no to zrobiłam scenę... (w przedszkolu)

19.06.12, 14:10
Mojego starszego normalnei odwozi do przedszkola mąż, ale czasem zdarza się, że odprowadzam go ja z młodszą. Na Dzień Dziecka dostała od dziadków taki fajny mały plecaczek, do którego zapakowałam jej ubranko na zmianę (w trakcie odpieluchowania), kapcie (czasem zostaje chwile na sali z dziećmi - od wrzesnia tez będzie w tym przedszkolu). Widok dwóch maszerujących przedszkolaków - bezcenny, aż się łezka w oku kręci... No ale do rzeczy:
Po 2-tygodniowej chorobie jesteśmy pierwszy raz w przedszkolu. Szukamy ww plecaczka. Nie ma. Co się okazuje: mama innego dziecka stwierdziła, że to na pewno ten co zginął jej synkowi, po czym komisyjnie (w przytomności dyrektorki) wypatroszyła go z rzeczy mojej córki (m.in. dziewczyńskie majtusie z kokardką) i zabrała. W rozmowie telefonicznej powiedziała, że to na pewno jej, bo oni taki mieli a jakiś czas temu ktoś jej synowi też powyjmował rzeczy i wziął. Że niby panie się pomyliły, dzieci sobie pozabierały...wszystko się pomieszało. Ja na to, że córka dostała ów plecak na Dzień Dziecka od dziadków, byłą z nim w przedszkolu raz a potem 2 tygodnei chorowała i plecak leżał zapakowany jej rzeczami koło szafki/przegródki jej brata. Nie mogłam zrozumeić, jak ot-tak można komuś wypatroszyć torbe i sobie wziąść, bo wczesniej taka sama zginęła... Bezczelna baba nie chciała oddać, nei wierzyła mi, żądała dowodu zakupu. Miałam tylko zdjęcie córki jak maszeruje rzeczonego dnia z plecakiem do przedszkola, zaczęłam wydzwaniac za paragonem do dziadków. Ale wiadomo...upłynęły już ponad 2 tygodnie. Dziadek już się wybierał do sklepu zabawkowego (mieszkają w innym mieście) z wydrukiem z karty i prośbą o ksero drugiego egzemplarza paragonu.... Niby nic, plecaczek wart wszystkiego może 50 zł... ale świadomość, że ktoś ukrzywdził bezczelnie moje dziecko a ja nie mam jak go obronić (przecież nei wysledze baby i nie pójde się z nią bić) bardzo mnie wzburzyła.

Skończyło się dobrze. Baba czyt. mama tego drugiego dziecka zwróciła zaraz plecaczek do dyrektorki, bo się PRZYPADKIEM okazało, że tatuś owego dziecka biorąc je w weekend do babci wypakował ciuszki żeby zmieścic w plecak zabawki. I zapomniał. Baba zwróciła, przeprosiła, ale nie mnie bezpośrednio, bo na szczęście byłam już daleko (musielismy już wracac do domu, ja potem do pracy). I jakoś nie mam ochoty jej oglądać ani znać.
    • mary_lu Re: no to zrobiłam scenę... (w przedszkolu) 19.06.12, 14:24
      A rzuciłaś się na podłogę z rykiem i tłukłaś główką? Bo powód strasznych scen i burzy uczuć jak na przedszkolaka bardzo dobry, ale nie wiem, czy stanęłaś na wysokości zadania z ekspresją.
    • an_ni Re: no to zrobiłam scenę... (w przedszkolu) 19.06.12, 14:26
      masz dziecko w przedszkolu i nie wiesz ze rzeczy trzeba podpisywac?
      druga baba bezczelna ! ale najwieksza wine ponosi dyrektorka, ktora nie powinna patroszyc czyjegos plecaka
      • mrumru22 Re: no to zrobiłam scenę... (w przedszkolu) 19.06.12, 14:40
        an_ni napisała:

        > masz dziecko w przedszkolu i nie wiesz ze rzeczy trzeba podpisywac?
        > druga baba bezczelna ! ale najwieksza wine ponosi dyrektorka, ktora nie powinna
        > patroszyc czyjegos plecaka

        w naszym malym przedszkolu zdarzalo sie, ze kilk adzieci miewalo takie same plecaki, czapki, kurtki przeciwdeszczowe - nawet w tym samym rozmiarze.

        Podpisuj albo zamow sobie wprasowanki z imieniem /nazwiskiem
    • to_ja_tola [...] 19.06.12, 14:31
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • wiu Re: no to zrobiłam scenę... (w przedszkolu) 19.06.12, 15:45
        no właśnie, scena... troche sie jej wstydze, bo powinnam przeciez miec mocniejsze nerwy albo umieć lepiej/dosadniej tamtej "babie" odpowiedzieć.

        No, dzwoniłam z gabinetu dyrektorki do tamtej "baby" i sie na nią darłam po czym rzuciłam słuchawką, tak mnei zdenerwowała - po prostu zero refleksji z jej strony. "Co jej to jej, i tyle". W szatni natknęłam sie jeszcze na małżonka "baby" który akurat wychodził po odprowadzeniu dziecka .. ale wtedy to już mna trzęsło i się poryczałam.

        Wiem, że drobny jest przedmiot tego całego zajścia. I że powinnam poopisywać rzeczy dzieci (teraz już wiem dlaczego). Ale świadomośc czyjejś bezczelności i własnej bezsilności oraz niemożnośc udowodnienia własnej racji ponad wszelką wątpliwość mnei dobiła....
        • akseinga Re: no to zrobiłam scenę... (w przedszkolu) 19.06.12, 15:57
          OJP.
        • ib_k Re: no to zrobiłam scenę... (w przedszkolu) 19.06.12, 15:58
          ale wtedy to już mna trzęs
          > ło i się poryczałam.

          zupełnie nie rozumiem twojego zachowania, dlaczego po prostu nie zgłosiłaś dyrektorce że zostałaś okradziona przy współudziale jej i opiekunki, dlaczego sama załatwiałaś tą sprawę a nie czekałaś aż personel ją wyjaśni ze złodziejką?
          wydaje mi się że powinnaś ograniczyć się co najwyżej do pokazania tego zdjęcia i to tylko na bardzo grzeczną prośbę dyrektorki
        • czar_bajry Re: no to zrobiłam scenę... (w przedszkolu) 19.06.12, 21:05
          No, dzwoniłam z gabinetu dyrektorki do tamtej "baby" i sie na nią darłam po czy
          > m rzuciłam słuchawką, tak mnei zdenerwowała - po prostu zero refleksji z jej st
          > rony.

          A Ty wyrosłaś już z przedszkola? Czytając Twoje wypowiedzi odnoszę wrażenie iż jesteś na poziomie czterolatka...
      • to_ja_tola [...] 19.06.12, 21:04
        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
        • naomi19 Re: A co ja takiego napisałam,że usuneliście post 19.06.12, 22:03
          Nie jestem moderatorem, ale to zapewe kwestia nieregulaminowej sygnaturki. Zauważyłam, że wszystki Twoje posty są z tego powodu usuwane. Zmień ją, bo Cię w końcu zbanują big_grin
        • czarnaalineczka Re: A co ja takiego napisałam,że usuneliście post 19.06.12, 22:19
          sygnaturka
        • iwles to_ja_tola 20.06.12, 08:40

          sygnaturka, już kilka razy miałaś zwracaną uwagę, żeby zmniejszyć.

          • to_ja_tola Re: to_ja_tola 20.06.12, 13:19
            yyy,raptem raz,o czym zapomniałam...to faktwink
            • czarnaalineczka Re: to_ja_tola 20.06.12, 13:24
              i znowu masz nieprzepisowa big_grin
              • to_ja_tola Re: to_ja_tola 20.06.12, 17:25
                No jaaak?kufaaaa?to jaka ma być maciupinka?!
                • czarnaalineczka Re: to_ja_tola 20.06.12, 17:33
                  nie przekraczajaca wysokosci 4 linijek

                  /czy
                  /li
                  /ta
                  /ka
    • ib_k Re: no to zrobiłam scenę... (w przedszkolu) 19.06.12, 15:59
      >ale świadomość, że ktoś ukrzywdził bezczelnie moje dziecko a ja nie mam jak go obronić (przecież nei wysledze baby i nie pójde się z nią bić) bardzo mnie wzburzyła.

      ależ nikt nie skrzywdził twojego dziecka, to ciebie oskarżono o złodziejstwo i kazano udowadniać że nim nie jesteś, naprawdę tego nie zauważyłaś?
    • mabingo Re: no to zrobiłam scenę... (w przedszkolu) 19.06.12, 16:11
      Od razu widać, że nie masz w życiu większych zmartwień. Za żadne skarby skarby świata nie dałabym się wciągnąć w aferę z powodu plecaczka. Kupiłabym dziecku nowy i tyle.
      • edelstein Re: no to zrobiłam scenę... (w przedszkolu) 19.06.12, 17:09
        Rozumiem,ze zgodnie z twoim rozumowanien,jak ci ukradna auto to kupisz nowebig_grin
        • czarnaalineczka Re: no to zrobiłam scenę... (w przedszkolu) 19.06.12, 17:28
          big_grin
          • edelstein Re: no to zrobiłam scenę... (w przedszkolu) 19.06.12, 17:45
            Przestaly mnie dziwic imiona na wozkach.Zgodnie z forumowym rozumowaniem ma sie prawo wywalic wszystko z plecaczka i go zabrac,rzeczy jak rzeczy,ale co jak ktora odwazniejszej jematce uwidzi sie,ze to jej wozkiem jada obcy ludzie i dzieciaka na droge wywali...strach sie bac,zanim wysle syna na wakacje podpisze jego i jego rzeczy,strzezonego pan buk strzezewink
        • mabingo Re: no to zrobiłam scenę... (w przedszkolu) 20.06.12, 15:38
          edelstein napisała:

          > Rozumiem,ze zgodnie z twoim rozumowanien,jak ci ukradna auto to kupisz nowebig_grin

          nie, nie rozumiesz. A ja nie mam ochoty tłumaczyć ci różnicy pomiędzy autem a plecaczkiem za 50 zł. Ale staram się być wyrozumiała dla twojego innego poczucia humoru.
          • lillaj Re: no to zrobiłam scenę... (w przedszkolu) 20.06.12, 15:50
            mabingo napisał:

            > nie, nie rozumiesz. A ja nie mam ochoty tłumaczyć ci różnicy pomiędzy autem a p
            > lecaczkiem za 50 zł.

            To ty nie rozumiesz. Nie tyle wartość przedmiotu ma tutaj znaczenie, co sposób w jaki cała akcja była przeprowadzona. Absolutnie niedopuszczalny.
            • mabingo Re: no to zrobiłam scenę... (w przedszkolu) 20.06.12, 15:56
              lillaj napisała:
              >
              > To ty nie rozumiesz. Nie tyle wartość przedmiotu ma tutaj znaczenie, co sposób
              > w jaki cała akcja była przeprowadzona. Absolutnie niedopuszczalny.

              Możliwe ale robić z tego powodu AŻ TAKĄ aferę i jeszcze wypłakiwać się na forum to gruba przesada. Na buractwo nie ma rady, bo to nie tamta miała nerwy i stresa, tylko autorka wątku. A do tamtej wieśniaczki i tak nic nie dotarło.
              • lillaj Re: no to zrobiłam scenę... (w przedszkolu) 20.06.12, 16:09
                mabingo napisał:

                > Możliwe ale robić z tego powodu AŻ TAKĄ aferę i jeszcze wypłakiwać się na forum
                > to gruba przesada.

                Ale mabingo, dziewczyna nie robiła "aż takiej afery", bo wyszła na złodziejkę, która podprowadza czyjś plecak, wypakowuje go rzeczami swojego dziecka i bezczelnie zostawia na widoku. Też bym się wkurzyła. Pomijam już inne rzeczy. A na forum opisuje się różne sytuacje i sprawy, które się nam wydarzyły, często bardziej błahe.
            • czar_bajry Re: no to zrobiłam scenę... (w przedszkolu) 20.06.12, 16:04
              Jak niedopuszczalny?
              Kobieta przekonana iż plecak jest jej własnością poprosiła personel aby w jej obecności opróżnił go z rzeczy które nie należą do niej- co w tym niewłaściwego?
              • lillaj Re: no to zrobiłam scenę... (w przedszkolu) 20.06.12, 16:28
                A skąd się wzięło jej przekonanie? Plecak był produkowany seryjnie. Równie dobrze kilka osób mogło mieć ten sam model. To co dobierałaby się do każdego? Na miejscu dyrektorki nie zgodziłabym się na wypakowanie plecaka. To, że są tam czyjeś rzeczy powinno je obie powstrzymać. No ale jak widać metoda na chama ma wiele zwolenniczek.
    • gazeta_mi_placi Re: no to zrobiłam scenę... (w przedszkolu) 19.06.12, 16:24
      Eeeeeeeeeee??????
    • kosmitka06 Re: no to zrobiłam scenę... (w przedszkolu) 19.06.12, 16:43
      Nie obraz się ale jak dla mnie to Ty chyba masz nerwicę uncertain
      Popłakać się o takie coś? Jak małe dziecko?

      A tak swoją drogą to chyba jakaś kultura obowiązuje... jak czegoś nie wiem/zgubiłam to grzecznie pytam. Czekam na wyjaśnienie sytuacji i dopiero wtedy dochodzę do porozumienia. Jak dla mnie zrobiłaś z siebie chłopkę wieśniaczkę!
      Rzeczy dziecka się podpisuje (ale to powinnaś zrobić już na początku roku). U nas dzieci dostają często jednakowe rzeczy/zabawki np. plecaki które wiszą jak jeden na wieszaczkach- nigdy nie było podobnego problemu. Oczywiście to była wasza rzecz ale z drugiej strony powiedz czy ten plecak był wart aż tyle zachodu?!
      Ona Cię przeprosiła (osobiście czy nie) ale Ty też powinnaś powiedzieć chociaż słowo wyjaśnienia, inaczej po całej akcji pozostanie niesmak a ktoś kto na to patrzył z boku uzna Cię za wariatkę.
      • wiu Re: no to zrobiłam scenę... (w przedszkolu) 19.06.12, 16:58
        Zdenerowała mnei bezczelnośc tej baby - po prostu sobie wzięła, bo uznała, że to jej.
        To ona wzięła bez uprzedniego wyjaśnienia tego ze mną. Ja dowiedziałam się po fakcie. Więc to ona okazała brak kultury. Ja zadzwoniłam i zapytałam po tym fakcie. Ona szła w zaparte i nei brała pod uwagę, że może się mylić. Zaczęła żądac paragonu...ludzie, kto trzyma paragon za takei zakupy...po 2 tygodniach?? I nei wiadomo, czy to by coś dało, bo na paragonie często nei jest jasno sprecyzowane jaki to plecak... mogłaby marudzić, że to tez nie dowód.

        Chłopkę wiesniaczkę? Nie wiem co masz na myśli. Na poczatku rozmawiałam z nią spokojnie. Jej postawa mnie wzburzyła i dałam temu wyraz. I należało jej się - być tego świadkiem. I cieszę się, że jej było potem głupio. Za jej bezczelne zachowanie.

        Tak, pozostaje niesmak. Ale zawiniony przez nią.

        Wariatkę? To co miałam zrobić? Podlozyć sie, zaakceptować spokojnie "ach tak, no tak, to neich pani bierze...mój plecak to pewnie rozwiał się w powietrzu jak mgła... Może zostaniemy przyjaciółmi???"

        Kosmitko, masz chyba jakies problemy z ustawieniem stron konfliktu.
        • malwisul Re: no to zrobiłam scenę... (w przedszkolu) 19.06.12, 21:36
          Zdenerowała mnei bezczelnośc tej baby - po prostu sobie wzięła, bo uznała, że t
          > o jej.
          wow mnie też taka sytuacja by zdenerwowała...
          czułabym się równie bezsilna bo po pierwsze np. nie stac by mnie było żeby od tak wydac kolejne 50zł, po drugie dziecko też skrzywdziła bo zabrała jego własnośc a po za tym był to prezent od dziadków który mógł byc np. jej ulubionym plecaczkiem i co drugiego nie dostanie i również z bezsilnością i smutkiem będzie patrzec jak ktoś nosi jej ulubioną własnośc??? nie wyobrażam sobie tego uncertain autorko współczuje bardzo....
      • edelstein Re: no to zrobiłam scenę... (w przedszkolu) 19.06.12, 17:15
        Nie widuje podpisanych rzeczy w przedszkolu syna i jakos takich sytuacji nie ma.Jezdzicie po autorce,a to ona jest ofiara i watpie czy dziecko nie zauwazylo braku plecaczka.Rozumiem,ze jak ci zginie torebka to bierzesz ta kolezanki,bo skoro taka sama,to twoja.
        • kosmitka06 Re: no to zrobiłam scenę... (w przedszkolu) 19.06.12, 18:05
          edelstein napisała:

          > Nie widuje podpisanych rzeczy w przedszkolu syna i jakos takich sytuacji nie ma
          > .Jezdzicie po autorce,a to ona jest ofiara i watpie czy dziecko nie zauwazylo b
          > raku plecaczka.Rozumiem,ze jak ci zginie torebka to bierzesz ta kolezanki,bo sk
          > oro taka sama,to twoja.

          Qrcze nie. Ale nie wydaje mi się że to jest aż taki powód aby płakać. Dorosła baba a zachowuje się jak dziecko. Co sobie o niej ludzie pomyślą?! Czy będą traktować ją poważnie?
          Powinna wziąć się w garść i do samego końca rozegrać sprawę z "klasą". Ja rozumiem że była zdenerwowana (miała do tego prawo bo zginęła rzecz jej dziecka), ale rozegrała to w taki sposób że z siebie zrobiła śmieszną ofiarę a ktoś kto powinien za to odpowiedzieć (bo niby wziął przypadkiem ale ukradł) teraz pewnie ma niezłą polewkę że tyle zachodu o plecak.
          Moje dziecko chodzi już 3 lata do przedszkola i począwszy od półki a skończywszy na książkach do zadań wszystko jest podpisane (przybory toaletowe, ubranka na zmianę itp.).
          • edelstein Re: no to zrobiłam scenę... (w przedszkolu) 19.06.12, 18:28
            Kazdy inaczej sie zachowuje w sytuacjach stresowych,ja w zaleznosci od dnia potrafie sie pobeczec jak czterolatek lub byc nieugieta jak skala i wredna.Ona jest ofiara,a jesli ktos sie z tego smieje to coz ten sie smieje kto sie smieje ostatni o czym niedawno przekonala sie pewna osoba z mojego otoczenia.Na miejscu autorki chcialabym osobistych przeprosin i dazyla,by takie byly i od tej baby i od dyrektorki.
          • xyxzza Re: no to zrobiłam scenę... (w przedszkolu) 19.06.12, 19:27
            kosmitka06 napisała:


            >
            > Qrcze nie. Ale nie wydaje mi się że to jest aż taki powód aby płakać. Dorosła b
            > aba a zachowuje się jak dziecko.

            Ludzie, nawet dorośli, reagują rozmaicie, głównie chyba z bezsilności kiedy zetkną się z taką bezczelnością

            Co sobie o niej ludzie pomyślą?! Czy będą trak
            > tować ją poważnie?

