marusia_ogoniok_102
16.08.12, 17:58
Ludzie, pomóżcie.
Od maja leżę do góry brzuchem (który najpierw bolał mnie z nerwów na temat matury, potem - o wyniki rekrutacji, a teraz... teraz boli z ogólnej nerwicy lękowej, która powiększa się z dnia na dzień). Nie wiedziałam, że obijanie się może zmęczyć.
Chciałoby się gdzieś pojechać, ale się nie ma forsy, bo całą zdążyło się przepuścić. Czytać, pisać, malować - już się nie chce. Zaczęłam chodzić na jazdę konną, ale to dość droga przyjemność. Robię powoli prawo jazdy, którego robić nie chcę i nie lubię. Przyjaciół będę mieć, jak już do nich pojadę w październiku - chwilowo jestem prawie sama. Do roboty żadnej mnie nie chcą, a własnej robić nie mogę, bo jeden z głównych tematów mojej nerwicy to władze - czyli, między innymi, skarbówka.
I jeszcze ta pogoda.
Pierwszy raz nie mogę się doczekać szkoły. Chociaż studia to nie szkoła. I nie mogę doczekać się jeszcze bardziej.
Podrzućcie jakieś pomysły, jak spędzić następne półtora miesiąca...