czerwonaoranzada
18.07.12, 14:22
Co byście mysleli na moim miejscu o takich relacjach?
Miałam urodziny 40- dla mnie z jakis powodow bardzo wazna okazja. Cos jak jakby poczatek drugiej polowy zycia. Moj tesciowa nawet nie powiedziala wszystkiego najlepszego . Zero jesli chodzi o kontakt w tym dniu. 7 dni pozniej urodziny ma jej siostra. Idzie do niej sklada zyczenia itd. , 20 dni pozniej urodziny ma jej syn jest w delegacji ale ona dzwoni sklada zyczenia itd.
Gdy dzwonie do niej to normalnie ze mna rozmawia ,jakby nic sie nie stało a dla mnie stało sie i nie wiem co myslec. Oprocz tego ze ja miałam mieszane uczucia to zal mi było meża. Widziałam , i sam mowil ze go to irytuje ,ze maja tylko jedna synowa ktora dała im 3 wnuczat a oni nie moga zmobilizowac sie by wpasc na urodziny?..
Zawsze pamietam o kazdej okazji jaka maja. Nawet gdy meza nie ma i tak po 18 latach bycia synowa zastanawiam sie jak to jest z nami .
Jak dla mnie to nawet nie jest tak ze mnie nie lubi ona ma mnie poprostu w doopie.. Jestem dla niej obojetna , a wy jak myslicie?..
A no i nie jest to tak ze to 1 taka akcja w ub roku bylo podobnie z tym ze podwoziłam ja ze sklepu i tez ani me ani be .Po pytani corki dlaczego babcia do nas nie przyszla na mamy urodziny powiedziala za ona to za jednym z urodzinami taty to załatwi. Tzn .podczas jednej z wizyty u niej dała mi 50zł mowiac to masz i sobie kup To a ja bede miała z głowy prezent dla Ciebie i na pamiatce urodzinowej BYły wypisane tylko zyczenia dla meza.