            Nieeeeee, no najważniejsze co sobie "ludzie" pomyślą. Co za kosmiczna mentalność. Zacznie się od tego, że nie możesz upomnieć się o swoje w tak małej sprawie, bo "co ludzie pomyślą", skończy się na tym, że gwałtu się też nie zgłosi, bo "co ludzie pomyślą i czy będą traktować ją poważnie".


            > Powinna wziąć się w garść i do samego końca rozegrać sprawę z "klasą".

            Czyli? Przez adwokata? najlepiej drogiego, wtedy i "klasa" będzie większa.

            Ja rozum
            > iem że była zdenerwowana (miała do tego prawo bo zginęła rzecz jej dziecka), al
            > e rozegrała to w taki sposób że z siebie zrobiła śmieszną ofiarę a ktoś kto pow
            > inien za to odpowiedzieć (bo niby wziął przypadkiem ale ukradł) teraz pewnie ma
            > niezłą polewkę że tyle zachodu o plecak.

            Zrobiła z siebie ofiarę? Sama ten plecak sobie ukradła, tak? A rzeczywiście sprawą, którą najbardziej powinna się przejmować to to, że złodziej ma "polewkę" (taka staropolska zupa, tak?)..
            Co to znaczy, tyle zachodu o plecak? to kiedy ma prawo zacząć się "zachód"? Od jakiej kwoty w górę? rozumiem, że jak tobie ktoś bezczelnie coś weźmie, a jak się upomnisz to zażąda paragonu, to podwiniesz pod siebie ogon, żeby złodziej czasem "polewki" nie miał... No i co sobie ludzie pomyślą, że walczysz o swoje. No dramat.

            > Moje dziecko chodzi już 3 lata do przedszkola i począwszy od półki a skończywsz
            > y na książkach do zadań wszystko jest podpisane (przybory toaletowe, ubranka na
            > zmianę itp.).

            Jeśli dobrze zrozumiałam, to tamto dziecko NIE chodzi jeszcze do przedszkola. Ale chyba nie w tym rzecz. Kompletnie nie rozumiem ataków na autorkę wątku, bo to "tylko" plecak, bo "kupiłbym drugi". W którym momencie kończy się "bo to tylko' i zaczyna się obrona swojego prawa własności?
            • kosmitka06 Re: no to zrobiłam scenę... (w przedszkolu) 19.06.12, 21:50
              xyxzza napisała:

              > Jeśli dobrze zrozumiałam, to tamto dziecko NIE chodzi jeszcze do przedszkola.
              > Ale chyba nie w tym rzecz. Kompletnie nie rozumiem ataków na autorkę wątku, bo
              > to "tylko" plecak, bo "kupiłbym drugi". W którym momencie kończy się "bo to tyl
              > ko' i zaczyna się obrona swojego prawa własności?

              Wybacz nie będę komentować każdego słowa ale chodziło konkretnie o to że powinna nieco inaczej zareagować. Plecak to nie rzecz która kosztuje fortunę, a co do tego "co ludzie powiedzą" to tak na przyszłość aby nikt z niej nie zrobił wariatki, tylko taki powód że jest miękka a jej zachowanie przejawia się infantylnie. Tyle w tym temacie.
              Obrona swojego prawa tak ale w nieco inny sposób. Spróbuj sobie tylko wyobrazić tę sytuację bo jak na razie stajesz w obronie autorki.
              • ciastolina84 Re: no to zrobiłam scenę... (w przedszkolu) 19.06.12, 22:47
                kosmitka06 napisała:


                Plecak t nie rzecz która kosztuje fortunę, a co do
                > tego "co ludzie powiedzą" to tak na przyszłość aby nikt z niej nie zrobił wari
                > atki, tylko taki powód że jest miękka a jej zachowanie przejawia się infantylni
                > e.

                Trzeba być samemu infantylnym aby oceniać człowieka na podstawie jednej sytuacji... to co piszesz się kupy nie trzyma
                • kosmitka06 Re: no to zrobiłam scenę... (w przedszkolu) 20.06.12, 08:19
                  ciastolina84 napisała:
                  > Trzeba być samemu infantylnym aby oceniać człowieka na podstawie jednej sytuacj
                  > i... to co piszesz się kupy nie trzyma

                  A jak mamy ją tu ocenić? Przecież napisała ten konkretny watek, nie znam jej osobiście. Jak dla mnie takie zachowanie jest dziecinne i już. Mogłabym się popłakać gdyby coś naprawdę się stało a tak... To dziecko powinno płakać a nie matka. Ja rozumiem że była zła ale jednak jakiś "umiar" powinna zachować.
              • xyxzza Re: no to zrobiłam scenę... (w przedszkolu) 19.06.12, 22:51
                Może w drugą stronę. TY wyobraź sobie, że zabrano coś, co należy do Ciebie i jeszcze zażądano, żebyś udowodniła, że naprawdę jesteś właścicielką Twojej własnej rzeczy, a nie złodziejką. Jeśli dajesz głowę, że nie stracisz opanowania ni na moment, to szacunek, ja nie jestem siebie na tyle pewna. Nie tyle bronię autorki, co po prostu nie rozumiem podejścia w stylu "ale o co ty robisz awanturę niepoważna istoto". Zabrano coś, co jest jej własnością i oskarżono JĄ, że jest złodziejką . Nie ma absolutnie znaczenia, że to tylko plecak. Być może można było zareagować inaczej, cóż, ona zareagowała tak, jak w tym momencie potrafiła. Nie znaczy to, że jest niepoważna, histeryczka czy coś takiego. A podejście typu "bo co ludzie o mnie pomyślą" no to sorry, ale jak dla mnie kompletnie niepoważne jest.
                Ja spróbowałam sobie wyobrazić tę sytuację, nadal nie widzę jakiejś szczególnej przewiny autorki, nie widzę więc potrzeby jej obrony. Natomiast Ty nie podałaś, jak Twoim zdaniem powinna ona zareagować, żeby to było z klasą. I żeby nikt jej nie wziął za wariatkę. I żeby ktoś, kto bierze cudze rzeczy nie miał "polewki" z tego, że taka awantura o głupi plecak.
          • ciastolina84 Re: no to zrobiłam scenę... (w przedszkolu) 19.06.12, 22:42
            kosmitka06 napisała:

            >
            > Qrcze nie. Ale nie wydaje mi się że to jest aż taki powód aby płakać. Dorosła b
            > aba a zachowuje się jak dziecko. Co sobie o niej ludzie pomyślą?! Czy będą trak
            > tować ją poważnie?

            Każdy ma prawo przeżywac emocje na swój sposób i trzeba być dorosłym aby To zrozumieć. Może plecak to nie jest nic ważnego ale sam fakt że sprawy potoczyły się takim torem jakim się potoczyły mógł autorkę wyprowadzić z równowagi, a każdy człowiek wyprowadzony z równowagi reaguje inaczej. to że czegoś nie podpisała nie uprawnia nikogo do przywłaszczania sobie tego. A jak się ten ktoś nawet pomylił to powinien z pokorą zwrócić ową rzecz a nie sie na bezczela wykłócać.
        • mysia125 Re: no to zrobiłam scenę... (w przedszkolu) 19.06.12, 19:22
          To sie Edel przyjrzyj - bo pewnie sa podpisane w srodku od podszewki lub maja naklejki wink
          nie znam przedzskola w okolicy, ktore by nie mialo w papierach dla rodzicow na poczatku wyjasnione, ze dzieci musza miec wszystko podpisane, nawet przedszkolne kalosze, bo w kraju aldich, lidlow i tchibo wszycy nosza to samo wink

          Autorko watku, troche glupio wyszlo - ale tamta matka pewnie byla na 100% przekonana, ze to jej plecaczek. Trzeba sie bylo nie unosic, tylko z dyrektorka porozmawiac.
          • xyxzza Re: no to zrobiłam scenę... (w przedszkolu) 19.06.12, 19:45
            mysia125 napisała:


            > Autorko watku, troche glupio wyszlo - ale tamta matka pewnie byla na 100% przek
            > onana, ze to jej plecaczek. Trzeba sie bylo nie unosic, tylko z dyrektorka poro
            > zmawiac.

            głupio to wyszło, ale chyba nie autorce wątku? Chyba babie, która wzięła, co nie jej? Była przekonana, że plecaczek jej, dlatego były w nim rzeczy innego dziecka? Jak zrozumiałam, z dyrektorką autorka rozmawiała, skoro wie, w jakich okolicznościach plecaczek został komisyjnie wybebeszony a potem zabrany. Kurdę, no, zadziwia mnie jak to większość tutaj uważa upomnienie się o swoją własność za histeryczne fanaberie niezrównoważonej baby.
            • edelstein Re: no to zrobiłam scenę... (w przedszkolu) 19.06.12, 20:16
              Dokladnie,jeszcze bezczelnie zadala paragonu,na miejscu autorki nie wdawalabym sie w dyskusje tylko wlaczyla policje.Nikt nie ma prawa tykac rzeczy do ktorehj nie jest pewny,juz samo “komisyjne“wybebeszanie plecaczka jest wbrew prawu do przeszukiwania,wyciagania ma prawo policja jesli posiada stosowny nakaz.
          • edelstein Re: no to zrobiłam scenę... (w przedszkolu) 19.06.12, 20:06
            Nie sa,a w wytycznych nie bylo zalecenia,by podpisac.Nie widuje rzeczy z aldich,lidlow i tchiboNajmarniej c&A widuje.
        • anorektycznazdzira Re: no to zrobiłam scenę... (w przedszkolu) 20.06.12, 10:04
          Edelstein- się zgadzam!!!
      • szanowna_pani Re: no to zrobiłam scenę... (w przedszkolu) 20.06.12, 09:15
        kosmitka06 napisała:

        > Nie obraz się ale jak dla mnie to Ty chyba masz nerwicę uncertain
        > Popłakać się o takie coś? Jak małe dziecko?

        A Ciebie nigdy nie poniosło? Zawsze jesteś w top formie?

        > Rzeczy dziecka się podpisuje (ale to powinnaś zrobić już na początku roku).

        Aha, czyli rozumiem, że jak zobaczę w przedszkolu dziecka w szatni ładną niepodpisaną kurtkę to ją mogę sobie zabrać?
        • kosmitka06 Re: no to zrobiłam scenę... (w przedszkolu) 20.06.12, 13:08
          >szanowna_pani napisała:

          > A Ciebie nigdy nie poniosło? Zawsze jesteś w top formie?
          Nie.


          > Aha, czyli rozumiem, że jak zobaczę w przedszkolu dziecka w szatni ładną niepod
          > pisaną kurtkę to ją mogę sobie zabrać?
          Mylisz pojęcia. To po to aby uniknąć takich sytuacji jak ta którą opisała autorka wątku.
    • gku25 Re: no to zrobiłam scenę... (w przedszkolu) 19.06.12, 16:58
      Widzę że masz jakiś poważny problem z sobą skoro kradzież plecaka doprowadziła cię do takiego stanu. Co by się działo przy poważniejszej sprawie - no wolę sobie nie wyobrażać.
      • wiu Re: no to zrobiłam scenę... (w przedszkolu) 19.06.12, 17:03
        Duża bezczelność, duże oburzenie.
        Nie chodzi o kradziez PLECAKA - nie jestem jakąś plecakofilką - ale o "prawo dżungli" ujawniające się równiez przy drobiazgach. A jeśli to dotyczy mojego DZIECKA - to chyba nie dziwota, że mnie szlag trafił?
        Wyobraź sobie, że udajesz się do służbowej szatni i widzisz, że ktoś wziął twój np. płaszcz - "bo jemu ktoś zabrał a był taki sam i to pewnie jest właśnie ten" nie biorąc pod uwagę, że może się mylić? Acha, i jeszcze powywalał wszystkei przedmioty z kieszeni na półkę.
        • verdana Re: no to zrobiłam scenę... (w przedszkolu) 19.06.12, 17:10
          A ja kompletnie nie rozumiem oburzenia - na Ciebie.
          Zostałaś w bardzo przemyślny sposób okradziona - obecność cudzych rzeczy w plecaku powinna przynajmniej skłonić babę do zastanowienia, ze to chyba jednak cudzy plecak. Jesli nawet sadziła, ze jej - to gdy dzwoni matka dziewczynki, powinna zastanowić się, ze chyba jednak się pomyliła, a nie oskarżać Ciebie o oszustwo. Rozumiem, co Cię boli io co doprowadziło Cię do histerii - nie plecak, plecak niewazny, ale swiadomość, zę ludzie w tak obrzydliwy sposób oszukują i jeszcze zamiast przeprosić, robią awanturę. I ze dyrekcja przedszkola zamiast cos zrobić, umywa ręce, stając po stronie silniejszego - czyli tego, kto zdobył plecak.
          Podpisywanie rzeczy dziecka - tak, ale o ile rozumiem, Twoja córka nie jest przedszkolakiem, a plecak był po prostu zostawiony w przedszkolu przypadkowo.
          Zupełnie Cię rozumiem - bezpodstawne oskarżenia, jawna bezczelność, próba wyłudzenia i zwalenia winy na Ciebie to JEST powód do "wyjścia z siebie".
          • wiu Re: no to zrobiłam scenę... (w przedszkolu) 19.06.12, 17:14
            Dzięki, Verdano....
            • rosapulchra-0 Re: no to zrobiłam scenę... (w przedszkolu) 20.06.12, 16:25
              Zgadzam się z Verdaną.
          • pade Re: no to zrobiłam scenę... (w przedszkolu) 19.06.12, 19:14
            popieram
            nie przejmuj się już tak, następnym razem bedziesz widziała co robic
          • anorektycznazdzira Re: no to zrobiłam scenę... (w przedszkolu) 20.06.12, 10:16
            Zgadzam się z Vardaną w 200%.
          • seniorita_24 Re: no to zrobiłam scenę... (w przedszkolu) 20.06.12, 12:19
            Też się nie dziwię Twoim nerwom i temu, że puściły gdy ktoś zrobił przykrość Twojemu dziecku. To tamta matka powinna skonsultować się z opiekunką lub dyrektorką i wyjaśnić z Tobą sprawę podobnego plecaka, a nie samowolnie wyrzucać rzeczy twojej córki.
        • wiu Re: no to zrobiłam scenę... (w przedszkolu) 19.06.12, 17:12

          Ten plecak to była moja własność, a ktoś przyszedł i sobie wziął na podstawie własnego widzimisię. Dodatkowo właściwie to należało do mojego dziecka, które samo ani ma tego swiadomość, ani potrafi się obronić. Weź też pod uwagę, że to był prezent od dziadków. Oraz to, że nawet takie 50 zł piechota nie chodzi, i akurat ma dla mnei znaczenie w sytuacji gdy tydzień przed wypłatą nie mam kasy na jedzenie.
          • czar_bajry Re: no to zrobiłam scenę... (w przedszkolu) 19.06.12, 21:37
            Nadal nie rozumiem Twojego zachowania, owszem Twoja własność ale cały proces odzyskiwania powinien być po za Tobą, to personel powinien wyjaśnić sytuację a skargę powinnaś złożyć na ręce dyrektorki jakoś nie przemawia do mnie Twoja akcja- bardzo prostacka i tak jak napisałam wcześniej na poziomie przedszkolaka.
            • gaga-sie Re: no to zrobiłam scenę... (w przedszkolu) 19.06.12, 22:18
              Autorka powyżej pisze,że dzwoniła z gabinetu dyrektorki itd., więc przebywała tam chyba za jej zgodą, rozmowa telefoniczna być może też odbyła się na jej sugestię. Dlatego proces wyjaśniania nieporozumienia przez personel przedszkola jest wątpliwy, nie wspominając o wcześniejszym, wspólnym wybebeszeniu plecaka....
              Mnie reakcja autorki wątku nie szokuje, fakt, puściły jej nerwy, ale poczuła się wzburzona nie z powodu danej rzeczy, ale sposobu, w jaki została potraktowana.
        • ciastolina84 Re: no to zrobiłam scenę... (w przedszkolu) 19.06.12, 22:54
          Ja rozumiem twoje oburzenie. Mój mąż kiedyś wyjasniał może nie taka samą ale podobną sprawę. jego brat oskarżył kolegę z klasy o kradziez 10 zł, które dostał na jakąs składkę klasową. Kolega sie wypierał, ale nikt mu nie wierzył. A okazało się że braciszek męża tak schował te 10 zeta że sam znaleźć nie mógł i aby się asekurować i nie dostać po uszach od rodziców oskarżył kogos o kradzież... Chociaż sprawa dotyczyła tylko 10 zł to jednak emocje były duże bo ktoś zachował się bezczelnie i nie wporządku!!Trzeba takie sprawy wyjasniać.
    • deelandra Re: no to zrobiłam scenę... (w przedszkolu) 19.06.12, 17:18
      wszcząs, po prostu wszcząs
      a ja swojemu wszyłam naszywkę z imieniem i nie mam tego problemu, nawet jakby kto odpruł to ślady i tak zostaną
      łot jaka przebiegłam jestem, sama się zadziwiam
      • wiu Re: no to zrobiłam scenę... (w przedszkolu) 19.06.12, 17:26

        Deelandro,

        mną tamta sytuacja wstrząsnęła. Czy potrafisz zrozumieć, że inni ludzie moga reagowac inaczej niż ty? Być mnei opanowani? Bardziej emocjonalni? Do tego mniej uświadomieni co do realiów?

        Tez będę teraz opisywac rzeczy moich dzieci. Czy oczekujesz peanów w związku z tym?
        • deelandra Re: no to zrobiłam scenę... (w przedszkolu) 19.06.12, 17:37
          nie, podsunęłam ci pomysła, a tu jakaś niesłychanie nerwowa jesteś :o
        • edelstein Re: no to zrobiłam scenę... (w przedszkolu) 19.06.12, 17:38
          Nie wiesz,ze na tym forum zawsze ofiara jest winna,czy to kradziez czy gwaltuncertainwg prawa nastapilo przywlaszczenie cudzej wlasnoaci i dyrektorka brala udzial w tej kradziezy,no ale jematki kradziezy nie zglaszaja,kupuja to co ukradziono jeszcze raz i wszystko podpisuja.Teraz rozumiem te rejstracje z imieniem na polskich autachbig_grin
          • czar_bajry Re: no to zrobiłam scenę... (w przedszkolu) 19.06.12, 21:48
            Teraz rozumiem te rejstracje z imieniem na pols
            > kich autachbig_grin

            Pacz jakaś Ty mądra,szkoda tylko, że głupkowato się śmiejesz jak ktoś postronny uzna iż Twoje dziecko jest podobne do Twojego mężatongue_out
            • edelstein Re: no to zrobiłam scenę... (w przedszkolu) 21.06.12, 14:31
              Jeszcze bardziej smieszy mnie jak ktos ma problemy z przyswajaniem podanych wielokrotnie informacjitongue_out
              • czar_bajry Re: no to zrobiłam scenę... (w przedszkolu) 21.06.12, 16:51
                ????
                Oświeć mnie bo widocznie mam spore problemy z przyswajaniem tych podanych wielokrotnie informacji.
    • czarnaalineczka Re: no to zrobiłam scenę... (w przedszkolu) 19.06.12, 17:27
      > Co się okazuje: mama innego dziecka stwierdziła, że to na pewno t
      > en co zginął jej synkowi, po czym komisyjnie (w przytomności dyrektorki) wypatr
      > oszyła go z rzeczy mojej córki (m.in. dziewczyńskie majtusie z kokardką) i zabr
      > ała.
      znaczy dyrektorka bezczelnie brala udzial w kradzierzy
      opierdzielilas ja ?
      jak ona sie teraz zachowuje ??
      przeprosila?

      > Bezczelna baba nie chciała oddać, nei wierzyła mi, żądała dowodu zakupu

      o k***
      ona kradnie twoja ( twojej corki rzecz i zada dowodu zakupu ?

      moze wez jej nastapnym razem zabierz torebke potem w obecnosci pani dyrektor wytrzasnij zawartosc
      i powiedz ze jak to twoja torebka a jak bedzie chciala odzyskac to ma udowodnic paragonem suspicious

      >Baba zwróciła, przeprosiła, ale nie mnie bezpośrednio

      to kogo przeprosila??
      bo powinna ciebie i twoja core osobiscie
      • heca7 Re: no to zrobiłam scenę... (w przedszkolu) 19.06.12, 19:00
        Jak zwykle zgadzam się z Verdaną smile Bo tu nie chodzi o plecaczek tylko o całą otoczkę. Wziąć plecak, wybebeszyć na oczach innnych (trzeba mieć tupet!) tym samym rzucając na właściciela plecaka podejrzenie o kradzież i zabrać go sobie. A potem żądać od tegoż właściciela paragonu! Po prostu autorka tematu poczuła się obrażona, zniesławiona (może za górnolotne słowo) i tyle. Zareagowała trochę za ostro ale nie wiemy jakim tonem i jakie do końca głupoty wygadywała druga strona. Dodatkowo dyrektorka nie zareagowała tak jak powinna tylko schowała głowę w piasek. Już przy próbie wyjęcia rzeczy z plecaka powinna zaproponować telefon do Autorki w celu ustalenia własności plecaka, nie powinna pozwolić na zabranie tej rzeczy przez drugą stronę. Ostatecznie czy tamta baba miała paragon!?
        • mary_lu Re: no to zrobiłam scenę... (w przedszkolu) 19.06.12, 19:29
          Tamta baba wzięła ("komisyjnie"!) plecak, który od dwóch tygodni wisiał bezpańsko, w dodatku obok ubranek chłopca, zapakowany dziewczyńskimi ciuchami (jeśli córka jeszcze nie chodzi do przedszkola, to nikt jej ubranek nie rozpoznał). Najwyraźniej była przekonana, że to jej własność, którą ktoś zwrócił, pakując do niej jeszcze trochę walających się ubranek.

          Ludzie, co za afera, u nas w przedszkolu już było kilka takich podmian, wszystkie przypadkowe, jak rodzice nie zgadali się w szatni, to wieszali kartkę na tablicy. Trwale nic jeszcze u nas nie zginęło.

          Ryczeć, bo ktoś sie pomylił i przez kilka chwil szedł w zaparte? Dobrze, że za łby nie wzięłyśmy się z matką, której dziecko na zmianę z moim podprowadzało sobie identyczne kremy z filtrem, a ja któregoś dnia zobaczyłam, ze mam w torbie trzy sztuki, z czego kupiłam jedną.
          • czarnaalineczka Re: no to zrobiłam scenę... (w przedszkolu) 19.06.12, 20:46
            rozumiem ze jak ci weseli chlopcy w dresach "komisyjnie" wezma stojacy na parkingu
            samochod to nie bedziesz miala nic przeciwko ? big_grin
            • mary_lu Re: no to zrobiłam scenę... (w przedszkolu) 19.06.12, 20:52
              Co Ty w ogóle porównujesz? Gdyby tamta matka chciała coś ukraść, to nie wołałaby dyrektorki, żeby jej patrzyła na ręce. Po to woła się w takich sytuacjach "komisję", by w razie pomyłki (dopuszczanej tym samym) łatwo odkręcić sytuację.
              • czarnaalineczka Re: no to zrobiłam scenę... (w przedszkolu) 19.06.12, 20:55
                kradzierz komisyjna niczym sie od kradzierzy samotnej nie rozni
                no chyba ze iloscia wspolwinnych
                • mary_lu Re: no to zrobiłam scenę... (w przedszkolu) 19.06.12, 20:59
                  Tu nawet nie było intencji kradzieży, tylko przekonanie, że bierze się swoją własność.
                  • xyxzza Re: no to zrobiłam scenę... (w przedszkolu) 19.06.12, 21:11
                    mary_lu napisała:

                    > Tu nawet nie było intencji kradzieży, tylko przekonanie, że bierze się swoją wł
                    > asność.

                    Ale serio tylko intencja się liczy? Faktem jest, że kobieta wzięła nie swoją własność. Może i była przekonana, że jej, ale pewna nie była. Na próby wyjaśnienia sytuacji zareagowała niemiło i zażądała PARAGONU (no na litość, może powinna więc i swój paragon przedstawić). A jak już osobiście i "komisyjnie" wybebeszała plecaczek dziecka, to mogła tak samo głośno, osobiście i komisyjnie przeprosić autorkę wątku- za wzięcie plecaka, za posądzenie o kradzież, za nieprzyjemną reakcję.
                    • mary_lu Re: no to zrobiłam scenę... (w przedszkolu) 19.06.12, 21:24
                      Pewnie, że intencja się liczy. Jak sąsiedzi wezwą straż pożarną, bo wymyślą, że w jednym z mieszkań coś dziwnego się stało i wywalą drzwi, to co to jest, włamanie?

                      W takich sytuacjach nie można zachowywać się histerycznie, bo druga strona pozbawiona możliwości wyjścia z twarzą też zachowa się absurdalnie. Tu rozróba była nieziemska, skoro plecaczek zaraz został odniesiony do przedszkola.
                      • xyxzza Re: no to zrobiłam scenę... (w przedszkolu) 19.06.12, 22:05
                        mary_lu napisała:

                        > Pewnie, że intencja się liczy. Jak sąsiedzi wezwą straż pożarną, bo wymyślą, że
                        > w jednym z mieszkań coś dziwnego się stało i wywalą drzwi, to co to jest, włam
                        > anie?
                        >
                        > W takich sytuacjach nie można zachowywać się histerycznie, bo druga strona pozb
                        > awiona możliwości wyjścia z twarzą też zachowa się absurdalnie. Tu rozróba była
                        > nieziemska, skoro plecaczek zaraz został odniesiony do przedszkola.

                        W takich sytuacjach POWINNO się zachować spokój, ale nie zawsze to się udaje bo:
                        1. faktem jest, że tamta osoba ZABRAŁA plecak, co do którego nie miała i nie mogła mieć pewności, że jest jej.
                        2. Zażądała przedstawienia paragonu przez autorkę wątku- czyli osoba pokrzywdzona miała nagle dowodzić, że nie jest złodziejem.
                        3. Intencja się liczy, ale nie JEDYNIE intencja się liczy. Poza tym, bądźmy poważni. Znika Ci plecak. Widzisz obok taki sam, ale pełen cudzych rzeczy. Opróżniasz go z rzeczy i zabierasz, nawet jeśli wydaje Ci się, że jest Twój? Jak by Ci sąsiedzi drzwi wyważyli, bo myśleli, że Twój przypalony kotlecik to wielki pożar, to nie byłabyś jednak deko wkurzona?
                    • czar_bajry Re: no to zrobiłam scenę... (w przedszkolu) 19.06.12, 23:57
                      Na próby wyjaśnienia sytuacji zareagowała niemiło i zażądała PARAGONU (no na litość, może powinna więc i swój paragon przedstawić).


                      Chyba każdy na takie próby wyjaśnienia sytuacji jakie zaprezentowała autorka zareagował by niemiło....
            • czar_bajry Re: no to zrobiłam scenę... (w przedszkolu) 19.06.12, 22:30
              czarna kiedyś Twój dowcip był błyskotliwy a teraz mam wrażenie iż bez wazeliny włazisz edel w tyłek....
              • czarnaalineczka Re: no to zrobiłam scenę... (w przedszkolu) 19.06.12, 22:39
                jaki edel ma zwiazek z tym ze innej forumce bezczelnie zabrano plecak dziecka
                a jeszcze inna broni zlodziejki glupimi argumentami ?
                • czar_bajry Re: no to zrobiłam scenę... (w przedszkolu) 19.06.12, 22:52
                  Nie bezczelnie tylko pomyłkowo, nie samowolnie tylko w obecności dyrekcji.
                  Przy szafce chłopca leżał plecak z ubrankami dziewczynki, ubrankami nieznanymi personelowi przedszkola-gwarantuję Ci iż osoby pracujące w danej grupie ciuchy dzieci znają.
                  Jedna mama stwierdziła iż to jej plecak i poprosiła aby w obecności personelu wyjąć z niego rzeczy które nie są jej- jak dotąd ok.
                  Następnie po jakimś czasie objawiła się inna mama- mama chłopca i z pyskiem jak u krokodyla rzuciła się na wszystkich w celu odzyskania swojej własności. Może jak zaczęła by od spokojnego wyjaśnienia sytuacji to nie było by całego przedstawienia.
                  Jeśli jakaś osoba wyskoczyła by do mnie z ryjem to też stanęła bym okoniem.
                  A ta wstrętna baba chyba nie taka zła skoro jednak do pomyłki się przyznała...
                  • mary_lu Re: no to zrobiłam scenę... (w przedszkolu) 20.06.12, 09:17
                    Dokładnie!
              • mabingo Re: no to zrobiłam scenę... (w przedszkolu) 20.06.12, 20:47
                czar_bajry napisała:

                a teraz mam wrażenie iż bez wazeliny
                > włazisz edel w tyłek....

                ja tam się nie dziwię, zawsze to lepiej mieć większą publikę za sobą w razie jakiejś (nieprzyjemnej) wymiany zdań. dziewczyna zbiera sobie punkty po prostu.
    • niutaki Re: no to zrobiłam scenę... (w przedszkolu) 19.06.12, 19:03
      a gdzie ta scena?
    • wimperga Re: no to zrobiłam scenę... (w przedszkolu) 19.06.12, 19:14
      Współczuję. Ja też wobec chamstwa (i tupetu) staję bezradna.
    • mia_siochi Re: no to zrobiłam scenę... (w przedszkolu) 19.06.12, 19:30
      Hmmm... jakby babsko trafiło na mój PMS to był na policję poszła donieść na babę i dyrektorkę (współudział w kradzieży) big_grin
      ps.tak, kradzieże na allegro też zgłaszam jak trzeba, nawet kwoty rzędu 50 zł.

