kocianna
30.07.12, 20:59
Moje koty mieszkają w Warszawie z mężem, a ja z córką mieszkam w Moskwie. Zawsze miałyśmy alergię i m.in. uodpornienie się córki na leki rozkurczające oskrzela zadecydowało o reemigracji futrzaków do Polski, choć ataki astmy zdarzały się raz na miesiąc albo rzadziej.
Teraz dwa noclegi w warszawskim mieszkaniu kończą się spastycznym zapaleniem oskrzeli zarówno u mnie, jak i u córki. Śpimy w pokoju, do którego koty nie są wpuszczane i staramy się przebywać głównie poza domem, ale przecież się nie da tak cały czas - no i kiedy się widzi męża raz na miesiąc, to chce się spać z nim, a nie na podłodze w dziecinnym. Ale z nim śpią też futra i duszę się po 10 minutach.
Postanowiliśmy już, że przed moim powrotem z kontraktu kupimy kawalerkę - mąż będzie miał pracownię, koty dokonają tam żywota, a Młoda będzie miała wiano
Ale macie jakieś pomysły na przeżycie do tego czasu? Chodzi o sześć weekendów w roku...