Powrot do faceta po latach.

28.06.12, 23:11
Dziewczyna zostawila faceta bez slowa wyjasnienia,pewnego dnia spakowala sie wyjechala i tyle.
Oczywiscie on jej szukal nie wiedzac co sie stalo,chcial wyjasnic sytuacje,bez rezultatu.
Teraz nagle wraca do niego chce z nim byc,twierdzi,ze nadal go kocha.
On chyba juz wyleczyl sie z tej milosci.
Mowi,ze jak sie pojawila przezyl szok,pomalu odnawiaja swoja relacje.
Piszcie co powinien zrobic,przyjac ja byc z nia,jeszcze raz zaufac,czy nie?
Ma ogromne watpliwosci.
Bardzo pomozecie swoimi opiniami mojemu kumplowi.
    • antyideal Re: Powrot do faceta po latach. 28.06.12, 23:16
      Nie.
    • tosterowa Re: Powrot do faceta po latach. 28.06.12, 23:18
      Nie.
    • czarnaalineczka Re: Powrot do faceta po latach. 28.06.12, 23:22
      a wyjasnila czemu odeszla wtedy ?
    • kk345 Re: Powrot do faceta po latach. 28.06.12, 23:24
      > Bardzo pomozecie swoimi opiniami mojemu kumplowi.

      Jak forum bedzie głosować "za" to ją przyjmie???
      • jola-kotka Re: Powrot do faceta po latach. 29.06.12, 00:05
        Wyjasnila,ale to nie zmienia faktu,ze go bardzo skrzywdzila.
        Czy ja przyjmie to sie okaze,ale warto dowiedziec sie co o takiej sytuacji sadza postronne osoby.
        A jak ktos nie ma ochoty sie wypowiedziec,to niech tego nie robi.
        • dziennik-niecodziennik Re: Powrot do faceta po latach. 29.06.12, 00:08
          > Czy ja przyjmie to sie okaze,ale warto dowiedziec sie co o takiej sytuacji sadz
          > a postronne osoby.

          niekoniecznie. opinie osob ktore NIC nie wiedzą o bohaterach dramatu, nie wiedzą co ich łączylo i co moze połączyc obecnie, jakie to są osoby, czy sie zmieniły czy nie itd - nie wnoszą do sprawy nic.
    • kota_marcowa Re: Powrot do faceta po latach. 28.06.12, 23:40
      Jeżeli to tylko kumpel to się nie wtrącaj bo ja coś tak czuję, że on i tak ją przyjmie i wyjdziesz na tą co miesza.
      Jeżeli coś więcej to walcz bo kumpel wróci i się sparzy i będzie potrzebował pocieszenia. A coś mi mówi, że to ci wystarczy.
      tak czy siak on spróbuje i skończy się jak zwykle.
    • dziennik-niecodziennik Re: Powrot do faceta po latach. 29.06.12, 00:01
      tu sie nie da doradzic prosto "daj jej szanse" czy "pogon babe".
      tak naprawde to mozna mu tylko poradzic zeby sie zastanowil czy ma w sobie az takie pokłady zaufania zeby je znów na szwank narazac. niech sam oceni i - jak ma to probowac, jak nie ma to nawet nie zaczynac.
    • jola-kotka Re: Powrot do faceta po latach. 29.06.12, 00:07
      Dla mnie to jest tylko kumpel.ale przyjaciel mojego faceta i jak problem to do nas przychodzi.
    • sueellen Re: Powrot do faceta po latach. 29.06.12, 00:25
      Nie, chyba, że ma jakieś bardzo dobre wytłumaczenie.
    • rosapulchra-0 Re: Powrot do faceta po latach. 29.06.12, 00:40
      Nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki.
      Powinien pogonić pannę i to ostro, daleko i z przytupem.
      • burina Re: Powrot do faceta po latach. 29.06.12, 00:49
        Że niby co z tą rzeką? Dlaczego nie można sobie dwa razy do takiej Wisły wejść? Przed opalaniem i po opalaniu dajmy na to...
      • jak.z.nut Re: Powrot do faceta po latach. 29.06.12, 08:31
        też uważam, ze powinien iść dalej. Natomiast z rzeką, to chyba nie bardzo rozumiesz sens tego zwrotu.
        • kura28 Re: Powrot do faceta po latach. 29.06.12, 08:58
          Raczej pierwsza osoba, która użyła tej sentencji nie do końca rozumie wink
          • jak.z.nut Re: Powrot do faceta po latach. 29.06.12, 10:05
            hmm, a nie wkleiłam się pod niąwink)
            • riki_i Re: Powrot do faceta po latach. 29.06.12, 17:26
              Śp. Andrzej Lepper też mówił, że on wchodził wiele razy do te samej rzeki i nie wie o co chodzi w tym stwierdzeniu big_grin
              • rosapulchra-0 Re: Powrot do faceta po latach. 29.06.12, 19:51
                Panie nie skumały, ale mądrzą się, jak jakie specjalistki od nurtów..
                • kura28 Rosa - krótkie tłumaczenie, kto nie skumał 29.06.12, 21:39
                  Powiedzenie o niewchodzeniu dwa razy do tej samej rzeki jest często używane nieprawidłowo (jak w Twojej wypowiedzi). Tu jest to dość szczegółowo opisane.
                  obcyjezykpolski.strefa.pl/?md=archive&id=294
                  Stąd laski się nabijały z tym wchodzeniem do Wisły i przytaczały przykład Leppera.
                  I tyle na ten temat.
                  • rosapulchra-0 Re: Rosa - krótkie tłumaczenie, kto nie skumał 29.06.12, 22:19
                    Dokładnie to miałam na myśli, co jest wyjaśnione w artykule.
                    • kura28 Re: Rosa - krótkie tłumaczenie, kto nie skumał 29.06.12, 22:39
                      Użycie powiedzenia tak jak w artykule oznaczałoby refleksję, że gdyby bohaterowie wątku ponownie weszli w związek, to tym razem ten związek byłby już całkiem inny (może lepszy?), bo oni są już inni, mają nowe doświadczenia, świat wokół nich się zmienił, . Czyli w sumie warto spróbować. Ich relacja jest tą metaforyczną rzeką.

                      Tymczasem każesz "pogonić pannę" - czyli używasz tego powiedzenia w kontekście "nie popełniaj drugi raz tego samego zachowania/błędu", czyli podobnie jak sp. Lepper.


                      • rosapulchra-0 Re: Rosa - krótkie tłumaczenie, kto nie skumał 29.06.12, 22:45
                        Pogonienie panny uważam za przejaw zdrowego rozsądku. Co z tego, że kiedyś go opuściła? Dziś może być jeszcze gorsza niż kiedyś. O taką inność mi chodziło.
                        • jowita771 Re: Rosa - krótkie tłumaczenie, kto nie skumał 29.06.12, 22:49
                          No i jak się ma rzeka do tego? Nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki, to znaczy w tym wypadku, żeby spróbował z panną, czy nie?
                          • rosapulchra-0 Re: Rosa - krótkie tłumaczenie, kto nie skumał 29.06.12, 22:51
                            Zgadnij suspicious
                          • jak.z.nut Re: Rosa - krótkie tłumaczenie, kto nie skumał 30.06.12, 10:51
                            kopiesz się z koniemsmile nadal nie rozumie.
                            • kura28 Re: Rosa - krótkie tłumaczenie, kto nie skumał 30.06.12, 18:58
                              wink
                    • jowita771 Re: Rosa - krótkie tłumaczenie, kto nie skumał 29.06.12, 22:47
                      > Dokładnie to miałam na myśli, co jest wyjaśnione w artykule.

