A teraz o cyklistach

12.07.12, 22:05
We Wrocławiu od kilku dni łapanka rowerzystów.O ile jestem za tym, by surowo karac tych pedzacych chodnikiem czy przejezdzajacych na pasach, w tym na czerwonym swietle, to nie bardzo kumam czepianie sie rowerzystów jezdzacych normalnie,ale po chodniku.Tam,gdzie nie ma sciezki rowerowej.Bo powinni jechac ulica.

Jak mozna zmuszac ludzi na rowerach do takiego ryzyka? Trzeba byc kamikadze, by poruszac sie na tym samym odcinku co samochody.
Córce tego zabraniam.Ma jezdzic po wyznaczonych sciezkach i po chodniku tam,gdzie jej nie ma, chocby pod grozba zaplacenia mandatu.Policjanci niech sobie sami ryzykuja zyciem wlasnych dzieci.
    • gryzelda71 Re: A teraz o cyklistach 12.07.12, 22:10
      Sama też nie jeżdzę po ulicach.Za duże ryzyko.Mam nadzieję,że do nas ten pomysł nie dotrze.
      • best_bej Re: A teraz o cyklistach 12.07.12, 22:15
        też przeniosłam się na chodnik, warszawscy kierowcy (szczególnie autobusów) nie znają litości.

    • platki_sniadaniowe Re: A teraz o cyklistach 12.07.12, 22:18
      Rowerzyści to chyba najbardziej znienawidzona grupa uczestników ruchu drogowego.Kierowcy ich nienawidzą bo utrudniają jazdę, są mało widoczni. Piesi tez ich nie lubią.
      Scieżek rowerowych jest zbyt mało by sie swobodnie przemieszczać.
      Wychodzi na to że, rowerem to najlepiej do lasu na grzyby.
    • naomi19 Re: A teraz o cyklistach 12.07.12, 22:19
      Ja jeżdżę po jezdni- ale w takich miejscach, w których można mnie bez problemu wyprzedzić, jeśli utrudniałabym ruch- zjeżdżam na chodnik- ale jadę bardzo powoli, często jeśli jest sporo pieszych nie wyprzedzam tylko jadę za nimi baaaaaaardzo powoli.
      Dziś jechałam samochodem za mamusią z syneczkiem, który jechali sobie prawie że środeczkiem jezdni, pedałując tak, że moja czterolatka szybciej śmiga. W centrum miasta, o godz. 16. Za nimi sznur samochodów, jakieś 5 (?) km na godzinę. Chodnik pusty. Zjechać bliżej krawędzi nie łaska. Na rondzie zero sygnalizacji z ich strony. Miałam ochotę zatrąbić, na szczęście (w żółwim tempie) skręcili.
      Rowery fajna rzecz, ale trzeba jeździć z głową a nie blokować pół miasta.
      Szkoda, że nie ma ścieżek...
    • cmentarna.polka Re: A teraz o cyklistach 12.07.12, 22:24
      Ja się boję jeździć po ulicach (nie mówię o tych mało uczęszczanych albo w nocy, kiedy nie ma ruchu) i narażam się notorycznie na mandat, świadomie. Niestety - to, że mam pierwszeństwo nie zmienia faktu, że zmotoryzowani są po prostu więksi i z kraksy wyjdą w porównaniu do mnie bez szwanku lub z niewielkim uszczerbkiem.
      Zwyczajnie boję się obserwując zachowania kierowców.
      • anyx27 Re: A teraz o cyklistach 13.07.12, 10:17
        Polecam:

        polskanarowery.sport.pl/msrowery/1,105130,11674505,Jak_jezdzic_rowerem_po_miescie__Rowerem_miedzy_pieszymi.html
        • anyx27 Lola 13.07.12, 10:17
          Ile lat ma twoja córka?
          • heca7 Re: Lola 13.07.12, 10:26
            Po mniejszych uliczkach z niewielkim ruchem jeździmy po drodze. Ale tam gdzie ruch jest większy- po moim trupie. Mam w doopie co się komu podoba , niech sam swoje dziecko tam puści. Jedziemy po chodniku albo dzieci chodnikiem a my obok po ulicy.
            • anyx27 Heca 13.07.12, 10:29
              Ale może warto byłoby się najpierw z przepisami zapoznać, zanim na rowerze zaczniesz po mieście śmigać? Ktoś każe ci po ulicy z dzieckiem jechać?
              • ola Re: Heca 13.07.12, 10:30
                jeśli dziecko ma powyżej 10 lat - to tak
              • melmire Re: Heca 13.07.12, 10:33
                Czasem nie ma wyjscia - ale pisze to z miasta gdzie czasem chodnikow nie przewidziano, niestety. Rekordzistka jaka widzialam miala na rowerze TROJE dzieci, codziennie widzialam je jak odwozila je do szkoly. Jedno w przodu, drugie z tylu, trzecie na specjalnym siedzisku posrodku. Szczerze mowiac zawsze na jej widok cierpla mi skora, bo wygladalo toto ciezko i malo zwrotnie, ale kierowcy widzac dzieci omijali ja szerokim lukiem, albo czekali az da sie taki manewr wykonac.
        • cmentarna.polka Re: A teraz o cyklistach 13.07.12, 16:44
          anyx27 napisała:

          > Polecam:
          >
          > polskanarowery.sport.pl/msrowery/1,105130,11674505,Jak_jezdzic_rowerem_po_miescie__Rowerem_miedzy_pieszymi.html

          Ja to wszystko dobrze wiem, ale mieszkam akurat przy ruchliwej (i to bardzo) ulicy, którą nikt nie jedzie 50 km/h, choć takie są przepisy, jest wyścig, tłok i aramgedon. nie oszukujmy się, mało który kierowca przestrzega ograniczeń prędkości, widzę to codziennie z okna. I jadę po chodniku, oczywiście z prędkością pieszego, często prowadząc rower, staram się nie wchodzić w paradę innym. I nie dzwonię, żeby mi zeszli z drogi, bo często sama chodzę piechotą i wiem, jakie to irytujące.
    • ola Re: A teraz o cyklistach 13.07.12, 10:22
      W 100 % zgadzam się z tobą.
      Często jeźdzę na rowerze z 2,5 latką w foteliku rowerowych i NIGDY nie wjechałabym razem z nią na ulicę, między samochody prujące 100 km/h
      • anyx27 Re: A teraz o cyklistach 13.07.12, 10:25
        ola napisała:

        > W 100 % zgadzam się z tobą.
        > Często jeźdzę na rowerze z 2,5 latką w foteliku rowerowych i NIGDY nie wjechała
        > bym razem z nią na ulicę, między samochody prujące 100 km/h

        A ktoś ci każe?
        • ola Re: A teraz o cyklistach 13.07.12, 10:28
          kiedy jestem z dzieciem - nie.
          Kiedy jestem bez dziecka - powinnam zjechać na ulicę. Często jednak tego nie robię, bo w okolicach mojego domu ulice to tory wyścigowe dla samochodów, które często jeźdzą ok. 100 km/h, nie respektują znaków (notorycznie ignorowane skrzyżowania równorzędne koło mojego domu)
          • anyx27 Re: A teraz o cyklistach 13.07.12, 10:30
            Zaraz, zaraz. Przed chwilą pisałaś o dziecku w foteliku, że nigdy nie wjechałabyś na ulicę. To spytałam, czy ktoś ci każe. A ty teraz, ze z dzieckiem nie. To po co o tym piszesz?
            • anyx27 Re: A teraz o cyklistach 13.07.12, 10:32
              Rowerzysta może (ale nie musi) korzystać z chodnika w wielu przypadkach: gdy ma pod opieką dziecko w wielu do lat dziesięciu, w trakcie ekstremalnie złej pogody (gołoledź, mgła, porywisty wiatr itp), albo gdy na drodze dopuszczono prędkość wyższą niż 50 km/h, a jednocześnie chodnik ma co najmniej 2 metry szerokości.

              Zatrzymajmy się na chwilę nad tym ostatnim wymogiem, bo to on w praktyce dotyczy nas najbardziej. Obejmuje on niemal wszystkie drogi poza terenem zabudowanym oraz części tras w mieście, na których dopuszczalna prędkość została podniesiona z 50km/h na wartość większą. Mało kto jednak wie, że pomiędzy godzinami 23 wieczorem, a 5 rano w terenie zabudowanym prędkość dopuszczalna wynosi 60km/h. Wtedy wolno nam jechać chodnikiem przy niemal każdej ulicy w mieście (nie dotyczy to ulic, na których stoją znaki ograniczające prędkość do 50 km/h lub mniej).
              • ola Re: A teraz o cyklistach 13.07.12, 10:35
                misję jakąś masz z tymi dziećmi? Po co powtarzasz to samo w 3 postach, chociaz już wyraźnie ci powiedziano, że WIEMY i ROZUMIEMY że z dziećmi do 10 roku życia można jeździć po chodnikach?
                Napisałam ci wyraźnie, że z jadąc z dzieckiem wiem, że mogę po chodniku. Ile jeszcze razy mnie będziesz uświadamiać?
                • anyx27 Re: A teraz o cyklistach 13.07.12, 10:36
                  Z tego wpisu wynika inaczej:

                  Często jeźdzę na rowerze z 2,5 latką w foteliku rowerowych i NIGDY nie wjechałabym razem z nią na ulicę, między samochody prujące 100 km/h
                  • anyx27 Re: A teraz o cyklistach 13.07.12, 10:37
                    I nie, misji nie mam. Tylko nie lubię rowerzystów, którzy i kierowców i pieszych mają w d... Same prawa chcieliby mieć, żadnych obowiązków.
                    • ola Re: A teraz o cyklistach 13.07.12, 10:46
                      Wyobraź sobie, że kiedy jadę bez dzieci, ale z psem, tez jadę chodnikiem.
                      Zupełnie nielegalnie ale w pełnej zgodzie ze zdrowym rozsądkiem.
                      • anyx27 Re: A teraz o cyklistach 13.07.12, 10:49
                        To piesi pewnie szczęśliwi są. Ale rozumiem, ze im ustępujesz i na przejściach dla pieszych też schodzisz z roweru.
                        • anyx27 Re: A teraz o cyklistach 13.07.12, 10:50
                          A dzień mam świetny smile Jak zresztą od dłuższego już czasu smile
                        • ola Re: A teraz o cyklistach 13.07.12, 11:14
                          na mojej trasie prawie nie ma pieszych. Tym bardziej przejść dla pieszych.
                          Jeźdzę z psem na odcinku dom - najbliższy las, ok. kilometra wzdłuż dwupasmówki przecinającej tereny przemysłowe. Po ulicy tiry i rajdowcy (a ograniczenie do 50k/h), na chodniku ja i pies. Jeszcze mnie nikt nie opieprzył, bo nikt o zdrowych zmysłach tam nie chodzi. Ale napotkanej kiedyś policji powiem, zeby sobie sama jeździła między tymi tirami. A potem grzecznie zapłacę mandat.
                          • anyx27 Re: A teraz o cyklistach 13.07.12, 11:32

                            ola napisała:
                            > Ale napotkanej kiedyś policji powiem, zeby sobie s
                            > ama jeździła między tymi tirami. A potem grzecznie zapłacę mandat.

                            I myślisz, że w opisanej sytuacji ktoś ci wystawi mandat? Brawo. Genialna jesteś.
                            • ola Re: A teraz o cyklistach 13.07.12, 12:34
                              a dlaczego nie?
                              w tym przypadku powinnam jechać po jezdni, bo nie jest spełniony żaden warunek, który pozwalałby mi jechać po chodniku
                  • ola Re: A teraz o cyklistach 13.07.12, 10:40
                    no i jest tu jakaś nieprawda?
                    Nigdy bym nie wjechała i już. Co cię tu dziwi? Cieszę się, że przepisy mnie do tego nie zmuszają, ale sytuacja na drodze lub inni użytkownicy ruchu juz owszem.

                    Sama, bez dziecka, też nie wjeźdzam, bo się boję o swoje bezpieczeństwo. Chyba, że uliczka jest boczna i z małym ruchem.
                    Rozumiem, że masz zły dzień i koniecznie chcesz poczuć się od kogoś mądrzejsza, ale mnie nie musisz uświadamiać na siłę w 10 postach o tym samym...
        • melmire Re: A teraz o cyklistach 13.07.12, 10:29
          Pytasz sie na zasadzie ze jazda rowerem nie jest obowiazkowa? Na tej zasadzie samochodem tez nikt nie kaze i argument o tym ze "rowery blokuja samochody" upada smile
          Naprawde w Polsce jest tak zle? Moja mama jak do mnie przyjezdza faktycznie przezywa okres przejsciowy, kiedy ma odglos nadjezdzajacego samochodu ma ochote uciekac na chodnik : do tej pory wspomina jak przejezdzalysmy wiadukt w ulewnym deszczu, czyli powoli, bo pod gore i zero widocznosci, a za nami jechal sznureczek smochodow i nikt nie trabil, tylko spokojnie przeczekali az przejedziemy te krytyczne 100 metrow a potem wyprzedzili i pojechali w sina dal.
        • kowlaska Re: A teraz o cyklistach 13.07.12, 21:48
          owszem, kodeks drogowy, po chodniku można , zgodnie z przepisami, jechać kiedy masz pod opieką dziecko poniżej 10 roku życia jadące na rowerze. Dziecko w foteliku nie jest dzieckiem samodzielnie jadącym na rowerze. Ja jeżdżę zawsze po ulicy, jeśli nie ma DDR - jestem kierowcą, znam przepisy, stres jest ale i tak to lepsze niż chodnik - ale gdy najmłodszego mam w foteliku - świadomie je łamię , nie pojadę z dzieckiem w foteliku po ulicy i już. Jeśli ktoś mi kiedyś da mandat za to - trudno, jakoś przeżyję.
    • mary_lu Re: A teraz o cyklistach 13.07.12, 10:41
      Zapewne są rowerzysci, którzy umieją jeździć po chodnikach... Ale jakoś ostatnio trafiam na takich, którzy próbują rozjechać moje dziecko na alejkach osiedlowych (a mogą jechać spokojną uliczką, tyle że uliczka jest nieco mniej wygodna dla rowerzystów, a alejki są idealnie równe i jeszcze zacienione).
      • chipsi Re: A teraz o cyklistach 13.07.12, 10:57
        Dokładnie. Sama nie mam ochoty pchać się pod pędzące samochody i cieszy mnie przepis umożliwiający w pewnych przypadkach korzystanie z chodnika. Jednak chodnik jest przede wszystkim dla pieszych i z pamiętaniem o tym ma większość rowerzystów problem. Jadą całą szerokością chodnika i jeszcze ryja drą że się nie odsuwam. Znajoma zepchnęła rowerzystę z chodnika gdy ten kolejny raz przejechał obok zmuszając ją do zeskoczenia na trawnik. Awantura była konkretna...
      • b.bujak Re: A teraz o cyklistach 13.07.12, 11:36
        właśnie; dochodzimy do problemu, w którym kilku idiotów psuje opinię reszcie;
        nie mam nic przeciwko rowerzystom, którzy jadą chodnikiem ze swiadomością, że są tu gośćmi;
        ale, z drugiej strony jest wielu rowerzystów, którzy tej gościnności nadużywają pędząc slalomem między pieszymi - pojawiają się w parę sekund i mijają mnie z dużą prędkością - jak w takich warunkach spacerować z dwulatkiem?? na szerokiej osiedlowej alejce dałabym dziecku trochę swobody, ale trzymam go cały czas za rękę w obawie przed takimi rowerzystami.... problemem rowerzysty na chodniku jest to, ze go nie słychać, gdy nadjeżdża;

        do pełni atrakcji pojawi się czasem jakiś debilny quadowiec, to jest dopiero zgroza!!
    • burina Re: A teraz o cyklistach 13.07.12, 10:50
      Ja mieszkałam parę lat we Włoszech, w bardzo turystycznym mieście i poruszałam się po nim na rowerze. Nigdy przenigdy złego słowa nie usłyszałam, ani od kierowców, ani od pieszych. Sama starałam się nie stwarzać niepotrzebnych komplikacji na drodze, ani nie terroryzować pieszych na odcinkach, gdzie było wygodniej przejechać o chodniku (zamknięte dla ruchu centrum). Jak był dziki tłum, ludzie potrafili rozstąpić się, żeby zrobić przejazd dla rowerzystów, za to rowerzyści rzadko używali dzwonków, tylko gębowo uprzejmie prosili o uwagę, albo gwizdali sobie piosenki, żeby było słychać, że się zbliżają.

      Wcześniej jeździłam w akademickim mieście w Pl. Akurat miałam prawie całą drogę szkoła-dom ościeżkowaną, z wyjątkiem 50m odcinka wzdłuż obwodnicy miasta. Wybierałam pozostanie na chodniku. I mimo, że był szeroki i mało uczęszczany (w sensie, że nie było sensu zsiadać), to i tak prawie zawsze zdarzył się ktoś, kto na mnie nakrzyczał, chciał władze wzywać. Nie z racjonalnych powodów - moja nadmierna prędkość, slalomowanie między pieszymi. Po prostu dletego, bo tak. Bez refleksji, bez życzliwości, jakby w odwecie za chuliganów na rowerach, wszyscy cykliści mieli cierpieć.

      Nie wiem, co taka akcja mandatowania wszystkich jak leci ma na celu. Czy naprawdę jakaś starsza pani, która sobie jedzie na targowisko po pietruszkę, nigdy nie miała prawa jazdy, albo nie czuje się dostatecznie sprawna do szybkiej jazdy po ulicy, nie może sobie pedałować po chodniku? Z drugiej strony, jak byłam ostatnio we Wrocławiu, sama miałam ochotę paru rowerzystom uszu natrzeć, bo pędzili po chodniku i do tego dosłownie ocierali się o pieszych.

      Obecnie mieszkam w takim mieście, w którym ludzie dopiero zaczynają poruszać się na rowerach. Kierowcy nie mają pojęcia, jak się wobec rowerzystów zachowywać, bo sami na rowerze nigdy nie jeździli. Ba, większość z nich pewnie nie kontaktuje, do czego służą chodniki. Ale władze miasta dobrze odrobiły swoją lekcję - budują ścieżki, a po chodnikach można jeździć bezkarnie, dopóki nie przekracza się 10km na godzinę. Także wysiłek nie idzie w zarobienie na mandatach, tylko patrole pouczają i wychowują tych, którym się wydaje, że są kurierami w Londynie.
      • anyx27 Re: A teraz o cyklistach 13.07.12, 11:00
        burina napisała:

        > Nie wiem, co taka akcja mandatowania wszystkich jak leci ma na celu. Czy napraw
        > dę jakaś starsza pani, która sobie jedzie na targowisko po pietruszkę, nigdy ni
        > e miała prawa jazdy, albo nie czuje się dostatecznie sprawna do szybkiej jazdy
        > po ulicy, nie może sobie pedałować po chodniku?

        Uwierz, ze nikt w takim wypadku mandatu jej nie wystawi.
        Nie "mandatują" wszystkich jak leci.
        • burina Re: A teraz o cyklistach 13.07.12, 11:31
          No to w takim razie akcja powinna się nazywać 'mandatujemy piratów rowerowych'. Bo to w jaki sposób to było reklamowane w mediach (słucham polskiego radia), skończy się tym, że piesi będą się wyżywać na spokojnie jadących (pisałam o tym, że nie raz mi się zdarzyło).
          No i niestety znam parę osób, nastolatków, które dostały mandaty za jazdę po chodniku. Jeden wlepiony z tekstem '20zł, ale muszę wypisać, bo taki jest przepis'.
      • chipsi Re: A teraz o cyklistach 13.07.12, 11:01
        Włoscy rowerzyści mają jeden problem: jadąc ścieżką rowerową nie ustąpią zagapionemu pieszemu, który z chodnika wlazł na ścieżkę chociażby mieli do dyspozycji 10m wolnej jezdni obok. Łatwiej im w kogoś wjechać (tak, ja byłam tą głupią pieszą). Tego nie rozumiem.
        • anyx27 Re: A teraz o cyklistach 13.07.12, 11:03
          Włoscy rowerzyści to pikuś w porównaniu z włoskimi kierowcami. To dopiero jest hardcore big_grin
        • burina Re: A teraz o cyklistach 13.07.12, 11:36
          Szczerze mówiąc, to wolałabym ostro zahamować, ale uderzyć w pieszego, niż wymijając gapę odskoczyć na być-może-już-nie-pustą jezdnię.

          Co innego, jak pieszy na ścieżce już jest i go widzę.

          No ale w moich Włoszechwink, to było tylu turystów łażących po ścieżkach, że chyba to nauczyło rowerzystów wyrozumiałości i nie czepiania się szczególów. Za to w Amsterdamie, brrr, jak taki peleton ruszył spod świateł, to ratuj się kto może!
          • chipsi Re: A teraz o cyklistach 13.07.12, 12:45
            Wyraziłam się niejasno. Pisząc jezdnia miałam na myśli ścieżkę rowerową i resztę chodnika (ścieżka wydzielona z chodnika właśnie). Fakt że lazłam jak krowa i widząc rowerzystę stanęłam jak wryta pewna że mnie ominie bo chodnik pusty. Źle myślałam. Ba, nie nauczyłam się i sytuacja powtórzyła się 3-krotnie! big_grin Ale nie odezwałam się żeby żaden nie poznał że wjechał w krowę z Polski wink
            • burina Re: A teraz o cyklistach 13.07.12, 14:06
              E tam, jakbyś na jakimś pisku puściła za takim wymowne 'Ignorante!', to akcentu by nie usłyszał.

              Nota bene, to ja też kiedyś zastosowałam strategię niemoty, gdy cudem udało mi się ominąć panią, która ni z tego ni z owego postanowiła wejść na scieżkę rowerową - odgrodzoną krawężnikiem, pomalowaną na czerwono. Ominęłam i pojechałam dalej zadowolona z siebie, że tak szybko zareagowałam, że wyczułam, że pani ma PLAN. A pani dopadła mnie na światłach i dawaj wykład o tym, że się nie jeździ za szybko. I jeszcze jakaś inna pani się znalazła, która zgłosiła się na świadka, bo widziała, że tamtą pierwszą otarłam moją sakwą. Pomyślałam sobie, mimo mojej pewności o tym, że byłam ok, że jak jeszcze usłyszą slowiański akcent, to mnie zlinczują.