      Zareagowałaś histerycznie, ale babsko bezczelne i to Ty jesteś tu osobą poszkodowaną, nie rozumiem tego forumowego naskoczenia na Ciebie!
      • za_mszowe Re: no to zrobiłam scenę... (w przedszkolu) 19.06.12, 21:58
        mia_siochi napisała:

        > Hmmm... jakby babsko trafiło na mój PMS to był na policję poszła donieść na bab
        > ę i dyrektorkę (współudział w kradzieży) big_grin
        > ps.tak, kradzieże na allegro też zgłaszam jak trzeba, nawet kwoty rzędu 50 zł.
        >
        > Zareagowałaś histerycznie, ale babsko bezczelne i to Ty jesteś tu osobą poszkod
        > owaną, nie rozumiem tego forumowego naskoczenia na Ciebie!


        strach się bać, jak to niektóre forumki kozaczą przed monitorem big_grin
    • bea.bea Re: no to zrobiłam scenę... (w przedszkolu) 19.06.12, 19:40
      Tamtej matce zrobiono to samo co tobie ....gdyby panie podpisywały rzeczy to by problemów nie było.....
      • xyxzza Re: no to zrobiłam scenę... (w przedszkolu) 19.06.12, 20:58
        bea.bea napisała:

        > Tamtej matce zrobiono to samo co tobie ....gdyby panie podpisywały rzeczy to by
        > problemów nie było.....

        Ale "tamtej matce" zrobił to samo tatuś jej dziecka, nieprawdaż? poza tym, co to za tłumaczenie- jak ktoś mi w facjatę na ulicy przyłoży znienacka i to tak że nie rozpoznam dziada, to znaczy, że mogę dać w dzioba przypadkowo wybranej osobie bo mnie to też spotkało?

    • nangaparbat3 Re: no to zrobiłam scenę... (w przedszkolu) 19.06.12, 19:44
      Nie dziwie sie, ze się wścieklas, to chyba jedyna naturalna reakcja w takiej sytuacji. Moze sie wscieklaś ponad miarę - ale to sie zdarza, gorszy dzień, PMS, dwa tygodnie w domu z chorymi dziecmi. Tez wykonalam w zyciu parę scen, i nie tylko sie nie wstydzę, ale nawet chelpię. Czasem sie po prostu nalezy.
      Ale o jednym musisz pamietać:
      sie na nią darłam po czym rzuciłam słuchawką, tak mnei zdenerwowała - po prostu zero refleksji z jej strony.

      Jak sie na kogoś drzesz, kto by to nie byl, nie licz na refleksje z jego strony, w kazdym razie wtedy, kiedy wrzeszczysz.
      baba Cie przeprosila, zdecydowanie powinnas jeszcze zostać poproszona o wybaczenie przez dyrektorke przedszkola - tamta matka zachowala sie glupio i bezmyslnie, zapewne przekonana, że ktos skrzywdzil jej dziecko zabierajac plecaczek, natomiast przedszkolanki nie miały prawa wydawac jej tego plecaczka, powinny byly wyciszyc emocje, spokojnie porozmawiac, prosic o upewnienie sie i uswiadomic, jak powazne oskarzenie rzuca.
    • riki_i Re: no to zrobiłam scenę... (w przedszkolu) 19.06.12, 19:50
      Nie mam dzieci w wieku przedszkolnym, ale gdyby mnie spotkała taka sytuacja, to qrwy i hooje latałyby w powietrzu. Chyba bym tę babę osobiście zarżnął! Co za bezczelna qrwa!
    • selavi2 Re: no to zrobiłam scenę... (w przedszkolu) 19.06.12, 19:55
      Szkoda, że te, które "jadą" po autorce, nie pamiętają, że jej córka dostała rzeczony plecaczek 3 tygodnie temu w PREZENCIE.
      Szkoda, że nie przyjdzie wam na myśl to, ze dzieci przywiązują się do swoich prezentów ( a to świeży prezent był) i że ciężko smutnemu maluchowi wytłumaczyć tak kuriozalny sposób przywłaszczenia jego rzeczy.
      • edelstein Re: no to zrobiłam scenę... (w przedszkolu) 19.06.12, 20:12
        Dziwisz sie?w watku o gwaltach bylo,ze kobieta winna,wiec plecaczek to malutki kaliberuncertain
        • eliszka25 Re: no to zrobiłam scenę... (w przedszkolu) 19.06.12, 21:08
          czegos tu nie rozumiem. autorka watku zostala najpierw okradziona, potem jeszcze dodatkowo oskarzona o kradziez, to chyba wystarczajacy powod, zeby sie zdenerwowac? zeby nerwy puscily? mnie by puscily z pewnoscia, wiec naprawde nie kumam tego najazdu na autorke watku. nie chodzilo przeciez tak naprawde o ten plecaczek, tylko o sam fakt, ze durna dyrektorka do spolki z matka bezczelnie zabraly rzecz, ktora dziecko dostalo w prezencie, a jak wlasciciel o swoja rzecz sie upomnial, to zostal oskarzony o kradziez! i jeszcze bezczelna baba rzada paragonu! no sorry, ale mna by tez niezle tapnelo i raczej nie usmiechalabym sie grzecznie do sluchawki! trzeba miec naprawde niezly tupet, zeby tak postapic. ja rozumiem, ze mozna sie pomylic, bo czesto sie zdarza, ze kilkoro dzieci ma takie same kurtki, buty czy cos tam jeszcze. ale wtedy sie takie sprawy WYJASNIA, a nie bezczelnie okrada innych, bo skoro mnie ukradli, to ja ukradne takie samo komus innemu i bedziemy kwita. normalnie prawo dzungli.
    • graue_zone Re: no to zrobiłam scenę... (w przedszkolu) 19.06.12, 20:32
      Miałaś rację, ale Twoje zachowanie było zdecydowanie zbyt histeryczne. Po co zniżać się do takiego poziomu? Nie lepiej załatwić wszystko zimno i z klasą, a nie rzucać słuchawką płakać i wrzeszczeć?
      • selavi2 Re: no to zrobiłam scenę... (w przedszkolu) 19.06.12, 21:01
        graue_zone

        Tylko w sytuacji aż tak nagłego, absurdalnego i niespodziewanego "strzału" -czasami nie da rady się opanować.
      • xyxzza Re: no to zrobiłam scenę... (w przedszkolu) 19.06.12, 21:03
        graue_zone napisała:

        > Miałaś rację, ale Twoje zachowanie było zdecydowanie zbyt histeryczne. Po co zn
        > iżać się do takiego poziomu? Nie lepiej załatwić wszystko zimno i z klasą, a ni
        > e rzucać słuchawką płakać i wrzeszczeć?

        Prawda, ale .. łatwo po fakcie stwierdzić, że można było na zimno, że z kamiennym spokojem itp. Tymczasem widzę sama po sobie, że bez problemu radzę sobie z czyjąś niechęcią/złośliwością/nieuprzejmością, natomiast hucpa tego rodzaju po prostu potrafi wbić mnie w ziemię. Człowiek po prostu nie spodziewa się, że nagle będzie musiał udowadniać, że nie jest wielbłądem.
      • nangaparbat3 Re: no to zrobiłam scenę... (w przedszkolu) 19.06.12, 22:00
        Lepiej, Pani Zrownowazona, lepiej.
        • graue_zone Re: no to zrobiłam scenę... (w przedszkolu) 19.06.12, 22:29
          I po co ta złośliwość? Histeryczki nikt nie traktuje poważnie, człowiek się tylko ośmiesza. A spokojem i konsekwencją można wszystko załatwić o wiele skuteczniej, tak, że na przyszłość będą się bać nastąpić na odcisk.
          • malwisul Re: no to zrobiłam scenę... (w przedszkolu) 19.06.12, 22:50
            graue_zone napisała:

            > I po co ta złośliwość? Histeryczki nikt nie traktuje poważnie, człowiek się tyl
            > ko ośmiesza. A spokojem i konsekwencją można wszystko załatwić
            fakt następnym razem autorko ze spokojem wezwij policję smile Będzie to zachowanie z klasą klasą.... sorry ale co za scenę dopiero zrobiła ta babka?! po takich oskarżeniach i wyrobionej opinii właśnie jak by reagowała spokojnie to było by dziwne (podejrzane) a tak pokazując oburzenie pokazała że nie godzi się z oskarżeniami, nie chce myślec co ja bym zrobiła na miejscu autorki...
            • graue_zone Re: no to zrobiłam scenę... (w przedszkolu) 19.06.12, 22:56
              forum.gazeta.pl/forum/w,567,136758391,136761000,Re_no_to_zrobilam_scene_w_przedszkolu_.html
              Przeczytaj.
          • kawka74 Re: no to zrobiłam scenę... (w przedszkolu) 19.06.12, 22:52
            > I po co ta złośliwość? Histeryczki nikt nie traktuje poważnie,

            Jak się okazuje, i owszem, tamta matka, gdyby nie była histeryczką, zostawiłaby sprawę do wyjaśnienia dyrekcji/nauczycielkom, bez przeszukań i awantur o paragon. A tak - zrobiła aferę i plecak dostała bez problemu, chociaż nikt przy zdrowych zmysłach nie powinien jej go dać.
          • kosmitka06 Re: no to zrobiłam scenę... (w przedszkolu) 20.06.12, 08:21
            graue_zone napisała:

            > I po co ta złośliwość? Histeryczki nikt nie traktuje poważnie, człowiek się tyl
            > ko ośmiesza. A spokojem i konsekwencją można wszystko załatwić o wiele skuteczn
            > iej, tak, że na przyszłość będą się bać nastąpić na odcisk.

            Święta racja!
    • kawka74 Re: no to zrobiłam scenę... (w przedszkolu) 19.06.12, 21:19
      Dyrektorka rozwiązała to źle: zamiast pozwolić kobiecie na zabranie czyjegoś plecaka (nawet jeśli tamta twierdziła, że to jej - co ciekawe, jakoś nie musiała okazywać dowodu własności, tylko po prostu sobie wzięła) powinna plecak schować i poczekać, aż ktoś inny się po niego zgłosi/wywiesić ogłoszenie/dać cynk wychowawczyniom/zapytać właściciela szafki, przy której leżał plecak - zrobić kilka innych rzeczy, ale nie pozwalać na zabranie plecaka tylko dlatego, że ktoś pokazał palcem, że to jego, zwłaszcza, że w środku były cudze rzeczy.
      Autorko wątku - dla własnego spokoju podpisuj wszystko, co się da podpisać, bo sama widzisz, jak wygląda przedszkolna rzeczywistość.
    • jowita771 Re: no to zrobiłam scenę... (w przedszkolu) 19.06.12, 22:01
      Tez bym zrobiła aferę, że pióra by fruwały. Babsko bezczelne, zażądałabym paragonu w druga stronę, albo zgłoszę kradzież na policję.
      Zakończenie sprawy też nie jest satysfakcjonujące. Powinna przeprosić i to w obecności osób, które były przy pomówieniu. Tego kultura wymaga. Ja bym sobie pozwoliła na kąśliwą uwagę w kierunku pani.
      Dziwię się, że niektóre forumki Cie skrytykowały. Pewnie pomyślały, że to tylko plecak, można kupić nowy, ale cała ta sytuacja była taka, że mało komu by się ciśnienie nie podniosło. Tu nie chodzi o plecak za 50 zł, ale o to, że jakieś babsko powiedziało, że autorka jest złodziejką. Naprawdę jest tu ktoś, kto lekko przyjmuje takie rewelacje na swój temat?
    • naomi19 Re: no to zrobiłam scenę... (w przedszkolu) 19.06.12, 22:05
      A ja Cię rozumiem. Zostałaś niesłusznie oskarżona o kradzież i na dokładkę sama zostałaś okradziona, w dodatku z rzeczy dziecka, prezentu od dziadków. Też bym się wściekła.
    • marghe_72 Re: no to zrobiłam scenę... (w przedszkolu) 19.06.12, 23:48
      wiu napisał:

      ,
      > Skończyło się dobrze. Baba czyt. mama tego drugiego dziecka zwróciła zaraz plec
      > aczek do dyrektorki, bo się PRZYPADKIEM okazało, że tatuś owego dziecka biorąc
      > je w weekend do babci wypakował ciuszki żeby zmieścic w plecak zabawki. I zapom
      > niał. Baba zwróciła, przeprosiła, ale nie mnie bezpośrednio, bo na szczęście by
      > łam już daleko (musielismy już wracac do domu, ja potem do pracy). I jakoś nie
      > mam ochoty jej oglądać ani znać.

      bardzo dojrzałe zachowanie
      moje gratulacje
    • kamire12 Re: no to zrobiłam scenę... (w przedszkolu) 20.06.12, 09:24
      nie chce mi się czytać całości... bo ja czytam kolejne wypowiedzi, kolejenych tutaj emam, to mi ręce opadają.
      całkowicie Cię rozumiem i popieram!
      po pierwsze z jakiej racji, ktoś miał brać czyjś plecak, jeśli w środku były nie jego rzeczy? tak się nie robi i nie wiem jak dyrektorka mogła na to przystać w dobie czasów, gdzie połowa dzieci ma podobne jak i nie te same rzeczy.
      a już kompletnie nie rozumiem jednej z wypowiedzi, że mogłaś to olać i iść kupić drugi. z jakiej niby racji??????? nawet jeśli by kosztował 10zł, to niby dlaczego? osoba, która to napisała nie umie przede wszystkim szanować zarobionych pieniędzy.

      nie wiem, czy moja reakcja nie byłaby dosadniejszasmile
      i nie przejmuj się wypowiedziami na tym forum, bo mam wrażenie, że tu piszą osoby, które żyją w jakimś nierealnym świeciesmile
      • graue_zone Re: no to zrobiłam scenę... (w przedszkolu) 20.06.12, 09:28
        Ależ nikt nie twierdzi, że autorka nie miała racji! Mam wrażenie, że krytyka dotyczy raczej histerycznego sposobu załatwienia sprawy.
    • anorektycznazdzira Re: no to zrobiłam scenę... (w przedszkolu) 20.06.12, 10:10
      Jadą to co niektóre po autorce, że nerwowa, że głupia reakcja. Głupią i nerwową reakcję to miała tamta kobita- histeryczka jakas i furiatka, co zobaczyła plecak taki jak jej dziecka i natychmiast dopadła, doprowadziła do wywalenia z niego rzeczy "zlodzieja" i zabrała.
      Trzeba mieć nieźle na deklu, żeby nie wytrzymac nerwowo do konfrontacji z osobą oskarżoną o zlodziejstwo tylko wypieprzyć rzeczy, zabrać i pojść.

      Dyrektorka też jakaś ograniczona albo tamta taka hiperaktywna w rozmowie.
      • mary_lu Re: no to zrobiłam scenę... (w przedszkolu) 20.06.12, 10:19
        Plecak leżał nieużywany w szatni dwa tygodnie, w dodatku przy rzeczach chłopca. Spokojnie mogła go po takim czasie uznać za swoją zgubę, oddaną przez kogoś po cichu,
        • anorektycznazdzira Re: no to zrobiłam scenę... (w przedszkolu) 20.06.12, 11:25
          Oddaną z dziewczęcymi majtkami i innymi ciuchami w gratisie?
          A z kolei jej plecak leżał u babci 2 tygodnie, ona biedna 2 tygodnie chodziła, szukała, zastanawiała się i nikt jej z rodziny nie powiedział?
          Histeryczka: zobaczyła, przywidziało się- i akcja!


          • mary_lu Re: no to zrobiłam scenę... (w przedszkolu) 20.06.12, 11:34
            U nas zawsze jakieś majtki albo rajstopy zalegają w szatni, czasem ktoś je wpakuje do niewłaściwej szafki czy worka, a dzieciaki to już cuda potrafią wyczyniać przy okazji ubierania się na spacer.

            Jej plecak zginął 2 tyg. temu i taki sam pojawił się w szatni i stał nieużywany 2 tygodnie. Mogła przypuszczać, że to jej. A że nie latała po rodzinie i nie wydzwaniała, to raczej świadczy o braku histerii.
            • lillaj Re: no to zrobiłam scenę... (w przedszkolu) 20.06.12, 12:30
              Autorka postu zachowała się histerycznie? Ja zrobiłabym mega awanturę. Przypadkowo to można sobie wziąć identyczną, niepodpisaną bluzę lub kurtkę, a nie plecak z zawartością. Już nie wspomnę o tym, że dyrektorka pozwoliła na wypakowanie plecaka. Na pewno nie dostarczałabym żadnych paragonów, ani nie dowodziłabym niczego. Jak ktoś napisał wcześniej pióra by latały. No to dopiero byłaby histeria, w dodatku miałabym gdzieś co ktoś sobie pomyśli. Dobrze zrobiłaś, tylko trzeba było jeszcze ostrzej. Nieważne czy plecak kosztował 50 zł czy 200 zł, tak się nie robi. Po prostu.
            • kawka74 Re: no to zrobiłam scenę... (w przedszkolu) 20.06.12, 12:37
              A że nie latała po rodzinie i nie w
              > ydzwaniała, to raczej świadczy o braku histerii.

              Raczej o braku rozumu.
              W takiej sytuacji człowiek rozsądny szuka najpierw we własnej chałupie, dopiero potem robi aferę. Nawet jeśli identyczny plecak był, tamta kobieta nie miało prawa, nawet w obecności dyrekcji, wywalać z niego rzeczy i zabierać - zareagowała po wariacku, bez pomyślunku.
              Modelowa histeryczka i furiatka, ot co, a przy tym skuteczna, jak widać, nie tylko w działaniu.
            • jowita771 Re: no to zrobiłam scenę... (w przedszkolu) 20.06.12, 12:38
              > Jej plecak zginął 2 tyg. temu i taki sam pojawił się w szatni i stał nieużywany
              > 2 tygodnie. Mogła przypuszczać, że to jej. A że nie latała po rodzinie i nie w
              > ydzwaniała, to raczej świadczy o braku histerii.

