Związek a "dobro dziecka"

01.07.12, 07:16
Drogie dziewczyny!

Opiszę swoją sytuację i być może któraś z Was będzie mogła mi pomóc - doradzić.

Mam 28 lat. Od 11 lat (tak, tak) związana jestem z ojcem mojego 3-miesiecznego synka. Nie byliśmy formalistami, ślubu nie mamy. Przed ciążą bywało, że się kłóciliśmy, ale teraz to istna masakra. Od urodzenia dziecka padam na twarz ze zmęczenia. Ojciec kąpie małego i to tyle. resztę robię ja. Do tego muszę ciągle wysłuchiwać jak to zmarnował sobie życie, jakim błędem było dziecko i związek ze mną. Padają słowa, które nigdy nie powinny paść - "zamknij ryj", "odpie...się", "jebana idiotka". Napiszecie pewnie, że powinnam honorowo spakować manatki i się wyprowadzić. Nie jest to jednak takie proste i banalne.

Oboje jesteśmy po dobrych studiach, sporo zarabialiśmy (teraz jestem na macierzyńskim). Przez ostatnie 3 lata razem prowadziliśmy firmę (właściwie to ja w niej wszystko robiłam) która jest zarejestrowana na mojego partnera. Pieniądze mamy na jego koncie ("przecież to wspólne"), samochód jest na niego, mieszkanie jest po jego ojcu (czytaj "jest jego"). Generalnie - ja poza dzieckiem nie mam nic. Do tego mały ma nazwisko po ojcu i jest zameldowany u niego (mnie dopiero mieliśmy teraz przemeldować).

Jestem sfrustrowana - czy dla dobra dziecka mam się unosić honorem i zaczynać wszystko od nowa? Jak mam wynająć mieszkanie, niańkę iść do pracy - on ma dopiero 3 miesiące... Alimenty 300zł raczej sprawy nie załatwią. Może powinnam wziąć się w garść i spróbować ratować to co jest? A może wziąć na wstrzymanie i spróbować przejąć firmę?

Nie wiem co mam robić. Sytuacja jest trudna. Atmosfera toksyczna. Ja wyczerpana. Mam potworne wyrzuty sumienia, że skażę dziecko na życie bez ojca i de facto bez matki, która będzie musiała iść do pracy na pełny etat...

Jak to rozegrać, żeby było najlepiej dla dziecka?
    • delecta Re: Związek a "dobro dziecka" 01.07.12, 09:15
      >>Jestem sfrustrowana - czy dla dobra dziecka mam się unosić honorem i zaczynać wszystko od nowa?<<
      Tak, dla dobra dziecka i SWOJEGO dobra.

      >>Alimenty 300zł raczej sprawy nie załatwią<<
      A dlaczego akurat tyle, jeśli partner ma dobre studia i dobrą pracę?

      >> Mam potworne wyrzuty sumienia, że skażę dziecko na życie bez ojca<<
      A nie będziesz ich miała skazując dziecko na życie z toksycznym ojcem, przemocowcem? Chcesz doczekać kalki tatusia, następnego, który będzie Tobą pomiatał?

      Spróbowałabym zaproponować poradnię (na bank wyśmieje). Poszłabym do psychologa, żeby SOBIE pomóc. O ile partner nie doznał urazu głowy, to plecak i zamknięcie drzwi.
      Ajak jego rpdzice - też z takich grzecznych?
      • ichi51e2 Re: Związek a "dobro dziecka" 01.07.12, 09:35
        wez z konta polowe kasy, przelej na swoje, wynajmij mieszkanie, spakuj dzieciaka i do widzenia - jak ty ciagniesz firme to raczej cie nie wywali. Jesli obawiasz sie ze wywali to albo przejmuj firme cichaczem (a potem reszta (kasa wyprowadzka) albo szukaj innej pracy. Lepiej odejsc i troche stracic materialnie niz meczyc sie z debilem.
        • lelija05 Re: Związek a "dobro dziecka" 02.07.12, 15:23
          Czyli ma ukraść te pieniądze?
          • ina_nova Re: Związek a "dobro dziecka" 03.07.12, 10:15
            >>Pieniądze mamy na jego koncie ("przecież to wspólne")

            Nie można ukraść swoich pieniędzy. Jeśli wspólne, to można podejrzewać, że 50% sumy należy do niej.
      • kaseta77 Re: Związek a "dobro dziecka" 01.07.12, 09:38
        spróbuj to dobrze rozegrać. Honor, honorem ale żyć z czegoś trzeba. Przygotuj się dobrze do odejścia. Zacznij szukać opiekunki pracy mieszkania i dopiero jak to sobie wszystko ułożysz możesz zacząć myśleć o odejściu. Wcześniej jednak spróbuj przejąć przynajmniej część pieniędzy. Niestety nie macie ślubu więć nie masz co liczyć na podział majątku. Matką będziesz nawet jak będziesz pracować są prace w których nie spędza się całego dnia. A dziecko może mieć ojca to od niego zależy czy będzie chciał mieć z nim kontakt czy nie. Powodzenia.
    • aniazavonlea Re: Związek a "dobro dziecka" 02.07.12, 15:13
      Pomyśl czy kochasz tego faceta i czy chcecie razem coś budować. Zaproponuje terapię, jeśli nie będzie chciał to też jakiś sygnał że nie chce się dla Ciebie starać.

      Nie robiłabym teraz żadnych ruchów w kierunku odejścia. Dziecko ma 3 miesiące to stanowczo za mało żeby stanąć na nogi ale jeśli masz wsparcie otoczenia rodziców to może.
      Jesteś zależna finansowo, więc radze poczekać aż dziecko podrośnie i separować się stopniowo finansowo i
      psychicznie. Spędzać jak najwięcej czasu z osobami życzliwymi innymi mamami, możesz być po porodzie w lekkiej depresji i rzeczywiście możesz być lekko sfrustrowana i denerwująca i dlatego przydałoby Ci się wsparcie innych kobiet.
      Za jakiś czas jak wzmocnisz się spojrzysz na wszystko z dystansem i chłodno i będziesz mogła podjąć radykalne kroki ale jest wiele rzeczy które już teraz możesz zrobić żeby się wzmocnić.
      Paradoksalnie facet ma więcej szacunku dla silnej kobiety. Zastanów się czy naprawde nie ma
      żadnych fajnych rzeczy w tym związku dla których warto to ciągnąć...
      Dbaj o swoje bezpieczeństwo materialne nie powinnaś była dopuścić do takiej zależności materialnej...stawiaj sprawę jasno w rozmowie z nim i bądz miła...i trochę przebiegła...i nie marudź..wypłacz się przyjaciółce.Pomyśl też o własnej terapii czy grupie wsparcia.
      Przestrzegam przed pochopnymi decyzjami bo bycie samemu z 3 miesięcznym dzieckiem bez zaplecza finansowego i wspierającej rodziny będzie trudno...
    • alabama8 Re: Związek a "dobro dziecka" 02.07.12, 16:02
      Przyczaić się należy. Spokojnie i rzeczowo.
      Założyć własne konto - jeśli jesteś na macierzyńskim to chyba dostajesz wypłatę.
      Podjąć działania w celu uwspólnienia firmy którą ty prowadziłaś.
      Zacząć zabezpieczać sobie dupsko zbierając np. wyciągi bankowe dokumentujące wpływy (przy sprawie alimentacyjnej panowie nagle straszliwie biednieją).
      • azjaodkuchni Re: Związek a "dobro dziecka" 02.07.12, 18:44
        Skoro wcześniej prowadziłaś firmę , pracowałaś jesteś po dobrych studiach to masz głowę na karku i dasz radę. Dziewczyny wyżej dobrze Ci radzą. Lepiej bez ojca niż żyć w takim toksycznym domu.
        Czy może ci ktoś pomóc ? Mama , siostra , brat ? Jak byłam na studiach jedna z moich koleżanek studiująca zaocznie pracowała właśnie u takiej babki co od faceta uciekła kasy nie zarabiała wiele, ale ponieważ miała sama toksyczny dom to mieszkała u pracodawczyni za darmo i kiedy matka dziecka pracowała ta zajmowała się dzieckiem a weekendowo studiowała.
        Za chwilę skończy ci się macierzyński więc może żłobek? Nie miałabym skrupułów co do wzięcia połowy kasy z kont a tuż przed odejściem. Zamalowałabym bym się też ale życie układałabym sobie bez wyżej wymienionego pana.
    • hermenegilda_zenia Re: Związek a "dobro dziecka" 03.07.12, 10:05
      A ja nieodmiennie dziwię się w takich przypadkach, jak można przez tak długi czas (11 lat, czy w ogóle w trakcie wieloletniego związku) tak naiwnie i bezmyślnie nie dbać w najmniejszym stopniu o zabezpieczenie swoich interesów. Brak ślubu ( a zatem brak możliwości podziału majątku w razie rozstania), brak twojego nazwiska jako współwłaściciela firmy, którą de facto prowadzisz, brak mieszkania, samochodu - wszystko na pana. Na żadnym papierku, który ma jająkolwiek moc urzędową nie ma twojego nazwiska. A ojciec twojego dziecka najwyraźniej ma głowę na karku i potrafił się tak zakręcić i zabezpieczyć, a wyrwanie mu czegokolwiek będzie trudne, bo może oskarżyć cię o kradzież (np. środków z konta). Jak można się tak na własne życzenie załatwić! Tak, tak , ta wielka miłość, która rzeczywiście jest ślepa, tam gdzie jest to conajmniej niewskazane.
      • araceli Re: Związek a "dobro dziecka" 03.07.12, 11:04
        hermenegilda_zenia napisała:
        > Brak ślubu ( a zatem brak możliwości podziału majątku w razie rozstania),

        Ślub nie gwarantuje możliwości podziału majątku w razie rozstania.
        • hermenegilda_zenia Re: Związek a "dobro dziecka" 03.07.12, 11:07
          Nie gwarantuje, natomiast w przypadku braku intercyzy małżeństwo obejmuje jednak wspólność majątkowa, więc siłą rzeczy pani ma prawa do części majątku, który "uzbierał się" po ślubie.
    • izabellaz1 Re: Związek a "dobro dziecka" 03.07.12, 10:34
      lola_lu81 napisała:

      > Nie byliśmy formalistami, ślubu nie mamy.

      No widzisz...czasem dobrze być "formalistą".
    • amonette Re: Związek a "dobro dziecka" 03.07.12, 12:55
      Szczerze mówiąc nie chce mi się wierzyć
    • moustilou Re: Związek a "dobro dziecka" 03.07.12, 16:04
      zastanow sie, na spokojnie, jak bylo miedzy wami wczesniej, przed dzieckiem. jezeli jestes z nim 11 lat to chyba nie bylo zle?! zastanow sie dlaczego z nim sie zwiazalas, co w nim lubias, kochalas. na ile sie zmienil. czy na prawde sie zmienil.
      3 mies od urodzenia dziecka to nie jest duzo. czasami wyobrazenia cudownego zycia z dzidziusiem rozmijaja sie z realiami. dlaczego zdecydowaliscie sie na dziecko? trzeba czasu zeby nauczyc sie zyc w trojke. i wcale nie jest to takie proste.
      niemniej jednak, jest dla mnie nie do zaakceptowania wulgarne zachowanie!
      moze dacie rade na spokojnie pogadac i ustalic nowe zasady?
      nie wiem jak mozna przez 3 mies, zupelnie przekreslic 11 lat wspolnego zycia....
      no chyba ze wczesniej tez bylo nieciekawie, a teraz jest jeszcze gorzej.
      narodziny dziecka to jest najczesciej wielka rewolucja w zwiazku....
Inne wątki na temat:
Pełna wersja