krejzimama
15.08.12, 08:26
Wklejam kilka fragmentów jednego z tekstów w portalu Racjonalista.
Po pierwsze dlatego, że warto ten tekst przeczytać. Po drugie skłania mnie ku temu sytuacja sprzed kilku dni kiedy urażona moimi tekstami katolicka emigrantka mieszkająca w USA groziła mi nasłaniem wszystkich służb świata by zabronić mi wyrażania swoich poglądów.
Czy naprawdę wasza wiara jest tak słaba, że mogą ją obrazić słowa inaczej myślącego człowieka?
Autor ma rację pisząc, że nowi ateiści odrzucili rolę „obywateli drugiej kategorii", których można widzieć ale nie słyszeć. Tak, nowi ateiści odrzucili swoją tradycyjną rolę milczących świadków ucisku religijnego. Zrozumieli, że w tym, który milczy w obliczu tyranii- religijnej tyranii - umiera człowiek. Nowi ateiści wystąpili i zabierają głos w sprawach o globalnym znaczeniu. I co w tym złego, pytam? Czy nie jest to dobry rozwój spraw? Ostatecznie, czy wolność wypowiedzi nie jest dla każdego? Czy wolność słowa nie jest dla wszystkich ludzi, zarówno teistów, jak ateistów?
Przede wszystkim autor twierdzi, że nowi ateiści walczą z Bogiem w kwestii sprawiedliwości i niesprawiedliwości na świecie. Nic nie może być dalsze od prawdy. Dla nowych ateistów Bóg nie istnieje — Bóg jest wytworem ludzkiej wyobraźni. Tak więc ateiści nie mogą prowadzić walki z czymś lub kimś, kogo nie ma. Nowi ateiści walczą z teistami — z wierzącymi w boga, szczególnie zaś tymi, którzy chcą siłą narzucić swoją ideę boga i dobra religijnego na innych; tymi, którzy chcą, byśmy przyjęli ich dogmaty, bo inaczej nas zabiją. Historia pełna jest przykładów okrucieństwa i niesprawiedliwości popełnianych w imieniu Boga — dżihadyści, krzyżowcy, inkwizycja i terroryzm.
Żródło pod tym linkiem