              Mogła mieć podejrzenie, ale po kontakcie ze strony autorki zażądała pokazania paragonu. Jak to usprawiedliwisz?
              • czarnaalineczka Re: no to zrobiłam scenę... (w przedszkolu) 20.06.12, 12:41
                zaczynam podejrzewac ze mary lu jest ta bezczelna mamuska zabierajaca cudzy plecak
                innego wytlumaczenia dla bronienia idiotycznego zachowania nie widze suspicious
                • mary_lu Re: no to zrobiłam scenę... (w przedszkolu) 20.06.12, 14:38
                  Tak, jeżdżę po całej Polsce i szukam okazji do pięknych scen.

                  Jeżeli pańcia pokazała w rozmowie telefonicznej choć 10% tych emocji, co na forum w tej niezwykle ważnej sprawie, to nie dziwię się, że druga mądra zażądała paragonu.

                  Z niecierpliwością czekam na wątki zimowe, wtedy rękawiczek i czapek ginie bez liku, będzie się działo big_grin
                  • lillaj Re: no to zrobiłam scenę... (w przedszkolu) 20.06.12, 15:25
                    mary_lu napisała:

                    > Jeżeli pańcia pokazała w rozmowie telefonicznej choć 10% tych emocji, co na for
                    > um w tej niezwykle ważnej sprawie, to nie dziwię się, że druga mądra zażądała p
                    > aragonu.

                    A ty masz jakiś problem z okazywaniem emocji? Co w tym złego? Moim zdaniem była super grzeczna. Zwłaszcza, że to jej dziecko jest poszkodowane w tej historii. Dziwne jest to, że dla ciebie taki sposób rozwiązania sprawy jaki miał miejsce w przedszkolu, czyli wyjęcie z plecaka czyichś rzeczy, tylko z tego powodu, że jej dziecku zginął identyczny i przyzwolenie na to dyrektorki jest ok. Autorka natomiast nad swoimi emocjami panowała aż nadto. Nie widzisz różnicy między przypadkową zamianą rękawiczek, a wypakowaniem czyjegoś plecaka, bez chwili refleksji, że może niekoniecznie wyprodukowano tylko jeden taki egzemplarz?
                    • mary_lu Re: no to zrobiłam scenę... (w przedszkolu) 20.06.12, 15:34
                      Ten plecak nawet nie należał do dziecka chodzącego do tego przedszkola i przez dłuższy czas zalegał w szatni. Można było tak samo przypuszczać, że to zaginiony kilka dni temu plecaczek, jak zgarnia się z podłogi granatową rekawiczkę, której dziecko wczoraj nie przyniosło do domu, nie zastanawiając się, czy to inne dziecko nie zgubiło takiej samej, bo przecież granatowych rękawiczek są miliony.
                      • czarnaalineczka Re: no to zrobiłam scenę... (w przedszkolu) 20.06.12, 15:38
                        a czesto ci sie zdarza rozne rzeczy zgraniac ?suspicious
                        szczegolnie wyrzucajac z nich przedmioty wlasciciela??
                        • mary_lu Re: no to zrobiłam scenę... (w przedszkolu) 20.06.12, 19:38
                          Już pisałam - przez trzy kolejne dni zgarnełam trzy kremy z filtrem, w tym raz wyraźnie widziałam, jak mój syn bierze ten krem z sąsiedniej przegródki i wrzuca go do mojej torebki. Myślałam, że go źle odstawił po spacerze. Gdy następnego dnia zorientowałam się, że mam nadprogramowe tubki i je odnosiłam, nawet nie pomyślałam, że warto by to zrobić po cichu, bo jest cała kupa bab, które zagryzą za takie przestepstwo. Trafiłam za to na drugą taką dziwną jak ja, co się pośmiała i powiedziała, że na poczatku to ona zabrała krem nam (dlatego moje dziecko tak zazdrośnie tubki zbierało i chowało w mojej torebce).
                          • czarnaalineczka Re: no to zrobiłam scenę... (w przedszkolu) 20.06.12, 19:44
                            jaka matka taki syn
                      • lillaj Re: no to zrobiłam scenę... (w przedszkolu) 20.06.12, 15:45
                        mary_lu napisała:

                        > Ten plecak nawet nie należał do dziecka chodzącego do tego przedszkola i przez
                        > dłuższy czas zalegał w szatni.

                        Przedszkolaki potrafią chorować trzy tygodnie w miesiącu, a ich rzeczy zazwyczaj zostają wówczas w przedszkolu. Na plecaku nie było informacji: nie należy do dziecka chodzącego do tego przedszkola. To, że zawierał czyjeś rzeczy powinno dać kobiecie do myślenia, zanim zabrała się za wypakowywanie, ale myślenie to chyba nie jest jej mocna strona. Natomiast dyrektorka nie powinna była się na to zgodzić.
                      • anorektycznazdzira Re: no to zrobiłam scenę... (w przedszkolu) 20.06.12, 17:41
                        Zalegał? 2 tygodnie? OMG, byłaś kiedyś w jakimś przedszkolu? To może zauważyłaś, że w szatni część dzieci ma swoje rzeczy na przebranie ZAWSZE spakowane do różnego typu toreb, plecaków i fikuśnych worków? Nie ma zakazu przechowywania swojej garderoby w czymś innym niż folia i nie upoważnia to nikogo do wyciągania ich z szafek i wywalania zawartości pod byle pretekstem.

                        Poza tym, jak się skupić, da się zauważyć pewną subtelną różnicę pomiędzy rękawiczką na podłodze, a nowym plecakiem wypakowanym ubraniami w szafce.
                        Czy się nie da?
                        • mary_lu Re: no to zrobiłam scenę... (w przedszkolu) 20.06.12, 19:28
                          OBOK szafki. OBOK rzeczy chłopca, czyli wyglądało to tak, jakby plecaczek ktoś podrzucił. Taka to NIESUBTELNA różnica między bezczelną kradzieżą, a zabraniem tego plecaczka przez inną matkę.
                          • anorektycznazdzira Re: no to zrobiłam scenę... (w przedszkolu) 20.06.12, 20:10
                            OJP. Z tobą do jednego przedszkola dzieci prowadzać to normalnie strach. Giną rękawiczki, szaliki, czapki, a teraz jeszcze plecaki wypakowane czystymi ciuchami POSTAWIONE obok szafki. Zawsze mi się wydawało, że jak coś stoi obok szafki to dlatego, że ktoś to sobie tam postawił. A stoją różne torby i torebki co się nie mieszczą w przegródce w naszym przedszkolu choćby i cały rok. Teraz już wiem, ze to ożna brać.
                            Aaaa, i przy okazji można zwyzywać właściciela od złodziei, nie dać sobie przetłumaczyć, żądać paragonu (którego się samemu zabierając nie okazywało!), pomówionego nie przeprosić.
                            Taka ludzka pomyłka tongue_out
                            • mary_lu Re: no to zrobiłam scenę... (w przedszkolu) 21.06.12, 13:56
                              Nie, strach to prowadzać dziecko do przedszkola, w którym matki o byle co dostają spazmów.
                              • lillaj Re: no to zrobiłam scenę... (w przedszkolu) 21.06.12, 14:18
                                Od razu strach. Wystarczy używać głowy, nawet do takiej zdawałoby się prostej czynności jak odebranie dziecka z przedszkola. To, że ładujesz do torby wszystko co wpadnie ci do ręki to naprawdę nie jest normalne.
                                • mary_lu Re: no to zrobiłam scenę... (w przedszkolu) 21.06.12, 14:22
                                  To, że nie umiesz czytać, też nie jest normalne.
                                  • lillaj Re: no to zrobiłam scenę... (w przedszkolu) 21.06.12, 14:33
                                    mary_lu napisała:

                                    > To, że nie umiesz czytać, też nie jest normalne.

                                    smile No tak, zabrakło argumentów.
                                    • mary_lu Re: no to zrobiłam scenę... (w przedszkolu) 21.06.12, 14:39
                                      A jakie można mieć argumenty na takie bzdury?
                                      • lillaj Re: no to zrobiłam scenę... (w przedszkolu) 21.06.12, 15:39
                                        mary_lu napisała:

                                        > A jakie można mieć argumenty na takie bzdury?

                                        Dyskusja z tobą nie jest specjalnie pasjonująca, a do tego masz lepkie łapki, czego nie lubię, więc kończę tę bezsensowną już wymianę zdań.
                                        • mary_lu Re: no to zrobiłam scenę... (w przedszkolu) 21.06.12, 16:25
                                          A teraz już pokazujesz, że jesteś totalnym dnem.
                                          • lillaj Re: no to zrobiłam scenę... (w przedszkolu) 21.06.12, 16:41
                                            Nie histeryzuj.
                                            • mary_lu Re: no to zrobiłam scenę... (w przedszkolu) 21.06.12, 16:54
                                              O cholera, zapomniałam się poryczeć i rzucić komputerem. I widowni nie miałam. Wiedziałam, że znów zaprezentuję dziwną postawę.
                                              • ciociacesia ja rozumiem i autorke 22.06.12, 11:54
                                                i ciebie
                                                moje dziecko ma upowaznionych do odbierania z 10 osób i czesto jest tak ze jednego dnia zaprowadza jedna osoba, odprowadza inna, kolejnego dnia jeszcze inna. a ja czasem nawet i 2 tygodnie przedszkola na oczy nie widze. no i wraca z nowymi ubraniami, chociaz ona juz stara i kumata to wie co jej a co nie jej wiec juz rzadziej sie to zdarza i przedszkole malutkie wiec rzadko sie rzeczy dublują
                                                spokojnie jestem sobie w stanie wyobrazic siebie w sytuacji z plecaczkiem po obu stronach smile
                                                • ciociacesia wezcie pod uwage 22.06.12, 11:55
                                                  ze dziecku 'zlodziejki' tez zginął ulubiony plecaczek i tez bylo w rozpaczy, to tez mogl byc prezent najukochańszy
Inne wątki na temat:
Pełna wersja