego, że Rada Radziców czy inne badziewie za nich zapłaci? Dla niektórych to wstyd. Myślę, że zarówno dla rodziców jak i dla dzieci, które słuchaja komentarzy od rówieśników i ich rodziców (rodzice szczególnie głośno potrafia komentować, pamiętam ze szkoły, choć te komentarze mnie nie dotyczyły).
...że dla dzieci to frajda? Szkoła nie jest od organizowania frajdy. Nie chcę być zmuszana do wydawania pieniędzy na niepotrzebne prezenty, nic nie wnoszące wycieczki itd. Nie chcę brać w tym udziału. Ale to wydaje się niemożliwe, jak pokazuje przykład z wątku o funduszu klasowym i niepłacących rodzicach.