problemy rodzinne

24.08.12, 14:44
jak widac dopadają każdegowink
okazało się, ze moja mama nie jest wystarczająco kochającą babcią w oczach mojego brata

babcia- fakt- nowoczesna, nie tiutiajaca na widok wnucząt, lepiej dogaduje sie ze starszymi osobnikami, ale nie mozna powiedziec ze nie pomaga- po prostu nie cieszy sie jak dzika, bo trzeba z małą posiedziec bo lekarz, sprawa, impreza, ale ma swoje ogromne zalety

jest to po prostu kobieta nie nazbyt wylewna, ale nie oziębła- taki bardziej przyjaciel z funkcja wsparcia.

i sie okazało ze narastal ogromny problem u mojego brata, bo z racji tego ze ze strony zony jest bardzo skomplikowana sytuacja rodzinna i nie ma babci ( choć zyje) i jest jedynie prababcia to on wymyslił sobie, ze w takiej sytuacji jego mama automatycznie zapewne bedzie taką podwójną babcią i to taką fest, na 250%- bo jak sie kocha wnuki to się taką babcia jest i to wg niego logicznesmile

i w zwiazku z tym, ze babcia ( jego mama) nie spełnia tych oczekiwan to on czuje ogromny żal i traktuje to jakby babcia nie kochala wnuczki nalezycie, ze wnuczka jest jej obojętna i w zasadzie to on wszedzie widzi tiutiajace babcie, które maksymalnie idealizuje, a mamie postawił tak wysoko poprzeczkę ( nie tylko jak na jej mozliwosciwink) ze ona im nie umie sprostac- nawet nie bardzo chce, bo nie bedzie udawala ze jest tiutiu jak nie jest, bo to dla niej głupie

on ma o to do niej nieukrywaną już w tym momencie pretensje i nie rozumie kompletnie czemu nie jest tak jak on sobie to wymyslił.

wszystko wyszło z kuriozalnej sytuacji- chcieli pojechac nad morze i chcieli u mnie zostawic psa ( szczeniak totalnie rozbrykany jeszcze) zgodzilam sie dla nich, choc wiadomo ze to absorbujace dla mnie bedzie, ale jestem dobra siostra i bez pretensji, bez przymuszenia sie zgodzilam.

Jednak mieszkam z rodzicami na 1 podwórku, dwa oddzielne domy, ale podwórko małe i wspolne, a pies musialby byc jakis czas pod opieka rodziców ( bo mnie nie będzie kilka godzin), a psa nie mozna od tak zostawic samego niech lata, bo moze wyjsc pod bramą, bo jest malutki, jeszcze siusia i kupka wszędzie, a jak sie go zamknie, zapnie na długa smycz to bedzie szczekal do usranej smiercismile
tak wiec powiedzialam, ze zeby nie bylo kwasów to zeby zadzownili do mamy i porozmawiali z nią, bo mama generalnie psów nie bardzo- naszego musi znosić z dobrodziejstwem inwentarza, ale tez jest spokojny, nie wchodzi im do domu, nie musza go pilnowac, co najwyzej podkarmią jak maja chęć.

i moj brat jak sie okazalo zadzwonil do mojego taty, choc moj tata jest mocno niedoslyszacy i rozmowa z nim przez telefon jest jak ze ślepym o kolorach- polowe usłyszy, połowe dopowie, a reszte poplączewink

i zaproponował mu zeby pojechal z nimi na ten wyjazd- bo zawsze chcial a mama nie chciala, a przy okazji to psa bysmy przywieźli- jakby mimochodem
tata mowi- no sluchaj musze przemyslec sprawe bo jestem zaskoczony i jak sie okazalo nie usłyszal o psie i myslal ze źle zrozumial o wyjeżdzie
wiec dzwoni mama do nich i sie pyta- no wiec mówia o wyjezdzie taty, ale nadal nic o psie.

jak tego później słuchałam to wyszło tak ze pytali tatę o to czy może zostac pies, a tata jedzie i zostawiają go mamiewink
mama poczuła, że ktoś ją robi w lolo, ze to są podchody, bo przez tatę- a prawda rodzinna jest taka, ze zawsze,z powodu sluchu taty, wszystko przechodzi najpierw przez mamę, potem oni ew. ustalają front

i poczuła sie z tym źle, zadzwonila i powiedziala, ze robia jakies dziwne podchody. Brat sie obraził i rzucil słuchawką. ON NIE MA O CZYM Z NIĄ ROZMAWIAC, BO ON MIAŁ DOBRE INTENCJE. A wyjazd odwołany

potem zostalam zalana żalami o zachowaniu jej jako babci ( wczesniej byly tylko niewielkie zgryźliwosci),

brat do wyrywnych wobec rodziców nie nalezy. wychodzi z zalozenia ze skoro sa zdrowi, maja pieniadze i nas pod bokiem to nie musi sie juz o nic martwic- a rodzicom chodzi o to, zeby czasem wyszedł z inicjatywą, zeby rodzice czuli wsparcie w synu- bardziej duchowe

i tu szczerze przyznam, ze rodzice bratu pomagają bardzo, chocby finansowo ( gdy trzeba) i nigdy nie zostal postawiony pod scianą z problemem etc

zresztą nam też- nie czuje sie pokrzywdzona etc starają się ( rodzice) być sprawiedliwi.

no i koniec, dłuzej sie nie dało
trollom dziękuję za udział w dyskusjiwink i moje pytanie brzmi


jak wytłumaczyc bratu jego błedy w rozumowaniu i czy babcia faktycznie musi byc taka tiutiu, bo inaczej nie kocha wystarczająco? jak na to patrzycie?

licze na pełną kultury dyskusję
    • dziennik-niecodziennik Re: problemy rodzinne 24.08.12, 14:51
      zalezy jakie masz relacje z bratem...
      • aneta-skarpeta Re: problemy rodzinne 24.08.12, 14:55
        brat jest mało wylewny i dośc zamkniety w sobie, ale jestesmy bliscy sobie, z bratowa sie dobrze dogaduję- z bratową mozna pogadac z kartami na stole

        brat wszystko tłamsi w sobie i jednoczesnie jest chyba mocno nadwrazliwy na swoim punkcie- jak powiem mu " chłopie ogarnij sie bo pierd...lisz" to uzna, ze znowu wszysyc sie go czepiają

        smile
        • dziennik-niecodziennik Re: problemy rodzinne 24.08.12, 14:58
          no to spróbuj jak do dziecka. spokojnie, łagodnie, prostymi słowami i krótkimi zdaniami smile w tonie pocieszającym. albo bezpośrednio z bratową, skoro ona ogarnięta.
    • wuika Re: problemy rodzinne 24.08.12, 14:54
      Punkt 2: nie, nie wszystkie babcie takie są. Nie muszą być. Nie taka musi być babcia, żeby była dobrą babcią. Nie mówię, że babcia musi NIC i wystarczy, że jest, bo jak chce być dobrą babcią, to relacje same się nie stworzą, ale to nie znaczy, że należy na głowie stawać i nieba uchylać, żeby na miarę dobrej babci zasłużyć.

      Punkt 1: może jak krowie na miedzy? Chłopie, drugiej babci nie ma, ciesz się jedną. Nie tiuta, trudno, nie musi. Ważne, że jest, że można na nią liczyć, jakby co. To, że nie wyskakuje hop-siup do przodu to jest po prostu cecha, nie wada, nie zaleta, po prostu cecha. A jak się dwójka dorosłych ludzi nie umie dogadać, bo jeden pomyślał, drugi usłyszał, a trzeci przekręcił, to - jeśli chcesz robić za rozjemcę - wytłumacz jeszcze raz, skąd się wzięły ew. niedopowiedzenia i błędy w przekazie i niech sami się dogadują.

      I tak, jak widać, problemy może mieć każde. Najczęściej z tego samego powodu - ludzie nie chcą ze sobą gadać, lepiej sobie coś ubzdurać, a rozmowa jeszcze by coś wyklarowała i nie dałoby się trwać w dzikim uporze wink
      • marzeka1 Re: problemy rodzinne 24.08.12, 14:59
        O, się podpiszę pod tym, co napisała wuika- w podobnym tonie chciałam napisać smile
      • aneta-skarpeta Re: problemy rodzinne 24.08.12, 15:02
        no ja tu widze problme w braku szczerej rozmowy i problem spęczniał z takiej głupoty

        ale większy widzę niestety w postawie brata, który buduje sobie jakies wyimaginowane postacie i potem jest rozczarowany, ze ktos temu nie sprostał

