Na wakacje lecę bez żony...

21.07.12, 15:19
Ciekawe, co zrobiłaby e-matka, gdyby miała polecieć na wakacje z mężem, a na lotnisku okazałoby się, że ma nieważny paszport? Powiedziałaby: "Trudno, kochanie leć sam i wyleguj się na plaży, patrząc na gołe d..y, a ja w tym czasie mały remoncik mieszkanka strzelę?" Czy urządziłaby histerię nie z tej ziemi i stanowczo zażądała, żeby mąż też zrezygnował z wakacji?
    • nanuk24 Re: Na wakacje lecę bez żony... 21.07.12, 15:25
      Daj spokoj. Przeciez zona to nie dziecko i pies nie dziecko. Niech ktos by sprobowal zostawic psa na peronie. Ulala to by sie dzialo. szubienice juz by ematki wystawily.
      Eee tam, najduchami obsmarkanymi sie przejmowac.
      • pade Re: Na wakacje lecę bez żony... 21.07.12, 15:30
        dokładnie

      • claudel6 Re: Na wakacje lecę bez żony... 21.07.12, 19:53
        dziecko przede wszystkim nie ma uczuć, jest nieświadome i kompletnie nie wie co się z nim dzieje. nie to co psy i żony.
      • gazeta_mi_placi Re: Na wakacje lecę bez żony... 21.07.12, 20:16
        Jeśli ktoś by zostawił psa pod odpowiednią opieką nigdy by złego słowa nie powiedział.
        No chyba że chodzi o psy wyrzucane co sezon z samochodów lub przywiązywane do drzewa na pewną śmierć głodową, ale chyba nikt tak owego dwulatka nie potraktował.
    • lola211 Re: Na wakacje lecę bez żony... 21.07.12, 15:31
      Puknęłabym si w czolo,plujac sobie jednoczesnie w brode, ze taka ze mnie kretynka,nie dopilnowalam dokumentow.Facetowi pomachalabym na pozegnanie.
      • jola-kotka Re: Na wakacje lecę bez żony... 21.07.12, 15:39
        lola211 napisała:

        > Puknęłabym si w czolo,plujac sobie jednoczesnie w brode, ze taka ze mnie kretyn
        > ka,nie dopilnowalam dokumentow.Facetowi pomachalabym na pozegnanie.

        Zrobiłabym dokladnie tak samo.
    • kub-ma Re: Na wakacje lecę bez żony... 21.07.12, 15:45
      Takie coś nie mogłoby miec miejsca, bo pierwsze co przygotowuję przed wyjazdem, to dokumenty. Niestety albo stety smile
    • lady-z-gaga Re: Na wakacje lecę bez żony... 21.07.12, 15:51
      >Czy urządziłaby histerię nie z tej ziemi i stanowczo zażądała, żeby mąż też zrezygnował z wakacji?

      co???
      jakaś gupia musiałaby być
    • thorgalla Re: Na wakacje lecę bez żony... 21.07.12, 15:54
      Jak ktoś jest pierdołą,która nie sprawdza ważności dokumentów przed planowaniem podróży ten niech w domu zostaje.
      Nie dotyczy to oczywiście dzieci bo od tego mają rodziców.
    • gryzelda71 Re: Na wakacje lecę bez żony... 21.07.12, 19:14
      Nie ma takie opcji.
      Znaczy jest gdy polecimy oddzielnie.
      Bo dokumenty mamy ważne.
      Właśnie córki paszport "się wyrabia" bo poprzedni stracił ważność.
      • isa1001 Re: Na wakacje lecę bez żony... 21.07.12, 19:31
        Może być milion powodów, dla których ematka mogłaby nie mieć ważnego paszportu w dniu wyjazdu. Tym , którym brakuje wyobraźni podsuwam kilka:

        1. Poprzedniego dnia do waszego domu ktoś się włamuje i kradnie torebkę z paszportem (oczywiście dom jest akurat pod opieką teściowej, bo przecież ematka obezwładniłaby złodzieja i oddała w ręce policji),
        2. Dziecko wrzuca twój paszport do kibla i spuszcza wodę (oczywiście jest wtedy pod opieką teściowej, bo tylko wtedy miewa takie głupie pomysły),
        3. Pani w urzędzie paszportowym wrzuca twój wniosek o przedłużenie paszportu do niszczarki (oczywiście ta pani jest czyjąś teściową, bo tylko teściowe są takie głupie),
        4. Pani w biurze podróży nie wpisuje cię na listę pasażerów samolotu (patrz punkt 3) - taki wypadek akurat znam z autopsji. Rodzina pojechała o świcie na lotnisko a tam ZONK - nie ma ich na liście i musieli wrócić do domu.

        Wbrew temu, co niektóre piszą, nie wierzę, że żadna nie miałaby żalu do męża, że sobie poleciał a ją zostawił. No chyba, żeby sama ten paszport w kiblu spuściła, żeby spędzić urlop z kochankiem.
        • jakbabciekocham Re: Na wakacje lecę bez żony... 21.07.12, 20:07

          > 1. Poprzedniego dnia do waszego domu ktoś się włamuje i kradnie torebkę z paszp
          > ortem (oczywiście dom jest akurat pod opieką teściowej, bo przecież ematka obez
          > władniłaby złodzieja i oddała w ręce policji),
          > 2. Dziecko wrzuca twój paszport do kibla i spuszcza wodę (oczywiście jest wtedy
          > pod opieką teściowej, bo tylko wtedy miewa takie głupie pomysły),
          > 3. Pani w urzędzie paszportowym wrzuca twój wniosek o przedłużenie paszportu do
          > niszczarki (oczywiście ta pani jest czyjąś teściową, bo tylko teściowe są taki
          > e głupie),
          > 4. Pani w biurze podróży nie wpisuje cię na listę pasażerów samolotu (patrz pun
          > kt 3) - taki wypadek akurat znam z autopsji. Rodzina pojechała o świcie na lotn
          > isko a tam ZONK - nie ma ich na liście i musieli wrócić do domu.

