kobietki... a jak Wy rozumiecie "spalony"?

02.07.12, 00:00
mój facet tłumaczy mi to po raz 128. i nie rozumiem....
    • pibelle Re: kobietki... a jak Wy rozumiecie "spalony"? 02.07.12, 00:08
      Gdy napastnik (?) dostanie piłkę tak, że jest sam na sam z bramkarzem. Musi być przynajmniej 1 obrońca po drodze.
      Tak mi się przynajmniej wydaje heh
      • yenna_m Re: kobietki... a jak Wy rozumiecie "spalony"? 02.07.12, 00:10
        https://kobieta-domowa.blog.pl/files/2012/06/600799_401038013267292_1742039846_n.jpg
    • yenna_m Re: kobietki... a jak Wy rozumiecie "spalony"? 02.07.12, 00:08
      a co tu tłumaczyć wink
      wchodzisz do kuchni, czujesz smród, zaglądasz do garnka a tam zwęglone, marne resztki wink

      zatrybiłaś już? wink
    • platki_sniadaniowe Re: kobietki... a jak Wy rozumiecie "spalony"? 02.07.12, 00:10
      to proste
      w chwili podania zawodnik przeciwnej drużyny musi byc przed wbijajacym gola, czyli bliżej jego bramki
      inaczej ktoś ciągle stałby pod bramką i czekał na piłkę i byłby sam na sam z bramkarzem smile
      • platki_sniadaniowe ale tylko w chwili podania 02.07.12, 00:11
        bo jak już dostanie piłkę to może już lecieć
        • lucadimontezemolo Re: ale tylko w chwili podania 02.07.12, 00:13
          www.kiep.pl/img38/2012/06/14/1339690178co-to-spalony-.jpg
        • m.mianowicz Re: ale tylko w chwili podania 02.07.12, 00:16
          hm... rozrysował mi .. pomogłosadwięcej wiem ale to dzieki różowemu i fioletotowemu
      • platki_sniadaniowe Re: kobietki... a jak Wy rozumiecie "spalony"? 02.07.12, 00:15
        > w chwili podania zawodnik przeciwnej drużyny musi byc przed wbijajacym gola, cz
        > yli bliżej jego bramki

        kurczę, bliżej swojej bramki
    • dziennik-niecodziennik Re: kobietki... a jak Wy rozumiecie "spalony"? 02.07.12, 00:26
      ja teoretycznie rozumiem, ale praktycznie zauwazam bardzo rzadko. i podziwiam sędziów że oni wiedzą gdzie W MOMENCIE PODANIA sa zawodnicy i kto jest blizej bramki. ja bym chyba nawet nie wyczuła ze wlasnie poszło podanie potencjalnie "spalające", kurde tu koles kopie piłkę, a ja mam wyczaic do kogo on podaje i kto tam gdzie stał... jakas makabra smile
      • angazetka Re: kobietki... a jak Wy rozumiecie "spalony"? 02.07.12, 00:29
        I na tym polega piłkarska inteligencja smile
        • dziennik-niecodziennik Re: kobietki... a jak Wy rozumiecie "spalony"? 02.07.12, 00:34
          raczej zez rozbieżny na tym polega wink
      • jowita771 Re: kobietki... a jak Wy rozumiecie "spalony"? 02.07.12, 06:59
        Po to stoi tam sędzia boczny. On się porusza na równi z zawodnikami i z jego punktu widzenia dobrze widać, czy był spalony. I sygnalizuje chorągiewką.
      • morekac Re: kobietki... a jak Wy rozumiecie "spalony"? 02.07.12, 08:41
        Bo w okolicach bramki i pola karnego stoi taki specjalny sędzia, który tylko na to patrzy. Ty usiłujesz śledzić cały mecz (ewentualnie zastanawiasz się, czy Ronaldo zmienił fryzurę w przerwie meczu), a oni koncentrują się wyłącznie na spalonych, faulach w polu karnym i kto ostatni dotknął piłki przed wyjściem na aut.
      • deelandra Re: kobietki... a jak Wy rozumiecie "spalony"? 02.07.12, 09:04
        właśnie od tego są sędziowie liniowi
        a Niemcy, jak grali z Włochami to już na maksa podkładali się pod spalone
      • frog1 Re: kobietki... a jak Wy rozumiecie "spalony"? 02.07.12, 12:19
        dziennik-niecodziennik napisała:

        > ja teoretycznie rozumiem, ale praktycznie zauwazam bardzo rzadko. i podziwiam s
        > ędziów że oni wiedzą gdzie W MOMENCIE PODANIA sa zawodnicy i kto jest blizej br
        > amki.

        to patrz na pasy na murawie
    • paartycja Re: kobietki... a jak Wy rozumiecie "spalony"? 02.07.12, 06:43
      no i co z tego,że ten rysunek jest dla mnie jasny i zrozumiały skoro kompletnie nie widzę tego na boisku? tongue_out
    • braat1 Re: kobietki... a jak Wy rozumiecie "spalony"? 02.07.12, 07:28
      Prosciej sie nie da smile www.joemonster.org/filmy/11369/Co_to_jest_spalony_
    • to_ja_tola Re: kobietki... a jak Wy rozumiecie "spalony"? 02.07.12, 09:21
      pffff to tak jak mi....big_grin tłumaczy i nic....Ostatnio niby zrozumialam,a tu okazuje się ,że jednak niebig_grin
    • chcesztomasz Re: kobietki... a jak Wy rozumiecie "spalony"? 02.07.12, 10:49
      "Wiem", ciężko mi to wytłumaczyć komuś te definicję i nigdy nigdy nie zwracam na to uwagi w trakcie meczu..więc ta definicja jest mi zbędna w sumie. A rozumiem to tak.

