O koloniach znów... jadę jako opiekunka

20.07.12, 15:55
Jutro sama jadę jako opiekun-wolontariusz na kolonie. Jako wsparcie, nie jako wychowawca. Z każdą pierdołą mogę się zwrócić do wykwalifikowanych, starszych stażem pedagogów.

A i tak się przejmuję bardzo, bo ktoś mi własne dzieci pod opiekę daje. Sama pamiętam własne kolonie - koszmar z nieodpowiedzialnymi wychowawcami, aż dziw że wszyscy wrócili cali - niekoniecznie zdrowiuncertain a już na pewno ze złymi wspomnieniami.

Więc pytam się ematek - czego wymagacie od opiekunów Waszych dzieci na wyjazdach? Bo to, że wychowawczyni może zabrać własnego dwulatka mając pod opieką grupę kolonistek 9latek już się dowiedziałam. O braku kontaktu z dzieckiem przez tydzień też.

Pytam się zupełnie serio (grupa 8-12 lat).
    • pade Re: O koloniach znów... jadę jako opiekunka 20.07.12, 16:03
      Moim skromnym zdaniemsmile wychowawca kolonijny powinien być jednocześnie ciepły i opiekuńczy i wymagający. Tzn taki, który rozumie, że dziecko dzień, dwa się adaptuje i pozwoli przyjść do swojego pokoju się wyżalić, ale potem postawi do pionu i nie pozwoli na płacz dzień w dzień.
      Poza tym powinien być twórczy i miec w zanadrzu ciekawe zajęcia i na słonce i na niepogodę.
      Sprawdzenie czy dziecko ubrało się odpowiednio do pogody czy też wysmarowanie filtrem też jest potrzebne.
      Jakmi coś jeszcze przyjdzie do głowy to dopiszęsmile
      • mary_lu Re: O koloniach znów... jadę jako opiekunka 20.07.12, 16:08
        Dodałabym jeszcze sprawdzenie najmłodszym włosów co wieczór i co kilka dni dopytanie każdego dziecka, jak się czuje i czy nie ma babrzących się ran czy odcisków. Z pierwszych kolonii wróciłam z kołtunem (raz położyłam się spać z nierozczesanymi włosami a potem już nie umiałam sobie poradzić) i z zakażoną raną na ręce.
        • ilonka001988 Re: O koloniach znów... jadę jako opiekunka 20.07.12, 16:12
          O właśnie o takie rady mi chodziło - wiem że coś oczywistego dla mnie może się dla dziecka okazać największą traumą kolonii. Chociaż nadkażoną ranę raczej bym zauważyła...
          • mary_lu Re: O koloniach znów... jadę jako opiekunka 20.07.12, 16:29
            Właściwie to same takie rzeczy przychodzą mi do głowy, bo jesli chodzi o zorganizowanie czasu - wycieczki, teatrzyki, "wieczorki" zawsze na koloniach było fajnie. Za to bywaliśmy koszmarnie niedopilnowani w sprawach higienicznych (mimo tego, że ganiano nas pod prysznic i sprawdzano mycie zębów).

            Sprawdziłabym dzieciom torby - kilka dni po przyjeździe i przynajmniej raz w trakcie - czy nie gniją w nich kanapki z podróży czy ubrania po deszczowym dniu.

            Zwróć uwagę na "kozły ofiarne", zwłaszcza w te wszystkie "zielone noce".
            • ilonka001988 Re: O koloniach znów... jadę jako opiekunka 20.07.12, 16:36
              Program jest ustalony, zajęcia i tak dalej.
              Właśnie cchciałabym rozważyć praktyczną część opieki nad dziećmi. Z własnego doświadczenia pamiętam gnijące rzeczy w torbach, niefrasobliwość rodziców w pakowaniu dzieci (brak stroju kapielowego nad morzem np.) albo zagubienie przez samo dziecko owych ważnych rzeczy. Ja sobie wiecznie wplatywałam gumę do żucia we włosy big_grin

              Mnie zawsze totalnie wkurzało regulowanie ilości napojów w lecie dzieciom - największa głupota kolonii, sama wiecznie chodzę z butelką wody, latam do łazienki i dzieciom też "pozwolę". Mowa o wodzie niegazowanej oczywiście, a nie o coli.
    • mary_lu Re: O koloniach znów... jadę jako opiekunka 20.07.12, 16:04
      Mnie szaleństwo kolonijne dopadnie dopiero za kilka lat, jak mój synek podrośnie. Pewnie wtedy będę umiała przedstawić długą listę wymagań big_grin

      Jeździłam na kolonie i do sanatoriów, nikt nie zginął, choć kilka razy było blisko. Rodzice nie sprawdzali warunków, kontakt był tylko listowny, kilka razy byłam miesiąc na drugim końcu Polski (jako ośmiolatka pierwszy raz).

      Moja mama jeździła czasem jako opiekunka, o zgrozo, najczęściej z własnymi maluchami, głównie po to, aby miały wakacje za darmo, a ona jeszcze dorobiła. I wtedy było to normą, nikomu nie przyszło do głowy się czepiać.
      • triss_merigold6 Re: O koloniach znów... jadę jako opiekunka 20.07.12, 16:44
        Bo kiedy ludzie płacili grosze za kolonie z zakładu pracy to nie bardzo mogli się czepiać i wymagać, chętnych na karty było aż nadto. Teraz płacą ciężkie pieniądze więc wymagają jakiegoś standardu.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja