Kolejny raz o kosztownym posiadaniu dziecka

16.07.12, 09:07
Wiem że podobnych postów już było mnóstwo, sama pisałam ale:
Niech mi ktoś wyjaśni dlaczego hasło "nie stać mnie na kolejne dziecko" działa na ludzi jak czerwona płachta na byka. Takie podejście to podobno egoizm. A nie jest egoizmem powoływać na świat dziecko nie mając środków na jego utrzymanie że o mieszkaniu nie wspomnę? Ciągle słyszę "a my mieszkaliśmy w 5-tkę w jednym pokoju i nie narzekaliśmy". Taaa, akurat. Lub: "zawsze będziesz miała za mało na dziecko". Tak? to niech mi ktoś namaluje jak posiadając minimalny dochód, dziecko na utrzymaniu i wizję wyprowadzenia się z dotychczasowego lokum decydować się na kolejne dziecko? Mąż też kokosów nie zarabia. Wiem wiem, mam zmienić pracę na lepiej płatna i wygrać w totka. A jakieś inne pomysły?
Aha, pominę fakt że zwyczajnie nie czuje potrzeby rozmnażania ale za przyznanie do tego czeka mnie lincz w rodzinie smile
    • triss_merigold6 Re: Kolejny raz o kosztownym posiadaniu dziecka 16.07.12, 09:10
      A weź odpowiadaj otwartym tekstem "chcesz człowieku mieć kolejnego wnuka/wnuczkę/bratanka/siostrzeńca/inny stopień pokrewieństwa, to zasponsoruj mi nową chatę i opiekunkę na 3 lata".
    • gryzelda71 Re: Kolejny raz o kosztownym posiadaniu dziecka 16.07.12, 09:15
      Może gdybyś choć raz powiedział,że to nie ich sprawa to przestaliby komentować twoje życie.
      • chipsi Re: Kolejny raz o kosztownym posiadaniu dziecka 16.07.12, 09:23
        Ha, nie z moją teściową te numery smile Ba, nawet znajomych miewam nawiedzonych (no co ty, przecież drugie dziecko już nie kosztuje). A i zwyczajnie próbowałam ich "brać" na logikę. Na daremnie.
        • gryzelda71 Re: Kolejny raz o kosztownym posiadaniu dziecka 16.07.12, 09:28
          Ale po co wchodzisz w jakiekolwiek dyskusje.Nie wasza sprawa i koniec tematu.
        • pitahaya1 Re: Kolejny raz o kosztownym posiadaniu dziecka 16.07.12, 09:29
          chipsi napisała:

          > Ha, nie z moją teściową te numery smile

          Zawsze możesz powiedzieć, że u męża coś szwankuje widocznie wink
          • chomiczkami Re: Kolejny raz o kosztownym posiadaniu dziecka 16.07.12, 09:39
            pitahaya1 napisał:

            > chipsi napisała:
            >
            > > Ha, nie z moją teściową te numery smile
            >
            > Zawsze możesz powiedzieć, że u męża coś szwankuje widocznie wink

            https://forum.gadu-gadu.pl/images/smilies/hahaha.gif
        • fomica Re: Kolejny raz o kosztownym posiadaniu dziecka 22.08.12, 20:43
          U mnie jest tak, że, co mnie dziwi, osobami najbardziej zainteresowanymi moimi planami dzieciowymi sa wcale nie rodzice i nie teściowie, ani nawet żadne ciotki, ale własnie młodzi, tolerancyjni, dzieciaci znajomi smile Nigdy tego nie zrozumiem, co ich to kuźwa obchodzi??
    • broceliande Re: Kolejny raz o kosztownym posiadaniu dziecka 16.07.12, 09:20
      Na pierwsze dziecko namówił mnie mąż, bo uważał, że jakby winniśmy jesteśmy naszym rodzicom przekazanie życia dalej, wiedział, że jego rodzice bardzo na to liczą, no i się naczekali.
      Na drugie najpierw się nie zdecydowałam, teraz już nie wychodzi.
      Nienawidzę pytań: A czemu tylko jeden? No a kiedy siostrzyczka?
      Odpowiadam: Bóg nie dał (tym, co wiedzą, że jestem niewierzaca) albo głupio się czerwienię.
      Niepełna kobieta i matka jestem z jednym potomkiem!
      • wpak Re: Kolejny raz o kosztownym posiadaniu dziecka 16.07.12, 09:27
        Uczciwej jest powiedzieć- nie chce kolejnego dziecka. Ot i cała prawda. I nie ma w tym nic złego.
    • ciezka_cholera Re: Kolejny raz o kosztownym posiadaniu dziecka 16.07.12, 09:30
      Nie boj sie - urodziłabys to dziecko - i wszyscy naokoło zmieniliby front, krytykujac, jak można zdecydowac sie na dziecko w tak kiepskiej sytuacji finansowej. Jest taka anegdota o dziadku, wnuczku i mule, nie wiem, czy znasz:
      Dziadek z wnuczkiem wybierali sie do innej wioski, dziadek wsadzil dziecko na mula i wyruszyli w droge. Jednak ludzie, ktorych mijali komentowali glosno:
      "wychowuje egoiste, starszy czlowiek musi isc pieszo, a dzieciak sobie wygodnie siedzi",
      wiec dziadek zamienil sie z dzieckiem na miejsca, ale znowu przechodnie wyrazali glosno swoje zdanie:
      "co za okrutny starzec, sam sobie siedzi wygodnie a biedny dzieciaczek musi biec przy mule".
      Dziadek schylil sie zatem i wsadzil na mula dziecko, dalej jechali razem. Wtedy uslyszeli:
      "znecaja sie nad zwierzeciem, przeciez ten mul ledwo dycha".
      Zdesperowani postanowili zsiasc z mula i dalej isc pieszo, co zostalo skomentowane:
      "glupcy! Prowadza mula a sami ida pieszo".

      Uwazam, ze dokladnie tak to dziala, wobec czego jedynym rozsadnym rozwiazaniem jest ignorowanie glosu niebezposrednio zainteresowanych, bez koniecznosci podawania swoich racji.
      • broceliande Re: Kolejny raz o kosztownym posiadaniu dziecka 16.07.12, 09:39
        Bardzo fajnie, dziękismile
      • carmita80 Re: Kolejny raz o kosztownym posiadaniu dziecka 16.07.12, 09:41
        Skoro nie chcesz sie rozmnazac wystarczy podac ten wlasnie powod pytajacym, a ne tlumaczyc sie zla sytuacja finasowa i wspominac o sponsoringu itp. Dzieci kosztuja i to normalne, wicej lub mniej zalezy od roznych czynnikow i to sa fakty ale nie przeszkody dla osob ktore chca mie dzieci.
        • triss_merigold6 Re: Kolejny raz o kosztownym posiadaniu dziecka 16.07.12, 09:45
          Owszem, niechęć do obniżania i tak skromnego standardu życia, jest rozsądnym powodem do rezygnacji z większej liczby dzieci. Zwłaszcza jeśli nie ma szans na zmianę warunków lokalowych przez najbliższych parę lat jak pisze Chipsi.
    • matka26polka Re: Kolejny raz o kosztownym posiadaniu dziecka 16.07.12, 09:38
      Ja Cię rozumiem i wcale nie namawiam do zostania mamą. Ja zawsze chciałam mieć 4 dzieci ale poprzestaliśmy na dwóch synach i mimo iż bardzo chciałabym mieć córeczkę to raczej tego doświadczę właśnie ze wzgledów ekonomicznych. Mamy małe mieszkanko i gdybyśmy sie zdecydowali na jeszcze jednio dziecko najzwyczajniej w świecie było by za małe. Poza tym chcę aby moim dzieciom nic nie brakowało. Nie muszą opływać w luksusy ale powinni mieć zapewniony pewny poziom.
    • platki_sniadaniowe Re: Kolejny raz o kosztownym posiadaniu dziecka 16.07.12, 09:43
      Jak Twoi znajomi tak bardzo maja parcie na dziecko to nich sobie sami zrobią.
      Dla mnie to logiczne ze, ma sie tyle dzieci na ile nas stać. A poza tym nie bedziesz robic dziecka tylko dlatego ze, ktoś ma taka wizję.Chcesz jedno masz jedno.

      I nie mów że, Cię nie stac na kolejne dziecko tylko że, zdecydowaliscie się na posiadanie jednego dziecka i więcej dzieci mieć nie chcecie.
    • 18_lipcowa1 Re: Kolejny raz o kosztownym posiadaniu dziecka 16.07.12, 09:46
      chipsi napisała:

      > Wiem że podobnych postów już było mnóstwo, sama pisałam ale:
      > Niech mi ktoś wyjaśni dlaczego hasło "nie stać mnie na kolejne dziecko" działa
      > na ludzi jak czerwona płachta na byka.


      Dlatego że to często wymówka, bo jak sie chce naprawde to sie robi wszystko by było stac.
      Ty zwyczajnie nie chcesz, to sobie nie tłumacz tego tym ze cie nie stac.
      • gryzelda71 Re: Kolejny raz o kosztownym posiadaniu dziecka 16.07.12, 09:49
        Ale co się robi,żeby było stać?
      • chipsi Re: Kolejny raz o kosztownym posiadaniu dziecka 16.07.12, 09:50
        Sobie tłumaczyć nie muszę bo znam swoją sytuację materialną. Tłumacze tym, którzy ją znają i o dziwo nie rozumieją mojej decyzji
        .
        > Dlatego że to często wymówka, bo jak sie chce naprawde to sie robi wszystko by
        > było stac.

        No to pytam CO? Co się robi, bo jakby to było takie proste to otaczali by nas sami bogaci ludzie smile
        • kitka05 Re: Kolejny raz o kosztownym posiadaniu dziecka 16.07.12, 09:57
          Wg lipcowej wystarczy mieć męża fryzjera.
        • chipsi Re: Kolejny raz o kosztownym posiadaniu dziecka 16.07.12, 10:00
          Może inaczej, żeby nie było ze leżę i pachnę czekając aż mi się poprawi. Jak każdy normalny człowiek dążę do poprawienia swojej sytuacji bytowej i różnie mi to wychodzi. Jedne rozwiązania potrzebują czasu inne szczęścia i pracy. A gdy mi się udaje pierwszeństwo ma inwestycja zwana dom.
          • kitka05 Re: Kolejny raz o kosztownym posiadaniu dziecka 16.07.12, 10:05
            Ale Ty się nie musisz dziewczyno nikomu tłumaczyć. Nawet jeśli wolisz leżeć i pachnieć, to Twoja sprawa. Każdy robi to co lubi.
      • kitka05 Re: Kolejny raz o kosztownym posiadaniu dziecka 16.07.12, 09:56
        18_lipcowa1 napisała:
        > Dlatego że to często wymówka, bo jak sie chce naprawde to sie robi wszystko by
        > było stac.
        > Ty zwyczajnie nie chcesz, to sobie nie tłumacz tego tym ze cie nie stac.

        Ale głupoty piszesz. Mają zapierdzielać na dwa etaty żeby tylko zadowolić rodzinę? Nie każdy ma taki zawód, że zarabia po min. 5 tys./m-c. Siedzisz w jej kieszeni i wiesz czy autorkę wątku stać czy też nie na kolejne dziecko?

        Ja mam jedno bo tak chcieliśmy i w d.pie mam co myśli rodzina i znajomi. Jak mnie pytają kiedy drugie, to odpowiadam że nigdy, bo nie lubię dzieci. W ten sposób zamykam im buzie.
        • 18_lipcowa1 Re: Kolejny raz o kosztownym posiadaniu dziecka 16.07.12, 09:59

          > Ja mam jedno bo tak chcieliśmy i w d.pie mam co myśli rodzina i znajomi.


          bidulek jedynak
          • chipsi Re: Kolejny raz o kosztownym posiadaniu dziecka 16.07.12, 10:02
            Tak tak, głodując z rodzeństwem pod mostem byłby bogatszy emocjonalnie smile
            • 18_lipcowa1 Re: Kolejny raz o kosztownym posiadaniu dziecka 16.07.12, 10:04
              chipsi napisała:

              > Tak tak, głodując z rodzeństwem pod mostem byłby bogatszy emocjonalnie smile



              tak tak
              bo to jest tak że jedynak je sery pleśniowe oraz trufle a jak pojawi sie 2 to tylko głód i suchy chleb
              próbujesz sobie tłumaczyc to ze nie chcesz miec kolejnego dziecka tym ze cie nie stac po prostu albo jestescie niezaradni
              • kitka05 Re: Kolejny raz o kosztownym posiadaniu dziecka 16.07.12, 10:10
                Ale życie niem kończy się tylko na jedzeniu. Jest jeszcze ubranie, opłaty za przedszkole, później szkoła, rozrywka, hobby, wyjazdy rodzinne.
                • papalaya Re: Kolejny raz o kosztownym posiadaniu dziecka 16.07.12, 10:16
                  nie wyjazdy i lekcje baletu są w tym najważniejsze

                  czy dzisiejsze dzieciaki obkupione i odpicowane są lepsze niż e te 30 lat temu?

                  a za kolejne 30 lat będziemy mieli pokolenie wyalienowanych samotników podłączonych do sieci, przewagę emerytów i groszowe emerytury
                  • kitka05 Re: Kolejny raz o kosztownym posiadaniu dziecka 16.07.12, 10:27
                    Wiesz, ja 30 lat temu też nie chodziłam w ubraniach po starszym rodzeństwie, wyjeżdżałam dwa razy do roku z rodzicami na wczasy, chodziłam na różne zajęcia, miałam rower i.t.d. To nie jest full wypas tylko minimum. Oczywiście że mogę tego wszystkiego dziecka pozbawić, ale po co, w imię czego? A groszowe emerytury to będę niezależnie czy będę miała jedno czy dwoje dzieci. Ja już dziś odkładam na moją starość, nie liczę na państwo.
                    Oczywiście jeżeli ktoś ma warunki i ma taką potrzebę (bo to jest bardzo ważnym czynnikiem) niech ma kilkoro dzieci, jestem zdecydowanie za.
                    • gryzelda71 Re: Kolejny raz o kosztownym posiadaniu dziecka 16.07.12, 10:43
                      > Wiesz, ja 30 lat temu też nie chodziłam w ubraniach po starszym rodzeństwie, wy
                      > jeżdżałam dwa razy do roku z rodzicami na wczasy, chodziłam na różne zajęcia, m
                      > iałam rower i.t.d. To nie jest full wypas tylko minimum

                      Znaczy co będzie tym full wypasem?
                      • chipsi Re: Kolejny raz o kosztownym posiadaniu dziecka 16.07.12, 10:51
                        Jakaś lokata na przyszłość? Oszczędności?
                        Full wypas jest wtedy gdy nie musimy rezygnować z jednych spraw kosztem drugich. Np. kupiłam córce rower ale wakacje spędziliśmy w campingu sąsiada. Nie kupię sobie nowych ciuchów bo muszę córkę "wybrać" do szkoły. Nie twierdzę że to jakaś tragedia, bo znam ludzi, których nawet na to nie stać ale nie wyobrażam sobie żyć skromniej w imię posiadania kolejnego dziecka.
                        • gryzelda71 Re: Kolejny raz o kosztownym posiadaniu dziecka 16.07.12, 10:57
                          Zawsze stajesz przed wyborem i zawsze oznacza to coś kosztem czegoś.Wakacje w Australii,czy wakacje nad Bałtykiem.Rozumiem,ze prawidłowy wybór to te w Australii,wówczas niczego sobie nie odmawiamy tak?
                          Na marginesie,serio nie masz więcej dzieci bo finanse cię ograniczają?Bo moja ocena,że nie chcesz więcej(nic nagannego) i nie miałabyś ich nawet wygrywając kumulację w totka.
                          • chipsi Re: Kolejny raz o kosztownym posiadaniu dziecka 16.07.12, 11:09
                            Nie do końca. Nie mówimy o lepszych czy gorszych wakacjach tylko o tym czy będą w ogóle bo to że skromne jest wiadome. A to czy będą jest uzależnione od rezygnacji z innych dosyć ważnych spraw typu "kupić nowe spodnie czy pocerować stare".
                            Już napisałam że nie czuje potrzeby posiadania kolejnego dziecka. Dyskusję prowadziłam jednak od strony finansów bo wydawało mi się że to łatwiej wyjaśnić (że nie ma kasy niż że nie ma chęci - wiadomo, kobieta zawsze powinna chcieć rodzić wink ).
                            W moim przypadku na chwilę obecną nie widzę możliwości finansowych. Jeśli ktoś uważa że sie mylę (dlatego tu piszę) to niech mi wyjaśni czy sam by się w takiej sytuacji zdecydował i w jaki sposób by to zrobił. Przypomnę: 3 tys/msc do dyspozycji na rodzinę i brak własnego lokum.
                            • maitresse.d.un.francais Cerujemy stare spodnie! Straszne! 05.08.12, 17:34
                              Faktycznie, upadek prosto pod ten most.
                              • chipsi Re: Cerujemy stare spodnie! Straszne! 20.08.12, 11:02
                                Nie troluj
                        • agnieszka77_11 Re: Kolejny raz o kosztownym posiadaniu dziecka 19.06.13, 18:42
                          chipsi napisała:

                          > nie wyobrażam sobie żyć skromniej w imię posiadania kolejnego dziecka.

                          Mam to samo. Może to samolubne podejście, ale ja też chcę mieć coś z życia. U mnie akurat jest taka kwestia, że mam już dwoje dzieci i czasem marzy mi się trzecie. Raz mówię, że ok, że spróbuję, a później tłumaczę sobie, że to bez sensu, że dzieci kosztują, że wymagają wielu poświęceń nie tylko finansowych ale i czasowych i właśnie bardziej moja decyzja o tym trzecim byłaby egoistyczna.
                          Oczywiście na pieluchy i mleko znajdzie się kasę. W tej chwili stać mnie na wychowanie nawet 10 takich szkrabów, bo przecież ciuchy jedno może nosić po drugim (poza tym są secondhandy), zabawki też będą mieli wspólne, a na jedzenie kasa będzie, nie umrzemy z głodu. Nie zarabiamy najmniej. Ale dzieci rosną, mają marzenia i zainteresowania. Nie chodzi mi o wychowanie jakiś rozpieszczonych bachorów, które będą miały wszystko, ale też chcę, aby miały zapewniony pewien poziom. Chcę, żeby mogły wyjechać na wakacje i realizować swoje pasje, a nie szlajać się z nudy po ulicach. Nie chcę, żeby czuły się gorsze od innych bo ich rodziców na coś nie stać.
                          A poza tym ja też chcę coś mieć. Też chcę sobie kupić nowe spodnie czy pójść do fryzjera. Wybrać się z hasbendem do restauracji czy pojechać na egzotyczne wakacje. Marzy mi się wybudowanie domu na starość, dla mnie i męża oraz wyjazd do Ameryki Południowej.
                          Nie wyobrażam sobie życia z ołówkiem w ręku i kalkulowaniem na co mogę sobie pozwolić, a na co niestety nie. I to jest mój dylemat, ale ja staram się myśleć perspektywicznie, a nie podchodzić do zycia na zasadzie, że teraz to jestem w stanie wykarmić i 10 gęb ...
                    • kolpik124 Re: Kolejny raz o kosztownym posiadaniu dziecka 16.07.12, 12:33
                      Co jest złego w noszeniu ubrań po starszym rodzeństwie?
                      • 18_lipcowa1 Re: Kolejny raz o kosztownym posiadaniu dziecka 16.07.12, 13:36
                        kolpik124 napisała:

                        > Co jest złego w noszeniu ubrań po starszym rodzeństwie?


                        ja nie wiem
                        moje nowe dziecko bedzie miało po starszej
                        - łozeczko
                        - foteliki samochodowe
                        - bujaczek
                        - ubrania
                        -chuste do noszenia
                        - zabawki
                        i pewnie cos o czym teraz zapomnialam
                        Wózek uzywany po OLABOGA innym dziecku........

                        ide sie powiesić, na pewno z tego powodu moje nowe dziecko czeka wielka trauma
                        • gryzelda71 Re: Kolejny raz o kosztownym posiadaniu dziecka 16.07.12, 13:39
                          Lipcowa,porozmawiamy za jakieś 13 lat.
                          Pomyślałby kto,ze koszta dziecka to te bujaczki i pampery jedynie.
                          • 18_lipcowa1 Re: Kolejny raz o kosztownym posiadaniu dziecka 16.07.12, 14:11


                            w 13 lat to mozna wiele zrobic by poprawic swoj status materialny


                            gryzelda71 napisała:

                            > Lipcowa,porozmawiamy za jakieś 13 lat.
                            > Pomyślałby kto,ze koszta dziecka to te bujaczki i pampery jedynie.
                            • gryzelda71 Re: Kolejny raz o kosztownym posiadaniu dziecka 16.07.12, 15:13
                              Można,albo i nie można.
                        • gazeta_mi_placi Re: Kolejny raz o kosztownym posiadaniu dziecka 16.07.12, 13:42
                          Na pewno przez to się stoczy.
                          Hmm...
                          A tak z drugiej strony, w klasie, na podwórku itp. na pewno dzieci e-matek trafią na dzieci i z uboższych rodzin, pamiętam wyśmiewanie się (przez owych bogatszych kolegów i koleżanki) z takich uboższych dzieci za moich czasów, ale widzę że chyba i obecnie to zjawisko istnieje, skoro tyle matek zwraca uwagę żeby dziecko (ich dziecko) miało wyłącznie nowe ubranka, pewnie i markowe, wyjazdy wyłącznie zagraniczne, jak matka ma takie przekonanie, że uboższy człowiek to ten zły, gorszy, nieudacznik noszący używane ubrania to i na dziecko projektuje takie zdanie o innych, a potem znowu bogatsze dzieci naśmiewają się z tych mniej bogatszych.
                          • gryzelda71 Re: Kolejny raz o kosztownym posiadaniu dziecka 16.07.12, 13:47
                            Ubranka nie muszą być markowe,a wyjazdy zagraniczne.
                            Ale sadzisz ze dziecko ma fajnie jak przed latem pada w tym roku na wakacje pojedzie Zosia,dla Krysi już nie starczy.Albo całe 2 miech przed blokiem?
                            • gazeta_mi_placi Re: Kolejny raz o kosztownym posiadaniu dziecka 16.07.12, 13:48
                              www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/1,96856,12123172,Pamietasz_kiedy_.html
                          • hellulah Re: Kolejny raz o kosztownym posiadaniu dziecka 16.07.12, 17:00
                            Nie wyśmiewamy osób gorzej sytuowanych a ludzi - jeśli już - oceniamy nie po stanie konta, tylko według innych parametrów, i takie postrzeganie przekazujemy dziecku. Sami jesteśmy raczej finansowo klasą średnią średnią niższą chyba, a czasami czujemy się working poor smile

                            Nie słyszałam o jakimś wyśmiewaniu biednych dzieci w szkołach u mojej pociechy (nie jestem pewna, czy w obecnej są takie naprawdę ubogie - wątpię), chociaż z drugiej stronie, słyszałam o próbach szpanowania bogactwem - raczej wyśmiewanych właśnie jako nadmierna napinka i "żal" (byli tacy, którym to imponowało, dziecko miało swój krąg znajomych, którym imponowało coś nieco innego).

                            Ale - to naturalne, że córka np. umawia się z koleżankami na lody i do kina, że nowych znajomych poznaje na wyjazdach typu obozy letnie albo na (płatnych) treningach sportowych. Że z dobrą kumpelą razem jeżdżą na wakacje (obóz pełnopłatny, w sensie nie non-profit tylko komercyjny), że jak trzeba pójść na urodziny, to się kupuje jakiś upominek, albo że się jeździ na wycieczki szkolne. Jakby np. jej przyjaciółka nie mogła pojechać na ten obóz albo raz na jakiś czas wypić koktajlu w kafejce to co? To nico, nie pojechałaby, a spotkałyby się na ławce w parku, ale kontakt by się stopniowo jeszcze bardziej rozluźniał, a w końcu może i zerwał. Taka refleksja.
                          • agnieszka77_11 Re: Kolejny raz o kosztownym posiadaniu dziecka 19.06.13, 18:57
                            gazeta_mi_placi napisała:

                            > Na pewno przez to się stoczy.
                            > Hmm...
                            > A tak z drugiej strony, w klasie, na podwórku itp. na pewno dzieci e-matek traf
                            > ią na dzieci i z uboższych rodzin, pamiętam wyśmiewanie się (przez owych bogats
                            > zych kolegów i koleżanki) z takich uboższych dzieci za moich czasów, ale widzę
                            > że chyba i obecnie to zjawisko istnieje, skoro tyle matek zwraca uwagę żeby dzi
                            > ecko (ich dziecko) miało wyłącznie nowe ubranka, pewnie i markowe, wyjazdy wyłą
                            > cznie zagraniczne, jak matka ma takie przekonanie, że uboższy człowiek to ten z
                            > ły, gorszy, nieudacznik noszący używane ubrania to i na dziecko projektuje taki
                            > e zdanie o innych, a potem znowu bogatsze dzieci naśmiewają się z tych mniej bo
                            > gatszych.

                            Teraz problem wyśmiewania też jest. Jest też o tyle większy, że 30 lat temu nie było takiego wyboru co dzisiaj. Dzisiaj możesz mieć wszystko tylko kasy brak.
                            Ja nie chcę wychować rozwydrzonego bachora ale też chcę, żeby moje dzieci miały możliwość realizowania swoich pasji, a to niestety kosztuje.
                        • chipsi Re: Kolejny raz o kosztownym posiadaniu dziecka 16.07.12, 13:48
                          Kolonie też młodsze ma po starszym? (jeden jedzie a drugi ogląda zdjęcia tongue_out), na rower musi zaczekać młodszy aż starszy wyrośnie? Starszy czeka na młodszego na rozpoczęcie szkoły żeby wystarczył im jeden komplet podręczników? Obiad też młodszy dojada po starszym? O prezentach na gwiazdkę nie wspomnę.
                          Jak widać nie wszystko da się załatwić spadkiem po starszym rodzeństwem więc i koszta się zwiększają. Oczywiście nie ma nic nagannego w dziedziczeniu ubrań itd ale nie wszystko sie da.
                        • e_r_i_n Re: Kolejny raz o kosztownym posiadaniu dziecka 16.07.12, 14:11
                          Lipcowa, zabrzmię jak stara ciotka, ale kosztów utrzymania dziecka jeszcze nie znasz za bardzo.
                          Szczególnie, że chyba za opiekunkę nie płacisz - więc koszt największy przy maluchu Ci odpada.
                          Niemowlak użyje ciuchy po starszym, niezależnie od płci.
                          Łóżeczko itd to też nie problem - chociaż moje drugie po starszym wózka mieć nie będzie np.
                          Ale dzieciak przedszkolno - szkolny ubrania po prostu zużywa.
                          Biurko musi być razy dwa dla szkolniaka.
                          Itd, itp.
                          To są dopiero koszty.
                          Jakbym miała mieć tylko niemowlaka, to bym się nie zastanawiała nad drugim.
                          Jak sobie pomyślę o osobnym pokoju - tak, to nie mus - ale nie widzę dzieci z różnicą wieku kilkunastu lat w jednym pokoju, o dodatkowych zajęciach - nie chciałabym, że starszy musiał rezygnować z pasji, to dopiero trzymam się za kasę.
                          Dziecko to jest wydatek na kilkanaście lat. Nie tylko niemowlak w używanym wózku.
                          • 18_lipcowa1 Re: Kolejny raz o kosztownym posiadaniu dziecka 16.07.12, 14:26
                            ale ja caly czas pisze ze zanim dziecko zacznie generowac koszty
                            to mozna 500 razy sobie sytuacje zmienic
                            tylko trzeba chciec
                            • e_r_i_n Re: Kolejny raz o kosztownym posiadaniu dziecka 16.07.12, 14:31
                              Można.
                              Tylko ryzyko, że się nie uda, jest.
                              I chęci to nie wszystko.
                              To raz.
                              Dwa - zależy, od jakiego poziomu się wychodzi.
                              A jak już dziecko jest i się nie wygeneruje odpowiednich dochodów, to jest zonk.
                            • chipsi Re: Kolejny raz o kosztownym posiadaniu dziecka 16.07.12, 14:32
                              To znaczy że ludzie biedni nie są bogaci bo nie chcą? big_grin
                              Zejdź rzesz kurde na ziemię wreszcie.
                              Nie można życia brać na "jakoś to będzie". Najpierw trzeba coś zmienić a potem z tego korzystać. Nawet jeśli jest to możliwe to może się nie udać i co wtedy? Oczywiście zdajesz sobie sprawę z tego że z kolejnym niemowlakiem na karku ciężko jest poprawić swoją sytuacje finansową? No chyba że te dziecko na części chcesz sprzedać bo innego rozwiązania nie widzę.
                              • agnieszka77_11 Re: Kolejny raz o kosztownym posiadaniu dziecka 19.06.13, 19:05
                                chipsi napisała:

                                > Nie można życia brać na "jakoś to będzie". Najpierw trzeba coś zmienić a potem
                                > z tego korzystać.

                                Dokładnie.

                                > Oczywiście zdajesz sobie sprawę z tego że z kolejnym niemowlakiem na karku cięż
                                > ko jest poprawić swoją sytuacje finansową?

                                Niestety, ale to prawda ...
                            • agnieszka77_11 Re: Kolejny raz o kosztownym posiadaniu dziecka 19.06.13, 19:02
                              18_lipcowa1 napisała:

                              > ale ja caly czas pisze ze zanim dziecko zacznie generowac koszty
                              > to mozna 500 razy sobie sytuacje zmienic
                              > tylko trzeba chciec

                              Można. Z obserwacji widzę jednak, że tak nie jest. Jeżeli ktoś ma średnią sytuację przed dzieckiem to później lepszej nie ma. Ale gratuluję hurraoptymizmu patrząc na to co się dzieje w Polsce i na swiecie.
                          • dynema Re: Kolejny raz o kosztownym posiadaniu dziecka 16.07.12, 15:08

                            Zgadzam sie.
                            Tak jak czytam te posty to sie zastanawiam czy ludzie sa swiadomi tego ze rozkoszne niemowle nie kosztuje tylko tyle co pampersy ( zakladajac nawet ze wszystko inne jest z darow wink).

                            Najwyzszym kosztem czesto jest opiekunka (1000,2000…itd PLN) czy tez dochody utracone z pracy jednego czy obojga rodzicow. Fakt ze rodzic przebywa na wychowawczym - jest to realna suma pieniedzy ktora nie wplynie na konto. Wszystkie nadgodziny ktorych sie nie podjelo przepracowac, wszystkie decyzje podjecia pracy mniej wymagajacej czasowo i mniej platnej w zwiazku z dziecmi to tez jest strata.

                            Smieszy mnie argumentacja ze kolejne dziecko nic nie kosztuje bo wszystko ma po poprzednich. Mam troje i juz prosciej sie nie da: to beda 3 bilety lotnicze, 3 lozka w hotelu, 3 zestawy mundurkow, 3 oplaty za szkole, 3 bilety do kina czy muzeum, 3 porcje lodow itd.
                        • dziennik-niecodziennik Re: Kolejny raz o kosztownym posiadaniu dziecka 16.07.12, 14:48
                          lipcowa, niemowlakowi to naprawde wszystko jedno, ale poczekaj az Ci wyrosną nastolatki. nie beda chcialy donaszac po sobie ubran (niekotre moze tak ale na pewno nei wszystkie), nie mowiac o tym ze jak beda róznych płci i parametrów fizycznych (jedno wysokie, drugie niskie chociazby) to po prostu nie bedzie to mozliwe.
                          • agnieszka77_11 Re: Kolejny raz o kosztownym posiadaniu dziecka 19.06.13, 19:08
                            dziennik-niecodziennik napisała:

                            > lipcowa, niemowlakowi to naprawde wszystko jedno, ale poczekaj az Ci wyrosną na
                            > stolatki. nie beda chcialy donaszac po sobie ubran (niekotre moze tak ale na pe
                            > wno nei wszystkie), nie mowiac o tym ze jak beda róznych płci i parametrów fizy
                            > cznych (jedno wysokie, drugie niskie chociazby) to po prostu nie bedzie to mozl
                            > iwe.

                            Niestety nastolatkowie ciągną kasę ostro. Dziewczynki na nowe ciuszki, kosmetyczki, solarium, wyjścia ze znajomymi, zagraniczne wakacje itp itd. Chłopaki też potrafią ładnie opróznić portfel rodziców. Nie dasz? Stracą znajomych. Tak jest, jeżeli przestaną bywac i mieć to co reszta powoli ich relacje będą słabnąć, nie będa mieli tyle tematów ...
                        • kitka05 Re: Kolejny raz o kosztownym posiadaniu dziecka 16.07.12, 15:24
                          18_lipcowa1 napisała:
                          > kolpik124 napisała:
                          >
                          > > Co jest złego w noszeniu ubrań po starszym rodzeństwie?
                          >
                          >
                          > ja nie wiem
                          > moje nowe dziecko bedzie miało po starszej
                          > - łozeczko
                          > - foteliki samochodowe
                          > - bujaczek
                          > - ubrania
                          > -chuste do noszenia
                          > - zabawki
                          > i pewnie cos o czym teraz zapomnialam
                          > Wózek uzywany po OLABOGA innym dziecku........
                          >
                          > ide sie powiesić, na pewno z tego powodu moje nowe dziecko czeka wielka trauma

                          Cóż, jak Ty nawet nie wiesz co to są ubrania, to chyba najwyższy czas się powiesić.
                          • ivaz Re: Kolejny raz o kosztownym posiadaniu dziecka 16.07.12, 19:46

                            Lipcowa marne masz pojęcie, o kosztach utrzymania dzieci twoje foteliki, łóżeczka to jest kropla w morzu w porównaniu do utrzymania nastolatka, dodam że u nas w z forsa nie jest źle, oboje pracujemy i oboje mamy duzo ponad średnią krajową, ale odkąd syn stał się nastolatkiem widzę ogromny upływ kasy.
                            Syn 16 lat ostatnie wydatki
                            -glany 350zł, ciuchy: 3 tshirty, pasek, spodnie, 2 koszule, krótkie spodnie razem ok 600zł wszystko kupione na wyprzedażach, niestety w ciuchalandach nie znalazłam nic co by włozył, bo napisy na koszulkach muszą mieć przesłanie wink, obóz windsurfingowy 1500zł (zakupiony jeszcze zimą bo teraz cena dużo wyższa), ale w rękę też trzeba coś dać, poza tym w ciągu roku zajęcia pozalekcyjne hiszpański, basen, jakaś wycieczka szkolna, ostanio był w Londynie i też 1700zł poszło jak z bicza strzelił, ale cała klasa jechała więc przykro by mu było gdyby on tylko został, nie wspomnę ile to żre, lodówkę czyści jak odkurzacz, a i do kina ze znajomymi chce iść i na pizze to worek bez dna, i tak jeszcze pewnie z 10 lat dopóki się nie usamodzielni. Mam tez jeszcze na stanie 3 latkę w porównaniu do syna ona kosztuje tyle co nic.
                            • 18_lipcowa1 Re: Kolejny raz o kosztownym posiadaniu dziecka 16.07.12, 20:44

                              > Syn 16 lat ostatnie wydatki
                              > -glany 350zł, ciuchy: 3 tshirty, pasek, spodnie, 2 koszule, krótkie spodnie raz
                              > em ok 600zł wszystko kupione na wyprzedażach, niestety w ciuchalandach nie zna
                              > lazłam nic co by włozył, bo napisy na koszulkach muszą mieć przesłanie wink, ob
                              > óz windsurfingowy 1500zł (zakupiony jeszcze zimą bo teraz cena dużo wyższa), al
                              > e w rękę też trzeba coś dać, poza tym w ciągu roku zajęcia pozalekcyjne hiszpań
                              > ski, basen, jakaś wycieczka szkolna, ostanio był w Londynie i też 1700zł poszło
                              > jak z bicza strzelił, ale cała klasa jechała więc przykro by mu było gdyby on
                              > tylko został, nie wspomnę ile to żre, lodówkę czyści jak odkurzacz, a i do kina
                              > ze znajomymi chce iść i na pizze to worek bez dna, i tak jeszcze pewnie z 10 l
                              > at dopóki się nie usamodzielni. Mam tez jeszcze na stanie 3 latkę w porównaniu
                              > do syna ona kosztuje tyle co nic.



                              Jak mialam 16lat to na swoje kina, tusze do rzęs i wyjscia na imprezy juz sama wakacyjnie- weekendowo zarabialam.
                              Moze czas pomyslec o tym?
                              • chipsi Re: Kolejny raz o kosztownym posiadaniu dziecka 16.07.12, 20:57
                                No i wszytko jasne, po prosty mama cie nie kocha i stąd twoje dziwne podejście do życia ;D
                              • ivaz Re: Kolejny raz o kosztownym posiadaniu dziecka 16.07.12, 21:09
                                no widzisz, a ja swoim dzieciom chcę tego zaoszczędzić, jego obowiązkiem jak na razie jest nauka do 67 roku życie jeszcze się narobi, z resztą ja tez nie musiałam jako dziecko pracować, rodzice zpewniali nam byt i opierunek, na nierobów nas nie wychowali.
                                Ciekawą przyszłość szykujesz swoim dzieciom, ale jak się myśli dupą, to tak jest że dzieci muszą sobie same radzić
                                • ewma Dlaczego słysze stękania ... a bo ty masz tylko 16.07.12, 21:37
                                  jedno dziecko?
                                  Zawsze gdy jest jakiś wyjazd w fajne miejsca ,słyszy się od tych co mają 2 czy 3 dzieci ,że oni muszą tyle więcej płacić za wstępy, czy obiady a my mamy dobrze.
                                  I oni nie mogą tak sobie często pozwalać bo to przy takiej gromadce kosztuje... no jasne ,ze kosztuje ale kto im kazał robić 3 dzieci?
                                  Jadą tacy 1 w roku na 1 dniowy wypad i koniec do końca roku bo się "wykosztowali".
                                • 18_lipcowa1 Re: Kolejny raz o kosztownym posiadaniu dziecka 16.07.12, 21:40
                                  ivaz napisała:

                                  > no widzisz, a ja swoim dzieciom chcę tego zaoszczędzić, jego obowiązkiem jak na
                                  > razie jest nauka do 67 roku życie jeszcze się narobi, z resztą ja tez nie musi
                                  > ałam jako dziecko pracować, rodzice zpewniali nam byt i opierunek, na nierobów
                                  > nas nie wychowali.
                                  > Ciekawą przyszłość szykujesz swoim dzieciom, ale jak się myśli dupą, to tak je
                                  > st że dzieci muszą sobie same radzić


                                  no ja rozumiem ze niektore synki sa stworzone do wyzszych celów
                                  chociaz PEŁNE utrzymywanie - jak sama mowisz jeszcze 10 lat czyli dorosłego studenta to wstyd i oznacza ze zawaliłas ale sama sie tym przekonasz majac takie podejscie
                                  praca wakacyjna weekendowa nie przeszkadzała mi w nauce ale rozumiem ze mniej lotnym moze przeszkadzac, wtedy fakt trzeba sie na nauce skupic
                                  dupą to moze ty myslisz, a twoje dzieci beda na pewno skoro im taka przyszlosc szykujesz
                                  • ewma czy to ty jesteś tą lipcową ,która 16.07.12, 21:48
                                    kilka lat temu pisała ,że dzieci są fe i wogóle jak najdalej od nich ?
                                    Czy coś mi się pokręciło?
                                    • 18_lipcowa1 Re: czy to ty jesteś tą lipcową ,która 16.07.12, 22:02



                                      tak to ja,
                                      nadal twierdze ze dzieci są fe
                                      tylko moje nie



                                      ewma napisała:

                                      > kilka lat temu pisała ,że dzieci są fe i wogóle jak najdalej od nich ?
                                      > Czy coś mi się pokręciło?
                                      • kitka05 Re: czy to ty jesteś tą lipcową ,która 16.07.12, 22:17
                                        18_lipcowa1 napisała:

                                        >
                                        >
                                        >
                                        > tak to ja,
                                        > nadal twierdze ze dzieci są fe
                                        > tylko moje nie

                                        I w takiej wierze i przekonaniu będziesz wychowywała swoje dzieci? Niezły przykład będą miały.
                                        • agnieszka77_11 Re: czy to ty jesteś tą lipcową ,która 19.06.13, 19:54
                                          kitka05 napisała:

                                          > I w takiej wierze i przekonaniu będziesz wychowywała swoje dzieci? Niezły przyk
                                          > ład będą miały.

                                          Mojej mamy koleżanka tak wychowywała swoją córeczkę. Na wielką, mądrą ksieżniczkę. Zawsze jej mówiła, że jest najmądrzejsza i najpiękniejsza. Gdy dziewczyna stała się nastolatką to miała ostre zderzenie z rzeczywistością, bo okazało się, że do ksieżniczki brakuje jej twarzy lalki Barbie i przydałoby się zrzucić parę kilo, a najmądrzejsza tez nie jest.
                                    • ivaz Re: czy to ty jesteś tą lipcową ,która 16.07.12, 22:05
                                      tak, tak to ta sama, więc sama się zastanawiam po co z nią dyskutuję, przecież to nie ma sensu, do tej pory zawsze olewałam jej wypowiedzi, traktowałm je jak takie nieznaczące nic, kurde a dzisiaj dałam się wciągnąć, oj ja głupia.
                                  • ivaz Re: Kolejny raz o kosztownym posiadaniu dziecka 16.07.12, 22:01
                                    No patrz mój mąż jest jedynakiem, nie musiał pracować jako nastolatek, rodzice zapewnili mu byt do końca studiów, nie zidiociał z tego powodu, mógł spokojnie skończyc bardzo ciężki kierunek studiów na polibudzie z oceną celującą, nie uganiając się za zarobkiem, jest bardzo pracowitym człowiekiem i wysokowykwalifikowanym specjalistą w bardzo wąskiej dziedzinie.
                                    Ja i moje rodzeństwo również nie musielismy pracować gdy się jeszcze uczyliśmy bo rodziców było na to stać, nie jesteśmy nierobami, rodzice potrafili nas wychować, wpoić pewne normy i zasady, jesteśmy niezależnymi ludźmi, bardzo chciałabym aby moje dzieci czerpały wzorzec z nas rodziców.
                                    A ty to jak chorągiewka, za parę lat wszystko się u ciebie zmieni, pozyjesz dzieci ci dorosną, zobaczysz jakie są koszty ich utrzymania, zmienisz zdanie jak zawsze zresztą, każdy wie co parę lat temu wypisywałaś o karmieniu piersią, dopóki sama nie zaczęłaś karmić od razu poglądy ci się zmieniły, my tu wszyscy ciebie znamy i wiemy ze ty lubisz wszystko pod siebie przypisywać, tak jak ci wygodniej.
                                    A do autorki to nie tłumacz się nikomu, liczba dzieci to jest tylko twoja i wyłącznie sprawa, nie bierz sobie do serca powiedzania "bóg da dzieci to i da na dzieci" bo to nieprawda.
                                  • e_r_i_n Re: Kolejny raz o kosztownym posiadaniu dziecka 16.07.12, 22:05
                                    Ech, Lipcowa, faktycznie ludzie się nie zmieniają aż tak wink
                                    Budowanie życia dzieci na podejściu 'sytuację się poprawi, a dzieciak na siebie zarobi' jest średnie.
                                    Pewnie, że nastolatek może (i powinien) od pewnego momentu tak czy inaczej na przyjemności powoli zarabiać, ale nawet jeśli to robi, to odciąża kasę rodzica z tych pierdółkowatych wydatków. A koszty główne i wysokie i tak rodzic ponosi. Nawet, gdy ma nastolatka.
                              • agnieszka77_11 Re: Kolejny raz o kosztownym posiadaniu dziecka 19.06.13, 19:51
                                18_lipcowa1 napisała:

                                > Jak mialam 16lat to na swoje kina, tusze do rzęs i wyjscia na imprezy juz sama
                                > wakacyjnie- weekendowo zarabialam.
                                > Moze czas pomyslec o tym?

                                No widzisz. Ja też starałam się jak mogłam, aby mieć z 10 zł na roznoszeniu ulotek. Ale chcę aby moje dzieci w tym wieku się uczyły, bo jeszcze się w życiu naharują.
                            • ahoy2 Re: Kolejny raz o kosztownym posiadaniu dziecka 22.08.12, 17:02
                              A mnie się lipcowa podoba. Nie jest chciwa. Bo dziś na chciwość moda. I wygodnictwo. Nic z miłości. Jak nie pojedziesz jeden czy drugi na wczasy to wpadniesz w depresję? Podobał mi się kiedyś w muzyce tzw metal i ich piosenki o tym, że "guzik mi się oderwał, chyba się zabiję". Jesteście chyba z tego pokolenia.
                      • kitka05 Re: Kolejny raz o kosztownym posiadaniu dziecka 16.07.12, 15:22
                        To, że często nosi chłopiec po dziewczynce i na odwrót i wygląda to śmiesznie i dzieci się często z posiadacza takich ubrań śmieją, bo niestety dzieci są szczere do bólu. Niejednokrotnie noszą znoszone, przekrzywione buty, czasem za duże, a to jest niezdrowe.
                        • gazeta_mi_placi Re: Kolejny raz o kosztownym posiadaniu dziecka 16.07.12, 16:35
                          Dzieci nie są może tyle "szczere do bólu" tylko naśladują wzorce dorosłych (rodziców), jak widzą, że rodzice naśmiewają się z innych (inaczej lub po prostu ubożej wyglądających), jak czują się lepsi od tych biedniejszych tak potem się zachowują wśród rówieśników.
                          Czy małe dziecko wie samo od siebie, że Zosia ma "śmieszną" koszulkę?
                          • gryzelda71 Re: Kolejny raz o kosztownym posiadaniu dziecka 16.07.12, 16:45
                            O rany...
                            Siedzą panie na ławce i naśmiewaj się z koszuli Zosi,Marysia to słyszy i śmieje się razem z nimi hahahaha
                            Jak już ty coś wymyślisz.....
                      • mgla_jedwabna Re: Kolejny raz o kosztownym posiadaniu dziecka 18.07.12, 23:06
                        To, że te ubrania są najczęściej w nienajlepszym stanie, tzn. cokolwiek znoszone, zużyte, powyciągane, pozaciągane, zmechacone i wyblakłe. Takie, że da się w tym chodzić, ale wyglądać już nie. Ponadto często są nie za dobrze dopasowane rozmiarem, bo młodsze dziecko dostaje je nie wtedy, gdy ubranie pasuje na nie idealnie, tylko gdy robi się za małe na brata/siostrę. Ja np. wiecznie nosiłam rzeczy o rozmiar-dwa za duże, dostawałam je w momencie, gdy siostra z nich wytyła. W połączeniu z patykowatą figurą i ogólnym stanem tych ubrań wyglądałam jak siódme dziecko stróża. Za to siostra zawsze odpicowana, o ile otyłość jej na to pozwalała.

                        O takich rzeczach, jak ubieranie się zgodnie z modą lub upodobaniami to już w ogóle można w tych układach zapomnieć. Nawet czterolatki miewają np. ulubione kolory albo bohaterów kreskówek. Dostają więc rzeczy z tym, co było na topie przed ich urodzeniem, za to mogą być pewne, że brat/siostra będzie mieć koszulkę z Bohaterem Sezonu - którą oni dostaną właśnie wtedy, gdy ten bohater zacznie być obciachem.
                        • gazeta_mi_placi Re: Kolejny raz o kosztownym posiadaniu dziecka 19.07.12, 10:21
                          Jak dzieci PRL-u w ogóle przeżyły gdy modnych ciuchów praktycznie nie było.
                          • yuka12 Re: Kolejny raz o kosztownym posiadaniu dziecka 19.06.13, 20:24
                            Wiesz jak? Codziennie prawie snilam, ze jestem w sklepie pelnym ciuchow i butow i je KRADNE, aby je miec. W rzeczywistosci i do dzisiaj jestem do bolu uczciwa. Ale w srodku cierpialam bardzo, ze mam okropne buty niepasujace do sukienki podczas bierzmowania, ale to byly jedyne buty, ktore moglam wlozyc na ta uroczystosc. Bylam wsciekla, ze nie mam kurtki/plaszcza na wiosne i jesien, tylko przy +15 stopniach musialam wkladac typowa zimowa kurtke. Ale na zewnatrz musialam trzymac fason i lykac lzy. Wiedzialam, ze niektore dzieciaki smieja sie ze mnie po katach. Te dzieciaki, ktore mialy rodzine za granica lub wyjezdzajacych za granice rodzicow albo wyzej stojacych w hierarchii i jezdzacych po kraju. Moim rodzicom az tak nie zalezalo na moim wygladzie, ani nawet abym miala wate czy podpaski (bo to tez byl wysoce deficytowy towar). Odzylam troche dzieki darom w kosciele. Zwlaszcza ze raz udalo mi sie do nich dotrzec przed reszta wiernych. Moja mama do dzisiaj ma niektore z tamtych ubran. Do dzisiaj zaluje, ze w czasie, kiedy bylam mloda i zgrabna i pelna zycia, nosilam niepasujace na mnie i szaro-bure ciuchy, wciaz te same. Nawet z majtkami byly wtedy problemy, w moim miescie nigdzie zwyklych majtek dla kobiet nie mozna bylo dostac. Mieszkalismy daleko od Lodzi sad.
                            Teraz juz wiesz, ja sie zylo niektorym nastolatkom w komunie?
                            "najlatwiej patrzec przez etykietki, ktore rozdano, swiat jest wtedy taki prosty, a zycie nieskomplikowane" by Undoo
                  • kitka05 Re: Kolejny raz o kosztownym posiadaniu dziecka 16.07.12, 15:49
                    papalaya napisała:

                    > nie wyjazdy i lekcje baletu są w tym najważniejsze
                    >
                    > czy dzisiejsze dzieciaki obkupione i odpicowane są lepsze niż e te 30 lat temu?
                    >
                    > a za kolejne 30 lat będziemy mieli pokolenie wyalienowanych samotników podłączo
                    > nych do sieci, przewagę emerytów i groszowe emerytury

                    Pewnie, lepiej niech od małego siedzą tylko przed kompem, nigdzie nie wyjeżdżają, nigdzie nie chodzą, a wtedy ziści się Twoja przepowiednia.
              • gryzelda71 Re: Kolejny raz o kosztownym posiadaniu dziecka 16.07.12, 10:13
                a jak się zdecyduje na drugie to od samej decyzji finanse się poprawią?
                Ach te zaradna lipcowa....
              • chipsi Re: Kolejny raz o kosztownym posiadaniu dziecka 16.07.12, 10:14
                Zdajesz sobie sprawę z tego że tego jedynaka też może nie być stać na te trufle? Że żyje skromnie będąc nawet jedynakiem? Że rodziców jedynaka też może nie stać na wakacje nawet nad Bałtykiem?
                Weź proszę 2-3 tysiące i żyj za to z rodziną przez miesiąc to porozmawiamy.
                • 18_lipcowa1 Re: Kolejny raz o kosztownym posiadaniu dziecka 16.07.12, 10:20
                  chipsi napisała:

                  > Zdajesz sobie sprawę z tego że tego jedynaka też może nie być stać na te trufle
                  > ? Że żyje skromnie będąc nawet jedynakiem? Że rodziców jedynaka też może nie st
                  > ać na wakacje nawet nad Bałtykiem?


                  ojej to jakim cudem ON jest na swiecie skoro rodziców nawet na niego nie stac?
                  • chipsi Re: Kolejny raz o kosztownym posiadaniu dziecka 16.07.12, 10:28
                    Skromnie ale stać. A teraz łaskawie odpowiedz na moje pytanie o tym, jak zagospodarować 3 tysie żeby jeszcze zostało na kolejnego potomka i jeszcze na chałupę coś odłożyć smile
                    • 18_lipcowa1 Re: Kolejny raz o kosztownym posiadaniu dziecka 16.07.12, 10:31
                      chipsi napisała:

                      > Skromnie ale stać. A teraz łaskawie odpowiedz na moje pytanie o tym, jak zagosp
                      > odarować 3 tysie żeby jeszcze zostało na kolejnego potomka i jeszcze na chałupę
                      > coś odłożyć smile



                      moze przestac na chalupe odkladac
                      nie stac cie przeciez
                      • kitka05 Re: Kolejny raz o kosztownym posiadaniu dziecka 16.07.12, 10:35
                        Ale Ty płytko na życie patrzysz. Nie znam autorki wątku i nie wiem jaką ma sytuację mieszkaniową, ale nie każdy lubi mieszkać w jednym pokoju z dziećmi.
                        A mając 3 tys. na 4 osobową rodzinę to im nawet kredytu na mieszkanie nie dadzą.
                      • chipsi Re: Kolejny raz o kosztownym posiadaniu dziecka 16.07.12, 10:42
                        A więc skoro kogoś nie stać na własne lokum to jak możesz uważać że może pozwolić sobie na dziecko? Zero konsekwencji Lipcowa, zero. Piszesz żeby pisać, bez ładu i składu.
                • arwena_11 Re: Kolejny raz o kosztownym posiadaniu dziecka 16.07.12, 12:02
                  Wakacje nad bałtykiem często droższe niż nad ciepłym morzem
                  • chipsi Re: Kolejny raz o kosztownym posiadaniu dziecka 16.07.12, 12:06
                    Chodziło mi raczej o synonim niedrogich wakacji niż dyskusję gdzie drożej ale upieram się (bo o tym już było) że można dużo taniej jednak w PL. No, jak się uprzeć to można i drożej niż w Dubaju smile
          • gryzelda71 Re: Kolejny raz o kosztownym posiadaniu dziecka 16.07.12, 10:03
            Biedulek ,bo nie będzie musiał bić się o majątek z rodzeństwem?
            • 18_lipcowa1 Re: Kolejny raz o kosztownym posiadaniu dziecka 16.07.12, 10:05
              gryzelda71 napisała:

              > Biedulek ,bo nie będzie musiał bić się o majątek z rodzeństwem?




              buaha majątek? hahaaaaaa!!
              • gryzelda71 Re: Kolejny raz o kosztownym posiadaniu dziecka 16.07.12, 10:06
                U ciebie buahahahah,u innych cos konkretnego.
                • 18_lipcowa1 Re: Kolejny raz o kosztownym posiadaniu dziecka 16.07.12, 10:20
                  gryzelda71 napisała:

                  > U ciebie buahahahah,u innych cos konkretnego.

                  o jakim majątku mowisz?
                  • gryzelda71 Re: Kolejny raz o kosztownym posiadaniu dziecka 16.07.12, 10:23
                    Po rodzicach .
                    • 18_lipcowa1 Re: Kolejny raz o kosztownym posiadaniu dziecka 16.07.12, 10:25
                      gryzelda71 napisała:

                      > Po rodzicach .


                      ale oni nic nie mają
                      • gryzelda71 Re: Kolejny raz o kosztownym posiadaniu dziecka 16.07.12, 10:29
                        No jak się rozmnażają to nie mają.
                        • 18_lipcowa1 Re: Kolejny raz o kosztownym posiadaniu dziecka 16.07.12, 10:32
                          gryzelda71 napisała:

                          > No jak się rozmnażają to nie mają.



                          no przeciez sie nie rozmnażają co by nie zbiedniec nie daj boze
                          bo DOM nie stanie i co wtedy??????????????
                          • gryzelda71 Re: Kolejny raz o kosztownym posiadaniu dziecka 16.07.12, 10:35
                            Lipcowa,a co tobie przeszkadza,że ktoś woli dom postawić niż dzieci płodzić.
                            • kitka05 Re: Kolejny raz o kosztownym posiadaniu dziecka 16.07.12, 10:36
                              Zazdrości dziewczyna, bo ona już z drugim w ciąży, a inna dom chce stawiać, zamiast dzieci rodzić.
                              • 18_lipcowa1 Re: Kolejny raz o kosztownym posiadaniu dziecka 16.07.12, 10:42
                                kitka05 napisała:

                                > Zazdrości dziewczyna, bo ona już z drugim w ciąży, a inna dom chce stawiać, zam
                                > iast dzieci rodzić.


                                tak zazdroszcze
                                mikro domku na mikro działce
                                wybudowanego polskim systemem gospodarczym
                                czyli ''od mordy odejmujemy'' albo dom musi byc i kawa na trawie i ''mieszkamy na dole na górze budowa, dziecko moze biegac wsrod worków z cementem''
                                i sasiad w majtach 3 metry od nas bo mikro działka
                                i siedze tam bo na dojazd do miasta mnie nie stac
                                i sama bo stary zapitala na 6 etatów by to spłacić
                                tak wyglada budowa DOMU jak sie kasy nie ma

                                dziekuje
                                • gryzelda71 Re: Kolejny raz o kosztownym posiadaniu dziecka 16.07.12, 10:44
                                  Tak jak ty nie zazdrościsz tego mikro domku,tak inni tobie dzieci.Trudne do ogarnięcia co?
                                • kitka05 Re: Kolejny raz o kosztownym posiadaniu dziecka 16.07.12, 10:48
                                  W jakim Ty świecie żyjesz, że wszystko w czarnych barwach widzisz? Wokół mnie masa domów, ale nikt tak ich nie stawiał. A mikro działki to tylko w szeregowcach widziałam, ale to też sprawa tych co kupili te domy. A że sąsiad w samych majtach to niby, że wszystko na dom wydał i już go na spodnie nie stać?
                                • chipsi Re: Kolejny raz o kosztownym posiadaniu dziecka 16.07.12, 10:55
                                  No to mikrodomek czy niewykończone piętro? Bo jedno nieco wyklucza drugie smile
                                  No i jaka widzisz alternatywę do niewielkiego lokum gdy ma się niewielkie fundusze? Most? Jak mają ludzie budować jak nie własnymi rękami? Znasz jakieś firmy budujące za darmo? Dawaj namiary smile
                          • chipsi Re: Kolejny raz o kosztownym posiadaniu dziecka 16.07.12, 10:45
                            > bo DOM nie stanie i co wtedy??????????????

                            Dom służy do mieszkania i jest podstawową potrzebą człowieka odkąd opuścił jaskinie, wiesz? Jeśli domu nie ma = nie ma gdzie żyć. No prościej już nie potrafię, jakby co poproś kogoś z sąsiedniej jaskini gdy pójdziesz pożyczyć ogień.
            • carmita80 Re: Kolejny raz o kosztownym posiadaniu dziecka 16.07.12, 10:13
              gryzelda71 napisała:

              > Biedulek ,bo nie będzie musiał bić się o majątek z rodzeństwem?

              ?????? O co chodzi?
              • gryzelda71 Re: Kolejny raz o kosztownym posiadaniu dziecka 16.07.12, 10:17
                Rodzeństwo to nie zawsze wsparcie i pomoc.Czesto i gęsto wrogość w dorosłym życiu.A jak dochodzi jakiś majątek po rodzicach to dopiero się zaczyna,że o opiece nad chorym rodzicem nie wspomnę.Jedynak na jasna sytuację.
                • 18_lipcowa1 Re: Kolejny raz o kosztownym posiadaniu dziecka 16.07.12, 10:21
                  jaki majatek?
                  ich nawet na to jedno nie stac, wiec o jakim majatku mowisz?
                  • gryzelda71 Re: Kolejny raz o kosztownym posiadaniu dziecka 16.07.12, 10:34

                    Ogolnie zestawia sytuację jedynak do rodzeństwa,a ty konkretnie o kim piszesz?
                • carmita80 Re: Kolejny raz o kosztownym posiadaniu dziecka 16.07.12, 10:46
                  gryzelda71 napisała:

                  > Rodzeństwo to nie zawsze wsparcie i pomoc.Czesto i gęsto wrogość w dorosłym życ
                  > iu.A jak dochodzi jakiś majątek po rodzicach to dopiero się zaczyna,że o opiece
                  > nad chorym rodzicem nie wspomnę.Jedynak na jasna sytuację.

                  Mozna brac i taki czrany scenariusz, prawdopodobny zwlaszcza jesli wychowuje sie dzieci kladac nacisk na materialna strone zycia, na zasadzie jestes lepszy,bo masz i tu mozna wyliczac juz od kolyski, wozek, zabawki, ubrania, kosztowne hobby itd. Mamy dwoje dzieci a moja mama zapytala mnie komu zapiszemy dom w przyszlosci. Odpowiedzialam ze nikomu tzn. zadnemu z dzieci, bo damy im to o inni rodzice czyli mikosc, szacunek, zadbamy o ich zdrowie i edukacje a reszta bedzie nalezala do nich. O swojej starosci pomyslimy wczesniej, bo dzieci moga zyc napradwe daleko od nas i nie bedziemy od nich wymagac zmian w zyciu, chyba ze same zdecyduja inaczej. Mamy nadzieje, ze nasze dzieci wyrosna na ludzi madrych, swiatlych i szczesliwych a nie na samotnych materialistow szrapiacych aie o majatek rodzicow.
                  • gryzelda71 Re: Kolejny raz o kosztownym posiadaniu dziecka 16.07.12, 10:49
                    Mamy dwoje dzieci a moja mama zapytala mnie komu zapiszemy dom w przys
                    > zlosci. Odpowiedzialam ze nikomu tzn. zadnemu z dzieci, bo damy im to o inni r
                    > odzice czyli mikosc, szacunek, zadbamy o ich zdrowie i edukacje a reszta bedzie
                    > nalezala do nich

                    O rany jakie to słodkie?A
                    jak coś po drodze nawali?I będą szarpac się o ten majątek?
                    • carmita80 Re: Kolejny raz o kosztownym posiadaniu dziecka 16.07.12, 10:57
                      gryzelda71 napisała:

                      > O rany jakie to słodkie?A
                      > jak coś po drodze nawali?I będą szarpac się o ten majątek?

                      Nie slodkie tylko normalne. Wyobraz sobie ze nie wszedzie rodzenstwa wyszarpuja sobie z piana na ustach "majatki" po rodzicach.
                      Zrobimy wszystko aby nic nie nawalilo, choc bylismy tak nieostrozni i zamiast jedynaka mamy dwoje. Przyznam jednak ze decydujac sie na drugie dziecko nie przyszla nam ta kwestia do glowy big_grin pewnie dla tego ze sami nie jestesmy materialistami i nie czekamy na smierc rodzicow co by ich mieszkania sprzedac i kase zgarnac wink
                      • gryzelda71 Re: Kolejny raz o kosztownym posiadaniu dziecka 16.07.12, 11:01
                        Wielu kwestii rodząc dzieci nie rozważałam.Co nie znaczy,że mnie one nigdy nie spotkają.
                        • carmita80 Re: Kolejny raz o kosztownym posiadaniu dziecka 16.07.12, 11:22
                          gryzelda71 napisała:

                          > Wielu kwestii rodząc dzieci nie rozważałam.Co nie znaczy,że mnie one nigdy nie
                          > spotkają.

                          Oczywscie, rozne rzeczy moga sie zdarzyc, ale to ty przedstawilas posiadanie jednego dziecka jako zalete i sposob na unikniecie walki o majatek po rodzicach, tak jakby walka o ten majatek i oraz rozdawanie dobr materialnych przez rodzicow dzieciom bylo norma.
                          • gryzelda71 Re: Kolejny raz o kosztownym posiadaniu dziecka 16.07.12, 12:48
                            oraz rozdawanie dobr materialnych przez rodzico
                            > w dzieciom bylo norma.

                            W moich kręgach to norma.Oczywiście majątek nie oznacza od razu hektarów ziemi czy dworków.Ale już mieszkanie to i owszem.
                            • 18_lipcowa1 Re: Kolejny raz o kosztownym posiadaniu dziecka 16.07.12, 13:37

                              > W moich kręgach to norma.Oczywiście majątek nie oznacza od razu hektarów ziemi
                              > czy dworków.Ale już mieszkanie to i owszem.



                              no widzisz
                              a ja nie dostalam mieszkania od rodziów
                              a jednak przed 30tką miałam swoje
                              nie mam traumy ani pretensji do nich
                              • gryzelda71 Re: Kolejny raz o kosztownym posiadaniu dziecka 16.07.12, 13:43
                                No i co z tego.
                                Ty nie dostałaś inni dostali i tez traumy nie mają.
                                Zauważ,że nie pisałam o dostawaniau mieszkania na strat,tylko po śmierci rodziców.Widzisz różnicę?
                                • 18_lipcowa1 co za idiotyczny trend....? 16.07.12, 14:08
                                  pomysł z dawaniem mieszkan dzieciom?
                                  odbiera to ludziom prawo do posiadania dzieci normalnie
                                  niedlugo ten co nie da mieszkania dziecku nie bedzie mial prawa sie rozmnazac
                                  • gazeta_mi_placi Re: co za idiotyczny trend....? 16.07.12, 14:46
                                    Przypomniał mi się kawał o rodzicu Szwedzie, Angliku, Francuzie i Polaku.
                                    Czym się różni rodzic Szwed/Anglik/Francuz od rodzica Polaka?
                                    Rodzic Szwed (lub Anglik itp.) chwali się: Mój syn właśnie kupił sobie mieszkanie.
                                    Rodzic Polak chwali się : Kupiłem synowi mieszkanie.
                                    • gryzelda71 Re: co za idiotyczny trend....? 16.07.12, 15:17
                                      Straszne co?Dostać coś od rodziców poza miłością,zrozumieniem i wsparciem w ciężkich chwilach.
                                      • 18_lipcowa1 Re: co za idiotyczny trend....? 16.07.12, 15:22


                                        ale to trzeba?
                                        bez tego nie wolno miec dzieci?

                                        gryzelda71 napisała:

                                        > Straszne co?Dostać coś od rodziców poza miłością,zrozumieniem i wsparciem w cię
                                        > żkich chwilach.
                                        • gryzelda71 Re: co za idiotyczny trend....? 16.07.12, 15:25
                                          Wolno,dlatego z brzuchem chodzisz.
                                          • gazeta_mi_placi Re: co za idiotyczny trend....? 17.07.12, 13:14
                                            Ty też chodziłaś z brzuchem.
                                            No chyba, że dziecko masz adoptowane tongue_out
                                  • gryzelda71 Re: co za idiotyczny trend....? 16.07.12, 15:16
                                    Bo nie dostałaś to pomysł dziwny?
                                    • 18_lipcowa1 Re: co za idiotyczny trend....? 16.07.12, 15:23
                                      gryzelda71 napisała:

                                      > Bo nie dostałaś to pomysł dziwny?


                                      nie, bo dostałabym gdyby mieli
                                      sama dam jak bede miała
                                      ale to nie warunkuje mojej dzietnosci
                                      bez przesady
                                      • gryzelda71 Re: co za idiotyczny trend....? 16.07.12, 15:27
                                        Dasz jak będziesz miała?
                                        ale jak będziesz miała więcej dzieci to i więcej mieszkań będziesz musiała miec coby dać tak?
                                  • przeciwcialo Re: co za idiotyczny trend....? 16.07.12, 20:08
                                    Bo teraz takie "sieroty" niesamodzielne się hoduje ze jak ojciec z matką nie zarobią na mieszkanie to "sierota" za nic tego nie dokona.
                                    • falka_85 Re: co za idiotyczny trend....? 17.07.12, 12:55
                                      Większej głupoty dawno nie czytałam. Rozumiem, że sugerujesz, iż pokolenie wstecz to każdy max do 25 roku życia kupował (przy zerowym wsparciu rodziców czy dziadków, rzecz jasna za gotówkę) minimum 3-pokojowe lokum? Bo patrz, ja jakoś najwidoczniej przeoczyłam to zjawisko.
                                      A tak serio, to dla mnie zupełnie naturalną sprawą jest to, że wchodzącym w dorosłość dzieciom chce się zapewnić coś na start (oczywiście w miarę własnych możliwości): mieszkanie, jakąś gotówkę na wkład własny, auto czy coś z AGD. Ja przynajmniej chcę i nie, nie robię tego dlatego iż uważam, że moje potomstwo to "sieroty" i sami sobie nie poradzą. Nie wiem dlaczego uważasz, że żeby czegoś dokonać trzeba zaczynać od zera i wynajmowania pokoju w suterenie. Wręcz przeciwnie, po to pracuję, by przekazać coś dzieciom i wnukom i oczekuję rozwijania i pomnażania tego co nam udało się z mężem osiągnąć i przekazania dorobku następnym pokoleniom.
                            • carmita80 Re: Kolejny raz o kosztownym posiadaniu dziecka 16.07.12, 13:42
                              gryzelda71 napisała:

                              >
                              >
                              .Ale już mieszkanie to i owszem.

                              Czyli kiedy i jak o te mieszkania sie szarpia, biorac pod uwage ze zazwyczaj jest jedno srednio 2-3 pokoje czyli 1-2 sypialnie, a rodzice zyja zazwyczaj dluzej niz do pelnoletnosci swoich dzieci czy dziecka? Dzieci osiagajac pelnoletnosc i/lub konczcac edukacje powinni byc tak przygotowani do zycia aby radzic sobie sami bez pomocy finansowej (i nie tylko) rodzicow. Sredni wiek gdy ludzie decyduja sie na dzieci to miedzy 25-35 rokiem zycia wiec zakladajac ze rodzic ma 50 a jego dziecko 25 i zaklada rodzine to ma mu oddac mieszkanie i sie wyniesc pod most? Mysle, ze czekanie na mieszaknie po rodzicach (wiekszosc zycia) to fatalna wizja dla mlodego czlowieka nawet jedynaka. No chyba ze dla jedynaka rodzice wezna drugi kredyt a ich mieszkanie bedzie kiedys dla wnuka takze jedynaka i tak wkolowink

                              • gryzelda71 Re: Kolejny raz o kosztownym posiadaniu dziecka 16.07.12, 13:50
                                Nigdy ze spadkiem nie miałaś do czynienie?
                                • carmita80 Re: Kolejny raz o kosztownym posiadaniu dziecka 16.07.12, 14:35
                                  gryzelda71 napisała:

                                  > Nigdy ze spadkiem nie miałaś do czynienie?

                                  Spadek to po smierci i nie koniecznie dzieci musza dziedziczyc.
                                  • gryzelda71 Re: Kolejny raz o kosztownym posiadaniu dziecka 16.07.12, 15:19
                                    W rodzinach jakie opisałaś powinny dziedziczyć dzieci,lub wnuki..I nawet dorosłe mogą o to się "pobic"
                                    Ale racja nie ma co dzielić nie ma problemusmile
                                    • carmita80 Re: Kolejny raz o kosztownym posiadaniu dziecka 16.07.12, 20:17
                                      gryzelda71 napisała:

                                      > W rodzinach jakie opisałaś powinny dziedziczyć dzieci,lub wnuki..I nawet doros
                                      > łe mogą o to się "pobic"
                                      > Ale racja nie ma co dzielić nie ma problemusmile

                                      Fakt, dzieki temu nawet jedynak nie bedzie rozczarowany, ze spadek za maly wink
                      • 18_lipcowa1 Re: Kolejny raz o kosztownym posiadaniu dziecka 16.07.12, 12:19
                        dokładnie
                        jak ktoś ma fatalną rodzine i fatalny przykład to moze i tak mysli
                        ze mu sie rodzenstwo tylko z szarpaniem o kase kojarzy
                        u mnie w rodzinie nikt sie nie kłoci
                        ani moi rodzice ze swoim rodzenstwem, ani tesciowie
                        ani ja z bratem
                        ani mąz z bratem

                        jakim cudem dziecko majac dobry przykład w rodzinie moze sobie sfajdac relacje z rodzenstwem
                        • gryzelda71 Re: Kolejny raz o kosztownym posiadaniu dziecka 16.07.12, 12:50
                          Bo złodzieje pochodzą z rodzin gdzie każdy kradnie,tak jak i mordercy maja za przodków morderców.
                        • ivaz Re: Kolejny raz o kosztownym posiadaniu dziecka 16.07.12, 19:53
                          Poczekaj jak wam starzy zejdą z tego ziemskiego podola, to zacznie się jatka, dopóki nie ma czym dzielić to nie ma kłótni, potem się zacznie.
                          • gazeta_mi_placi Re: Kolejny raz o kosztownym posiadaniu dziecka 17.07.12, 13:28
                            A to zawsze rodzeństwo kłóci się o spadek? Nie wiedziałam.
          • kitka05 Re: Kolejny raz o kosztownym posiadaniu dziecka 16.07.12, 10:04
            18_lipcowa1 napisała:
            > bidulek jedynak

            Nic ciekawszego nie wymyślisz? To już stare i niemodne.
            • 18_lipcowa1 Re: Kolejny raz o kosztownym posiadaniu dziecka 16.07.12, 10:05
              kitka05 napisała:

              > 18_lipcowa1 napisała:
              > > bidulek jedynak
              >
              > Nic ciekawszego nie wymyślisz? To już stare i niemodne.



              ale prawdziwe
              zapłakałabym sie gdyby moja córka byla sama
              • kitka05 Re: Kolejny raz o kosztownym posiadaniu dziecka 16.07.12, 10:07
                To rób ile tylko Ci się w chacie zmieści jak lubisz i odwal się od życia innych.
                • 18_lipcowa1 Re: Kolejny raz o kosztownym posiadaniu dziecka 16.07.12, 10:21
                  kitka05 napisała:

                  > To rób ile tylko Ci się w chacie zmieści jak lubisz i odwal się od życia innych


                  a robie robie
                  zazdroscisz?
                  • kitka05 Re: Kolejny raz o kosztownym posiadaniu dziecka 16.07.12, 10:30
                    Nie mam czego zazdrościć. Jakbym chciała mieć więcej, to bym miała. Ale ja chcę mieć jednego rozpieszczonego, nieznośnego, rozkapryszonego, nieszczęśliwego bidulka, bo tak lubię.
                    • 18_lipcowa1 Re: Kolejny raz o kosztownym posiadaniu dziecka 16.07.12, 10:33
                      kitka05 napisała:

                      > Nie mam czego zazdrościć. Jakbym chciała mieć więcej, to bym miała. Ale ja chcę
                      > mieć jednego rozpieszczonego, nieznośnego, rozkapryszonego, nieszczęśliwego bi
                      > dulka, bo tak lubię.


                      biduś...
                      • gryzelda71 Re: Kolejny raz o kosztownym posiadaniu dziecka 16.07.12, 10:36
                        Cóż ktoś może uważąc że twoje to bidusie.....
                      • kitka05 Re: Kolejny raz o kosztownym posiadaniu dziecka 16.07.12, 10:37
                        Żeby tylko takie bidusie na tym świecie były, to świat byłby piękny.
                      • e_r_i_n Re: Kolejny raz o kosztownym posiadaniu dziecka 16.07.12, 10:42
                        Lipcowa, Ty się nigdy nie nauczysz chyba myślenia niestereotypowego, dostosowanego do własnej sytuacji.
                        Nie każdy jedynak to biduś, nie każdy, kto ma rodzeństwo jest nieszczęśliwy.
                        Rozumiem, że oceniasz swoje możliwości wychowawcze kiepsko, skoro uznajesz, że tylko rodzeństwo sprawi, że Twoje dziecko nie będzie 'bidusiem'?
                      • jak.z.nut Re: Kolejny raz o kosztownym posiadaniu dziecka 16.07.12, 10:58
                        Tobie też nie ma czego zazdrościć. Powołać na świat 2 dzieci i wychować je na emocjonalne i intelektualne kaleki... bezcenne zapewnewink
              • gryzelda71 Re: Kolejny raz o kosztownym posiadaniu dziecka 16.07.12, 10:08
                Buahahahah
                no na szczęście płakac nie będziesz haahhaha
                ale pojechałaś hahahaha
          • klubgogo Re: Kolejny raz o kosztownym posiadaniu dziecka 16.07.12, 19:24
            Jak zwykle jesteś ograniczona, jak nie do czapek z nausznikami, to do stereotypu biednego emocjonalnie jedynaka.
        • dziennik-niecodziennik Re: Kolejny raz o kosztownym posiadaniu dziecka 16.07.12, 14:40
          > Ale głupoty piszesz. Mają zapierdzielać na dwa etaty żeby tylko zadowolić rodzi
          > nę?

          a wtedy tez bedzie źle bo czemu nie spedzają czasu z dziecmi?...
      • e_r_i_n Re: Kolejny raz o kosztownym posiadaniu dziecka 16.07.12, 10:05
        Lipcowa, strasznie schematycznie patrzysz.
        Wystarczy, że koszty życia z jednym dzieckiem są nieprzeciętnie wysokie i zarabianie jeszcze więcej już zaczyna być trudne.
        Nie można na wszystko patrzyć z perspektywy zarabiania średniej krajowej i wydatków na tym poziomie.
        • asiara74 Re: Kolejny raz o kosztownym posiadaniu dziecka 16.07.12, 10:08
          Czas nauczyć się asertywności, to jeden z elementów bycia dorosłym i dojrzałym człowiekiem. Jak już to się uda to opinia teściowej będzie mało istotna.
        • gazeta_mi_placi Re: Kolejny raz o kosztownym posiadaniu dziecka 16.07.12, 13:02
          Jakoś od dawien dawna na ogół jedynacy pochodzili z bogatszych domów, a rodziny wielodzietne były uboższe.
          • e_r_i_n Re: Kolejny raz o kosztownym posiadaniu dziecka 16.07.12, 13:38
            No i jak to się ma do mojego wpisu?
    • platki_sniadaniowe Klepać dzieci to nie sztuka 16.07.12, 10:44

      Sztuką jest je wychować i zapewnić jakis start w życiu.
      Nie ilość rodzeństwa sie liczy a jakość zycia jaką dzieciom zapewniamy, czy to bedzie jedno czy dwoje czy troje.
      • 18_lipcowa1 Re: Klepać dzieci to nie sztuka 16.07.12, 10:50

        > Nie ilość rodzeństwa sie liczy a jakość zycia jaką dzieciom zapewniamy


        to jest mantra matek jedynaków, powtarzaja sobie aż uwierzą
        ja to nazwę efektem kwasnych winogron
        • platki_sniadaniowe Re: Klepać dzieci to nie sztuka 16.07.12, 10:57
          > to jest mantra matek jedynaków, powtarzaja sobie aż uwierzą
          > ja to nazwę efektem kwasnych winogron


          mam dwójkę dzieci
          mam nawet ten luksus że, sobie siedzę z nimi w domu
          i moge sobie siedzieć aż mi się zachce do pracy pójść

          ale wiem co to znaczy dwoje dzieci
          i rozumiem autorkę watku


      • kitka05 Re: Klepać dzieci to nie sztuka 16.07.12, 10:50
        platki_sniadaniowe napisała:

        >
        > Sztuką jest je wychować i zapewnić jakis start w życiu.
        > Nie ilość rodzeństwa sie liczy a jakość zycia jaką dzieciom zapewniamy, czy to
        > bedzie jedno czy dwoje czy troje.

        Nic dodać, nic ująć. Zgadzam się z Tobą w 100%
        • 18_lipcowa1 Re: Klepać dzieci to nie sztuka 16.07.12, 10:52

          > Nic dodać, nic ująć. Zgadzam się z Tobą w 100%



          skoro sie tak zgadzasz
          i tak jestes pewna swego
          czemu tak zaciekle sie tłumaczysz wirtualnie nieznajomej zonie fryzjera?
          cos chyba nie do konca,co ?
          • kitka05 Re: Klepać dzieci to nie sztuka 16.07.12, 11:06
            Dziewczyno naucz się czytać ze zrozumieniem. Zgadzam się z tym co pisze płatki śniadaniowe, a ona nie broni tu posiadania jednego dziecka, tylko pisze co jest najważniejsze, czy to przy jednym czy przy większej ilości dzieci.
            A w moich wypowiedziach odnoszę się do autorki wątku. Ty zaś widzisz tylko jedną słuszną prawdę, a słuszna jest taka że jedynak to bee..., a dwoje to już dobrze. Jak będziesz miała trójkę, to dwoje też będzie be....? Czemu krytykujesz ludzi za to, ze nie robią tak jak Ty, a wybierają inną ścieżkę życia? Nie znasz chipsi na tyle dobrze żeby ją w chamski sposób osądzać. Ona zwróciła się o poradę, a nie żeby ją mieszać z błotem.
            • 18_lipcowa1 Re: Klepać dzieci to nie sztuka 16.07.12, 12:21
              Czemu krytykujesz lu
              > dzi za to, ze nie robią tak jak Ty, a wybierają inną ścieżkę życia? Nie znasz c
              > hipsi na tyle dobrze żeby ją w chamski sposób osądzać. Ona zwróciła się o porad
              > ę, a nie żeby ją mieszać z błotem.



              ale ty tez mnie krytykujesz, wysmiewasz mojego meza
              czymze roznisz sie ode mnie
              • kitka05 Re: Klepać dzieci to nie sztuka 16.07.12, 15:35
                Nie wyśmiewam, tylko kiedyś sama pisałaś że jest fryzjerem, więc piszę że wg Ciebie wystarczy. Ja nie wiem ile zarabia fryzjer, bo my z innych branż. Dla mnie nie ważne jaki zawód, dopóki się nie kradnie. Ale są tez ludzie którzy pracują jako przedszkolanki czy w marketach na kasie i nie zarabiają kokosów. A tacy ludzie też są potrzebni.
                • 18_lipcowa1 Re: Klepać dzieci to nie sztuka 16.07.12, 16:41
                  kitka05 napisała:

                  > Nie wyśmiewam, tylko kiedyś sama pisałaś że jest fryzjerem, więc piszę że wg Ci
                  > ebie wystarczy.

                  czyli sie nasmiewasz bo nie rozumiem dlaczego w watku o dzieciach pijesz do mojego meza
                  oraz dlaczego uwazasz ze wg mnie wystarczy? napisalam tak?
    • lilly_about Re: Kolejny raz o kosztownym posiadaniu dziecka 16.07.12, 10:49
      Po co się w ogóle wdawać w takie dyskusje. To twoja sprawa, ile chcesz mieć dzieci. Możesz mieć jedno, bo nie stać cię na więcej, a możesz z czystego lenistwa. A ludzie muszą się nakłapać jęzorami, żeby im ulżyło. Tekst o tym, ze dziecko musi miec rodzeństwo, bo nie może być samo świadczy tylko o tym, ze mamusia i tatuś mają bardzo wąskie horyzonty, jeżeli samotnosć definiują przez posiadanie rodzeństwa lub brak.
    • attiya Re: Kolejny raz o kosztownym posiadaniu dziecka 16.07.12, 11:13
      podpisuj się, mam tak samo
      ludzka ciekawość w włażeniu obcym do łóżka i dopytywanie się kiedy teraz kolej z kolei na dziewczynkę/chłopca do kompletu/pary jest porażająca
      zawsze odpowiadam, że nie założyłam hodowli a moje współżycie z mężem i decyzję zostawiam nam a nie obcym, chyba, że ta dopytująca się osoba chce dobrowolnie łożyć powiedzmy po 2 tysiące miesięcznie
      rozmowa tak jakoś zazwyczaj nagle urywa się
      • platki_sniadaniowe Re: Kolejny raz o kosztownym posiadaniu dziecka 16.07.12, 11:15
        > ludzka ciekawość w włażeniu obcym do łóżka i dopytywanie się kiedy teraz kolej
        > z kolei na dziewczynkę/chłopca do kompletu/pary jest porażająca

        moja teściowa do dziś wspomnia że, mi sie parki nie udało zrobićsmile
    • 1mzeta Re: Kolejny raz o kosztownym posiadaniu dziecka 16.07.12, 11:14
      Z mojego punktu widzenia:
      - są tacy ludzie co rzeczywiście ich na dziecko nie stać bo koszty są ogromne - i tych rozumiem.
      - większość ludzi jednak odpowiada tak bo w rzeczywistości im się nie chce mieć dziecka, wiedzą, że to odpowiedzialność i tyle- więc najłatwiej odpowiedzieć w taki, a nie inny sposób- wolą kasę wydawać na kolejne inne niż dziecka potrzeby rzeczy. Znam takich mnóstwo. Znam też takich co mają już jedno, drugiego nie chcą bo "nie ma na to kasy" ale tą kasę co mają wydają na takie rzeczy, że na prawdę można się bez nich obyć- i nie piszę tu z punktu widzenia- ja się obywam to oni też by mogli....

      Ja należę do tych co nie pytają tych bezdzietnych " a kiedy, a czemu" i uważam, że nie powinno się pytać bo czasami nawet pod najgłupszą wymówką może kryć się coś znacznie poważniejszego i nie należy poruszać tematu.
      • chipsi Re: Kolejny raz o kosztownym posiadaniu dziecka 16.07.12, 11:27
        Rozumiem, ludzie maja różne podejście. Może wynika to z lęku przed przyznaniem że się zwyczajnie nie chce dzieci, bo w wielu kręgach jest postrzegane bardzo negatywnie.
        Ja akurat i nie chcę i nie mam za co i dziwię się tym, którzy znają moją sytuację i wmawiają mi że dzieci nie kosztują. Jak ktoś mnie nie zna a nachalnie dopytuje mówię że nie mogę i pytającemu wstyd że zapytał i mam spokój smile Dobra metoda.
        Z pewnych względów rodzinie tego wmawiać nie mogę.
        • lutyk Re: Kolejny raz o kosztownym posiadaniu dziecka 16.07.12, 12:12
          Nie chcecie - nie musicie, i nikomu nic do tego. MOzna sie tłumaczyc, ale po co? Jestescie dorosli.
          Ale tak juz całkowicie poza Waszą sytuacją - to jak myslicie, ile trzeba miec dochodu, aby powiedziec, ze nie stac mnie na kolejne? Znam parę, gdzie on ma dziecko z pierwszego związku ( syn ma 11 lat), obecna zona dzieci nie ma, oboje juz dobrze po 30, ona by chciała, on nie bardzo ( włąsnie to magiczne "nie stac nas") - dochodu mają ok 6500, z tego 1000 alimenty, zostaje 5500 ( kredytu brak, mieszkanie ok 65m2, odziedziczone po babci). Naprawde ich nie stac? Naprawde, chyle czoła przed tymi, co mówią, ze po prostu nie mają ochoty ( rozumiem), ale tłumaczyc sie ciężką sytuacją finansową? MOim zdaniem jak ktos bardzo chce, to kolejne dziecko bedzie miał, jak ktos nie chce, to i 20 000 netto bedzie mało.
          • chipsi Re: Kolejny raz o kosztownym posiadaniu dziecka 16.07.12, 12:27
            > tłumaczyc sie ciężką sytuacją finansową? MOim zdaniem jak ktos bardzo chce, to
            > kolejne dziecko bedzie miał, jak ktos nie chce, to i 20 000 netto bedzie mało.

            Też racja. Jednak pozostaje kwestia tego czego człowiek oczekuje od życia, do jakiego standardu przywykł. I tu możemy dyskutować czy ważniejszy na pewno obędzie się bez nowego samochodu i wakacji co miesiąc na Majorce. Jednak bywa że osoba z dużym dochodem wdepnęła w dużą kupę i nawet mając te 20 000 może mieć kredytu na 10 000 i opłat na kolejne 8 000.
            • niutaki Re: Kolejny raz o kosztownym posiadaniu dziecka 16.07.12, 12:48
              chipsi a to drugie dziecko to radza Ci miec ci sami co dom kazali wiekszy budowac?
              • chipsi Re: Kolejny raz o kosztownym posiadaniu dziecka 16.07.12, 12:49
                Hm, a wiesz że tak smile
                • niutaki Re: Kolejny raz o kosztownym posiadaniu dziecka 16.07.12, 12:56
                  Haha no za ludzie, ja tam sie zbytnio nie tlumacze, ale ja ogolnie jestem niemila. Tak mam jedno dziecko i mam domek. Tak bede miala jedno i bede pracowac, zeby mu niczego nie zabraklo. A poza tym jestem stara/chora/leniwa (wstaw odpowiednie) i juz. Trzymaj siesmile
                  • chipsi Re: Kolejny raz o kosztownym posiadaniu dziecka 16.07.12, 13:56
                    Dzięki big_grin
    • gazeta_mi_placi Re: Kolejny raz o kosztownym posiadaniu dziecka 16.07.12, 12:58
      W Polsce dzieci nie umierają z głodu (podajcie jeden przykład gdzie dziecko umarło z głodu), też mnie bawi owo "nie stać mnie", zwłaszcza w kontekście rodzin wielodzietnych, jakoś mają nieraz tyle samo co rodzina jedynaka a ich dzieci z głodu nie umierają.
      Znam fajnego chłopaka z rodziny wielodzietnej, robi karierę, zresztą zawsze był prymusem (najlepszy z klasy, dziwne, że żaden z rówieśników pochodzących z dużo zamożniejszych rodzin i mających kasę na prywatny angielski i inne cuda wianki mu nigdy nie dorównał).
      Znam i jedynaka (znałam, nie mam kontaktu od kilku lat) z bogatej rodziny.
      Rozumiem, że ktoś nie chce dziecka, pierwszego lub kolejnego ale dobudowywać do tego ideologię : "nie stać mnie" jest śmieszne.
      • gryzelda71 Re: Kolejny raz o kosztownym posiadaniu dziecka 16.07.12, 13:03
        A dlaczego ten powód jest śmieszny?
        Jesli obecna sytuacje jest stabilna,każdy zadowolony to po co to na siłę zmieniać?Bo lipcowa ma inne zdanie?
        • kropkacom Re: Kolejny raz o kosztownym posiadaniu dziecka 16.07.12, 13:50
          Lipcowa ma takie zdanie jak moment w jakim akurat się znajduje. Jest w drugiej ciąży więc druga ciąża jest bardzo ok. Ma córkę? Córki są bardzo ok. I tak dalej...

          Obecnie dzieci wychowuje się inaczej niż kiedyś. I chociaż znam ludzi wychowanych po staremu i to świetni ludzie to gdzieś tam zadra jest. Jak się nie ma co do garnka włożyć i zero perspektyw to też kłopot. Jak się nie chce obniżać standardu to też nie ładuje się w kolejne dziecko. Większość dzieci i tak nie jest planowana wiec problem trochę na wyrost.
      • chipsi Re: Kolejny raz o kosztownym posiadaniu dziecka 16.07.12, 13:59
        Moi rodzice mieli paskudne dzieciństwo i klepali biedę. Owszem, wyrośli na dobrych ludzi ale jakoś nie czuli potrzeby by swoim dzieciom zgotować podobny surwiwal. To chyba normalne że każdy chce by jego dziecko miało lepiej. Chociaż znam ludzi z podejściem "nie pomogę dziecku bo ja tez musiałem wszystko sam".
        • gazeta_mi_placi Re: Kolejny raz o kosztownym posiadaniu dziecka 16.07.12, 14:43
          No i gdyby Twoi dziadkowie mieli podejście takie, że jak dziecku nie zapewni się osobnego pokoju, zagranicznych wakacji i czego tam jeszcze to Ciebie (a wcześniej Twoich rodziców) nie byłoby na świecie.
          Ciesz się zatem, że niektórzy ludzie mają przed oczami coś więcej niż liczbę mamony.
          • gryzelda71 Re: Kolejny raz o kosztownym posiadaniu dziecka 16.07.12, 15:21
            Gdyby jej rodziców dziadkowie nie spłodzili nie miałaby uwierz zmartwienie teraz żadnego hehehe
          • platki_sniadaniowe Re: Kolejny raz o kosztownym posiadaniu dziecka 16.07.12, 15:22
            gazeta_mi_placi napisała:

            > No i gdyby Twoi dziadkowie mieli podejście takie, że jak dziecku nie zapewni si
            > ę osobnego pokoju, zagranicznych wakacji i czego tam jeszcze to Ciebie (a wcześ
            > niej Twoich rodziców) nie byłoby na świecie.
            > Ciesz się zatem, że niektórzy ludzie mają przed oczami coś więcej niż liczbę ma
            > mony.

            Ale ja jako matka chcę zapewnić dziecku to co najlepsze. Chcę zeby miało własny kąt, żeby było fajnie ubrane i chcę zeby jeżdzilo na wakacje. I nie pisze o wypasionych firmowych ciuchach czy wczasach na Majorce.
            • gazeta_mi_placi Re: Kolejny raz o kosztownym posiadaniu dziecka 16.07.12, 16:41
              To co najlepsze nie równa się temu co najdroższe.
              Mało to zaniedbanych emocjonalnie jedynaków z bogatych domów gdzie rodzice biznesmeni zapracowani i interesujący się głównie własną karierą? Z drugiej strony mało to ciepłych rodzin z kilkorgiem (a nawet i jednym dzieckiem) o niższych dochodach gdzie jednak dzieci dobrze wspominają dom rodzinny mimo braku zagranicznych wyjazdów?
              Poza tym zdaje się nie szata zdobi człowieka.
              • gryzelda71 Re: Kolejny raz o kosztownym posiadaniu dziecka 16.07.12, 16:47
                Nie szata zdobi człowieka,ale fajniej mieć ją ładną co nie?
                • gazeta_mi_placi Re: Kolejny raz o kosztownym posiadaniu dziecka 16.07.12, 16:48
                  Najfajniej jest mieć ładnie "pod szatą", to co najważniejsze jest niewidoczne dla oczu i trwalsze niż najpiękniejsze szaty najbardziej markowych firm.
                  • gryzelda71 Re: Kolejny raz o kosztownym posiadaniu dziecka 16.07.12, 16:52
                    Tak,tak.
                    I efekt pięknego wnętrza to taki bonus do kiepsikiej sytuacji materialnej hehehe
              • platki_sniadaniowe Re: Kolejny raz o kosztownym posiadaniu dziecka 16.07.12, 21:06
                gazeta_mi_placi napisała:

                > To co najlepsze nie równa się temu co najdroższe.
                > Mało to zaniedbanych emocjonalnie jedynaków z bogatych domów gdzie rodzice bizn
                > esmeni zapracowani i interesujący się głównie własną karierą? Z drugiej strony
                > mało to ciepłych rodzin z kilkorgiem (a nawet i jednym dzieckiem) o niższych do
                > chodach gdzie jednak dzieci dobrze wspominają dom rodzinny mimo braku zagranicz
                > nych wyjazdów?
                > Poza tym zdaje się nie szata zdobi człowieka.

                Stawiasz na jednej szali biedaka i biznesmena.
                Szata nie zdobi człowieka ale fajnie jak moge iść do sklepu i kupic dziecku bluzę i sweter jaki jemu się spodoba niz wiecznie kazać donaszać mu ubrania po starszym braci i siostrze. Zagraniczne wyjazdy nie są potrzebne ale fajnie zabrac dziecko pod domek chociaż chociaż 100km dalej.
                Jakoś żadna z osób w moim otoczeniu pochodząca z rodziny wielodzientnej nie wspomina z euforią swojego dziecinstwa i ządna modelu nie powiela. Za to brak kasy na wszystko doskonale pamietają.
                • gazeta_mi_placi Re: Kolejny raz o kosztownym posiadaniu dziecka 17.07.12, 13:32
                  A co złego w donaszaniu? Nawet gwiazdy kupują używane ubrania w second handach, ale królewicz lub królewna musi mieć oczywiście nowe.
                  • taje Re: Kolejny raz o kosztownym posiadaniu dziecka 19.07.12, 01:42
                    Fajnie kupowac w second handach, gdy kogos stac na zakup nowki w markowym sklepie. Latwo akceptowac mniej, gdy ma sie/mozna miec wiecej, wtedy wybor jest swiadomy. Gdy kogos stac tylko na second hand, to markowy sklep staje sie obiektem pozadania i wtedy jakby mniej fajnie. Szlachetny minimalizm czesto kosztuje krocie.
                    • gazeta_mi_placi Re: Kolejny raz o kosztownym posiadaniu dziecka 19.07.12, 10:27
                      Obiekt pożądania to stan uczuć, które są subiektywne i zależą wyłącznie od nas.
                      Pamiętam jak pierwszy raz mogłam sobie kupić sportową bluzę markową ze sklepu (nie z okolicznego targowiska, nie ze sklepu z używaną odzieżą czy nową odzieżą no name).
                      I pamiętam swoje rozczarowanie gdy nikt specjalnie nie zainteresował się moją bluzą ani jej marką wink, nie zachwycił, a bardzo krótko po zakupie rozpruł się (sam od siebie) rękaw na koniuszku (kilka szwów puściło).
                      Gdyby koncerny nam nie wmówiły że ubierając konkretną rzecz kupujemy niby jakość i w ogóle będziemy kimś lepszym i mądrzejszym wink to markowe sklepy nie byłyby tak oblegane.
                      Kupując w markowych sklepach kupujemy najwyżej złudzenie big_grin
          • chipsi Re: Kolejny raz o kosztownym posiadaniu dziecka 16.07.12, 20:14
            Gdyby moi dziadkowie jak i wielu innych "rodziców" mieli zdrowe podejście do rozmnażania to świat uniknął by wielu tragedii.
      • platki_sniadaniowe Re: Kolejny raz o kosztownym posiadaniu dziecka 16.07.12, 15:18
        Tu nie chodzi o takie skrajności.Codzinna zalewajka a z drugiej strony zagraniczne studia i prywatne lekcje golfa.
        Po prostu np. mogę mieć dwójkę dzieci i mieszkać kątem u rodziców albo mogę mieć jedno dziecko i stać mnie na zakup mieszkania na kredyt chociaż. Przy jednym dziecku można pracować przy dwójce może byc cięzko bez niani/prywatnego zlobka.
        Jednemu dziecko można zasponsorować studia przy dwójce moze byc juz to niemożliwe. I tak przykłady można mnożyć.
        Nie każdy chce sobie pogarszać w życiu w imię posiadania gromadki dzieci.
        • gazeta_mi_placi Re: Kolejny raz o kosztownym posiadaniu dziecka 16.07.12, 16:37
          Studia w Polsce (dzienne, na państwowej uczelni) są bezpłatne.
          Studenci mają też całe cztery miesiące wakacji, w tym czasie spokojnie mogą dorobić na podstawowe utrzymanie się, pracodawcy bardzo chętnie przyjmują studentów do pracy.
          • platki_sniadaniowe Re: Kolejny raz o kosztownym posiadaniu dziecka 16.07.12, 16:44
            No zgadzam się
            tylko przy kiepskiej sytuacji finansowej, gdzie nie starcza do 1-go dzieciak będzie musiał iśc do roboty i nie będzie mógł studiowac dziennie.
            Studia to rownież materiały, książki, student tez musi sie ubrac i zjeść, czyli utrzymanie nadal kosztuje.Przez 4 mce wakacji osoba bez zawodu tez nie zarobi nie wiadomo ile.
            • gazeta_mi_placi Re: Kolejny raz o kosztownym posiadaniu dziecka 16.07.12, 16:52
              No to będzie studiować zaocznie, mnóstwo ludzi tak studiuje.
              Studia zaoczne (poza może kierunkami typu prawo) nie kosztują majątku, średnio około 300 zł miesięcznie za czesne, przy czym można wówczas połączyć je z pełnoetatową pracą.
          • gryzelda71 Re: Kolejny raz o kosztownym posiadaniu dziecka 16.07.12, 16:48
            Studia dzienne bezpłatne,ale juz wikt,opierunek i mieszkanie za pieniądze jednak.
            • gazeta_mi_placi Re: Kolejny raz o kosztownym posiadaniu dziecka 16.07.12, 16:50
              Studenci mogą na czas studiów dalej mieszkać z rodzicami zaś na wikt i opierunek mogą sobie zarobić w okresie wakacyjnym.
              • gryzelda71 Re: Kolejny raz o kosztownym posiadaniu dziecka 16.07.12, 16:53
                Jest to niemożliwe,gdy uczelnia oddalona o 200km.
                • gazeta_mi_placi Re: Kolejny raz o kosztownym posiadaniu dziecka 16.07.12, 17:00
                  Złej tanecznicy przeszkodzi i rąbek od spódnicy.
                  • gryzelda71 Re: Kolejny raz o kosztownym posiadaniu dziecka 16.07.12, 17:10
                    Znaczy da się dojeżdżać?big_grin
                    • gazeta_mi_placi Re: Kolejny raz o kosztownym posiadaniu dziecka 16.07.12, 18:24
                      Można mieszkać w akademiku, można wynajmować na spółkę z innymi mieszkanie (znam właściciela mieszkania który wynajmował 6 studentom 2-pokojowe mieszkanie), im więcej współlokatorów tym koszt dużo mniejszy, można wynająć pokój za darmo w zamian za opiekę nad osobą starszą (widuję takie ogłoszenia, czasem z zastrzeżeniem że chodzi wyłącznie o samą obecność, nie wymagana jest opieka 24/24).
                      Można zrezygnować z dziennych na rzecz zaocznych.
                      • gryzelda71 Re: Kolejny raz o kosztownym posiadaniu dziecka 16.07.12, 18:34
                        Wynajęcie mieszkania za darmo?Akademik free?I starsza osoba niezajmująca ale dająca pokoik hahahaha
                        • gazeta_mi_placi Re: Kolejny raz o kosztownym posiadaniu dziecka 17.07.12, 13:24
                          Tak, widziałam takie ogłoszenie, chodziło o to aby Pani nie mieszkała sama.
                          Widziałam też podobne ogłoszenie, ale w zamian za opiekę nad dzieckiem.
                          Poza tym będąc studentem można dorabiać sobie w weekendy. Dużo studentów tak robi.
                      • kitka05 Re: Kolejny raz o kosztownym posiadaniu dziecka 16.07.12, 19:17
                        W Warszawie za za mieszkanie wynajmowane w 6 płaci się 500,00zł od osby, akademik niewiele tańszy. Człowieku życie kosztuje, za darmo to w mordę można jedynie dostać i to też nie zawsze, bo jeszcze komórkę i portfel ukradną.
                        • gazeta_mi_placi Re: Kolejny raz o kosztownym posiadaniu dziecka 17.07.12, 13:33
                          W Warszawie dorabiając w same tylko weekendy w dobrej knajpie jako np. barman czy kelnerka zarobisz spokojnie wielokrotność tej sumy.
      • kitka05 Re: Kolejny raz o kosztownym posiadaniu dziecka 16.07.12, 15:40
        gazeta_mi_placi napisała:
        > W Polsce dzieci nie umierają z głodu
        Ale czy dziecku do życia tylko jedzenie potrzebne?

