kozauwoza
05.08.12, 17:58
Zdecydowałam się wziąć do domu zabiedzonego, przestraszonego szczeniaka głównie na usilne prośby mojej 9 letniej córki. No i wszyscy zgłubieli na punkcie tego psiaka, najpierw go wyleczyliśmy, potem dość długo oswajaliśmy no i sunia rozkwita
Nie wiedziałam, że mozna żywić takie uczucia do zwierzaka, córka wyjechała i jak dzwoni do domu to głównie pyta o psa

małżonek bawi się z sunią godzinami i uczy róznych sztuczek i wykazuje anielską cierpliwość. No i są wspólne rodzinne spacery. Dużo dobrego psina wniosła do naszej rodziny.