nisar
09.08.12, 07:16
Nie bardzo rozumiem szum dookoła kary śmierci dla zabójcy o niskim IQ. Rozumiem, że można być przeciwko karze śmierci w ogóle, przyjmuję argumenty jej przeciwników (chociaż są przypadki, kiedy są dla mnie niewystarczające), ale dlaczego fakt, że ktoś jest ograniczony intelektualnie (co chyba nie równa się niepełnosprawności umysłowej) miałby być czynnikiem łagodzącym?
Dla mnie osoba która popełnia morderstwo z zimną krwią (nie mówię tu o zabójcach "przypadkowych") zawsze jest chora psychicznie, człowiek normalny nie morduje, a co ma do tego poziom intelektu?