        > Rozumiem, że ktoś nie chce dziecka, pierwszego lub kolejnego ale dobudowywać do
        > tego ideologię : "nie stać mnie" jest śmieszne.

        A nie słyszałaś nigdy, że ktoś ktoś miał dobrą sytuację materialną, a po kilku latach stracił pracę i już nie dostał tak dobrze płatnej i sytuacja się pogorszyła i nie może sobie pozwolić na kolejne dziecko.

        Ludzie się tłumaczą brakiem pieniędzy, bo niektórzy nie potrafią zrozumieć że ktoś nie chce dziecka, bo nie i już.
        • gazeta_mi_placi Re: Kolejny raz o kosztownym posiadaniu dziecka 16.07.12, 16:45
          Nie potrzebna dziecku jest jeszcze miłość (najlepiej obojga rodziców), kąt do spania oraz dobrze by było przeświadczenie, że nie jest w niczym lepsze/gorsze tylko dlatego, że je (lub rodziców) na coś finansowo stać lub nie.
          Takie przeświadczenie przyda się także jedynakowi z bogatego domu bo mimo wszystko w życiu nie wszystko da się przewidzieć i majątek można stracić, wystarczy ciężka choroba głównego żywiciela rodziny, zła inwestycja czy też nieprzewidziany ciąg zdarzeń (choćby ostatnio- kurs franka).
          • gryzelda71 Re: Kolejny raz o kosztownym posiadaniu dziecka 16.07.12, 16:51
            w życiu nie wszystko da się przewidzieć i majątek można stracić

            A lipcowa twierdzi,że jedyne co można to go pomnożyć.
            • gazeta_mi_placi Re: Kolejny raz o kosztownym posiadaniu dziecka 16.07.12, 17:01
              Należy brać pod uwagę wszystkie opcje.
              Jak mawia przysłowie lepiej się miło rozczarować niż niemiło zdziwić.
              • gryzelda71 Re: Kolejny raz o kosztownym posiadaniu dziecka 16.07.12, 17:11
                DLATEGO TEZ NIEKTÓRZY POPRZESTAJĄ NA JEDNYM POTOMKUsmile
                • gazeta_mi_placi Re: Kolejny raz o kosztownym posiadaniu dziecka 16.07.12, 18:26
                  A potem jak ten jeden potomek okaże się nie wypałem tylko płacz i zgrzytanie zębów, że nie miało się więcej.
                  • gryzelda71 Re: Kolejny raz o kosztownym posiadaniu dziecka 16.07.12, 18:35
                    Albo ulga,że tylko jeden niewypalsmile
                  • kitka05 Re: Kolejny raz o kosztownym posiadaniu dziecka 16.07.12, 19:20
                    A jeśli można wiedzieć, to ile Ty masz dzieci?
                  • chipsi Re: Kolejny raz o kosztownym posiadaniu dziecka 16.07.12, 20:21
                    A co jak jedno wyrośnie na kryminalistę, drugie na nieudacznika, trzecie na księdza a czwarte sie powiesi?
    • mamalgosia Re: Kolejny raz o kosztownym posiadaniu dziecka 16.07.12, 15:20
      Najczęściej słyszę ten argument od osób, które staćsmile
      • e_r_i_n Re: Kolejny raz o kosztownym posiadaniu dziecka 16.07.12, 15:23
        Może stać wg Ciebie?
        Bo wg Ciebie np. mogą z czegoś zrezygnować?
        Pewnie jakby ktoś z boku na mnie popatrzył, to by uznał, że mnie na trójkę jeszcze stać.
        Tylko no właśnie - to ja wiem, ile za co płacę.
        • chipsi Re: Kolejny raz o kosztownym posiadaniu dziecka 16.07.12, 20:23
          O to to. Blisko 200 odpowiedzi i jakoś nikt nie napisał ile wystarczy lub jak zagospodarować to co mam zeby żyć godnie z gromadką dzieci.
          • kamelia04.08.2007 Re: Kolejny raz o kosztownym posiadaniu dziecka 17.07.12, 00:44
            2 dzieci to gromadka?
            weź nie żartuj....
            • chipsi Re: Kolejny raz o kosztownym posiadaniu dziecka 17.07.12, 09:52
              Pisałam o kolejnym dziecku. Gdybym miała drugie zapewne namawiano by mnie na trzecie. Wiesz jak to działa smile
              • ciezka_cholera Re: Kolejny raz o kosztownym posiadaniu dziecka 17.07.12, 10:09
                chipsi napisała:

                > Pisałam o kolejnym dziecku. Gdybym miała drugie zapewne namawiano by mnie na tr
                > zecie. Wiesz jak to działa smile

                Nieprawda, to nie tak dziala. Jakby Ci sie odmienilo i zapragnelabys trzeciego, tesciowa przebakiwalaby cos o dzieciorobstwie i nieumiejetnosci korzystania z dobrodziejstwa antykoncepcji, a przy czwartym niesmialo sugerowala skrobanke. Wbrew pozorom oczekiwania spoleczne sa bardzo konkretne: dzieci ma byc dwoje, roznej plci, najlepiej starszy chlopak - amen.
                • chipsi Re: Kolejny raz o kosztownym posiadaniu dziecka 17.07.12, 10:21
                  W sumie masz rację smile
                  • ciezka_cholera Re: Kolejny raz o kosztownym posiadaniu dziecka 17.07.12, 11:04
                    Jako ciekawostke dopowiem:
                    Tobie nie wolno powolywac sie na argument finansowy planujac ewentualne drugie dziecko (lub jego brak), gdyz jest to dowodem na Twoj egoizm. Ja zas, kiedy napomkne cokolwiek o pragnieniu czwartego dziecka, natychmiast jestem zapytywana o sytuacje finansowa, wszyscy sa tacy zatroskani, czy mnie aby stac. Tak jakby nasi rozmowcy nie mogli zalozyc, ze same znamy najlepiej swoje mozliwosci i oczekiwania, a takze umiejetnosc gospodarowania pieniedzmi (prawde mowiac, bez urazy, ja majac do dyspozycji tyle co Ty, nie umialabym nawet trzyosobowej rodziny utrzymac, jestem pelna szacunku, bo to naprawde jest sztuka). To taki dowod na to, co napisalam wyzej, oczekiwana liczba dzieci jest dwoje.
              • kamelia04.08.2007 Re: Kolejny raz o kosztownym posiadaniu dziecka 17.07.12, 11:51
                chipsi napisała:

                > Pisałam o kolejnym dziecku. Gdybym miała drugie zapewne namawiano by mnie na tr
                > zecie. Wiesz jak to działa smile

                działa to tak, ze niektórzy ludzie sa tacy, jacy są. Za bardzo sie spinasz, jestes za miła i wchodzisz w dyskusje, tłumaczysz sie.... To nakreca i prowokuje.

                znam takie osoby, których nie zapytasz o takie rzeczy, bo wiadomo bedzie, ze z ciebie wzrokiem miazge zrobia. Nie bedzie chamskich odpowiedzi, ale cia potrafktuja niewerbalnie w ten sposób, ze sie zrobisz malutka.
    • edelstein Re: Kolejny raz o kosztownym posiadaniu dziecka 16.07.12, 17:38
      Mnie nikt nie pyta dlaczego nie mam drugiego dziecka,ani rodzina,ani znajomi.A nie mam,bo:
      - uwazam,ze drugie dziecko ma miec ten sam poziom co pierwsze i nie zamierzam mu “od ust odejmowac“,by drugiemu kupic uzywane rzeczy,rzeczy z niskiej polki lub ma donaszac po starszym szczegolnie gdy jest odmiennej plci.
      - lubie markowe rzeczy i nie zamierzam z nich rezygnowac
      - mam za male mieszkanie,jest tylko jeden pokoj dziececy,a chce dalej miec sypialnie
      W efekcie drugie dziecko moge miec jak wygram w lotka.Wczoraj w wesolym miasteczku wydalam lekka reka ponad 50euro za dwie godziny atrakcji,gdyby bylo dwoje to ta suma wzroslaby do 100euro.To samo z ciuchami,dwie kurtki na zime to ok.300euro,buty ok.160euro.Tak wiem,mozna z c&a kupic kurtki za 30 lub z jakiegos lumpeksu za pare euro,ale mnie to nie satysfakcjonuje,bo jak pisalam lubie markowe.Amen.
      • platki_sniadaniowe Re: Kolejny raz o kosztownym posiadaniu dziecka 16.07.12, 22:09
        edelstein napisała:

        > Mnie nikt nie pyta dlaczego nie mam drugiego dziecka,ani rodzina,ani znajomi.A
        > nie mam,bo:
        > - uwazam,ze drugie dziecko ma miec ten sam poziom co pierwsze i nie zamierzam m
        > u “od ust odejmowac“,by drugiemu kupic uzywane rzeczy,rzeczy z nisk
        > iej polki lub ma donaszac po starszym szczegolnie gdy jest odmiennej plci.
        > - lubie markowe rzeczy i nie zamierzam z nich rezygnowac
        > - mam za male mieszkanie,jest tylko jeden pokoj dziececy,a chce dalej miec sypi
        > alnie
        > W efekcie drugie dziecko moge miec jak wygram w lotka.Wczoraj w wesolym miastec
        > zku wydalam lekka reka ponad 50euro za dwie godziny atrakcji,gdyby bylo dwoje t
        > o ta suma wzroslaby do 100euro.To samo z ciuchami,dwie kurtki na zime to ok.300
        > euro,buty ok.160euro.Tak wiem,mozna z c&a kupic kurtki za 30 lub z jakiegos lum
        > peksu za pare euro,ale mnie to nie satysfakcjonuje,bo jak pisalam lubie markowe
        > .Amen.
        >

        A Ty to przesadzasz w druga stronę...
      • kamelia04.08.2007 Re: Kolejny raz o kosztownym posiadaniu dziecka 17.07.12, 00:29
        edelstein napisała:

        > W efekcie drugie dziecko moge miec jak wygram w lotka.Wczoraj w wesolym miastec
        > zku wydalam lekka reka ponad 50euro za dwie godziny atrakcji,gdyby bylo dwoje t
        > o ta suma wzroslaby do 100euro.


        a co by było, gdyby to cudowne źródełko, z którego te €€€€ wypływaja, by nagle wyschło?
        Nawet na 5 minut atrakcji by nie wystarczyło dla tego jednego dziecka.
        Czy myslisz, że twoje dziecko ma lepiej, bo poszłas i wydałas 50€ na 2 godziny? Czy gdybys pojedźiła z nim rowerem po lesie, to byłoby mu gorzej w zyciu?


        Rozumiem, że są wydatki i wydatki. Sa wydatki konieczne, jak jedzenie, ubranie, ochrona zdrowia, wydatki typu angielski prywatnie, kurs tańca itp, a i jest zwykłe trwonienie pieniedzy, które nic, ale to nic pozytecznego nie wnosi.


        > To samo z ciuchami,dwie kurtki na zime to ok.300
        > euro,buty ok.160euro.Tak wiem,mozna z c&a kupic kurtki za 30 lub z jakiegos lum
        > peksu za pare euro,ale mnie to nie satysfakcjonuje,bo jak pisalam lubie markowe


        przy takiej polityce, to i na jedno dziecko cie nie stac. Czy myslisz, że twoje dziecko ma lepiej, jak mu kupisz kurtke za 150€?

        Tez kupuje moim ubrania i buty, i wydaje wiecej niz na siebie. Ubrania maja z górnych półek, ale równie dobrze mogłyby miec ze średniej masowej, a nawet i z carrefoura.
        W tym wieku, to na prawde nie ma znaczenia.
        • edelstein Re: Kolejny raz o kosztownym posiadaniu dziecka 17.07.12, 10:19
          Tak uwazam,ze ma lepiej,to zadna przyjemnosc tylko do lasu jezdzic,bo na nic innego nie starcza.Dla mnie na fajna zabawe warto wydac kase,zycie bez przyjemnosci jest dla mnie do d... .Mnie stac wlasnie na jedno dziecko,bez oszczedzania kupuje kurtke za 150euro i jest git.Na siebie wydaje wiecej,bo zimowa kurtka to wydatek 500euro plus.
          Dla mnie ma znaczenie w czym chodzi moje dziecko,ma znaczenie czy ma zdrowe dla stop buty i ciuchy,ktore nie wygladaja jak szmaty
          • chipsi Re: Kolejny raz o kosztownym posiadaniu dziecka 17.07.12, 10:25
            Upierdliwie dopiszę: A co jeśli mając jedno dziecko stać kogoś tylko na kurtkę z tesco za 50 zł? Gdyby zrobił sobie drugie dziecko znalazł by 2 kurtki po 25?
            • platki_sniadaniowe Re: Kolejny raz o kosztownym posiadaniu dziecka 17.07.12, 10:27
              chipsi napisała:

              > Upierdliwie dopiszę: A co jeśli mając jedno dziecko stać kogoś tylko na kurtkę
              > z tesco za 50 zł? Gdyby zrobił sobie drugie dziecko znalazł by 2 kurtki po 25?

              czatujesz na wyprzedaż
              i jak bedzie -50% kupujesz dwie

              • kitka05 Re: Kolejny raz o kosztownym posiadaniu dziecka 17.07.12, 12:27
                platki_sniadaniowe napisała:

                > czatujesz na wyprzedaż
                > i jak bedzie -50% kupujesz dwie

                To chyba żart miał być? Bo co jak nie upoluje? Kupi tylko temu starszemu, a jak ono wyrośnie to wreszcie młodsze zacznie wychodzić na dwór?
            • edelstein Re: Kolejny raz o kosztownym posiadaniu dziecka 17.07.12, 10:33
              Kombinowalby,by znalezc,a jakby nie dal rady i musial kupic dwie po 50 to musialby sobie odmowic czegos.Sorry dla mnie takie zycie na styk w ramach powiekszania rodziny nie wchodzi w gre.Nie stac mnie,nie mam.Pan co trojke wychowaly w kawalerkach,gdzie jeden dzieciak nosil po drugim nie podziwiam.Nie uznaje “jakos to bedzie“.
              • chipsi Re: Kolejny raz o kosztownym posiadaniu dziecka 17.07.12, 10:43
                O to to, właśnie o to mi chodzi. I szczerze mówiąc rzeczona trójka w kawalerce musiała być zwyczajna wpadką z dorabianą ideologią o kochającym się rodzeństwie. "Jakoś to będzie" można mówić gdy się wpadnie a nie świadomie planując dziecko.
                • edelstein Re: Kolejny raz o kosztownym posiadaniu dziecka 17.07.12, 11:02
                  Tu pelno takich jematek,wystarczy,ze ktos napisze,ze wpadl i nie ma kasy i juz leca teksty “jakos to bedzie“bo my to w:kawalerce,u rodzicow,za 500zl dalismy rade.A jak napiszesz,ze nie dalabys rady,bo dziecko musi miec i tu wpisz wszystko co jest potrzebne to cie zjedza.
                  • gryzelda71 Re: Kolejny raz o kosztownym posiadaniu dziecka 17.07.12, 11:08
                    No zjedzą jak się czyta,że dziecko potrzebuje nauki golfa,tańca,nurkowania,jazdy konnej,tenisa,pływania i to wszystko z indywidualnym instruktorem od 3 roku życiawink
                    O wyjazdach 4 razy w roku nie wspominam,bo to jak tlen do życia.
                    • edelstein Re: Kolejny raz o kosztownym posiadaniu dziecka 17.07.12, 11:25
                      Moj potrzebuje np szkolki pilkarskiej,od 3roku zycia,bo uwielbia pilke.Oplata za szkolke jest symboliczna za to buty i ciuchy kosztuja swoje.Buty to wydatek 30euro w gore,a mojemu dziecku rosnie noga z szybkoscia bambusa.Plus,ze szkolke mam pod drzwiami niemalze,ale inni dowoza,za darmo ani benzyny ani srodkow komunikacji nie ma.Jak bylam mala chcialam jezdzic konno,na chceniu pozostalo,bo matka kasy na to nie miala.Nie fajnie.
                      Tak wiem mozna sie obejsc,tez musialam,ale do tej pory mam zal.Aha tu dzieci idac do szkoly musza umiec plywac,a wiec albo szkolka,to znow wydatek albo chodzenie z dziecieem na basen tez wydatek.Teraz policz szkolke jedna plus basen i w miesiacu masz okragla sumke.
                      • gryzelda71 Re: Kolejny raz o kosztownym posiadaniu dziecka 17.07.12, 11:36
                        Nie piszę o obywaniu się.
                        Znam wiele dzieciaków co w roku szkolnym do domu po 19 wracają .Bo muszą na pierdylion zajęć dodatkowych od zerówki uczęszczać.
                        I kolejna sztuczka.Mozna zapisac dziecko do szkółki pływackiej,lub wykupić zajęcie z instruktorem 1na1.W obu wypadkach opanowuje się pływanie.A co droższe?
                        Mnożyć można.
                        • edelstein Re: Kolejny raz o kosztownym posiadaniu dziecka 17.07.12, 11:39
                          Alez napisalam,ze mozna poslac do szkolki plywackiej.60euro kosztuje,dowiezc trzeba i odebr@ac.Nam nie pasuje,bo szkolki sa teraz w wakacje,a syn wyjezdza.
                          • edelstein Re: Kolejny raz o kosztownym posiadaniu dziecka 17.07.12, 11:43
                            I nie pisze o pierdylionie zajec tylko o kasie na te ktore dziecko lubi,to trzeba tez uwzglednic w kosztach,bo nie wiadomo czy bedzie mial zaciecie do lepienia garnkow za drobna oplate czy jazde konna gdzie lekcja kosztuje 16-20euro.Z wiekiem bedzie drozej,a nie taniej.
                        • e_r_i_n Re: Kolejny raz o kosztownym posiadaniu dziecka 17.07.12, 11:48
                          A może czasami nie chodzi o opanowywanie pływania? Tylko o porządną naukę?
                          A może nie trzeba pierdyliona zajęć, żeby wracać po 19 - wystarczy jeden sport, ale uprawiany intensywnie?
                          I może trzeba, dla zasady, powiedzieć dziecku: nie będziesz grał zawodniczo, bo to przesada?
                          • gryzelda71 Re: Kolejny raz o kosztownym posiadaniu dziecka 17.07.12, 14:12
                            Wiesz żeby każdy kogo rodzice wyślą na zajęcia sportowe grał zawodniczo.....
                            Mnóstwo rodziców się tym łudzi,że jak zapłaca to i talentu i zaparcia u dziecka przybędzie.

                            • e_r_i_n Re: Kolejny raz o kosztownym posiadaniu dziecka 17.07.12, 14:55
                              A ja napisałam, że każde?
                              Wiem, że próbujesz swoją tezę bronić, ale nie ocieraj się o absurd.
                              Napisałam Ci wyłącznie tyle, że fakt wracania po 19 nie oznacza pierdyliona zajęć. Może oznaczać jedne, ale porządne.
                              • gryzelda71 Re: Kolejny raz o kosztownym posiadaniu dziecka 17.07.12, 15:17
                                Pisałam o tym co ja obserwuje.
                                I jedna ale porządne też nie trwają 7 dni w tygodniu po 6 godzin.
                                • e_r_i_n Re: Kolejny raz o kosztownym posiadaniu dziecka 17.07.12, 15:23
                                  A muszą trwać 6 godzin?
                                  Wystarczy, że trwają 3 i zaczynają się o 16 (wcześniej dziecko w szkole + czas na dotarcie).
                                  I już się kończą o 19, więc dziecko w domu po 19 jest.
                                  • gryzelda71 Re: Kolejny raz o kosztownym posiadaniu dziecka 17.07.12, 15:29
                                    I tak dzień w dzień.Szkoła,jakiś obiad,i zajęcia dodatkowe.
                                    Ciężko troszkę prawda?
                                    • e_r_i_n Re: Kolejny raz o kosztownym posiadaniu dziecka 17.07.12, 15:39
                                      Jak dziecku pasuje, to jaki problem?
                                      Moje dziecko ma tak 5 razy w tygodniu.
                                      Wolne ma niedziele, we wtorki tylko godzina basenu.
                                      I sam ostatnio się zastanawiał, jak by tu zrobić, żeby jeszcze na piłkę chodzić.
                                      Z nauką problemów nie ma - bo nie ma czasu na marnowanie.
                                      Książki czyta, ma czas na przyjemności weekendowe.
                                      A wszystko dlatego, że realizuje swoją PASJĘ, a nie jest zmuszane do czegokolwiek.
                                      • gryzelda71 Re: Kolejny raz o kosztownym posiadaniu dziecka 17.07.12, 16:00
                                        Gdyby tym znanym dzieciom nie przeszkadzało nie pisalabym tego.One są zmęczone.I nie mają ochoty na połowę zajęć.
                                    • gazeta_mi_placi Re: Kolejny raz o kosztownym posiadaniu dziecka 17.07.12, 23:02
                                      A kto powiedział, że ma być lekko?
                            • edelstein Re: Kolejny raz o kosztownym posiadaniu dziecka 17.07.12, 15:03
                              To,ze moj syn ma talent mowi trener,mu tam nie zalezy,bo szkolka jest bezplatna praktycznie,wiec sie nie nachapie,a jesli syn zmieni zdanie,no coz,sport jest dobry dla zdrowia,wiec cos wyniesie i tak.
                              • gryzelda71 Re: Kolejny raz o kosztownym posiadaniu dziecka 17.07.12, 15:19
                                Akurat piłka nożna to najtańszy sport z różnych względów.Też płacę skromniutko a i jeszcze stroje treningowe mam za darmochę.Żyć nie umieraćsmile
                      • chipsi Re: Kolejny raz o kosztownym posiadaniu dziecka 17.07.12, 11:45
                        Nie wyobrażam sobie sytuacji, gdy córka uczęszczałaby na jakieś zajęcia (pisze o prawdziwym hobby, nie o 10 szkołach czegoś-tam bo mama chce), płaciłabym, woziła, kupowała strój itd i nagle oświadczyła: "kochanie, koniec z Twoim hobby bo mamusia jest w ciąży". To dopiero byłby egoizm.
                        • edelstein Re: Kolejny raz o kosztownym posiadaniu dziecka 17.07.12, 12:17
                          Albo,znajdz sobie tansze hobby,bo rodzenstwo tez ma potrzeby.Gdyby nagle nie bylo mnie stac to szukalabym sponsora,pomocy,byleby syn dalej mogl robic co lubi,ale z pelna swiadomoscia pozbawiac go tego,bo chce sie jeszcze jedno,nigdy.
                        • gazeta_mi_placi Re: Kolejny raz o kosztownym posiadaniu dziecka 17.07.12, 13:17
                          Ale gdyby się tak zdarzyło (żadna antykoncepcja w sumie nie daje 100% skuteczności) to co? Usunęłabyś w imię tego aby dziecko miało na swoje hobby?
                          • chipsi Re: Kolejny raz o kosztownym posiadaniu dziecka 17.07.12, 13:31
                            Rozmawiamy o świadomej decyzji. Wpadka to inna bajka i wtedy i tylko wtedy można stosować zasadę "jakoś to będzie".
                        • gryzelda71 Re: Kolejny raz o kosztownym posiadaniu dziecka 17.07.12, 14:14
                          Dramatyzujesz.
            • kamelia04.08.2007 Re: Kolejny raz o kosztownym posiadaniu dziecka 17.07.12, 11:55
              chipsi napisała:

              > Upierdliwie dopiszę: A co jeśli mając jedno dziecko stać kogoś tylko na kurtkę
              > z tesco za 50 zł?


              przepraszam cie chipsi, ale jesli ktos ma taki budzet, to nie ma kasy nawet na jedno dziecko.
              • chipsi Re: Kolejny raz o kosztownym posiadaniu dziecka 17.07.12, 11:59
                Zgadzam się. Jednak zdarzają się z "jakoś to będzie" lub zwyczajnie rodzicom pogorszyła się sytuacja a wkoło nadal słyszą "kiedy następne".
          • edelstein Re: Kolejny raz o kosztownym posiadaniu dziecka 17.07.12, 10:28
            Aha mi nie bylo wszystko jedno jak chodzilam ubrana i co mialam.I widze roznice miedzy bluza z H&M a ta od TH.Z tej z H&M polowa plam nie chce zejsc,spiera sie szybko i nadaje na szmaty.Kazdy robi jak uwaza.Dla mnie jest wazny poziom zycia mojego dziecka,nie zamierzam go obnizac z powodu brata lub siostry.Uzywanych rzeczy nie uznaje.Punkt.
            • gazeta_mi_placi Re: Kolejny raz o kosztownym posiadaniu dziecka 17.07.12, 13:21
              Skoro tak to musisz wiele pieniędzy poświęcać na ciuchy skoro używanych nie uznajesz, ubierasz bluzkę lub spodnie i wieczorem do kosza, bo wszak były już używane i pora kupić nowe big_grin
              • edelstein Re: Kolejny raz o kosztownym posiadaniu dziecka 17.07.12, 13:56
                Doskonale wiesz o co mi chodzitongue_out
          • kamelia04.08.2007 Re: Kolejny raz o kosztownym posiadaniu dziecka 17.07.12, 13:47
            edelstein napisała:


            > Dla mnie ma znaczenie w czym chodzi moje dziecko,ma znaczenie czy ma zdrowe dla
            > stop buty i ciuchy,ktore nie wygladaja jak szmaty


            dla ciebie ma znaczenie metka, żeby sobie samopoczucie poprawic.
            Dla twojego dziecka metka nie ma znaczenia. Zamiast mu kupowac kurtke za 150€, to kup mu z carsami za 35€. Problem tkwi w twojej głowie, bo skoro kase, by kupic kurtke za tyle, to by cie było stac na zakupienie dwóch.
            Mojej córce bardziej sie podoba kurtka przeciwdeszczowa z Hello kitty z c&a (29€wink niż z Catimini (80€wink. I tu guma, i tam guma, to robione w Chinach i tamto. Przy Catimini jest tylko uczucie próżnosci, że mnie stac - i własnie tyle kosztuje.
            • edelstein Re: Kolejny raz o kosztownym posiadaniu dziecka 17.07.12, 14:05
              Masz na mysli te badziewne kurtki z carsami z C&A?musialabym na glowe upasc,by wydac 35euro na taka szmate.To,ze twojej corce podoba sie takie badziewie to nie moja sprawa.Moj syn akurat nie lubi z “dziecinnymi“motywami.Woli TH czy Benettona,gladkie,bez zbednych nadrukow,z malutkim logiem lub napisem,na szczescie,bo to az serce boli wydac tyle kasy na kurtke ktora estetycznie wyglada jak dno den i jakosc pozostawua wiele do zyczenia.Nie mowiac o tym,ze ubieranie dzieciaka w C&A samemu noszac g-star,N Polo,TH,Timberland jest straszne.
              No ale nie tobie oceniac czy mnie stac na dwojetongue_out
              I jeszcze cos,jakbym miala miec nastepne to tylko stokke wchodzi w gre,a bo taktongue_out
              • gryzelda71 Re: Kolejny raz o kosztownym posiadaniu dziecka 17.07.12, 14:24
                O rany,ale zdajesz sobie sprawę,że twoje wybory dla innych są badziewiem?
                • edelstein Re: Kolejny raz o kosztownym posiadaniu dziecka 17.07.12, 15:00
                  Moga byc,ale wmawianie komus,ze go stac nie wiedzac nic o jego priorytetach i stanie finansow to jest dopiero badziewne.
                  • gryzelda71 Re: Kolejny raz o kosztownym posiadaniu dziecka 17.07.12, 15:20
                    Jest badziewne.
                    Dlatego dziwię się autorce ze brnie w tłumaczenia.
              • kamelia04.08.2007 Re: Kolejny raz o kosztownym posiadaniu dziecka 17.07.12, 15:22
                edelstein napisała:

                > Woli
                > TH czy Benettona,gladkie,bez zbednych nadrukow,


                podałabym ci marki francuskich ubrań z wyzszej połki, gdzie fasony sa proste, klasyczne kroje, ubrania głdakie i bez nadruków. Obawiam sie tylko, ze sie nie poznasz, bo u ciebie musi byc metka przereklamowanej amerykańskiej czy włoskiej masówki.

                Ten twój Benetton, to wcale nie jest takie bez wzorów, tak samo TH. No, może linie basic są bez wzorów, lub bez wiekszych wzorów.




                > szczescie,bo to az serce boli wydac tyle kasy na kurtke ktora estetycznie wygl
                > ada jak dno den i jakosc pozostawua wiele do zyczenia.

                ty żyjesz w szklanej wieży? teksty twoje swiadczą o życiu pod kloszem
                • edelstein Re: Kolejny raz o kosztownym posiadaniu dziecka 17.07.12, 17:14
                  Nie interesuje mnie to co tu nie jest dostepne,poza tym benneton i th to byly przyklady.
                • mgla_jedwabna Re: Kolejny raz o kosztownym posiadaniu dziecka 18.07.12, 23:30
                  Tak z ciekawości - podaj, Kamelia, najlepiej takie, które sprzedają przez net. Zwykle mam problem ze znalezieniem właśnie rzeczy klasycznych, a w dobrej jakości.
                  • kamelia04.08.2007 Re: Kolejny raz o kosztownym posiadaniu dziecka 20.07.12, 01:28
                    wysłałam na priva
    • magotka11 Re: Kolejny raz o kosztownym posiadaniu dziecka 17.07.12, 10:47
      Najbardziej egoisyczny tesks (jeśli chodzi o dziecko) jaki usłyszałam " wole mieć jedno dziecko, które ma wszystko niż mieć więcej dzieci". Przy czym to "wszystko" starczyłoby co najmniej na troje.
      I to akurat jest egoizm.
      Ja mam córkę i syna i nikt mi się nie pyta kiedy następne tylko dla odmiany słyszę "teraz masz już chyba komplet" itp. big_grin
      • magotka11 Re: Kolejny raz o kosztownym posiadaniu dziecka 17.07.12, 10:51

        > Najbardziej egoisyczny tesks
        miało być tekst oczywiście
      • chipsi Re: Kolejny raz o kosztownym posiadaniu dziecka 17.07.12, 10:53
        Rozumiem Cie ale jak można nazwać egoizmem chęć zapewnienia dziecku lepszego życia?
        Co innego gdyby powiedział "wolę nowego merca".
        • magotka11 Re: Kolejny raz o kosztownym posiadaniu dziecka 17.07.12, 11:02
          Ona nie zapewniała lepszego życia w sensie lepszy dom, szkoła, lepsza własna praca- więcej kasy, tyko : więcej zabawek, gazet z dodatkami, spineczek itp.
          Ona nidgy nie pracowała i nie szukała pracy. Mieszka z rodzicami i tak było zawsze. Stąd wg mnie to akurat egoizm.
      • edelstein Re: Kolejny raz o kosztownym posiadaniu dziecka 17.07.12, 10:59
        Rozumiem,ze wzielas pod uwage,ze ta osoba ma inne potrzeby niz ty i jej nie satysfakcjonuja trzy kurtki z c&a zamiast jednej Timberlanda.Imho moge sie podpisac pod slowami tej osoby.
        • magotka11 Re: Kolejny raz o kosztownym posiadaniu dziecka 17.07.12, 11:05
          Ona nie kupuje markowych ciuchów, nie jeździ na drogie wczasy - nie ma takich potrzeb. Wiem, ciężko w to uwierzyć. To jedyna osoba, którą stać na taki tekst.
          Jak kogoś naprawdę nie stać to wierz mi rozumiem to.
          • edelstein Re: Kolejny raz o kosztownym posiadaniu dziecka 17.07.12, 11:28
            Alez tak naprawde to kosztem czegos kazdego stac na dwojke.Jakbym obnizyla standart moglabym miec nawet i troje.Ale ja nie zyc ponizej standartu i nie chce by tak zyly moje dzieci,wiec pozostaje przy jednym.
            • magotka11 Re: Kolejny raz o kosztownym posiadaniu dziecka 17.07.12, 11:44
              A to nie jest badziej kwestia tego, że po prostu nie chcesz mieć więcej dzieci?
              Nie pieniędzy, standartu życia, tylko zwykły wybór. Nie ma w tym nic złego: chcę mieć jedno i już, i nie trzeba się wtedy tłumaczyć.
              • edelstein Re: Kolejny raz o kosztownym posiadaniu dziecka 17.07.12, 12:21
                Nie,ja chce miec jeszcze jedno dziecko,chcialabym miec corke do kompletu,ale nie jestem w stanie finansowo utrzymac tego standardu dzielac na dwa.Gdybym miala mieszkanie z 4pokojami to byloby to prostsze,ale sa trzy pokoje.Jakbym wygrala w lotto to od razu po kupieniu domu zrobilabym dziecko,ale w lotto to tylko trojki trafian,moze jutrobig_grin
                • izak31 Re: Kolejny raz o kosztownym posiadaniu dziecka 17.07.12, 15:21
                  No nie zartuj,że trzy pokoje to za mało na 4 osoby? poza tym planujesz wobec drugiego dziecka tez byc samotną matką?
                  • edelstein Re: Kolejny raz o kosztownym posiadaniu dziecka 17.07.12, 17:22
                    Tak za malo,nie wyobrazsm sobie dwojki dzieci w jednym pokoju,dla mnie wlasny pokoj to podstawa.Znaszbjakis patent na 100%nie bycie samotna matla?
                • ahoy2 Re: Kolejny raz o kosztownym posiadaniu dziecka 22.08.12, 17:17
                  Chcesz mieć komplet a nie kogoś kochanego, dziecko, miłość życia?
    • lelija05 Re: Kolejny raz o kosztownym posiadaniu dziecka 17.07.12, 11:10
      Chipsi, fajnie że już jesteś smile Urlop udany?
      Takie odnoszę wrażenie, że większość Twoich problemów wynika z tego, że jesteś dla ludzi za miła smile
      • chipsi Re: Kolejny raz o kosztownym posiadaniu dziecka 17.07.12, 11:28
        Cześć Lelija!
        Dziękuję urlopik udany smile A Ty się gdzieś wybierasz?
        Ja za miła? A to by się mój małżonek uśmiał tongue_out Może to kwestia tego że zarówno ja jak i mąż jesteśmy wychowywani w duchu "co ludzie powiedzą".
        • lelija05 Re: Kolejny raz o kosztownym posiadaniu dziecka 17.07.12, 11:35
          My chyba nigdzie nie pojedziemy, bo cały czas się kłócimy, czy na Kanary, czy na Caraiby, a może na Borneo wink

          Mnie o drugie dziecko nikt nie pyta, ale w młodych latach, w dodatku w czasie bezchłopowym jedna namolna się uparła, by mnie w poczucie winy wpędzić, że dziecka nie mam.
          Pomogła awantura i prośba o większą wyobraźnię i zajęcie się własnymi sprawami.
          Ale efekt uboczny był, bo pani z gatunku fałszywych i mściwych.
          • chipsi Re: Kolejny raz o kosztownym posiadaniu dziecka 17.07.12, 11:41
            Kobieta bez dziecka i bez chłopa to już ma całkiem przes.ane. Koleżanka - panna narzeka że ludzie już o niczym innym z nią nie rozmawiają tylko "kiedy dziecko" "kiedy ślub".
            • lelija05 Re: Kolejny raz o kosztownym posiadaniu dziecka 17.07.12, 11:50
              Ło jezu. I jak odpowiada na te pytania? Denerwuje się, czy olewa?
              • chipsi Re: Kolejny raz o kosztownym posiadaniu dziecka 17.07.12, 11:55
                Różnie, zazwyczaj odpowiada że cieszy się wolnością a na pytanie o dziecko że nie lubi dzieci albo że jeszcze ma czas lub pyta zagadującego "a ty kiedy kolejne?". Odpowiada z uśmiechem i wiem że dzieci nie chce a ślubu z partnerem nie potrzebuje. Denerwuje ją jednak te "współczucie" znajomych.
                • lelija05 Re: Kolejny raz o kosztownym posiadaniu dziecka 17.07.12, 12:00
                  Moi znajomi odpowiadali w takim przypadku, a co, masz chęć na wesele? To zbieraj na prezent, tylko nie byle co big_grin
                  • zuzanna56 Re: Kolejny raz o kosztownym posiadaniu dziecka 19.07.12, 10:18
                    Chipsi, nie przejmuj się ludźmi, zawsze będą gadaćwink

                    Ja mam dwoje dzieci, zawsze chciałam dwoje, ale naprawdę rozumiem, że ktoś ma inne potrzeby. Inna sprawa to finanse. Piszesz, że macie dochód około 3 tysiące i plany budowy domu. Ja się w takim razie w ogóle nie dziwię, że nie planujecie drugiego dziecka, ja was podziwiam, że dajecie radę przy takim dochodzie normalnie żyć i jeszcze odkładać na budowę.
                    Dzieci kosztują, a nastolatki to już w ogólewink Mam dwoje takowych.
    • sei-ne Chce pomoc dziciom spelnic marzenia 17.07.12, 12:01
      Chipsi, nie ma okreslonej granicy przychodow, aby zdecydowac sie na dziecko. Wszystko zalezy od naszych wlasnych potrzeb. Moja potrzeba jest realizacja marzen progenitury, danie im mozliwosci.
      1. Banalny przyklad: gdyby moja corka podczas zakupow powidzialabym mi: mamo, mam ochote sprobowac czegos nowego, drozszego, a ja mialabym powiedziec jej nie, bo stac mnie jedynie na najtansze maslo, to tak, milabym problem.
      2. Rozmawiamy z corka na temat jakiejs jaskini. Czytamy ksiazke na jej temat, szukamy info w necie. Gdybym nie mogla zaproponowac jej: chcesz, w weekend pojedziemy ja zwiedzic, dotkniesz jej, powachasz, poczujesz ja cala soba, to tak mialabym problem.
      3. Moja corka jest zaangazowana w wolontariat miedzynarodowy. Marzy, aby pojechac z mija do Peru. To marzenie zrealizuje za 2 lata, gdy skonczy 17 lat. Warunkiem uczestnictwa jest znajomosc hiszpanskiego. Gdybym nie mogla oplacic jej podrozy i kursu jezykowego, ktory jest niezbedny do realizacji tego marzenia, to tak, mialabym problem.

      Wszystko jest wzgledne. Szczescie tez. Dla mnie najgorszy jest brak mozliwosci i tego za wszelka cene staram sie unikac.
      • chipsi Re: Chce pomoc dziciom spelnic marzenia 17.07.12, 13:10
        To piękne jak starasz się pomóc spełnić marzenia swojego dziecka. I nie są to marzenia typu "kup mi buty z naja i lalkę za 500". I to rozumiem. To zdrowe podejście że pomagasz córce jak możesz a nie wychodzisz z założenia "ja też nie miałam i żyję". Skoro więcej szczęścia daje nam spełnianie marzeń dziecka niż rodzenie kolejnych dzieci to dlaczego inni mają z tym taki problem?
        • gazeta_mi_placi Re: Chce pomoc dziciom spelnic marzenia 17.07.12, 13:12
          Inni nie mają problemu tylko po prostu inne zdanie.
          • chipsi Re: Chce pomoc dziciom spelnic marzenia 17.07.12, 13:34
            I tu sie mylisz. Jesli ktoś ma do mnie pretensje że nie decyduję się na kolejne dziecko i usilnie wmawia mi że moja decyzja jest mylna oraz nie przyjmuje do wiadomości moich argumentów (i o tym watek) to najwyraźniej mają problem.
      • gryzelda71 Re: Chce pomoc dziciom spelnic marzenia 17.07.12, 14:17
        Do kiedy będziesz realizować finansowo jej wszelkie marzenia?
        Moja marzy o koniu.Nawet przez myśl mi nie przeszło,że ją krzywdzę nie kupując araba.
        • sei-ne Re: Chce pomoc dziciom spelnic marzenia 17.07.12, 15:01
          Moja mlodsza marzy, aby zamieszkac w zamku. Poki co nie przewidzialam tego w budzecie na przyszly rok wink
        • edelstein Re: Chce pomoc dziciom spelnic marzenia 17.07.12, 15:06
          Konia jej kupic nie musisz,w sumie kon sam w sobie az takim wydatkiem nie jest tylko jego utrzymanie,ale placac za jej zajecia jazdy i wspomagajac w rozwijaniu pasji byc moze spowodujesz,ze ona sobie tego konia kupi,a i moze to bedzie jej zarobek,uczestnictwo w zawodach,prowadzenie,praca w stadninie itd.
          • gryzelda71 Re: Chce pomoc dziciom spelnic marzenia 17.07.12, 15:26
            Nie wiąże przyszłości ze stadninami,zawodami itp.Jeździ bo sprawia jej to radość,tak sama jazda jak i kontakt z końmi.
            I pewnie w przyszłości kupi sobie konia,bo czemu nie,ale skoro marzy o nim już teraz to powinnam chyba jej go nabyć co nie?Na zasadzie dziecko ma mieć wszystkosmile
            Jak rodziłam dzieci nie było gadek stać nie stać.Koszta rosną wraz z dziećmi,na szczęscie dochody tez.Także jakoś dajemy radę z dwójką,ale strasznie bym żałowała,gdym poprzestała na jednym.
            • sei-ne Re: Chce pomoc dziciom spelnic marzenia 17.07.12, 15:36
              Gryzelda, ja pisze o checi pomocy w spelnianiu marzen i daniu mozliwosci.
              Ty piszesz o spalnianiu zachcianek i zasadzie "dziecko ma miec wszystko". Czy Ty faktycznie nie widzisz roznicy, czy tylko udajesz?
              • gryzelda71 Re: Chce pomoc dziciom spelnic marzenia 17.07.12, 16:01
                Czy gdybym kupiła konia to spełniłabym zachciankę czy marzenie córki?
                • sei-ne Re: Chce pomoc dziciom spelnic marzenia 17.07.12, 16:26
                  Sama sobie odpowiedz na to pytanie. Ja Twojej corki nie znam. Znam za to doskonale pasje wlasnych dzieci.
                  • gryzelda71 Re: Chce pomoc dziciom spelnic marzenia 17.07.12, 17:04
                    Twoja wcześniejsza wypowiedż do czego zatem się odnosiła?
            • chipsi Re: Chce pomoc dziciom spelnic marzenia 19.07.12, 13:07
              > Jak rodziłam dzieci nie było gadek stać nie stać.

              Dzieci były planowane? Czy "gadek" nie było bo dysponowaliście odpowiednim budżetem czy wynikało z braku rozsądku? Pytam z perspektywy dysponowania niewielką kwotą na miesięczne wydatki.
              • gryzelda71 Re: Chce pomoc dziciom spelnic marzenia 19.07.12, 21:27
                Kiedyś już pisałam nie było spinki finansowej.
                Ale nie miałam wówczas kwot odpowiednich na koncie,mieszkań dla dzieci nienarodzonych,a najważniejsze,nie czytała ematki hehe,bo tylko tu takie kwiatki.
                A i nie planowałam budowy domu bo to cholerne koszta i serio uważam,ze was nie stać(przy dochodach o jakich piszesz),nawet jak większość zrobicie własnymi rękoma.
                Co nie znaczy,że masz se rozmnazać,bo tak zyczy sobie otoczenie.
                • falka_85 Re: Chce pomoc dziciom spelnic marzenia 20.07.12, 11:31
                  No ale przecież mieszkać gdzieś muszą, prawda? A budowa domu wcale nie jest droga w porównaniu z kupnem mieszkania, przynajmniej tu gdzie mieszkam. Ostatnio czytałam w jakimś Muratorze z zeszłego roku o ludziach (a właściwie ich domu), którzy skromny domek (ok. 90m2) wybudowali za 300 tys. zł (działkę mieli własną, kupioną dużo wcześniej), właśnie taką metodą gospodarczą, co mogli robili sami. No i trzeba przyznać całkiem zgrabny domek im wyszedł. A za 300 tys. to u mnie w mieście można kupić mieszkanie 50m2.
                  • kamelia04.08.2007 Re: Chce pomoc dziciom spelnic marzenia 20.07.12, 11:34
                    ale ta działka z nieba im nie spadła
                    • falka_85 Re: Chce pomoc dziciom spelnic marzenia 20.07.12, 19:50
                      Bohaterowie tego reportażu kupili działkę w celach inwestycyjnych znacznie wcześniej, potem plany im się zmieniły i postanowili wybudować na niej dom. Tak więc to jest taka trochę szczególna sytuacja. Jednakże na wybudowanie takiego domu (małego, ok 90m2) wystarczy mała działeczka 6-8 arów, licząc 8 tys. za ar (oczywiście są działki po 30 tys. za ar) można się zmieścić w 50 tys., (a pewnie w niektórych rejonach znacznie taniej).
                      Oczywiście każdy ma inne potrzeby, wyobrażenia, sytuację ale budowa domu (zwłaszcza taka gdzie część prac wykonuje się samodzielnie), nie jest znacznie droższa, a może okazać się nawet tańsza niż kupno mieszkania (przy obecnych cenach mieszkań, zwłaszcza dużych miastach).
                  • gryzelda71 Re: Chce pomoc dziciom spelnic marzenia 20.07.12, 11:53
                    Przecież mieszka gdzieś.
                    Ja tam nie czytam tych opowieści.Wiele kosztów jest pomijanych nikt nie wspomina jak ciężko czasem było.Udało się,ale nie każdemu się udaje.
                    Mając tyle ile autorka nie brałabym się za budowę.Ale to ja.
                    • falka_85 Re: Chce pomoc dziciom spelnic marzenia 20.07.12, 20:23
                      Nie znam sytuacji życiowo-materialnej autorki na tyle dobrze, by się tu wypowiadać, ale przypuszczam, że skoro zdecydowała się na budowę domu mimo małych dochodów to jej sytuacja mieszkaniowa musi być niefajna. No nie wiem: wynajem, (a tu stawki potrafią być złodziejskie, sama płacę tysiaka samego odstępnego za kawalerkę + miejsce w garażu i to jeszcze niby tanio jest), mieszkanie kątem u rodziców czy teściów (nie piszę tu o posiadaniu piętra z osobnym wejściem) itd.
                      Jeżeli ktoś ma kiepskie warunki mieszkaniowe przy niskim dochodzie to co ma zrobić? Mieszkać do końca życia w ciasnocie, liczyć na wygraną w lotto, wyglądać śmierci babci i walczyć z piątką innych wnuków o spadek czy co innego?
    • welcometopoland Brak 2 dzieci, willi, fury to nieudacznictwo .... 03.08.12, 12:32
      ...w tych czasach (przynajmniej tak to media lansują non-stop) więc ludzie się zarzynają byleby MIEĆ a nie BYĆ.

      Brak miłości, CZASU a produkują kolejne dzieci.
      Zasuwają 25 lat na hipotekę, auto i brak czasu dla tych dzieci.

      Efekty ?

      Galerianki, małolaty w necie albo centrach handlowych po 10 godzin dziennie, totalne rozluźnienie norm, filozofia konsumpcjonizmu.
      • ledzeppelin3 Re: Brak 2 dzieci, willi, fury to nieudacznictwo 03.08.12, 12:48
        Absolutnie nie każdy musi mieć dzieci. Szczególnie, jeśli brak dojrzałości na odpowiedzenie rodzinie i znajomym, aby nie wpieprzali się w czyjeś życie.
        Ludzie! Nie miejcie dzieci! Przecież nikt was do tego nie zmusza.
    • maitresse.d.un.francais Re: Kolejny raz o kosztownym posiadaniu dziecka 05.08.12, 17:30
      Ciągle słyszę "a my mieszkaliśmy w 5-tkę w jednym pokoju i nie narzekaliśmy". Taaa, akurat.

      Nie wierzysz? Ludzie naprawdę tak mieszkali.
      • chipsi Re: Kolejny raz o kosztownym posiadaniu dziecka 20.08.12, 11:05
        Wierzę że mieszkali, nie wierzę że nie narzekali.
    • maitresse.d.un.francais czy "wizja wyprowadzenia się z dotychczasowego 05.08.12, 17:35
      lokum" oznacza "zaciągamy kredycik na nowe lokum"?

      bo nie rozumiem, co autorka miała na myśli
      • chipsi Re: czy "wizja wyprowadzenia się z dotychczasoweg 20.08.12, 11:09
        Oznacza dokładnie to co napisałam. Mieszkam w nieswoim domu, będę musiała się wyprowadzić i tu mam 2 wyjścia:
        1. Kupuję/buduję mieszkanie/dom
        2. Dostaje lokum w prezencie - pewnie ktoś tu chce mi dom podarować big_grin

        Czego nie rozumiesz? Kredyciku? No wiesz, w prawdziwym życiu nie dają mieszkań za darmo. Serio serio.
    • anielka080 Re: Kolejny raz o kosztownym posiadaniu dziecka 05.08.12, 22:41
      Wiem, że wychowanie dziecka kosztuje i to dużo. Sama mam 3 miesięczną córkę. Dobrze ktoś napisał wcześniej, że dla tych którzy chcą mieć dzieci stan portfela nie jest przeszkodą. Wiem, że zaraz będziecie się sprzeciwiać, mam jednak swoje argumenty. Jesteśmy z mężem 5 lat po ślubie. Rodzice od początku nas naciskali na dziecko, a my oczywiście powtarzaliśmy, że jeszcze nie teraz, dopiero jak skończymy studia, może jak będziemy stabilni finansowo... Wtedy wydawało nam się, że nie stać nas na dziecko, los pokazał nam jak bardzo byliśmy w błędzie. Gdy byłam w ciąży, zmarł mój tata i dziadek którzy utrzymywali duży dom, do tego rodzice mieli jeszcze duży kredyt 160 tyś zł. Mój mąż stracił pracę i zostaliśmy tylko z jedną pensją, a w zasadzie z moim chorobowym i perspektywą przeprowadzenia się do mamy i oczywiście utrzymaniem tego wielkiego domu i spłatą kredytu. Teraz sytuacja pomalutku się stabilizuje, wciąż brakuje nam na wiele rzeczy, i jest nam ciężko. Mimo to nie żałuję, że zdecydowaliśmy się na dziecko. Żal tylko, że tak późno to zrozumiałam. Skoro teraz dajemy sobie radę to i parę lat temu też dalibyśmy sobie radę. Z tą różnicą, że wcześniej mój tata, doczekał by się wnuczki!
      • wyobcowany Re: Kolejny raz o kosztownym posiadaniu dziecka 19.08.12, 13:50
        Anielko, gratuluję Ci córeczki. Tylko jeśli ma 3 miesiące, to jeszcze niewiele kosztuje - w porównaniu z tym, co nastąpi, jak zacznie rosnąć i chodzić do szkół. Przygotuj się na wydatki. Np. ja muszę kupować na KAŻDE dziecko ok. 10 par butów rocznie. Dlaczego aż tyle ? Proste: 2 pary zimowych butów- dzieci są aktywne, wracają w mokrych butach, a przecież jeszcze wyjdą po szkole z psem, na sanki, pobiegać, porzucać śnieżkami itp. Więc jeśli z nich nie wyrosną (wyobraź sobie - to możliwe w 5 miesięcy), albo nie rozwalą (to bardziej prawdopodobne), kupuję przez zimę 4 pary butów dla 2 dzieci. Dalej: halówki do szkoły (wymagane przez szkołę, w praktyce lepsze tenisówki) 2 pary - bo te z jesieni na wiosnę już za małe (halówki raczej wytrzymują, bo używane są tylko w szkole). Kolejne buty na 3 pory roku czyli półbuty (coś sportowego, jak kogoś stać markowego) - 3 pary (minimum); znowu te z wiosny późną jesienią nie wchodzą na nogę, a zresztą podeszwy są już starte/oderwane/pęknięte/wyłażą palce/wyłażą pięty/rozprute szwy (niepotrzebne skreślić). Mam BARDZO aktywne dzieci (z czego się cieszę, bo sam taki jestem i Żona też). Dalej buty górskie 1 raz w roku lub nawet mniej, bo młodszy czasem donosi po starszym, ponieważ górskie są trwałe, choć drogie (300-500 zł). Sam chodziłem 12 lat w jednych porządnych górskich, aż zdarłem "do zera", ale na razie nie kupiłem nowych, bo nie mam tych 500 zł - na ale mi już noga nie rośnie. No i na koniec gumiaki - tanie i praktyczne, warto kupić lepsze, to nie zedrze starszy i pochodzi młodszy; łatwo umyć i szybko wysuszyć. Podsumuję: 2*halówki, 3*całoroczne, 2* zimowe, 1* górskie, 1 gumowce. Razem 9 par * 2 dzieciaki. Niestety faktycznie 20 par, bo czasem rozwalą/zgubią jeden/utopią w stawie albo w bagnie itp.-trudno zliczyć/przewidzieć/ wyobrazić - są kopalnią pomysłów. Sobie kupuję 1 buty/rok, więc raczej nie jestem rozrzutny. A chodzę/biegam od 45 do 65 km tygodniowo, więc zużywam buty. I tak samo jest z ciuchami. Wyrastają/niszczą i choć kupuję 80% w lumpeksach, to też wydatek. Nie chodzą w markowych, ale np. spodnie rzadko wytrzymują dłużej niż 3 miesiące. Czasem wytrzymują 3 tygodnie, gdy łażą po drzewach. Szkolne wydatki sama zobaczysz, a jedzenie... Małe dziecko mało je. Moi jedzą 5 posiłków dziennie i nie jest to 1 kanapka * 5. Np. surówka z pomidorów to 2,5 kg + ogórki kiszone + cebula/czosnek, czasem oliwki (litr za 8 zł). 14-to latek zjada w szkole kanapki, obiad + 2 -3 dokładki za nieobecnych (przychodzi i sępi aż wstyd, ale jestem też dumny, że zaradny) a w domu obiadokolacja czyli np. woreczek kaszy/ryżu, ta surówka i 3 kotlety. Staramy się z Żoną spędzać z dziećmi dużo czasu, dużo wędrujemy, ale na wczasach byliśmy raz na 15 lat małżeństwa. Gdybyśmy chcieli, nie byłoby nas stać. Samodzielnie zorganizowana włóczęga jest po prostu o niebo ciekawsza no i dużo tańsza. Albo masz dużo kasy na dzieci, albo masz dużo czasu i sił dla dzieci. Każdy musi sam znaleźć dla siebie "złoty środek", bo każde dziecko jest inne - jedne wymagają 4 godziny na dobę, inne 10. Moich sił starczyło na dwójkę, ale jest super !
        Ogólnie małe dzieci - małe wydatki (w porównaniu z tym, co będzie).
        Choć może Twoja córeczka będzie spokojna i tania w utrzymaniu ? Nie bardzo wierzę, ale życzę powodzenia i mnóstwa radości w życiu.
        Trzymam kciuki. I odwagi.
        anielka080 napisała:
        > Wiem, że wychowanie dziecka kosztuje i to dużo. Sama mam 3 miesięczną córkę. Do
        > brze ktoś napisał wcześniej, że dla tych którzy chcą mieć dzieci stan portfela
        > nie jest przeszkodą. Wiem, że zaraz będziecie się sprzeciwiać, mam jednak swoje
        > argumenty. Jesteśmy z mężem 5 lat po ślubie. Rodzice od początku nas naciskali
        > na dziecko, a my oczywiście powtarzaliśmy, że jeszcze nie teraz, dopiero jak s
        > kończymy studia, może jak będziemy stabilni finansowo... Wtedy wydawało nam się
        > , że nie stać nas na dziecko, los pokazał nam jak bardzo byliśmy w błędzie. Gdy
        > byłam w ciąży, zmarł mój tata i dziadek którzy utrzymywali duży dom, do tego r
        > odzice mieli jeszcze duży kredyt 160 tyś zł. Mój mąż stracił pracę i zostaliśmy
        > tylko z jedną pensją, a w zasadzie z moim chorobowym i perspektywą przeprowadz
        > enia się do mamy i oczywiście utrzymaniem tego wielkiego domu i spłatą kredytu.
        > Teraz sytuacja pomalutku się stabilizuje, wciąż brakuje nam na wiele rzeczy, i
        > jest nam ciężko. Mimo to nie żałuję, że zdecydowaliśmy się na dziecko. Żal tyl
        > ko, że tak późno to zrozumiałam. Skoro teraz dajemy sobie radę to i parę lat te
        > mu też dalibyśmy sobie radę. Z tą różnicą, że wcześniej mój tata, doczekał by s
        > ię wnuczki!
    • 3-mamuska Re: Kolejny raz o kosztownym posiadaniu dziecka 19.06.13, 17:52
      Ja powiem tak, dla każdego inna kwota jest minimalna do posiadania dziecka.

      Kiedyś żyło sie inaczej, i nie było fanaberi ze balet, tenis, angielski. Jedzenie jak i sie naje 3 to i dla 4 starczy.
      Upchnac jeszcze jednego dzieciaka do pokoju tez nie problem.

      Tak samo rodzac dziecko ,mozna mieć sporo kasy, dobra prace. Ale nic nie da gwarancji na to ze do końca życia bedzie i praca i zdrowie.

      Moza umrzeć ojciec lub matka, i tez wszystko sie zmieni.

      Do tego gdyby dzieci mieli tylko ci z kasa to rodzilaby sie zdecydowanie mniej dzieci.
    • agnesil Re: Kolejny raz o kosztownym posiadaniu dziecka 19.06.13, 19:18
      Skąd ja to znam? Mi każdy mówi, że jakoś to będzie. Ale ja nie chcę żeby było jakoś. Jestem za rodzinami wielodzietnymi, ale ja swój "obowiązek" społeczny już spełniłam. Teraz niech się biorą za robotę ci co jeszcze nie mają. Najbardziej lubię takie teksty od tych bezdzietnych, że powinnam mieć jeszcze dwoje do tego. A oni na co czekają? Oczywiście każdy ma prawo nie chcieć mieć dzieci.
    • kerri31 Re: Kolejny raz o kosztownym posiadaniu dziecka 19.06.13, 22:11
      To zdanie drażni ludzi, którzy nie odróżniają chowania dziecka od wychowania w godnych warunkach.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja