Dodaj do ulubionych

Moja psica miała operację :(

26.06.12, 19:59
W piątek moja roczna suczka miała operację. Podejrzewano ciało obce w jelitach (brak stolca od kilku dni, wymioty, na RTG kontrast nie przepływał), ale niczego nie znaleźli. Okazało się jedynie, że wewnętrzne węzły chłonne w całych jelitach były powiększone, co świadczy o reakcji immunologicznej. Nie wiadomo jednak, skąd to się wzięło, dlaczego doszło do niedrożności.
Zrobiono jej masaż jelit, podano steryd, antybiotyk. Dzisiaj jest już ok, młoda szaleje jak zwykle, ale dzień operacji, niepewność, czy przeżyje, noc po zabiegu, to koszmar jakiś sad Nawet nie będę opisywać, bo tego strachu nie da się opowiedzieć.
Najgorsze, że nie wiadomo, co wywołało taką reakcję organizmu, więc nie mam pewności, ze to się nie powtórzy sad

Tak, tak, wiem, wariatka jestem, bo psem się przejmuję, ale dopiero w takich momentach i naszych reakcjach na nie, dociera, jak bliskie nam te nasze zwierzaki są.
Obserwuj wątek
      • anyx27 Re: Moja psica miała operację :( 26.06.12, 20:14
        Ja wychodzę z domu od jej operacji tylko wtedy, kiedy mąż jest w domu. Nie zostawiam jej samej wink I muszę mieć ją na oku cały czas, żeby nie przegapić ewentualnych wymiotów. A jaka radocha była, gdy na drugi dzień po operacji zaczęła pić, jeść i kupkę robić big_grin Mój mąż w głowę się puka, ale to facet jest, udaje gruboskórnego wink
        • anyx27 Re: Moja psica miała operację :( 26.06.12, 20:19
          Tak mi się yenna przypomniało, jak pisałaś o swojej po sterylce, jak to się na podłogę ze spaniem przeniosłaś. Jakbyście nas zobaczyły, to byście padły wink Ja na podłodze w ciepłej bluzie, bo zimno było, a psica pysk wtulony pod moją pachą. Oczywiście najpierw ona się wygodnie ułożyła, a potem ja się dopiero wkomponowałam wygięta jak paragraf, żeby tylko jej wygodnie było wink
          • yenna_m Re: Moja psica miała operację :( 26.06.12, 20:32
            no i dobrze
            obie musicie się czuć bezpiecznie
            ja po awarii psa czułam się najbezpieczniej z ręką na psie

            tak samo czułam się, gdy pilnowałam rodzącej kotki (bóle, ale jeszcze brak akcji porodowej)
            rozłożyłam sobie materac na podłodze, położyłam się obok budki porodowej, w której leżała sobie kotka, położyłam rękę na kocie i tak spałam/czuwałam aż do rana (bo rano zaczął się poród)
    • sadosia75 Re: Moja psica miała operację :( 26.06.12, 20:11
      Mogę sobie jedynie wyobrazić co czujesz. Mam jednak nadzieję, że z psicą wszystko będzie w porządku ! I szybko wróci do pełni zdrowia i sił!

      W takich mało przyjemnych sytuacjach, a nawet zagrażających życiu naszego członka rodziny człowiek zdaje sobie sprawę z tego,że to futro kocha szalenie i martwi się o nie szalenie.
      • karolina_g_k Re: Moja psica miała operację :( 26.06.12, 20:37
        A ja życzę sobie i psiakom, żeby na świecie było więcej takich "wariatek" jak Ty smile

        Ja jak choruje którys z moich zwierzaków albo psiak, którego mam tymczasowo to tez potrafię "wisieć" nad nim cała noc jak coś się dzieje wink

        Postaraj sie nie martwic o psicę. Moze to jednorazowa akcja.
        Sama napisałas, że stan trwal od kilku dni, jeśli nawet miałoby to sie powtórzyc to będziesz miała czas zeby zareagować.
        Nie zadręczaj sie tylko ciesz, że sunia juz zdrowa. Jest młoda i silna więc będzie dobrze smile
    • kamea_chateau :-) dobrze, że już dobrze 26.06.12, 21:04

      a ja myslałąm, ze to ,moja rodzina jest jakas dziwna. Jak beagle rodziców się rozchorował to wsiadłąm w auto i jechałąm z drugiego końca Polski.
      Tata głaskał psa i mowił piesku nie umieraj kocham cię. Po tej akcji pies żyje do dzisiaj ale nikomu nie życzę takich przeżyć, to horror był............
    • katia.seitz Re: Moja psica miała operację :( 26.06.12, 22:21
      Dobrze cię rozumiem. Niedawno przeżywałam ciężką chorobę kocicy, siedem dni dzień w dzień u weterynarza, w tym późno w nocy, trochę pieniędzy w plecy, oczywiście.
      Ale jak pierwszy raz po kilku dniach coś samodzielnie zjadła, a potem pierwszy raz po przerwie mnie przywitała w drzwiach, to się popłakałam z radości wink Po chorobie doceniam ją jakoś bardziej i nie potrafię się wkurzać jak mnie rano brutalnie budzi (np. zrzucając mi firankę wraz z karniszem na głowę tongue_out)
      Zdrowia dla psinki!

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka