Dodaj do ulubionych

Leki w przedszkolu - przepisy czy zdrowy rozsądek?

29.06.12, 10:03
Mój syn musi dostawać syrop zobojęniający treść żołądkową, na refluks, po każdym posiłku. Kierowniczka przedszkola nie zgodziła się, na szczęście dyrektorka - tak, i to bez problemu.
Argumenty kierowniczki polegały na tym, że ona rozumie, że lek jest bezpieczny, nie można go przedawkować (daje się już noworodkom), ale dziecko może się nim zachłysnąć (czterolatek) i wtedy ona ma problem z prokuraturą.
Ja niby rozumiem zastrzeżenia kierowniczki, ale to takie trochę nieludzkie podejście. Nie chodzi o lek na infekcję, nie chodzi o lek, który można przedawkować itp.
Nie ma też alternatywy dla tego leku. Leczenie operacyjne (mam nadzieję, że niekonieczne) może być zastosowane dopiero po pełnej diagnostyce, a ta jest czasochłonna. Do tego czasu kwas niszczy nabłonek przełyku i może doprowadzić nawet do raka.
Zgodziłybyście się na podawanie leku na miejscu kierowniczki, czy nie?
Obserwuj wątek
    • mary_lu Re: Leki w przedszkolu - przepisy czy zdrowy rozs 29.06.12, 10:08
      Nie wiem dokładnie, o co chodzi z tym przepisem o niepodawnaiu leków przez przedszkolanki - wiem, że jest. I jak jest, to pewnie bałabym się na ich miejscu coś podawać...

      Ale jest to dla mnie kompletna bzdura. Niby dlaczego nie mogłyby podać czegoś, co rodzice opiszą na jakimś specjalnym formularzu? Czym się w takiej sytuacji przedszkolanka różni od matki? Zachłyśnięcie to bezsensowny argument, przecież dzieci jedzą kilka posiłków dziennie, piją, myją zęby.
      • ib_k Re: Leki w przedszkolu - przepisy czy zdrowy rozs 29.06.12, 11:47
        mary_lu napisała:

        > Nie wiem dokładnie, o co chodzi z tym przepisem o niepodawnaiu leków przez prze
        > dszkolanki - wiem, że jest.

        NIE MA PRZEPISU ZAKAZUJĄCEGO PODAWANIA LEKÓW W PLACÓWKACH OŚWIATOWYCH (przepraszam za caps chciałam zaakcentować)

        przeciwnie, jest wiele zaleceń min zdrowia i men odnośnie podawania leków , w szczególności przy chorobach przewlekłych oraz przepisów zobowiązujących nauczycieli do dbania o zdrowie i bezpieczeństwo podopiecznych

        powoływanie się na jakieś mityczne zakazy jest kłamstwem i objawem lenistwa i tchórzostwa pracowników oświaty

        do poczytania
        www.mz.gov.pl/wwwmz/index?mr=m15&ms=737&ml=pl&mi=737&mx=0&ma=15096
        • mabingo Re: Leki w przedszkolu - przepisy czy zdrowy rozs 30.06.12, 13:05
          ib_k napisała:


          > NIE MA PRZEPISU ZAKAZUJĄCEGO PODAWANIA LEKÓW W PLACÓWKACH OŚWIATOWYCH

          Wystarczy że organ nadzorujący wyda odpowiedni przepis i już jest. Albo placówka zapisze sobie w statucie. Więc nie wymądrzaj się z łaski swojej na temat na który nie masz pojęcia.
          >
          >
          > powoływanie się na jakieś mityczne zakazy jest kłamstwem i objawem lenistwa i t
          > chórzostwa pracowników oświaty


          bez komentarza pozostawię tak durny wpis....
          • marychna31 Re: Leki w przedszkolu - przepisy czy zdrowy rozs 30.06.12, 22:59


            Masz wyjątkowo odpychający sposób pisania. Pozostaje mieć nadzieję, ze taka wyszczekana jesteś tylko na forum bo inaczej strach powierzać komuś takiemu pod opiekę dziecko.

            > Wystarczy że organ nadzorujący wyda odpowiedni przepis i już jest. Albo placówk
            > a zapisze sobie w statucie. Więc nie wymądrzaj się z łaski swojej na temat na k
            > tóry nie masz pojęcia.

            Nie masz racji. Jeśli przepis jest sprzeczny z prawem nadrzędnym to nie ma żadnej mocy prawnej.
            • mabingo Re: Leki w przedszkolu - przepisy czy zdrowy rozs 02.07.12, 14:31
              marychna31 napisała:

              > Masz wyjątkowo odpychający sposób pisania. Pozostaje mieć nadzieję, ze taka wys
              > zczekana jesteś tylko na forum bo inaczej strach powierzać komuś takiemu pod op
              > iekę dziecko.
              >

              Ojej! jaka wrażliwa sad Ale marychna mam dla ciebie dobrą nowinę: nie musisz mnie czytać jak cię tak odpycha. A najlepiej ze swoją nadwrazliwością w ogóle nie czytaj tego forum bo tu co druga ma taki sposób pisania albo i gorszy. załóż sobie kobieto prywatne forum i wpuszczaj tylko te nieodpychające. W towarzystwie wzajemnej adoracji będzie wam ciepło i przyjemnie.
      • mabingo Re: Leki w przedszkolu - przepisy czy zdrowy rozs 30.06.12, 13:02
        mary_lu napisała:

        > Nie wiem dokładnie, o co chodzi z tym przepisem o niepodawnaiu leków przez prze
        > dszkolanki - wiem, że jest. I jak jest, to pewnie bałabym się na ich miejscu co
        > ś podawać...
        >
        Czym się w takiej sytuacji przedszkolanka różni od matki?


        Dobre!smile))))) Naprawdę nie wiesz czym się różni? Tym że dla niej to obce dziecko. I wcale się jej nie dziwię że nie chce podać leku. Widocznie mało się naczytałaś o przedszkolankach które nie dopilnowały dziecka na boisku, zgubiły w parku, w szatni itp. Kobieta nie ma zamiaru łazić po sądach ciągana w razie wypadku przez upierdliwych rodziców.
        • sabciasal Re: Leki w przedszkolu - przepisy czy zdrowy rozs 30.06.12, 14:17
          Niemały ton Twojej wypowiedzi wynika z tego, że jesteś przedszkolanką? To musi być przykrte dla innych.
          "Kobieta nie ma zamiaru łazić po sądach ciągana w razie wypadku> przez upierdliwych rodziców".
          Jeżeli przedszkolanka zgubi dziecko bądź nie będzie go pilnować na placu zabnaw, to chyba normalne że rodzice żądają za to odpowiedzialności. Nazywasz to upierdliwością?
          A zresztą co takie zaniedbanie, jak zgubienie dziecka na spacerze, ma to podania leku dla dziecka? Wodą też może się zaksztusic, czy nie podajesz dzieciom w przedszkolu wody? Nie puszczasz ich do toalety, a po schodach znosisz na rękach.

          W przedszkolu moich dzieci leki związane z chorobami przewlekłymi są podawane, po dokładnych ustaleniach i uzgodnieniu na piśmie (z lekarzem). To tylko kwestia chcenia i wrażliwości ludzi tam pracujących. Jeżeli nie ma przepisów zakazujących ( a nie ma), to jest taka sama ściema jak odmowa udzielenia pierwszej pomocy przez nauczyciela - który zgodnie z przepisami musi to umieć zrobić.
    • aurinko Re: Leki w przedszkolu - przepisy czy zdrowy rozs 29.06.12, 10:10
      Czy w tym przedszkolu dzieci nie dostają żadnych płynów ani zup (bo przecież dziecko może się zachłysnąć np. kompotem)?
      Nie wiem w czym ma problem kierowniczka, zwłaszcza gdy dyrektorka się zgodziła. Są przedszkola, do których chodzą dzieci z cukrzycą, astmą i różnymi innymi schorzeniami, przez które w czasie tych 7-10h w przedszkolu trzeba podać jakiś lek. Być może regulują to jakieś przepisy, nie wiem, ale tak zwyczajnie po ludzku, powinna być wyznaczona osoba, która będzie podawać ten lek dziecku. Chociaż tak z drugiej strony myślę sobie, że może chodzi o to, że kierowniczka musiałaby ciągle o tym pamiętać i jakby zapomniała to mógłby powstać problem.
    • grouse1 Re: Leki w przedszkolu - przepisy czy zdrowy rozs 29.06.12, 10:12
      Nie zgodziłabym się. Jeśli dziecko musi dostawać jakiś lek, bez różnicy czy to na kaszel czy na refluks, to niech podchodzi do przedszkola o odpowiednich porach opiekun dziecka i ten lek mu podaje. Kierowniczka zgadzając się bierze odpowiedzialność za każdą osobę z personelu, która ten lek poda/lub nie w odpowiednim terminie. Jeśli któraś z pań zapomni to będziesz miała pretensje do kierowniczki, że personel nie wywiązał się z obowiązku. A co ma zrobić taka pani, gdy będzie problem z podaniem a z tobą nie będzie kontaktu? A jak i gdzie go przechowywać? ty uważasz, że to dla przedszkolanek żaden problem, a postaw się na ich miejscu - gdyby każde z 26 dzieci dostawało o określonej godzinie lek na jakąś dolegliwość, to panie oprócz bycia przedszkolanką musiałyby być także pielęgniarką z grafikiem podawania leków.
    • dziennik-niecodziennik Re: Leki w przedszkolu - przepisy czy zdrowy rozs 29.06.12, 10:13
      generalnie przedszkolanki jako osoby nieprzeszkolone do tego nie powinny podawac dzieciom żadnych leków. moja koleżanka miala duzy problem z astmatycznym dzieckiem, bo przedszkolanka sie zapierała ze ona inhalatora podawac nie bedzie. a dziecko sie dusi i co?...
      nie wiem tylko czy jest taki przepis, czy to po prostu taka praktyka.
      na miejscu kierowniczki zgodziłabym się, ale pod warunkiem otrzymania pisemnego zobowiązania od rodziców ze nie bedą wnosic pretensji o ewentualne zdarzenia wynikające z podawania leku.
      • aurinko Re: Leki w przedszkolu - przepisy czy zdrowy rozs 29.06.12, 10:16
        dziennik-niecodziennik napisała:

        > na miejscu kierowniczki zgodziłabym się, ale pod warunkiem otrzymania pisemnego
        > zobowiązania od rodziców ze nie bedą wnosic pretensji o ewentualne zdarzenia w
        > ynikające z podawania leku.