        cos w stylu- myslałam, że maż zmieni się po slubie, czuje sie oszukanawink

        sam nie widzi swoich błedów

        mam nadzieje, ze jutro porozmawiają- bratowa bedzie nalegala na męża- mama nie chce wychodzic z inicjatywą. Będzie chcial to porozmawiają
        • wuika Re: problemy rodzinne 24.08.12, 15:08
          A bratowa jak? Uznaje babcię za dobrą babcię, czy też ma jakieś ale? Może jak więcej osób zacznie tłumaczyć bratu, że ma wymagania z kosmosu, to może się zreflektuje?
          • aneta-skarpeta Re: problemy rodzinne 24.08.12, 15:19
            bratowa ma opinie podobną do brata, ale jak z nia rozmawiałam ( na zasadzie- sluchaj pogadajmy sobie szczerze i bez owijania w bawełnę) to przyznala mi racje ( takie odniosłam wrazenie)

            powiedzialam, ze generalnie prawda jest taka, ze wymagają niemozliwego i sobie kuku robią, bo babcia, chocby sie skichali nie będzie tiutiu i albo sie z tym pogodzą i beda korzstac z relacji z babcią, albo sie obrażą i nie będą mieć babci żadnej - bo taka prawda

            no to powiedziala- no w sumie tak


            tymbardziej, ze ja widze zachowanie babci zupelnie inaczej- choc widze ze to babcia , ktora nie wpada dziki szał na widok wnucząt- ale na widok mojego syna tez nie wpadasmile i nie mam z tym problemu
    • czarnaalineczka Re: problemy rodzinne 24.08.12, 15:07
      >
      > jak wytłumaczyc bratu jego błedy w rozumowaniu i czy babcia faktycznie musi byc
      > taka tiutiu, bo inaczej nie kocha wystarczająco?

      babcia nie musi byc tiu tiu
      no i lepiej jak nie jest tiutiu niz mialaby byc zigi zigi tongue_out

      >jak na to patrzycie?

      najpierw definicja tongue_out
      dyskusja: metoda utwierdzania innych w ich błędach.

      nie masz ochoty wypic lampki wina a rodzinie powiedziec " nie moj cyrk nie moje malpy
      kocham was ,ale z walsnymi fochami i pretensjami radzcie sobie sami "?
      • konwalka Re: problemy rodzinne 24.08.12, 15:19
        a mamcia to raczej tak nieteges z czulosciami,nie?
        dzidzi nie,pieseczek nie, foch ze przygluchy tatus pierwszy sie dowiedzial i nie ponial

        ale duchowego wsparcia i inicjatywki od brata juz chce?
        moze tak demokratycznie,papalam z tym wszytskim?
        niech sie mamcia nie fochuje za bardzo
        • aneta-skarpeta Re: problemy rodzinne 24.08.12, 15:28
          moj tata jest niedosłyszący jakies 15lat

          i sie tego wtydzi i nie jest dla nikogo tajemnicą, ze on bedzie udawał ze slyszy, zeby nie wyjsc na gluchego- nie raz tak bylo i dla brata to nie nowosc

          dlatego dziwie sie ze pytal taty czy moze zostawic psa, skoro chce zabrac atte nad morze

          pewnie brat nie miał złych intensji, ale wyszło przedziwnie
        • aneta-skarpeta Re: problemy rodzinne 24.08.12, 15:29
          aha i to nie mamcia sfochowana tylko bratbig_grin
      • aneta-skarpeta Re: problemy rodzinne 24.08.12, 15:24
        ja jestem za miękka pytka i sie przejmuje, chcę zeby kazdy sie kochał i lubił itd

        wiem, głupie- choc co mialam powiedziec, to powiedzialam- bratowa zadzwonila, pogadalysmy
        i czekam na ruch brata w tej chwili
        choc zaczelam sie zastanawiac, ze moze faktycznie moze my jestesmy jakas rodzina adamsów bez uczucwink

        ja np nie bardzo sobie przypominam, zeby mama sie z nami bawila, przytulala nas ( chyba ze cos sie stalo), ale pamietam milosc rodzicielska unoszącą sie w domu- byly rozmowy, zrozumienie, wsparcie- ale bez zigi zigi

        jak juz doroslam to kontakty z rodzicami mam wrecz rewelacyjne- widze ich wady, oni moje i jest git

        tak sobie mysle, ze moze dlatego ze bratwala miala trudne dziecinstwo i nie zanzala w zasadzie kochajacego domu to idealizuje to JAK powinno to wygladac? i to sie przerzucilo na brata?

        wiem, ze jak byla w ciazy to niemal każdy ( a wtedy oni mieszkali przy rodzicach, ale na innych zasadach) mówił- ale macie szczescie darmowa nianka pod nosem, ale nie mieszkacie z tesciami- raj na ziemi

        i byc moze spodziewali sie tu wodotrysków ze strony mamy?
        • czarnaalineczka Re: problemy rodzinne 24.08.12, 15:59
          wcale nie glupie
          wresz normalne i zdrowe
          ale nie zawsze sie sprawdza

          moze jest tak ze proby wyjasnienia z twojej strony
          brat odbiera jako bronienie i usprawiedliwianie babci
          a skoro trzeba usprawiedliwiac to " cos jest na rzeczy "
          i on sie jescze bardziej utwierdza w swojej racji
          • jola-kotka Re: problemy rodzinne 24.08.12, 16:19
            Czego oczekuje twoj brat?
            Zna chyba swoja mame,wie,ze nie jest zbyt wylewna osoba,na co liczy,ze nagle sie zmieni i bedzie sie piescic z jego dzieckiem?
            Kto ma focha to nieistotne i tak sytuacja jak sama piszesz,nie jest fajna dla was wszystkich.
            Trzeba wyraznie uswiadomic bratu,ze jego oczekiwania wobec mamy,sa nie realne,bo ona taka nie jest i sory nic sie z tym nie da zrobic.
            Jednak na przykladzie swojego dziecinstwa zakladam,ze wie iz matka kocha z calego serca,ma tylko problem z okazywaniem uczuc,a moze nawet nie jest to dla niej problem ona taka po prostu jest i tyle.
            Powiedz mu,ze zatruwa atmosfere i ty tez zle sie z tym czujesz.
            Co do psa.
            To zachowal sie strasznie i tu mama moze czuc sie z tym zle,bo to jej pomoc byla mu potrzebna a nie ojca skoro on mial w tym czasie wyjechac.
            To rowniez mozna mu prosto w oczy powiedziec.
            Brat to bliska osoba i jesli nie dociera spokojnie to trzeba wytlumaczyc w bardziej dosadny sposob,ze zachowuje sie glupio i ludzie nie moga,nie sa w stanie zmieniac sie na zawolanie zeby sprostac jego wyobrazeniom o babciach,ciociach itp.
            • aneta-skarpeta Re: problemy rodzinne 24.08.12, 16:35
              szczerze to mysle, że brat byłby usatysfakcjonawany gdyby mama przy wnuczce, a ma juz 10letniego wnuka wiec doskonale wiedzial jakimi sa dziadkami- po prostu oszalala na punkcie wnuczki, ze wszelkimi konsekwencjami
              my sie wyjatkowo zachwycalismy nia gdy sie urodziła, bo jest wyjątkowo urodziwym i slodkim dzieckiem- ale będąc z nią na codzień trudno sie tym faktem ekscytowac non stop, a on to traktuje jakby babcia przestala darzyć wnuczke wystarczającym uczuciem

              dlatego ja widze ze brat powinien przede wszytskim przestac projektowac jaka powinna byc babcia, bo jest wiecznie rozczarowany ze nie jest taka jak powinna byc


              ------------------

              ja juz sie nie wtrącam- zreszta zostalam wmieszana w temat mimochodem- jednoczesnie nie chcialam brac na siebie sprawy z psem , na zasadzie " ja to juz załatwie, nie martw się", bo to jego brocha a nie moja czy to załatwi czy bedzie mu sie chcialo itd

              czekam az porozmawiaja ze sobą, dadzą sobie po raziewink i atmosfera sie oczyścibig_grin
              • jola-kotka Re: problemy rodzinne 24.08.12, 16:40
                Obawiam,sie,ze taka jego postawa brata moze tylko zaszkodzic w stosunkach babci z wnuczka a nie pomoc,przykre.
                • aneta-skarpeta Re: problemy rodzinne 24.08.12, 16:57
                  ja jestem generalnie zupełnie inna niz brat


                  i ja nie rozumiem dlaczego mama mialaby sie zmienic z okazji wnuczki, a brat nie rozumie dlaczego sie nie zmieniłasmile
        • carmita80 Re: problemy rodzinne 24.08.12, 16:09
          Konwalka fajnie to ujelas, pomyslalam to samo wink
          Nie rozumiem tez po co brat musi miec zgode rodzicow mieszkajacych w osobnym domu skoro to ty masz opiekowac sie psem? Na kilka godzin mozna psa zamknac aby byl bezpieczny i on i mieszkanie a jesli jest z tym problem to brat powienien poszukac innej opieki lub odwolac wyjazd. Co do ojca to rozumiem ze ma problemy ze sluchem ale chyba mozna temu zaradzic? Nie jest tez zupelnie gluchy skoro uslyszal w czym rzecz. Brat powinien pojsc do niego i porozmawiac o wyjezdzie w cztery oczy a nie najpierw z matka. Skoro ona.moze mu przekazac to i brat moze. Problemy ze sluchem to nie problemy z.glowa wink Ja nie wtracalabym sie, brat z matka powinien pogadac o tym co go uwiera. Te sprawy nie dotycza ciebie, ty uwazasz ze postepowanie matki jest ok. a brat ma inne zdanie, co innego czuje. Zwalanie winy na bratowa jest bie w porzadku, bo gdyby brat czul ze matka jest ok. to zona by tego nie zmienila.
          • aneta-skarpeta Re: problemy rodzinne 24.08.12, 16:22
            carmita80 napisała:

            > Konwalka fajnie to ujelas, pomyslalam to samo wink
            > Nie rozumiem tez po co brat musi miec zgode rodzicow mieszkajacych w osobnym do
            > mu skoro to ty masz opiekowac sie psem? Na kilka godzin mozna psa zamknac aby b
            > yl bezpieczny i on i mieszkanie a jesli jest z tym problem to brat powienien po
            > szukac innej opieki lub odwolac wyjazd.

            podwórko jest wspolnie wykorzystywane, zaznaczylam bratu, ze moze byc taka sytuacja, wiec dobrze bedzie jak poprosi mamę o "zgodę", ja tego pieska nie zosatwie samego w domu- pisalam czemu i brat to wie- postawilam sprawe jasno i uczciwie- on powiedzial-ok zadzwonimy

            Co do ojca to rozumiem ze ma problemy z
            > e sluchem ale chyba mozna temu zaradzic?

            jakby sie dało to by się zaradzilo

            Nie jest tez zupelnie gluchy skoro usl
            > yszal w czym rzecz. Brat powinien pojsc do niego i porozmawiac o wyjezdzie w cz
            > tery oczy a nie najpierw z matka.

            ale nie jest problem w wyjezdzie taty tylko w psie- psem mialaby sie zajmowal po czesci tez mama- inaczej- pies by ingerowal takze w zycie mamy w tym czasie, stad powinien zalatwic to z mama, skoro chcial zabrac tate ze sobą. Tak uwazam.

            oczywiscie powinien przyjechac i pogadac face to face- chcial zalatwic to przez telefon z tata choc wie jak jest

            Zwal
            > anie winy na bratowa jest bie w porzadku, bo gdyby brat czul ze matka jest ok.
            > to zona by tego nie zmienila.

            uważam, widząc ile rodzice pomagaja mojemu bratu, ze jest niesprawiedliwy w ocenie sytuacji, a juz wymaganie zeby babcia byla jak 2 babcie to jest kuriozum
    • nangaparbat3 Re: problemy rodzinne 24.08.12, 16:07
      a brat starszy czy mlodszy?
      • aneta-skarpeta Re: problemy rodzinne 24.08.12, 16:10
        młodszy, 4 lata
        • nangaparbat3 Re: problemy rodzinne 24.08.12, 16:19
          Hm - spodziewałam sie starszego.
          Ale rozne ludzie mają potrzeby. U nas młodszy brat beryl pieszczochem - ja nie. Za to w wychowaniu corki najwazniejsze było przytulanie, póki byla mala.
          Mój brat wspomina tate jako wspanialego ojca, a ja na odwrot. i teraz mam wrażenie, ze oboje mamy racje.
          • czarnaalineczka Re: problemy rodzinne 24.08.12, 16:50
            sprawdz prosze poczte
    • sabciasal Re: problemy rodzinne 24.08.12, 16:15
      moje zdanie:
      1. to sprawa miedzy matką i snem. ty się za bardzo nie wtracaj, bo zazwyczaj taki poseł ponosi konsekwencjesmile.
      2. brat czuje to, co czuje i nie rozumiem, co chcesz mu tłumaczyć i do czego przekonywać. Ja chyba też czułabym zal do matki w takiej sytuacji, ona faktycznie jest cosik mało zaangażowana. ja mam podobnego teścia i jest to bolesne dla mojego męża.
      3. ty i twoje dziecko mieszkacie koło matki. on dalej. być może ma takie wyobrażenie że został odrzucony, a jego dzieckiem nie interesują się dziadkowie (twojego choć widzą codziennie, jego może tygodniami nawet nie zapytają telefonicznie o postępy wnuków). Ile lat ma to dziecko?
      4. jakimś sygnałem jest to, ze brat chce z ojcem pojechać na wakacje, nie z matką. A jej foch z powodu kolejności zapytania i obowiązku opieki nad psem dla mnie jest niezrozumiały.


      • aneta-skarpeta Re: problemy rodzinne 24.08.12, 16:49
        - do kwietnia to oni mieszkali kolo rodziców
        -dziecko ich ma 1,5 roku, moj syn ma 10 lat. z doswiadczeia swojego wiem, ze czym dziecko starsze tym relacje lepsze, bo zaczyna funkcjonowac forma kolezenstwa
        - my stoimy twardo na swoich finansowych nogach, oni dopiero zaczynaja wchodzic wdorosle zycie i wielokrotnie rodzice im pomagali np oni nie musieli zadnych rachunków,otzrymali kosztowny remont domu na start etc.
        - przyjzedzaja "do nas wszystkich" regularnie, w tygodniu czesto zostaje wnuczka bo ona np ma lekarza, dentyste etc- przykladowo byli w sobote u nas, potem w czwartek rano- czyli tak raz w tygodniu to sie widzą- wczesniej byli tydzien w czesniej w piatek. wiec to nie jest tak ze nie widuja sie miesiacami- a dzieli nas jakies 13 km
        - proponowali mojemu tacie, poniewaz mojej mamy wołami nad morze nie wyciągniesz. ale zeby brat byl blizej taty to nie zauwazylam
    • baba.z.broda Re: problemy rodzinne 24.08.12, 16:21
      odkładając na bok wszelkie rodzinne niuanse, zrozumiałam tyle:
      potrzebna byłą zgoda mamy na psa, brat to olał i raczył bąknąć coś na ten temat do ojca
      co było bez sensu nie z powodu głuchoty, ale z powodu tego, że ojca miało w tym czasie nie byc w domu, więc w opiece nad psem nijak by nie uczestniczył
      wygląda na to, że braciszek ma tupet i jest niezłym manipulantem
      po wszystkim strzela focha i ustawia się w pozycji ofiary
      boskie
      • aneta-skarpeta Re: problemy rodzinne 24.08.12, 16:59
        dosyc brutalnie ujęłas temat, niemniej jednak chyba na to wyszłowink
        • carmita80 Re: problemy rodzinne 24.08.12, 18:17
          No tak, jaki ten brat okropny. Powinnas takze porozmawiac i przekonac, zrodlo tych problemow czyli bratowa bo to w koncu jej zupelnie opatrzne wyobrazenie o stosunkach w rodzinie zepsulo brata. Nieprawdaz?wink
          • baba.z.broda Re: problemy rodzinne 24.08.12, 18:47
            a skąd ta ironia? uważasz, że brat w porządku?
            lubisz, kiedy ktoś ustala coś za Ciebie, za Twoimi plecami? chciałabyś, aby to mąż decydował, komu i jaką masz oddac przysługę?
            ja bardzo nie lubię, dlatego rozumiem matkę
            jesli miałaby ponosić konsekwencje pobytu szczeniaka na wspólnej posesji, to zrozumiałe ( a przede wszystkim - kulturalne) było pytanie ją o zgodę
            dla mnie inicjatywa Anety była słuszna, matka powinna sie wypowiedzieć
            tylko, że syn znał za stosowne zamiast matki - zapytac ojca, ktory miał w tym czasie byc nieobecny w domu
            gdyby mnie ktos probował wmanewrować w ten sposób, dostałabym takiego wku..., że latałyby talerze
            i miałabym w głębokim poważaniu, co synus pomysli i jak oceni moje macierzyńsko-babcine kwalifikacje
            • aneta-skarpeta Re: problemy rodzinne 24.08.12, 18:55
              moja mama własnie nie cierpi byc wplątywana w dziwne akcje
              macie do mnie sprawę, prosbe- załatwcie to ze mna, a nie pokątnie przez siostre ( czyli mnie, dlatego od razu powiedzialam, ze smai musza to ząłatwic),czy przez tatę, wujka, czy kuzynkę


              tak juz ode mnie prywatnie- kazdy z nas wie chyba jak wazna jest forma prosby
              inaczej jest jak powiesz, ze bedziesz bardzo wdzieczna za pomoc i przyjmiesz psa, choc wiesz z eto bedzie jakis kłopot, bo tego psa naprawde trzeba pilnowac bo jest młody i nieogarniety-

              a co innego- wiesz jutro wam podrzucimy psa na weekend bo jedziemy nad morze- rzucone na koncu rozmowy
            • carmita80 Re: problemy rodzinne 24.08.12, 19:08
              baba.z.broda napisał(a):
              > gdyby mnie ktos probował wmanewrować w ten sposób, dostałabym takiego wku..., ż
              > e latałyby talerze
              > i miałabym w głębokim poważaniu, co synus pomysli i jak oceni moje macierzyńsko
              > -babcine kwalifikacje

              Bardzo nerwowa jestes, pij duzo melisy albo idz do lekarza po cos mocniejsze na uspokojenie, bo powod szczeniak to zaden powod wink do rzucania talerzami

              A do anety-skarpety to z blahego powodu jakimi bylo niezrozumienie przez przyglichego ojca kwestii opieki nad psem zrobila problem typu brat ma wielki zal do matki za bycie oziebla a wszystkiemu winna bratowa. A podobno ma z nimi dobre stosunki. big_grin
              • aneta-skarpeta Re: problemy rodzinne 24.08.12, 19:54
                ale Cie poniosłobig_grin

                nic nie zrozumiałas z tego co ja napisałam
                nic, ale to nic
                big_grin

                pomieszało Ci sie wszystko
              • baba.z.broda Re: problemy rodzinne 24.08.12, 20:15
                >powod szczeniak to zaden powod wink do rzucania talerzami

                jesli tylko tyle zrozumiałas, to szkoda byłoby na Ciebie talerza tongue_out big_grin
          • aneta-skarpeta Re: problemy rodzinne 24.08.12, 18:47
            ja mam po 1 bardzo dobre kontakty i z bratem i bratową

            po 2 na mnie ta sytuacja sie bezposrednio nie odbila personalnie

            powiedzialam bratu
            chlopie, poradzilam Ci jak to załatwic, zeby bylo ok ( czyli wy jutro jedziecie, a pies ma gdzie zostac)- uznales ze zrobisz to po swojemu i jak ja uslyszalam jak to załatwiles to mi wlosy deba staneły bo wyszlo jakbys kombinowal.
            nie kombinowales to sie nie obrazaj tylko to wyjasnij z rodzicami, ze po prostu głupio wyszło i nie robiles podchodów.

            wolał sie obrazic

            tyle

            jakbym chciala zaprosic tatę, to bym zadzwonila do mamy (tylko dlatego, ze tata przez telefon źle słyszy wiec bez sensu upierac sie przy rozmowie z tatą), zaproponowala " moze pojedziecie z nami? ", i do ich gestii zostawilabym czy pojadą, czy tata sam by pojechal- to alezy jakby sie dalej rozmowa potoczyła, choc i brat i ja wiem ze na 99,9 by nie pojechali, no cud musialby sie stac. tata sam tez by nie pojechał sam bez niej
            poruszylabym problem psa, ze bardzo bysmy chcieli zeby pomogli siostrze przy psie w razie potrzeby i będą bardzo wdzięczni za wyrozumialosc w tej sytuacji ( dot. sytuacji gdyby jechac nie chceli)



            na szczescie juz sobie wyjasnilismile
    • sanrio Re: problemy rodzinne 24.08.12, 20:31
      wiesz co, a Ty masz dzieci? Chyba nie co?
      Moja mama jest taką babcią nowoczesną (znaczy ona i jej potrzeby na 1-szym miejscu) no i w podobie jak Twoja - czyli dzikiej radości nie prezentuje kiedy prosi się o pozostanie z wnuczką. Niby rozumiem, wszystko ok, ale jednak czasami jest przykro, że matki moich koleżanek dla wnucząt zrobią wszystko a ona dyskutuje, zastanawia się czy może itp.
      Więc powiem, że po części rozumiem żal brata.
      Ale oczywiście, nigdzie nie jest powiedziane, że babcia musi i już. A ukłucie w sercu jest.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja