Zabieram jutro córkę z obozu

04.08.12, 20:51
Jestem ciekawa Waszego zdania,choć sama już podjęłam decyzję. Mój były mąż uważa,że
ona powinna zostać na tym obozie.
Może od początku: tak naprawdę wszystko zaczęło się rok temu,gdy mój były mąż spadł z dachu.
Od tego czasu Lena ma swego rodzaju traumę,boi się,że nam coś się stanie. Ma też problemy z zaśnięciem,które nasilają się,gdy nie śpi w domu.
W środę pojechała na obóz jeździecki,drugi raz w to samo miejsce I zaczęły się problemy:
pierwszego wieczoru płakała,że się boi,że chce wracać do domu itd. Jakoś tam ją przekonałam.
Na drugi dzień,mówi,że świetnie się,konie fajne,koleżanki też. Ale wieczorem już inaczej,
znowu płacz. Wczoraj zadzwoniłam do wychowawcy,który z pretensją do mnie,że za często rozmawiam z nią przez telefon,że ona nie może się dobrze czuć na obozie,bo cały czas emocjonalnie jest ze mną. Powiedział,abym przez 2 dni nie odbierała od niej telefonów i wszystko będzie dobrze. Dziś,zadzwoniła z telefonu koleżanki,zapłakana,bo zabrali jej telefon.
Ona nadal chce wracać i z tego stresu chyba się rozchorowała. Powiedziałam jej,że jutro po nią przyjadę. Ona miała dobrze tam się bawić,a nie przeżywać katusze.
Mój były mąż jest przeciwny,twierdzi,że Lena histeryzuje, nakręca się,że nie powinniśmy jej na to pozwolić,że w jej wieku (11lat) powinna sobie sama już poradzić.
Ja znam swoje dziecko. Rok temu też przez 2 wieczory marudziła,że chce wracać,ale to było inaczej,zwykła tęsknota. Teraz ona się boi,płacze histerycznie,mówi,że ma problemy z oddychaniem. A najgorsze,że tak jest cały czas,nie mija jej z czasem. I jak dzwoniła dziś w dzień,to też chciała wracać,pomimo fajnej zabawy. Nie chcę jej męczyć,to nie ma sensu.
    • gazeta_mi_placi Re: Zabieram jutro córkę z obozu 04.08.12, 20:54
      Oczywiście, że bez sensu. Wy kurde wyjeżdżacie na własne urlopy dla przyjemności i gdy coś jest mocno nie tak wracacie wcześniej, a dzieciaka zmuszacie do katuszy w ramach jego "urlopu", przyznam że nie rozumiem takiego podejścia rodziców.
      Czy dzieciakowi podoba się czy nie na obozie/kolonii zdaniem rodziców musi zostać.
      • gazeta_mi_placi Re: Zabieram jutro córkę z obozu 04.08.12, 20:55
        Na wszelki wypadek sprawdziłabym też czy nie była molestowana np. przez owego wychowawcę czy inne osoby.
        • jola-kotka Re: Zabieram jutro córkę z obozu 05.08.12, 03:27
          No w sumie gadka o byciu caly czas emocjonalnie z matka,kazanie jej nie odbierac polaczen od corki i to zabranie telefonu,bardzo dziwne w polaczeniu z faktem,ze wychowawca wyraznie byl zdenerwowany podczas rozmowy z matka dziewczynki.
    • marychna31 Re: Zabieram jutro córkę z obozu 04.08.12, 20:56
      Zgadzam się, ze męczyć dziecka nie ma sensu, tez bym w takiej sytuacji po swoje pojechała ale uważam, ze zabranie córki z obozu nie kończy jej problemów. Wydaje mi sie, ze powinniście rozważyć dla niej profesjonalną pomoc bo zdecydowanie niepokojące jest to, ze rok temu sobie radziła dobrze a w tym roku nie jest lepiej tylko gorzej i jak sama zauważyłaś, problem się nasila. Moim zdaniem to znak, że sami sobie nie poradzicie.
    • tazega4 Re: Zabieram jutro córkę z obozu 04.08.12, 21:00
      wiesz, tez bym pojechała do córki, może jak cie zobaczy, to uspokoi i zostanie. ale ewidentnie przezywa rozłąkę.. bez względu czy to tylko histeria czy nie, powinna się z wami zobaczyć.

      ale moje pytanie jest inne: nie napisałaś czy chodzisz do psychologa z dzieckiem? bo ewidentnie sama sobie z ty strachem nie poradzi.


      • solejrolia Re: Zabieram jutro córkę z obozu 04.08.12, 22:17
        tazega4 napisał(a):

        > wiesz, tez bym pojechała do córki, może jak cie zobaczy, to uspokoi i zostanie.
        > ale ewidentnie przezywa rozłąkę.. bez względu czy to tylko histeria czy nie, p
        > owinna się z wami zobaczyć.
        >


        u nas tak było.
        moja 10latka też histeryzowała, mało tego, wydzwaniała również do babci, jak zorientowała się, że rodzice ani myślą jej zabrać do domu. więc oprócz tego, że z dzieckiem toczyłam dyskusje, to doszła jeszcze babciauncertain więc pojechałam, zastałam dziecko uśmiechnięte, pogadałyśmy, poprzytulałyśmy się, pozachwycałam się koloniami.
        i jakoś o powrocie nawet nie wspomniała. została,a telefony ustały. 2tygodnie minęło, i okazało się, że nie chce jej się wracać do domu, i pytała, czy mogę przedłużyć jej pobyt na kolejny turnus.
        (acha, nie był to pierwszy raz na koloniach, tylko...trzeci)

        ja na twoim miejscu po prostu pojechałabym zobaczyć się z dzieckiem, pogadać, uspokoić. porozmawiałabym również z wychowawcą. i na miejscu dopiero zdecydowałabym o ewentualnym powrocie do domu.
        bo w trakcie wizyty może okazać się, że córka wcale wracać nie chcesmile
    • sanrio Re: Zabieram jutro córkę z obozu 04.08.12, 21:00
      jak długo ma trwać ten obóz?
    • asia_i_p Re: Zabieram jutro córkę z obozu 04.08.12, 21:03
      Masz całkowitą, stuprocentową rację. Dziecko na obozie ma się bawić. Albo się tego nauczy stopniowo albo najwyżej nie będzie jeździć na kolonie i obozy - też przeżyje. To ani szkoła ani szpital, żeby musiała tam być - to ma być przyjemność.
      Już 11 lat - to nie jest tak dużo. Ja w jej wieku przeżywałam rodzaj regresu - o ile wcześniej chętnie wyjeżdżałam chętnie i radośnie, o tyle wtedy nie mogłam się zdecydować. Szybko przeszło, ale jestem wdzięczna, że kiedy trwało, nikt mnie nie zmuszał.
    • przeciwcialo Re: Zabieram jutro córkę z obozu 04.08.12, 21:04
      Był tu długasny watek na temat posiadania przez dzieci telefonów na obozach, zielonych szkołach itp.
      Wieczorem dzieci tęsknia.
      Ja zostawiłabym na obozie.
    • 3-mamuska Re: Zabieram jutro córkę z obozu 04.08.12, 21:06
      Moim zdaniem bez sensu ze codziennie z nią rozmawiasz.
      Potem jak zabrali jej telefon to płacz, pewnie dlatego płakała.
      Jeśli w dzień jest ok a wieczorem jest jej przykro dużo dzieci tak ma.
      Twój Ex ma racje , młoda histeryzuje, i problemy z oddychaniem to tez objaw histeri.
      W zeszłym roku 2 razy marudza, teraz może wiecej bo powiedzialas o zabraniu.

      Jedz po nią skoro złe sie czuje.
      Ale następnym razem umówcie sie z nią ze nie dzwonicie codziennie.
      Mojego brata córka tez z każdego obóz chciała wracać ,bo jej sie wiecznie coś nie podoba, a to nie takie koleżanki złe patrzą a to opiekun nie wchodzący w tyłek dzieciom itp.
      I tez chce wracać z płaczem bo umieram.
      A za rok ona chce jechać i na nowo to samo płacze i lamety.

      Jeśli wiedzialas ze córka tak złe to zniosła to czemu pojechała? Powinniście iść do lekarza na terapie bo take traumy mogą jej komplikowac zycie.
      -----------------------
      Myśl o tym co mówisz...
      Nie mów tego co myślisz...
      • martasz123 Re: Zabieram jutro córkę z obozu 04.08.12, 21:17
        Kobieto szybko zabieraj dziecko z tego obozu,po co ma się tam męczyć. Czy obóz jest obowiazkowy, nierozumiem takiego zmuszania dziecka do pobytu tam, rozumiem jezeli dziecko chce, ale jak nie chce tam być to w czym problem. Poza tym corka ma chyba większy problem, z ktorym powinnaś udać się do psychologa.
    • czarnaalineczka Re: Zabieram jutro córkę z obozu 04.08.12, 21:22
      jasne ze zabieraj corke
      a bylemu zycz fajnych wakacji z karaluchami i bez mozliwosci powrotu bo przeciez dorosly jest i niech se radzi suspicious
      • anetuchap Re: Zabieram jutro córkę z obozu 04.08.12, 21:38
        Aż jestem zdziwiona,że większość z Was mnie popiera.
        Powiem szczerze,że jestem zła na samą siebie,że nie pojechałam po niż dzisiaj.
        Któraś z przeciwniczek zabierania dziecka z koloni,napisała,że ona chce wracać,bo ja jej powiedziałam,że może. To nie tak. Do wczoraj tłumaczyłam jej,że da radę,że na razie po nią nie przyjadę,żeby wytrzymała itd
        Do psychologa już ją zarejestrowałam. Ona zaraz po tym wypadku męża,zaczęła mieć te lęki.
        Wtedy bała się jakiejś postaci,którą zobaczyła w necie. To przeszło,zdarzały się tylko problemy z zasypianiem oraz duży niepokój,gdy jej ojciec wyjeżdżał w delegację,albo gdy ja na dłużej wyszłam. Powinnam już wtedy z nią iść,ale te wieczorne lęki były sporadyczne i nie poszłam.
        Teraz widzę,że żle zrobiłam i powinnam już dawno z nią pójść. Mam nadzieję,że lepiej
        późno niż wcale.
        • solejrolia Re: Zabieram jutro córkę z obozu 04.08.12, 22:27
          niestety, nie popieram.

          moim zdaniem córka manipuluje Tobą że HEJ uncertain

          ale oczywiście jedź, odwiedź, zobacz jak się bawi z dziećmi, poprzytulaj.
          i nie zakładaj od razu, że jedziesz PO NIĄ.
          jedź do niej, a potem tam ewentualnie zdecyduj o wcześniejszym powrocie do domu.
          • jola-kotka Re: Zabieram jutro córkę z obozu 05.08.12, 03:38
            A mnie sie zawsze wydawalo,ze dom to takie miejsce,do ktorego zawsze mozna wrocic jak gdzies jest nam zle i ci co znami mieszkaja przyjma nas bezwarunkowo a nie beda na sile kazali siedziec tam gdzie jestesmy nieszczesliwi no ale pewnie ja sie nie znam i nie mam dzieci.
            • anorektycznazdzira Re: Zabieram jutro córkę z obozu 05.08.12, 23:05
              Jola, ja mam dzieci więc świetnie się znamwink i identycznie mi wychodzi.
    • damajah Re: Zabieram jutro córkę z obozu 04.08.12, 21:32
      Nie byłabym taka pewna że to dobra decyzja.
      Moja 11-latka ma już takie jazdy hormonalne że potrafi ryczeć 2h bez powodu. Dzisiaj właśnie skończyła obóz, na którym się świetnie bawiła i na który chciała jechać od dawna. Na dwa dni przed obozem - totalna histeria że nie pojedzie, że nie chce bo nie, że ona chce do domu (u dziadka była przed obozem) i tak 2 dni - do wyjazdu. Na obóz pojechała (nie uległam histeriom), na obozie dzieciaki telefony oddały wychowawcy (i słusznie zdaje się) i nie było wieczornych dzwonień. Mogły dzwonić w ciągu dnia jeśli miały takie życzenie dostawały tel. ale moje dziecko nie skorzystało ani razu. Dzwoniłam do wychowawcy na bieżąco czy nie ma problemu - pierwsze dwa wieczory była smutnawa (w dzień rewelka) a potem już bawiła się świetnie. Obozem jest zachwycona, o płaczach zapomniała.
      Pamiętam siebie w tym wieku - na noc zawsze robiło mi się smutno że bez mamy ale zasypiałam i mijało. Nauczyłam się radzić sobie z tym na różne sposoby bo spędzałam np miesiąc u Babci daleko od rodziców i nie miałam wyjścia. I dobrze. Telefonu nie było u mnie w domu (ostatecznie mogłam zadzwonić do sąsiadki rodziców co robiłam raz w tygodniu i mi wystarczało) Poza tym super się bawiłam bez nich.
      Dziewczynki w tym wieku już miewają humory i histerie i uleganie im nie jest najlepszym pomysłem. Myślę że potrafią też nieźle już wykorzystywać swoją wiedzę i wiedzą co wykrzyczeć żeby mamę ruszyło. No niestety. Chyba że masz 100% pewność że to taka straszna trauma nie nieco manipulacji, jeśli tak to chyba czas na pomoc specjalisty?
      • marzeka1 Re: Zabieram jutro córkę z obozu 04.08.12, 21:38
        W sumie odbieram to tak, jak pisze Damajah.
        • martasz123 Re: Zabieram jutro córkę z obozu 04.08.12, 21:44
          A najlepiej zrob tak jak podpowiada Ci serce, Ty znasz swoje dziecko najlepiej, nie słuchaj nikogo, bo to przeciez Ty jestes matką. Ja na Twoim miejscu zabrałabym napewno, po co ona ma tam cierpieć, tym bardziej, ze piszesz, ze nawet w dzień płacze kiedy jest fajna zabawa, a ona nic z tego nie korzysta tylko cierpi.
      • czar_bajry Re: Zabieram jutro córkę z obozu 04.08.12, 21:44
        Moim zdaniem robisz głupio a córka Tobą kręci jak chce.
        Zaczynam się coraz bardziej przekonywać do obozów na których jest zakaz posiadania komórek.
        Mój ośmiolatek był w tym roku na obozie piłkarskim ze swoją drużyną i swoim trenerem, był to jego pierwszy wyjazd samodzielny i pierwsza rozłąka. Przez pierwsze trzy dni w dzień było ok ale wieczory to już masakra z wyciem i histerią na maksa...
        Powiedziałam że ma zakaz dzwonienia wieczorem a jak nadal będzie wydzwaniał po powiem trenerowi żeby zabrał telefon, ja sama nie dzwoniłam do niego wcale czkałam na tel. od niego po tygodniu przestał dzwonić bo nie miał czasu a jak dzwonił to mu się smutno robiło tak więc telefon wrzucił do torbytongue_out
        Wrócił zadowolony i chętny na następny obóz

        Jeśli zabierzesz dziecko z obozu to otworzysz jej furtkę i już zawsze będziesz po nią jechała.
        Wychowujesz córką na histeryczkę i manipulantkę. Powiedz czemu dziecko ma traumą związaną z wypadkiem ojca? Przecież przeżył upadek.
        • wioskowy_glupek Re: Zabieram jutro córkę z obozu 04.08.12, 22:00
          Syn pewnie nie dzwonił bo zrozumiał, że masz go i jego uczucia głęboko w odwłoku... A że pewnie z niego mały twardziel to nie chce nic po sobie pokazać...
          Zabranianie dziecku dzwonić do siebie - kompletna porażka...

          Do autorki - bardzo dobrze robisz zabierając córkę...
          • czar_bajry Re: Zabieram jutro córkę z obozu 04.08.12, 22:12
            porażka to robić z dziecka lebiegę i beksę, krzywda mu się nie działa był ze swoją drużyną i swoim trenerem....
            Na tym forum coraz więcej histeryczek....
            • przeciwcialo Re: Zabieram jutro córkę z obozu 04.08.12, 22:16
              Do tego kwoczyzm w pełnym rozkwicie wink
              Pepowiny poodcinac i pozwolic dzieciom dorastać.
            • wioskowy_glupek Re: Zabieram jutro córkę z obozu 04.08.12, 22:20
              To dziecko nie jest żadną lebiegą ani łamagą tylko ma problemy psychiczne, widzisz różnicę ???
              • marzeka1 Re: Zabieram jutro córkę z obozu 04.08.12, 22:25
                wioskowy_glupek napisała:

                > To dziecko nie jest żadną lebiegą ani łamagą tylko ma problemy psychiczne, widz
                > isz różnicę ???

                - dziecka z problemami psychicznymi W OGÓLE nie wysyła się na obóz;
              • czar_bajry Re: Zabieram jutro córkę z obozu 05.08.12, 00:57
                wioskowy_glupek napisała:

                > To dziecko nie jest żadną lebiegą ani łamagą tylko ma problemy psychiczne, widz
                > isz różnicę ???

                Ta i będzie miało jeszcze większe jak mamusia się nieogranie...
                tak z ciekawości zapytam- znasz to dziecko?
                • gazeta_mi_placi Re: Zabieram jutro córkę z obozu 05.08.12, 09:54
                  A jeśli na obozie coś się wydarzyło? A mało to sytuacji gdy dzieci na obozach są molestowane?
                  • czar_bajry Re: Zabieram jutro córkę z obozu 05.08.12, 22:50
                    Gazeta proszę Cię....
                    • gazeta_mi_placi Re: Zabieram jutro córkę z obozu 06.08.12, 08:39
                      No? Molestowanie przydarza się innym dzieciom, tak? Widzisz na swoim jednym osiedlu (gdzie mieszkałam jako dziecko) było dwóch pedofilów (z różnych rodzin i w różnym wieku, żaden nie podpadał "na oko" pod kategorię "patologia/dziwak"), zwłaszcza w jednym przypadku wszyscy dosłownie byli w szoku, że to akurat ta osoba.
                      Jeden lubował się w chłopcach na obozach (nauczyciel w miejscowej szkole), drugi w dziewczynkach (tego ostatniego błyskawicznie na szczęście złapano).
                      Oczywiście można udawać, że to bardzo nikły promil i na pewno nie dotyczy naszej rodziny i naszego otoczenia.
        • marzeka1 Re: Zabieram jutro córkę z obozu 04.08.12, 22:04
          "Wychowujesz córką na histeryczkę i manipulantkę."

          - też tak myślę, na dodatek słabo mi się robi na rady: słuchaj serca; tak, jakby w wychowaniu tylko serce było ważne- to ty jako osoba dorosła możesz dziecko kształtować nie tylko kierując się emocjami i to emocjami rozedrganymi.
          Tym bardziej, że pisałaś, iż było tak, że była zadowolona, no ale skoro wisisz na telefonie cały czas, to nie dziw, że dziecko nie może zaaklimatyzować się.
          No tak, w końcu jesteśmy tylko małymi kobietkami i tylko emocje i serce nami kierują. My , kobietki, rozum wyłączamy ....
          • wioskowy_glupek Re: Zabieram jutro córkę z obozu 04.08.12, 22:23
            Komedia, takie teksty na forum, gdzie dziecko ma dostać traumy na całe życie z powodu klapsa big_grin

            No cóż jak się ma być twardym nie miękkim to we wszystkich aspektach...

            Tobie jak zabulisz za urlop i się nie podoba to też Cię ktoś tam na siłę trzyma ?
          • martasz123 Re: Zabieram jutro córkę z obozu 05.08.12, 22:39
            marzeka1 napisała " też tak myślę, na dodatek słabo mi się robi na rady: słuchaj serca; tak, jakb
            > y w wychowaniu tylko serce było ważne- to ty jako osoba dorosła możesz dziecko
            > kształtować nie tylko kierując się emocjami i to emocjami rozedrganymi"

            Chodziło mi o to, aby autorka posłuchała co jej matczyne serce podpowiada. W takich sytuacjach to nawet rozum powinien podpowiedziec, ze córki nie mozna tak zostawic, albo zostawic a co i wychowac dziewczynę na zimnego czlowieka, który nie moze liczyc na najbliższą osobęsad Wydaje mi się, ze takie rady typu "zostaw ją samą ze swoim uczuciami i lękami" piszą matki, które same we własnym domu nie zaznały ciepła i przekazują to dalej.
            • czar_bajry Re: Zabieram jutro córkę z obozu 05.08.12, 22:52
              Wydaje mi się, ze takie rady typu "zosta
              > w ją samą ze swoim uczuciami i lękami" piszą matki, które same we własnym domu
              > nie zaznały ciepła i przekazują to dalej.

              Jak ja lubię domorosłych forumowych psychologów....
        • rosapulchra-0 Re: Zabieram jutro córkę z obozu 05.08.12, 08:44
          Ależ proszę cię! Nie porównuj ośmioletniego chłopca z zimnego chowu do wrażliwej jedenastolatki.
          • czar_bajry Re: Zabieram jutro córkę z obozu 05.08.12, 22:53
            Ależ proszę cię! Nie porównuj ośmioletniego chłopca z zimnego chowu do wrażliwe
            > j jedenastolatki.

            Rosa czy to do mnie było?
    • kobieta306 Re: Zabieram jutro córkę z obozu 04.08.12, 22:25
      robisz źle z jednej przyczyny. Czujesz wyrzuty sumienia po rozwodzie, czujesz wyrzuty sumienie względem dziecka i traktujesz córkę "inaczej". Te traumy, o których piszesz, to są Twoje traumy. potęguje je mąż, który z zasady będzie po drugiej stronie barykady. Gdybys Ty teraz zapowiedziała, że nie odbierzesz dziecka, on byłby przeciwny i chciałby ją odebrac z obozu.
      Sama jestem po rozwodzie, moja córka aktualnie też jest na obozie, potrafie się wczuć w Twoją sytuację. Jeśli teraz będziesz ustępować, będzie tylko gorzej. Za jakiś czas nie dasz z córką rady. Będzie Toba manipulować, a Ty będziesz się zadręczać, że to Twoja wina, bo rozwód, bo brak ojca itp.itd.
      Wynalazek aby komórki dzieci miały tylko raz/dwa razy dziennie, celem poinformowania rodziców o stanie rzeczy, są bardzo dobre. Moja córka tak właśnie ma na obozie. Dzwoni rano i wieczorem, a w ciągu dnia komórki sa zabierane przez wychowawców.
    • 71tosia Re: Zabieram jutro córkę z obozu 04.08.12, 22:36
      gdyby dziecko nie mialo problemow pszychicznych przed obozem to moze warto by bylo przetrzymac te histerie. Ale w tej sytuacji bym zabrala, po co powiekszac stres i ryzykowac wieksze problemy.
      • anetuchap Re: Zabieram jutro córkę z obozu 04.08.12, 22:45
        Ale ona nie jest "smutnawa",ona jest przerażona,ma lęki.
        W tamtym roku też płakała,ale było zupełnie inaczej,wtedy po prostu tęskniła,teraz to coś poważniejszego.
        Jestem przeciwna traktowaniu dziecka przedmiotowo,w stylu: musi zostać,bo tak.
        Dzieci są różne i niektóre się aklimatyzują a inne nie. Nie można wszystkich dzieci traktować tak samo. Ona mną "nie kręci",nie manipuluje. Znam swoje dziecko wiem kiedy robi
        przedstawienie,aby coś osiągnąć,a kiedy naprawdę jest źle.
        Dodam,że zawsze ona do mnie dzwoniła, ona miała taką potrzebę.
        • magdalenka117 Re: Zabieram jutro córkę z obozu 04.08.12, 22:48
          zabrałabym ,dziecko jest najważniejsze...
          • thaures Re: Zabieram jutro córkę z obozu 04.08.12, 23:00
            Ja byłam takim dzieckiem- byłam 4 razy na koloniach i za każdym razem tak histeryzowałam,że rodzice zabierali mnie do domu. Lądowałam w izolatce, bo kłamałam, że boli mnie brzuch, głowa... Byłam nieszczęśliwa na koloniach, a po powrocie się nimi zachwycałam. Takie dziecko i już. Z tym, że w tamtych czasach kolonie trwały 24 dni, no i nie było komórek. Ale rodzice mnie zawsze odwiedzali. Ale po tym 4 razie powiedzieli koniec i na kolonie już nie pojechałam.
            Pamiętając o tym pierwsze obozy moich dzieci były blisko domu.
            Mój starszy syn wyjeżdzał i też był nieszczęśliwy, z tym,że on tylko mówił,że chce wracać.. Ale zawsze wytrzymywał. Też wychowawcy mówili, że komórki to przekleństwo dzisiejszych koloni i obozów, bo dziecko , gdy tylko tęskni natychmiast dzwoni do domu i to dodatkowo potęguje tęsknotę. Młodszy syn jest odporniejszy, chociaż -na pierwszym wyjeździe - też chciał wracać.
        • anetuchap Re: Zabieram jutro córkę z obozu 04.08.12, 22:50
          Teraz widzę,że w ogóle nie powinna jechaćsad Mogłam jej znaleźć jakieś półkolonie jeździeckie,
          bez nocowania. Cóż,mądry Polak po szkodzie....
    • vesper_lynd_1 ranyyyyyy...to tylko obóz! 04.08.12, 22:55

      Ludzie!
      To tylko wyjazd...cholera mnie bierze jak czytam te wszystkie- nie ulegaj, bo tobą manipuluje itp., itd....Wy same też zawsze i wszędzie tkwicie na posterunku do końca? Nigdy jedna z druga nie kończyły wyjazdu urlopowego bo np. zła pogoda albo inne pierdoły? Nigdy żadna nie marudziła, bo źle karmili czy wynajęte mieszkanie to był syf? Jakos dla siebie i własnych wymagań( lub też ograniczeńwink macie więcej zrozumienia...

      A tutaj jest dziecko i to dziecko źle radzące sobie z emocjami- Kobieto! jedź, przywieź i utul. Masz racje- nie każde dziecko jest takie same, wszystkie jednak potrzebuja wiary i działan mówiących, że sa dla nas najważniejsze.
      • anorektycznazdzira Re: ranyyyyyy...to tylko obóz! 05.08.12, 23:18
        Kochana, same jak im nie pasuje to oczywiście wyjeżdżają wcześniej, wcześniej wychodzą z restauracji, pubu, z imprezy, od znajomych, zmieniają pracę, sklepik osiedlowy oraz fryzjerkę, jeśli nie odpowiada. I to jest wszystko asertywność, świadomość własnych potrzeb i mądre podejście do życia. Za to dziecko jak cos mu się wyraźnie nie podoba ma tam siedzieć tak długo, aż mu sie spodoba, bo inaczej będzie niepełnosprawne emocjonalnie, lejowate i wyrośnie z niego popychadło.
        Debilizm po prostu.
    • pade Re: Zabieram jutro córkę z obozu 04.08.12, 22:56
      Anetuchap, słuchaj swojej intuicji, nie ematek.
      Wystarczy przeczytac tytuł wątku, żeby wiedzieć, co napisze 80% wypowiadających się. Ano to, że jestes kwoka, nadopiekuńcza, dajesz sobą manipulowac, źle wychowałaś dziecko, Twoja córka jest rozwydrzona i histeryzuje...itd, itd.
      Powinnaś ja na lotnisku, w wieku 2 lat zostawić, to nie miałabys teraz takich problemów!Przywyczaiła by się do tej pory, wrrr
      Ehh, forum...
      Jedź i porozmawiaj z córką. Zabierz ją na długi spacer, na lody, pogadajcie. Zapytaj czego tak najbardziej się boi, co ją męczy. Pokaż, że szanujesz jej uczucia.
      Jest mozliwość, żebyś tam została chociaz jeden dzień? Jakiś pokój? Może gdy zobaczy, że wszystko jest w porządku, że jesteś uspokoi się, oswoi lęki i zdecyduje się zostać? Daj jej trochę czasu podczas swojej obecności na przemyślenie decyzji.
      Trzymam kciuki, żeby wszystko się ułozyło.
    • w-za-duzym-swiecie Re: Zabieram jutro córkę z obozu 04.08.12, 22:56
      Oczywiście, że ją zabierz. Sama kiedyś wymusiłam na rodzicach zabranie mnie w połowie kolonii. I nie była to chwilowa fanaberia i nie "przyzwyczaiłabym się", jak tu sugerują niektóre forumki, tylko bym miała kolejny tydzień katastrofy. Wakacje są po to, żeby odpocząć i się dobrze bawić, a nie przeżywać koszmary. A zabieranie telefonu 11-latce na obozie uważam za skandal.
      • czar_bajry Re: Zabieram jutro córkę z obozu 05.08.12, 01:02
        A zabieranie telefonu 11-latce na obozie uważam za skandal.

        big_grinbig_grinbig_grin
    • na_pustyni Re: Zabieram jutro córkę z obozu 04.08.12, 23:18
      mnie rodzice zabrali z kolonii, kiedy miałam 12 lat
      dużo rzeczy się na to złożyło
      ojciec był za i przekonał matkę, która jeszcze dłuuuugo mi to wypominała
      teraz sama jestem matką i nie wiem, co bym zrobiła - na pewno podejmując decyzję (jakąkolwiek) nie obciążałabym nią potem dzieciaka
      aha, żadnej traumy oprócz niemiłych wspomnień to we mnie nie pozostawiło, nawet 5 lat później w ramach chyba nieświadomej psychoterapii wink wyjechałam do tej samej miejscowości pod namiot
    • estelka1 Re: Zabieram jutro córkę z obozu 04.08.12, 23:21
      Jedź sprawdzić, co faktycznie dzieje się z córką, ale musisz przy tym założyć, że córka cacka się ze sobą i to niestety w dużej mierze z Twojej winy. To, że przeżyła wypadek ojca, rzecz normalna. Ale to, że lęki w niej wzbudzały jakieś postacie z internetu? Dla mnie jakieś nieporozumienie. Tak samo szantażowanie Ciebie trudnościami w oddychaniu.
      Sytuacje, że dzieci boją się o rodziców, że coś im się stanie w czasie ich nieobecności, to zupełnie normalne zjawisko, nie mniej trzeba to z dzieckiem przepracować. Na tegorocznej kolonii, jedna z moich dziewczyn też miała z tym problem i bardzo płakała. Dobrych kilka razy rozmawiałam z nią o tym i dało się młodej wytłumaczyć, że to są sytuacje, których nie da się przewidzieć i nie ma się na nie wpływu, nawet jak się jest przy mamie. Ale też wbijałam dziewczynce do głowy, że prawdopodobieństwo takich sytuacji jest bardzo małe i przede wszystkim, że mamie najbardziej zależy na tym, żeby dzieciak się dobrze bawił, a nie zamartwiał.
      Druga rzecz - telefony. Każdy z rodziców miał kontakt do komendanta, na wypadek jakiś losowych zdarzeń. My jako kadra mieliśmy numery do rodziców wszystkich dzieci. Dzieci na początku wydzwaniały do rodziców po kilka razy dziennie, rodzice do nich również. Do tego najstarsza grupa w nocy komunikowała się ze sobą i próbowała rozrabiać. Po 2-3 dniach zapadła decyzja o zbieraniu telefonów przez wychowawców po kolacji i wydawaniu ich po porannym apelu. I skończyły się płacze i rozpacze.
    • malila Re: Zabieram jutro córkę z obozu 04.08.12, 23:45
      Zabrałabym.
      Tym bardziej, że nie podoba mi się zachowanie opiekuna. W dość podobnej, choć lżejszego kalibru sytuacji (dziecko przeżyło niesympatyczną przygodę na obozie, która miała nieciekawe konsekwencje, chciało więc wrócić do domu), opiekun grupy zamiast zabrać telefon porozmawiał z dziecięciem i dał mu odczuć swoje wsparcie.
      To, co zrobił wychowawca na "Twoim" obozie, przypomina mi wypychanie z przedszkola rodzica ryczącego dziecka. Czyli udawanie, że obecność rodzica jest przyczyną problemu.
      Ponieważ moje starsze dzieci są już niemal dorosłe, mogę sobie pozwolić na wyrozumiały uśmiech pod adresem teorii o związku nadopiekuńczości z brakiem lekceważenia dla dziecięcych lęków.
      • anetuchap Re: Zabieram jutro córkę z obozu 04.08.12, 23:49
        Estelka napisała:
        "
        To, że przeżyła wypadek ojca, rzecz normalna. Ale to, że lęki w niej wzbudzały jakieś postacie z internetu? Dla mnie jakieś nieporozumienie. Tak samo szantażowanie Ciebie trudnościami w oddychaniu. "

        Wypadek jest czymś normalnym? Często się zdarza,że ojciec napity wchodzi na dach i z niego
        spada? To jest sprawa normalna,jak zbicie ręki na koszu? To nie jest sytuacja normalna,
        bo ona pierwszy raz tego doświadczyła. Ja,mając 14 lat uniknęłam gwałtu i ze 2 lata bałam się sama chodzić w miejsca,gdzie jest mało ludzi. A przecież mnóstwo kobiet,dziewczynek jest gwałconych prawda? Ona to bardzo przeżyła,bardzo się bała,że tata umrze. I nie przejęła moich emocji,bo ja bardzo spokojnie zareagowałam na to,co się stało.

        Wypadek jest czymś normalnym,ale przestraszenie się postaci z netu już nie?
        Oglądała sobie takie tricki optyczne i na jednym z tych obrazków był jeden ze straszydeł z
        "Labiryntu Fauna" i to ją bardzo przeraziło. Jest b.wrażliwa i może stąd takie lęki.
        Moja przyjaciółka,nota bene nauczycielka w podstawówce, mówiła mi,abym nie lekceważyła tych lęków,bo ona się boi naprawdę,nie wymyśla tego.
        A skąd Ty wiesz,że ona mnie szantażowała tą trudnością z oddychaniem. Znasz moją córkę?
        • estelka1 Re: Zabieram jutro córkę z obozu 05.08.12, 00:03
          Masz problemy ze zrozumieniem czytanego tekstu? Nie napisałam, że normalnym jest wypadek ojca, ale fakt, że dziecko to przeżyło. Dziwne byłoby, gdyby jej to nie obeszło.
          A to, że nie patrzysz co ogląda w necie Twoje dziecko i że nie reagujesz na lęki wywołane przez fikcyjne postacie, tak, to jest nienormalne.
          Co do trudności z oddychaniem u zdrowego dziecka, to mogę Cię zapewnić, że w zdecydowanej większości jest to objaw histerii
          • estelka1 Re: Zabieram jutro córkę z obozu 05.08.12, 00:05
            Zresztą doczytaj sobie, że jestem za tym, żebyś sprawdziła, co się faktycznie dzieje z Twoją córką.
          • nangaparbat3 Re: Zabieram jutro córkę z obozu 07.08.12, 20:42
            > Co do trudności z oddychaniem u zdrowego dziecka, to mogę Cię zapewnić, że w zd
            > ecydowanej większości jest to objaw histerii
            A co to jest histeria?
        • tazega4 Re: Zabieram jutro córkę z obozu 05.08.12, 00:13
          mialam 12 lat, gdy udalo mi sie obejrzec polski film, w którym próbowano odratować dziewczynę po próbie samobójstwa.
          mama niefortunnie zasnela przed tv i bylo mi to to na reke, jak to z filmami dla dorosłych, ale przez dlugi czas budzilam sie w srodku nocy z lękami i oczywiście nie przyznalam ze strachu mamie. biedna nie wiedziała dlaczego krzycze w srodku nocy.

          nie ma żartów z dzieciecą wyobraznią, ktora szybko moze przerodzić się w fobie.
          • anetuchap Re: Zabieram jutro córkę z obozu 05.08.12, 00:42
            Tazega4 dziękuję Ci za kolejny głos,któr poważnie traktuje lęki dzieci.
            Moja przyjaciółka też tak mówi,żeby tego nie lekceważyć i np.śmiać się z dziecka,
            czy kazać mu się skonfrontować ze swoimi lękami.
            Dziękuję Ci.
            • tazega4 Re: Zabieram jutro córkę z obozu 05.08.12, 02:01
              anetuchap mam nadzieję, że jak Cię jutro córka zobaczy, to jej wszystkie lęki przejdą związane z obozem.

              wiesz, z forum jest troche jak z ringiem, jak się wejdzie można dostać w.... wink
              dlatego opinie matek polek i matek "żelazna ręka" są pomocne (choć nie wierzę ze te drugie nie wytrzęsają sie nad własnymi pociechami, jak przyjdzie co do czego).

              zrób co Ci instynkt nakazuje i nie daj córce po sobie poznać, że jedziesz jej na ratunkiem.
              i pogadaj z wychowawcą on oceni to na chłodno.
            • duch_mariana Re: Zabieram jutro córkę z obozu 05.08.12, 22:46
              Często takie lęki są "dziedziczne", jeśli któreś z rodziców uprawia czarnowidztwo. W sytuacji, gdy np. mąż powinien być od 20 minut w domu, a go nie ma i nie odbiera telefonu, od razu wymyśla przy dziecku czarne scenariusze, że może go napadli i gdzieś leży, może miał wypadek, może coś mu się stało (znam osobę, która tak właśnie się zachowuje). Takie coś udziela się dziecku i dziecko zaczyna tak samo uskuteczniać czarnowidztwo, co w sytuacjach długich rozstań może powodować takie właśnie wieczorno - nocne lęki. W dzień czas jest wypełniony, więc dzieciak o tym nie myśli. Zastanów się, czy czasem któreś z Was nie jest czarnowidzem.
              • redheadfreaq Re: Zabieram jutro córkę z obozu 07.08.12, 13:44
                Ototo.

                U mnie lęki, strachy i fobie całej rodziny, którymi byłam karmiona przez całe dzieciństwo i dorastanie (nie rusz, poparzysz się, zgubisz, nie warto, za głupia jesteś, wylądujesz na dnie, rowy będziesz kopać, uważaj, nie ufaj...) przerodziły się w pełnowymiarową nerwicę lękową, z którą do dziś walczę. Notabene, jednym z objawów napadu paniki była duszność tak silna, że faktycznie miałam wrażenie, że zaraz umrę.

                Moim zdaniem - ale proszę na mnie psów nie wieszać, to tylko moje zdanie - zabranie córki spowoduje utwierdzenie w niej przekonania, że ten wyjazd jest zagrażający, niebezpieczny. Że trzeba się przed światem chronić. Że ucieczka to jedyne wyjście.

                Nie zabieraj, ale też nie urywaj kontaktu. Kontaktuj się, ale nie nakręcaj lęków. Nie pytaj o duszności, o strach, o płacz, nie pytaj, jak bardzo jest jej źle. Pytaj, co robili, gdzie byli, z kim mieszka, co jej się podoba. Nie wmawiaj jej też, że "wszystko jest w porządku" (nie jest). Spróbuj - a nuż się uda?

                Pogadaj jeszcze na spokojnie z wychowawcą - spytaj, czy w ciągu dnia córka radzi sobie "normalnie", czy też może cały dzień jest "wyoutowana", nie bierze udziału w żadnych zajęciach, odrzucona przez grupę, czy ktoś jej dokucza.

                To wszystko oczywiście przy założeniu, że nie jest tam FAKTYCZNIE krzywdzona...

                Jeszcze jedno: błagam was, nie używajcie określenia "histeryczka". Jest potwornie krzywdzące i niesprawiedliwe, zwłaszcza w stosunku do dziecka. To jest łatka, która przywiera na długo, tak samo jak "głupek", czy "leń". Lęki, czy racjonalne czy nie, są LĘKAMI. Są duszącym do bólu, obezwładniającym strachem. Nie wymagajcie od dziecka racjonalnego myślenia i kontroli emocji, a ZWŁASZCZA strachu, który jest najbardziej pierwotnym z uczuć.

                Autorko, niezależnie od tego, jak rozwinie się sytuacja, uważam, że powinnaś raz, że zastanowić się nad tym, czy sama nie karmisz córki lękiem, lub czy nie robi tego najbliższe otoczenie, dwa - wybrać się razem z córką do psychologa by wspólnie zastanowić się, co jest przyczyną takiej, a nie innej sytuacji.
                • gazeta_mi_placi Re: Zabieram jutro córkę z obozu 07.08.12, 13:49
                  Jak na wyjeździe urlopowym na miejscu okazuje się, że zakwaterowali Cię do ostatniej nory (i nie ma żadnej możliwości zmiany), towarzystwo okoliczne mocno upierdliwe, a pogoda do kitu zostajesz mimo wszystko czy jednak zmieniasz miejscówkę?
            • nangaparbat3 Re: Zabieram jutro córkę z obozu 07.08.12, 20:44
              anetuchap napisała:

              > Moja przyjaciółka też tak mówi,żeby tego nie lekceważyć i np.śmiać się z dzieck
              > a,
              > czy kazać mu się skonfrontować ze swoimi lękami.
              Dobrze mowi.
              Ciekawa jestem jaki procent dorosłych potrafi skonfrontowac się ze swoimi lękami.
    • rosapulchra-0 Re: Zabieram jutro córkę z obozu 05.08.12, 08:32
      Też bym zabrała. Dobrze robisz.
      • phantomka Re: Zabieram jutro córkę z obozu 05.08.12, 08:56
        Myślę, że jeżeli już mowa o psychologu, to każdy rozsądny poradziłby co najmniej odwiedziny u dziecka. Bagatelizowanie takiego stanu, bez względu na wiek dziecka, jest bezmyślnością, bo to dziecko już do nas drugi raz z problemem moze nie przyjść.
        Zgadzam się, co do komórek, bardzo zły pomysł. Moja 7 latka nie dostała na obóz i bardzo dobrze, bo tęskniłaby dużo bardziej, a tak tylko wieczorem ma kryzys.
        I wydaje mi się, że tu nie ma co się radzić, bo każdy powinien swoje dziecko znać. Jeżeli matka czuje, że to nie jest naturalna tęsknota (a ma już za sobą doświadczenie obozowe córki) to wsiadasz w auto i jedziesz, a nie pytasz obcych bab.
    • guderianka Re: Zabieram jutro córkę z obozu 05.08.12, 08:53
      Dobrze pamiętam, że Lena jest niepelnosprawna ?

      Moja Starsza dopiero w tym roku była gotowa sama jechać na obóz-pokonać siebie, swoje obawy, wstyd, zdobyc sie na samodzielność. Jeden wyjazd był ze zdrowymi dziecmi (zielona szkoła na 5 dni), drugi to obóz sportowy dla niepełnosprawnych (7 dni)
      Może zachowanie Twojej córki nie wynika z traumy i strachu ale to taki etap rozwojowy,?
      Cięzko coś doradzić bo znasz najlepiej swoje dziecko-kiedy przesadza a kidy naprawdę 'jest juz grubo"-moja na tym drugim obozie tez dzwoniła i marudziła dopóki jej nie ochrzaniłam zołnierskimi słowami. W efekcie wróciła zadowolona.

      p.s. zabieranie telefonu uważam za poroniony pomysł, skoro dawalo jej to poczucie bezpieczeństwa i mozliwości kontaktu z Toba nie dziwię sie jej, że wpadła w panikę gdy jej go zabrano
    • joanekjoanek Re: Zabieram jutro córkę z obozu 05.08.12, 09:16
      Ja pierwszy raz zrobiłam taką histerię na koloniach, mama przyjechała (a nie było to proste) i odjechała, bo ja w trakcie wizyty jednak stwierdziłam, że jest fajnie i chcę zostać.
      I chyba doskonale mi zrobiło, że przyjechała, niezależnie od tego, co było dalej.
      Nigdy więcej żadnych histerii nie było z mojej strony.

      Oczywiście, że pojechałabym do dziecka.
      • kolpik124 jestem w szoku ;) 05.08.12, 09:38
        Co to za czasy, że prawie każde dziecko ma "problemy psychiczne"?

        A w ogóle jak my sobie dawaliśmy radę kiedy jeździliśmy na kolonie, a komórek nie było? traumy i skrzywienia psychiczne do końca życia big_grin

        Nie to co teraz, dzidzia wyśle sms-a, a kwoka mama jedzie na sygnale, bo dzidzi krzywda się dzieje, a po awaryjnym powrocie trafia pod opiekę dyżurnego sztabu psychoanalityków big_grin
        • gazeta_mi_placi Re: jestem w szoku ;) 05.08.12, 09:55
          Mój nauczyciel z podstawówki jeździł na takie obozy, po latach dowiedziałam się dlaczego tak naprawdę jakiś czas potem odszedł ze szkoły.
          Molestował chłopców.
          • kolpik124 Re: jestem w szoku ;) 05.08.12, 10:11
            Wszystkich chłopców wymolestował, tylko ciebie gazeta nie ruszył?

            Jakiś nie tentego byłeś? big_grin
          • zebra_w_p_aski Re: jestem w szoku ;) 05.08.12, 10:21
            co jakiś czas pojawia się wątek, że dzieci przeżywają kryzys wieczorami.

            z tego co pamiętam na moich koloniach/zimowiskach to wieczór obfitował w najwięcej atrakcji:

            *wywoływanie duchów
            *omawianie dziennych rozpoczętych flirtów
            *plotkowanie o innych konkurentkach do flirtów
            *dosypywanie soli do wieczornych garów z herbatą dla spragnionych nocą
            *eksperymentowanie z fryzurami, czyli jak obciełam włosy do pasa na "z przodu krótko"
            - mama o mało nie padła
            *a jak juz sie udało przemycić jakiegoś poularnego Kena późnym wieczorem do grupowego
            pokoju, to słowo "mama"na 2 tyg zniknęło z mojego słownika .
            A jednynym problem mogłoby być jedynie złamane serce.....
            * itd....itp.....

            Co się porobiło???
          • przeciwcialo Re: jestem w szoku ;) 05.08.12, 11:53
            Molestował cie kto ze tak o tym molestowaniu gadasz? To aż niezdrowe.
            • gazeta_mi_placi Re: jestem w szoku ;) 05.08.12, 16:30
              Oczywiście bo takie zjawisko jak molestowanie seksualne (a niekiedy i gwałty) na koloniach w ogóle się nie przydarzają na koloniach i obozach, a jeśli już to mogą dotyczyć wszystkich wokół, ale na pewno nie nas, naszych dzieci, najwyżej innych dzieci np. z patologicznych rodzin, ale dziecko e-matki molestowane? No co Ty, w życiu... "To" przydarza się tylko innym....
          • czar_bajry Re: jestem w szoku ;) 05.08.12, 22:56
            gazeta odbiło Ci z tym molestowaniem?
        • guderianka Re: jestem w szoku ;) 05.08.12, 11:51
          Takie czasy, że teraz dzieciaki mają lepszy kontakt z rodzicami niż kiedyś, że teraz rodzic jest nastawiony na sluchanie dziecka i dzialanie na jego rzecz-w 'naszych'czasach bardziej sie dzieci odchowywało niż wychowywało, nie było miejsca na marudzenie, jęczenie, klucz na szyje i radź sobie dzieciaku.

          rozumiem, że w opisywanym przypadku doradzalabyś "złamanie" dziecka poprzez komplentny brak kontatu z rodzicem i zostawienie je samemu sobie ?
          • duch_mariana Re: jestem w szoku ;) 05.08.12, 22:39
            > rozumiem, że w opisywanym przypadku doradzalabyś "złamanie" dziecka poprzez kom
            > plentny brak kontatu z rodzicem i zostawienie je samemu sobie ?

            Ja nie wiem jak jest w tym konkretnym przypadku, ale często winny jest system wychowawczy rodziców, w efekcie którego pępowina nadal nie jest przecięta i terapia szokowa w postaci zostawienia dziecka na obozie na 2 tygodnie bez żadnego kontaktu nic nie da poza lękiem przed rozstaniem z rodzicami choćby na jedną noc. Trzeba zacząć od przecięcia pępowiny, a nie od walki z dzieckiem.
            • guderianka Re: jestem w szoku ;) 06.08.12, 08:59
              Ale przecięcie pępowiny to proces-a nie jeden ruch-bez względu na to jaka jest sytuacja wychowawcza u autorki, jednorazowa akcja w stylu:zostajesz i koniec - nic nie da.
              Poza tym-pytalam i czekam na odpowiedź ale wydaje mi sie, że córka autorki jest dzieckiem niepełnosprawnym-wobec takiego dziecka standardowe metody wychowawcze często sie nie sprawdzają (i to bez względu na rodzaj niepelnosprawności)
        • przeciwcialo Re: jestem w szoku ;) 05.08.12, 11:55
          Wiesz, całe rzesze psychologów muszą mieć z czego zyć- daj mi człowieka a znajdę mu problem wink
          • guderianka Re: jestem w szoku ;) 05.08.12, 12:03
            Ja bym tak żartobliwie nie patrzyła. Według mnie obecne czasy są mniej przyjazne dla naszych dzieci-nie z racji wymyślania im problemów, raczej z racji czyhających niebezpieczeństw, których jest wiecej niż kiedyś. To, że rodzic chce coś zrobić i reaguje nie powinno budzić zdziwienia i wysmiewania, nie rozumiem takich reakcji. Olać dziecko źle, być kwoka niedobrze, być otwartym na sygnaly idące od dziecka -jeszcze gorzej. Osoby, ktore wieszają psy i mnożą wątki na temat Katarzyny W. i Szymonka zarazem lekko podchodzą do tematu, w którym matka wyraża obawy o stan psychiczny dziecka. Fenomen? Hipokryzja? Krótka pamięć ?
            • zebra_w_p_aski Re: jestem w szoku ;) 05.08.12, 12:26
              guderianka napisała:
              "Ja bym tak żartobliwie nie patrzyła.
              ...."

              upewniłam się czy to do mnie kierujesz, bo ja się pokusiłam na zmiękczenie tematu, ale na pewno nie wyśmiewałam niczego.
              Zgadzam się z Tobą, że teraz czasy są inne - przykładów na tzw. czyhające niebezpieczeństwo bez liku.
              Nie byłam dzieckiem z kluczem na szyi, kontakt z mamą miałam zawsze (wychowywałam się bez ojca) nie czuję się odchowana, raczej wychowana. Kolonie opisywane dzaiły się ok 25 lat temu.
              Nie potępiam matki zabierającej dziecka z obozu, widac ze ta forma nie jest dla tej dziewczynki ze względu na lęki jakie przechodzi.

              Ale nadopiekuńczość to jest miecz obosieczny. Z jednej strony chronisz, słuchasz, dbasz z drugiej możesz skrzywdzić, nieprzygotować dziecko na dżungle która zaczyna się w szkole podstawowej.
              • pade Re: jestem w szoku ;) 05.08.12, 12:39
                11 latka to chyba w piątej klasie jest, a to już prawie koniec podstawówki
                Zgadzam się, że klosz nad dzieckiem niczego dobrego nie przyniesie. Dlatego wg mnie najwiekszą sztuką jest zachować równowagę między troską a dawaniem wolnej ręki, nauką radzenia sobie w życiu itd
                • guderianka Re: jestem w szoku ;) 05.08.12, 12:53
                  pade-prawie
                  rok robi różnicę (patrz na wątki o 6 latkach w pierwszej klasie)
                  poza tym-dzieci są różne- nie uwazam by autorka prezentowała postawę "trzymania pod kloszem"
                  • pade Re: jestem w szoku ;) 05.08.12, 13:14
                    ja też tak nie uważamsmile
                    vide mój wczesniejszy wpis
                    • guderianka Re: jestem w szoku ;) 05.08.12, 19:23
                      pade, przeczytałam, zgadzam sie z Tobą
                • przeciwcialo Re: jestem w szoku ;) 05.08.12, 13:45
                  Dokładnie, w tym zapatrzeniu i zasłuchaniu w dziecko trzeba znaleźć złoty srodek.
              • guderianka Re: jestem w szoku ;) 05.08.12, 12:51
                nie pisałam do Ciebiewink

                i nie można szerkim spojrzeniem obejmowac tego co działo się 25-35 lat temu poprzez pryzmat tylko Twoich doświadczeń. wink
                • zebra_w_p_aski Re: jestem w szoku ;) 05.08.12, 13:44
                  Może i nie, ale pryzmat moich doświadczeń jest bardziej miarodajny do tego co było w myśl doktryny "wszystkim po równo" - nasze dzieciństwo było bardzo podobne.
                  To samo przedszkole, jedna podstawówka w okolicy,rodzice zatrudnieni w tych samych zakładach pracy, jedynie szkoły średnie dawały pewną różnorodność.

                  I tyle. Chcę przez to powiedzieć, że miałam bardziej ugruntowane środowisko, więc ten parasol nie był mi tak bardzo potrzebny. I dzięki Bogu.
        • atowlasnieja Re: jestem w szoku ;) 05.08.12, 14:40
          znam czterdziestolatkę która stanęła na głowie i nakłoniła rodziców do zabrania jej z koloni. Na tle psychicznym miała objawy chorobowe stwierdzalne przez otoczenie (zabrali dziewczynę z gorączką która momentalnie spadła jak wyjechali z miejscowości wypoczynkowej).

          Spotkałam się z powrotem dzieciaka w stanie "zastraszone szczenie" bo rówieśnicy je zupełnie zgnębili.

          Ale oczywiście my nie mieliśmy problemów adaptacyjnych. Złamana psychika to wina komórek
    • mama303 Re: Zabieram jutro córkę z obozu 05.08.12, 09:50
      a długi ten obóz? bo może nie ma sensu juz jej zabierać?
    • laoy Re: Zabieram jutro córkę z obozu 05.08.12, 11:08
      Zabralabym bez dyskusji.
      Kiedy dorosly czlowiek sobie nie radzi z czyms psychicznie (na przyklad wypali sie zawodowo) to idzie na zwolnienie. Albo na przyklad unika ludzi bo ma faze na strach przed ludzmi . Itakdalej. Nie czaje, doprawdy, dlaczego od 11letniego dziecka wymaga sie wiekszego twardzielstwa niz od doroslych ani czego takie przetrzymywanie w przerazeniu mialoby nauczyc.

      • czarnaalineczka Re: Zabieram jutro córkę z obozu 05.08.12, 12:00
        no taka durna moda trwa
        kazda potrzeba dziecka traktowana jest jako manipulacja i wymuszanie
        wejdz na niemowle tam nawet o 2 tyg noworodku potrafia pisac ze terroryzuje uncertain
        niedlugo jak babka w ciazy zje ogorka kiszonego to ja zyebia ze rozpuszcza i daje soba manipulowac fasolce
      • pole_koniczyny Re: Zabieram jutro córkę z obozu 05.08.12, 16:53
        > Kiedy dorosly czlowiek sobie nie radzi z czyms psychicznie (na przyklad wypali
        > sie zawodowo) to idzie na zwolnienie. Albo na przyklad unika ludzi bo ma faze n
        > a strach przed ludzmi . Itakdalej.

        Dokładnie.
        Dorosły człowiek sam ocenia sytuację w której się znajduje jako niekomfortową czy szkodliwą dla siebie i podejmuje decyzję o wymiskowaniu się z niej. Dziecko natomiast jest zależne od dorosłego i jeśli dorosły uzna, że dziecko "manipuluje", "cacka się ze sobą", histeryzuje", "objawa mu się tak burza hormonalna" albo "ma sobie radzić i już" to musi się niestety podprządkować.
        Tylko że w ten sposób nie nauczy się dziecka samodzielności, zaradności ani dojrzałości tak jakby niektórzy chcieli w to wierzyć.
        Potem wyrastają takie emocjonalne kaleki. Szef ją gnębi i poniża przy innych pracownikach - ale nie zwolni się ani nigdzie tego nie zgłosi tylko zacisnie zęby bo "muszę być dorosła, muszę sobie radzić". Mąż ją terroryzuje psychicznie - ale nie odejdzie od niego bo przecież nie będzie "urządzać histerii" ani "bawić się w beksę". Masa takich ludzi chodzi po świecie.
    • naomi19 Re: Zabieram jutro córkę z obozu 05.08.12, 11:26
      anetuchap - jesteś fajną mamą, tyle w temacie.
    • melancho_lia Re: Zabieram jutro córkę z obozu 05.08.12, 17:34
      Super, popieram taką decyzję. wakacje mają być frajdą a nie karą dla dziecka.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja