d.o.s.i.a
11.08.12, 19:30
Droga lokalna, po jednym pasie ruchu w jedna strone. Jade spokojnie, jakies 20 km na godzine, bo lagodnie pod gorke, a tu mnie nagle jakis idiota jeden z drugim wyprzedza jadac jakies 50 km na godzine. A obok, po obu stronach drogi szeroka na metr sciezka dla pieszych. A obok pole z droga polna. No i ja sie pytam. Dlaczego jeden z drugim jedzie samochodem po mojej drodze i smiga mi i straszy, zamiast pojechac ta polna - a trzeba powiedziec, ze cala pusciutka byla i w pieknych okolicznosciach przyrody - albo dlaczego nie pojdzie na piechote skoro cala sciezke dla pieszych ma wolna?
Dlaczego nie moge spokojnie przejechac po drodze, tylko mi szmigaja i wyprzedzaja i powoduja zagrozenie w moim ruchu? Jaka to przyjemnosc jechac w metalowej puszcze, w upale, dorabiajac sie zastojow w zylach, jak obok pusciutki chodnik dla pieszych i polna sciezka - mozna spokojnie i zdrowo? No dlaczego??? Samochody powinny miec zakaz jezdzenia po drodze, bo mi przeszkadzaja i powoduja zagrozenie pedzac na zlamanie karku. Musze jezdzic z kamizelka odblaskowa, z kaskiem i gwizdkiem. Skandal.