gryzelda71 Re: Zabieram jutro córkę z obozu 05.08.12, 17:47 Cyba wyjścia nie masz i powinna s zabrać. Pytanie po co dziecko z problemami wysyłać na obóz. Odpowiedz Link Zgłoś
kowalka33 Re: Zabieram jutro córkę z obozu 05.08.12, 17:48 Znasz swoja córkę najlepiej i ty wiesz najlepiej co zrobić. Moja skończyła 10 lat w czerwcu, zaczęła dojrzewać fizycznie (nawet byłam w poradni endokrynologicznej w klinice z tego powodu) Chciałam ci tylko napisać ze te lęki i niepokoje moga nie mieć wielkiego związku z historiami z ex. Moja panicznie boi sie os, much , czegoś z internetu, komety która uderzy w ziemię i burz. Nigdy wcześniej sie tak nie bała. Nie wspomnę o zmianach nastroju bo to już cała opowieść. Nie wiem czy ona tak histeryzuje czy manipuluje nami ale wiem jedno jak tak szlocha to sie o nia boje. A tak na marginesie i spoza tematu, czy twoja mała ma juz trądzik moja ma i nie wiem co stosować , klasyczne trądzikowe bardzo ja uczulają może któraś emama wie i pomoże... Odpowiedz Link Zgłoś
malila Tradzik 05.08.12, 18:35 Konwalka, moje dziecko stosowalo acne-stop. Z czystym sumieniem moge polecic. Kupowalam przez internet, najpierw tester, potem zwykle opakowanie. Odpowiedz Link Zgłoś
robitussin Re: Tradzik 06.08.12, 00:34 Ja doustnie polecam Visaxinum i Dromin. W połączeniu działają rewelacyjnie. Do mycia twarzy jest tyle preparatów, że same musiałybyście wybrać. Moje dziecko stosuje to i jest zadowolone: tradzikleczenie.pl/eucerin-na-tradzik/ Odpowiedz Link Zgłoś
mirkad Re: Zabieram jutro córkę z obozu 05.08.12, 18:40 Zabierz ją. Ja byłam na miejscu twojej córki gdy miałam właśnie te 11 lat - w marcu zmarł mój Tata, w sierpniu pojechałam na kolonie (też nie pierwszy raz). Nie były to niestety czasy ani komórek ani nawet powszechnego dostępu do telefonu stacjonarnego. Płakałam, choć nie z z tęsknoty lecz właśnie ze strachu o to co dzieje się z mamą i siostrą. Doszło do tego, że cały dzień wymiotowałam z nerwów, wtedy wychowawczyni łaskawie wysłała do mamy telegram i zostałam zabrana do domu. W następnym roku było ok. Zabierz też koniecznie córkę do psychologa - ja nie miałam tego szczęścia (kto słyszał o psychologu dziecięcym prawie 30 lat temu?), i od śmierci taty zmagam się ze stanami depresyjnymi, które teraz są trudne do wyeliminowania. Odpowiedz Link Zgłoś
duch_mariana Re: Zabieram jutro córkę z obozu 05.08.12, 22:26 Wychowawca ma rację. Dzieci mają problem z wejściem w życie obozowe, bo cały czas jest gorąca linia z mamusią. Jeśli ona w dzień bawi się dobrze, bierze udział w zajęciach, a wieczorem zaczynają się płacze i problemy, to ja na Twoim miejscu pogadałbym z tym wychowawcą, żeby ją wziął do siebie do pokoju na noc, albo chociaż posiedział z nią wieczorem, pogadał, przytulił, uspokoił. W końcu od czegoś on tam jest. Odpowiedz Link Zgłoś
anorektycznazdzira Re: Zabieram jutro córkę z obozu 05.08.12, 23:23 duch_mariana napisał: > ja na Twoim miejscu pogadałbym z tym wychowawcą, żeby ją wziął do siebie do pokoju na > noc, albo chociaż posiedział z nią wieczorem, pogadał, przytulił, uspokoił. W końcu od c > zegoś on tam jest. nie mogę!!!! Durny ten troll bo durny, ale czasem ma poczucie humoru, to mu trzeba oddać Odpowiedz Link Zgłoś