        Czy w świetle prawa takie zobowiązanie miałoby jakąś wartość?
        • dziennik-niecodziennik Re: Leki w przedszkolu - przepisy czy zdrowy rozs 29.06.12, 10:31
          nie wiem.
          jesli podawanie leków przez przedszkolanki JEST zabronione to pewnie nie.
          ale jeslit o tylko kwestia jakiejs tam wypracowanej praktyki to moim zdaniem tak.

          wiesz, bo tak powstaje pytanie - co robić z dziecmi które lek podawany miec MUSZĄ bo niepodanie grozi BARDZO powaznymi konsekwencjami? vide właśnie astmatyk, cukrzyk, epileptyk itd, których choroba nie eliminuje z systemu edukacyjno-opiekuńczego, ale jednak wymaga współpracy owego systemu? zanim dziecko się nauczy samo sobie podawac leki prawidłowo ma być skazane na siedzenie w domu, i jego rodzice takze? czy to juz nie jest nadmierne i "niezasłużone" wykluczenie?...
          • sanciasancia Re: Leki w przedszkolu - przepisy czy zdrowy rozs 30.06.12, 13:26
            > wiesz, bo tak powstaje pytanie - co robić z dziecmi które lek podawany miec MUS
            > ZĄ bo niepodanie grozi BARDZO powaznymi konsekwencjami?
            W moim mieście stołecznym jest tak, że w efekcie młodzi cukrzycy z Ursusa modlą się, żeby się dostać do wybranego przedszkola na Ursynowie, gdzie zajmowanie się cukrzykami jest opanowane, a żeby nie było młodzi cukrzycy są na pompach, a nie penach.
    • kropkacom Re: Leki w przedszkolu - przepisy czy zdrowy rozs 29.06.12, 10:18
      Powinna być możliwość podania leku na chorobę przewlekłą, która to choroba nie wyłącza dziecka z możliwości korzystania z opieki przedszkolnej. Przedszkolanka powinna być chroniona przepisami, a rodzic powinien dostarczyć zaświadczenie o konieczności brania leku od lekarza i napisać stosowne oświadczenie od siebie.
      • grouse1 Re: Leki w przedszkolu - przepisy czy zdrowy rozs 29.06.12, 10:26
        A myślisz, że gdyby dziecku coś się stało, to rodzice winiliby siebie czy przedszkolanki, które podały za mało, za dużo, nie o tej porze, lub w ogóle nie podały. Niestety to na nie spadałyby wszystkie baty i to one de facto odpowiadałyby za zaniedbanie, a nie rodzice.
        • kropkacom Re: Leki w przedszkolu - przepisy czy zdrowy rozs 29.06.12, 10:31
          Co to za argument? Rodzice zawsze będą reagować przesadnie lub zasadnie dramatycznie na wypadki dzieci. Jeśli dziecko może uczęszczać do placówki to powinno móc dostać tam leki. Chyba, ze uzgodnimy, że wszystkie zmuszone do brania leku w środku dnia do przedszkola uczęszczać nie powinny.
          • grouse1 Re: Leki w przedszkolu - przepisy czy zdrowy rozs 29.06.12, 10:47
            Są placówki, które są nastawione na opiekę nad dziećmi z chorobami różnymi. Jest tam pielęgniarka na etacie i nierzadko lekarz. Jeśli dziecko musi brać leki i ma stosowne zaświadczenie lekarskie to nie widzę problemu, żeby je do takiego przedszkola zapisać.
            Nie widzę jednak powodu, dla którego w problemy zdrowotne dzieci ma być włączany personel zwykłego przedszkola. Jeśli dziecko musi brać leki to niech rodzice zapewnią osobę, która ten lek będzie mu podawać i po kłopocie. A jeśli na podawanie leku zgodziła się dyrektorka to ona powinna być za to odpowiedzialna, a nie zwalać tę odpowiedzialność na innych, bo zapewne tak będzie w tym przypadku.
            • jolunia01 Re: Leki w przedszkolu - przepisy czy zdrowy rozs 02.07.12, 17:06
              grouse1 napisała:

              > Są placówki, które są nastawione na opiekę nad dziećmi z chorobami różnymi. Jes
              > t tam pielęgniarka na etacie i nierzadko lekarz. Jeśli dziecko musi brać leki i
              > ma stosowne zaświadczenie lekarskie to nie widzę problemu, żeby je do takiego
              > przedszkola zapisać.

              Nieliczne i to w dużych miastach, niestety. A dzieci chorują wszędzie. Poza tym prawo wymaga, aby w pewnym wieku obowiązkowo do przedszkola chodziły. Ja widzę problem.

              > Nie widzę jednak powodu, dla którego w problemy zdrowotne dzieci ma być włączan
              > y personel zwykłego przedszkola.

              Bo takich przedszkoli jest olbrzymia większość. Jesteś oderwana od rzeczywistosci.

              >Jeśli dziecko musi brać leki to niech rodzice
              > zapewnią osobę, która ten lek będzie mu podawać i po kłopocie.

              No, to dopiero robi sie kłopot. Zapewnienie takiej opieki - pomijając koszty - czyni korzystanie z przedszkola bezzasadnym.
              • kornelia111 Re: Leki w przedszkolu - przepisy czy zdrowy rozs 02.07.12, 21:32
                Kiedyś za tzw. komuny, czyli dawno temu, kiedy to chodziłam do szkoły podstawowej, a potem średniej, w szkole zatrudniona była pielęgniarka (dostępna codziennie), dwa razy w tygodniu był lekarz, a raz w tygodniu dentysta. Może zamiast wymagać podawania dzieciom leków przez osoby bez przygotownia medycznego powinniśmy rozpocząć kampanię społeczną i zacząć wymagać od naszych durnych władz wszystkich szczebli, aby przestały ryzykować zdrowiem i życiem naszych dzieci i zatrudniły w placówkach przedszkolnych i szkolnych odpowiednie osoby (tj. pielęgniarki i lekarzy). Wtedy problem będzie rozwiązany. Tylko, że wtedy koszty utrzymania placówek by wzrosły i co wtedy z premiami samorządowców??? Przeciez dla władz nie są ważne dzieci!!!
    • jowita771 Re: Leki w przedszkolu - przepisy czy zdrowy rozs 30.06.12, 13:10
      > Argumenty kierowniczki polegały na tym, że ona rozumie, że lek jest bezpieczny,
      > nie można go przedawkować (daje się już noworodkom), ale dziecko może się nim
      > zachłysnąć

      To pewnie jeść i pic też dzieci nie dostają, bo tym tez można się zachłysnąć. Idiotka z kierowniczki.
    • myelegans Re: Leki w przedszkolu - przepisy czy zdrowy rozs 30.06.12, 14:00
      Oczywiscie. Tu gdzie mieszkam w przedszkolu leki podaja nauczyciele bez problemu. Antybiotyki, czy inne leki, ktore dzieci biora przewlekle.
      U syna w orzedzkolu byl chlopiec z padaczka, ktory musial miec podawany lek 3x dziennie, byl chlopiec z astma, ktory mial czeste ataki i kadra byla przeszkolona do podawania lekow, ktore na stale byly zainstalowane w przedzkolu, nawet epi- pen byl na stanie.
      Antybityki tez podawali, kuracja zwykle trwa 10 dni, lekarze po 2,3 dniack pozwalaja na powrot do przedszkola. Ridzice przynosza anybiotyk w plastikowej torebce , podpisany, wypelniaja odpowiednie formyw przedszkolu i po sprawie.
      W szkolach sa pielegniarki, rodzice itak musza podpisac bumage, ze zgadzaja sie leczenie w razie emergency.
      • najma78 Re: Leki w przedszkolu - przepisy czy zdrowy rozs 30.06.12, 15:30
        To chyba oczywiste ze kazdy lek przepisany przez lekarza i pisemnie zlecony przez rodzicow musi byc podany w przedszkolu/szkole. Jak mozna wogole odnawiac, nie zgadzac sie itp. pracownicy musza byc odpowiednio przeszkoleni i to wszystko. Dzieci moga sie zakrztusic jedzeniem wie co to za argument. To dyskryminacja dzieci chorych przewlekle. Maja nie chodzic do przedszkoli, szkol? U mnie podobnie jak u myelegance, leki podawane sa bez problemu, wszystko zgodnie z przepisami, jasnymi dla rodzicow i placowek.
          • blue_meerkat Re: Leki w przedszkolu - przepisy czy zdrowy rozs 01.07.12, 10:14
            Widzisz, ja z kolei uwazam ze takie upublicznianie informacji na temat chorob dzieci jest niedopuszczalne - dostep do takiej listy powinni miec tylko opiekunowie a nie kazda osoba wchodzaca do przedszkola. Rodzice powinni podpisywac zobowiazanie - zdaja sobie sprawe z mozliwych zagrozen ( nie wiem - reakcji niepozadanych na leki na przyklad), nie beda pociagac do odpowiedzialnosci, podaja kontakt do siebie, lekarza pierwszego kontaktu etc. a przedszkole podaje specifik. Info of lekarza prowadzacego obowiazkowe. Dla dzieci z wieksza iloscia bardziej skomplikowanych czy zagrazajacych zyciu/zdrowiu zaburzen wymagalabym pielegniarki w przedszkolu. Pojawia sie tez temat szkolen - jesli mialabym podac leki na cukrzyce czy astme, wolalabym przejsc krotki instruktaz pod okiem np pielegniarki niezaleznie od tego co mowia rodzice i upieralabym sie ze bez tego nie podam leku- tak dzialalo to w jednym z bylych miejsc pracy.
    • slonko1335 Re: Leki w przedszkolu - przepisy czy zdrowy rozs 30.06.12, 16:06
      ja sie nie dziwię w zasadzie, że nie chcą tego robić przedszkolanki. Sama nierzadko zapomniałam o jakiejś dawce leku a nie mam pod opieką 30 dzieci...jak taka przedszkolanka miałaby dawać lek kilkakrotnie w ciągu dnia kilkorgu dzieciom to wyszłoby na to, że ciągle by po te leki biegała i je aplikowała zamiast zajmować się grupą....