                      Taaa, jasne. Z twojego postu wynika, że miałaś na myśli coś dokładnie przeciwnego.
                      • rosapulchra-0 Re: Rosa - krótkie tłumaczenie, kto nie skumał 29.06.12, 22:50
                        Jowita, odwal się ode mnie uprzejmie. Proszę.
                        Czepiasz się mnie przy każdej możliwej okazji, mało tego, widzę, że szukasz okazji, żeby się do mnie czepnąć. Aż tak się nudzisz?
                        • jowita771 Re: Rosa - krótkie tłumaczenie, kto nie skumał 29.06.12, 22:54
                          Ok, obiecuję, że czepnę się tylko, jak już naprawdę nie będę mogła wytrzymać i będę się bardzo starać, żeby jednak nie. Przepraszam.
                          • imasumak Re: Rosa - krótkie tłumaczenie, kto nie skumał 29.06.12, 23:34
                            Pozwolisz, że się ucieszę z powyższej wypowiedzi Jowito i absolutnie nie bierz tego do siebie big_grin
                            • jowita771 Re: Rosa - krótkie tłumaczenie, kto nie skumał 29.06.12, 23:37
                              Pozwalam i nie biorę smile
                    • an_ni Re: Rosa - krótkie tłumaczenie, kto nie skumał 01.07.12, 00:45
                      BUHAHHAHA
              • niutka Re: Powrot do faceta po latach. 29.06.12, 21:06
                Bo to prosty czlowiek byl...
    • lampka_witoszowska Re: Powrot do faceta po latach. 29.06.12, 10:22
      tak
      bo skoro żadne z nich nei wyleczyło się z mięty do drugiego, to powinni miec szansę na tę miłość
      a to, czy będą żyli długo i szczęśliwie, zależeć będzie od odbudowania zaufania, od tego, czy im będzie ze sobą dobrze, od bycia razem na co dzień, niezaleznie od opinii przyjaciół, znajomych, krewnych i ludzi z forum

      swoją drogą, zatłukłabym kumpli, którzy mój tej wagi dylemat wrzuciliby na forum do rozpatrzenia przez obce osoby, które kierują się różnymi pobudkami, nie muszą brać pod uwagę moich uczuć, bo i po co, i między kawą a kanapką wydają osąd, od którego mogłoby zależeć moje życie
      • jola-kotka Re: Powrot do faceta po latach. 29.06.12, 16:08
        Ja tez jestem n tak,tylko boje sie cos radzic bo fcet bardzo liczy sie z moim zdaniem,a nie chce zeby drugi raz przez to przechodzil.Dlatego jestem w kropce.
        • riki_i Re: Powrot do faceta po latach. 29.06.12, 17:30
          A ile czasu minęło od tego jednostronnego zerwania? Ta sprawa jest kluczowa!

          Bo jak 3 miechy no to niech sobie młodzież do siebie wraca, ale im dłużej, tym gorzej. Jeśli to np. były 3 lata, no to widzę to gorzej. Ludzie się zmieniają, czas nie stoi w miejscu, a im więcej wody w Wiśle upłynęło tym bardziej dawny związek postrzegany jest w sposób wyidealizowany. Więc taki powrót do siebie po baaaardzo długiej przerwie może się skończyć grubszym rozczarowaniem. Choć oczywiście wcale nie musi.
          • jola-kotka Re: Powrot do faceta po latach. 29.06.12, 23:00
            riki_i napisał:

            > A ile czasu minęło od tego jednostronnego zerwania? Ta sprawa jest kluczowa!
            >
            Cztery lata.
            • riki_i Re: Powrot do faceta po latach. 29.06.12, 23:40
              Cztery lata to cholernie dużo. Najczęściej w takich przypadkach ta druga połówka ma już poukładane życie. Ta panna ma sporo szczęścia, że ten facet nadal jest wolny - gdyby to była odwrotna sytuacja, to pan zastałby zapewne swoją dawną miłość z dziecięciem na ręku i mężem/stałym partnerem przy boku. Kobiety zwykle szybko idą do przodu...

              Co do meritum, to na miejscu tego faceta niezmiernie ciążyłby mi właśnie ten zbyt długi czas, którego Pani potrzebowała do przewartościowania swojego postępowania. No i powracające natrętnie w głowie pytania, typu "a co Ty Kochanie właściwie robiłaś przez te 4 lata?" Samo nasuwa się tu wyjaśnienie, że panna poszła w długą za jakimś Panem, który nie spełnił oczekiwań lub też zafundowała sobie 'kolorowy zawrót głowy' z wieloma Panami, który ją w końcu znużył. W każdym z obu tych przypadków, powrót Pani jest dla dawnego faceta bardzo ciężki do przetrawienia. Mężczyzna nie lubi bowiem służyć za końcowy etap cyklu rozwojowego latawicy.

              Ten kolega powinien z nią usiąść i rozmawiać, rozmawiać, rozmawiać. Wyjaśnić sobie do bólu wszelkie kwestie. Uważać aby nie przykryć problemów zatopieniem się w seksie. Jeśli zdecydowałby się coś z nią ponownie rozpocząć, to absolutnie z wolnej stopy, bez formalizacji, bez robienia dziecka i z włączonym systemem alarmowym w głowie. Warto też byłoby wystawić Panią na jakieś niestandardowe sytuacje, bo jest pewne, że czując się niepewnie, odgrywałaby z przekonaniem świętą Cecylię.

              Niestety, te moje rady są raczej mało realistyczne. O ile tylko Pan zdecyduje się z nią być, zapewne ta błyskawicznie obkręci go sobie wokół palca. Tak mi mówi moje doświadczenie życiowe, niestety.
              • dziennik-niecodziennik Re: Powrot do faceta po latach. 30.06.12, 10:58
                > No i powracające natrętnie w głowie pytania, typu "a co Ty Kochanie właściwie robiłaś przez te 4 lata?"

                niegdy nie zrozumiem co to kogo moze interesowac. nie byli razem, mogła robić cokolwiek, ten pan tez mógł robic cokolwiek. dorosłymi ludzmi są w koncu.
    • chyba.ze Re: Powrot do faceta po latach. 29.06.12, 17:31
      A co- inny koleś ją kopnął i po rozum do głowy poszła?

      Jak najdalej od kłamców i oszustów.
    • redheadfreaq Re: Powrot do faceta po latach. 29.06.12, 19:47
      Osobiście, po czymś takim... nie, nie, nie.

      Są sytuacje, kiedy jest miejsce na drugą szansę - ale nie w tym miejscu. Moim skromnym zdaniem, jakiego by ona nie miała powodu, by wtedy tak tego gościa potraktować, to po prostu nie jest to osoba, której można ponownie zaufać.

      Doświadczyłam takiego nagłego porzucenia, skończyło się to dla mnie ostrym załamaniem nerwowym. Gdy już ułożyłam sobie życie, pan przypełzł na kolanach. Dostał werbalnie po paszczy i więcej nie czynił prób. Nie jestem pewna, czy żałowałam tej "zmarnowanej szansy" choćby przez 5 minut. Myślę, że nawet zdradę jest łatwiej wybaczyć, niż takie kopnięcie w dupę.
      • kolpik124 Agnieszka już dawno tutaj nie mieszka 29.06.12, 21:21
        wink
    • imasumak To nie Twoja sparawa, a jeśli mam coś radadzić, 29.06.12, 23:27
      to odstosunkować się od tego jak najprędzej. Bohaterowie dramy i tak się dogadają albo i nie po swojemu bez Twojego udziału. smile
    • damajah Re: Powrot do faceta po latach. 30.06.12, 11:02
      moim zdaniem NIE ale to jego decyzja i zdecydowanie powinien ją podjąć sam.
    • a.va Re: Powrot do faceta po latach. 30.06.12, 11:10
      To zależy, jaka była przyczyna jej odejścia. Wyobrażam sobie kilka tłumaczeń, które mogłabym ewentualnie uznać i jeśli związek był genialny, a facet mnie kocha i rokuje, ja jego też - to bym zaryzykowała.
    • ida771 Re: Powrot do faceta po latach. 01.07.12, 17:10
      niech sobie zrobi badania czy nie przywlokła jakiegoś dziadostwasmile
Inne wątki na temat:
Pełna wersja