zurawinka12
17.07.12, 14:54
O co chodzi starszym matkom (nie metrykalnie - matki starszych dzieciaków/dorosłych), jak mówią na widok malutkiego dziecka: "och, teraz jest taki śliczny/grzeczny/fajny/spokojny, ale zobaczysz, jak Ci da popalić jak będzie nastolatkiem" albo "teraz to jest fajnie, ale zobaczysz za kilka lat...". Wiem, zdaję sobie z tego sprawę, że może nie być sielsko-anielsko, ale czy do diaska prawie każda musi o tym mówić/przypominać? Cieszę się chwilą, tym co jest teraz, nie mam zamiaru myśleć o tym, że za 15 lat dziecko może mi zrobić awanturę i trzasnąć drzwiami... Za tych 15 lat może mnie tu nie być, więc zamierzam cieszyć się każdym momentem jaki mi jest dany z dziećmi i mężem.
Nie rozumiem tego wzdychania i strasznie

Czy to jest taktyka, żeby obrzydzić matce przyszłe lata? Czy po prostu nostalgia i wspominanie "ech, mój syn/córka, też kiedyś tacy byli, a teraz to...".
Przypomina mi to trochę straszenie porodem. Każda babka miała coś na ten temat strasznego do powiedzenia. I też słyszałam co chwilę "zobaczysz..." wypowiadane złowrogim tonem. Nie chciałam słuchać, prosiłam, żeby nie opowiadały i co? I tak wiedziały swoje. Na moje szczęście poród fantastyczny i teraz przynajmniej nie straszę koleżanek oczekujących na swoje dzieci...
Tak drugi wątek z durnym dylematem, ale mnie naszło bo się nudzę