      Wracajac do tematu-u nas też leków nie podają, jednak jak jest sprawa naprawdę trudna do rozwiązania inaczej to zrobią to w drodze wyjątku.
        • slonko1335 Re: Leki w przedszkolu - przepisy czy zdrowy rozs 30.06.12, 19:54
          jak będzie wolno podawać to znajdzie się od razu kilkoro. Na 30 dzieci w dzisiejszych czasach alergii, astmy, refluksu, itd. na bank kilka sztuk będzie. Po leki do szafki, lodówki, podawanie o określonych porach, pilnowanie pór, aplikowanie, decydowanie co zrobić jak dzieciak zrzyga, odnoszenie, mycie tuby i buzi po wdechu tak jak to muszę robić przy wziewach mojej córki-moim zdaniem jest filozofia jak ta sama osoba ma sie zajmować pozostałym idziećmi, zostawiać je same bez opieki , także na podwórku żeby po lek biec, potem odnieść, prowadzić zajęcia, itd...
              • kropkacom Re: Leki w przedszkolu - przepisy czy zdrowy rozs 30.06.12, 20:33
                Większość leków podaje się jednak rano i wieczorem. Nie chce się też teraz licytować kto ma gorzej. Przyznaje rację (niechętnie) Edel. Wychodzi, ze to lenistwo przedszkolanek, nauczycieli. No i irracjonalny strach. Moja córka dostająca trzy rodzaje leków w ciągu dnia pojechała na pięć dni na szkołę w przyrodzie. Pewnie nie była jedyna. I pani wręcz zachęcała abym ją puściła. Pominę, ze lek w razie ataku podawany odbytniczo jest na stałe w klasie.
                    • slonko1335 Re: Leki w przedszkolu - przepisy czy zdrowy rozs 30.06.12, 21:11
                      Nie, nie pracuję w przedszkolu . Posiadam dzieci z chorobami przewlekłymi i podaję im leki kilkakrotnie w ciągu dnia i zdaję sobie sprawę jak rozwalić to potrafi dzień przy dójce dzieci zaledwie, gdy muszę pory pod nich tylko dostosować. Zdaję też sobie sprawę, że gdyby nauczycielka(w POlskim przedszkolu),która jest jedna na 30 osobową grupę dzieci biegała za tymi lekami, to dzieci w przedszkolu byłyby bez opieki, nie dałoby się prowadzić żadnych zajęć, wyjść nigdzie, itd. a ja się na taką sytuację nie zgadzam. To nie wina przedszkolanki tylko systemu i organizacji przedszkola, bo to śmieszne żeby dziecko leku nie mogło dostać jak go potrzebuje ale taka jest rzeczywistość niestety, że jak przedszkolanka będzie się tym zajmować to siłą rzeczy będzie musiała zawalić inne sprawy, nie rozdwoi się przecież....
                      • kropkacom Re: Leki w przedszkolu - przepisy czy zdrowy rozs 30.06.12, 21:19
                        Ale zobacz, da się. Chcesz mi powiedzieć, ze zawsze jest tylko jedna? Bo oczywiście nie z jedną nauczycielką się nie da. Może trzeba tę rzeczywistość po prostu zmienić? Ja nie pracuje i jak trzeba to bym po klasa stała. Nie chcesz mieć cywilizowanych warunków pozwalających tobie i twojemu partnerowi (chociaż pewnie go głowa nie boli) pracować?
                          • slonko1335 Re: Leki w przedszkolu - przepisy czy zdrowy rozs 30.06.12, 21:35
                            ale o czym Ty teraz piszesz? bo ja pisze o tym, że doskonale rozumiem nauczyciela który odmawia podawania leków, też bym odmówiła na jego miejscu i byłabym pierwszą która by zaprotestowała gdyby nauczyciel robiłby to zostawiając moje dzieci bez opieki w tym czasie. A co ma zrobić placówka? przecież nie mają dodatkowych nauczycieli na stanie, którzy się tym zajmą, nie ma pielęgniarek, higienistek na miejscu, naprawdę myślisz, że taka dyrektorka nie chciałaby mieć kogoś w zapasie gdyby mieć mogła, żeby załatwiał takie sprawy i kilka innych przy okazji w czasie gdy nie zajmuje się dziećmi? dyrekcja dostaje przydział etatów i musi sie dostosować, proszę bardzo co się dzieje w przedszkolach u mnie w mieście:
                            szczecin.gazeta.pl/szczecin/1,34959,12033358,Nerwowo_w_przedszkolach__Ciagle_nie_wiadomo__kogo.html
                            • sabciasal Re: Leki w przedszkolu - przepisy czy zdrowy rozs 30.06.12, 23:15
                              moja córka chodzi do publicznego przedszkola. W grupie 25 osobowej (nigdy tyle dzieci nie ma) jest 2 nauczycielki, 1 pani - pomoc, i pani woźna. W przedszkolu jest pielęgniarka. Przedszkole nie różni się od kilkudziesięciu innych w mieście. I podaje leki dla dzieci przewlekle chorych. Mało tego - przyjmuje dzieci, których tez zwyczajowo nie przyjmują inne przedszkola - np. z ZD.
                              Da się? Da. Podanie leku nie zajmuje kwadransa. Zajmuje tyle samo, co zaprowadzenie do ubikacji, podanie szklanki wody, wytarcie nosa, czy przytulenie płaczącego jasia. Mnie bardziej niż groźba braku opieki przerażają opowieści o szkołach i przedszkolach, gdzie nauczyciele zarzekają sie, że nie udzielą pomocy, bo nie mają uprawnień (które mają obowiązek posiadać!). I potem czytam opowieści o nauczycielu w-f który nie pomógł dziecku ze złamaną ręką, tylko wysłał same do pielęgniarki.
                              • slonko1335 Re: Leki w przedszkolu - przepisy czy zdrowy rozs 01.07.12, 08:09
                                moja córka chodzi do publicznego przedszkola. W grupie 25 osobowej (nigdy tyle
                                > dzieci nie ma) jest 2 nauczycielki, 1 pani - pomoc, i pani woźna. W przedszkolu
                                > jest pielęgniarka. Przedszkole nie różni się od kilkudziesięciu innych w mieśc
                                > ie. I podaje leki dla dzieci przewlekle chorych. Mało tego - przyjmuje dzieci,
                                > których tez zwyczajowo nie przyjmują inne przedszkola - np. z ZD.
                                > Da się?

                                No ale czemu miałoby sie nie dać w takim układzie. MOja córka chodziła do 30(od września bęą 25 o osobowej grupy, zdarza się bardzo często, że jest komplet dzieci, jest jedna nauczycielka w danym momencie, nie ma pomocy, w przedszkolu nie ma pielęgniarki ani higienistki, przedszkole nie jest zwyczajowo przygotowane na przyjmowanie chorych dzieci jak Twoje. Nauczyciel musiałby zostawić za każdym razem dzieci bez opieki aby podć im leki, rozwalać zajęcia aby dopilnować godzin podawania, itd. Widzisz różnicę?
                                Rodzic chorego dziecka daje wiec je do przedszkola takiego jak Twoje, takiego które ma warunki na jego przyjęcie to dla mnie oczywiste, póki co przedszkola obowiązkowe nie są, moje dziecko gdy trzeba mu robić inahlacje kilkakrotnie w ciągu dnia siedzi w domu bo kto niby miałby go inhalować te kilkanaście minut w czasie gdy jest w przedszkolu? co w tym czasie z pozostałymi dziećmi?
                                  • slonko1335 Re: Leki w przedszkolu - przepisy czy zdrowy rozs 01.07.12, 21:09
                                    Bo jeśli się mylę to posyłanie dziecka do grupy trzydziestoosobow
                                    > ej, gdzie rozumiem cały czas jest jedna pani to głupota. Zwłaszcza dziecka prze
                                    > wlekle chorego.

                                    Owszem jeżeli wysyła się do nieodpowiedniego przedszkola dziecko szkodząc mu tym to wybitna głupota. Jeżeli według rodzica przedszkole jest nieprzygotowane na to aby zapewnić odpowiednią opiekę jego dziecku to rodzic chyba nie powinien go tam wysyłać, przecież to proste jak drut. Nie ma natomiast przepisu nakazującego przedszkolance podania leku i jak ona uważa, że tego leku z jakiegoś powodu nie poda to ma pełne prawo do takiego uważania a jak ci się nie podoba, to stwierdzasz że przedszkole jest dla twojego dziecka nieodpowiednie.... inaczej by sprawa wyglądała jakby taki przepis był albo byłaby to jakoś formalnie inaczej rozwiązane a przedszkole by odmówiło.
                                    • hanalui Re: Leki w przedszkolu - przepisy czy zdrowy rozs 02.07.12, 10:12
                                      slonko1335 napisała:
                                      > Nie ma natomiast przepisu nakazują
                                      > cego przedszkolance podania leku i jak ona uważa, że tego leku z jakiegoś powod
                                      > u nie poda to ma pełne prawo do takiego uważania a jak ci się nie podoba, to st
                                      > wierdzasz że przedszkole jest dla twojego dziecka nieodpowiednie....

                                      A jest przepis zabraniajacy?
                                      Czy jest przepis nakazujacy podanie dziecku obiadu, wody, ubranie czapki, wyprowadzanie do toalety, uzywanie mydla?
                                      Skoro nie ma to pewnie tez moze zlewac i nie podawac bo przeciez z jakis wzgledow moze nie miec ochoty babrac sie z jedzeniem, brudzeniem, mysla moze tez nie uzywac, ba...nawet wody do mycia tez itd

                                      > inaczej by
                                      > sprawa wyglądała jakby taki przepis był albo byłaby to jakoś formalnie inacze
                                      > j rozwiązane a przedszkole by odmówiło.

                                      Tak, tak...niektorzy to niedlugo beda potrzebowali przepisow uzywanie papieru toaletowego...bo w koncu skoro nie ma przepisu na jego uzywanie to przeciez mozna z jakis wzgledow go nie uzywac i miec do tego swiee prawo tak uwazac - niech se dziecko podciera tylek majtorami lub palcem.
                                      • slonko1335 Re: Leki w przedszkolu - przepisy czy zdrowy rozs 02.07.12, 14:48
                                        > A jest przepis zabraniający?
                                        tak, jest w statucie przedszkola na przykład, są przedszkola które go w statucie nie mają ale jest przepis mówiący o tym iż nauczyciel/opiekun/inna osoba musi wyrazić zgodę na podawanie leku i ma pełne prawo do odmowy.

                                        Czy jest przepis nakazujacy podanie dziecku obiadu, wody, ubranie czapki, wypro
                                        > wadzanie do toalety, uzywanie mydla?
                                        a może pójdźmy dalej, a może nauczycielki powinny obiad gotować dla dzieci i przygotowywać posiłki? może powinien sprzątać łazienki, myć kible...istnieje zakres obowiązków nauczyciela i podawania leków tam nie ma, istnieje przepis mówiący o tym, że ma on prawo odmówić podawania leków i tyle w temacie.
                                        • gazeta_mi_placi Re: Leki w przedszkolu - przepisy czy zdrowy rozs 02.07.12, 15:01
                                          Brałam udział w pewnym kursie gdzie była mowa też o podawaniu lekarstw chorym.
                                          Prowadzący jako ciekawostkę podał informację, że prawo w Polsce zabrania podawaniu leków przez opiekunów (autentyk) chyba że są one jednocześnie pielęgniarkami, oczywiście dodał, że wiadomo jak jest i powszechnie podają leki chorym zwykłe opiekunki, ale de facto przepisy mówią tak a nie inaczej (sam oczywiście odpowiednio skomentował ów mało życiowy przepis).
                                          Tak że przychylam się do opinii że problem nie jest w przedszkolankach/opiekunkach, ale w tak czy inaczej skonstruowanym prawie, to na zmianę prawa powinny naciskać mamusie, a nie na nieszczęsne przedszkolanki.
                                          • hanalui Re: Leki w przedszkolu - przepisy czy zdrowy rozs 02.07.12, 19:50
                                            gazeta_mi_placi napisała:

                                            > Brałam udział w pewnym kursie gdzie była mowa też o podawaniu lekarstw chorym.
                                            > Prowadzący jako ciekawostkę podał informację, że prawo w Polsce zabrania podawa
                                            > niu leków przez opiekunów (autentyk) chyba że są one jednocześnie pielęgniarkam

                                            Czy ktoś mógłby podac linka do tego mitycznego prawa?
                                            Bo jak na razie to kłamstwo powtarzane robi sie prawda i nic poz tym
                                              • slonko1335 Re: Leki w przedszkolu - przepisy czy zdrowy rozs 02.07.12, 21:52
                                                pewnie chodzi o to:

                                                - rozporządzenia Ministra Polityki Społecznej z dnia 19 października 2005 roku w sprawie domów pomocy społecznej (Dz. U. Nr 217, poz. 1837), do zadań opiekuna społecznego w domu pomocy społecznej nie należy rozkładanie i rozdawanie leków, gdyż w toku kształcenia nie nabywa on kwalifikacji do wykonania powyższych czynności.

                                                Podawanie leków różnymi drogami zgodnie z obowiązującymi przepisami należy do kompetencji pielęgniarki. W przypadku naruszenia prawa, zgodnie z art. 32 ust. 1 ustawy z dnia 5 lipca 1996 roku o zawodach pielęgniarki i położnej (Dz. U. Nr 57, poz. 602 ze zm) „Kto, nie będąc uprawnionym, udziela zawodowo świadczeń, o których mowa w art. 4 lub art. 5, podlega karze grzywny”.


                                                www.izbapiel.org.pl/index.php?id=125&n_id=1714

                                                zaznaczam, że nie wiem czy aktualne ciągle
                                              • hanalui Re: Leki w przedszkolu - przepisy czy zdrowy rozs 02.07.12, 22:36
                                                gazeta_mi_placi napisała:

                                                > Mogę zapytać jutro znajomego, jednakże nie sądzę aby osoba od lat zajmująca się
                                                > profesjonalnym szkoleniem łgała lub powtarzała nie sprawdzone informacje z tzw
                                                > . tyłka.
                                                > A skoro i tutejsze przedszkolanki i nauczycielki też tak uważają widać coś jest
                                                > na rzeczy w tym.

                                                Moze nie lga, moze powtarza w kółko to samo od bóg wie jak dawna, a ludziska przyjmują jak dogmat, bez watpliwosci zakladajac ze tak wladnie jest, podobnie jak rodzice akceptuja bez gadania to co powie dyrektorka czy nauczycielka. Ot chodzby taki drobiazg jak oplaty na komitety rodzicielskie które są nieobawiazkowe, a mimo to rodzice są zmuszani. Takich kwiatków których nikt nie poddaje w wątpliwość pewnie sporo
                                        • hanalui Re: Leki w przedszkolu - przepisy czy zdrowy rozs 02.07.12, 19:47
                                          slonko1335 napisała:

                                          > tak, jest w statucie przedszkola na przykład, są przedszkola które go w statuci
                                          > e nie mają ale jest przepis mówiący o tym iż nauczyciel/opiekun/inna osoba mus
                                          > i wyrazić zgodę na podawanie leku i ma pełne prawo do odmowy.

                                          Statut przedszkola nie moze być niezgodny z przepisami nadrzednymi, jeśli coś w nim jest nie tak to nie ma żadnej mocy tylko widzimisie pani dyrektorki.

                                          > ...istnieje zak
                                          > res obowiązków nauczyciela i podawania leków tam nie ma, istnieje przepis mówią
                                          > cy o tym, że ma on prawo odmówić podawania leków i tyle w temacie.

                                          A jest o wycieraniu tylka papierem toaletowym, uzywaniu mydla, podawaniu wody i myciu rak przed posiłkami? Bo jak nie to moze odmówić...nieprawdaz? I to tyle w temacie.

                                          Chcesz czy nie chcesz przepisów nie ma, przedszkolanki wygodnicko odmawiają, podobnie jak zamykają przedszkola w okresie gdzie powinny pracować wciskajac rodzicom ze malo albo nikogo nie będzie, a rodzice barany pokornie to akceptują. Ot i tyle
                                          • slonko1335 Re: Leki w przedszkolu - przepisy czy zdrowy rozs 02.07.12, 19:59
                                            Statut przedszkola nie moze być niezgodny z przepisami nadrzednymi, jeśli coś w
                                            > nim jest nie tak to nie ma żadnej mocy tylko widzimisie pani dyrektorki.

                                            a zapis o niepodawaniu leków jest niezgodny?

                                            A jest o wycieraniu tylka papierem toaletowym, uzywaniu mydla, podawaniu wody i
                                            > myciu rak przed posiłkami? Bo jak nie to moze odmówić...nieprawdaz? I to tyle
                                            > w temacie.
                                            oczywiście, że może...,czemu niby nauczycielka przedszkolna miałaby wycierać tyłek i myć dziecku ręce? może jeszcze wykąpać i nakarmić, pazknokietki obciąć a może pooddychać za nie i się pohuśtać? tyle w temacie....

                                            >Chcesz czy nie chcesz przepisów nie ma,
                                            W czasie nieobecności pielęgniarki w placówce oświatowej – w sytuacji, gdy stan zdrowia dziecka wymaga podania leku lub wykonania innych czynności (np. kontroli poziomu cukru we krwi u dziecka chorego na cukrzycę; podawanie leku drogą wziewną dziecku choremu na astmę) – czynności te mogą wykonywać również inne osoby (w tym: samo dziecko, rodzic, nauczyciel), jeżeli odbyły przeszkolenie w tym zakresie. Osoby przyjmujące zadanie muszą wyrazić na to zgodę, zaś posiadanie wykształcenia medycznego nie jest wymogiem koniecznym.
                                            • hanalui Re: Leki w przedszkolu - przepisy czy zdrowy rozs 02.07.12, 20:15
                                              slonko1335 napisała:

                                              > a zapis o niepodawaniu leków jest niezgodny?

                                              No widzisz... nigdzie takiego przepisu nie ma coby zabranial podawanie. Prócz oczywiście statusu który jak baran zaakceptowałas. Ba... Gdyby istniał to każda opiekunka, babcia, niania jak i ty byś go łamala podając dziecieciu leki.


                                              > >Chcesz czy nie chcesz przepisów nie ma,
                                              > W czasie nieobecności pielęgniarki w placówce oświatowej – w sytuacji,
                                              > gdy stan zdrowia dziecka wymaga podania leku lub wykonania innych czynności (n
                                              > p. kontroli poziomu cukru we krwi u dziecka chorego na cukrzycę; podawanie leku
                                              > drogą wziewną dziecku choremu na astmę) – czynności te mogą wykonywać ró
                                              > wnież inne osoby (w tym: samo dziecko, rodzic, nauczyciel), jeżeli odbyły pr
                                              > zeszkolenie w tym zakresie.
                                              Osoby przyjmujące zadanie muszą wyrazić na t
                                              > o zgodę,
                                              zaś posiadanie wykształcenia medycznego nie jest wymogiem konieczn
                                              > ym.


                                              A co to? Status twojego przedszkola? Linka do tej regulacji proszę
                                              • slonko1335 Re: Leki w przedszkolu - przepisy czy zdrowy rozs 02.07.12, 20:49
                                                No widzisz... nigdzie takiego przepisu nie ma coby zabranial podawanie. Prócz o
                                                > czywiście statusu który jak baran zaakceptowałas. Ba... Gdyby istniał to każda
                                                > opiekunka, babcia, niania jak i ty byś go łamala podając dziecieciu leki.

                                                a ty skąd się urwałaś? oczywiście, że ani babcia ani niania nie ma prawa podać mojemu dziecku leku... . Ja mogę wydelegować, upoważnić je do podania leku jako opiekun prawny dziecka a każda z nich musi się na to zgodzić aby go podawać, przecież ich nie zmuszę, to nie jest ich obowiązek...
                                    • jolunia01 Re: Leki w przedszkolu - przepisy czy zdrowy rozs 02.07.12, 17:22
                                      slonko1335 napisała:

                                      > .... jeżeli wysyła się do nieodpowiedniego przedszkola dziecko szkodząc mu ty
                                      > m to wybitna głupota. Jeżeli według rodzica przedszkole jest nieprzygotowane na
                                      > to aby zapewnić odpowiednią opiekę jego dziecku to rodzic chyba nie powinien
                                      > go tam wysyłać, przecież to proste jak drut.