      Spalony jest wtedy kiedy w momencie podania do napastnika (tudzież innego zawodnika znajdującego się na polu karnym drużyny przeciwnej - pomocnika np) tenże napastnik znajduje się przed obrońcami.
    • luska1973 Re: kobietki... a jak Wy rozumiecie "spalony"? 02.07.12, 11:24
      A... wy tak na serio z tym spalonym nie kumacie?

      Czy jaja sobie robicie? Bo się pogubiłam.
      • lola211 Re: kobietki... a jak Wy rozumiecie "spalony"? 02.07.12, 11:31
        Przerazajace, no nie?
      • thorgalla Re: kobietki... a jak Wy rozumiecie "spalony"? 02.07.12, 12:00
        > A... wy tak na serio z tym spalonym nie kumacie?
        Podzielam wątpienie.
        Przecież to proste jak drut.

        Ale przyznam się,że w tenisie nie rozumiem właściwie niczego,setów,gemów,piłek setowych czy meczowych,punktacji i tych innych.Ale poznać nie zamierzam,więc darujcie sobie tłumaczenie big_grin
      • frog1 Re: kobietki... a jak Wy rozumiecie "spalony"? 02.07.12, 12:23
        Hehe, też mnie to zawsze dziwi, przecież to są proste zasady, które nawet półanalfabeci spod budki z piwem rozumieja. To chyba jest tak, że jak mowa o rzeczach tradycyjnie uznawanych za męskie, kobietki dostają blokady psychicznej i zwyczajnie głupieją ze strachu.
        • mysz1978 Re: kobietki... a jak Wy rozumiecie "spalony"? 02.07.12, 14:05
          wow! rysunek fioletoweg o i rozowego ekstra - po 25 latach nareszcie w pelni to zrozumialam!!
    • ola Re: kobietki... a jak Wy rozumiecie "spalony"? 02.07.12, 14:34
      kurde, sorry, ale nie wiem, jak można tego nie rozumieć po jednorazowym wytłumaczeniu.
      To nie mechanika kwantowa na Boga
      • ola Re: kobietki... a jak Wy rozumiecie "spalony"? 02.07.12, 14:38
        a co do "nie widzę tego na boisku" - dziewczyny, zlitujcie się.
        Jeśli jedni grają ubrani na czerowno a drudzy na zielono, to chyba widac wyraźnie, czy czerwony "wystaje" poza linię zielonych, nie? Wystaje - źle, nie wystaje - dobrze.
        Czego tu mozna, cholera nie rozumieć????
        • angazetka Re: kobietki... a jak Wy rozumiecie "spalony"? 02.07.12, 14:43
          Akcje podbramkowe są na tyle szybkie, że można tego nie widzieć. Patrzysz na gościa z piłką i nie musisz ogarniać, ilu zielonych jest przed tym czerwonym (zwłaszcza jeśli kamera też się na nim skupia). Po to tv daje powtórki z góry czy w zwolnionym tempie - wtedy faktycznie każdy powinien widzieć.
          • ola Re: kobietki... a jak Wy rozumiecie "spalony"? 02.07.12, 14:48
            no dobra. Nie zauważysz. Ale nie jesteś sędzią. Nie musisz widzieć wszystkiego na boisku. Po to sędzia liniowy na chorągiewkę a sędzia główny gwizdek, żeby wszyscy, nawet ci, którzy nie zauważyli w zamieszaniu, wiedzieli co i jak. A jak się ma wątpliwości, czy sędzia odgwizdał słusznie - od tego są powtórki.
            Nie rozumiem, o co chodzi z tą tajemniczością spalonego...
            • ola Re: kobietki... a jak Wy rozumiecie "spalony"? 02.07.12, 14:49
              a zagranie ręką rozumiecie? wink

              zagrania ręką też często nie widać z daleka przy zamieszaniu w polu karnym. Ale chyba rozumiecie????

              wink
            • angazetka Re: kobietki... a jak Wy rozumiecie "spalony"? 02.07.12, 14:52
              > no dobra. Nie zauważysz. Ale nie jesteś sędzią. Nie musisz widzieć wszystkiego na boisku

              No i o to chodzi chyba. Ideę spalonego każdy głupi zrozumie, ale nie każdy wyczai na pierwszym razem, z akcji. Zagrania ręką to w ogóle nie mamy szans zobaczyć, jeśli nie sygnalizuje jej sędzia albo piłkarze tongue_out
    • attiya Re: kobietki... a jak Wy rozumiecie "spalony"? 02.07.12, 14:37
      no i nie dziwota, ze później faceci chrzanią o tym, ze kobiety mają mniejsze mózgi, są głupsze i tak dalej w ten deseń, no naprawdę nie dziwię się....
      a tak na marginesie - nei przyznawałabym się, bo i nie ma do czego
Inne wątki na temat:
Pełna wersja