ewatwardowska33
20.07.12, 10:24
Mam taki oto dylemat.
Mieszkam sobie z męzem w mieszkaniu po jego babci, ktore to mąż samodzielnie przed slubem wykupił, od miasta, za grosze.
Ja oraz moi rodzice włożyli w to mieszkanie- w remont, byl od a do z, więcej niż mąż za nie dal- ale nie to jest problemem, chciałam tylko zaznaczyć mój wklad- żeby nie było.
Mieszkamy sobie w nim zgodnie, wszystko płacimy razem.To jasne. Konfliktów o pieniądze u nas nie ma.Jestem zameldowana na stałe, mamy dziecko które oczywiscie je odziedziczy.
Jest męza brat który na stałe z rodziną mieszka za granicą i ma zamiar tam zostać na stałe,do tego stopnia, że własnie przyjeżdza by sprzedać swoje mieszkanie by miec na wkład za granicą. No i tenże brat jęczy że nie bedzie juz miał zameldowania w PL.
Ja na to- na kij mu to? Nie wiąże z tym krajem przyszłości, chce zameldować sie przeciez za granicą.
Teściowa -matka męza oraz jego brata też coś tam przebąkuje że on jęczy.
Ja na to - po co mu? Mąz na to - po co mu. Uważamy oboje że bez sensu mu meldunek w PL.
No i zapytam- bo chcę uprzedzić jego pytanie jak przyjedzie. A możliwe że zapyta- albo sam, albo razem z teściową czy może sie u nas zameldowac. Ja jestem na absolutne nie- bo po co?
Co Wy na to?Jak to powiedzieć i czy mam rację.Tak tak to męza brat, mieszkanie też prawnie męza, ale ja jestem jakby żoną, mamy dziecko no i ja tez swoje tu włożyłam.
Co się w razie co złego moze wiązac z jego meldunkiem tu? Moze mi sie w razie co zwalić na łeb prawda?
Wymeldować tylko administracyjnie mozna?
Dodam że nasze stosunki są poprawne i dobre, ale same wiecie,,,róznie to bywa.
Mam prawo odmówic prawda? Co powiedziec jakby mi jęczeli?