                                      Najgorsze są idiotki uważające, że wszyscy mają mozliwości przebierania w przedszkolach jak w ulęgałkach. Dziecku trzeba dać jeść, kupić majtki, spodnie, bluzki, kurtki, czapki.... no i leki jesli potrzebuje. Nie da się tego zrobić bez pieniędzy. Na pieniadze się pracuje. No, ale slonko1335 pewnie ma bogatego męża i może wybrzydzać.

                                      > Nie ma natomiast przepisu nakazującego przedszkolance podania leku i jak ona uważa, że
                                      > tego leku z jakiegoś powodu nie poda to ma pełne prawo do takiego uważania

                                      W opisanym przypadku tyaka sytuacja nie ma miejsca. To nie jest zastrzyk dożylny, czy coś równie obciążajacego.

                                      > inaczej by sprawa wyglądała jakby taki przepis był albo byłaby to jakoś formalnie inaczej
                                      > rozwiązane a przedszkole by odmówiło.

                                      Każdej idiotce, która w tej sytuacji odmówi pomocy odbierałabym dozywotnio prawo jazdy. Dlaczego? Ano dlatego, że przepisy ustawy prawo o ruchu drogowym nakazują udzielenie pomocy.
                                      • slonko1335 Re: Leki w przedszkolu - przepisy czy zdrowy rozs 02.07.12, 18:55
                                        Każdej idiotce, która w tej sytuacji odmówi pomocy odbierałabym dozywotnio praw
                                        > o jazdy. Dlaczego? Ano dlatego, że przepisy ustawy prawo o ruchu drogowym nakaz
                                        > ują udzielenie pomocy.

                                        Kwiatuszku a słyszałaś kiedyś o nauczycielkach które prawa jazdy nie posiadają? serio są takie i mają do tego prawo, bycie nauczycielkami nie zobowiązuje ich do posiadania prawa jazdy, tak samo jak nie zobowiązuje ich póki co do podawania leków...
                                        Najgorsze są idiotki które uważają , że udzielanie pierwszej pomocy poszkodowanym w wypadkach polega na podawaniu im leków...
                        • slonko1335 Re: Leki w przedszkolu - przepisy czy zdrowy rozs 30.06.12, 21:28
                          Tak grupą zajmuje się jeden nauczyciel w danym momencie. I nadchodzą wielkie zmiany u mnie w mieście bo od września grupy będą liczyć "zaledwie" 25 osób a nie 30 tak jak dotychczas co dość słabo zmieni postać rzeczy w kwestii podawania leków przez tego jednego nauczyciela...Mnie wcale wiec nie dziwi, że przedszkola/nauczyciele po prostu nie chcą tego robić, bo jak w tym czasie łeb sobie rozbije jakieś dziecko to nauczyciel będzie odpowiadał za to , że było bez opieki.
                • asia_i_p Re: Leki w przedszkolu - przepisy czy zdrowy rozs 30.06.12, 23:35
                  Kropka, to nie jest lenistwo, tylko strach.

                  Opowiem ci, jak moja koleżanka zrezygnowała z angażowania się w wymianę międzyszkolną. Jedna z naszych uczennic na tej wymianie wyszła do pubu z dzieckiem z rodziny gospodarzy (legalnie, w Niemczech starcza 16 lat). Upiła się tak, że rodzina gospodarzy, przestraszona, wezwała pogotowie. Rachunek wysłano matce, bo ubezpieczenie nie obejmowało urżnięcia się w trupa.

                  Matka złożyła skargę do kuratorium, bo szkoła nie dopilnowała dziecka. Argumentowała, że nie zdawała sobie sprawy, że podczas wymiany (czyli z definicji mieszkania w rodzinie partnera) dzieci nie znajdują się cały czas pod bezpośrednią opieką nauczyciela. Mieliśmy w szkole kontrolę, koleżanka przeszła niezłą szarpaninę nerwów. Ostatecznie uznano, że wszystko gra, ale co przeszła, to jej.

                  Nauczycielka nie musi się pomylić z dawkowaniem leków, żeby mieć kłopoty. Jak trafi na taką matkę, będzie odpowiadała za wszystkie dolegliwości dziecka w okresie podawania leku. To, że lubi się pracę z dziećmi, nie musi oznaczać zamiłowania do ryzyka.
                  • hanalui Re: Leki w przedszkolu - przepisy czy zdrowy rozs 30.06.12, 23:55
                    asia_i_p napisała:

                    > Kropka, to nie jest lenistwo, tylko strach.

                    Strasznie zestrchane te nauczycielki.

                    > Nauczycielka nie musi się pomylić z dawkowaniem leków, żeby mieć kłopoty. Jak t
                    > rafi na taką matkę, będzie odpowiadała za wszystkie dolegliwości dziecka w okre
                    > sie podawania leku. To, że lubi się pracę z dziećmi, nie musi oznaczać zamiłowa
                    > nia do ryzyka.

                    Tia... lubię prace ale tylko taka gdzie nie ma żadnych problemów, dzieci grzeczne, wychowane, nie krzycza i ucza sie same....Jakieś wygodnickie te nauczycielki i do tego zestrchane ... Moze to jednak nie ten zawód skoro takie podejscie
                      • hanalui Re: Leki w przedszkolu - przepisy czy zdrowy rozs 01.07.12, 00:35
                        asia_i_p napisała:

                        > Czyli uważasz, że ta moja koleżanka powinna po tym, jak wpakowała w tę wymianę
                        > masę czasu i własnych pieniędzy, jeszcze się pokornie zgodzić na to, że ma odpo
                        > wiadać za głupotę tej dziewczyny? A jak jej to nie odpowiada, to ma zmienić zaw
                        > ód?

                        Przecież nie musiała odpowiadać, sprawa sie wyjaśniła, a ze kosztowało nerwów.....no coz... life. To ze sie jakaś problematyczna sprawa wydarzyła to nie znaczy ze trzeba rezygnować z wymian. Ludzie w bankach sie mylą, kasjerki sie mylą, kierowcy, pielegniarki itd.. sorry to wpisane w każdy zawód który sie wykonuje, cos robisz i ponosisz ryzyko. Ja serio nie wiem o czym ty mówisz, a ta twoja koleżanka to dziwna jakaś... chce pracować ale zeby pylki spod nóg usuwać ...
                        • asia_i_p Re: Leki w przedszkolu - przepisy czy zdrowy rozs 01.07.12, 00:54
                          Nie chce usuwania pyłków. Chce nie mieć kłopotów, kiedy pracuje dobrze i nie popełnia błędów.

                          Owszem, taki life, że może mieć i tak te kłopoty. Ale określenie "taki life" obejmuje także to, że im więcej się będzie ludziom pyliło na drodze (choć dla mnie kontrola kuratoryjna z groźbą zawieszenia w prawach wykonywania zawodu w tle to spory pyłek), tym mniej będą chętni do wykonywania zadań dodatkowych.
                  • hanalui Re: Leki w przedszkolu - przepisy czy zdrowy rozs 01.07.12, 00:52
                    asia_i_p napisała:

                    > Upiła się tak, że rod
                    > zina gospodarzy, przestraszona, wezwała pogotowie. Rachunek wysłano matce, bo u
                    > bezpieczenie nie obejmowało urżnięcia się w trupa.

                    No a komu mieli wysłać rachunek?
                    W przypadku pogotowia, nagłych wypadków państwo UE udziela ci pomocy i wystawia rachunek a ty zwracając sie z nim do swojego ubezpieczyciela w tym wypadku NFZ zeby pokrył udzielenie pierwszej pomocy.

                    > Matka złożyła skargę do kuratorium, bo szkoła nie dopilnowała dziecka. Argument
                    > owała, że nie zdawała sobie sprawy, że podczas wymiany (czyli z definicji miesz
                    > kania w rodzinie partnera) dzieci nie znajdują się cały czas pod bezpośrednią o
                    > pieką nauczyciela. Mieliśmy w szkole kontrolę, koleżanka przeszła niezłą szarp
                    > aninę nerwów. Ostatecznie uznano, że wszystko gra, ale co przeszła, to jej.

                    No właśnie... wszystko grało a idioci zdarzają sie wszędzie. Analogiczne sytuacja mogła sie zdarzyć kasjerem czy pani w banku przygotowujacej umowę kredytowa lub instruktorowi siłowni
                      • hanalui Re: Leki w przedszkolu - przepisy czy zdrowy rozs 01.07.12, 01:19
                        asia_i_p napisała:

                        > Nikt nie pokryje, jeżeli w tle interwencji było upicie się. Stąd prawdopodobnie
                        > działania matki - szukała, że tak powiem, płatnika.

                        Chcesz powiedzieć ze jeśli w PL by sie dziewczyna uwalila i korzystała z pogotowia to musiałaby płacić? Dziwne. Za plukanie żołądka przy nazarciu sie swinstwem tez trzeba placic?
                        Chyba sporo sie zmieniło bo dawniej nie trzeba było i pijaków tez ratowania free, za mojej szkoły i studenckich czasów tak bylo
                          • hanalui Re: Leki w przedszkolu - przepisy czy zdrowy rozs 01.07.12, 02:49
                            asia_i_p napisała:

                            > W PL nie, w Niemczech tak widać jest, bo ta matka nijak nie mogła tej kasy wyci
                            > ągnąć. Nie wiem, czy odmowa była na poziomie przesłania rachunku do NFZ, czy na
                            > poziomie wypłacenia pieniędzy, ale była stratna i chyba szukała dofinansowania
                            > .

                            O ile mnie pamięć nie myli Niemcy są w UE i tycza sie i ich, jak i NFZ te same przepisy. W przypadku nagłych wypadków, pogotowia, państwa UE świadczą sobie wzajemnie usługi dotyczące osób objętych ubezpieczeniem i rachunkami obciążają tego ubezpieczyciela gdzie płacone są składki czyli masz wypadek we Francji, potrzebujesz pogotowia w UK to udzielają ci pomocy a ty przedstawiasz im europejska kartę zdrowia ( chyba tak sie to nazywa w PL) i oni sami reguluja koszty pomiedzy soba albo wystawiają ci rachunek, a NFZ ma go zapłacić. Korzystalam sama w Hiszpanii, chodz nie jestem tam ubezpieczona, korzystali znajomi u mnie i NFz pokrywał, jak i znajomi tutejsi byli z dzieckiem na pogotowi i pomimo ze niebezpieczni w PL niczego nie musieli płacić.
              • hanalui Re: Leki w przedszkolu - przepisy czy zdrowy rozs 30.06.12, 22:15
                slonko1335 napisała:

                > Mam dwoje dzieci z chorobami przewlekłymi, przyjmują leki codziennie więc wiem,
                > że to nic fajnego i wiem, że podawanie im leków, pilnowanie pór, kolejności to
                > jednak jakaś filozofia.

                I skoro gdzie indziej opiekunowie w przedszkolach i szkołach sobie radzą z ta filozofia to czemu w PL nie mogą? Bo sie im nie chce, bo mniej rozgarnieci i mało kumaci, bo...? No jaki powód ze gdzie indziej można a w PL nie?
    • edelstein Re: Leki w przedszkolu - przepisy czy zdrowy rozs 30.06.12, 16:20
      Panie w tym watku,ktore sa przedszkolankami,a ktore odmawiaja podania dziecku leku stanowczo minely sie z powolaniem.Gdyby to mi kierowniczka odmowila,to mialaby dzihad.Dzieci chore przewlekle maja prawo do nauki w przedszkolach i szkolach i to te placowki w godzinach nauki sa odpowiedzialne,by dziecku nic sie nie stalo.
        • wilowka Re: Leki w przedszkolu - przepisy czy zdrowy rozs 30.06.12, 17:19
          edelstein napisała:

          Panie w tym watku,ktore sa przedszkolankami,a ktore odmawiaja podania dziecku leku stanowczo minely sie z powolaniem.

          Gdyby były pielęgniarkami, to bym się z Tobą zgodziła.

          Gdyby to mi kierowniczka odmowila,to mialaby dzihad.

          Ja bym Ci odmówiła, jeśli byłabym dyrektorem placówki bez pielęgniarki niestety.


          Dzieci chore przewlekle maja prawo do nauki w przedszkolach i szkolach i to te placowki w godzinach nauki sa odpowiedzialne,by dziecku nic sie nie stalo.

          Zgadzam się z Tobą całkowicie. DO NAUKI! Przede wszystkim, i za to odpowiada nauczyciel przedszkola. W bezpiecznych warunkach
          • mamagapka Re: Leki w przedszkolu - przepisy czy zdrowy rozs 30.06.12, 17:44
            zgadzam się w 100 %. przedszkolanka nie jest pielęgniarką, ma zajmować się uczeniem dzieci a nie podawaniem leków. co do leku na reflux- jestem jeszcze w stanie zrozumieć wątpliwości rodziców, ale antybiotyk? dziecko chore na infekcję bakteryjną któremu lekarz przepisał antybiotyk NIE MOŻE chodzic do przedszkola. To co któś napisał- że lekarze na to pozwalają, to bzdura. Po 4 dobach podawania antybiotyku dziecko nie zaraża, ale obniża się własna odporność i jemu samemu może to zaszkodzić.
            Nie chciałabym znależć się też w sytuacji przedszkolanki która pomyliła się w dawkowaniu albo która nie dopilnowała innych dzieci bo podawała leki temu konkretnemu. Generalnie- porażka. A mamusie które uważają że przedszkolanki w przedszkolu nie mają nic do roboty oprócz podawania leków ich chorym dzieciom proponuję w przedszkolu się zatrudnić. Chore dzieci do przedszkola nie chodzą! I koniec. I żeby było jasne- nie mam OCZYWIŚCIE na myśli dzieci niepełnosprawnych lub chorych przewlekle na choroby typu cukrzyca czy padaczka, tylko chore na anginę, na przykład.
            • kropkacom Re: Leki w przedszkolu - przepisy czy zdrowy rozs 30.06.12, 17:49
              Rodzic tez nie jest pielęgniarzem. Lek ma zostać jedynie podany. Lek, który przepisał lekarz specjalista. Co trudnego jest w podaniu leku doustnie? Rozumiem zastrzyk czy lek podawany odbytniczo. Chociaż u nas w szkole ten ostani w razie ataku epileptycznego ma na staniu (uwaga!) nauczycielka.
            • kubona Re: Leki w przedszkolu - przepisy czy zdrowy rozs 30.06.12, 18:09
              zgadzam się, zdecydowanie.
              co do leków na astmę, dobrze ustawione leczenie i podanie leku przed i po przedszkolu wyklucza konieczność podawania go przez przedszkolankę. miałam takie dziecko z astmą, ja odmówiłam podawania leku, mama w końcu się zebrała i razem z lekarzem ustalili leki odpowiednio.
              ze swoim synem też miałam taki przypadek. dzwonią do mnie ze szkoły, że boli brzuch. poszłam raz i drugi za trzecim razem zapytałam pielęgniarkę która akurat była czy nie może zwyczajnie dać dziecku apapu czy nospy, wszak jest pielęgniarką. odpowiedziała że zasadniczo nie, bez mojej zgody raczej nie może. następnym razem kiedy bolała głowa dała tabletkę po telefonie do mnie i ustaleniu co może podać i w jakiej dawce.
              ja w przedszkolu dzwonię po rodzica kiedy dziecko ma gorączkę, silny ból, wysypkę itp. nie podaje witaminek (bo ja jej tak na odporność po sniadaniu daję do ssania, to nie zaszkodzi) nie psikam do nosa kropli "bo on ma lekki katarek, a po kroplach lepiej mu nos wydmuchac" nie zmieniam co godzinę opatrunków na kolanach i nie smaruję ukąszeń.
              nie wiem co w sytuacji gdyby do przedszkola chodziło dziecko wymagające podania leku na przykład po każdym posiłku. takie leki trzeba trzymac w odpowiednim miejscu, w odpowiednich warunkach.... przeciez nie włoże go do biurka na przykład, bo a nuż inne dziecko wyjmie i połknie?
              poza wszystkim, nauczyciel ma uczyć a nie leczyć.
              • dziennik-niecodziennik Re: Leki w przedszkolu - przepisy czy zdrowy rozs 30.06.12, 19:43
                > co do leków na astmę, dobrze ustawione leczenie i podanie leku przed i po przed
                > szkolu wyklucza konieczność podawania go przez przedszkolankę. miałam takie dzi
                > ecko z astmą, ja odmówiłam podawania leku, mama w końcu się zebrała i razem z l
                > ekarzem ustalili leki odpowiednio.

                to nie jest takie proste. astma, zwłaszcza na tle alergicznym, moze zaatakowac z miejsca i to tak ze dziecko sie po prostu literalnie dusi. i wtedy MUSI dostac lek z inhalatorka, bo zanim przyjedzie karetka to sie po prostu udusi. w takiej sytuacji tez odmówiłabys podania leku?...

                • kubona Re: Leki w przedszkolu - przepisy czy zdrowy rozs 30.06.12, 21:53
                  w takiej sytuacji mam przychodnię o 200 metrów dalej. przy zaostrzeniu objawów w czasie pylenia się teoretycznie stosuje inne dawki. poza tym na szczęście u nas są rozsądni rodzice i dzieci. i dyrektorka. wszystko się da zrobić, tylko trzeba się porozumiewać. w tym konkretnym przypadku mama była przewrażliwiona a dziecko na początku swojej drogi z astmą i okazało się, że moja odmowa zmotywowała ją do działania. dziś chłopiec skończył przedszkole, astmę mają pod kontrolą, a jak spotykamy się na placu zabaw to szalejemy tak,jakby tej astmy nigdy nie było. ale w czasie gdy chodził do przedszkola w mojej grupie mama zdawała relację co rano jak minęło popołudnie i noc, a ja w razie jakichkolwiek kłopotów do niej dzwoniłam. w okresie pylenia, gdy jest większe ryzyko ataku chłopiec zostawał w przedszkolu kiedy zabierałam dzieci na dwór. usunęłyśmy z sali kwiaty które mogły powodować kaszel. ba, nawet sala była sprzątana tak, by mu nie zaszkodzić. wszystko się da, tylko trzeba chcieć
                  nie da się w przypadku podawania leków w przedszkolu stanąć po jednej lub drugiej stronie barykady. trzeba zdrowego rozsądku. tyle że ten zdrowy rozsądek czasem obraca się przeciwko nam. a co jeśli podam lek za późno? lub podam go niewłaściwie? lub zdenerwowana wybiorę nie ten woreczek z inhalatorem? lub co gorsza kiedy będę podawać Ani leki, Andrzejek spadnie i rozbije sobie głowę? i wtedy mama Andrzejka będzie miała pretensje, ze jej syn ucierpiał bo ja bawiłam się w pielegniarkę? nie zawsze w sali są dwie osoby woźna nie musi siedzieć w sali murem

                  mój syn tez jest przewlekle chory w czasie gdy chodził do przedszkola dusił się trzy razy w tygodniu z powodu astmy. u lekarza lądowałam kilka razy w miesiącu, dochodziły do tego wysypki po zjedzeniu owoców lub innych rzeczy, nie do przewidzenia, bo w domu jadł i było ok. zawsze bylam pod telefonem, ale nie wymagałam od nauczycielki trzymania zapasu leków dla mojego syna. uprzedzałam rano, ze była ciężka noc, więc jeśli będzie się działo cokolwiek niepokojącego, chcę wiedzieć. lub po prostu zostawał w domu.

                  dla przewlekle chorych dzieci są przedszkola z oddziałami integracyjnymi, przynajmniej u mnie. tam jest personel dobrany specjalnie, i tam powinny trafić dzieci które wymagają specjalnej troski ze strony opiekunów. i tam można zatrudnić pielęgniarkę na etacie która w razie czego poda wziewy, leki na refluks, cukrzycę, lub profesjonalnie opanuje atak padaczki.
                  • kropkacom Re: Leki w przedszkolu - przepisy czy zdrowy rozs 30.06.12, 22:03
                    Podałam linka do stanowiska ministerstwa zdrowia. Placówka przedszkolna to także placówka opiekuńcza. Co matki pracujące z taką ochotą podkreślają. A tu nagle okazuje się, ze podanie syropku to problem.

                    Dlaczego masz go podać źle? Dlaczego z góry wiesz, ze pomylisz? Czy zapomnisz. Kwestia organizacji. I chcenia.
          • edelstein Re: Leki w przedszkolu - przepisy czy zdrowy rozs 30.06.12, 18:50
            Na szczescie moje dziecko chodzi do przedszkola,gdzie sa przedszkolanki z prawdziwego zdarzenia,a nie dziunie z lapanki co tylko patrza,by sie za wiele nie narobic..Na szczescie rowniez tez chodzilam do przedszkola gdzie byli pedagodzy,przedszkole nadal istnieje,sa podawane leki tym,ktorzy potrzebuja i jakos nikt sie nie zachlysnal tyle lattongue_out
            ps jakbys odmowila to rozdmuchalabym to na cale Eu z szczegolnym uwzglednieniem Strassburga.
            Na medycyne tez sie nie nadajesz,nie mowiac o tym,ze nigdy nie slyszalam bardziej absurdalnego argumentu jak ten,ze do podania przepisanych przez lekarza lekow trzeba medycyne ukonczyctongue_out
            Rodzice nie musza szukac innych przedszkoli,wystarczy wywalic takie pozal sie boze przedszkolanki i zatrudnic kompetentne osoby.
    • jakbabciekocham Re: Leki w przedszkolu - przepisy czy zdrowy rozs 30.06.12, 19:35
      Tytuł wątku sugeruje konflikt między przepisami a zdrowym rozsądkiem - tymczasem zalinkowane stanowisko min zdrowia wyraźnie wskazuje, że podanie zaleconego przez lekarza leku w chorobie przewlekłej nie jest świadczeniem leczniczym tylko czynnością techniczną związaną z opieką, a przecież obowiązek należytej opieki ciąży na nauczycielach przedszkola. nie ma dylematu. lek trzeba podać. jak się nie poda to jest na szkodę dziecka - tu niech się przedszkole boi ciągania po sądach i prokuraturach! Bzdury o tym, że przedszkole może sobie regulamin wprowadzić (jaki? że się dziećmi opiekować nie będą??? litości!)to normalnie żenada. tak samo jak twierdzenie, że to taki problem przedszkolance syrop dziecku podać (upośledzonych nie zatrudniają chyba???)
    • marcelina_szpak Re: Leki w przedszkolu - przepisy czy zdrowy rozs 30.06.12, 19:49
      A zupką czy napojem to już się dziecko nie zachłyśnie? Nie zakrztusi kanapką? Może w tym przedszkolu ze względów bezpieczeństwa dzieci nie jedzą i nie piją?
      My podpisywaliśmy formularz ze zgodą na podanie dziecku paracetamolu w syropie w razie W, a gdyby przyjmował regularnie jakieś leki (nie przyjmuje), podpisuje się kolejny formularz.
    • magotka11 Re: Leki w przedszkolu - przepisy czy zdrowy rozs 30.06.12, 22:41
      rulsanka napisała:

      > ale dziecko może się nim
      > zachłysnąć (czterolatek) i wtedy ona ma problem z prokuraturą.

      Herbatką też się może zachłysnąć.

      > Ja niby rozumiem zastrzeżenia kierowniczki,

      Ja nie rozumiem. Lek musi być stale podawany, choroba nie jest zaraźliwa więc nie powinna się sprzeciwiać tylko dopilnować np. odpowiednią dawkę. Nie chciała kobieta dodatkowego obowiązku? czy problemu?
      U nas zdarzało się, że matki dawały dzieciom antybiotyki w przedszkolu i to budziło sprzeciw ale nie same lekarstwa tylko przyprowadzanie chorych dzieci.
      W Twoim przypadku uważam, że nie powinna odmawiać
          • gazeta_mi_placi Re: Leki w przedszkolu - przepisy czy zdrowy rozs 30.06.12, 23:42
            Otóż to. Dzisiejsze mamunie za sprawiedliwie postawioną jedynkę potrafią (nawet na tym forum) straszyć kuratorium i znajomościami ( Mamaemmy - pozdrawiam tongue_out ) a co dopiero jak faktycznie na skutek np. zbyt późnego/wczesnego podania leku (lub niechłonięcia się leku, zakrztuszenia) dziecku coś faktycznie się stanie.
          • hanalui Re: Leki w przedszkolu - przepisy czy zdrowy rozs 30.06.12, 23:50
            asia_i_p napisała:

            > Napisałam ci powyżej, jak wygląda podejście do odpowiedzialności nauczycieli. T
            > ak, boimy się, bo pokazano nam, że jest się czego bać.

            Idąc tym tokiem myślenia kasjerki nie powinny wydawać reszty i sprzedawać za odliczona gotówkę bo a noz sie pomyla i klops, kierowcy autobusów nie powinni brać pasażerów stojących bo a noz sie przewroca przy hamowaniu i tez klops, itd, itp
            • asia_i_p Re: Leki w przedszkolu - przepisy czy zdrowy rozs 30.06.12, 23:58
              Nie - idąc tym tokiem myślenia kasjerki nie powinny brać od klientów pod opiekę toreb z zakupami z innych sklepów, kierowcy autobusów nie powinni się podejmować opieki nad małymi dziećmi i przekazania ich na odpowiednim przystanku czekającej tam rodzinie. Bo to nie jest ich podstawowy zakres obowiązków.

              Nauczyciel ma się dzieckiem zaopiekować i je czegoś nauczyć, w proporcjach zmieniających się z wiekiem dziecka. To są jego podstawowe obowiązki. Jeżeli się oczekuje od niego czegoś więcej, to należy mu zapewnić jakie takie poczucie bezpieczeństwa podczas wykonywania tego dodatkowego obowiązku. Dopóki nie ma przepisu mówiącego jednoznacznie, że za skutki uboczne podania leku i za ewentualne szkody, jakich dziecko dozna, ja nie odpowiadam, to jestem bardzo niechętna ryzykowaniu.

              W Polsce w porównaniu ze Stanami ludzie bardzo często pomagają ofiarom wypadków. Dlatego, że nie da się zaskarżyć o szkody powstałe w trakcie udzielania pomocy, jeżeli działania były zasadniczo prawidłowe. W stanach się da, więc ludzie się boją.
              • hanalui Re: Leki w przedszkolu - przepisy czy zdrowy rozs 01.07.12, 00:23
                asia_i_p napisała:

                > Nauczyciel ma się dzieckiem zaopiekować i je czegoś nauczyć, w proporcjach zmie
                > niających się z wiekiem dziecka.
                To są jego podstawowe obowiązki.

                I w zakresie opieki powinno być przyklejenie plastra, podanie leku jeśli to konieczne, takie zalecenie lekarza

                Jeżeli się oc
                > zekuje od niego czegoś więcej, to należy mu zapewnić jakie takie poczucie bezpi
                > eczeństwa podczas wykonywania tego dodatkowego obowiązku.

                Plaster i podanie leku zawiera sie w opiece, podobnie jak postacie tylka i wystarcie nosa, czy pomoc przy zupie.

                > W Polsce w porównaniu ze Stanami ludzie bardzo często pomagają ofiarom wypadków
                > . Dlatego, że nie da się zaskarżyć o szkody powstałe w trakcie udzielania pomoc
                > y, jeżeli działania były zasadniczo prawidłowe. W stanach się da, więc ludzie s
                > ię boją.

                No tak ... W PL masz obowiązek ratowania ofiary wypadków bo grozi ci więzienie za nieudzielenie pomocy i to jest debilizm do kwadratu, bo masz obowiązek wyciągania ludzi być moze z połamanym kręgosłupem, nie wazne czy sie znasz czy nie, a jednocześnie możesz "srac w gacie" na podanie syropku czy kropelek.
                Gdyby mojemu koledze nie udzielano nieumiejetnie pomocy mógłby chodzić, a tak uszkodzony
                kręgosłup uszkodził mu idiota jeszcze bardziej bo go przekrecal, pomagał siadać itd i doszło do przerwania rdzenia. Dziękuje za taka pomoc.

                • asia_i_p Re: Leki w przedszkolu - przepisy czy zdrowy rozs 01.07.12, 00:44
                  Czyli jednak wymagasz, żeby pomoc była udzielona prawidłowo. A równocześnie uważasz, że ktoś, kto nie został przeszkolony do jej udzielania, ma obowiązek jej udzielić, bo tak, inaczej jest tchórzem i leniem. Ale tylko jeśli jest nauczycielem, jeśli jest przechodniem, to już nie.

                  Z przyklejenia plastra nikt nie robi problemu, wiem to z doświadczenia z obu stron, jako nauczyciel i matka przedszkolaka. Robi problem z podaniem substancji chemicznych. I widzę przynajmniej dwa powody, dla których może robić. Po pierwsze, lek może mieć nieprzewidziane skutki uboczne i wtedy niełatwo jest udowodnić, że się nie popełniło błędu. Po drugie, i częstsze, przedszkolak to małe dziecko i może odmówić przyjęcia leku, bo tak. Zdarzało mi się podawać konieczny lek mojej córce siłą, obcemu dziecku nie odważyłabym się (przemoc - można wylecieć z zawodu jak nic). Z kolei, jeśli nie podam - czy jestem odpowiedzialna za to, że dawka leku nie została podana na czas?


                  • myelegans Re: Leki w przedszkolu - przepisy czy zdrowy rozs 01.07.12, 01:00
                    Drama queen. W wielu panstwach tak sie postepuje od lat i widocznie dziala i dziala dobrze, skoro nic sie w postepowaniu nie zmienia.
                    Dziecko odmawia wziecia keku dzwoni sie do rodzica, albo probuje jeszcze raz. Jakiez to te leki masz jak musza byc przyjmowane na minute.
                    Znasz sie troche na farmakologii.
                  • hanalui Re: Leki w przedszkolu - przepisy czy zdrowy rozs 01.07.12, 01:11
                    asia_i_p napisała:

                    > Czyli jednak wymagasz, żeby pomoc była udzielona prawidłowo. A równocześnie uwa
                    > żasz, że ktoś, kto nie został przeszkolony do jej udzielania, ma obowiązek jej
                    > udzielić, bo tak, inaczej jest tchórzem i leniem.

                    A widzisz różnice miedzy udzielaniem pomocy komuś z polamanymi zebrami, kręgosłupem, a podaniem Calpolu na życzenie rodzica? Do tego pierwszego jesteś przeszkolona i umiesz a drugie jest problemem? Dziwne
                    >
                    > Robi problem z podaniem substancji
                    > chemicznych.

                    Sok jablkowy to tez substancja chemiczna i owocek kiwi tez, ja po tym drugim mogę sie przekrecic, być moze moje dziecie tez

                    I widzę przynajmniej dwa powody, dla których może robić. Po pierws
                    > ze, lek może mieć nieprzewidziane skutki uboczne i wtedy niełatwo jest udowodni
                    > ć, że się nie popełniło błędu.

                    Ze tez w kraju gdzie leki podają i odszkodowania można całkiem spore wygrać o takim przypadku nie słyszałam. Dziwne nie?

                    Po drugie, i częstsze, przedszkolak to małe dzie
                    > cko i może odmówić przyjęcia leku, bo tak. Zdarzało mi się podawać konieczny le
                    > k mojej córce siłą, obcemu dziecku nie odważyłabym się (przemoc - można wylecie
                    > ć z zawodu jak nic). Z kolei, jeśli nie podam - czy jestem odpowiedzialna za to
                    > , że dawka leku nie została podana na czas?

                    Oj tak ... Jak chcemy to można wymyślać: dziecko nie chce, przemocy, czas itd... jakoś u mnie te opiekunki sobie dają radę bez przemocy, ma czas. Moze faktycznie jakies inteligetniejsze je mamy, z lepszym podejsciem i darem przekonywania. Moze same dzieci lepsze... No dziwy panie jakieś
                    • asia_i_p Re: Leki w przedszkolu - przepisy czy zdrowy rozs 01.07.12, 01:17
                      Nie wiem, czy macie je inteligentniejsze. Zakładam, że jeśli to jest nagminne, macie je prawnie chronione. Ja nie jestem przeciwniczką podawania leków przez przedszkolanki, tylko przeciwniczką zmuszania je do tego w sytuacji, kiedy prawnie jest to nieuregulowane i to one ryzykują. I uważam, że uczciwiej jest nalegać na regulację prawne niż wywierać nacisk emocjonalny na pojedyncze nauczycielki, żeby zaryzykowały.
                      • kropkacom Re: Leki w przedszkolu - przepisy czy zdrowy rozs 01.07.12, 07:47
                        > macie je prawnie chronione. Ja nie jestem przeciwniczką podawania leków przez p
                        > rzedszkolanki, tylko przeciwniczką zmuszania je do tego w sytuacji, kiedy prawn
                        > ie jest to nieuregulowane

                        Może jest. Tylko jak zwykle nikt nic nie wie. Bo, ze ja nie wiem to oczywiste. Wy powinniście wiedzieć.

                        I jeszcze, rodzice dzieci, leczonych stają przed naprawdę nieciekawym problemem. Na samo wspomnienie, ze dziecko ma napady epileptyczne ludzie potrafią natychmiast się wycofywać. Nawet jeśli tych napadów nie było wiele a dziecko jest leczone i leczenie daje skutki. Tak, muszę być cały czas na wezwanie szkoły, ale mam nauczycielkę, której zależy na dziecku. Zależy aby chodziła do szkoły i jeździła z dziećmi. JEJ ZALEŻY.
                • gazeta_mi_placi Re: Leki w przedszkolu - przepisy czy zdrowy rozs 01.07.12, 11:08
                  >W PL masz obowiązek ratowania ofiary wypadków bo grozi ci więzienie za nieudzielenie pomocy i to jest debilizm do kwadratu, bo masz obowiązek wyciągania ludzi być moze z połamanym kręgosłupem, nie wazne czy sie znasz czy nie, a jednocześnie możesz "srac w gacie" na podanie syropku czy kropelek.

                  Powtarzasz bardzo szkodliwe i nieprawdziwe bzdury niezgodne w dodatku z prawem obowiązującym w Polsce, jeżeli mieszkasz od lat za granicą oczywiście to Cię tłumaczy bo niby skąd to możesz wiedzieć co obowiązuje w kraju w którym od dawna nie mieszkasz.
                  W Polsce obowiązek pomocy ofiarom wypadku polega wyłącznie na wezwaniu odpowiednich służb (pogotowia), jeśli nie znasz się na udzieleniu pierwszej pomocy, boisz się - całkowicie wystarczy wezwanie pogotowia. Nikt, żaden sąd nie będzie Cię ścigał jeżeli cała Twoja pomoc ograniczy się do wezwania karetki.
                  Proszę abyś nie powielała bzdur typu, że jeżeli nie zrobisz ofierze wypadku masażu serca/sztucznego oddychania czy wyciągnięcia z samochodu to w Polsce rzekomo możesz za to odpowiadać prawnie.
                  Ktoś nie zorientowany w przepisach widząc taką bzdurę jak Ty napisałaś może na widok wypadku szybko odjechać nie zawiadomiwszy nawet pogotowia bojąc się, że będzie ciągany po sądach.
                  Zastanów się co piszesz, całkowicie wystarczy wezwanie pogotowia do ofiary wypadku, oczywiście jak znasz się na pierwszej pomocy i nie boisz się jej udzielić to jeszcze lepiej, ale to ostatnie nie jest Twoim obowiązkiem.
                  • hanalui Re: Leki w przedszkolu - przepisy czy zdrowy rozs 01.07.12, 11:58
                    gazeta_mi_placi napisała:

                    > W Polsce obowiązek pomocy ofiarom wypadku polega wyłącznie na wezwaniu odpowied
                    > nich służb (pogotowia), jeśli nie znasz się na udzieleniu pierwszej pomocy, boi
                    > sz się - całkowicie wystarczy wezwanie pogotowia.

                    A zeby wezwać pogotowie musisz ustalić stan poszkodowanego bo nieuzasadnione wyzwanie tez jest karalne... Tak dla przypomnienia.
                    Dwa - możesz nie udzielać jak poszkodowany moze liczyć na szybka pomoc specjalistycznych służb lub wymaga dokonania zabiegu medycznego typu trateochomia. Wiadomo jak w PL z tym bywa...
                    Dodatkowo jeśli osoba której sie nieumiejetnie udzieliło pomocy umrze trzeba sie liczyć ze będzie sie za to ponosić odpowiedzialność karna

                    Nikt, żaden sąd nie będzie Ci
                    > ę ścigał jeżeli cała Twoja pomoc ograniczy się do wezwania karetki.
                    > Proszę abyś nie powielała bzdur typu, że jeżeli nie zrobisz ofierze wypadku mas
                    > ażu serca/sztucznego oddychania czy wyciągnięcia z samochodu to w Polsce rzekom
                    > o możesz za to odpowiadać prawnie
              • myelegans Re: Leki w przedszkolu - przepisy czy zdrowy rozs 01.07.12, 00:56
                Oczywiscie, znowu wiesz, ze dzwoni tylko nie wiesz gdzie. W Stanach ludzie ofiarom wypadkow pomagaja i chroni ich " good Samaritan Law" ktore chroni osoby nie majace uprawnien do udzielenia pomocy w sytuacji zagrozenia zycia. Zaskarza sie natomist tych, ktorzy pomocy nie udzielaja.
                W tych samych Stanach w przedszkolach podaje sie leki, w tym antybiotyki, i robia to nauczycielki, inhalatiry tez pidaja i epi pen w przypadku wstrzasu anafilaktycznego.
                Znam z autopsji, dziecko bylo raz na antybiotyku w przedszkolu, za zgoda lekarza. Nauczycielki nie mialy problemu z podaniem leku, ani trzymaniem go w lodiwce ani w dizowaniu strzykawka.
                • asia_i_p Re: Leki w przedszkolu - przepisy czy zdrowy rozs 01.07.12, 01:07
                  Pisałam na podstawie relacji uczącego mnie Amerykanina i lekarza, którzy nas szkolił w ratownictwie. Teraz sprawdziłam i stopień ochrony zależy od stanu. W niektórych chroni wszystkich, w niektórych tylko personel medyczny - w Polsce stopień ochrony jest bardzo wysoki.
                  en.wikipedia.org/wiki/Good_Samaritan_law
                  Prawdopodobnie leki są podawane przez twoje przedszkolanki, bo uchodzą za przeszkolony personel i wiedzą, jakie prawa je chronią. Polskich przedszkolanek nie chronią żadne. Zgodziłabym się z tezą, że warto byłoby, żeby wprowadzono tu jasne ustalenia, nakazujące podawanie leków i zapewniające ochronę przed odpowiedzialnością za przypadkowe szkody u dziecka oraz (chyba najważniejsze) za niepodanie leku z powodu oporu dziecka. Natomiast protestuję przeciwko wymaganiu podawania tego leku od nauczycielek, które nie są prawnie chronione, i obrzucania ich epitetami typu "nieludzkie", jeśli w tej sytuacji nie chcą się narażać.
                  • hanalui Re: Leki w przedszkolu - przepisy czy zdrowy rozs 01.07.12, 01:35
                    asia_i_p napisała:

                    > Zgodziłabym się z tezą, że warto byłoby, żeby wprowadzono tu jas
                    > ne ustalenia, nakazujące podawanie leków i zapewniające ochronę przed odpowiedz
                    > ialnością za przypadkowe szkody u dziecka oraz (chyba najważniejsze) za niepoda
                    > nie leku z powodu oporu dziecka.

                    A masz jakieś przepisy które ci zabraniają podawania - czarno na białym ze nie, nie możesz?
                    Czy masz jakieś szczegółowe przepisy nakazujące podawanie zupy?

                    Natomiast protestuję przeciwko wymaganiu podaw
                    > ania tego leku od nauczycielek, które nie są prawnie chronione, i obrzucania ic
                    > h epitetami typu "nieludzkie", jeśli w tej sytuacji nie chcą się narażać.

                    A masz jakaś prawna ochronę w przypadku zupy która moze uczynić ot nagle, niespodziewanie? Bo wiesz mama Jasia cię moze zaskarżyc z kalafiprowa wywołała biegunke i silne wzdecia oraz reakcje alergiczna