samolotkarola10
30.07.12, 12:42
Witam,
piszę tu w nadziei, że znajdę kogoś w podobnej sytuacji i.. no wlaśnie uzyskam jakąś radę, pociechę, ktoś mnie wesprze paroma ciepłymi slowami...
jestem młodą mamą (bardzo z tego faktu szczęśliwą) ale samotną- męża prawie nie ma (ma super pracę w innym mieście, samorealizacja, rozwój osobisty etc). jestem praktycznie bez rodziny- kobieca część wymarła, jest siostra (duzo młodsza) która jak się domyślam pod wpływem nowego faceta zerwała kontakt- kobiety bez wsparcia łatwiej się bajeruje

co też potwornie mnie zabolało, byłyśmy bardzo żżyte, a wiedać to chyba ja tak uważałam.
rodzina męża jest, ale relacje są powierzchowne, zresztą to dobrze, bo do takiego typu ludzi ciężko się zblizyć (teściowa gotuje potrawy których nie mogę jesc, kiedy byłam po operacji i do nas przyjechała to gotowała dla mnie rosół a dla synka jeszcze drugie danko, oczywiście to czego mnie jesc niebyło wolno, teść otwarcie krytykował grupę zawodową do której należy moja rodzina- to wszystko czyni te rzadkie spotkania dość bolesnymi).
no, przyjaciele są ale... nie zawsze przyjaźń, czy dobra znajomość przetrwa gdy zostajesz mamą...
a ludzie mają swoje życie...
dziewczyny, jak sobie radzicie?
mnie ostatnio chce się wyć do księżyca keidy słyszę ze ktoś jedze do rodziny z maleństwem- ja od mojej rodziny takich zaproszeń nie dostaję- ojciec zaczal drugie życie i pozostałści po pierwszym nie są w dobrym tonie. zresztą dziecko jeszcze by coś zniszczyło, pobrudziło, płakało w nocy...
blisko jestem z rodziną która jest na innym kontynencie, ale teraz wakacje to korzystają, mailie które dawały mi silę i poradę orez wsparcie są rzadsze.
ostatnio sama zaczełam siebie chwalić- co mi się udało- piękne zdrowe dziecko, zwycięstwo w walce o karmienie piersią, znaleźienie nowej scieżki rozwoju, parę kilo mniej...
cały szkopuł w tym że tylko ja to widzę.
na weekend przyjażdza mąż- człowiek wiecznie niezadowolony z tego jak wyglądają nasze weekendy. paradoksalnie to tylko jego powody do niezadowolenia są dyskutowane, moje nie.
dużo mogłabym jeszcze opisywac. po weekendzie moja samoocena sięga dna.
ale to chyba bez sensu, bo mimo to, mimo tej samotnosci to jestem szczęśłiwa, bycie matką jest najlepszą rzeczą która mnie w zyciu spotkała.ciężko jest kiedy ja jestem chora,albo maleństwo, cieżko mi w codziennym życiu.
Widzicie, czasem nawet matki które są same (bez partnera) mają lepiej bo jest rodzina, są bliscy. u mnie tego nie ma.
żeby było już bardzo żle

to jestem bardzo ciepłą osobą, wielu ludziom radzę, pomagam jesli się do mnie zwrócą. niestety wiele osób poprostu to wykorzystuje i kedy ja proszę o drobniutką przesługę- udają że ich nie ma.