              No i jednak mimo wszystko, to jak ktoś mi wlazł na scieżkę to było tak 'O rety, przepraszam!' 'Nic się nie stało, uważam jak jadę' 'Miłego dnia' 'Miłego dnia'.
    • fajnykotek Re: A teraz o cyklistach 13.07.12, 10:51
      A jeśli równolegle do ulicy biegnie ścieżka rowerowa, to rowerzysta i tak ma prawo jechać ulicą? Bo u mnie nagminnie tak robią sad i korek się ciąąągnie, bo wyprzedzić się nie da. Nie lubię rowerzystów, bo łamią przepisy. Jak im się podoba to jadą ulicą i nagle, myk i na przejście dla pieszych, mimo że jest czerwone.
    • pade Re: A teraz o cyklistach 13.07.12, 10:52
      wiem, że nie wszędzie tak jest, ale na moim osiedlu jest masa ścieżek rowerowych
      dodatkowo do mojej pracy mam ścieżkę non stop, od domu, pod wejście do pracy, więc kiedy lekarz wreszcie wyda zgodę i pogoda będzie łaskawa przesiadam się na rowersmile
      • zona_mi Pade 13.07.12, 22:24
        A Ty, biedaczko, nadal niedomagasz?
    • melancho_lia Re: A teraz o cyklistach 13.07.12, 11:12
      Rowerzyści na chodnikach cierpią przez paru baranów na rowerach, którzy nie liczą się z nikim i z niczym.
      Sama zostałam potrącona na chodniku przez szalonego rowerzystę (chodnik wąziutki, ulica rozkopana, no ale nalezało ganć na rowerze, zamiast go przeprowadzić ten kawałek). Nioslam na reku niespełna 2 letnią córkę... Rowerzysta jeszcze mnie zwyzywał i zwyczajnie odjechał.
      Wystarczy paru takich głąbów i cierpią wszyscy uzytkownicy.
    • gazeta_mi_placi Re: A teraz o cyklistach 13.07.12, 11:17
      Zbudować im więcej ścieżek rowerowych, dla każdego będzie dobrze, dla kierowców, pieszych i samych rowerzystów.
    • peggy_su Re: A teraz o cyklistach 13.07.12, 11:24
      Super. To niech mandatują też pieszych łażących po ścieżkach rowerowych, mimo że obok jest szeroki i pusty chodnik uncertain
    • deelandra Re: A teraz o cyklistach 13.07.12, 11:33
      a ja nienawidzę jak jedzie taki rowerzysta chodnikiem i na mnie dzwoni tym dzwonkiem zakichanym
      kurna on jest gościem na chodniku, a nie ja, on ma uważać na pieszych a nie ja na niego i nie będę skakać w krzaki bo szanowny rowerzysta JEDZIE
      i nie ustępuję w nosie to mam
      • chudonoga Re: A teraz o cyklistach 13.07.12, 12:34
        > a ja nienawidzę jak jedzie taki rowerzysta chodnikiem i na mnie dzwoni tym dzwo
        > nkiem zakichanym

        ooo, to, to to! Notorycznie dzwonią na mnie na fragmencie trasy żłobek-dom. Idę sobie za rękę z 2,5 latkiem wąskim chodnikiem ograniczonym z obu stron krzakami, dodatkowo oznaczonym zakazem wjazdu dla rowerów (równolegle, po drugiej stronie ulicy biegnie droga dla rowerów) i codziennie słyszę nerwowe dzyń, dzyń za plecami. Uodporniłam i teraz mam w nosie. Niech dzwoni, niech się piekli, czasem z uroczym uśmiechem zapytam czy zna przepisy ruchu drogowego. Sama poruszam się po mieściem autem, rowerem i pieszo i niestety, wydaje mi się, że większość problemów bierze się z braku znajmości przepisów ruchu drogowego wśród rowerzystów. Stara dobra karta rowerowa nie była takim głupim pomysłem.
    • lilly_about Re: A teraz o cyklistach 13.07.12, 12:24
      Chyba sobie żarty stroisz. Chodnik jest od tego, żeby po nim iść, a jezdnia od tego, żeby jeździć. Jak słyszę dzwonek rowerzysty, żebym się odsunęła, bo on jedzie to jeszcze specjalnie zajmuję mu CHODNIK, bo nie będę wiecznie powtarzała mojemu dziecku, że ma isć równiutko w szeregu, bo święta krowa chodnikiem jedzie.
      • burina Re: A teraz o cyklistach 13.07.12, 13:20
        Ale co tak naprawdę szkodzi Ci ustąpić? Nie mówię, że masz wskakiwać w krzaki, bo ktoś dzwoni i pędzi, ale jak ktoś dryndnie i daje Ci czas na reakcję? Albo jak powie 'przepraszam', to też, dopiero jak się upewnisz, że nie jest na rowerze ustąpisz? Dla zasady? Żeby nie było miło?
        • lilly_about Re: A teraz o cyklistach 13.07.12, 13:58
          A ty czytać nie umiesz? Od jeżdżenia jest jezdnia. Jak ktoś się boi, to niech nie jeździ wcale. Jak ide na spacer z dzieckiem, to nie po to, żeby trzymać ją za rękę i co chwila ustępować rowerzyście.
          • burina Re: A teraz o cyklistach 13.07.12, 16:34
            Nie zapominajmy też o szalonych inwalidach na wózkach elektrycznych!
        • deelandra Re: A teraz o cyklistach 13.07.12, 15:50
          a mi np szkodzi ustąpić, bo co to ma być? jak zjedzie cichcem od tyłu i powie grzecznie "przepraszam", to się przesunę, a jak jedzie i dzwoni, jak oszalały to mam ochotę urwać mu ten dzwonek i wsadzic w doopę
        • attiya Re: A teraz o cyklistach 13.07.12, 21:51
          nie musi ustępować
          bo pieszy na chodniku ma bezwzględne pierszeńśtwo a rowerzysta MUSI w każdej sytuacji pieszemu ustąpić i dostosowac się do niego, nawet jakby miał jechać 0,5 km na godzinę
          ostatecznie zawsze może zjechać na ulicę
      • gazeta_mi_placi Re: A teraz o cyklistach 13.07.12, 13:24
        Następnym razem wjedzie w Ciebie i dziecko i tyle zrobisz sad
      • lola211 Re: A teraz o cyklistach 13.07.12, 19:57
        Skoro tak, to zlikwidujmy przejscia dla pieszych.Na jezdni sie jezdzi,a nie chodzi,przeszkadzajac pojazdom.Zobaczymy jak ci dzieciak podrosnie.Pewnie mu nawet roweru nie kupisz.
      • gryzelda71 Re: A teraz o cyklistach 13.07.12, 20:03
        Ale masz nas...ne we łbie.
    • e_r_i_n Re: A teraz o cyklistach 13.07.12, 14:25
      Wszystko zależy smile
      Jak ktoś jedzie chodnikiem tak, że nie zagraża pieszym, to nadgorliwością jest wystawianie mandatu - sama nie mam odwagi jeździć rowerem po ulicy, na szczęście w mojej okolicy duże ścieżek.
      Natomiast mandaty za jazdę po przejściach, szczególnie wjeżdżanie z dużą prędkością, jazdę po chodniku z niebezpieczną prędkością - mandaty jak nic.
      I jeszcze uważam, że rowerzyści powinni mieć obowiązkowe OC.
      • cmentarna.polka Re: A teraz o cyklistach 13.07.12, 16:38
        Dokładnie.
        Sama nie znoszę cyklistów - buraków, którzy slalomują między pieszymi, ale nie dajmy się zwariować. Wystarczy być kulturalnym i tam, gdzie jest więcej pieszych, przeprowadzić rower, nie dzwonić i nie przepychać się na chama.
        Jeżdżę chodnikami często i jeszcze mnie nikt z pieszych nie opieprzył, wręcz przeciwnie - często widząc, jak schodzę z roweru żeby wyminąć spokojnie ludzi, sami mnie przepuszczają, ja im dziękuję z uśmiechem, bo to oni mi robią łaskę. Ale ja nie zachowuję się jak arystokrata szos i chodników i nie wywołuję popłochu. Da się. Mandatu jeszcze nie dostałam, jak dostanę - cóż, no jest to ryzyko wkalkulowane.
    • katia.seitz Re: A teraz o cyklistach 13.07.12, 14:51
      Po chodnikach jeżdżę rowerem bardzo rzadko, nauczyłam się jeździć ulicą wraz z samochodami. Też prawda, że jeżdżę głównie w miarę spokojnymi drogami (w miarę spokojnymi, tzn. takimi, na których jest jednak ruch, a nawet autobus się czasem trafi). Nawet Alejami Jerozolimskimi i Marszałkowską w centrum Warszawy zdarzyło mi się jechać, ale to już był hardcore wink
      Co do rowerzystów na chodnikach - powinni mieć możliwość jeżdżenia nimi, ponieważ nie każdy czuje się wystarczająco pewnie, by jeździć wraz z samochodami (co jest jednak pewnym wyzwaniem). Jednakże powinni czuć się na chodniku jak "goście", czyli bezwzględnie ustępować pieszym i nie wymuszać na nich ustępowania drogi. Kiedy zdarza mi się jechać chodnikiem, nigdy nie używam dzwonka, zwalniam i spokojnie wymijam pieszych w bezpiecznej odległości, a jeśli jest taka konieczność (zwarta grupa pieszych), to zdarza mi się zejść i przeprowadzić rower. Uważam, że tak na jezdni, jak i na chodniku, powinna obowiązywać zasada ustępowania słabszym.
    • kub-ma Re: A teraz o cyklistach 13.07.12, 15:04
      No właśnie do bani to jest, bo ścieżek rowerowych niewiele, a jezdnie są niebezpieczne: w mieście duży ruch, za miastem wąskie jednopasmówki. Ale chodnik to tez niezbyt dobre wyjście, bo małe dzieci na chodniku powinny się rowerzystów bać.
    • attiya Re: A teraz o cyklistach 13.07.12, 21:35
      pod warunkiem, że chodnik ma z tego co pamiętam więcej niż dwa metry szerokości i pamiętasz, że na chodniku pierszeństwo zawsze ma pieszy, nie można mu zajeżdżać drogi, używać dzwonka, żeby zszedł ci z drogi i jeździć w tempie nie szybszym, niż porusza się pieszy
    • landora Re: A teraz o cyklistach 15.07.12, 15:27
      Rzadko jeżdżę rowerem, nigdy po ulicy. Po prostu bym się bała.
      Jako kierowca samochodu, też wolę rowerzystę na chodniku - na wąskich ulicach naprawdę czasem jest trudno bezpiecznie wyprzedzić. Niektórzy rowerzyści chybocą się, jadą środkiem, niepewnie - zawsze się boję, że mi taki wleci pod koła.
      Chodnik chętnie dzielę z rowerzystami, byle jeździli rozsądnie i spokojnie.
      • kajmanik Re: A teraz o cyklistach 15.07.12, 15:56
        dopóki rowerzyści nie będą płacić obowiązkowego oc i posiadać na swoich ,,pojazdach" oznakaowania umożliwiającego identyfikację nie ma dla nich wg. mnie miejsca ani na drogach ani na chodnikach - są agresywni, roszczeniowi, stanowią duże zagrożenie zarówno dla pieszych
        ( jadąc po chodniku po chamsku dzwonią, omijają ludzi o włos itd) jka i w ruchu drogowym nie mówiąc już o irytującym opieraniu się o maskę samochodu czy zajeżdzaniu drogi na skrzyżowaniu. innymi słowy - póki nie są pełnoprawnymi użytkownikami dróg mogą sobie rowerem jechać za miasto a nie do centrum.
    • klubgogo Re: A teraz o cyklistach 15.07.12, 19:43
      Nienawidzę rowerzystów, którzy wymijają pieszych na pasach, nie schodząc z roweru, balansują między jednym a drugim, złoszczą się, ale nie zejdą, nie przeprowadzą roweru. Nie rozumiem rowerzystów, którzy pędzą chodnikiem, mimo że równolegle biegnie ścieżka rowerowa. Nie rozumiem ludzi, którzy przechodzą przez ścieżkę rowerową, nie obejrzawszy się wcześniej jak na pasach przystało, a baby z wózkami pchające wózki po ścieżce, chyba pomyliły kółka.
    • kamunyak Re: A teraz o cyklistach 15.07.12, 21:33
      Dla mnie jest niezrozumiałym jak mozna bezkarnie kazać jeździć po jezdniach osobom np. na rowerach, które pojęcia nie maja o przepisach ruchu drogowego.
      Jesli kierowca wsiądzie do samochodu bez prawa jazdy to płaci za to mandat. A w przypadku rowerzystów jest to w pełni akceptowalne, wszyscy wiedzą, że nie mają żadnego takiego dokumentu. Ba, nawet przeciwnie, karana jest jazda w miarę bezpieczna - po chodniku.
      Ktos wreszcie powinien puknąc się w głowę.
      I raczej wziąć się za łapanie rowerzystów jeżdżących po jezdniach podczas kiedy równolegle biegnie ścieżka rowerowa. W Warszawie jest to nagminne.
      A niebezpieczna jazda po chodniku nie wiąże się z rowerem tylko z rowerzystą. Chamów mozna spotkać w każdej grupie społecznej.

Inne wątki na temat:
Pełna wersja