wiewiorkazlasuzielonego
13.08.12, 22:28
witam.
oceńcie poniższą sytuację.
dziś mamy poniedziałek, byłam u rodziców we wtorek na kawce, mówiłam ,że do końca tygodnia jesteśmy zajęci bo mamy gości i może wybierzemy się na jakąś wycieczkę w góry.
w góry pojechaliśmy w czwartek - oczywiście moja mama dzwoniła aby dowiedzieć się czy jesteśmy już na miejscu- byliśmy w drodze więc powiedziałam,że jak dojedziemy to dam znać. tak też zrobiłam i poinformowałam ją,że tam gdzie jesteśmy nie ma zasięgu i że w sobotę wieczorem wrócimy.
nadeszła sobota wróciliśmy do domu od razu wzięłam się za szykowanie jedzenia więc nie miałam kiedy wykonać telefonu więc mama dzwoniła do mnie, ja nie odbierałam więc dzwoniła do męża więc ten powiedział jej ,że cało dojechaliśmy a ja jestem zajęta i dlatego nie słyszałam kiedy dzwoniła.
jak już się,ze wszystkim uporałam to oddzwoniłam na chwilkę.
nadeszła niedziela, więc znów szykowanie latanie koło gości aby niczego im nie brakowało.pojechali wieczorem do domu, a ja po prostu padłam ze zmęczenia a MOJA MAMA o pierwszej w nocy dzwoni do mnie z pretensjami,że jak ja mogłam nie zadzwonić do niej i nie powiedzieć ,że goście już pojechali.
normalnie myślałam,że się przesłyszałam ale wcale nie - pretensji miała co niemiara.
dzisiaj dla świętego spokoju popołudniu dzwonię do niej ale jest poza zasięgiem.oddzwania po jakimś czasie i mówi,że nie ma jej w domu.ja na to ok to jak wrócisz to podjedźcie do nas bo kupiłam w górach to co chciałaś.
po 19ej dzwoni i mówi " weź i przyjedź ty do nas", ja na to,że jestem zajęta bo oglądam film i nie przyjadę bo nie chce mi się z domu wychodzić, a ona na to " nie to nie" obużonym tonem i odłożyła słuchawkę.
minęła godzina a ta mi smsa przysyła " przesiąkłaś już swoim mężem, ja na twoim miejscu to już dawno u matki bym była".
i obrażona.
Powiedzcie mi czy ze mną jest coś nie tak bo już nie rozumiem tego wszystkiego.
dodam,że smarkulą nie jestem.mam 29 lat, dziecko wczesnoszkolne, a po ślubie jestem 10 lat.
o co więc chodzi????