          Istotna poprawka: punkt 1-3 zyskują odpowiednio brzmienie: teściowa lub szwagierka, w ostateczności kuzynka męża
        • gryzelda71 Re: Na wakacje lecę bez żony... 22.07.12, 13:30
          Mnożyć problemy można,jednak lepiej przypilnować dokumentów.
    • m_incubo Re: Na wakacje lecę bez żony... 21.07.12, 19:35
      No jeśli mąż trzymał pod kluczem paszport zony, skoro sama nie zauważyła, że jest nieważny, to z całą pewnością ułożona żona zareagowałaby tak jak mówisz i jeszcze podziękowała. Żonę czy męża urządząjących histerię z jakiegokolwiek powodu sama zostawiłabym na lotnisku.
      Nie, nie mówię, że dziecko też.
      Poszukaj trafniejszej analogii.
      • isa1001 Re: Na wakacje lecę bez żony... 21.07.12, 19:45
        A gdzie ja napisałam, że mąż trzyma czyjkolwiek paszport pod kluczem? Podałam kilka przykładów, dla których paszport może nie być ważny w dniu wyjazdu albo wyjazd żony niemożliwy. Przeczytaj mój poprzedni post. Tutaj wszystkie zawsze oczekują, że Miś będzie w domu na czas, nie będzie się szlajał z kumplami po knajpach wieczorami, dzieckiem się zajmie, chałupę posprząta, o rocznicy pierwszego pierdnięcia żony nigdy nie zapomni. I tak nagle może sam polecieć na wakacje, zamiast zostać i wspierać żonę, której wakacje nie wypaliły? Nadal nie wierzę. Za dużo się tego forum naczytałam.
        • m_incubo Re: Na wakacje lecę bez żony... 21.07.12, 19:55
          Ja napisałam. Rozumiesz przenośnię lub ironię?
          Zarówno mnie jak i mojemu mężowi zdarzyło się pojechać samotnie na wakacje, bo w ostatniej chwili cos wyskoczyło. Chłopu, o zgrozo, zdarzyło sie to nawet dwa razy, w tym raz faktycznie ja dałam z czymś ciała i z własnej winy nie mogłam jechać.
          Nikt do nikogo nie miał żalu i odbyło się to naprawdę bezbolesnie, no ale my nie jestesmy do siebie przyspawani.
        • edelstein Re: Na wakacje lecę bez żony... 21.07.12, 20:39
          Kto oczekuje?moj dzis na kawalerskim,pewnie beda striptizerki,fajnie ma.Z kumplami tez moze wychodzic gdy chce,facet to nie pies podworkoey,by domu pilnowal.
    • tosterowa Re: Na wakacje lecę bez żony... 21.07.12, 19:38
      Oczekiwałabym, że nie poleci, sama też bym nie poleciała bez niego.
      • isa1001 Re: Na wakacje lecę bez żony... 21.07.12, 19:49
        Pierwsza szczera odpowiedź. Dzięki tosterowa. Ja jestem mega liberalną żoną. Pewnie nie urządziłabym żadnej histerii na lotnisku i nawet bym mu z tarasu widokowego pomachała chusteczką, gdyby takowy taras był. Ale jednak cichutki, leciutki żal bym miała, że nie został.
        • tosterowa Re: Na wakacje lecę bez żony... 21.07.12, 19:53
          Ja bym po prostu zasponsorowała wyjazd w innym terminie, mój błąd i mój ból tongue_out
        • lola211 Re: Na wakacje lecę bez żony... 21.07.12, 19:55
          Nie pierwsza, ja tez odpowiedzialam szczerze.Nie kazdy mialby zal.
        • m_incubo Re: Na wakacje lecę bez żony... 21.07.12, 19:57
          ?? Pierwsza szczera, bo pierwsza, z która możesz się zgodzić? wink
        • edelstein Re: Na wakacje lecę bez żony... 21.07.12, 20:44
          Taa szczera,bo ci pasuje.Musialabym byc niespelna rozumu,by kazac osobie,ktora ma 2tyg urlopu w roku zostawac z mojego powodu,inna inszosc,ze on beze mnie nie chce i byloby przekonywanie,ze ma leciec.
    • duzeq Zapytalam sie najdrozszego... 21.07.12, 19:57
      co by zrobil. Odpowiedzial: "Nie polecialbym bez ciebie, odbilo ci czy co?".

      Opowiedzialam historyjke o 2-latku zostawionym na lotnisku. Na pytanie czy zostawilby tak nasza corke zapytal sie czy robie mu jakis test na inteligencje, bo wiadomo, ze tylko idioci mogliby tak zrobic.
      • lola211 Re: Zapytalam sie najdrozszego... 21.07.12, 20:07
        Tylko idiota moze oceniac bez posiadania wiedzy jak naprawde było i dlaczego.
        • duzeq Re: Zapytalam sie najdrozszego... 21.07.12, 20:14
          Wiedza: lecieli na wakacje, okazalo sie, ze dziecko ma niewazny paszport. Reakcja prawidlowa: pluja sobie w brode, wracaja do domu. Reakcja idiotow: zostawiamy dziecko, dzwonimy po nianie, jakos to bedzie.
          Pieniadze sa w takim wypadku sprawa drugorzedna.
          • lola211 Re: Zapytalam sie najdrozszego... 22.07.12, 00:33
            Bo ty tak ustalilas?
            Dziecko pol godziny czekalo na opiekunke- no faktycznie megadramat.
            Stado przewrazliwionych kwok.
            • claudel6 Re: Zapytalam sie najdrozszego... 22.07.12, 00:59
              dla tego dziecka megadramat, a jeśli ty tego sobie nie potrafisz wyobrazic, to znaczy, ze nie powinnas mieć dzieci. nigdy.
              • lola211 Re: Zapytalam sie najdrozszego... 22.07.12, 10:16
                Rozmawialas z tym dzieckiem? Czy tak sobie z fusów wrózysz?
                Nie tobie ustalac moj plan rozmnazania,zajmij sie swoim dzieckiem, bo jeszcze traumy dostanie z powodu braku nalezytej uwagi mamuni skupionej na siedzeniu na forum.
                • duzeq Re: Zapytalam sie najdrozszego... 22.07.12, 10:57
                  Podobno dziecko histerii dostalo. Dlaczego rzniesz caly czas glupa?
                  • lola211 Re: Zapytalam sie najdrozszego... 22.07.12, 12:41
                    Podobno.A moze po prostu poplakalo i przestalo.
                    A co dalej sie z nim dzialo, wiesz?
                    • duzeq Re: Zapytalam sie najdrozszego... 22.07.12, 13:13
                      Nie wiem, ale nie chodzi o to co bylo dalej tylko jak zareagowali rodzice w danym momencie.
                      I dzieki Boigu, ze w policji lolek211 nie bylo i ktos zareagowal w normalny sposob na anormalne myslenie.
      • aneta-skarpeta Re: Zapytalam sie najdrozszego... 21.07.12, 23:29
        ja dam sobie rękę uciąc, że moj by nie poleciał nawet gdybym prosiła zeby poleciał, zeby sie wycieczka nie zmarnowała

        i jak sie spytalam to poweidzial- a po co mialbym sam leciec?suspicious

        co innego gdybym miala doleciec np 3 dni pozniej

        sama tez bym nie wyleciala- bo przede wszystki jade zby byc z mezem i to dla mnie priorytet i na to jestem nastawiona

        chyba ze planuje wyjazd z kolezankami, ale my tak malo czasu mamy dla siebie, ze marzymy o wspolnych wakacjach
        • edelstein Re: Zapytalam sie najdrozszego... 22.07.12, 00:00
          A inni jezdza,by odpoczac.
          • aneta-skarpeta Re: Zapytalam sie najdrozszego... 22.07.12, 00:04
            oczywiscie, ale to ze lubie jezdzic z mezem nie oznacza ze jestem do niego przyspawana

            jak planuje wyjazd sama to ok. ale generalnie ja moge odpoczac wszędzie i jesli jade z mezem na wakacje to w zasadzie jestem w stanie odpoczac w kazdym miejscu i priorytetm dla mnie jest towarzsytwo a nie miejsce

            stad nie bawilabym sie rewelacyjnie w sytuacji gdy mąz zostaje na lotnisku- nawet jesli bym musiala z jakis wzgledów poleciec
            • edelstein Re: Zapytalam sie najdrozszego... 22.07.12, 01:20
              To twoj wybor.Ja nie moge odpoczac wszedzie,musi byc cieple morze i plaza.
          • claudel6 Re: Zapytalam sie najdrozszego... 22.07.12, 01:01
            no, a fajne pary jadą po to, zeby pobyć ze sobą z dala od pracy i obowiązków.
            • edelstein Re: Zapytalam sie najdrozszego... 22.07.12, 01:17
              No to zonk fajna para musi zostac tam gdzie praca i obowiazki i czekac do nastepnego rokutongue_out
              • jowita771 Re: Zapytalam sie najdrozszego... 22.07.12, 12:11
                Dla kogo zonk, dla tego zonk. Niektórzy by po prostu zrobili sobie jakieś wakacje razem z Polsce. Ostatecznie, jak nie ma pieniędzy, bo wszystko poszło na wczasy, to można codziennie wsiadać na rowery i robić sobie wycieczki.
    • annajustyna Re: Na wakacje lecę bez żony... 21.07.12, 20:25
      Mam wiecej niz jedno obywatelstwo - zawsze jakis wazny paszport by sie znalazl tongue_out.
    • edelstein Re: Na wakacje lecę bez żony... 21.07.12, 20:36
      Pomachalabym mu,ale ja nie widze nic zlego w tym,ze moj chlop jest gdzies beze mnie.Jakby byla mozliwosc wyrobilabym tymczasowke i doleciala.Jesli nie,sama sobie jestem winna.Moj facet zrobilby podobnie gdyby to byl jego paszport.To,ze ty jestes przyspawana do dziecka,meza i pewnie matki jeszcze nie znaczy,ze inni tez tak maja.
      • duzeq Re: Na wakacje lecę bez żony... 21.07.12, 21:28
        To,ze t y jestes przyspawana do dziecka,meza i pewnie matki jeszcze nie znaczy,ze inni
        > tez tak maja.

        To, ze ty nie odrozniasz paru rzeczy, nie oznacza, ze wszyscy tak maja.
        Jezdze do Hiszpanii - czesto i sama. Jezdze na babskie ploty i na chodzenie po sklepach wiec chlopa ciagnac ze soba nie zamierzam. Niemniej w obliczu zaplanowanych wakacji gdzies tam we dwojke, zadne z nas nie pojechaloby w pojedynke, bo po co...? My nie jestesmy zespawani, ale byc razem lubimy. Ciezkie do zrozumienia, co?

        • edelstein Re: Na wakacje lecę bez żony... 21.07.12, 22:32
          Po co?nie wszyscy sa w tej super komfortowej sytuacji,ze maja wiecej niz dwa tyg.wolnego w roku.Moj facet nie ma,nie wyobrazam sobie zeby te dwa tyg.przesiedzial w domu z powodu mojego paszportu,bo to jego jedyna szansa na odpoczynek (wiecej niz 3dni wolne pod rzad).Widzimy sie praktycznie kazdego dnia,wiec akurat az taka tragedia,by to nie byla.My tez lubimy byc razem,ale akurat w takiej sytuacji jego dobro stawiam nad moim.
          • aneta-skarpeta Re: Na wakacje lecę bez żony... 21.07.12, 23:33
            moja pierwsza mysl- po co kuzwa mialabym jechac sama na wakacje?

            ani ja sie rewelaacyjnie abwic nie ebde wiedzac ze jade sama, a on w domu, ani on sam w domu
            a razem chocby w domu mzoemy sie dobrze bawic i wypocząc
            • edelstein Re: Na wakacje lecę bez żony... 21.07.12, 23:44
              No coz,nie raz bylam sama na wakacjach i swietnie sie bawilam.Towarzystwo szybko sie znajdowalo.
              • aneta-skarpeta Re: Na wakacje lecę bez żony... 22.07.12, 00:06
                to wszystko zalezy od tego po co jedziemy na wakacje

                ja jade przede wszytskim po to,zeby pobyc z mezem bez sprzatania, pracy, problemow i czas z mezem jest dla mnie priorytetem w tej sytuacji, a czy bedziemy tu czy tam - i tak i tak odpoczniemy. O to mi chodzi
                • nanuk24 Re: Na wakacje lecę bez żony... 22.07.12, 00:14
                  Dla mnie tez wazniejsze towarzystwo. Zawsze spedzamy razem, nawet gdybysmy mieli urlop spdzic w domu, to wazniejsze jest to, ze od rana do wieczora mozemy bez pospiechu i nerwowki spedzac czas ze soba - jesc, pic, jezdzic na wycieczki czy wylegiwac sie calymi dniami w lozku z przerwami na male co niecowink moj maz beze mnie by nie pojechal, a ja bez niego.
                  • duzeq Re: Na wakacje lecę bez żony... 22.07.12, 11:05
                    O, to, to.
                    Dla mnie wakacje nie oznaczaja musu ogladania palm. Wakacje to czas gdzie mozna sie leniwie poprzewalac na boki w towarzystwie najdrozszego, poczytac bez pospiechu, olac gotowanie i zapomniec o biznesach. Dlatego wolalabym to zrobic w domu z nim niz na Karaibach bez niego.
          • claudel6 Re: Na wakacje lecę bez żony... 22.07.12, 01:04
            nie wszyscy pracują w takim miejscu, w ktorym przełozenie urlopu jest megaproblemem. ja bym wróciła do pracy i poprosiła o przesunięcie urlopu, przesuwałam zaplanowany urlop nie raz.
            • edelstein Re: Na wakacje lecę bez żony... 22.07.12, 01:26
              U mojego, urlopu nie da sie przesunac,to jest dwa miesiace przed ustalona data 14dni i nie ma opcji zmiany.Dlatego tez pisze,nie chcialabym by zostal przeze mnie,wolalabym by polecial.
    • gku25 Re: Na wakacje lecę bez żony... 21.07.12, 20:37
      Nie znam takich nieodpowiedzialnych panów.
    • mia_siochi Re: Na wakacje lecę bez żony... 21.07.12, 21:06
      Chłop nie pojechałby beze mnie.
      Ja bez niego.
      Dziecka też byśmy nie zostawili.
      • gazeta_mi_placi Re: Na wakacje lecę bez żony... 21.07.12, 21:36
        Ale Ty nie jesteś żoną tylko konkubiną jak pierwsza lepsza, pogódź się z tym big_grin
    • sueellen Re: Na wakacje lecę bez żony... 22.07.12, 00:37
      Mojemu M zdarzyło się przeterminować paszport i zorientować się na lotnisku tuż przed odlotem na wakacje. Miał lecieć ze znajomymi i dziewczyną. Znajomi polecieli, dziewczyna z nim została. Chyba go kochała. A i tak ją potem zostawił... dla mnie. Jak z tego morał? Nie warto się poświęcać dla faceta - jak zapomni następnym razem to go zostawię i polecę suspicious
      • phantomka Re: Na wakacje lecę bez żony... 22.07.12, 09:46
        Zarówno niemąż by mnie nie zostawił, jak i ja jego. Mieliśmy kiedyś taką sytuację, kiedy nie wiedzieliśmy, czy on wyrobi się na lotnisko, ja miałam bilety, dokumenty, itd. Powiedział, żebym leciała, a on doleci następnym samolotem. I to jest jedyna opcja (ale to w przypadku spóźnienia, a nie braku ważnego dokumentu) Zostawić dziecko? Never ever, rozgarnięty człowiek sprawdza ważność dokumentów. I mogę być matką kwoką, ale kiedy planuję WSPÓLNY urlop, to jest on wspólny bez względu na wszystko.
    • nangaparbat3 Re: Na wakacje lecę bez żony... 22.07.12, 10:07
      To samo pytanie zadalam w zasadniczym wątku jednej z najbardziej zagorzałych zwolenniczek tezy, ze dwulatek nie wie, nie czuje, nie pamięta. Oto odpowiedź:


      Czy mi sie wydaje,czy ty porównujesz 2 latka z dorosła osoba? No absurd, pełny absurd.
    • iuscogens Re: Na wakacje lecę bez żony... 22.07.12, 20:17
      Powiem szczerze, że liczyłabym, że mąż powie,że beze mnie urlop nie ma sensu, więc sam nie jedzie big_grin
      • iuscogens Re: Na wakacje lecę bez żony... 22.07.12, 20:22
        Właściwie to innej opcji bym nie uznała tongue_out
      • pade Re: Na wakacje lecę bez żony... 22.07.12, 20:30
        Cześć Iusco, miło Cię widziećsmile
        • iuscogens Re: Na wakacje lecę bez żony... 22.07.12, 20:33
          Witam smile
          Muszę teraz nadrobić ematkowe zaległości smile
      • mamagapka Re: Na wakacje lecę bez żony... 23.07.12, 11:35
        Zostałabym z mężem i mam szczerą nadzieję że on zostałby ze mną. Chyba że byłaby realna szansa że dolecę następnym samolotem (np byłyby dostępne bilety lotnicze a w domu miałabym dowod osobisty którego mogłabym uzyc zamiast paszportu). Dziecka nie zostawiłabym NIGDY i pod żadnym pozorem.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja