drama queen czy realnie myslaca kobieta?

22.08.12, 23:08
kolezanka ma taka sytuacje - choruje jej tesciowa, na raka, niedawno zaczela chemie, mieszka daleko, sama w wielkim domu
maz ciagle w rozjazdach, ma wlasna dzialalnosc, ona pracuje na etacie
tesciowa wymaga opieki, ale jednak bardziej towarzystwa i wsparcia
maz skolowany, albo tam pedzi co 2 dni albo nadrabia pracowe zaleglosci jednoczesnie wsciekajac sie ze musi sie zajmowac matką
niestety nie planują z matką co robic dalej, jak to rozwiazac, co planowac, co zmienic
zyja z dnia na dzien w obliczu dosc tragicznej sytuacji, ktora wplywa na nich wszystkich bo chorujaca jest wdowa i ma tylko tego jedynego syna, ktos z rodziny jej teraz dorywczo pomaga
i kolezanka wsciekla sie na meza ze nic nie planuje, nie rozwaza, albo zostawia ja sama i pedzi do matki albo siedzi wsciekly, bo mysli o matce, wrecz zagrozila rozstaniem jesli czegos nie postanowia
i teraz waszym zdaniem - z tytulu - robi sceny czy realnie, trzezwo podchodzi do sprawy?
    • jola-kotka Re: drama queen czy realnie myslaca kobieta? 22.08.12, 23:16
      Robi sceny,nie rozumie meza,ktory sie boi,ze za chwile moze stracic matke,powinna mu pomoc,ciekawe jak by sie zachowywala jak to jej matka byla by chora.
    • mysia-mysia Re: drama queen czy realnie myslaca kobieta? 22.08.12, 23:27
      zagroziła rozstaniem? no faktycznie trzeźwe podejście chyba że już wcześniej planowała się rozwieść, ale pretekst to sobie akurat kiepski wybrała
    • sokhna Re: drama queen czy realnie myslaca kobieta? 22.08.12, 23:54
      Realnie myslaca??? To chyba jakis zart. Jak zaczelam to czytac to myslalam, ze ona zla, bo maz nic nie planuje jak tu mamie pomoc i ja np. sciagnac do siebie.... a nie ze jezdzi do ciezko chorej matki i za malo czasu spedza z nia!!
      Ja bys sie chyba od niej odkolezankowala... Swoja droga maz powinien sie zastanowic co zrobi zonka jak on zachoruje...
    • broceliande Re: drama queen czy realnie myslaca kobieta? 23.08.12, 00:18
      Robi sceny.
      Domaganie się "planowania" to jakiś absurd.
      Życie z dnia na dzień to właśnie niechęć do planowania, ze strachu. Samotna kobieta i ten jeden syn, straszne.
      Głupia baba (ta koleżanka), zero empatii.
    • evee1 Re: drama queen czy realnie myslaca kobieta? 23.08.12, 04:42
      Z jednego postu trudno wyciagnac wnioski, ale moze byc tez tak, ze maz po prostu chowa glowe w piasek. Przeciez jezeli matka jest powaznie chora, mieszka daleko sama w wielkim domu i oni sa jedynymi, ktorzy moga sie nia opiekowac, to jednak sytuacja wymaga przemyslenia i chocby logistycznego zaplanowania.
      Matka jest chora, ale to ze ma raka, nie oznacza, ze juz sie na tamten swiat wybiera. Rownie dobrze moze jeszcze ladnych pare lat pozyc, a przeciez nie beda sie caly czas tak szarpac, bo wtedy rozwod maja jak w banku.
      • lauren6 Re: drama queen czy realnie myslaca kobieta? 23.08.12, 08:58
        Wreszcie jakiś sensowny post. Nigdzie nie jest napisane, że rak teściowej to choroba śmiertelna. Kobieta może jeszcze pożyć wiele lat, ale pewnie będzie potrzebowała stałej pomocy. W takim wypadku życie z dala od jedynego syna, na zasadzie że dwa razy w tygodniu przejedzie do niej przez pół kraju, faktycznie jest bez sensu. Jeśli żona się czepia, że mąż nie próbuje tej sytuacji rozwiązać np. poprzez namówienie matki na sprzedaż domu, przeprowadzenie się bliżej, przeznaczenie reszty pieniędzy np. na leczenie lub opiekunkę, to ja się jej nie dziwie. Nie da się przeżyć życia będąc zawieszonym w próżni, bez robienia planów.
      • an_ni Re: drama queen czy realnie myslaca kobieta? 23.08.12, 10:03
        eve i lauren, dzieki ze przeczytalyscie tekst ze zrozumieniem, tak wlasnie chodzi o takie zaplanowanie i przemeblowanie zycia zeby matka byla blizej i nie trzeba bylo sie szarpac
        a maz i tesciowa odsuwaja to od siebie
        no kto cierpi najbardziej, zostawiony sam sobie? wg mnie i tesciowa i zona a facet po prostu nie umie podjac decyzji i wywrzec wplywu na matke
        • broceliande Re: drama queen czy realnie myslaca kobieta? 23.08.12, 10:08
          Naprawdę myslisz, że facet cierpi mniej?
          • aneta-skarpeta Re: drama queen czy realnie myslaca kobieta? 23.08.12, 10:16
            nie no -jasne najbardziej to cierpi zonasuspicious

            tesciowa dopiero zaczela chemię, oboje to mocno przezywają i z pewnością oboje myslą co będzie jak. Jednak byc moze boją się podjąć jakis krok ( sprzedac dom), bo to by oznaczało rezygnacje? jeszcze zyje a juz sprzedaje dom i w zasadzie czekam na smierc i wszystko juz gotowe

            ja sie dziwie zonie- powinna wspierac meza, powinni jezdzic na zmianę i poczekac troche az tesciowa sama dojrzeje do decyzji o zmiane miejsca zamieszkania

            kobieta i tak ma duzo na głowie
          • an_ni Re: drama queen czy realnie myslaca kobieta? 23.08.12, 10:31
            jest wiele innych szczegolow, ktorych tu nie opisalam, tak to troche wyglada, wiadomo ze jest przerazony, nie wie co zrobic, ale to nie jest sytuacja do przeczekania i zalamywania rąk, bo nie tkwi w tym tylko matka i syn, ale i żona, ktora musi rezygnowac z wielu rzeczy na ich rzecz
            ja nie mialabym tyle cierpliwosci, bo są jeszcze inne kwestie ciagnace sie od paru lat- dom, mieszkanie, miejsce zamieszkania, wyjazd i powrot z zagranicy i to wszystko bardziej pod męża niż pod żonę
            pisze tego posta, opowiadajac o tym, bo coz ona zyje tym od paru miesiecy, (co odbija sie na jej zdrowiu!) a ja z nią, i z jednej strony rozumiem jej walke o siebie w tym "trojkacie", z drugiej majac dziecko i rodzine ze starymi rodzicami z obu stron, wiem jak zycie potrafi zaskoczyc i nie ma prostych rozwiazan, albo moze są, ale nie zawsze optymalne i nie zawsze od razu
            tak chcialam poznac kilka innych punktow widzenia
            • aneta-skarpeta Re: drama queen czy realnie myslaca kobieta? 23.08.12, 10:49
              skoro nie piszesz o kilku waznych szczegółach to trudno o jakąś w miarę obiektywną opinię, bo opieramy sie na tym co piszesz

              a z tego co poszesz to dla mnie wygląda to tak, że chłop załamany, przeciążony i jeszcze mu baba nad głową trzeszczy " zeby szybo podejmowal decyzje, bo mama stygnie"

              choroba matki to trudny czas, jako żona powinna byc wsparciem i uswiadomic sobie, ze na jej zyciu takze to sie odbije- nie ma zmiluj

              i na co zona liczy? ze sie tesciowa wprowadzi do nich? czy ze sprzedadzą w tym trudnym momencie dom i kupią miła kawalerke koło nich? jakie ma plany?
              • broceliande Re: drama queen czy realnie myslaca kobieta? 23.08.12, 11:15
                Ja się bardziej zidentyfikowałam z matką, bo też mam jednego syna.
                To wygada tak, jakby synowa już z matką chciała skończyć, ma być tak albo tak. Bo ona chce wiedzieć na czym stoi.
                A to się tak nie da.
                Dla umierającego i najbliższych (tutaj tylko syna) ani śmierć ani konieczność ostatecznych decyzji nie jest oczywista.
                Nie wyobrażam sobie wywierania jakiejkolwiek presji na moim mężu w takiej sprawie.
                • mysia-mysia Re: drama queen czy realnie myslaca kobieta? 23.08.12, 11:21
                  broceliande napisała:

                  > Ja się bardziej zidentyfikowałam z matką, bo też mam jednego syna.
                  > To wygada tak, jakby synowa już z matką chciała skończyć, ma być tak albo tak.
                  > Bo ona chce wiedzieć na czym stoi.
                  > A to się tak nie da.

                  dokładnie
                • an_ni Re: drama queen czy realnie myslaca kobieta? 23.08.12, 12:26
                  nie wiem dlaczego i ty i aneta-skarpeta tak to odbieracie
                  wlasnie jej chodzi o to zeby matka miala wsparcie na stale, a nie dorazne i wymuszone, badz okraszone wyrzeczeniami, nieporozumieniami itd
                  a sprzedaz domu i tak byla w planach, ba nawet mieszkanie z tesciowa zanim zachorowala
                  • aneta-skarpeta Re: drama queen czy realnie myslaca kobieta? 23.08.12, 12:40
                    ale moze w obliczu choroby nie maja glowy o tym myslec i muszą sie z tym oboje oswoic?

                    sytuacja jest drazliwa, delikatna, wiele napięc, a pani zona musi juz i teraz miec decyzje

                    niech sie chlop ogarnie troche ochlonie i ODPOCZNIE mu glowa chwile

                    a zona nie moze meża wyreczac czasowo w opiece nad matka, albo zaprosci matke na kilka dni do siebie? zeby nie bylo mowy o sprzedazy tylko w goscine, wtedy matka odpocznie miedzy chemiami np, etc?
                    • an_ni Re: drama queen czy realnie myslaca kobieta? 23.08.12, 12:44
                      przeczytaj dokladniej moje posty
        • mysia-mysia Re: drama queen czy realnie myslaca kobieta? 23.08.12, 10:52
          no tak, ale piszesz "niedawno zaczęła chemię" więc chyba nie choruje długo
          może mąż jest wciąż w początkowym w szoku i potrzebuje najpierw trochę ochłonąć zanim zacznie planować a ona mu już z rozwodem wyjeżdża
          • lauren6 Re: drama queen czy realnie myslaca kobieta? 23.08.12, 11:36
            Pisała, że choroba ciągnie się od miesięcy, więc to nie jest aż taka świeża sprawa.
            • mysia-mysia Re: drama queen czy realnie myslaca kobieta? 23.08.12, 12:07
              lauren6 napisała:

              > Pisała, że choroba ciągnie się od miesięcy, więc to nie jest aż taka świeża spr
              > awa.

              no może; ale w takim razie chemia to nowa terapia, może pomoże? nie wydaje mi się stosowne w tym momencie nalegać na starszą panią żeby sprzedawała dom i przeniosła się bliżej
              autorka pisała o tym, że mąż podróżował dużo za granicę, tak? (już nie chce mi się szukać) być może żona jest zmęczona jego ciągłą nieobecnością i to rozumiem, ale straszenie rozwodem w momencie gdy jego matka jest ciężko chora uważam za niesmaczne
              • an_ni Re: drama queen czy realnie myslaca kobieta? 23.08.12, 12:29
                matka choruje od 2 miesiecy
                maz podrozuje i po Polsce i zagranice
                nie no doslownego straszenia rozwodem nie bylo, ale obowiazek podjecia decyzji owszem, do konca roku
                a do konca roku jest ledwie 4 miesiace
                plany zmian - sciagniecia matki, zamieszkania razem itd ciagna się od 2 lat

                nie myslicie ze zgoda na mieszkanie z tesciowa to i tak duzo?
                wg mnie za duzo!
                • aneta-skarpeta Re: drama queen czy realnie myslaca kobieta? 23.08.12, 12:42
                  skoro im niespieszno do zamieszniania tesciowej z ukochana synową to moze warto sie zasnanowic czemu?
                  a co bedzie z pieniedzmi za dom? synowa ostrzy sobie ząbki na nie? czy tesciowa dostanie do zagospodarowania wg wlasnego uznania?

                  skoro tesciowa miala mieszkac z nimi ( nie rozumiem czemu to za duzo, chora matka mojego meza zawsze bedzie mogla zamieszkac znami, tak jak moja), to czemu nie wezma jej np na tydzien? bez koniecznosci sprzedazy domu w najgorszym momencie handlowym?
                  • an_ni Re: drama queen czy realnie myslaca kobieta? 23.08.12, 12:51
                    za duzo dopowiadasz
                    tesciowa chciala sie dolozyc do nowego domu w bardzo malym stopniu, bo jej potrzebne sa duze pieniadze na zycie codzienne- jest przywyczajona do luksusow , 4 tys miesiecznie dla jednej emerytki to chyba nie powiesz ze to norma?
                    tesciowa nie byla chora kiedy zaczeli snuc plany mieszkania razem - wlasciwie tesciowa je wysnula, bo byla samotna po smierci męża
                    zmiane m-ca zamieszkania czy nawet zakupu wiekszego mieszkania dla calej trojki moga podjac i bez sprzedazy domu, to bogata rodzina, ale w tamtych okolicach wynajecie domu jest nierealne a zostawienie go = ruina, ograbienie i zniszczenie, to wypasiony dom a wnetrze jeszcze bardziej, realna jest tylko jego sprzedaż po atrakcyjnej cenie
                    wiesz w obliczu choroby czy smierci chyba nie powinny sie liczyc zyski tylko finansowe
                    jak tesciowa nie chorowala mozna bylo sobie przedluzac sprawe i liczyc na dobrego kupca,ja tak to widze, jak i kolezanka zreszta
                    • iwoniaw Boże, co za pazerność... 23.08.12, 12:59
                      Naprawdę, przestałabyś już brnąć, bo co więcej szczegółów, to się bardziej żenująco robi... I to wypominanie przyzwyczajenia do "luksusów" za 4 tys./miesięcznie - faktycznie, porażająca kwota dla kogoś, kto musi utrzymać duży, kosztowny dom i jeszcze dochodzi leczenie.
                      Rozumiem, że jedyna akceptowalna kwota na życie dla emerytki to taka, która starcza na zakup najtańszej pasztetowej do dmuchanego pieczywa marki Carrefour i niczego ponadto. uncertain
                      • aneta-skarpeta Re: Boże, co za pazerność... 23.08.12, 13:00
                        co do kwoty 4 tys na miesiac- sa to pieniadze do fajnego zycia, ale zbey od razu luksus? w sumie jej pieniadze jej sprawa
                        • iwoniaw No więc właśnie 23.08.12, 13:12
                          Za 4 tys. prowadząc jednoosobowe gospodarstwo to można akurat bez stresu popłacić rachunki (zapewne przy dużym, "wypasionym" domu jest za co) i nie martwić się już w połowie miesiąca, za co jedzenie (normalne, nie kawior z szampanem) kupić - to, owszem, miło nie musieć wegetować, ale żeby od razu "luksusy"? Strasznie mnie to uderzyło, zwłaszcza w kontekście komentarzy o tym, jak to "siedzi" na głowie odwiedzając syna i jak to źle, że go "ciąga" do siebie. No najlepiej żeby już głowy nie zawracała i nie przejadała tego majątku, nagrobek się jakiś tani wybierze szybko i po sprawie, tylko po co ona tak zwleka a chłop się z matką cacka... uncertain
                    • aneta-skarpeta Re: drama queen czy realnie myslaca kobieta? 23.08.12, 12:59
                      czyli synowa uznala, ze tesciowa jedna noga w grobie i trza sie spieszyc?
                      jezdzic do syna na 3-4 dni i potem do siebie?
                      nie wiem jakie relacje ma matka z synem- czy syn czuje sie udreczony matką jako taką czy moze jednak problem tkwi w synowej i maż i tesciowa odkladają decyzje na nieokreslone potem?
                      • an_ni Re: drama queen czy realnie myslaca kobieta? 23.08.12, 14:59
                        nie wiem juz do czego sie odnosisz znowu z tą jedna noga w grobie, ale czyz tak troche nie jest? rak to moze nie wyrok, ale czytalas co pisalam jaki to rak i jakie byly wyniki?
                        kolezanka nie mowi wprost - "mamo zwijaj sie bo i tak ci niewiele zostalo"
                        ale z mezem to chyba ma prawo postawic sprawe jasno?
                        strasznie krytycznie ja oceniacie, ty i iwoniaw, tak wg mnie, trzeba wziac pod uwage to ze oni nie maja dzieci, oboje są jedynakami, maja po 40 -tce, od lat nie mieszkaja z rodzicami
                        a co do relacji - tego dokladnie nie wiem, ale wiem z opowiadan, tyle ze jednej strony - ze maja zdrowe podejscie, nie typowo polskie, bo to akurat rodzina quasi emigrancka, wiele lat mieszkali poza PL, stamtad a rowniez i tam mają majątek, matka nie wymusza opieki, syn i synowa nie czaja sie po spadek ani oszczednosci
                        Wszyscy maja w tej rodzinie zapewniony byt i jakas tam kasę, nie są milionerami, ale tesciowa nie jest najbogatsza z rodziny zeby nad nią z kosą stać
                        • iwoniaw To prawda, oceniam ją krytycznie 23.08.12, 15:13
                          bo jakim człowiekiem trzeba być, żeby mieć takie (jak opisujesz w kolejnych postach) podejście?
                          Co to w ogóle znaczy "z mężem ma prawo postawić sprawę jasno?" Czyli co? On nic nie czuje w tej sprawie, ma przyjąć od zaraz, że matka umrze lada chwila i nie ma się z nią (i sobą) cackać, tylko patrzeć wyłącznie na wygodę - nie, nawet nie na wygodę - na widzimisię żony? Początkowo myślałam, że ta żona sprzeciwia się wyjazdom męża do chorej matki, bo sama zostaje z jakimiś nieproporcjonalnymi obciążeniami (typu trójka mocno nieletnich dzieci, w tym niepełnosprawne), ale Ty piszesz, że oni nie mają dzieci ani że matka nie wymusza opieki; czyli syn z własnej woli jeździ do matki - najprawdopodobniej zdając sobie sprawę, że rokowania nie są najlepsze, że może im już niewiele zostało wspólnego czasu - i żona w takiej sytuacji nie może przeżyć tego, że tak, te odwiedziny są ważne i będą trwały w tym trybie jeszcze czas jakiś (do śmierci matki lub do jakiejś spektakularnej poprawy), wręcz grozi rozwodem? No to tak, oceniam ją BARDZO krytycznie. Gdyby mój mąż zachował się tak jak ta żona, chyba bym pomyślała, że ten rozwód to chyba najlepszy pomysł dekady uncertain
                          • an_ni Re: To prawda, oceniam ją krytycznie 23.08.12, 15:56
                            iwoniaw napisała:
                            > bo jakim człowiekiem trzeba być, żeby mieć takie (jak opisujesz w kolejnych pos
                            > tach) podejście?
                            > Co to w ogóle znaczy "z mężem ma prawo postawić sprawę jasno?" Czyli co? On nic
                            > nie czuje w tej sprawie, ma przyjąć od zaraz, że matka umrze lada chwila i nie
                            > ma się z nią (i sobą) cackać, tylko patrzeć wyłącznie na wygodę - nie, nawet n
                            > ie na wygodę - na widzimisię żony?

                            ja tego tak nie widze, bedac w zwiazku chyba trzeba patrzec na potrzeby zony, z ktora dzieli sie zycie ?
                            popatrz na to z drugiej strony - czy ona nic nie czuje i ma przyjac wszystko, to co oni postanowia a raczej czego nie postanawiają, bez slowa sprzeciwu, tak jak pisalam ona w duzej mierze podporzadkowywala sie planom męża w przeszlosci a nie nalezy do kobiet bluszczow, ktore zyja przy mezu jego zyciem- i stad jej podejscie byc moze, przelalo sie jej ?

                            >Początkowo myślałam, że ta żona sprzeciwia s ię wyjazdom męża do chorej matki, bo sama >zostaje z jakimiś nieproporcjonalnymi obciążeniami (typu trójka mocno nieletnich dzieci, w >tym niepełnosprawne), ale Ty piszesz, że oni nie mają dzieci ani że matka nie wymusza opieki; >czyli syn z własnej woli jeździ do matki - najprawdopodobniej zdając sobie sprawę, że >rokowania nie są najlepsze, że może im już niewiele zostało wspólnego czasu - i żona w takiej >sytuacji nie może przeżyć tego, że tak, te odwiedziny są ważne i będą trwały w tym trybie >jeszcze czas jakiś (do śmierci matki lub do jakiejś spektakularnej poprawy), wręcz grozi >rozwodem?

                            troche dramatyzujesz i ty smile
                            przeciez oni nie żyją bez zobowiazan, mają prace, do jego matki jest jakies 400 km, 7-8 godzin jazdy, co do jego wolnej woli i żądań tesciowej, to nie wiem wiecej niz napisalam, ale jesli maja niewiele czasu powinni cos jednak postanowic - zamiast sie szarpac, mąż koleżanki ma problem z pogodzeniem obowiazkow, ilez mozna byc ciagle w trasie i w stresie?

                            > No to tak, oceniam ją BARDZO krytycznie. Gdyby mój mąż zachował się tak jak ta >żona, chyba bym pomyślała, że ten rozwód to chyba najlepszy pomysł dekady uncertain

                            dla ciebie to takie meskie zagranie, tak ? i dla wielu, w wydaniu kobiet, nie do przelkniecia
                            • aneta-skarpeta Re: To prawda, oceniam ją krytycznie 23.08.12, 16:03
                              masz racje
                              niech zona postawi ulimatum
                              koniec tego, albo ona albo matka
                              mają miesiac na sprzedaz domu, a cena ma byc taka zeby sie kupiec znalazł
                              mamusi wydawac 2.5 tys. miesiecznie- i tak bedzie miala jak paczek w maśle

                              i najpierw niech wszystko ustala z zoną- nic bez niej bo jak tak mozna
                              • an_ni Re: To prawda, oceniam ją krytycznie 23.08.12, 16:22
                                ale ja tu nie musze miec zadnej racji!!

                                masz takie doswiadczenia z zycia ze sie wczulas? to moze opowiesz?
                                • aneta-skarpeta Re: To prawda, oceniam ją krytycznie 23.08.12, 16:28
                                  chciałas znac zdanie forumek to poznałaś
                                  a że jestes zaskoczona, to trudno

                                  dla mnie żona, ktora tak się zachowuje to pirania ( jeszcze żeby mieli dzieci, ze tak wszystko na jej głowie to może, może)

                                  i czym wiecej piszesz tym gorzej koleżanka wypada
                                  • an_ni Re: To prawda, oceniam ją krytycznie 23.08.12, 16:37
                                    jestem zaskoczona skala wyciaganych wnioskow, tylko i wylacznie, glownie twoich
                                    czy kolezanka zle czy dobrze wypada w twoich oczach to akurat rybka, ja o niej zdania nie zmienię, ale dzieki temu moze uda mi sie ja wesprzec bo pokaze jej jak to moze byc odbierane
                                    • iwoniaw Re: To prawda, oceniam ją krytycznie 23.08.12, 18:01
                                      Rybka nie rybka - ja mam zdanie takie jak Aneta i zaskakujące dla mnie jest raczej, że pojawienie się takich opinii Cię zaskakuje; koleżanki wszak nie znam, sytuację wyłącznie z Twoich opisów (i tak, im bardziej szczegółowe, tym gorzej koleżanka wypada), więc trudno, żebym kierowała się jakimś osobistym uprzedzeniem. Po prostu takie ultimatum i takie zachowanie w opisanej sytuacji bardzo źle świadczy o koleżance.
                                      • an_ni Re: To prawda, oceniam ją krytycznie 23.08.12, 21:06
                                        opinie jak opinie, ale dopowiadanie sobie historii i wyciaganie z tego tak kategorycznych wnioskow, to mnie tu zadziwilo bardziej, pisze to juz chyba 3 raz a wy swoje o opinii
                                        bardziej to traktowalam jako jej histerie - ale to trzeba ja i jej meza znac, nie bede przeciez opisywac ich dokladnie - niz jakas podlosc, perfidie czy chciwosc a to wszystko co poniektorzy napisali ...
                          • ciociacesia zona dostrzega 23.08.12, 21:04
                            > dą trwały w tym trybie jeszcze czas jakiś (do śmierci matki lub do jakiejś spek
                            > takularnej poprawy),
                            ze ten jakis czas to rownie dobrze moze byc kilka lat. w koncu mama nie jest noga w grobie, ale w tym wieku i z rakiem spektakularna poprawa tez moze nie nastapic i przy takim podejsciu moze sie okazac ze beda trwac w takim zawieszeniu i rozjazdach jeszcze kilka lat, przeciez to nie do zniesienia i wykonczy cała trójke. skoro byly plany jeszcze przed diagnoza zeby mame sprowadzic na miejsce to warto by sie tym zajac, to korzystne bedzie niezaleznie od scenariusza i postepu choroby
                        • aneta-skarpeta Re: drama queen czy realnie myslaca kobieta? 23.08.12, 15:55
                          an_ni napisała:


                          > kolezanka nie mowi wprost - "mamo zwijaj sie bo i tak ci niewiele zostalo"
                          > ale z mezem to chyba ma prawo postawic sprawe jasno?

                          jakby mi mąż postawił w takiej sytuacji SPRAWĘ JASNO to bym go kopneła w dupę

                          nic jeszcze nie jest przesądzone, nawet jesli matka wisi juz nad grobem i ledwo powłuczy nogami- to są 2 miesiące od momentu rozpoczecia leczenia, to jest k.wa jego matka, a nie sąsiadka gdzie mozna sprawe posatwic jasno

                          coraz mniej sie dziwie ze facet dobity
                          mało ze wisi nad nim wizja ze matka moze odejsc- bo napewno o to sie boi to zonka srube przykreca- szybciej szybciej, nie ma na co czeka, chyba wiesz ze zaraz sie mamusia przekreci

                          ja jako zona meza ktoremu matka umiera- a jestesmy dobrym zgodnym malzenstwem- bylabym w cieniu-t rudno wszystko na mojej glowie, ale maz tez lekko nie ma, staralabym byc wsparciem, ale gł odciążyc meża jak się i wyczekiwac odpowiedni moment na tak trudne rozmowy

                          skoro temat jest poruszany od 2 lat to oboje doskonale wiedzą i nie trzeba im przypominac- teraz najwazniejsze jest zaopiekowanie sie matką

                          chlop zapierd.la od switu do nocy a zona jeszcze chce zeby zajal sie sprzedażą domu? to jest dodatkowy problem, sprawa do zalatwienia, a chlop juz ledwo zipie

                          nie dziwie sie

                          > Wszyscy maja w tej rodzinie zapewniony byt i jakas tam kasę, nie są milionerami
                          > , ale tesciowa nie jest najbogatsza z rodziny zeby nad nią z kosą stać

                          to czemu jej nie dadzą chwili spokoju? za kilka miesiecy moze sama uzna ze jednak trzeba sprzedac dom,a moze zmienila zdanie? nize sie boi sprzedac, bo to bedzie oznaczalo ze sie pogodzila ze smiercią? nie wiem
                          wiem ze trzeba poczekac
                    • lauren6 Re: drama queen czy realnie myslaca kobieta? 23.08.12, 14:36
                      4 tyś ma teraz na utrzymanie siebie i domu, czy 4 tysiące chce mieć tylko dla siebie, gdy będzie mieszkała z rodziną? Bo to różnica.
                      Po drugie, mówimy o mieszkaniu w ile osób? Coś mi gdzieś mignęło, że jest jeszcze dziecko i starzy rodzice żony, więc nie wiem czy mówimy o zamieszkaniu razem 3 osób, czy więcej.
                      Mąż i żona mieszkają sami? W domu, mieszkaniu? Dlaczego nie chcieli wcześniej zamieszkać z matką męża, skoro wyraziła taką chęć? Chodziło o zwykłe "bo z teściową się nie mieszka", czy dochodzą do tego jakieś konflikty finansowe, niezgoda charakterów itd?
                      • an_ni Re: drama queen czy realnie myslaca kobieta? 23.08.12, 15:07
                        juz mi glupio tak nadawac o obcej osobie tyle szczegolow, a poza tym nie wszystko przeciez wiem
                        pewnie polowa mysli tu ze pisze o sobie, ale nie
                        oni nie maja dzieci, a rodzice kolezanki są samodzielni, zdrowi
                        chcieli mieszkac razem, pisalam o tym, ale to nie moglo byc tylko na ich (tesciowej i męża) warunkach dlatego sie przeciagalo, no i dom sprzedac nie jest tak latwo w tamtej okolicy i po takiej cenie jaka chciala tesciowa - zawyzona!
                        akurat kolezanka z tesciowa maja super konktakt, zawsze mowila ze lepszy niz z wlasną matką i jej chorobe przezywa strasznie i byc moze dlatego jej samej posypało sie teraz zdrowie

                • mysia-mysia Re: drama queen czy realnie myslaca kobieta? 23.08.12, 14:48
                  ha ha ha smile no niby miło że żona zgadza się zamieszkać z teściową (teściowa nie chce?)

                  tylko widzisz, starsza pani chyba też powinna mieć coś do powiedzenia w tej sprawie, gdzie mieszka; no i czy tej pomocy aż tak potrzebuje? nic nie piszesz o tym, żeby była niepełnosprawna ze starości czy coś; może to mąż, jako jedynak wymyśla sobie że jest odpowiedzialny a starsza pani owszem cieszy się że synek tak często ją odwiedza ale sama radzi sobie całkiem dobrze?

                  Może wynajmą kogoś jako połączenie opiekunki z pomocą do towarzystwa na kilka godzin dziennie? Jak facet prowadzi firmę to na pewno go stać.
                  • an_ni Re: drama queen czy realnie myslaca kobieta? 23.08.12, 15:23
                    wg opowiadan ta starsza pani, ktora nie wygladala na zadna starsza pania w swoim wieku, a ma conjamniej 15 lat mlodziej, byla do czasu choroby bardzo samodzielna, żwawa, zaradna, korzystala z zycia, dogadzala sobie po latach zycia z bogatym sknerą, tylko jej sie nudzilo, bo została wdową

                    trudno powiedziec jak ona sobie radzi teraz, raz lepiej a raz gorzej, tak samo radzi sobie z tym jej syn, kolezanka wyszla z projektem racjonalizacji tej sytuacji, tyle ze chyba zbyt emocjonalnie

                • esr-esr Re: drama queen czy realnie myslaca kobieta? 24.09.12, 16:14
                  > matka choruje od 2 miesiecy

                  no rzeczywiście żona może już mieć dosyć, przepadły jej ze cztery wyjścia do opery, dwa wypady na weekend. no ma się o co pieklić. NAPRAWDĘ dwa miesiące raka z chemią to taki szmat czasu, że żona już się niecierpliwi? co za harpia. nie pomyślała że teściowa i mąż są jeszcze nieprzyzwyczajeni do myśli o śmierci? że boją się (teściowa pewnie bardziej) co będzie z chemią, ze zmianą lekarza, że może teściowa nie chce przenosić się do synowej gdy łysieje i rzyga po chemii? jakim człowiekiem trzeba być żeby w dwa miesiące po diagnozie nowotworu żądać o męża definitywnych rozwiązań?
                  na miejscu męża bym się zastanowiła czy to on nie powinien zażądać rozwodu z taką żoną. skąd się biorą tacy ludzie bez uczuć?

                  i nie, nie myślimy że zgoda na zamieszkanie z teściową to za dużo. myślimy że naszym obowiązkiem jako dzieci jest zaopiekować się starymi i schorowanymi rodzicami. uważamy też że starszego człowieka nie przeprowadza się ot tak. to nie młódka, która wszędzie znajdzie koleżanki tylko starsza, schorowana kobieta, zapewne przerażona chorobą i diagnozą.
        • anorektycznazdzira Re: drama queen czy realnie myslaca kobieta? 24.09.12, 16:50
          > no kto cierpi najbardziej, zostawiony sam sobie? wg mnie i tesciowa i zona a fa
          > cet po prostu nie umie podjac decyzji i wywrzec wplywu na matke

          Ta żona cierpi bardziej niż facet, którego matka zapadła na śmiertelną chorobę???
          Yyyy???

          Ej no, hola, hola, w jego położeniu to są większe zmartwienia, niż potrzeba podjęcia organizacyjnych decyzji!
    • nenia1 Re: drama queen czy realnie myslaca kobieta? 23.08.12, 11:10
      Rak rakowi nie równy. To, że ktoś ma raka nie oznacza, że trzeba się nim będzie opiekować do końca życia. Z raka niektórzy ludzie wychodzą i żyją jeszcze wiele lat.
      Tak samo z chemią, są ludzie którzy normalnie podczas chemii chodzą do pracy, pomijając już kwestie, że chemia trwa parę miesięcy, a nie lat.
      I co, teściowa dopiera rozpoczęła chemię i już jakieś oczekiwania, parcie na decyzje?
      Przecież nie wiadomo co będzie.
      Może teściowa wyzdrowieje i wszystko wróci do stanu poprzedniego.
      Trochę cierpliwości by się koleżance przydało.
      • zuzann-a Re: Nenia1 23.08.12, 11:35
        Nenia1 a jak Ty się czujesz i jak postępy w leczeniu?
        • nenia1 Re: Nenia1 23.08.12, 11:49
          W porządkusmile
          Jestem już po całej chemii, a 6 dni temu miałam operację. OSZCZĘDZAJĄCĄ, huuuuraaaasmile
          Siedzę na forum, ćwiczę rękę, robię pranie i planuje super wyprawę wakacyjną
          na przyszły rok, bo w tym roku musieliśmy zrezygnować (jeszcze na kraj się nie mogę zdecydować, ale chyba wygrają norweskie fiordy).

          Więc jak widać rak to nie wyrok
          A jeśli i wyrok to zawsze można próbować go odroczyćsmile
          • zuzann-a Re: Nenia1 23.08.12, 11:54
            To fajnie, życzę zdrowia i zrealizowania planówsmile
          • aneta-skarpeta Re: Nenia1 23.08.12, 11:56
            eh mam nadzieje, ze uda Ci sie zrealizowac plna wakacyjny
            marze o norweskich fiordach
      • an_ni Re: drama queen czy realnie myslaca kobieta? 23.08.12, 12:43
        no niestety tesciowa ma po 70-tce i raka trzustki i watroby
        nie wiem czy przerzut z trzustki na watrobe czy z watroby na trzustke, w kazdym razie wyniki byly bardzo złe
        jednym slowem rokowania są kiepskie a na leczeniu moze zyc pare lat nawet, bez szczesliwego finalu, tak sie mowi o raku trzustki, nie znam konkretnych danych statystycznych
        jest na morfinie, jest troche otumaniona, jej siostra mieszkajaca blisko, ale tez nie 2 kroki od niej, nie stanowi dobrego i stalego wsparcia, bo sama ma pod opieka swoja rodzine, rowniez schorowana
        zauwazcie ze syn ma prace! i kolezanka tez, ale zupelnie nie mobilną.
        a tesciowa kolezanki chciala sie przeniesc od dawna, tyle ze nie chciala zejsc z ceny za dom ... natomiast ciagala syna kilkaset km albo przyjezdzala siedziec im na glowie po pare tygodni w malym mieszkaniu w bloku
        ja bym dawno sie zbuntowala, takze ona i tak ma cierpliwosc, tyle ze jej zdrowie chyba nie, naprawde posypala sie i nie wiadomo co jej jest, mąż tez moze tak skonczyc ze stresu
        dlatego ona chce to jakos poukladac - nie wydaje sie byc rozsądna?
        • iwoniaw Nie nie wydaje się rozsądna, za to wyjątkowo podła 23.08.12, 12:53
          Wcale się nie dziwię, że chora teściowa nie spieszy się ze sprzedażą domu i przeprowadzką, skoro wizyty w domu syna są "siedzeniem im na głowie", zaś wizyty syna u niej (chorej i w podeszłym wieku) są "ciąganiem" syna do siebie.
          Ja wredną suką trzeba być, by być ZARÓWNO przeciwko opcji "teściowa w moim domu" jak i "mąż jeździ do matki w razie potrzeby", za to wymagać, by ów mąż "zrobił COŚ" z matką - znaczy przestał do niej jeździć i najchętniej jeszcze majątek przejął? Cóż, teściowa "koleżanki" może się tylko cieszyć, że "eutanazja" jest w PL nielegalna...
          • an_ni Re: Nie nie wydaje się rozsądna, za to wyjątkowo 23.08.12, 14:26
            szczeka mi opadla, nie sadzilam ze z tego mozna wyciagnac takie wnioski ...
    • iwoniaw "Koleżanka" jest naprawdę taką suką? 23.08.12, 11:23
      Teściowa "dopiero zaczęła" chemię, a ta już zestresowanemu (i zapewne niezbyt wypoczętemu na skutek kursowania do matki pomiędzy pracą) mężowi każe "podejmować decyzje"? Może o kolorze nagrobka?
      Teściowa jeszcze żyje, nie wiadomo jak się sprawa rozwinie - może umrzeć w miesiąc albo wyzdrowieć i żyć latami - teraz zarówno ona, jak i mąż potrzebują wsparcia, zrozumienia i otuchy, a nie brzęczenia "no niech się to skończy, bo ja saaaaaamaaaaaa takaaaa bieeeednaa"

      Bez względu na wszystko inne, poczekałaby może choć do zakończenia chemii - i tak wychodzi na wredną egoistkę bez śladów empatii, ale choć niech nie będzie totalną suką, co nie daje chłopu żyć w tak dramatycznej sytuacji.

      Gdyby mój mąż się tak zachował w sytuacji, gdy moja matka zachorowałaby na raka i wymagała pomocy, to rychło zweryfikowałabym swe poglądy na temat naszego związku; nie wyobrażam sobie, że mógłby się okazać tak nieczułym bucem.
      • mary_lu Re: "Koleżanka" jest naprawdę taką suką? 23.08.12, 11:29
        Też "fajny" jest pomysł, żeby teściowa w poczatkowej fazie choroby juz pozbywała się (prawdopodobnie) największego dorobku życia, czyli domu. Żeby logistycznie było łatwiej...
        • aneta-skarpeta Re: "Koleżanka" jest naprawdę taką suką? 23.08.12, 11:57
          torche tak jakby juz jedna nogą w grobie byłauncertain
    • jowita771 Re: drama queen czy realnie myslaca kobieta? 23.08.12, 11:32
      Ale jeśli czego nie postanowią? Czy koleżanka bierze pod uwagę wzięcie teściowej do siebie? Jeśli nie, a chciałaby tylko, żeby mąż mniej się przejmował matką, albo mniej do nie jeździł, to koleżanka jest suką zwykłą.
    • sadosia75 Re: drama queen czy realnie myslaca kobieta? 23.08.12, 12:03
      Ma rację bo trzeba coś zaplanować. Teściowa w jednym miejscu, oni w innym. Ona chora, sama w domu, bez opieki. W sumie nie wiadomo ile jeszcze pożyje i ciągle sama w dużym domu. A syn jeździ to tu to tam.
      Racji nie ma w tym, że odejdzie od męża jak ten czegoś nie wymyśli .
      • broceliande Ten rozwód - szczerze? 23.08.12, 14:23
        I złośliwie.
        Ten rozwód ma zastraszyć biednego męża, a także dowieść, że niby sprawy materialne nie mają znaczenia. Jak się rozwiedzie, to z niczego po teściowej nie skorzysta.
        • an_ni Re: Ten rozwód - szczerze? 23.08.12, 14:46
          ale dlaczego zakladasz ze chcialaby skorzystac? ona moze skorzystac po swoich rodzicach, jest jedynaczka, wszystko dla niej. podobnie duzo co po tesciowej , po ktorej dziedziczy syn a zona dopiero po jego smierci przeciez!
          może bardziej mąż koleżanki, bo jak na razie nie dostal nic w spadku po ojcu, to tak po emigrancku, nie po polsku ze na dzieci sie zapisuje, zapisal na żonę a ona szczerze mowiąc "przejadała" jego kase, a skapił jej za zycia bardzo.
          co do rozwodu czy rozstania to akurat zaskoczylo mnie u niej najbardziej, bo to jest swietna para, naprawde.
          • broceliande Re: Ten rozwód - szczerze? 23.08.12, 23:18
            Oczywiście to syn odziedziczy po mamie. A ona by skorzystała zostając przy nim (a nie, że odziedziczy to z koli po nim), po prostu sytuacja materialna by była lepsza.
            Ja rozumiem, bo ją bardzo tłumaczysz, że jest zdenerwowana, bo sytuacja faktycznie nieciekawa. Ale takie jest życie. Nie zawsze jest łatwo i przyjemnie.
            Wychodzi na to, że ten pomysł o rozwodzie to już taka histeria.
    • ashraf Re: drama queen czy realnie myslaca kobieta? 23.08.12, 14:47
      Praktycznie rzecz biorac ma racje, bo po przeorganizowaniu spraw byloby blizej, wygodniej, szybciej, taniej, bez stresow. Ale istnieje jeszcze aspekt emocjonalny. Nikomu nie zycze ciezkiej choroby w rodzinie, ale jesli sie taka przeszlo, rozumie sie, ze na pewne decyzje nie ma sie ani czasu, ani glowy. Oczywiscie nie powinno sie to ciagnac w nieskonczonosc, ale nagla, smiertelna i ciezka w przebiegu choroba najblizszej osoby potrafi skolowac najtezsze mozgi i najbardziej racjonalne osoby.
      • phantomka Re: drama queen czy realnie myslaca kobieta? 23.08.12, 21:39
        Z pierwszego postu wynika chyba, że żona chce zadbać o wszystkich po równo. No bo sorry, ale średnia to przyjemność dla męża żyć w rozkroku, stresie (bo nawala w pracy vide martwi się, co z mamą) I dla matki, która pewnie czuje cały ciężar tej sytuacji.
        Koleżanki mama pracowała niedawno jako opiekunka dla takiej pani, która była bodajże po udarze. Z tym, że opieka polegała głównie na towarzyszeniu tej pani, rozmowie, małych spacerach, itp. I ja bym chyba w coś takiego celowała (o ile ich stać) A wtedy oni mogą sobie mamę odwiedzać często, ale bez parcia, że trzeba.
        • an_ni ciag dalszy 24.09.12, 15:14
          stan tesciowej tak bardzo sie pogorszyl ze osoba z rodziny opiekujaca sie nia na miejscu odmowila dalszej pomocy, bo nie jest w stanie i fizycznie i organizacyjnie - ma swoja rodzine do opieki sama nie jest w pelni sprawna
          i dostali od niej dramatyczny telefon w weekend pt. ja juz nie dam rady
          przejechali zatem w 2 dni 800 km i zabrali tesciowa do 50m 2 pokojowego mieszkania na 4 p. bez windy - wniesli ja wlasciwie na plecach
          byla zaniedbana i brudna, w miedzyczasie bylo kilka sytuacji ciezkich - utrata przytomnosci
          kolezanka zostala teraz sama, bo maz wyjezdza sluzbowo
          zorganizowala pomoc niepracujacej kolezanki do tesciowej, bo nie moze wziac od tak sobie wolnego dnia w pracy
          jutro musi z tesciowa biec do lekarza, bo przenosza cale leczenie , sama - przypominam maz wyjezdza
          i jak sie podoba ? kto teraz powie ze nie byla realistka? i ze trzeba bylo planowac ...
          • gryzelda71 Re: ciag dalszy 24.09.12, 15:49
            Pisałaś,że rodzina bogata,to nie może fachowej pomocy zatrudnić?Nawet tam na miejscu.
            • lauren6 Re: ciag dalszy 24.09.12, 15:54
              A fachową pomoc da się tak od ręki załatwić w weekend?

              an_ni chodzi o to, że ludzie zostawili sprawy własnemu biegowi i dzięki temu tkwią w organizacyjnym chaosie po uszy. Gdyby zabrali się za to wcześniej matka od dawna miałaby lepszą opiekę i być może lepsze warunki.
              • gryzelda71 Re: ciag dalszy 24.09.12, 15:57
                przecież matka w weekend nie zachorowała prawda?
                No ale to trzeba zaplanować.Choć jak czytam to chyba bardziej o majątek chodzi,co z nim niż z ta kobietą.
              • aneta-skarpeta Re: ciag dalszy 24.09.12, 16:00
                żona chciala sprzedac dom tesciowej i zainwestowac te pieniadze we własny

                i o to chodzilo i odnoszę wrażenie, że zatrudnianie opieki profesjonalenj nie wchodzilo w grę, bo to dodatkowy koszt, a tam dom stygnie

                dziwi mnie też jedno- mąz podobno regularnie tam jeździł i zajmował się matką, to nie widział, że matka jest zaniedbana i wymaga wiekszej uwagi i opieki?
                • an_ni Re: ciag dalszy 24.09.12, 16:06
                  widzial, po dawce chemii miala zjazd a potem polepszalo jej sie - jak to po chemii
                  tym razem juz sie nie polepszylo, jest widocznie zbyt slaba, albo ma b. mocne powiklania
                  lekarz miejscowy nie widzial wskazan na szpital...

                  to tesciowa chciala sprzedac dom i zainwestowac w wspolny, bo nie chciala mieszkac sama, opieki nie chciala bo opiekowala sie nia bliska osoba z rodziny, ktora sama chciala sie zaangazowac, nie zacietrzewiaj sie aneto-skarpeto, naprawde, przenosisz jakies swoje projekcje na te sprawe chyba
                  • gryzelda71 Re: ciag dalszy 24.09.12, 16:08
                    A ta chemia to w domowym zaciszu była podawana?
                    • an_ni Re: ciag dalszy 24.09.12, 16:12
                      nie slyszalas o takim systemie leczenia onkologicznego ?? co tydzien czy dwa podaje sie dawke chemi i won do domu
                      kto by trzymal pacjenta przez x tygodni w szpitalu?! zejdz na ziemie
                      operacji zadnej nie bylo
                      • gryzelda71 Re: ciag dalszy 24.09.12, 16:14
                        No nie słyszałam,zwłaszcza jak sytuacja taka,że ona właściwie samotna i starsza.
                        • an_ni Re: ciag dalszy 24.09.12, 16:20
                          i myslisz ze to cokolwiek kogokolwiek obchodzi w NFZ??
                          • gryzelda71 Re: ciag dalszy 24.09.12, 16:24
                            Czyli była odmowa hospitalizacji?
                            • an_ni Re: ciag dalszy 24.09.12, 16:32
                              nie wiem tego dokladnie
                              to cos zmienia? znasz sie na tym? to podpowiedz pls
                              • gryzelda71 Re: ciag dalszy 24.09.12, 16:37
                                Nie wiesz powiadasz......
                                • arwena_11 Re: ciag dalszy 24.09.12, 18:01
                                  Teraz chemii nie podaje się na oddziale w szpitalu tylko w ambulatorium. Wiem co piszę, bo mój teść tak brał ostatni rok. Co trzy tygodnie jechał do Centrum onkologii na 6 h. Z czego 2h czekania i 3-4 podawania chemii. Po wszystkim do domu. Dzień wcześniej na badanie krwi.
                                  Takie są realia teraz. Pobyt w szpitalu kosztuje.
                                  • nenia1 Re: ciag dalszy 24.09.12, 18:15
                                    Chemię się różnie podaje, zależy od chemii i nowotworu. Jest nawet doustna, którą można stosować w domu.
                                    Poza tym, we wszystkich znanych mi przypadkach, żaden chory nie chciał leżeć w szpitalu, tylko każdy jak najszybciej chciał być w domu.
                                    I tu nie chodzi o realia, po prostu nie ma potrzeby dłużej leżeć w szpitalu.
                        • graue_zone Re: ciag dalszy 24.09.12, 21:08
                          Co więcej, na chemię często w ogóle nie kładą w szpitalu, podają w przychodni onkologicznej i po kroplówce jedziesz do domu. Mój tata tak miał.
                        • rosapulchra-0 Re: ciag dalszy 25.09.12, 10:08
                          Gryzka znowu trzepie pianę big_grin
                          • gryzelda71 Re: ciag dalszy 25.09.12, 10:18
                            O rosa znów wypłynęłabig_grin
                  • aneta-skarpeta Re: ciag dalszy 24.09.12, 16:16
                    ja się nie zatrzetrzewiam

                    piszę to co odczuwam po tym, co piszesz. ja sytuacji nie znam, znam ją tylko na tyle na ile ją nam przedstawiasz
              • an_ni Re: ciag dalszy 24.09.12, 16:01
                o toto
                ale dalej niech wypowiedza sie te kochane żonki i synowe, ktore nazywaly ja zimna suka
                ale niech zapamietaja ze to synowe opiekuja sie tesciowymi a nie synowie - bo jak synus ma matke umyc?? nie dosc ze nie umyl to nie pomyslal i posluchac zony nie chcial jak chciala zorganizowac wszystko na spokojnie a nie na hurra!
                ja wspolczuje kolezance bardzo, a to dopiero poczatek ...

                • gryzelda71 Re: ciag dalszy 24.09.12, 16:02
                  Oj zawsze może się wyprowadzić i rozwieść.
                  • an_ni Re: ciag dalszy 24.09.12, 16:07
                    tobie polecam wrocic do tematu jak bedziesz miala taka sytuacje ...
                    • gryzelda71 Re: ciag dalszy 24.09.12, 16:13
                      A czy nie było groźby rozwodu w twoim pierwszym poście?Ja popieram "koleżankę".Rozwiedzie się i problem z głowy,wszak dzieci nie skrzywdzi bo ich nie mają.
                  • lauren6 Re: ciag dalszy 24.09.12, 16:12
                    To mąż się miał rozwieść, bo taka zła i egoistyczna żona mu się trafiła.
                    • gryzelda71 Re: ciag dalszy 24.09.12, 16:15
                      W pierwszym jak wół,że:
                      kolezanka wsciekla sie na meza ze nic nie planuje, nie rozwaza, albo zostawia ja sama i pedzi do matki albo siedzi wsciekly, bo mysli o matce, wrecz zagrozila rozstaniem
                • aneta-skarpeta Re: ciag dalszy 24.09.12, 16:11
                  an_ni napisała:


                  > ale dalej niech wypowiedza sie te kochane żonki i synowe,

                  ah ten obiektywizm i brak jadubig_grin

                  a czemu mąż ma nie wpółuczestniczyc z myciu matki? może zmieniać posciel, obmywac nautralne części ciała, aby matka nie czuła dyskomfortu

                  albo np przejmuje inne obowiązki domowe, aby żonę odciążyć
                  • an_ni Re: ciag dalszy 24.09.12, 16:18
                    a czemu a czemu
                    a temu ze np wyjezdza regularnie
                    zreszta szczegolow nie znam gdzie ja myje a gdzie nie ...
                    ale troche wyobrazni wystarczy ! wytrzec szyje, rece to lajcik, moze sobie jednak wyobrazisz ze chodzi o pampersy ? tu potrzeba tez sily jesli tesciowa nie bedzie juz chodzic , stac, podnosic sie
                    no niestety ale ku temu idzie

                    • aneta-skarpeta Re: ciag dalszy 24.09.12, 16:23
                      no to trzeba zatrudnic opiekę- tu czy tam trzeba bylo sie z tym liczyc
                      sprzedaz domu jest sprawą drugorzędną

                      skoro od dwóch (?) lat byla o tym rozmowa, ale ani syn, ani jego matka de facto nic nie zrobili to widocznie mają jakiś powód i im tak strasznie na tym nie zalezy jak zonie

                      a obecna sytuacja to najgorszy czas na sprzedaz ( 3 miesiace choroby to jest dosc krótki czas tymbardziej, ze ciezko choruje od niedawna)

                      cała sytuacja jest przedstawioan przez Ciebie jakby oni z ta chorą matka bujali się od 5 lat, zona na plecach matke nosila non stop i ma dosyc i juz grozi rozwodem

                      dla mnie to pachnie czymś innym
                      • lauren6 Re: ciag dalszy 24.09.12, 16:36
                        > skoro od dwóch (?) lat byla o tym rozmowa, ale ani syn, ani jego matka de facto
                        > nic nie zrobili to widocznie mają jakiś powód i im tak strasznie na tym nie za
                        > lezy jak zonie

                        Przecież była mowa o tym, że poszło o pieniądze, bo teściowa nie chciała dokładać się do wspólnej kasy. Teraz mąż wyjeżdża w delegację, a koleżanka zostaje sama z chorą teściową na 50m. A można było tej sytuacji uniknąć.

                        > a obecna sytuacja to najgorszy czas na sprzedaz ( 3 miesiace choroby to jest do
                        > sc krótki czas tymbardziej, ze ciezko choruje od niedawna)

                        Co z tego, że choruje od niedawna. Skoro jest mowa o hospicjum trzeba o takich rzeczach mówić tu i teraz, a nie odkładać na nie wiadomo kiedy. Żeby przedłużyć życie matki potrzebne są teraz pieniądze: na opiekę, leczenie itd. W takich sytuacjach nie ma co rozpaczać, że dom idzie poniżej ceny rynkowej tylko trzeba zrobić wszystko by zdobyć pieniądze dla chorego.
                        Ja na prawdę nie wiem skąd ty wytrzasnęłaś teorię, że synowa chce złupić chorą teściową. Właśnie dzięki odkładaniu decyzji m.in. o sprzedaży domu teściowa jest teraz bez niczego, bo ani nie mieszka u siebie, ani nie ma pieniędzy z domu na leczenie.
                        • aneta-skarpeta Re: ciag dalszy 24.09.12, 16:45
                          oczywiscie trzeba bylo, ale skoro tego nie zrobili, mimo ze kazdy chciał to czemu? może powód był inny, ukryty? ja nie wiem, ale skoro sama matka wyszła kiedys z inicjatywą, ale nie dążyła do tego, skoro syn tez nie naciskał to widocznie gdzies jest jakiś głebszy problem

                          mi, szczerze, w tej sytuacji wiele rzeczy nie gra
                          • an_ni Re: ciag dalszy 24.09.12, 17:17
                            tam po trochu wszedzie nie gra, chora kobieta przezywa emocjonalna hustawke i to zrozumiale ale syn jest zdrowy i za nia odpowiedzialny ...
                            a myslala ze bedzie zyla wiecznie, bo chodzila do profesora gastrologa, ktory przez 3 lata leczyl jej bole brzucha nospą, oraz wydawala sporo kasy na dbanie o siebie - kosmetyczka, zabiegi rehabilitacyjne
                            chyba tez nie do konca wie ze jest przypadkiem prawie beznadziejnym - markery ma tak wysokie, to rak trzustki, syn nie staje na wysokosci zadania i nie rozmawiaja o tym, a podobno potrafi matce wygarnac prosto z mostu wiec moze kiedys w zlosci jej wykrzyczy prawde

                            to co stalabys obok i patrzyla? jesli bylabys z ta tesciowa zwiazana, ja bym projektowala to na siebie, ze on postapi tak samo ze mna - wlasciwie zostawi na laske losu
                            w chorobie czy nieszczesciu trzeba planowac nie tylko zalowac i wspolczuc
                            kolezanka przezyla ostatnio smierc babci - tez miala synow, nawet trzech, a tylko ona wnuczka ja odwiedzala regularnie w szpitalu psychiatrycznym! bo tam ja zabrano gdy miala omamy, utraty swiadomosci, gdzie decyzja synow zostala ponad norme dlugo - oplacali chyba lekarzy zeby ja trzymali - na wykonczenie wlasciwie - bo w konu dopadlo ja zap. pluc i umarla, miala 90 pare lat
                            maz nie ma takich doswiadczen, nawet z glupim szpitalem( nie mieszkal w PL od 30 lat, zyl w raju godnej opieki lekarskiej) a sluchac zony nie chcial
                            forma byla moze zbyt mocna, (ta o rozwodzie), ale to byla kolejna rozmowa po wielu nieowocnych i wyszlo tak jak ona przewidywala, dezorganizacja, niepotrzebny stres, meczarnia dla tesciowej, itd itp
                      • an_ni Re: ciag dalszy 24.09.12, 16:36
                        no wlasnie cale clou to jest TRZEBA BYLO
                        wszyscy na tym cierpia, i ta tesciowa, i mąż i żona
                        zostal b. wypasiony dom wyposazony na tip top na zadupiu, gdzie nie ma kto go pilnowac
                        jak myslisz ? pierwszy zglosi sie sasiad do opieki czy zlodziej do spladrowania domu?
                        • gryzelda71 Re: ciag dalszy 24.09.12, 16:39
                          Bardzo przeżywasz sytuację koleżanki.
                          • an_ni Re: ciag dalszy 24.09.12, 16:45
                            a ty projektujesz ze to moja sytuacja tak? i co ??
                            • gryzelda71 Re: ciag dalszy 24.09.12, 16:48
                              Dziwię się temu,że tak emocjonalnie podchodzisz.Bardzo musisz być związana z koleżanką.
                              • kropkacom Re: ciag dalszy 24.09.12, 16:52
                                Gryzeldo, dyskusje na ematce nawet o mało znanym dziecku sąsiadki są emocjonujące. Dyskusje, zaznaczam. Sama ją podkręcasz doskonale.
                                • gryzelda71 Re: ciag dalszy 24.09.12, 17:00
                                  Oczywiście,że sa emocjonujące.Dlatego tu jestem.
            • an_ni Re: ciag dalszy 24.09.12, 15:56
              mogla, ale sie nie zebrala ...
              teraz bylo za pozno, trzeba bylo ja zabrac
              tu na miejscu bedzie opiekunka/pielegniarka, nie ma innego wyjscia
              • gryzelda71 Re: ciag dalszy 24.09.12, 16:01
                A w tak fatalnym stanie ona nie powinna być w szpitalu?
                • an_ni Re: ciag dalszy 24.09.12, 16:10
                  byc moze w hospicjum ...
                  • gryzelda71 Re: ciag dalszy 24.09.12, 16:16
                    A do szpitala rozumiem przyjąć nie chcieli tak?
                    • an_ni Re: ciag dalszy 24.09.12, 16:21
                      czytaj wyzej
                      • gryzelda71 Re: ciag dalszy 24.09.12, 16:25
                        Ale obecnie.W ciężkim stanie i tak sobie w domu przebywa?
                        • an_ni Re: ciag dalszy 24.09.12, 16:31
                          tez nie, mowie o tamtejszym lekarzu
                          moze teraz sie to zmieni ale to i tak hospicjum, szpital moze na tydzien dwa
                          realia!!
                          • gryzelda71 Re: ciag dalszy 24.09.12, 16:34
                            Jakieś dziwne to co piszesz.
                            • kropkacom Re: ciag dalszy 24.09.12, 16:39
                              Dziwne, ze nie przyjęli do szpitala, hospicjum?
                              • gryzelda71 Re: ciag dalszy 24.09.12, 16:41
                                Dziwne,że nic w tym kierunku nie zrobili.Wiozą w ciężkim stanie kobietę 400km i do łózka w domu kładą.A na miejscu tez nie zainteresowali się o miejsce w szpitalu?Tak dziwne to wszystko.
                                • demonii.larua Re: ciag dalszy 24.09.12, 16:43
                                  Przecież pisała, że przenoszą leczenie do "tu gdzie jest teściowa". Co Ty się tak dziwisz, z tą chemią też się tak dziwiłaś - jakbyś o dziennych oddziałach np. nie słyszała.
                                  Mojej babci do hospicjum nie przyjęli. Dziwne?
                                  • gryzelda71 Re: ciag dalszy 24.09.12, 16:47
                                    Przenoszą.....teściową,bo o przenoszeniu leczenia nic nie ma mowy.Ale wiem,ze autorka bardzie zaznajomiona z finansową stroną tego wydarzenia.
                                    • an_ni Re: ciag dalszy 24.09.12, 16:51
                                      oj Rutkowskiego zgrywasz
                                    • demonii.larua Re: ciag dalszy 24.09.12, 19:21
                                      No jak nie?
                                      jutro musi z tesciowa biec do lekarza, bo przenosza cale leczenie , sama - przypominam maz wyjezdza
                                      może okularki czy cuś? tongue_out
                                • an_ni Re: ciag dalszy 24.09.12, 16:44
                                  czytasz czy snujesz domysly, jutro ida do szpitala na wizyte ustalac leczenie
                                • kropkacom Re: ciag dalszy 24.09.12, 16:44
                                  Wiesz, znam podobne sytuację i niestety trzeba samemu i się nachodzić. Syn się nie postarał to fakt.
                  • esr-esr Re: ciag dalszy 24.09.12, 16:31
                    i oczywiście żona nie mogła pomóc zorganizować opiekę dla teściowej, prawda? nie mogła zorganizować szpitala czy hospicjum szpitalnego w okolicy miejsca zamieszkania teściowej? nie, ona chciała chorą teściową, na morfinie ciągać po notariuszach żeby dom sprzedać bo to aktualnie najważniejsze było - sprzedać pod groźbą rozwodu. no sorry ale są ważniejsze sprawy niż sprzedaż domu w przeddzień śmierci.
                    naprawdę nie można człowiekowi pomóc godnie odejść, wspierać w tym wszystkim męża tylko trzeba stawiać ultimatum sprzedaży domu. masakra.
                    i to tachanie chorej matki po pietrach bez windy. żona mogła postawić mężowi ultimatum zorganizowania opieki medycznej nad matką, bądź sama się tym zająć (ewidentnie nie jest związana z teściową więc łatwiej jest jej rozmawiać z obcymi ludźmi o jej stanie, mąż może po prostu nie dać rady powiedzieć komuś że matka jest umierająca). dżizas, mam nadzieję że mój syn lepiej zainwestuje uczucia niż ten pan.
                    • an_ni Re: ciag dalszy 24.09.12, 16:42
                      ty chyba czytasz inna historie ...
                      tak ucz swojego syna jak znalezc frajerke, ktora zdejmie cala odpowiedzialnosc i ciezar opieki nad toba z synalka! brawo!!!!
                      daj mi swoje namiary zeby moja corka nie trafila a twojego ... syna
                      • esr-esr Re: ciag dalszy 24.09.12, 16:49
                        a ty chyba jesteś w to zaangażowana mocniej niż przyznajesz.
                        tak, mam nadzieję że jak ja będę umierająca i mój syn będzie tym załamany to będzie miał w domu taką frajerkę, która go w tym wesprze zamiast sprzedawać mój dom.
                        • kropkacom Re: ciag dalszy 24.09.12, 16:53
                          Nie będzie ci głupio, ze zamiast syna zorganizuje wszystko frajerka?
                          • gryzelda71 Re: ciag dalszy 24.09.12, 16:59
                            Umierającej będzie głupio .....Oj kropka......
                            • kropkacom Re: ciag dalszy 24.09.12, 17:02
                              Rozmawiamy z pozycji (uwaga!) teraz i teoretycznie. Kapujesz? Powinnaś zrozumieć.
                              • gryzelda71 Re: ciag dalszy 24.09.12, 17:05
                                Byłaby dumna,że syn ma tak wspaniałą kobietę za żonę.
                                Często gęsto osoba mniej zaangażowana załatwia formalności np pogrzebowe.
                                • kropkacom Re: ciag dalszy 24.09.12, 17:09
                                  Tu nie chodzi o pogrzeb. Ciekawe dlaczego matki synków tak często podkreślają, ze matkę ma się tylko jedną, a żon można mieć wiele. Na starość się odmienia?
                                  • esr-esr Re: ciag dalszy 24.09.12, 19:22
                                    córkę też mam, dla równowagi tongue_out

                                    było by mi głupio gdyby owa frajerka przejęła obowiązki syna gdy on baluje i ma mnie w d... w innym przypadku nie. ja wychodzę z założenia że zarówno moi, jak i męża, rodzice mogą w przyszłości wymagać opieki i być może to ja będę musiała ją zapewnić (znając nasze siostry nawet jestem pewna). wiem też, że niektóre osoby nie radzą sobie w sytuacji gdy bliska im osoba jest obłożnie chora, niektórzy panicznie boją się raka i uznają go za wyrok śmierci. myślę też że w przypadku bardzo poważnego stanu moich rodziców, gdy w dwa miesiące przejdą od stanu osoby aktywnej po zamroczoną morfiną i wyniszczoną leczeniem, nie będę w stanie swobodnie o tym rozmawiać i oczekuję od męża że wtedy on by przejął wszelkie formalności na siebie. nie wyobrażam sobie żeby mój mąż w takiej sytuacji żądał porządkowania spraw majątkowych, to nie czas i miejsce na to.
                                  • aneta-skarpeta Re: ciag dalszy 24.09.12, 19:58
                                    kropkacom napisała:

                                    > Tu nie chodzi o pogrzeb. Ciekawe dlaczego matki synków tak często podkreślają,
                                    > ze matkę ma się tylko jedną, a żon można mieć wiele. Na starość się odmienia?

                                    bo taka jest prawda?big_grin
                                    moja mama po moim rozwodzie tak mowiła, choc nie o sobie, ale o bracie moim- zebysmy zawsze trzymali sie razem
                          • an_ni Re: ciag dalszy 24.09.12, 17:26
                            ja bylabym zrozpaczona ze syn nie zajmuje sie mna tylko zwala to na zone
                            wolalbym zeby to syn, ktoremu podmywalam tylek za mlodu, w potrzebie podmywal mnie, niz obca kobieta - taka w typie ematki, co tesciowej nie pozwala za prog przejsc!
                            nie mam syna, mam corke, ale nie planuje jej obarczac takimi obowiazkami
                            zbieram na opieke
                            • gryzelda71 Re: ciag dalszy 24.09.12, 18:08
                              A ja wolałabym być piękna moda i zawsze zdrowa.
                              I niejedną już widziałam co zarzekała się,że pójdzie do domu opieki.Tylko jakoś chwile przed zmieniały zdanie,także nie pisz.
                            • esr-esr Re: ciag dalszy 24.09.12, 19:25
                              no ale tu syn zajmował się matką. po co do niej jeździł, gazetę poczytać?
          • aneta-skarpeta Re: ciag dalszy 24.09.12, 16:48
            > byla zaniedbana i brudna, w miedzyczasie bylo kilka sytuacji ciezkich - utrata
            > przytomnosci

            > kolezanka zostala teraz sama, bo maz wyjezdza sluzbowo
            > zorganizowala pomoc niepracujacej kolezanki do tesciowej, bo nie moze wziac od
            > tak sobie wolnego dnia w pracy

            a oni idą do lekarza we wtorek?! oboje oczywiscie do pracy, bo jakże by inaczej
            a matka im omdlewa, przelewa się przez ręce etc i nie wezwali lekarza, nie pojechali na ostry dyzur, nic
            ?
            • an_ni Re: ciag dalszy 24.09.12, 16:54
              idz na onkologie i dostan sie do lekarza z marszu
              idz nawet do zwyklej przychodni i dostan sie do lekarza pierwszego kontaktu
              • gryzelda71 Re: ciag dalszy 24.09.12, 16:56
                Wezwij pogotowie.Przyjedzie.
                • kropkacom Re: ciag dalszy 24.09.12, 17:03
                  Moja mam wzywała i przyjechali po dwóch godzinach i powiedzieli, ze nic nie zrobią. I co?
                  • kropkacom Re: ciag dalszy 24.09.12, 17:04
                    Do matki swojej wzywała.
                    • gryzelda71 Re: ciag dalszy 24.09.12, 17:06
                      Ale próbowała pomóc,a nie na zasadzie i tak nie przyjadą.Tak różnica.
                      • kropkacom Re: ciag dalszy 24.09.12, 17:10
                        No teraz wie, ze musi sama i nie ma co wzywać karetki.
                        • gryzelda71 Re: ciag dalszy 24.09.12, 18:09
                          Co musi sama,reanimację?Czego pogotowie właściwie odmówiło.
                      • an_ni Re: ciag dalszy 24.09.12, 17:21
                        a wzywali pogotowie, owszem, nie dali tesciowej nawet kroplowki na wzmocnienie, jak "odjezdzala" a ty sobie zaprojektowalas ze nie planowali nawet
                        szukasz sensacji , bijesz piane , żena
                        • gryzelda71 Re: ciag dalszy 24.09.12, 18:12
                          Ja wiem,że teraz napiszesz wszystko....ta koleżanka tak wszystko ze szczegółami opowiada,az dziwne,że ma na to czas ..........
                  • aneta-skarpeta Re: ciag dalszy 24.09.12, 19:56
                    kropkacom napisała:

                    > Moja mam wzywała i przyjechali po dwóch godzinach i powiedzieli, ze nic nie zro
                    > bią. I co?

                    to lepiej nie wzywać i czekac aż sie matka przekręci, bo nie rozumiem
                    autorka nie napisala, ze lekarz odmówil, napisala, ze ejszcze sie nie wybrali, choc matka byla w katastrofalnym stanie, z omdleniami na czele
              • aneta-skarpeta Re: ciag dalszy 24.09.12, 19:52
                nie mam raka, moja mama nie ma raka i nie jest w sytuacji krancowej, bez problemu zostalysmy przyjete na pogotowiu niemal z marszu
                mojej mamie byly potrzebne jakies badanie wiec wskazali jej w którym osrodku o tej godzinie- wieczorem mozna to zrobic na NFZ, pojechala, poczekala moze z 15 min i zrobili badanie

                jak matka omdlewa to sie wzywa pogotowie i przyjezdzają, albo każą przyjechac na ostry dyzur
    • anorektycznazdzira Re: drama queen czy realnie myslaca kobieta? 24.09.12, 16:46
      Postanowić, to może i coś trzeba, ale żeby dopie...ć facetowi, którego matka umiera na raka, że jak się zaraz nie weźmie w garść i czegoś nie zdecyduje, to ona się rozwodzi- trzeba mieć nawalone we łbie. Totalnie.
      • an_ni Re: drama queen czy realnie myslaca kobieta? 24.09.12, 16:59
        no to teraz ma totalnie tesciowa na glowie, powiedz z reka na sercu chcialabys tak?
        • gryzelda71 Re: drama queen czy realnie myslaca kobieta? 24.09.12, 17:01
          Ja bym się rozwiodła,a na co ona czeka?
        • dziennik.odchudzania Re: drama queen czy realnie myslaca kobieta? 24.09.12, 17:13
          A to jest kwestia chcenia? Dla mnie to kwestia przyzwoitości i obowiązku wobec potrzebującej bliskiej osoby. To naprawdę taki dramat zająć się teściową, którą się nie opiekowała jeszcze nawet chwili? No rzeczywiście, jest to przeszkoda w wygodnym i bezproblemowym życiu, ale chyba byłoby mi wstyd akurat to podnosić w przypadku śmiertelnej choroby matki męża.
        • yoko0202 chciała nie chciała 24.09.12, 19:10
          an_ni napisała:

          > no to teraz ma totalnie tesciowa na glowie, powiedz z reka na sercu chcialabys
          > tak?

          ja bym np. chciała iść pod prysznic z Cristiano Ronaldo, ale życie to nie jest koncert życzeń
          w sytuacji, gdy matka męża jest śmiertelnie chora, myślenie na zasadzie: no skaranie boskie, żebym ja musiała z teściową mieszkać - oznacza, że małżonka ma zdrowo poje**bane w główce, bo chwilowo [pewnie przez krótką chwilę zresztą] to nie jej tylna część ciała jest najważniejsza, tylko ta starsza pani.
          ale żeby to zrozumieć i zachować się w takiej sytuacji jak człowiek, to trzeba znacznie więcej empatii niż ma ta Twoja koleżanka.
          • lauren6 Re: chciała nie chciała 24.09.12, 20:14
            > w sytuacji, gdy matka męża jest śmiertelnie chora, myślenie na zasadzie: no ska
            > ranie boskie, żebym ja musiała z teściową mieszkać - oznacza, że małżonka ma zd
            > rowo poje**bane w główce

            Aleocochodzi?! Od początku tego wątku wałkowany jest temat nierozwiązanej sprawy zamieszkania chorej teściowej. Żona miała pretensję do męża, że żyją w zawieszeniu, chora na raka matka mieszka na drugim końcu kraju i nikt nie chce podjąć wiążących decyzji odnośnie przyszłości. W konsekwencji niepodjęcia tych decyzji matka znalazła się bez profesjonalnej opieki w opłakanym stanie, obecnie mieszka kątem u syna bez załatwionej jeszcze opieki medycznej i stałej opiekunki. Jej dom stoi porzucony. Tej sytuacji jest winny mąż i teściowa, bo zamiast mieć jaja i stawić czoło ekstremalnej sytuacji typowo po polsku machnęli ręką "jakoś to będzie". No i jakoś to jest. Matka jest w opłakanym stanie, synuś sobie wyjechał, a jedyna przytomna w tym układzie żona jest na forum oblewana wiadrami pomyj.
            • esr-esr Re: chciała nie chciała 24.09.12, 20:19
              no chodzi o to, że porzucony dom jest aktualnie najmniejszym problemem chyba? mnie zmroził tekst o tym, że w sytuacji gdy chora matka w stanie katastrofalnym leży u nich w domu oni nie mogą wziąć wolnego żeby z nią pójść do lekarza. po prostu czad.
              • an_ni Re: chciała nie chciała 24.09.12, 21:30
                nie dopisuj historii, na tym poziomie skakania do oczu o szczegoly nie ma dyskusji
            • aneta-skarpeta Re: chciała nie chciała 24.09.12, 20:21
              a jak było między małżonkami przed chorobą matki?
              czy mąz się zachowuje biernie tylko teraz czy generalnie ma wszystko w d?
              i po co jezdzil non stop do matki, skoro sie nią nie zajmuje?
            • dziennik.odchudzania Re: chciała nie chciała 24.09.12, 20:59
              Mam wrażenie, że tam nie chodziło o podjęcie wiążącej decyzji, tylko o podjęcie konkretnej decyzji o sprzedaniu domu za wszelką cenę. Teraz też, jako jeden z głównych problemów podnosi się to, że dom został bez opieki i go okradną - jakby to była istota sprawy. Postawę synowej trudno uznać za przytomną - postąpiła dokładnie tak jak mąż i teściowa, tzn. skończyła na histeryzowaniu, straszeniu rozwodem i gadaniu. Gdyby była przytomna przygotowałaby się na tę sytuację, co w przypadku zamożnych osób nie jest nadzwyczajnym wyczynem najeżonym trudnościami. Nawet można zorganizować ochronę do jakże cennego domu. Ech.
              Jeśli zaś żona czuje się tak głęboko, głęboko niesprawiedliwie wykorzystana, mogła powiedzieć mężowi, że jego matka jest wyłącznie jego problemem. I już. Pewnie wtedy by nie wyjechał, tylko zajął się matką.

              Swoją drogą przerażają mnie obydwoje.
            • anorektycznazdzira Re: chciała nie chciała 24.09.12, 21:02
              lauren6 napisała:
              >żona jest na forum oblewana wiadrami pomyj.

              ...na które sobie zasłużyła niczym innym tylko genialnym pomysłem przywołania do porządku chłopa, któremu matka umiera na raka, za pomocą grożenia rozwodem. Empatii trzeba mieć mniej więcej tyle, co muszla klozetowa.
            • yoko0202 Re: chciała nie chciała 24.09.12, 21:28
              lauren6 napisała:

              > Tej sytuacji jest winny mąż i teściowa, bo zamiast mieć jaja i stawić czoło ekstremalnej sytuacji typowo po polsku machnęli ręką "jakoś to będzie".

              weź się zastanów co piszesz w ogóle
              nie wiem jak można normalnie stawić czoła sytuacji, w której dowiadujesz się, że matka, ojciec czy inna najbliższa osoba jest śmiertelnie chora
              to jest szok, niedowierzanie, czarna rozpacz i czekanie na cud
              tu nie ma racjonalnego myślenia, przynajmniej na początku
              a tu jest początek - bo sytuacja jak rozumiem zaczęła się w wakacje.

              > echał, a jedyna przytomna w tym układzie żona jest na forum oblewana wiadrami p
              > omyj.
              jak taka przytomna, to w związku z ewidentnie złym stanem emocjonalnym męża (co jest zupełnie zrozumiałe), zamiast go szantażować, trzeba było zakasać rękawy i załatwić opiekę w miejscu zamieszkania małżeństwa, wynająć dom po matce a matce kawalerkę na tym samym osiedlu co oni, i postawić męża i matkę przed faktem dokonanym, ponieważ Ci dwoje są ewidentnie w rozsypce.
              no naprawdę, mieć pretensje do męża że się załamał chorobą matki i nie wie co robić, to już trzeba mieć nas***rane pod czachą
        • anorektycznazdzira Re: drama queen czy realnie myslaca kobieta? 24.09.12, 20:55
          Mówię z ręką na sercu: przede wszystkim to bym nie chciała, żeby moja teściowa miała raka. Ani matka. Ani żadna samotna ciotka w rodzinie.
          Ale gdyby już tak było, to choćby umiarkowanie wrażliwemu człowiekowi powinna się nieco zmienić optyka (!!!). Jak można ciosać kołki na głowie osobie, której najwyraźniej umiera ktoś najbliższy? Aaaaa, soooorrryy: teściowa to nikt bliski, to taka uciążliwa obca baba, która kiedyś urodziła męża, a teraz jej się wuj dlaczego wydaje, że coś ich może łączy tongue_out
          Odwrócę pytanie (ale celowo nie zaadresuję go personalnie): tak z ręką na sercu, kto by chciał mieć raka i zostać sam, ponieważ rodzina jedynego syna "nie chce", "jest przeciążona", nie życzy sobie "mieć na głowie"?



    • eliszka25 Re: drama queen czy realnie myslaca kobieta? 24.09.12, 20:48
      to troszke zalezy od kontekstu tych scen. jesli probuje mezowi uswiadomic, ze na dluzsza mete tak sie nie da i zmotywowac go do ulozenia spraw tak, zeby WSZYSTKIM bylo wygodniej (czyli np. wziac chora matke do siebie/gdzies blizej siebie), to trzezwo myslaca kobieta. jesli jednak robi mezowi sceny, bo nie podoba jej sie, ze maz tylko o matce mysli jest zazdrosna, ze "pedzi do mamusi" zamiast z zona posiedziec, to moim zdaniem jest zwyczajnie zazdrosna o czas poswiecony matce. skoro zagrozila rozstaniem, to stawiam niestety na to drugie i wspolczuje temu mezowi. matka mu umiera, a do tego jeszcze zona w domu z ciaglymi pretensjami.
    • an_ni Re: drama queen czy realnie myslaca kobieta? 24.09.12, 22:11
      konczac temat, bo skakanie do oczu, udowadnianie na sile ze to moja historia, dopisywanie historyjek itp jest tak absurdalne, ze nie ma juz co tego ciagnac
      nie powinnam wywlekac cudzej historii, ale ze sama mialam mieszane uczucia a najzwyczajniej przezywam to z kolezanka i raz jestem po jej stronie raz przeciw
      ale mam tu obraz chyba nie tylko ematki, ale i polki zony i synowej
      cala hipokryzja ematek tu wylazla jak na dloni
      tesciowa ematek to wrog nr 1 nie moze sie wtracac, przebywac w domu ematek, nie ma prawa decydowac o wnukach nawet gdy zajmuje sie nimi na codzien
      ale gdy nadchodzi godzina 0 - choroba, cierpienie, nieszczescie te rywalki, nieprzyjaciolki nagle staja sie piastunkami, oddanymi synowymi, ktore zdejmuja cala odpowiedzialnosc z glow mezow !
      do tego nie trzeba a nawet nie wolno nic planowac tylko dzialac jak bedzie potrzeba, nie martwic sie o finanse, odleglosci, prace, wlasna wygode i wlasne zycie, trzeba miec przyzwoitosc i obowiazek i wszystko pojdzie gladko
      no patrzcie Powstancy chyba sie tu odrodzili na e-mamie
      kto w to uwierzy !?
      ja nie!
      ja wierze w kolezanke, ktora jest i drama queen i realnie myslaca kobieta, jak w zyciu
      tesciowej nigdy nie powie co na ten temat mysli, nie dobije chorej polprzytomnej kobiety na morfinie, a maz po to jest a raczej dlatego sa razem ze mozna z nim o wszystkim porozmawiac i wzajemnie przyjmowac na klate rozne histerie czy inne wyrzuty
      sadzac po historiach opisywanych przez niektore z was, wasi mezowie nawet nie zajma sie wami tak jak wy deklarujecie opieke nad tesciowa, ewentualnie macie traume lub leki bo niektore z was zostawili w krytycznej sytuacji bez wsparcia
      ale warto pokreowac sie na ematce
      w wiekszosci jestescie zbyt mlode zeby miec stare tesciowe, czy matki wiec w ogole nie wiecie o czym mowicie, ja tez nie mam jeszcze takiej sytuacji, ale bede miec z matka, samotna wdowa i planuje co bedzie na kilka lat do przodu
      w ogole zauwazylam ze matki z corkami planuja a matki z synami nie, moze dlatego ze synowie maja to gdzies, a moze za bardzo cackaja sie z matkami, a moze licza na zrobi to za nich zona, siostra, corka itp
      prosze bardzo podtrzymujcie ten wzorzec, szczegolnie polecam matkom synow
      • hamerykanka Re: drama queen czy realnie myslaca kobieta? 25.09.12, 03:35
        A ja sie nie dziwie kobiecie ze panikowala, bo czarny scenarisuz stal sie faktem: tesciowa jest na jej glowie a maz opiekuje sie mamusia jej rekami , "no bo on pracuje".

        Wspolczuje jej bardzo.
        • gryzelda71 Re: drama queen czy realnie myslaca kobieta? 25.09.12, 06:44
          Powinien na czas opieki rzucić robotę.I siedzieć z matką.
          Oj wtedy by dopiero dramat synowej był.
          • hamerykanka Re: drama queen czy realnie myslaca kobieta? 25.09.12, 15:36
            Synowa tez pracuje, ale jednak maz oczekuje od niej ze z matka pojedzie do lekarza czy bedzie ja obslugiwac.
            Podwojne standardy?
            • gryzelda71 Re: drama queen czy realnie myslaca kobieta? 25.09.12, 15:41
              Powiem,że nie wiem jak oni tam żyją.
              Na gorąco relacjonuje to koleżanka.Pierwsza cześć dotyczyła sprzedaży domu,druga bardziej dramatyczna z mdlejącą teściową już u nich na niewielkiej powierzchni 50 m2.
              Nie wiem,czy żyją z firmy męża,czy raczej z pensji zony.Można w nieskończoność wymyślać.
            • aneta-skarpeta Re: drama queen czy realnie myslaca kobieta? 25.09.12, 16:24
              ja nie wiem, wymyslam teraz a;e opcji jest kilka
              - jemu sie nie chce i ucieka do kochanki, niby w delegacje
              - on jedzie ubic dobry interes, za czym idzie wymierna kasa, a ona moze wziac dzien na żądanie ?
              fakt, faktem, wrobiona w opieke zostala bezrobotna koleżankasmile
              ps. moze tesciowa, w glupi sposob fakt, liczyła ze da sobie rade sama u siebie, bo wiedziala, ze u syna bedzie przerzucana miedzy zoną, a synem jak śmierdzące jajo?
      • aneta-skarpeta Re: drama queen czy realnie myslaca kobieta? 25.09.12, 07:14
        ale Ci się ulałobig_grin
    • joanna35 Re: drama queen czy realnie myslaca kobieta? 25.09.12, 07:08
      Po lekturze całego wątku wniosek jest - jeden 3/4 e-ma tek w ogóle nie wie o czym mówi i nigdy nie musiały długofalowo niczego poświęcić dla innej osoby. Łatwo być dobrym cudzym kosztem, oj łatwo.
      • gryzelda71 Re: drama queen czy realnie myslaca kobieta? 25.09.12, 07:13
        A koleżanka z wątku poświęca się długofalowo?Jak ten czas to już za długo niech zrealizuje groźbę.Czy jednak nie tylko mąż z matka nie potrafią podjąć decyzji?
      • aneta-skarpeta Re: drama queen czy realnie myslaca kobieta? 25.09.12, 07:15
        spokojnie, tesciowa przyjechala do nich w weekend, to już długofalowo?
        • joanna35 Re: drama queen czy realnie myslaca kobieta? 25.09.12, 07:24
          Chyba nie doczytałaś, że planują przenieś leczenie do tej miejscowości, więc będzie długofalowo. Mąż urządził się bardzo wygodnie i szczerze mówiąc wiedzialam od pierwszego postu, że tak będzie.Trójka ludzi na 50 m? To będzie generować konflikty. A najbardziej oberwie synowa, bo zarówno mąz , jak i teściowa będą oczekiwać, ze ona stanie na głowie i wszystkich zadowoli. Teściowej należało od początku załatwić profesjonalną opiekę, nie osobę dochodzącą z rodziny.
          • joanna35 Re: drama queen czy realnie myslaca kobieta? 25.09.12, 07:27
            I jeszcze jedno, wiesz, jak schodzi się po schodach z cięzko chorą, bardzo słabą osobą? A to jest czwarte piętro.
            • aneta-skarpeta Re: drama queen czy realnie myslaca kobieta? 25.09.12, 07:34
              domyslam się, nawet z zakupami ciezko wejsc na 4 pietro bez windy

              dlatego dziwię się, że ktoś kupuje te mieszkania
            • gryzelda71 Re: drama queen czy realnie myslaca kobieta? 25.09.12, 07:37
              Skoro sa dobrze sytuowani mogą zatrudnić całodobową opiekunkę,a nawet wynająć matce mieszkanie.Skoro mąż nie umie,nie jest w stanie może dla własnego spokoju zrobić to żona.
              Kurcze czemu jestem pewna,że gdyby sytuacja była odwrotna,czyli jej matka chora,a ona rozmemłana,to gromy byłyby na męża,że nie wspiera i nie wyręcza.
              • joanna35 Re: drama queen czy realnie myslaca kobieta? 25.09.12, 07:40
                > Kurcze czemu jestem pewna,że gdyby sytuacja była odwrotna,czyli jej matka chora
                > ,a ona rozmemłana,to gromy byłyby na męża,że nie wspiera i nie wyręcza.
                A ja myślę, ze forumki byłby bardziej wyrozumiałe - wszak to obowiązkiem kobiety jest się poświęcać.
                • gryzelda71 Re: drama queen czy realnie myslaca kobieta? 25.09.12, 07:51
                  Nie sądzę."Mężu" by się dostało.
                  Jak na razie nie ma tu poświęcenia.A jak sama myśl,że jakiś czas(z opisu krótki)teściowa pozostanie w ich domu i trzeba się nią zająć jest nie do udźwignięcia może żona powinna przenieść się do rodziców.Ze o realizacji groźby już nie przypomnę.
                  Nie mam pojęcia jak ich życie przebiegało,szczęśliwi byli,czy nie,ale za dużo w tym watku było o tym nieszczęsnym domu i jego sprzedaży.Jakby tylko to się liczyło.
                  • joanna35 Re: drama queen czy realnie myslaca kobieta? 25.09.12, 08:02
                    Gryzeldziu, Gryzeldziu spokojnie, jak zrozumiałam koleżanka Autorki rozważala rozwód przy niej nie przy mężu. Owszem, było o sprzedaży, ale przecież synowa nie chciała teściowej zostawić bez opieki, samej. Robicie z babki potwora, a ona jest naprawdę trzeźwo myślącą kobietą. A trzeźwe myślenie niekoniecznie musi polegać na wyrolowaniu innych tylko na takim rozwiązaniu sprawy, zeby wilk był syty i owca cała.
                    • gryzelda71 Re: drama queen czy realnie myslaca kobieta? 25.09.12, 08:21
                      W pierwszym poście było,że postawiła "mężu" ultimatum,że ma coś z tym zrobić.
                      Może i realnie na zasadzie wilk cały i owca sytawink,ale koleżanka na forum przedstawiła ją w bardzo złym świetle.
                • aneta-skarpeta Re: drama queen czy realnie myslaca kobieta? 25.09.12, 07:52
                  joanna35 napisała:

                  > > Kurcze czemu jestem pewna,że gdyby sytuacja była odwrotna,czyli jej matka
                  > chora
                  > > ,a ona rozmemłana,to gromy byłyby na męża,że nie wspiera i nie wyręcza.
                  > A ja myślę, ze forumki byłby bardziej wyrozumiałe - wszak to obowiązkiem kobiet
                  > y jest się poświęcać.

                  zpostów wynika, ze mąż jezdzil do matki, wiec nie wiem na ile on tą sytuację olewa
                  do weekendu problem byl inny
                  mąż za duzo czasu poświeca matce, a zona sama
                  • joanna35 Re: drama queen czy realnie myslaca kobieta? 25.09.12, 07:57
                    Owszem, mąż jeździł do matki, ale o ile się orientuje ze względu na bycie w rozjazdach bywał tam rzadko i na dodatek ciągle wściekły. I jestem na 99% pewna, że wściekły na matkę, ze skomplikowała mu zycie swoją chorobą. Wspólczucie współczuciem, ale trzeba znowu siąść za kólkiem i jechać 400 km. kosztem własnego czasu wolnego, kiedy można by się wyspać i poprzerzucać kanały w tv.
                    • aneta-skarpeta Re: drama queen czy realnie myslaca kobieta? 25.09.12, 08:01
                      joanna35 napisała:

                      > Owszem, mąż jeździł do matki, ale o ile się orientuje ze względu na bycie w roz
                      > jazdach bywał tam rzadko i na dodatek ciągle wściekły. I jestem na 99% pewna, ż
                      > e wściekły na matkę, ze skomplikowała mu zycie swoją chorobą. Wspólczucie współ
                      > czuciem, ale trzeba znowu siąść za kólkiem i jechać 400 km. kosztem własnego cz
                      > asu wolnego, kiedy można by się wyspać i poprzerzucać kanały w tv.

                      skoro tak, to musi byc podłym człowiekiem. niech się rozwiedzie, bo jej też szklanki wody na starość nie poda
                      • joanna35 Re: drama queen czy realnie myslaca kobieta? 25.09.12, 08:13
                        Nie musi być podlym człowiekiem. Jest po prostu człowiekiem, ze wszystkimi jego słabościami i wadami.
                • anorektycznazdzira Re: drama queen czy realnie myslaca kobieta? 25.09.12, 20:18
                  > A ja myślę, ze forumki byłby bardziej wyrozumiałe - wszak to obowiązkiem kobiet
                  > y jest się poświęcać.

                  TE forumki? Tutaj jest stylowo wyrzucać z chałupy, się rozwodzić albo urządzać piekło. Należy byc nieustępliwą, hiper-asertywną i wiedzieć czego się chce i dążyć do tego tongue_out
                  Dlatego jestem niepomiernie i pozytywnie zaskoczona, że tym razem o dziwo więcej dziewczyn kazało się kobicie popukac w głowę i przeczytac w słowniku definicję 'empatii' zamiast rzucania papierami rozwodowymi.

          • aneta-skarpeta Re: drama queen czy realnie myslaca kobieta? 25.09.12, 07:36
            żebyśmy się dobrze zrozumiały
            chodzi Ci o to, że mąż i teściowa z premedytacją mają plan wykorzystywać żonę?
            • joanna35 Re: drama queen czy realnie myslaca kobieta? 25.09.12, 07:41
              Aneto , wiem o co Ci chodzi i odpowiem na to pytanie jeżeli Ty odpowiesz na moje - ile lat zajmowałaś się osobą wymagającą całodobowej opieki?
              • aneta-skarpeta Re: drama queen czy realnie myslaca kobieta? 25.09.12, 07:59
                nie zajmowałam się kilka lat, tak jak ta żona

                moja babcia, mama mojego taty bardzo dlugo chorowała gdy bylam nastolatką i babcia byla wzieta do nas do domu, bo tak bylo wygodniej się nią opiekować dla moich rodzicow, apotem ostatnie tygodnie spedzila w szpitalu

                moja mama nie grozila wtedy rozwodem mojemu tacie, sytuacja byla trudna, ale rodzice sie wspierali- moj tata, choc pracował, moja mama pracowała -to się dzielili obowiązkami przy babci

                nie był to czas łątwy i przyjmeny, ale wspierali sie na ile potrafili.

                mało tego moja babcia miala tez córkę, ale to syn się zaopiekował swoją matką na starość


                nikt nie chcialby sie opiekowac ciezko chorą osobą. to zrozumiale, ale jak juz bliska osoba zachowuje to trzeba to wspolnie jakos przeżyć.
                mi po prostu w tej historii bardzo wiele rzeczy nie gra
                • joanna35 Re: drama queen czy realnie myslaca kobieta? 25.09.12, 08:11
                  Anetko, ale byłaś wtedy nastolatką i to nie na Ciebie spadł ciężar opieki ,a i rodzice pewnie nie obciązali Cię swoii problemami, choć przykład dali chwalebny(serio pisze).
                  Ja od dwunastu lat zajmuję się niepełnosprawnym synem. I śmiem twierdzić, ze jest mi łatwiej niż synowej z wątku, bo kocham to moje dziecko nad życie, ale nie zmienia to faktu, ze poświęciłam dla niego dużo (choć osobiście uważam, ze nie tyle dla niego co dla wygody męża). Gdybym dwanaście lat temu miała ten rozum co dzisiaj to nie kierowałabym sie emocjami, a postawiła na trzeźwe myślenie. I nikt by przez to nie ucierpiał.
                  • aneta-skarpeta Re: drama queen czy realnie myslaca kobieta? 25.09.12, 10:55
                    oczywiscie, mam ze strony rodziny przekaz taki, że choc to nie jest przyjemne to czasem trzeba sie zajac umierającą babcią- moj dziadek umierałw domu, bo takie bylo jego zyczenie i jego zona i córka, oraz syn, ktorzy mieszkają po sąsiedzku dokonali wszystkiego co możliwe, zeby mu to ułatwić- nie myslac o swojej wygodzie, tylko jego



                    ale nie chodzi tutaj o licytowanie się, po prostu ja nie mam w swoim otoczeniu zbyt wielu facetów, którzy mieli matki czy zony czy dzieci w głebokim odwłoku i chorą matkę traktowaliby na zasadzie " no żesz nie miala kiedy dostać raka" tymbardziej, ze z opisu historii wynika, ze facet zaangazowany, ale zpalątany w robotę, zajmowanie sie matką

                    choc trudno opiekowac sie chorą matką z usmiechem na ustach, bo to ciezka praca

                    a widze z opisu ( całosciowego) ze to zona w sumie jeszcze sie zbytnio tesciową nie zajmowała, a jest najbardziej tym zmeczona, a jeszcze w zasadzie sie nią nie zajmowała i najwazniejsze w tym wszystkim jest to, zeby sprzedac dom
            • joanna35 Re: drama queen czy realnie myslaca kobieta? 25.09.12, 08:23
              Oczywiście, ze nie z premedytacją - tzn. jestem tego pewna co do teściowej, bo już do męża niekoniecznie, skoro żona szukała rozwiązań, które byłyby dobre dla wszystkich, a on ją ignorował. We wszelkich trudnych sprawach/sytuacjach emocje są złym doradcą. I dobrze jeżeli mamy czas na spokojne zastanowienie się nad nimi i znalezienie dobrego rozwiązania. Tu ten czas był. Oczywiscie, nie wiemy jak będzie postępować choroba, ale nie wiem czy odesłanie kobiety do domu kiedy stan ulegnie poprawie jest dobrym rozwiązaniem.
              • aneta-skarpeta Re: drama queen czy realnie myslaca kobieta? 25.09.12, 11:01
                a może tak naprawdę tesciowa nie chciala sprzedawac domu i oddac pieniedzy z niego na budowe domu syna, bo nie czuła sie akceptowana przez synową?
                najpierw byla taka propozycja, ale tesciowa jednak zrezygnowala z pomysłu oddania kasy za dom synowi i synowej, ale nie umiala tego powiedziec?
                jakby chciala faktycznie sprzedac dom, to by sprzedała
                moze mąz był wtajemniczony? stad brak jego nacisków na matkę?

                my tego nie wiemy, ale wiemy, ze przewaznie jak ktos chce budowac dom, sprzedac dom faktycznie to cos z tym robi

                dlatego tak bardzo wsyztsko mnie dziwi w tym wątku
              • yoko0202 no jasne 25.09.12, 15:49
                joanna35 napisała:

                > We wszelkich trudnych sprawach/sytuacjach emocje są złym doradcą. I dobrze jeżeli mamy czas na spokojne zastanowienie się nad nimi i znalezienie dobrego rozwiązania.

                to najzupełniej normalne, że jak komuś umiera matka/ojciec/dziecko/siostra itp., emocje odkładamy na półeczkę i zajmujemy się kwestiami organizacyjnymi
                każdy tak robi, ten mąż jest absolutnym ewenementem
                • joanna35 Re: no jasne 26.09.12, 07:15
                  > to najzupełniej normalne, że jak komuś umiera matka/ojciec/dziecko/siostra itp.
                  > , emocje odkładamy na półeczkę i zajmujemy się kwestiami organizacyjnymi
                  > każdy tak robi, ten mąż jest absolutnym ewenementem
                  >
                  >
                  >
                  No popatrz, z mojego doświadczenia wynika, ze można pogodzić jedno i drugie. Czyzbym była ewenementem?
      • demonii.larua Re: drama queen czy realnie myslaca kobieta? 25.09.12, 07:57
        Prawda?
        Mnie będzie dotyczył ten sam problem, bo po pierwsze mam niepełnosprawną matkę, którą trzeba będzie się zaopiekować jeśli mój ojciec umrze pierwszy, snu z powiek mi to nie spędza ale rozmawiamy z rodzicami na ten temat często, bo ZMIENI to nasze życie na 100%. Mieszkamy z teściową, którą już musiałam się opiekować bo zwyczajnie jej córka uznała, że skoro mieszkamy razem to ona nie musi - na szczęście mąż sprawdził się bo odciążał mnie MIMO pracy - to był NASZ problem. Powiedzmy, że dla nas oczywistym jest pomoc coraz bardziej niedołężnym rodzicom, ale... o tym się rozmawia i to teraz kiedy jeszcze są w miarę "na chodzie", bo to w miarę może się okazać bardzo chwilowe, no tak już jest ze starzejącymi się ludźmi.
        Ze startowego postu wynika że ciała dali po trochu wszyscy, bo skoro pojawiły się pierwsze plany sprzedaży domu teściowej i zakupu wspólnego to trzeba było to dociągnąć do końca, kiedy teściowa była jeszcze zdrowa. W normalnie funkcjonującej rodzinie tak powinno to wyglądać. W momencie, gdy teściowa zachorowała, wszyscy powinni zebrać się zrobić naradę rodzinną i ustalić kto i w czym pomaga teściowej, rozważyć opcje leczenia w mieście gdzie mieszkają i zastanowić się co i jak. Teraz to musztarda po obiedzie, przyznam że też nie byłabym szczęśliwa gdyby nagle okazało się, że wszystko spadło wyłącznie na mój łeb, bo pan maż sobie wyjechał do pracy.
        I koniec.
    • soha2 Re: drama queen czy realnie myslaca kobieta? 25.09.12, 11:11
      jeśli koleżanka myśli, że w obliczu tak ciężkiej choroby można wszystko poukładać, zaplanować, ustalic, to ma zdecydowanie coś z głową
      jeśli mąż jest jedynakiem, to chyba oczywiste, że jedzie do matki, że z nią jest, opiekuje się nią
      grozenie rozwodem - panna wg mnie jest rozkapryszonym dzieciakiem, który nie skupia na sobie całej uwagi otoczenia
      ja proponuję wypiąć się na teściową - dzieci pewnie to widzą, to samo kiedyś zrobią i wypną się na rozkapryszoną matkę
      • joanna35 Re: drama queen czy realnie myslaca kobieta? 25.09.12, 12:32
        Pewnie, że nie wszystko można poukładać, ale gros rzeczy się da. Odpowiednia logistyka w takich przypadkach jest rzeczą ważną i bezcenną. Wierz mi. Niestety, kiedy słyszymy o takich sytuacjach, jak ta opisywana przez Autorkę włańczają się nam emocje, a częśc tych emocji pochodzi od naszego wewnętrznego dziecka, które się domaga, a przede wszystkim boi odrzucenia. Dlatego tak łatwo teoretyzować, że "my zawsze, my nigdy". Dlatego chłodna, rozumna kalkulacja jawi nam się jako zimna sucz. A przecież w dłuższej perspektywie może wszystkim wyjść na dobre, na czele z otoczonym właściwą opieką chorym. Stara prawda i poetka mówi, że tyle o sobie wiemy ile nas sprawdzono. Dlaczego instrukcja w samolocie mówi, zeby w razie czego matka zaczęła działać od założenia maski sobie, nie dziecku? Bo gdyby nie zdążyła maski założyć sobie to może nie mieć szansy pomóc dziecku i bardziej mu zaszkodzi niż pomoże. A przecież my matki mamy ten odruch, ze najpierw nalezy ratować dziecko, prawda? Emocje, emocje. Wbrew pozorom sytuacja w przypadku poważnej choroby jest bardzo podobna. Najczęściej poświęcamy uwage i troskę samopoczuciu chorego. Nikt nie martwi się pomagającym, ale żeby ten mógł jak najdłużej i najskuteczniej opiekować się chorym musi mieć do tego odpowiednie warunki z miejscem na odpoczynek własny i pobycie samemu włącznie.
        To tyle ogólnie, a wracając do meritum - naprawdę mąz/syn jest w porządku? Czy to nie on powinien wziąć urlop, zeby pojechać z matką do lekarza? Mówimy o pomocy, jaką żona powinna okazać mężowi. Ok, ale kiedy mąz całymi dniami jest w rozjazdach to już nie jest pomoc tylko przerzucenie odpowiedzialności na barki żony. Przecież ona też pracuje.
        • aneta-skarpeta Re: drama queen czy realnie myslaca kobieta? 25.09.12, 12:57
          ze wszystkim się zgadzam, ale...

          mąz prowadzi własną dzialalnosc- nie wiemy jaką, nie wiemy co robi, że musi byc az tak dyspozycyjny, niezastąpiony, czy ma pracownika etc

          to wszystko powinno byc, wg mnie, elastyczne z obu stron

          przykładowo czasem, mimo ze sprawa dot. moich rodziców, to moj mąż moze wziac wolne, a nie ja i cos załatwić, ale innym razem okazuje się ze trzeba jechac do jego rodzicow i wziac wolne i to ja bardziej mogę
          jakoś trzeba się dogadywac, natomiast dziwi mnie ze oboje absolutnie nie mogą wziąc 2-3 dni wolnego, zeby załatwic sprawy na spokojnie

          nic nie wiemy o relacjach miedzy małzonkami, czy facet generalnie kladzie laskę, czy faktycznie ma wszystko gdzies, a moze jest zły, ale po prostu go choroba matki przytlacza i tak to okazuje, ale wywiązuje sie z obowiązków? sama nie wiem

          niemniej jednak sprzedaz domu w tej chwili, czy pol roku temu to nie jest zbyt mądry pomysł, bo taki dom ciezko sprzedac i trzeba MIEC CZAS zeby sie tym zając
          • joanna35 Re: drama queen czy realnie myslaca kobieta? 25.09.12, 13:23
            I tu się z Toba, Anetko, całkowicie zgadzamsmile
    • gladys_g Teściowa winna, oczywiście! n/t 25.09.12, 13:33

Inne wątki na temat:
Pełna wersja