Kolega się na mnie obraził

19.06.12, 15:41
Sytuacja taka: pracuję w sporej firmie na stanowisku kadrowej. On ma małą firemkę obok nas, często przychodzi do mnie pogadać sobie gdy cos załatwia w naszym budynku lub jak mu się zwyczajnie nudzi a nikt go wysłuchować nie chce, co jakiś czas grzecznościowo udzielam mu porad w sprawie pracowników jak nie wie jak zatrudnić, albo jak im policzyć zusy, lub w innych sprawach na których się znam a nie zajmują mi dużo czasu więc moge od razu powiedzieć, z jakimiś większymi odsyłam go by się ze swoim biurem rachunkowym konsultował. Mnie z tego nie ubędzie ze mu poradzę, a on za to czasem podrzuci jakieś ciacho w ramach wzajemnych uprzejmości. Generalnie luźna znajomość tylko w pracy a kolega zawsze radośnie mnie wita, wylewnie opowiada o wszystkim i o niczym (jest żonaty i to nie żadne podteksty-zaczepki)
Dwa tygodnie temu tenże kolega przyniósł jakiś plik dokumentów, kładzie mi na biurku oświadczając, że on ma prośbę zrób mi to. Chodziło o jakieś wystawianie faktur spedycyjnych z kodami celnymi towarów, firma przesłała mu instrukcję kilkustronicową jak ma to wystawić. No i jemu się nie chciało za to zabrać a widać swoich pracowników nie uważał za wystarczająco mądrych, przyniósł papiery do mnie i mowi, żebym to zrobiła, za kasę. Ja miałam dużo swojej pracy i niezbyt mogłam ją przerywać by mu to wypełniac ani nie chciało mi się siedzieć wtedy po godzinach w domu, mówię mu, że wcześniej nie robiłam tych rzeczy i czasowo mam kiepsko teraz i nie podejmę się, równie dobrze przecież on może przeczytać sobie instrukcję i to wypełnić, pewnie bym potrafiła to zrobic ale zanim zgłębię temat to kilka godzin minie nie miałam siły się za to brać... Odmówiłam mu.
I kolega od dwóch tygodni się do mnie nie odzywa. Mija bez słowa, nie zagaduje, nie pyta codziennie co słychać, nie dzieli się tym, że źle spał w nocy ani tym, że pogoda jakaśtam....

Przyznaję, że szczęka mi leży na biurku dość zdziwiona.
A co wy myslicie w tym temacie???

    • vampire-freak Re: Kolega się na mnie obraził 19.06.12, 15:47
      Myślę, że to dziecinne zachowanie i, tak jak w przypadku dziecięcych fochów, należy je zignorować. Jak kolega zauważy, że mało Cię obeszło to, że się obraził, to może zrozumie. Po jakimś czasie i tak mu przejdzie, a do tej chwili będziesz mieć przynajmniej spokój, bo nikt Ci ty.ka nie będzie zawracał.
      • paartycja Re: Kolega się na mnie obraził 19.06.12, 17:03
        przecież to jakiś buc tongue_out
        olej dzieciucha
    • brak.polskich.liter Re: Kolega się na mnie obraził 19.06.12, 17:20
      Foch z przytupem i melodyjka.
      Myslimy, ze panu krzyzyk na droge.
    • aniuta75 Re: Kolega się na mnie obraził 19.06.12, 17:21
      Myślimy, że "kolega" zachował się jak gó...arz tongue_out.
    • yenna_m Re: Kolega się na mnie obraził 19.06.12, 17:29
      olej kolegę
      albo przejdzie mu, albo tez nie

      jesli nie przejdzie - to traktowal Cie tylko i wylacznie jako darmowy punkt porad
      wiec nie zal takiej znajomosci
      bo to nawet kolo kolezenstwa nie stalo, w takim wypadku suspicious
      • dzoaann Re: Kolega się na mnie obraził 19.06.12, 17:43
        o, dokladnie, pan dotad byl mily, bo mu sie oplacalo... olej, masz barana z glowy...
        • twa123 Re: Kolega się na mnie obraził 19.06.12, 22:52
          Wydaje mi się że nie to, że mnie potrzebował więc był miły, choć na pewno wiedząc, że ze mnie "skorzysta" to był milszy niż gdyby nic nie potrzebował.
          Obecnie jednak ostentacyjnie się do mnie nie odzywa, mij bez słowa. Rozumiecie.....tak jakby ZA KARĘ!
          Jakby uważał, że moim obowiązkiem jest mu pomagać jak on potrzebuje, bez mojego prawa do odmówienia mu! Zwyczajnie nie pojmuję że mocno dorosły facet tak się zachowuje.
          Najśmieszniejsze to, że kilka tygodni wcześniej pytałam czy nie ma pożyczyć elektrycznej wkrętarki bo potrzebowałam coś w domu zrobić, to powiedział, że ma tu w firmie taką swoją prywatną ale nie wie czy ja umiem taką obsługiwać bo mogę mu zepsuć....miałam wrażenie, że nie chce mi jej dać więc już nie poszłam do niego drugi raz przypominać by mi pożyczył i jakoś się nie obraziłam ostentacyjnie.

          Zastanawiam się teraz jak się do niego odnieść jak za jakiś czas mu przejdzie i znowu zacznie mnie zagadywać o pogodzie albo przyjdzie z jakimś pytaniem o zusy. Czy wrócić do "normalnego" rozmawiania z nim jak mu foch minie czy wyśmiac go wtedy i powiedzieć dobitnie gościowi spier...aj.
          • pibelle Re: Kolega się na mnie obraził 19.06.12, 23:58
            Zastanawiam się teraz jak się do niego odnieść jak za jakiś czas mu przejdzie
            > i znowu zacznie mnie zagadywać o pogodzie albo przyjdzie z jakimś pytaniem o zu
            > sy. Czy wrócić do "normalnego" rozmawiania z nim jak mu foch minie czy wyśmi
            > ac go wtedy i powiedzieć dobitnie gościowi spier...aj.


            No jeżeli przylezie i nie zapytasz go zwyczajnie jak masz rozumieć traktowanie Cię jak powietrze w ostatnim czasie, to mu pokażesz wyraznie, że nie masz nic przeciwko temu, żeby traktował Cię przedmiotowo i wykorzystywał Twoją uprzejmość za ciacho.
            Numer z wkrętarką potwierdza, że to dzieciuch, bierze chętnie, ale dać coś z siebie konkretnego to już problem, bo ciacho to nie jest nic konkretnego.
            Goscia interesuje znajomość z Tobą, ale wyłącznie na jego warunkach i tak, żeby jemu było dobrze i przyjemnie. Niedojrzały jest.
            • dzoaann Re: Kolega się na mnie obraził 20.06.12, 00:04
              popieram, nie musisz mu mowic sp..laj, gdy sie znow pokaze, ale sie zapytaj co mialo znaczy jego zachowanie...
            • twa123 Re: Kolega się na mnie obraził 20.06.12, 00:35
              pibelle napisała:

              > No jeżeli przylezie i nie zapytasz go zwyczajnie jak masz rozumieć traktowanie
              > Cię jak powietrze w ostatnim czasie, to mu pokażesz wyraznie, że nie masz nic p
              > rzeciwko temu, żeby traktował Cię przedmiotowo