duch_mariana Re: Zabieram jutro córkę z obozu 06.08.12, 08:25 Sama jesteś troll i do tego niezbyt lotny. Jeżeli wysyłam dziecko na obóz, płacę za ten obóz niemałe pieniądze, to oczekuję, że przez ten czas ktoś się dzieckiem zajmie w razie potrzeby. Za to ten człowiek bierze moje pieniądze. Tak ja uważam i autorka powinna to uświadomić wychowawcy. Skoro bierze pieniądze, to niech czyni swoją powinność i zajmie się tą dziewczyną jeśli jest taka potrzeba. I tak ma ułatwione zadanie, bo jedenastolatka, to nie trzylatek i łatwiej można jej coś wytłumaczyć. Ja bym się bardzo wku...ł, gdybym musiał jechać ze 300 kilometrów w jedną stronę do dziecka, które płacze że chce wracać, a na miejscu okazuje się, że wystarczyłoby wieczorem przytulić, chwilę pogadać i byłoby OK. Odpowiedz Link Zgłoś
gryzelda71 Re: Zabieram jutro córkę z obozu 06.08.12, 08:36 Chciałbyś tak poprzytulać wieczorkiem 12latki co? A na marginesie,skoro matka zna własne dziecko i wie,że ma problemy po co wysyłać jej na obóz. Odpowiedz Link Zgłoś
kub-ma Re: Zabieram jutro córkę z obozu 06.08.12, 08:58 Znamienne to w naszych czasach, że każde dotknięcie dziecka kojarzy się tylko z jednym. Odpowiedz Link Zgłoś
gryzelda71 Re: Zabieram jutro córkę z obozu 06.08.12, 09:01 Ja duch pisze o zabieraniu 12latki na noc do pokoju przez wychowawcę to owszem mam jeden obrazek w głowie. Odpowiedz Link Zgłoś
duch_mariana Re: Zabieram jutro córkę z obozu 06.08.12, 21:41 > Ja duch pisze o zabieraniu 12latki na noc do pokoju przez wychowawcę to owszem > mam jeden obrazek w głowie. Wiesz dlaczego masz tylko jeden obrazek? Bo sama myślisz takimi kategoriami. TY myślisz, a nie ja i swoje chore wizje chcesz wciskać innym. Nie wiem na co byś miała ochotę w nocy z dwunastolatką, czy dwunastolatkiem i nie obchodzi mnie to. Ale nie wmawiaj takich rzeczy innym, bo robisz z siebie kretynkę, a tok myślenia masz prosty jak sztacheta od płotu, ponad który się nie wzniesiesz myśląc takimi kategoriami. Odpowiedz Link Zgłoś
jola-kotka Re: Zabieram jutro córkę z obozu 06.08.12, 09:02 A dla ciebie nie ma znaczenia kto cię przytula? dla mnie jest. Dla większości raczej też,więc może pomysl,że dziecko teskni za matka i nikt mu jej nie zastąpi,ale jak dla ciebie 300km za dużo,żeby sprawdzić czy z twoim własnym dzieckiem wszystko ok,to oczym ty chcesz tu rozmawiać. Odpowiedz Link Zgłoś
duch_mariana Re: Zabieram jutro córkę z obozu 06.08.12, 21:54 Nie o to chodzi. Jak dzieciak wyjeżdża na obóz, to jest to tak, jakby go wyjąć z jednego świata i przełożyć w drugi. Dziecko musi znaleźć sobie tam miejsce. Będzie mu łatwiej, jeśli ktoś udzieli mu wsparcia. Od tego jest przede wszystkim kadra. Instruktor na obozie jest człowiekiem, do którego dziecko może przyjść z każdym problemem, może się wypłakać, pożalić i nie powinno być odtrącone ani zbywane. Niestety, często kadra ma to gdzieś, a dzieci cierpią. > ale jak dla ciebie 300km za dużo,żeby sprawdzić czy z twoim własnym dzieckiem > wszystko ok,to oczym ty chcesz tu rozmawiać. 300 kilometrów to nie jest dużo. Od mojej córki dzieli mnie około 18 tysięcy kilometrów i jeśli by była potrzeba, wsiadłbym w samolot i poleciał po nią. Ale nawet jadąc 300 kilometrów chciałbym wiedzieć, że mój przyjazd jest potrzebny, a problemu nie da się rozwiązać bez mojego osobistego udziału. Odpowiedz Link Zgłoś
gazeta_mi_placi Re: Zabieram jutro córkę z obozu 06.08.12, 21:58 Dla mnie obóz/kolonia jest odpowiednikiem urlopu wakacyjnego dorosłych, ma być dla przyjemności korzystającego, a nie dla niewygód i przykrości. Odpowiedz Link Zgłoś
memphis90 Re: Zabieram jutro córkę z obozu 06.08.12, 00:02 Mnie raz rodzice odbierali z obozu... Studenckiego! Miałam chyba 24 lata wtedy. Ja, weteranka obozów harcerskich w dziczy bez wychodka i bieżącej wody, wyjeżdżająca z domu na całe tygodnie od 10 roku zycia po 4 dniach powiedziałam pass. Stwierdziłem, ze nie będę się męczyć za własne pieniądze we wlasne wakacje. I nie wyobrażam sobie, żeby rodzice powiedzieli mi wtedy " no co ty, zacisnij zeby i radz sobie". Odpowiedz Link Zgłoś
gryzelda71 Re: Zabieram jutro córkę z obozu 06.08.12, 08:50 Ojej 24latka sam nie mogła wrócić? Odpowiedz Link Zgłoś
memphis90 Re: Zabieram jutro córkę z obozu 06.08.12, 15:42 Pewnie bym mogła, ale nie chciało mi się tłuc przez las i dzicz z tobołami do najbliższego PKS'u. Nie bylo też wówczas bezprzewodowego internetu wszędzie, więc ryzykowałabym tkwienie na przystanku przez pół dnia, gdybym przegapiła np. poranny autobus. Wygodniej było zadzwonić A ponadto- kiedy mój taka zobaczył, co tam się wyrabia, z marszu darował sobie wszelkie komentarze. Sądzę, że gdyby rodzice wiedzieli wczesniej jak wygląda ten obóz studencki, to by mnie na niego w ogóle nie puścili. Tak, tak, nawet uwzględniając fakt, że byłam już dorosła Odpowiedz Link Zgłoś
czarnaalineczka Re: Zabieram jutro córkę z obozu 06.08.12, 15:46 a co sie tam wyrabialo ? Odpowiedz Link Zgłoś
robitussin Re: Zabieram jutro córkę z obozu 06.08.12, 00:25 Skąd ja to znam. Miałam podobne przeboje z moim synem na obozach treningowych. I identyczne dylematy - zostawić, bo może przesadza czy zabrać, bo dziecko cierpi. Decyzje były różne - przeważnie zostawał, bo okazywało się po rozmowach z trenerami, że wszystkie dzieci buczą, a potem to wraca do normy. Raz tylko zabraliśmy go wcześniej, bo błagał niemal na kolanach (akurat trafił do pokoju z chłopakami, z którymi miał spięcia i nie dało się tego zmienić) i podobnie jak Ty wiedziałam, że nie wymyśla i nie przesadza. To jeszcze dziecko. Niezależnie od tego, co zrobisz, to Twoja decyzja będzie słuszna Odpowiedz Link Zgłoś
kub-ma Re: Zabieram jutro córkę z obozu 06.08.12, 09:01 Nie pytaj na forum, to ty znasz swoje dziecko. Jeżeli stwierdzasz, że nie jest to zwykłe marudzenie i się nasila, to należy przypuszczać, że nie jest dobrze. Odbierz, porozmawiaj, poobserwuj, będziesz miała doświadczenie na kolejne wyjazdy. Odpowiedz Link Zgłoś
default Re: Zabieram jutro córkę z obozu 06.08.12, 09:14 Pojedź koniecznie i zobacz co i jak. Zabierzesz w końcu czy ni - to się okaże na miejscu, ale pojedź do niej. Moja córka pojechała w wieku 12 czy 13 lat (nie pamiętam) z naszymi znajomymi i ich córką na obóz rowerowy. Najpierw się bardzo cieszyła, przed samym wyjazdem spanikowała i wypchnęłam ją niemal siłą. W trakcie dzwonili znajomi (ona wtedy nie miała komórki, bo w tamtych czasach komórkę mieli nieliczni), mówili, że wszystko OK. Córka wróciła - ani przesadnie zachwycona, ani też załamana. I jakieś dwa-trzy dni po jej powrocie przyszła kartka od niej, pisana z tego pobytu - jeden wielki krzyk rozpaczy i tęsknoty!!! Do dziś, chociaż minęło 15 lat, robi mi się zimno na sercu, gdy sobie to przypominam i nie mogę sobie darować, że ją wtedy zmusiłam do tego wyjazdu. Odpowiedz Link Zgłoś
koza_w_rajtuzach Re: Zabieram jutro córkę z obozu 06.08.12, 09:46 I słusznie. Mądra decyzja. Ostatecznie córka na obóz nie pojechała za karę, miały być to dla niej wakacje. Przy okazji zabierz ją do psychologa, o ile jeszcze nie byłaś tam z nią. Szkoda, żeby dziewczyna tak się męczyła. Odpowiedz Link Zgłoś
lily-evans01 Anetuchap 06.08.12, 12:29 Zabrałaś już córkę? Wszystko w porządku? Zawsze jestem zdania, że powinniśmy robić jako rodzice też i to, co nam serce dyktuje. Żeby potem nie czuć się głęboko nie w porządku. Odpowiedz Link Zgłoś
anetuchap Re: Anetuchap 06.08.12, 15:07 Dziękuję za dobre słowa Jesteśmy już w domu. Okazało się,że jest gorzej niż córka mi to przedstawiła. Guderianka dobrze pamięta - moja Lenka jest niepełnosprawna,ma mpdz,na szczęście w bardzo lekkiej formie. Ma wzmożone napięcie w nogach i w miednicy i z tego powodu ma problemy z równowagą,wolniej chodzi i trochę pociąga prawą nogą (prawa strona jest bardziej porażona). Z tego powodu ma ograniczone możliwości jeśli chodzi o sport. 2 lata temu chodziła na tańce (bardzo lubi tańczyć)ale przy trudniejszych układach koleżanki się z niej śmiały. Wydawało mi się,że konie,to dobry wybór i Lena pokochała konie. Jak wspomniałam to już drugi raz pojechała na ten "koński" obóz. W tamtym roku też jej nie było łatwo,bo była najmłodsza i inni traktowali ją lekceważąco,co sprawiało jej wielką przykrość,bo intelektualnie,to ona jest nad wyraz sprawna. Ale wytrzymała,bo jazdy konno rekompensowały jej te przykrości. W tym roku nie była najmłodsza i mieliśmy nadzieję,że znajdzie sobie koleżanki. I znalazła,ale też znalazły się wredne dziewuchy. Jedna ją kilka razy okradła (słodycze, ładowarka do telefonu,jakaś zabawka),po interwencji wychowawcy przeprosiła i powiedziała,że to się nie powtórzy. Przestała kraść,ale zaczęła Lenę wyzywać od kulawych. Dobrała sobie 2 psiapsiółki i dręczyły Lenę,tak,żeby nikt z wychowawców tego nie słyszał i nie widział(popychały ją). Wychowawca z nimi rozmawiał,to się wypierały. I to chyba przelało kielich goryczy - wieczorne lęki,tęsknota za domem ia jeszcze to dokuczanie. Tak mi jej szkoda. To był pierwszy raz,gdy ktoś dokuczał jej z powodu jej niepełnosprawności. Odpowiedz Link Zgłoś
guderianka Re: Anetuchap 06.08.12, 15:13 No i wszystko w temacie. Niejeden dorosly nie poradzilby sobie w sytuacji, w ktorej byłby dręczony i nie miałby wsparcia w nikim bliskim, w dodatku na obcym terenie. Co się dziwić dziecku... ściskam Odpowiedz Link Zgłoś
gazeta_mi_placi Re: Anetuchap 06.08.12, 15:14 Przykre, dzieci bywają okrutne o czym się często zapomina Odpowiedz Link Zgłoś
pade Re: Anetuchap 06.08.12, 15:21 To sie niestety często zdarza. Te całkiem zdrowe dzieci też są wyśmiewane. Bo wrazliwe, bo lubia czytać ksiązki, bo nie przeklinają, bo nie palą (tu mówie o starszych). Moja córa np jest wyśmiewana przez wszystkich jak leci bo uwielbia takiego jednego piosenkarza. Ja wiem, ze to może smieszny przykład, bo jednak niepełnosprawność jest czymś, na co dziecko żadnego wpływu nie ma. Koleżanka zabierała swojego syna dwa razy z obozu, bo za każdym razem trafiał na takich wysmiewaczy. Chłopak wrazliwy ponad miarę, nie umiał sie postawić, nie smiał się ze sprośnych dowcipów, więc został obozowa ofiarą... Jakie to wszystko przykre. Pozostaje nam tylko uczyc dzieci jak sie obronic w takiej sytuacji i wzmacniac je psychicznie. Odpowiedz Link Zgłoś
k1234561 Re: Anetuchap 06.08.12, 16:03 Doskonale Ciebie i Twoją córkę rozumiem.Moja córka choć nie jest niepełnosprawna też łatwego życia w grupie rówieśniczej nie ma.Ona z gatunku tych wrażliwych,delikatnych,grzecznych,spokojnych,odpowiedzialnych.Czyli dla innych dzieciaków jest nudna i niedzisiejsza.W szkole właśnie najczęściej spotykają ją przykrości,a nauczyciele głusi i ślepi,jak ci wychowawcy na koloniach,czy obozach. Bardzo dobrze zrobiłaś,że zabrałaś córkę z tego miejsca.Ona musi wiedzieć,że zawsze w mamie ma oparcie i murem za nią staniesz cokolwiek by się nie stało,a dom jest jej azylem do którego zawsze może wrócić,bo czuje się w nim bezpieczna i kochana. Wakacje to ma być czas przyjemnie spędzony,radosny dla dziecka,żeby się odstresowało i zapomniało o szkole itp.naładowało akumulatory na nastęny rok nauki,a nie stwarzanie dzieciom obozów przetrwania w imię nauczenia że w życiu twardym trzeba być. Odpowiedz Link Zgłoś
mruwa9 Re: Anetuchap 06.08.12, 16:00 napisz pisemna skarge do organizatora o akceptowanie mobbingu, bo jak widac jedynym pomyslem wychowawcy byl konfiskata komorki. Dopoki w Polsce bedzie panowalo przyzwolenie na mobbing w szkolach i tego typu imprezach, przekonanie o ich malej szkodliwosci, dopoty nic sie nie zmieni. Ktos musi zaczac batalie antymobbingowa, poczawszy wlasnie od dzieci. Twoj list pewnie sam niewiele zmieni, ale jesli kazda tego typu sytuacja bedzie zglaszana, rowniez do kuratorium (czy organizatorzy obozow musza miec jakies koncesje?), to jest nadzieja, ze kiedys cos drgnie i decydenci aktywniej zajma sie zwalczaniem tego problemu. Odpowiedz Link Zgłoś
rosapulchra-0 Re: Anetuchap 06.08.12, 16:00 Bardzo dobrze zrobiłaś, że ją stamtąd zabrałaś. Ja na twoim miejscu zażądałabym przynajmniej wyjaśnień ze strony organizatora obozu, jak to się stało, że dziecko było dyskredytowane przez inne dzieci i uszło to uwadze wychowawców? Pamiętam, gdy moje dziewczyny pojechały razem na obóz. Kiara, najmłodsza, nie radziła sobie w kontaktach z innymi dziewczynkami, trafiła na taką jedną małą sucz, która złośliwie jej przytrzasnęła głowę drzwiami. Dwa wielkie guzy po obu stronach głowy. Moje dziecko, wtedy sześcioletnie, zareagowało dokładnie tak jak zostało potraktowane i uderzyła tę agresorkę w brzuch. Tamta się nie spodziewała, poryczała się i zadzwoniła do mamusi na skargę. A mamusia do mnie (zrobiła przez telefon taką aferę, że w końcu wychowawczyni dała mój nr telefonu), na co ja spokojnie, czy wie, co jej córka zrobiła mojej? Ona, że nie, to opowiedziałam. Dodam, że agresorka miała 12 lat. Na szczęście matka była na tyle rozsądna, że wycofała się ze swoich pretensji. Nie pojechałam po moje dzieci, bo zdarzenie miało miejsce 2 dni przed powrotem. Odpowiedz Link Zgłoś
anetuchap Re: Anetuchap 06.08.12, 18:46 Rosa,problem w tym,że ona skarżyła się wychowawczyni,która zwróciła uwagę agresorkom, które twierdziły,że to nieprawda. I tak kilka razy. Lena jest bardzooo wrażliwa i nie jest wystarczająco asertywna,aby "dowalić" takim ludziom. Pytałam jej,dlaczego nie powiedziała np.że może i ona ma chore nogi,ale za to one mają chory mózg (sama to wymyśliłam), a Lenka na to,że byłoby im przykro. I co mam na to powiedzieć? Zaczęło się Mam namyśli naśmiewanie się z jej niepełnosprawności. I na pewno będzie coraz gorzej,bo starsze dzieci coraz więcej uwagi zwracają na urodę. Będą ją gnębić,wyzywać Aż mi się ryczeć chce Przy niej gram twardziela,ale w środku to mi się wyć chce i pozabijałabym tych wszystkich baranów. Odpowiedz Link Zgłoś
tazega4 Re: Anetuchap 06.08.12, 19:33 Anetuchap nie zdawałam sobie sprawy przez co Twoja córka musi przechodzić. Teraz dużo pracy przed Wami. Wiem, że ci przykro, ale teraz skoro wybierasz sie do psychologa, zapewnij małej również sesje dot. asertywności. Zapytaj psychologa o rade i czy moze pomóc. Poza tym wniosek jaki mi sie nasuwa, to taki , że organizowanie córce wyjazdów w których są tylko "normalni" może nie jest dobrym pomysłem. 3/4 grupy moze ją zaakceptowac, ale znajdzie sie taka "jędza', jak widzisz która wystarczająco uprzykszy życie. Gdyby każdy rodzić mógł uwrażliwić swoje dziecko na niepełnosprawność innych bez wzgledu na jej stopien, twoja córka nawet nie odczułaby swojej inności fizycznej, bo tak naprawde ona niczym sie nie różni od innych. Może na obozach intergracyjnych czułaby się lepiej dopóki nie popracuje nad własną asertywnością. Odpowiedz Link Zgłoś
rosapulchra-0 Re: Anetuchap 06.08.12, 20:39 Wiem, co czujesz i bardzo wam obu współczuję. Moja najmłodsza już w Anglii, w swojej pierwszej szkole była wyśmiewana i dokuczano jej na każdym kroku. A prym w tym wiodła.. Polka, rówieśniczka mojej córki. Wyzywała ją od najgorszych używając przy wulgarnych określeń, popychała, naśmiewała się z niej, nawet z najmniejszych potknięć, buntowała angielskie dzieci przeciwko mojej córce. Na samym początku roku szkolnego ta dziewucha uderzyła moją Kiarę tak mocno w twarz, że nabiła jej siniaka i zrzuciła jej okulary. Poszłam z najstarszą do szkoły, ale nauczycielka zlekceważyła problem i nawet nie zawiadomiła o tym matki tej dziewczyny. Któregoś dnia do nas do domu przyszły nauczycielka i dyrektorka szkoły z zapytaniem i podejrzeniem, że stosujemy wobec dzieci przemoc. Okazało się, że właśnie ta dziewczyna nakłamała nauczycielce, że Kiara się skarżyła, że jest przez nas bita. Pod koniec roku szkolnego dziewczyna dała mojej Kiarze hasło do swojego konta na NK. Nie mam pojęcia po co, w każdym razie Kiara, w ramach zemsty, weszła na to konto i podpisała zdjęcie właścicielki: "jestem kurwą". Jeszcze tego samego przyszła jej matka z awanturą. Akurat wracałam ze sklepu i wchodząc po schodach słyszałam jakieś krzyki i glosy moich dziewczyn. Gdy się dowiedziałam o co w końcu chodzi, bardzo się ucieszyłam, że miałam w końcu okazję porozmawiać z jej matką. Opowiedziałam wszystko, czego dokonała jej córka wobec mojej i zapytałam, czy nadal chce iść na policję? Matka wykazała się rozsądkiem, po pierwszym szoku przeprosiła nas, kazała córce Kiarę przeprosić i zapowiedziała jej, ża za karę za jej nikczemne zachowanie nie pojedzie do Polski na wakacje, w ogóle nigdzie nie wyjedzie. Obie doszłyśmy do wniosku, że w dużym stopniu zawiniła szkoła, ponieważ tej dziewczynki o niczym nie wiedziała, a jej córka tak pięknie lawirowała, że przez prawie cały rok szkolny bezkarnie dokuczała mojemu dziecku. Na szczęście to był ich ostatni rok razem, bo po wakacjach poszły do różnych secondary schools. Odpowiedz Link Zgłoś
guderianka Re: Anetuchap 07.08.12, 14:45 U nas zaczęło się gdy córka miała ok. 6lat i zaczęła chodzić do zerówki, potem do szkoły. Tyle, że moja to twarda sztuka, nie daje sobie w kaszę dmuchać , na początku przychodziła z płaczem, ja prowadziłam masę rozmów edukujących z dzieciakami (które nie miały pojęcia nt inności i niepełnosprawności), potem nabrała pewności siebie i radzi sobie sama ignorując wyzywających, dogryzając a raczej odgryzając im się. Co przykre, 'walczy'również z dorosłymi...O ile dzieciaki nie mają takiej świadomści i stąd wynika ich okrucieństwo o tyle zachowanie niektórych dorosłych woła o pomstę do nieba Odpowiedz Link Zgłoś
anetuchap Re:Guderianka 07.08.12, 19:46 Super,że Twoja córa jest taka asertywna i nie pozwala sobie w "kaszę dmuchać". Lena do tej pory miała szczęście,nie dokuczano jej z powodu niepełnosprawności. Chodziła do super przedszkola,a teraz jest w szkole integracyjnej więc jest mniejsze ryzyko, że ktoś jej sprawi przykrość. Odpowiedz Link Zgłoś
bi_scotti Re: Anetuchap 07.08.12, 21:26 anetuchap napisała: > Zaczęło się Mam namyśli naśmiewanie się z jej niepełnosprawności. I na pewno > będzie coraz gorzej,bo starsze dzieci coraz więcej uwagi zwracają na urodę. Będ > ą ją gnębić,wyzywać Aż mi się ryczeć chce Przy niej gram twardziela,ale w > środku to mi się wyć chce i pozabijałabym tych wszystkich baranów. Zle sie do tego sama ustawiasz. Powaznie. Ja mam syna, ktory do konca zycia bedzie sie slinil i uzywal Depends, i 100 tysiecy innych obstacles przed nim ... ; skonczyl regularne high school i regulrane uni. Ludzie sa rozni, on tez trafil na swoich dreczycieli, bo inaczej sie nie da. Ale nie mozesz myslec o swojej corce jako o ofierze. Nie mozesz jej postrzegac jako potencjalny worek treningowy dla sku...synow w roznym wieku. Gdy sama masz to w glowie (nawet tylko pol-swiadomie), ona to wyczuwa i niechcacy wpisuje sie w obraz, ktory Ty tworzysz. Tak pisze, bo gdy nasz Mlody mial isc do szkoly, do JK (4 lata), ja i moj maz zaliczylismy prawie roczne warsztaty dla rodzicow takich dzieci jak nasze. Bylismy "dreczeni" roznymi wizjami, co sie moze przytrafic naszym dzieciom w szkole, jak sie na to przygotowac, jak dzieci na to przygotowac, jak rozmawiac z nauczycielami i rodzicami bullies etc. etc. Ale najwazniejsza message byla taka, ze to my musimy byc w 10000% przekonani, ze nasze dzieci beda OK, ze dadza sobie rade bez nas, bez zadnych doroslych, ze jakby przyszlo co do czego to nie zgina. Oczywiscie, nikt nie chce zeby sie znalazly w takie sytuacji ale musimy byc my, rodzice pierwszymi, ktorzy nie beda miec zadnych (!) watpliwosci, ze nasze dzieci sa mighty Bo sa! Na sile idacej z walki z kalectwem mozna bardzo duzo zbudowac jesli chodzi o sile charakteru i trzeba to robic dla dziecka ale rowniez dla siebie samego. Z tego, co piszesz, bylabym totalnie pissed na tych wychowawcow na obozie. Ewidentnie nie mieli pojecia co zrobic w zaistnialej sytuacji i zapieprzyli wychowawczo wobec Twojej corki ale tez i wobec tych bullies. Kanal. Musisz sobie teraz sama przemyslec co zrobic zeby Twoja Lenke faktycznie wspierac a nie tylko podpierac! To jest wielkie wyzwanie dla takich rodzicow jak my i warto poszukac pomocy fachowcow. Jak to zrobic zeby samemu uwierzyc w moc wlasnego dziecka i calym soba mu to poczucie jego wlasnej mocy wskazywac. Nie "grac twardziela" ale widziec w swoim dziecku "tough cookie" Good luck! Odpowiedz Link Zgłoś
anetaa Re: Anetuchap 06.08.12, 19:34 Współczuję sytuacji. Musisz na przyszłosc bardziej ostroznie dobierac organizatorow - moje corki (zdrowe) jezdziły rowniez na wyjazdy z dzieciakami niepelnosprawnymi i zawsze mialy one specjalne wsparcie od grupy zdrowych rowiesnikow wiec sytuacja z wyjazdem twojej corki nie jestr normą a raczej chorym od niej odchyłem. Inna sprawa ze moze corce przydaloy sie jakies wsparcie psychologiczne zeby jej poczucie wlasnej wartosci droszke podniesc - z moja corka do klasy chodzila dziewczyna z baaaardzo duzą i widoczną wadą kregosłupa - nie przeszkodziło jej to rządzic całą klasą i miec bardzo duzo kolezanek Odpowiedz Link Zgłoś
sueellen Re: Anetuchap 06.08.12, 22:39 Tez bym zabrala corke z obozu. Pamietam, ze pierwszy raz pojechalam gdy mialam 13 lat i wcale nie bylo latwo choc nie wspominalam o powrocie do domu. POtem juz bylo coraz lepiej az w koncu nie wyobrazalam sobie wakacji ze starymi, a na organizowane obozy jezdzilam do konca liceum dwa razy w roku. Zastanawia mnie jednak ten oboz jezdziecki. Tez jezdzilam konno ale dopiero od 12 roku zycia -wczesniej mi nie pozwalano gdyz podobno nie jest to dobre dla mlodego kregoslupa. Stad moje zdziwienie, ze Twoja corka jezdzila juz jako 10latka? Odpowiedz Link Zgłoś
madzioreck Re: Anetuchap 07.08.12, 20:23 I wychowawca wiedząc o tym wszystkim jeszcze Cię ochrzanił, że za często dzwonisz i zabrał dziecku telefon...? Złożyłam jeszcze skargę na sk...a. Zamiast ruszyć dupsko i rozwiązać problem, to najlepiej odciąć dziecko od rodziców... i tacy ludzie zostają opiekunami dzieci/młodzieży Odpowiedz Link Zgłoś
saguaro70 Re: Zabieram jutro córkę z obozu 06.08.12, 22:07 Jeśli szuksz potwierdzenia swojej dcyzji to... Moje zdanie jest takie, że bardzo dobrze robisz. Nie ma sensu męczyć dziecka, na samodzielność przyjdzie jeszcze czas. To już 11 latka i jeszcze 11 latka. Twój były jak to chłop. Chce aby dziecko nie wyrosł na inwalidę, takie factowskie myslenie. Wysłuchaj spokojnie jego racji, a swoje zrób. Bo to Ty po powrocie możesz miec problemy. A jakim prawem wychowawca pie..., żebyś nie odbierala telefonu od swojego dziecka???? Nienormalny. Może coś zmalował i ma stracha? Mnie też kiedyś urlop nie wyszedł. Cały zas padało. I nastapił powrót do domu po tygodniu, choć pobyt był zapłacony za 3 tygodnie. Moja matka.. Zadzwoniła do mnie kiedyś z sanatorium. Samochodu nie było, więc pociąg do Katowic, a potem autobus do Ustronia. Wróciła po niecałych dwóch tygodniach. Bo zabiegi były do bani, jedzenie do bani. Pozdrawiam cieplutko Odpowiedz Link Zgłoś