Kobiety w biznesie - wyliczanki cacanki

07.07.12, 01:48
Czyli dośc głupawy wywiadzik.
a ile jest posłanek, a ile jest kobiet prezydentów? A ile jest...

Nie powinno się patrzeć na kobiety i na mężczyzn przez pryzmat płci, tylko ich kompetencji. Jeżeli kobiety są dobrymi fachowcami, to dlaczego nie zajmują ważnych stanowisk?

Brak odpowiedzi.

Zamiast tego kolejna wyliczanka:

Wie Pan, iloma polskimi spółkami zarządzają kobiety?

- A pani wie?

Wiem, wiem. Jest sześć kobiet na 100 prezesów.

- Bardzo dobrze.

Dobrze, że tak mało?

- Nie, dobrze, że pani wie.

I wiem też, że 12 proc. członków zarządów spółek giełdowych to kobiety.

- Czyli albo kobiety są fachowcami, ale są dyskryminowane albo nie chcą pracować w biznesie. Moim zdaniem to drugie. A kto jest naczelnym "Gazety Wyborczej?"


No właśnie. Z czym się wiąże praca na wysokim stanowisku? Oprócz wysokich zarobków oczywiście?

ze stresem
z pełną dyspozycyjością
z przewanymi urlopami
z telefonami o północy i o 06:00 rano
z byciem na świeczniku
z krytyką publiczną

Śmiem twierdzić, że większość kobiet wcale tego nie pragnie, a te co naprawdę pragną i sie do tego nadają, to to mają! Ręka do góry która ematka miałaby ochotę się zamienić na pozycję z naszą Gronkiewicz Waltz albo Merkel?

Ile razy dostalyście od Waszego szefa maila wysłanego dziwacznej godzinie (np 2 nad ranem), albo wychodząc z pracy wyjątkowo późno widziałyście nadal zapalone światło w pokoju dyrektora lub pospiesznie mijając salę konferencyjną widziałyscie przez szybę trwające w najlepsze zebranie zarządu, które raczej nieprędko miałoby się skończyć?

Która ematka miałaby ochotę tam kwitnąć za cene czasu ze swoją rodziną? Która po zebraniu do 19:00 miałaby ochotę jeszcze na kolację służbową i powrót po północy by wstawać o 06:00? Raz na jakiś czas - fajna sprawa (przerabiałam kiedy wystepowałam w charakterze tłumacza, kierowcy, organizatorki w jednym), ale co kilka czy nawet kilkanaście dni już nie tak miło, prawda? Z powodu tamtej pracy posypał mi się związek, bo mimo, że była bardzo fajna, to również wymagajaca sporej dyspozycyjności i facet nie wytrzymał wiecznego czekania, a dzieci nawet w planach jeszcze nie było.

No, ręka do góry która ma chrapkę na fotel prezesa dużej firmy albo stanowisko premiera kraju?
    • bye.bye.kitty Re: Kobiety w biznesie - wyliczanki cacanki 07.07.12, 01:50
      chętnie i od zaraz

      nie jestem premierem.
      pracuję dziś od 7 rano do teraz, z przerwami na ematkę, półgodzinny spacer i umycie głowy.
      Biorę uposażenie premiera od zaraz, dodatek na kiecki i biuro też.
    • sumire Re: Kobiety w biznesie - wyliczanki cacanki 07.07.12, 01:57
      "śmiem twierdzić, że większość" - a znasz tę większość, że śmiesz twierdzić?...
      • amonette Re: Kobiety w biznesie - wyliczanki cacanki 07.07.12, 09:42
        Większość znają wszyscy i są od niej ekspertami wink
    • kropkaa Re: Kobiety w biznesie - wyliczanki cacanki 07.07.12, 02:06
      Podnoszę rękę w górę! Bardzo bym chciała być prezeską dużej formy albo premierką. Proszę pisać na prv. Nawet mam ku temu lepsze wykształcenie niż nie jeden premierów. Piłki nie kopię, ale też lubię leżeć i patrzeć w sufitwink Tzn. teraz nie mam na to czasu co prawda, ale więź z premierem została big_grin
      • kropkaa Re: Kobiety w biznesie - wyliczanki cacanki 07.07.12, 02:12
        ... niż nie jeden z premierów.
        • sueellen Re: Kobiety w biznesie - wyliczanki cacanki 07.07.12, 09:40
          A zrobilas w ogole cos w tym kierunku, zeby te posade dostac, czy liczysz moze na parytety? suspicious
          • kropkaa Re: Kobiety w biznesie - wyliczanki cacanki 07.07.12, 23:56
            Liczę na parytety tongue_out
    • policjawkrainieczarow Re: Kobiety w biznesie - wyliczanki cacanki 07.07.12, 06:09
      Moglas uprzedzic, ze material generuje womity.

      > Nie powinno się patrzeć na kobiety i na mężczyzn przez pryzmat płci, tylk
      > o ich kompetencji. Jeżeli kobiety są dobrymi fachowcami, to dlaczego nie zajmuj
      > ą ważnych stanowisk?


      > Brak odpowiedzi.

      Bo wywiad polega na tym, ze dziennikarz zadaje pytania, a gosc odpowiada, nie na odwrot, wiedzialas o tym? Ale jesli cie to pytanie dreczy, to odpowiedz jest prosta, tylko Kublikowej naprawde nei wypadalo jej wyartykulowac:
      Kompetentne kobiety nie zajmuja waznych stanowisk, bo te sa zajete przez takich zalosnie tepych bucow jak ten zalek.
      Ucieszona?
      A, i tak, chetnie bym sobie posiedziala wieczorkiem na zebraniu w charakterze premiera.
      • sueellen Re: Kobiety w biznesie - wyliczanki cacanki 07.07.12, 09:45
        To zaden wywiad tylko wyliczanki, dziennikarka nauczyla sie na pamiec statystyk i wyrywkowo z nich przepytywala. Gosc nie znal odpowiedzi, no to sama odpowiadala. A jak gosc zadal pytanie filizoficzne: dlaczego?, to zignorowala i wyliczala dalej.
        • amonette Re: Kobiety w biznesie - wyliczanki cacanki 07.07.12, 09:51
          Panna się wprawia w dobrej wierze wink
          Mnie bardziej wkurzają instrumentalne wypociny o "dzietności na kobietę", "współczynniku upralkowienia" itp statystyka stosowana.
    • joanna29 Re: Kobiety w biznesie - wyliczanki cacanki 07.07.12, 06:18
      Chcieć to bym chciala, ale nie teraz. Przez najbliższe lata wybrałam prace od 7-15, wyjątkowo mogę dokonczyc jakaś prace po tych godzinach. Na tym etapie życia ważniejsza jest dla mnie rodzina. Jak dzieci dorosna mogę robić, znając siebie pewnie będę, karierę zawodowa. Mam jednak i wykształcenie i doświadczenie (nabyte przed urodzeniem dzieci) które teraz pozwala mi osiągać przyzwoity dochód a w przyszłości rozwijać sie zawodowo.
    • followthesun Re: Kobiety w biznesie - wyliczanki cacanki 07.07.12, 07:50
      Obie funkcje mi pasują smile
    • chomiczkami Re: Kobiety w biznesie - wyliczanki cacanki 07.07.12, 08:27
      Ja bym nie chciała, nie lubię przesadnego ciężaru odpowiedzialności. Gdybym wiedziała, że od moich decyzji i mojego ogarnięcia zależy utrzymanie dwustu rodzin, osiwiałabym trzeciego dnia. Miałam takiego w rodzinie, co prezesował przez trzydzieści parę lat wielkiej firmie i w sumie nie zazdroszczę.
      • policjawkrainieczarow Re: Kobiety w biznesie - wyliczanki cacanki 07.07.12, 16:53
        Miałam takiego w rodzinie, co prezesował przez tr
        > zydzieści parę lat wielkiej firmie i w sumie nie zazdroszczę.
        >

        ale premier ma krotsza kadencje i zawsze moze niepowodzenia zwalic na poprzednia ekipe, a niewygodne ruchy pozostawic nastepnej, to o wiele lepsza fucha, niz prezesowanie smile
    • sanciasancia Re: Kobiety w biznesie - wyliczanki cacanki 07.07.12, 08:39
      Mów za siebie, a nie za mnie.
      Telefony o 2-giej w nocy się zdarzają, szczególnie jak serwer padnie.
      Maile też (i odpowiedzi na nie).
      Stres też.
      Tylko płaca nie ta, niestety.
    • amonette Re: Kobiety w biznesie - wyliczanki cacanki 07.07.12, 09:14
      Telefony o dziwnych godzinach, praca w nocy... Cholera, kiedy to zostałam premierem??? wink

      A na poważnie - założyłam niedawno podobny wątek. Czyli - od pewnego poziomu trzeba mieć krasnoludka za plecami i rodzinę na zdjęciu - i można startować. Mężczyźni taką drogę mają "cywilizacyjnie" przerobioną, im się w niej odruchowo pomaga, kobiety (często same) się blokują utratą rodziny i usiłują karierę i osobiście "odprawiane" życie rodzinne pogodzić. Co nie bardzo się udaje, przynajmniej jednostkom bez modyfikacji genetycznych.
    • sarling Re: Kobiety w biznesie - wyliczanki cacanki 07.07.12, 10:23
      Myślę, że jestem dobrym przykładem na kobietę z potencjałem, ale bez możliwości wink
      Choć też nie do końca.
      Mam sporo cech dobrego szefa, jestem bardzo pracowita, kreatywna. Mam wizję smile Ludzie lubią ze mną współpracować, ufają mi.
      ALE

      Mam też małe dzieci. Mogłabym rozwijać karierę i firmę tak, by stała się najlepszym tego typu przedsięwizięciem w Polsce, ale to oznaczałoby, że dzieci widywałyby mnie kilka godzin w tygodniu, a czasem wcale. Coś za coś. Mam jedynie nadzieję, że kiedy trochę podrosną, to dam czadu smile
      • policjawkrainieczarow Re: Kobiety w biznesie - wyliczanki cacanki 07.07.12, 16:56
        No wlasnie, moglabys, ale nie mozesz, bo masz male dzieci, wiec masz iles tam lat w plecy. Zalek zas uwaza, ze jak bys chciala, to bys mogla. Dzieci zas mozna na czas robienia kariery zahibernowac albo ukisic.
    • inguszetia_2006 Re: Kobiety w biznesie - wyliczanki cacanki 07.07.12, 10:29
      sueellen napisała:
      No właśnie. Z czym się wiąże praca na wysokim stanowisku? Oprócz wysokich zarob
      > ków oczywiście? ze stresem z pełną dyspozycyjością z przewanymi urlopami z telefonami o północy i o 06:00 rano z byciem na świeczniku z krytyką publiczną
      Witam,
      Z przerwanymi urlopami? Żart jakiś. Przerwać urlop to można pani Jadzi z marketingu, a nie kierownictwu. Nie ma takiej opcji, nikt nie przerywa urlopów kierownictwu. Kierownik jest zawsze bezpieczy. Telefony o północy? Następny żart. Konia z rzędem temu, kto zadzwoni do Dyrektora i jego "asów" po nocy? No chyba że kataklizm, trzęsienie ziemi, pożar, tsunami, zagrożenie terrorystyczne. Bycie na świeczniku? Ale to chyba tylko w spółkach skarbu państwa, co? Zdecydowanie mam chrapkę na bycie prezesówą;-D Tak naprawdę, czym jesteś wyżej, tym masz fizycznie mniej pracy, ale zwiększa się odpowiedzialność, choć to też nie jest takie oczywiste, bo odpowiedzialność delegujesz i twoja się jakby trochę "rozmywa".
      Takie gadanie, że kobieta nie da rady, że rodzina to stare męskie triki. A wymyślanie spotkań o 19 to element wrednego, upupiającego planu, bo nie ma żadnego logicznego uzasadnienia, dlaczego mają być o tej porze. Zdecydowanie, fajnie być prezesówką, nie mylić z prezydentem miasta, bo wszelkie publiczne stanowiska są obarczone dużym ryzykiem i są upierdliwe.
      Pzdr.
      Ing
      • sarling Re: Kobiety w biznesie - wyliczanki cacanki 07.07.12, 10:31
        OMG, nanga, ale brednia sad
      • bye.bye.kitty Re: Kobiety w biznesie - wyliczanki cacanki 07.07.12, 10:51
        dokładnie

        nigdy nie dzwoniłam w nocy do prezesa tylko do jego asystentki, która i tak wiedziała lepiej o co chodzi.
        Różne redaktory naczelne miały urlopy ile chcieć a pomniejsze redaktorki harowały tydzień po porodzie na pełnej k-wie.

        Na kierowniczym stanowisku można DELEGOWAĆ pracę (a jak się nie umie to się nie nadaje na kierownicze stanowisko) i rozdzielać odpowiedzialność. Ostatnie ogniwa tego łańcucha delegowania i dzielenia odpowiedzialności czyli pani Jadzia z marketingu mają być zawsze gotowe, zwarte, przytomne i odpowiadać klientowi/kierownikowi na maile choćby i o 3 nad ranem. I nikogo nie interesuje, ze Jaś, synek pani Jadzi, chciałby żeby mu po raz setny poczytać rano o lokomotywie czy Kubie Rozpruwaczu.
      • sueellen Re: Kobiety w biznesie - wyliczanki cacanki 08.07.12, 00:29
        Śmiech na sali. Kiedy całkiem ostatnio były problemy w fabryce i staneły wszystkie linie naraz, postawiony na głowie został calutki zarząd, telekonferencja co 3 godziny w niedzielę włączając dyrektorów na urlopach w Peru i mojego szefa na urlopie tacierzyńskim. Z resztą urlop tacierzyński przerwał na dwa dni z tego powodu.

        Tak było w PL, tak jest w UK w każdej firmie w której pracowałam.
    • bye.bye.kitty i jeszcze ta "krytyka" 07.07.12, 10:40
      poza "krytyką" ludzie na wysokich stanowiskach mogą liczyć na wagon wazeliny


      stażysta w redakcji, klepiący newsy od białego świtu, czy pomniejszy kot-admin opiekujący się kilkoma stronami może liczyć jedynie na maile o 2 w nocy, szkolenia w salkach bez okien (pacz: Agora na Czerskiej) , opieprz za wszystko i wyśmiewanki z literówek na forach (jak paczę na komenty pod artykułami w działach regionalnych czy publicystyce to zawsze się trafi coś w stylu "zatrudnijcie prawdziwych dziennikarzy, kogoś kto umie pisać") Redaktorki różne maja tak samo, niech która potwierdzi. Ba, nie dostają za to pensji premiera - bywa, że koło 1200 lub mniej zł, bywa, że (stażystki) nic.

      Malutki trybik, nie żaden prezesina - przedstawiciel handlowy - często kładzie się spać późną nocą w nieswoim łóżku (i nie z piękna kochanką czy kochankiem) a czasem by zaoszczędzić śpi w samochodzie. Po czym przed świtem rusza w drogę. Najczęściej nie mając nawet ZUSu zagwarantowanego przez swoją firmę (co premierom, prezesom i członkom nie grozi)
      Znam przedstawicielki handlowe, które po 72 godzinach w drodze i kimce w aucie przyjeżdżają do domu i rzucają sie prać, gotować paszę rodzinie do zamrażarki.

      Albo sprzątaczki. Jedna śpi w wygodnym łóżku, obok łóżka ma zdjęcie swoich dzieci. Widziała je "na żywo" rok temu, zobaczy za 3 miesiące, jak dostanie "urlop" i uskłada na podróż. na razie wysyła do domu ile może, a je, co "pąstwo" rzucą. Jest dyspozycyjna całą dobę bo w domu maleńkie dziecko Pani, zawsze jest więc coś do zrobienia.

      itd itp

      Oczywiście wszystkie te zawody to niesamowity prestiż, miła atmosfera, i czekoladki Merci w porównaniu z niewdzięcznymi warunkami pracy premiera, prezesa, parlamentarzysty.

      BTW - w firmach w których pracowałam, jeśli w gabinecie prezesa wieczorem paliło się światło to zazwyczaj właśnie ktoś je sprzątał albo asystentka przygotowywała prezesowi to , co mu będzie potrzebne następnego dnia.

      Biorąc to wszystko pod uwagę - myślę, że większość kobiet wolałaby się zdrzemnąć na zebraniu zarządu, zrzucając dyskretnie butki od Manolo pod designerskie krzesło, niż spać w PKSie, po 16 godzinach pracy fizycznej, w przepoconych ciuchach, które upierze w swój jedyny wolny dzień w tygodniu, szykując dla całej rodziny żarcie i dom na kolejny tydzień.

      smutne jęczenie o ciężkiej pracy premiera - żalek.pl
      ot, co
      • balconette o,o,o dobrze napisane 07.07.12, 13:10
      • sueellen Re: i jeszcze ta "krytyka" 08.07.12, 00:32
        Tyle że różnica jest taka, że te panie sprzątaczki 1000km od rodziny albo przedtawicielki w delegacjach robią to bo muszą, a nie dlatego, że chcą...
    • guderianka Re: Kobiety w biznesie - wyliczanki cacanki 07.07.12, 10:42
      Masz rację sue.
      "Albo rybka albo akwarium"-wszystko zależy od priorytetów.
      Pamiętam pewną rozmowę z p. dyrektor, gdy pracowałam jako agent ubezpieczeniowy. Dobry agent, rokujący i dajacy nadzieję na karierę. Pani dyrektor rozmawiała ze mną o moich wynikach i sugerowała, że powinnam wiecej czasu poświęcać na pracę itp , że masz szansę na...że ona widzi, że....itd itp. Odpowiedziałam jej, że niestety ale to niemożliwe. Bo ja pracuję dla pieniędzy, dla rodziny a nie kosztem rodziny. I to co wypracuję w takim wymiarze czasu mi wystarcza, bo najwazniejsza jest dla mnie rodzina. Pani dyrektor nie mogła pojąć, że nie chcę mieć więcej kasy i piąć się wyżej, że starcza mi to co mam. A ja wolałam pracować w narzuconym sobie rytmie, 3x w tygodniu po kilka godzin niż w kieracie-byleby zrobić karierę. NIe zrozumiała, bo mimo że fajna z niej babka to w wieku 35 lat nie miała ani Męża, ani rodziny. No ale dyrektorski stołek był.

      Dlatego ja nigdy nie zrobię "prezesowskiej", tudzież "dyrektorskiej' kariery. Mąż namawia mnie na dążenie "chociaż" do "kierownikowania' bo widzi mnie w takiej roli i stanowiskach ale ja wiem, z czym to się je...I tak jak mówisz-maile o dziwnych godzinach, siedzenie do nocy i od rana, częste delegacje. O nie, to nie dla mnie.
      • policjawkrainieczarow Re: Kobiety w biznesie - wyliczanki cacanki 07.07.12, 17:06
        guderianka napisała:

        > Masz rację sue.
        > "Albo rybka albo akwarium"-wszystko zależy od priorytetów.

        nie, nie ma racji, bo te rybki albo akearium dotyczą tylko kobiet. Facet może mieć i ósemkę dzieci i być prezydentem,, albo piątkę i być premierem.
        • guderianka Re: Kobiety w biznesie - wyliczanki cacanki 08.07.12, 10:06
          Przecie autorka pisze o kobietach w biznesie-a nie mężczyznach wink
        • analist73 Re: Kobiety w biznesie - wyliczanki cacanki 08.07.12, 10:38
          Facet może mieć wiele dzieci i robić karierę, bo on ma żonę od zajmowania się dziećmi.
    • piekielna-diablica Re: Kobiety w biznesie - wyliczanki cacanki 07.07.12, 10:48
      czasem chciałabym to wszystko "rzucić" i mieć ciepłą posadkę w godzinach "od - do"
      do powrotu do relacji, kiedy to ja jestem pracownikiem powstrzymują mnie wyłącznie trzy rzeczy:
      kasa
      nienawidzę mieć szefa, który może mi coś kazać
      mogę rozwijać swoje kompetencje jak chcę i kiedy chcę

      inna sprawa, że cierpią na tym relacje rodzinne - w chwilach kiedy jest gorąco mam bardzo mało czasu dla dziecka
      • bye.bye.kitty Re: Kobiety w biznesie - wyliczanki cacanki 07.07.12, 10:53
        ja mam odwrotnie

        nigdy nie miałam MNIEJ czasu dla rodziny i dziecka jak wtedy, kiedy byłam podwładną w redakcji (za najniższą krajową na śmieciowej umowie)
    • deelandra Re: Kobiety w biznesie - wyliczanki cacanki 07.07.12, 12:47
      No właśnie. Z czym się wiąże praca przy dziecku? Oprócz braku wysokich zarobków oczywiście?

      ze stresem
      z pełną dyspozycyjością
      z brakiem urlopów
      z pobudkami o północy o 02:00, o 04:00 i o 06:00 rano
      z byciem na świeczniku
      z krytyką publiczną - ze strony innych matek, rodziny itp

      śmiem twierdzić, że mam solidne doświadczenie w obu kierunkach
    • syswia Re: Kobiety w biznesie - wyliczanki cacanki 07.07.12, 13:50
      No wlasnie. Ja bym nie chciala, bo doskonale wiem, z czym to sie je. Naiwniaczki, ktorym sie podoba "deputat na garsonke" albo wieczorne birbantki i lezenie do gory brzuchem, po prostu nie maja pojecia o czym mowia wink
      Ja dziekuje za jedno, drugie i trzecie. Postoje. A raczej wyjde z biura o przyzwoitej godzinie i tyle mnie widzieli. Nie myslic z odrabianiem panszczyzny. Jestem kreatywnym, cenionym pracownikiem (LOL o ile korporacja "ceni" pracownika), ale nie dam sie wrobic w za wysokie stanowisko. Mam inny plan na zycie: odpracowac swoje, zarobic na prywatna wczesna emeryture i wtedy poswiecic sie pasjom, na ktore teraz jako pracownik korporacyjny nie mam czasu.
      • bye.bye.kitty Re: Kobiety w biznesie - wyliczanki cacanki 07.07.12, 13:56
        tia,

        w administracji państwowej też sobie wychodziłam o 16.00/17.00 i mogłam równo zlewać wszystko. nawet gdybym pasjansa cały dzień stawiała pewnie nikt by mi słowa nie powiedział.

        Biurewskie posady to jednak wyjątki.

        Poza tym nieco się plączesz w zeznaniach - wychodzisz o przyzwoitej godzinie czy na nic nie masz czasusmile?
        • deelandra Re: Kobiety w biznesie - wyliczanki cacanki 07.07.12, 14:01
          > Poza tym nieco się plączesz w zeznaniach - wychodzisz o przyzwoitej godzinie cz
          > y na nic nie masz czasusmile?
          10/10
        • syswia Re: Kobiety w biznesie - wyliczanki cacanki 07.07.12, 14:11
          Nie pracuje w administracji panstwowej i nie moge sobie pozwolic na ustawianie pasjansow calymi dniami, co raczej mozna wyczytac z mojego posta przy odrobinie dobrej woli.
          Wychodze z pracy o przyzwoitej porze, bo moge sobie na to pozwolic. Moje szefostwo nie moze i ja o tym doskonale wiem - dlatego nie chce dolaczyc do szefostwa. LOL.

          Co jeszcze wytlumaczyc jasniej?
          • bye.bye.kitty Re: Kobiety w biznesie - wyliczanki cacanki 07.07.12, 14:49
            ależ nicsmile)

            nic już nie trzeba tłumaczyćsmile
            • syswia Re: Kobiety w biznesie - wyliczanki cacanki 07.07.12, 16:36
              To sie bardzo ciesze.

              Ja bylam kiedys redaktorem naczelnym i to bylo super fajne - wtedy, kiedy nie bylo meza, nie bylo dzieci. Doskonale sobie zdaje sprawe z tego, ze po prostu nie moglabym tak zyc teraz. Za duzo obciazen rodzinnych.

              Ja sobie zdaje sprawe, bo mam porownianie, a Ty patrzysz na to z pozycji zagonionego pampersa. Taka juz jest kolej rzeczy w tym zawodzie - swoje trzeba wypisac, zeby dojsc do glownej kolumny wink
    • joxanna Re: Kobiety w biznesie - wyliczanki cacanki 07.07.12, 22:58
      Tylko, że to nie są warunki pracy ani dla normalnej kobiety, ani dla normalnego mężczyzny. Normalny człowiek ma życie poza pracą - czy to rodzinę, czy papugi, czy znajomych, czy figurki skleja, czy grzebie w samochodzie.
    • sei-ne Manager wysokiego szczebla 08.07.12, 01:04
      Jestem matka dwojki dzieci 15 i 5 lat. Po 17 latach pracy jestem managerem wysokiego szczebla w korporacji. Z druga corka spedzam duzo wiecej czasu niz spedzalam ze starsza, zajmujac nizsze stanowisko. Moje godziny pracy rozliczane sa rocznie. Mam do przepracowania 1700 h i maksymalnie 220h nadgodzin. Tak stanowi prawo. Dsypozycyjnosc? Tylko jak sie wali i pali.¨Po wyjsciu z biura nie ma mnie w pracy, zaczyna sie moj czas prywatny, a czas prywatny jest swiety. Dla mnie: im wyzej tym latwiej.
      • ledzeppelin3 Re: Manager wysokiego szczebla 08.07.12, 13:49
        Chirurg kobieta (czyli ja\) na oddziale klinicznym: praca po 36 godzin bez przerwy, osiem dyżurów po 24 godziny w miesiącu, plus po każdym dyżurze 8 godzin pracy, w czasie ostrych dyżurów, a takich jest 4 w miesiącu nierzadko 8-10 operacji w ciągu doby, ciągłe telefony z kliniki, w tym oczywiście o 2 w nocy do domu, że mój pacjent zakrwawił, dyspozycyjność, ogromna odpowiedzialność, negatywne nastawienie społeczne do lekarzy, 4o stopni na sali operacyjnej pod lampą, bo W SZPITALU KLINICZNYM W WARSZAWIE NIE MA MOWY O KLIMATYZACJI NAWET NA BLOKU OPERACYJNYM, papierologia, stres, widmo kary rzędu 3 tysięcy złotych jednorazowo od NFZ za nieprawidłowo wypisaną receptę, widmo prokuratora jak się coś w tym pośpiechu i presji spieprzy, widmo zakłucia HCV-łem i HIV-em, groźba bycia pobitą przez pacjenta, pensja niedająca zdolności kredytowej, przymus ciągłego kształcenia za własne pieniądze, w przeciwieństwei do np aplikantów (konferencja we wrześniu- 500 zł bez wyżywienia i noclegu oczywiście).
        Suellen, nie wiesz, co mówisz.
        • sei-ne Re: Manager wysokiego szczebla 08.07.12, 16:35
          Jestem pelna szacuku dla wykonawanego przez Ciebie zawodu. Tak, zaslugujecie na lepsze warunki pracy. Tak, zaslugujecie na godziwsza pensje. Ja wyksztalcilam sie w innym kierunku, z innymi mozliwosciami. Im wiecej doswiadczenia, tym wyzsze stanowisko. Im wyzsze stanowisko, tym wyzsze zarobki. Im wyzsze zarobki, tym mniejsza dyspozycyjnosc dla firmy. Ja ich za duzo kosztuje, zeby mi "pie...mi glowe zawracac". Tak wyglada moja zawodowa rzeczywistosc.
          • ledzeppelin3 Re: Manager wysokiego szczebla 08.07.12, 22:23
            Ja wyksztalcilam
            > sie w innym kierunku, z innymi mozliwosciami. Im wiecej doswiadczenia, tym wyzs
            > ze stanowisko. Im wyzsze stanowisko, tym wyzsze zarobki. Im wyzsze zarobki, tym
            > mniejsza dyspozycyjnosc dla firmy. Ja ich za duzo kosztuje, zeby mi "pie...mi
            > glowe zawracac". Tak wyglada moja zawodowa rzeczywistosc.
            I tak powinno być- wiedza, doświadczenie powinny być doceniane. Dziś nie wiem, czxy wybrałam swój zawód....choć kocham to, co robię, ale jestem wypalona. Kompletnie.
    • araceli Re: Kobiety w biznesie - wyliczanki cacanki 08.07.12, 16:50
      sueellen napisała:
      > Z powodu tamtej pracy posypał mi się związek,
      > bo mimo, że była bardzo fajna, to również wymagajaca spo
      > rej dyspozycyjności i facet nie wytrzymał wiecznego czekania,

      A kobieta wytrzyma? Dla kobiety taka sytuacja (wiecznego czekania) jest dobra? IMO tamtemu panu po prostu EGO nie wytrzymało a kobiety (niestety) godzą się na znacznie mniej. Smutne to w sumie...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja