Powiedziałybyście własnemu dziecku o...?

25.06.04, 14:11
Czy powiedziałybyście swojemu dorosłemu już dziecku, że po wielu latach
zaszłyście znowu w ciążę i że zamierzacie ją usunąć? Co sądzicie o takiej
osobie i jej postępowaniu?
Jak można powiedziać nawet teoretycznie dorosłemu synowi/dorosłej córce, że,
brutralnie rzecz ujmując, chce się zabić jego brata lub siostrę?
Czy to nie jest straszny egoizm ze strony tej kobiety?
    • kubusala Re: Powiedziałybyście własnemu dziecku o...? 25.06.04, 14:17
      W życiu bym nie powiedziała, jak mozna obarczać własne dziecko takimi
      problemami.
    • verdana Re: Powiedziałybyście własnemu dziecku o...? 25.06.04, 14:22
      Nie, jeśli nie uważa przerwania za zabójstwo dziecka. Dla tej matki nie jest to
      zabójstwo brata/siostry tylko usuniecie ciąży i tyle. I też pytanie o
      okoliczności - może dziecko dowiedziało się o ciąży, a matka ma zamiar usunąć -
      i co wtedy? Ma powiedzieć że poroniła?
      • ewa2233 Re: Powiedziałybyście własnemu dziecku o...? 25.06.04, 14:27
        >> Ma powiedzieć że poroniła?

        Chyba byłoby to lepsze!
        Kłamstwo przy aborcji to "małe piwko".
    • mackowy4 Re: Powiedziałybyście własnemu dziecku o...? 25.06.04, 14:28
      Dodam jeszcze, że ta osoba jest kimś teoretycznie bliskim dla mojego synka. A
      ja nie mogę po prostu znieść myśli, że osoba zdolna do takiego czynu (to
      zupełnie nie mieści się w moim poczuciu moralności)i jeszcze do powiedzenia o
      tym własnemu dziecku dotyka mojego synka i go przytula. Czy ja reaguję
      normalnie?
      • verdana Re: Powiedziałybyście własnemu dziecku o...? 25.06.04, 14:40
        To bardzo trudne. Bo jednak nie jest tak, ze wszyscy uważają aborcję za
        morderstwo. Dla twojej znajomej moze to być zabieg moralnie obojetny
        (niezależnie od tego, jak to oceniasz). I dlatego nie widzi nic złego w
        mówieniu o tym dorosłym dzieciom. Natomiast poronienie nie tak łatwo udawać - i
        o to głównie mi chodziło.
    • triss_merigold6 Re: Powiedziałybyście własnemu dziecku o...? 25.06.04, 15:15
      Nie, bo uważam to za prywatną sprawę kobiety. Powiedziałabym w przypadku ciąży
      pozamacicznej, która i tak musiałaby zostać usunięta.
      • le_lutki Re: Powiedziałybyście własnemu dziecku o...? 25.06.04, 15:29
        Sama nie czuje sie zdolna do aborcji przy moim podejsciu do macierzynstwa,
        dzieci itd, wiedzialam tez, ze nie usunelabym ciazy nawet gdyby przy badaniach
        prenatalnych sie okazalo, ze moje dziecko jest chore np na zespol Downa (a
        mielismy powody sie tego obawiac). Tym niemniej jestem jak najbardziej za tym
        aby kobieta miala prawo wyboru, bo nie kazdy jest mna, ma moje poglady, warunki
        zyciowe itd itp. To tak dla kontekstu.
        Doroslemu dziecku mysle, ze powiedzialabym, gdybym juz zdecydowala sie na
        aborcje, bo to po prostu bylaby prawda. Czy dziecko by mnie potepilo czy nie to
        juz jego indywidualna sprawa. Lepiej tak niz zeby mialo to wyjsc na jaw przy
        innej okazji przez przypadek, jako "ukrywany sekret rodzinny" - to dopiero
        spustoszenie w psychice! A takie rzeczy wychodza na jaw! Dodam, ze we Francji
        nie jest to wcale czyms rzadko spotykanym a wiekszosc kobiet uwaza aborcje za
        najwazniejsze prawo jakie republika im przyznala. Ja na poczatku liceum
        wiedzialam, ze moja kolezanka z klasy przerwala niechciana ciaze - nikogo to
        nie dziwilo. Znam tez tutaj osoby, ktore usunely ciaze nie z powodow
        zdrowotnych. Mysle wiec, ze takie wczesne "otarcie" o to trudne zagadnienie
        sprawia, ze mam do tego taki stosunek, jaki mam.
        I zgadzam sie z ktoras przedmowczynia, ze inaczej sprawa wyglada w
        rodzinie/otoczeniu, w ktorym aborcja jest jednoznaczna morderstwem, a inaczej
        kiedy jest postrzegana jako zabieg podjety po doglebnym zastanowieniu dla dobra
        wszystkich i glownej zainteresowanej. ZAWSZE natomiast bylaby to rozmowa
        nielatwa.
        Pozdrawiam
    • wieczna-gosia Re: Powiedziałybyście własnemu dziecku o...? 26.06.04, 11:35
      Poniewaz zilka zadala mi wczoraj takie pytanie wink) tylko bardziej ogolne wink)
      wiec powiem tak:
      nigdy nie konsultowalam z dziecmi moich planow macierzynskich.
      Starszym oczywiscie na pytanie bezposrednie "czy mamusiu jeszcze cos urodzisz"
      odpowiadalam rownie bezposrednio ze 'myslimy o tym z tata" bo w koncu to tez
      wplynie na ich zycie wink)
      ale:
      nigdy w zyciu nie spytalabym sie dziecka czy chce brata czy siostre i na tej
      podstawie nie podjelabym decyzji ( w zartach oczywiscie tak w stylu jak chces
      brata pogadaj z tatusiem...)
      analogicznie nigdy nie powiedzialabym ze jestem w ciazy i zamierzam ja usunac
      lub zatrzymac- dla mnie to uklad dwojkowy- dzieciom o ciazy mowilam kiedy juz w
      niej bylam na 100% i kiedy juz hormony sie uspokajaly na tyle ze wiedzialam na
      czym stoje. Dlatego o ciazy przed Przemkiem moje dzieci nie wiedzialy- starsze
      sie dowiedzialy ze mama sie zle czuje bo stracila ciaze mlodsze wiedzialy
      wylacznie ze mama chora.
      I w ogole uwazam ze rozrod i rozmowy o rozrodzie naleza do dwojga sprawcow
      rozrodu wink)
      • mmc2 Re: Powiedziałybyście własnemu dziecku o...? 26.06.04, 15:25
        Podpisuje sie obiema rekami pod tym co napisala wieczna - gosia.
        Ja tez uwazam i tak zrobilam! poinformowalam o ciazy moje dzieci
        dopiero po rozmowie z mezem.
        Nigdy nie przyszloby mi do glowy rozwazac te sprawy ze starszym rodzenstwem.
        A juz aborcja jest moim zdaniem wylaczna sprawa rodzicow.
    • libra.alicja Re: Powiedziałybyście własnemu dziecku o...? 26.06.04, 18:44
      Akurat w Polsce aborcja jest nielegalna, więc to trochę tak, jakby się zwierzać
      dziecku (nawet dorosłemu), że ma się zamiar popełnić przestępstwo.
      • wieczna-gosia Re: Powiedziałybyście własnemu dziecku o...? 26.06.04, 21:29
        Libra np gdy plod ma wady letalne- ciaze mozna usunac. Pozostalych przypadkow
        dopuszczenia przerywania nie wymieniam bo wyobrazic dobie ze matka nawet do
        doroslego dziecka mowi- wiesz zgwalcono mnie chyba usune jest niemozliwe wink)
    • misinka81 Re: Powiedziałybyście własnemu dziecku o...? 27.06.04, 12:01
      Nigdy!!!
      Po pierwsze: nie usunęłabym nigdy ciąży.
      Po drugie: co by sobie o mnie moje dziecko pomyślało, gdybym to zrobiła? O mnie
      jako matce? Że jego przyjęłam, a tego dziecka nie? A może mama też mnie kiedyś
      chciała usunąć? Może jej się nie udało i teraz żałuje, jak jestem niegrzeczny?
      Poza tym podobno dzieci przez skórę czują,że ich mama usunęła ciążę. Tak gdzieś
      o tym słyszałam...........
    • bea.bea Re: Powiedziałybyście własnemu dziecku o...? 27.06.04, 12:20
      Myśle , że to czy powiedzieć czy nie, zależy od tego jakie relacje sa miedzy
      tymi dwoma dorosłymi osobami. Myśle rownież , że jeśli matka podejmuje tego
      typu rozmowe z dzieckie , to jest to dowód ogromnego zaufania jakim musza sie
      darzyć te osoby i chyba mozna im tego pozazdrościć, bo nie podejżewam
      lekkomyslności matki
      • driadea Re: Powiedziałybyście własnemu dziecku o...? 27.06.04, 21:02
        Nie powiedzialabym, bo to nie jego sprawa.
    • malowana_lala Re: Powiedziałybyście własnemu dziecku o...? 28.06.04, 11:48
      mackowy4 napisała:

      > Czy powiedziałybyście swojemu dorosłemu już dziecku, że po wielu latach
      > zaszłyście znowu w ciążę i że zamierzacie ją usunąć? Co sądzicie o takiej
      > osobie i jej postępowaniu?

      nie sądzę, ale ludzie w końcu się z biegiem lat zmieniają.
      wszystko zalezy tez od okolicznosci
      bo przeciez moge teorewtycznie (tfu tfu) zostac zgwalcona przy tym doroslym
      dziecku
      i mysle, ze jednak taka sytuacja zmienia nieco spojrzenie na sprawę

      > Jak można powiedziać nawet teoretycznie dorosłemu synowi/dorosłej córce, że,
      > brutralnie rzecz ujmując, chce się zabić jego brata lub siostrę?
      > Czy to nie jest straszny egoizm ze strony tej kobiety?

      wszystko to kwestia podejscia
      dla jednych kobiet 6-tygodniowy plod to dziecko, czlowiek
      dla innych to tylko zarodek, plod, ktory teoretycznie przy sprzyjających
      okolicznosciach ma szanse sie rozwinąć w czlowieka

      wszystko zalezy od spojrzenia na te kwestie.
      jesli ktos widzi czlowieka w tym 6-tygodniowym plodzie, widzi siostre/brata
      starszego dziecka - to egoizm

      jesli widzi tylko wzrastające komorki - to juz chyba zmienia postac rzeczy
      • ewa2233 Re: Powiedziałybyście własnemu dziecku o...? 28.06.04, 12:12
        Wszystko jedno jakie poglądy ma rodzic:
        czy aborcja to zabicie dziecka, czy "pozbycie sie płodu".
        NIE MA SIĘ PRAWA do obarczania dzieci takimi wiadomościami !!!
        Może kiedyś dziecko będzie uważało, że aborcja to zabójstwo
        i nie będzie miało możliwości spojrzeć na swą matkę inaczej jak na zbrodniarkę!
        Okropność !!!
        • malowana_lala Re: Powiedziałybyście własnemu dziecku o...? 28.06.04, 12:20
          ewo, ja sie tylko zastanwiam, co zrobic w sytuacji, gdy dziecko (chocby to
          pełnoletnie) jest świadkiem gwałtu na matce? Albo współofiarą gwałtu (bo takie
          rzeczy też sie zdarzają)?

          I przez przypadek dowie się o ciąży matki z tego gwałtu? Malo tego - dziecko
          rowniez spodziewa się dziecka z gwaltu? (tak hipotetycznie - ale wymyslilam.
          Jednak i taki scenariusz jest mzliwy)

          To tez okropnosc podzielić się informacją o aborcji? (dodam, ze usniecie ciazy
          z gwaltu prawo polskie dopuszcza)

          ja nie wiem
          zastanawiam się

          ciągle uwazam, że to kwestia sumienia, warunkow w jakis sie wychowywalo,
          światopogladu i okoliczności.
          • le_lutki Re: Powiedziałybyście własnemu dziecku o...? 28.06.04, 13:48
            Dokladnie sie podpisuje pod ostatnim zdaniem poprzedniczki. Ja wyroslam po
            czesci w Polsce, w ktorej krazyly teksty nienarodzonego dziecka opisujacego jak
            je zabijano i jak wyrzucono na smietnik (??) jego drzace cialko (dokladnie
            pamietam tan tekst), a we Francji w szkole o aborcji dowiedzialam sie przy
            okazji wszystkich innych sposobow i okolicznosci zapobiegania/przerywania ciazy
            (w podstawowce!!) i jak mowie kwestia ta "dotykala" rozne osoby z mojego
            otoczenia. Wiec mysle, ze ktos, kto od urodzenia funkcjonuje w srodowisku,
            ktore na aborcje patrzy jak na zabieg (PRZEDE WSZYSTKIM ze wzgledow
            zdrowotnych, ale i spolecznych niekiedy)nie bedzie mial az takich trudnosci w
            rozmawianiu o tym jak ktos, dla kogo jest to morderstwo i komu
            religia/etyka/przekonania itd zabraniaja takich dzialan. To oczywiste. Nie
            mowie tez, ze rozmawialiby o tym przy obiedzie czy podczas spaceru z rodzina,
            bo bez przesady, ale rozmowa taka JEST mozliwa dla niektorych.
            Dla podkreslenia jak rozny jest stosunek do spraw utrzymywania/przerywania
            ciazy tutaj, podam kilka dosyc drastycznych przykladow (dla mnie drastycznych):
            jesli dziecko urodzi sie zywe ale ciezko uposledzone lekarze francuscy z zasady
            mu nie pomagaja przezyc (tzn nie zabijaja oczywiscie - jesli przezyje to
            dobrze, jesli nie to nie). Mialam multum badan prenatalnych w ciazy pod kontem
            glownie toksoplazmozy (co miesiac), rozyczki (przed ciaza), listeriozy, chorob
            genetycznych (mamy przypadki w obu rodzinach) poniewaz lekarz - jesli kobieta
            odmowi np zaszczepienia sie na rozyczke przed ciaza - moze ODMOWIC prowadzenia
            jej ciazy jesli kobieta zlapie ta chorobe - tak wielkie sa mozliwe komplikacje.
            Najczesciej da jej od razu skierowanie na przerwanie ciazy. Jest to przypadek
            nie podlegajacy w ogole dyskusji najczesciej! Taka jest prawda... Coraz wiecej
            ginekologow odmawia tez nagrywania USG na video, bo jesli sie okaze, ze cos
            przeoczyli przy okazji diagnostyki prenatalnej, to kobieta ma dowod rzeczowy i
            moze podac go do sadu, ze jej nie uprzedzil/nie wykryl i MUSIALA urodzic chore
            dziecko. Juz dobrych pare razy tak bylo... I nic tu nie ma do rzeczy fakt, ze
            JA uwazam to za niemoralne... Kontekst pozostaje kontekstem i on ksztaltuje
            poglady danej jednostki...
            Pozdrawiam
    • samumer Re: Powiedziałybyście własnemu dziecku o...? 28.06.04, 13:20
      nigdy, bez względu na okoliczności.
      będąc nastolatka, dowiedziałam się , że osoba z mojej rodziny usunęła ciąże.
      było to dla mnie szokiem i od tamtej pory inaczej ją odbierałam , nie była już
      moją kochana ciocią.
      Teraz jestem dorosła i już inaczej reaguję na takie informacje , ale dla umysłu
      nastoletniego , dla kogoś kto jeszcze nie ma dzieci może to być szokiem - tym
      bardziej że chodzi o własną matkę. Nie mówić nikomu, jeżeli musi to zrobić to
      tylko ona , mąż i lekarz mają prawo o tym wiedzieć , pozdrawiam ola
    • blelala Re: Powiedziałybyście własnemu dziecku o...? 28.06.04, 14:04
      rozmawiamy tu o wyimaginowanej sprawie,
      a co zrobiłybyście , czy jak byście zareagowały, gdyby dziś wasza mama wam
      powiedziała że zaszła w ciąże....?
      i że myśli o usunięciu , ma przecież swoje lata?
      • malowana_lala Re: Powiedziałybyście własnemu dziecku o...? 28.06.04, 14:10
        blelala napisała:

        > rozmawiamy tu o wyimaginowanej sprawie,
        > a co zrobiłybyście , czy jak byście zareagowały, gdyby dziś wasza mama wam
        > powiedziała że zaszła w ciąże....?
        > i że myśli o usunięciu , ma przecież swoje lata?

        coz, uznalabym, ze to sprawa mojej matki
        i zew rzeczywiscie lepiej bedzie, jesli sie nie zdecyduje na taką ciążę.
      • bea.bea Re: Powiedziałybyście własnemu dziecku o...? 28.06.04, 14:15
        uszanowałabym jej decyzje, i to ze zwraca sie do mnie o rade, ale nie wiem co
        bym jej powiedziała
    • tygrysia_suka Re: Powiedziałybyście własnemu dziecku o...? 29.06.04, 20:02
      >otoczenia. Wiec mysle, ze ktos, kto od urodzenia funkcjonuje w srodowisku,
      >ktore na aborcje patrzy jak na zabieg (PRZEDE WSZYSTKIM ze wzgledow
      >zdrowotnych, ale i spolecznych niekiedy)nie bedzie mial az takich trudnosci w
      >rozmawianiu o tym jak ktos, dla kogo jest to morderstwo i komu
      >religia/etyka/przekonania itd zabraniaja takich dzialan. To oczywiste. Nie
      >mowie tez, ze rozmawialiby o tym przy obiedzie czy podczas spaceru z rodzina,



      Ja właśnie funkcjonowałam w środowisku , gdzie aborcja była legalna……i oto
      właśnie chodzi żeby nie tworzyć środowiska, w którym o aborcji rozmawia
      się „przy obiedzie”
      Moja mama po obiedzie, zaprowadziła mnie do ginekologa w 4 mis. ciąży a po
      zabiegu zaproponowała mi kolację!!!!!!!




      >wszystko to kwestia podejscia
      >dla jednych kobiet 6-tygodniowy plod to dziecko, czlowiek
      >dla innych to tylko zarodek, plod, ktory teoretycznie przy sprzyjających
      >okolicznosciach ma szanse sie rozwinąć w człowieka
    • chalsia Re: Powiedziałybyście własnemu dziecku o...? 29.06.04, 20:22
      Ja jako mocno dorosła już osoba niechcący dowiedziałam się od kogoś z rodziny,
      że moja mama usunęła ciążę. Z tatą doszli do wniosku, że nie dadzą rady z
      drugim dzieckiem (to się teraz nazywa względy ekonomiczne).
      Gdyby tego nie zrobiła, miałabym o 2-3 (chyba) lata młodszą siostrę (nie wiem
      czy siostrę, ale jakoś tak mi się wyimaginowało, że siostrę).
      Uważam, że miała prawo podjąć taką decyzję.
      Uważam, że źle się stało, że dowiedziałam się od kogoś z rodziny a nie od niej.
      Nigdy z nią o ty, nie rozmawiałam, bo mama nie wie, że ja wiem.
      Jest mi OK być jedynaczką, ale mimo wszystko żałuję, że nie mam rodzeństwa, i
      to tym bardziej im jestem starsza, bo za jakiś czas będę sama z dzieckiem na
      świecie.

      Pozdrawiam,
      Chalsia
    • lola211 Re: Powiedziałybyście własnemu dziecku o...? 29.06.04, 20:44
      Ja pamietam, jak moja matka (3 dzieci) kiedys mi powiedziala, mialam
      kilkanascie lat, ze gdyby zaszla po raz kolejny, to ciaze by usunela.Dla mnie
      do dzis pozostaje niezrozumiale, po co ona mi to mówila? Sama nie potepiam
      aborcji,wiem ze to bardzo czesto dramat dla matki, nie błahe "usuniecie zeba",
      ale mówienie tego własnemu dziecku jest idiotyzmem.
      --------------------------------------------------
      Chcesz schudnąc, zdrowo sie odżywiać, zajrzyj tu:

      forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=11143
Pełna wersja