rulsanka
07.07.12, 10:39
Teściowie chcą zabrać młodego (4 lata) we wrześniu do Hiszpanii, nad morze, na 10 dni. Ja będę wtedy w 8 miesiącu ciąży i tak naprawdę nie mam ochoty na rozstanie z synem - to nasze ostatnie chwile tylko we 3. Z drugiej strony ma do wyboru wyjazd z dziadkami albo chodzenie do przedszkola, które ostatnio mu bardzo nie odpowiada. (zastanawiam się też nad zmianą przedszkola właśnie od września). Na wyjeździe ma być druga para dziadków ze swoim wnukiem, o rok starszym.
Młody chodzi do przedszkola od ukończenia 2 lat i zazwyczaj było super. Jest towarzyski itp. Ostatnio ma jakiś lęk separacyjny i ciężej znosi rozstania i dłuższy pobyt w przedszkolu. Wydaje mi się, że to może być związane z ciążą. Nie chcę mu przysparzać dodatkowego stresu i to tuż przed urodzeniem się braciszka.
Młody nigdy nie wyjeżdżał bez rodziców, za to ja wyjeżdżałam bez niego 2 razy, na tydzień i na 10 dni. Przy tej dłuższej nieobecności brakowało mi go bardzo. Przy nieobecności tygodniowej czułam głównie ulgę, ale to było jak młody miał poniżej 2 lat i nie był jeszcze taki fajny jak teraz.
W te wakacje, o ile ciąża nie zacznie być problemowa, planuję 2 tygodniowe wyjazdy z młodym. Jeden do dziadków na wieś a drugi prawdopodobnie na Suwalszczyznę. Więc wyjazdy jakieś będą. Młody już wcześniej wyjeżdżał nad morze i nie był jakoś ponadprzeciętnie zachwycony. Rok temu w Chorwacji byliśmy kilka dni nad morzem, a młody cały czas marudził, że chce w góry. Pojechaliśmy więc w góry i był zadowolony (wiem, dzieci się zmieniają).
Poza tym mamy ogródek i w sumie u nas wakacje są cały czas.
Dziadkowie argumentują, że jak to, przecież odpoczniemy bez młodego itp. A ja wcale nie jestem przekonana. Weekend tak, jak najbardziej. Ale 10 dni i to za granicą wydaje mi się długo.
I teraz pytanie - co byście zrobiły na MOIM miejscu (bo dla niektórych mogę być kwoką itp. ale to nie ma znaczenia.) Problem w tym, że ja już chyba sama nie wiem, czego chcę. Raczej bym nie wysyłała, ale sama mam wątpliwości.