              oooo..widzisz, tego rozjaśnienia mi brakowało. dzięki za sugestię co to normalność smile
    • deelandra Re: Kolega się na mnie obraził 20.06.12, 00:04
      ma dzisiejsza porada będzie bardzo krótka
      wrzuć na luz i olej tego pana tego dupka
    • selavi2 Re: Kolega się na mnie obraził 20.06.12, 00:12
      Idź do kościoła i jakiemukolwiek bogu ładnie podziękuj za to, że masz kłopot z głowy.
      • twa123 Re: Kolega się na mnie obraził 20.06.12, 00:40
        smilesmile Znając tego pana, to może mu foch minąć za jakiś miesiąc jak coś będzie znowu potrzebował. A ja chcę mu postawić jasną granicę, zeby sobie nie pozwalał na takie gierki ze mną i próby wciskania mnie w poczucie winy.
        tak, żeby samej nie wyjść na obrażoną kretynkę chcąca się mścić a żeby komunikat dostał jasny, więc każda porada mile widzianasmile
        • mirmunn Re: Kolega się na mnie obraził 20.06.12, 06:16
          Teraz nie rób absolutnie nic- po prostu olej gościa i jego zachowanie. Co cię on obchodzi?
          Bo wygląda mi na to, że ciebie ta sytuacja bardziej uwiera niż jego.
          A jak przyjdzie po coś następnym razem, powiedz mu po prostu, że nie masz czasu, wsadź nos w papiery i tyle. Po prostu zignoruj.
          I będziesz miała gościa z głowy.
          Kadrowe chyba na brak obowiązków nie narzekają, po co jeszcze masz za darmo robić za leszcza dla jakiegoś chama?
        • jowita771 Re: Kolega się na mnie obraził 20.06.12, 06:45
          Jak przyjdzie, to powiedz z uśmiechem: Nie pomogę ci już, bo zacznie ci się wydawać, że to mój obowiązek i jak odmówię, to znowu obrazisz się, jak gó...arz.
          • lady-z-gaga Re: Kolega się na mnie obraził 20.06.12, 09:59
            o to, to big_grin
          • twa123 Re: Kolega się na mnie obraził 22.06.12, 11:48
            jowita771 napisał:

            > Jak przyjdzie, to powiedz z uśmiechem: Nie pomogę ci już, bo zacznie ci się
            > wydawać, że to mój obowiązek i jak odmówię, to znowu obrazisz się, jak gó...arz
            > .



            Dzięki! smile super tekst!
    • kai_30 Re: Kolega się na mnie obraził 20.06.12, 07:42
      Ha! Znam big_grin Moja krewna, od 10 lat mieszkająca za granicą, nadal nie opanowała języka w stopniu wystarczającym, a ja jestem tłumaczką. No i od lat własnie za friko tłumaczę jej różne rzeczy - ok, rodzina, trzeba sobie pomagać, bla bla. Przesadziła jednakowoż, kiedy "poprosiła" o tłumaczenie kilkuset stronicowego podręcznika na studia. Odmówiłam, tłumacząc (szczyt, nie? tłumaczyć się musiałam), że nie stać mnie na porzucenie pracy zawodowej i płatnych zleceń, niestety. No to ona zapłaci, ale ile. Podałam cenę o połowę niższą (!) od swojej normalnej stawki. No nie, ona się nie spodziewała, że to tak dużo będzie (przypominam, laska zarabia w euro, nasze stawki za tłumaczenia są i tak śmieszne, jak na tamtejsze zarobki). No to może bym przeczytała tę książkę i napisała jej streszczenie, albo wybrała to, co najważniejsze, i to jej przetłumaczyła, to wtedy może wyjdzie mniej i ona mi może coś przywiezie w prezencie, jak przyjedzie do Polski na wakacje big_grin

      Nie muszę chyba dodawać, że mam w tamtej części rodziny opinię nieużytej, co to człowiekowi w potrzebie odmawia pomocy? Mimo że latami tłumaczyłam za free, nie dostając za to nawet głupiej czekolady dla dzieci. A krewna się nie odzywa do tej pory, ze trzy lata to będzie - przynajmniej spokój, bo kolejnymi "zleceniami" głowy nie zawraca wink I to jest ten pozytyw, którego się trzeba trzymać wink

      • atowlasnieja Re: Kolega się na mnie obraził 20.06.12, 08:03
        mam kolegę który świadczy "usługi dla ludności" i przez większość znajomych jest uznawany za potwornego buca i sknerę, właśnie dlatego, że nie daje znajomym rabatu z tytułu znajomości. Ludzie potrafią być bezczelni.
        • virtual_moth Re: Kolega się na mnie obraził 22.06.12, 22:50
          To jest delikatna kwestia, ja osobiscie uwazam, ze dla znajomych powinien obowiazywac barter i tyle. A jak sie nie chce robic za darmo to sie mówi, ze sie nie ma czasu, proste.
          • twa123 Re: Kolega się na mnie obraził 23.06.12, 10:47
            Ja nigdy nie byłam interesowna i jeśli to jakieś drobne porady to za to kasy nie biorę, jak ktoś chce się odwdzięczać sam z siebie to jego wola. A np jedna znajoma stwierdziła, że nie chce jej się zupełnie tym tematem zajmować więc dała mi stałe zlecenie na comiesięczną obsługę kadr i płaci mi z własnej woli (ja podałam zaniżoną cenę) więcej niż cena rynkowa, bo dodaje jako znajomej "premię za zaufanie i osobiste zaangażowanie". Więc można i taksmile
      • twa123 Re: Kolega się na mnie obraził 22.06.12, 11:47
        Przebiłaś mnie smile))
      • twoj_aniol_stroz Re: Kolega się na mnie obraził 22.06.12, 14:27
        Jak miło być w dobrym towarzystwie smile
        U nas ostatnio kolega pożyczył motocykl(wcześniej umówione i ugadane), nas nie było w domu, więc kolega napisał mail z informacją, że urwał tłumik i go nie znalazł, ale jeśli mój mąż uważa, że on powinien zwrócić pieniądze za ten tłumik to on może to zrobić. Kiedy wróciliśmy do domu okazało się, że motocykl jest brudny jak świńska noga (a dostał czysty,lśniący), tłumika faktycznie nie ma. Wymiana maili z kolega wykazała, że on właściwie nie ma ochoty na oddawanie tych pieniędzy i wręcz jest oburzony taką propozycją, bo to wszak nie jego wina, że tłumik odpadł. Maż w końcu stwierdził, że pies drapał te 100 zł, a kolega jest na nas obrażony big_grin
    • anorektycznazdzira Re: Kolega się na mnie obraził 20.06.12, 07:53
      Też by mnie zatkało. Sprawa była postawiona uczciwie, on proponował kasę, ty nie wzięłaś ani kasy ani zlecenia, w końcu nie masz obowiązku! Dziwny typ, dziwna sytuacja, tylko olać pozostaje.
    • annajustyna Re: Kolega się na mnie obraził 20.06.12, 10:08
      Buc i burak sad
    • sueellen Re: Kolega się na mnie obraził 20.06.12, 10:16
      Ole, ole, olej to!
    • lilly_about Re: Kolega się na mnie obraził 22.06.12, 11:50
      Taki z niego kolega jak z koziej dupy trąba. Przychodził, bo coś potrzebował. Jak znów będzie coś chciał, to zapewne sie pojawi. Olałabym go.
    • baszi Re: Kolega się na mnie obraził 22.06.12, 13:59
      jak widac zaden z niego kolega, nienormalny koles, olac go i uciac kontakty, z takimi to same problemy sa, normalny czlowiek przzjmuje do wiadomosci odmowe
    • amonette Re: Kolega się na mnie obraził 22.06.12, 14:09
      Brakuje ci go? wink
      • twa123 Re: Kolega się na mnie obraził 23.06.12, 10:50
        Właściwie wcale nie smile Mierzi mnie trochę to, że codziennie go widuję i tę jego obecną ostentację w nieodzywaniu się, ale wcale mi nie brakuje tych jego codziennych pogaduszek o niczym i trajkotania mi nad głową. Obiektywnie rzecz biorąc to on stracił na tym interesie a nie jasmile
    • piccola_donna Re: Kolega się na mnie obraził 22.06.12, 14:17
      Ja bym się na twoim miejscu zupełnie nie przejmowała.

      Nie uraziłas go, zachowalas sie grzecznie i kulturalnie. Obowiązkow żadnych względem niego nie masz i pomóc pomóc możesz (możesz zaznaczam, nie musisz), gdy masz:
      -czas (ważne)
      -ochotę (równie ważne)
      -taką potrzebe.

      Nie jestes jego pracownikiem i moim zdaniem to on niezbyt ladnie się zachowuje.
      Korzysta z twojej wiedzy za symboliczne ciacho lub też nie (nie potrafił chyba docenić, że mial z grzeczności wiedzę, za która musiałby komu innemu zaplacić) i wydawalo mu się ze może oczekiwac więcej i że w imię koleżeńskiej zażylości masz zaniedbać swoją prace, rodzine, wolny czas?

      Przesadzil.

      Nie odzywa sie- trudno. Mozesz czuć niesmak, ale obiektywnie patzrąc zalowac nie ma czego.

    • twoj_aniol_stroz Re: Kolega się na mnie obraził 22.06.12, 14:21
      To jest typowa reakcja człowieka, który wlazł na łeb drugiemu i w chwili zsadzenia go z tej głowy jest oburzony taką bezczelnością wink Spokojnie, wylazło z niego chamstwo i tyle. I rozumiem, że może Ci być przykro/możesz być w szoku, bo taki stan na ogół pojawia się gdy odkrywamy, że znajomość, którą my uważaliśmy za zwykła znajomość, okazuje się być dojeniem aż miło. Tak bywa... Ten szok z czasem przejdzie smile
      • twa123 Ooooo...trafnie to podsumowałaś 23.06.12, 11:16
        twoj_aniol_stroz napisała:

        > To jest typowa reakcja człowieka, który wlazł na łeb drugiemu i w chwili zsadze
        > nia go z tej głowy jest oburzony taką bezczelnością wink Spokojnie, wylazło z nie
        > go chamstwo i tyle. I rozumiem, że może Ci być przykro/możesz być w szoku, bo t
        > aki stan na ogół pojawia się gdy odkrywamy, że znajomość, którą my uważaliśmy z
        > a zwykła znajomość, okazuje się być dojeniem aż miło. Tak bywa... Ten szok z cz
        > asem przejdzie smile

        Właśnie tak jest. Kolega myślał najwyraźniej, że mnie już zdominował i zrobię dla niego wszystko i wściekł się, że jednak nie ma nade mną całkowitej władzy i nie może mną dyrygować bo nie robię tego co on chce na gwizdnięcie.
        Tylko przykro mi jest bardziej osobiście, że wchodzę w takie "znajomości" i chyba niezbyt umiem im wcześniej przeciwdziałać...
        Za miękka jestem? Na zbyt wiele im pozwalam? Nie mam odpowiednio twardego kręgosłupa?sad
        Bo jakieś dwa lata temu chyba podobnie kuzynka "weszła mi na głowę" , jest osobą dynamiczną ale sfrustrowaną brakiem faceta, ja wtedy byłam sama więc byłam dobrą towarzyszką na imprezy i do plotek. Zawsze to ona potrzebowała się wygadać i zrzucic frustracje, ja wysłuchiwałam by jej ulżyło, ona mnie wychwalała, że ją rozumiem bo jestem mądra, nie miałam innych zajęć więc się dostosowywałam do jej potrzeb towarzyskich. Kiedyś gdy zaczeła agresywnie kolejny raz "obrabiać d..." innym osobom zaprotestowałam, żeby przestała tak gadać bo to okropnie niesprawiedliwe i brzmi strasznie... I kuzynka się wściekła za tą moją jedną krytykę z miejsca zrobiła mi awanturę, wypomniała całą listę moich wad, atakiem na mnie,uwagami na temat moich innych znajomych i wrzaskiem jak ja śmiem ją krytykować jak ona mnie za przyjaciółkę uważała(moim obowiązkiem było potakiwanie jej i potwierdzanie, że to ona jest godna współczucia i pokrzywdzona przez inne wredne osoby)... Znajomość z kuzynką się skończyła, z niesmakiem ale bez wielkiego żalu z mojej strony.
        Więc niestety powtórka sytuacji z kolegą, ktoremu się najwyraźniej wydawało, że mam się do niego dostosować i nie mam prawa do innego zdania, jest dla mnie smutna o tyle, że widać popełniam w znajomościach jakiś błąd, że takie osoby roszczą sobie jakieś prawa do dominowania nade mną i mają zapędy do dyrygowania mną.
        I to mi się nie podoba uncertain
        • pibelle Re: Ooooo...trafnie to podsumowałaś 23.06.12, 18:29
          widać popełniam w znajomościach jakiś błąd, że takie osoby ros
          > zczą sobie jakieś prawa do dominowania nade mną


          A ja nie uważam, że popełniasz błąd, bo pozwalasz innym ludziom na tyle, na ile nie obciąża Cię to zbytnio, natomiast gdy pojawia się z ich strony jakiś nadmiar oczekiwań reagujesz odmową, sprzeciwem itd. I tak jest właśnie prawidłowo.
          Inną sprawą jest, że wśród tych ludzi pojawiają się tacy, którzy liczą na więcej i okazują jakąś agresję w wyniku odrzucenia, ale tu powinnaś wiedzieć i z filozoficzną zadumą przyjąć, że to jest ich problem te ich nadmiarowe oczekiwania, a nie Twój i no cóż, trzeba im pozwolić iść dalej ich drogą. Ewentualnie tego mi brakuje u Ciebie- zrozumienia, że nie ma nic złego w tym, że czasami spotkamy kogoś kogo rozczarujemy, takie jest życie, jest to normalne i nie ma w tym nic złego. Tak jak Ty nie lubisz wszystkich, tak samo nie wszyscy lubią Ciebie, zwyczajnie.
          Oczywiście z Twojego punktu widzenia, to oni chcą zbyt wiele, ale zapewniam Cię, że z ich strony wygląda to zupełnie inaczej smile I w dodatku mają prawo do swojego osądu smile
          Jeżeli są to w Twoim życiu sytuacje sporadyczne, to nie masz się czym przejmować. Po prostu każdy z nas funkcjonuje jednak w swojej subiektywnej rzeczywistości, w swoim świecie zasad i wartości i czasami 2 różne świat zderzą się ze sobą. Wtedy trzeba się rozejść i po sprawie.
        • twoj_aniol_stroz Re: Ooooo...trafnie to podsumowałaś 24.06.12, 09:11
          Hm,jakby Ci to powiedzieć?... No odkryłam właśnie tę cechę u mnie i męża i jeszcze jednego wspólnego bliskiego znajomego. I ów znajomy określił to tak: k..wa co z nami jest nie tak, że takie barany przyciągamy? I ja do dziś nie wiem, choć myślę nad tym intensywnie. Bo nie jest to desperacja w poszukiwaniu znajomych - ja wręcz nie przepadam za towarzystwem, dobrze mi samej ze sobą, ewentualnie z mężem i tyle. Jak widzisz podobne wnioski mam, a w zasadzie zestaw pytań i tez myślę smile Możemy myśleć na priv razem, albo oddzielnie a jak się pojawią wnioski to możemy je wymienić na priv na lepsze smile
    • mamati3 Re: Kolega się na mnie obraził 22.06.12, 22:40
      Ja też jestem kadrową i też doradzam, koleżankom, raczej telefonicznie. Facet bardzo interesowny, obraził się-olej go. Ale chyba Ci na nim zależy, bardziej niż Ci się wydaje....
      • twa123 Re: Kolega się na mnie obraził 23.06.12, 10:41
        Nie lubię takich sytuacji po prostu. Bo facet wczesniej nawet kilka razy dziennie z jego inicjatywy zagadywał do mnie, podchodził, z daleka wołał cześć i zawsze kilka słów zainteresowania, na stołówce siadał koło mnie jak tylko mnie zobaczył, przechodząc zawsze się zatrzymywał w dzrzwiach mojego pokoju i gadał gadał gadał, opowiadał z własnej woli o swoich osobistych sprawach, itd... A teraz nie mówi nawet cześć, mija jak powietrze, ignoruje, nie odezwał się od tego czasu do mnie nawet jednym słowem mimo, że wielokrotnie się mijaliśmy.
        Ja rozumiem, że może tak zareagować gdybym go okradła lub matkę mu zabiła.....
        Ale ja jedynie odmówiłam mu podjęcia się jakiejś jednej fuchy niezbyt ściśle związanej z moim zawodem... To tak, jakbym poszła do niego i mu powiedziała, że potrzebuję mieć na jutro zrobioną na szydełku serwetkę, więc mu zapłacę a on niech zrobi. I obraziła się, że mu się nie chce dla mnie nauczyć robienia tej serwetki i nie bierze się za to natychmiast rzucając ine obowiązki...
        Po prostu chore i przemocowe działanie.
        Nie lubię być tak traktowana a faceta nadal widuję kilka razy dziennie i ostentacja w jego zachowaniu jest żałosna niemniej nie da się jej nie zauważyć, tak inaczej się zachowuje niż dotychczas.
        • anorektycznazdzira Re: Kolega się na mnie obraził 23.06.12, 13:07
          To on jest stratny na tym swoim fochusmile
          Gdyby był miły, to nadal byś mu przecież robiła drobne przysługi i udzielała darmowych w sumie porad (obca księgowa wzielaby znacznei więcej niz ciastko do kawy od czasu do czasu). Sam się ukarał, Ty już nic więcej robić nie musiszsmile
          Ja Cię rozumiem, bo też mi się zdażyli okropni ludzie w pracy, którzy najpierw bardzo wiele ode mnie zyskali, a potem się odwdzięczyli wielką nienawiaścią kiedy się okazało, że moje
          bycie dobrą ciocią ma jakieś granice. To się nazywa niewdzięczność i bywa bardzo zaskakujące i przykre w wykonaniu roszczeniowego chama.
          Jedyne lekarstwo- ignorować. On na tym traci, Ty zyskujesz, pamiętajsmile
        • pibelle Re: Kolega się na mnie obraził 23.06.12, 18:47
          z jego inicjatywy zagadywał do mnie, podchodził, z daleka wołał cześć i zaw
          > sze kilka słów zainteresowania, na stołówce siadał koło mnie jak tylko mnie zob
          > aczył, przechodząc zawsze się zatrzymywał w dzrzwiach mojego pokoju i gadał gad
          > ał gadał, opowiadał z własnej woli o swoich osobistych sprawach,


          No właśnie - byłaś mu potrzebna jako wiadro, do którego może wszystkie swoje sprawy wlewać.
          Od początku traktował Cię przedmiotowo.
          Jeśli zależy Ci, żeby ustrzec się w przyszłości trochę przed tego rodzaju osobami - bo z kuzynką było tak samo, zwróć uwagę, gdy ktoś niezbyt bliski zaczyna się z Tobą nadmiarowo spoufalać i zarzuca Cię sprawami, które w ogóle do Ciebie nie należą i w zasadzie nie ma powodu, żebyś o nich słuchała.
          To jest ważny sygnał - bo może oznaczać, że ten człowiek wykorzystuje Twoją umiejętność słuchania, żeby Cię osaczyć emocjonalnie w pewnym sensie. Ty masz złudzenie bliskiego czy miłego i dobrego kontaktu no bo Ci się zwierza, więc zaufanie rośnie, a tego kogoś tak naprawdę zupełnie nie interesujesz Ty, tylko możliwość wywalenia swojego egocentryzmu w całej krasie (bo w końcu przecież ci ludzie mówią wyłącznie o sobie głównie) na przypadkowo podkładającą się osobę.
          Znajomość z człowiekiem, który jest w porządku, wygląda tak, że czuje się równowagę w kontakcie. Że dostaje się tyle ile się bierze, że nie jest ona jednostronna.
          I gdy zaczniesz przyglądać się takim niuansom - a w tym nigdy nie ma przypadków, bo ludzie działają nieświadomie zupełnie według trybów, które gdzieś tam w głowach mają zakodowane - to możesz zauważyć wcześniej, że relacja gdzieś tam skręca w nie tym kierunku co trzeba i możesz ją zmodyfikować zanim nastąpi katastrofa.
          I jak się dobrze takimi znajomościami "zarządza" to one mogą być całkiem fajne i wartościowe. Nikt nie jest bez wad w końcu, prawda? Ale ludzie na ogół są jednak znośni. Tylko czasami trzeba taką lekką czujność uruchomić po prostu we własnym interesie i korzystać z tych dobrych stron układu.
    • mrumru22 Re: Kolega się na mnie obraził 23.06.12, 18:57
      często przychodzi do mnie pogadać sobie gdy cos załatwia w naszy
      > m budynku lub jak mu się zwyczajnie nudzi a nikt go wysłuchować nie chce, co j
      > akiś czas grzecznościowo udzielam mu porad w sprawie pracowników jak nie wie ja
      > k zatrudnić, albo jak im policzyć zusy, lub w innych sprawach na których się z
      > nam a nie zajmują mi dużo czasu więc moge od razu powiedzieć, z jakimiś większ
      > ymi odsyłam go by się ze swoim biurem rachunkowym konsultował. Mnie z tego ni
      > e ubędzie ze mu poradzę,

      Tobie nie ubedzie, ale co na to Twoj szef?
      To u was normalne ze codziennie ktos przychodzi na pogaduszki i przesiaduje?
Inne wątki na temat:
Pełna wersja