aneta-skarpeta
24.08.12, 14:44
jak widac dopadają każdego

okazało się, ze moja mama nie jest wystarczająco kochającą babcią w oczach mojego brata
babcia- fakt- nowoczesna, nie tiutiajaca na widok wnucząt, lepiej dogaduje sie ze starszymi osobnikami, ale nie mozna powiedziec ze nie pomaga- po prostu nie cieszy sie jak dzika, bo trzeba z małą posiedziec bo lekarz, sprawa, impreza, ale ma swoje ogromne zalety
jest to po prostu kobieta nie nazbyt wylewna, ale nie oziębła- taki bardziej przyjaciel z funkcja wsparcia.
i sie okazało ze narastal ogromny problem u mojego brata, bo z racji tego ze ze strony zony jest bardzo skomplikowana sytuacja rodzinna i nie ma babci ( choć zyje) i jest jedynie prababcia to on wymyslił sobie, ze w takiej sytuacji jego mama automatycznie zapewne bedzie taką podwójną babcią i to taką fest, na 250%- bo jak sie kocha wnuki to się taką babcia jest i to wg niego logiczne
i w zwiazku z tym, ze babcia ( jego mama) nie spełnia tych oczekiwan to on czuje ogromny żal i traktuje to jakby babcia nie kochala wnuczki nalezycie, ze wnuczka jest jej obojętna i w zasadzie to on wszedzie widzi tiutiajace babcie, które maksymalnie idealizuje, a mamie postawił tak wysoko poprzeczkę ( nie tylko jak na jej mozliwosci

) ze ona im nie umie sprostac- nawet nie bardzo chce, bo nie bedzie udawala ze jest tiutiu jak nie jest, bo to dla niej głupie
on ma o to do niej nieukrywaną już w tym momencie pretensje i nie rozumie kompletnie czemu nie jest tak jak on sobie to wymyslił.
wszystko wyszło z kuriozalnej sytuacji- chcieli pojechac nad morze i chcieli u mnie zostawic psa ( szczeniak totalnie rozbrykany jeszcze) zgodzilam sie dla nich, choc wiadomo ze to absorbujace dla mnie bedzie, ale jestem dobra siostra i bez pretensji, bez przymuszenia sie zgodzilam.
Jednak mieszkam z rodzicami na 1 podwórku, dwa oddzielne domy, ale podwórko małe i wspolne, a pies musialby byc jakis czas pod opieka rodziców ( bo mnie nie będzie kilka godzin), a psa nie mozna od tak zostawic samego niech lata, bo moze wyjsc pod bramą, bo jest malutki, jeszcze siusia i kupka wszędzie, a jak sie go zamknie, zapnie na długa smycz to bedzie szczekal do usranej smierci

tak wiec powiedzialam, ze zeby nie bylo kwasów to zeby zadzownili do mamy i porozmawiali z nią, bo mama generalnie psów nie bardzo- naszego musi znosić z dobrodziejstwem inwentarza, ale tez jest spokojny, nie wchodzi im do domu, nie musza go pilnowac, co najwyzej podkarmią jak maja chęć.
i moj brat jak sie okazalo zadzwonil do mojego taty, choc moj tata jest mocno niedoslyszacy i rozmowa z nim przez telefon jest jak ze ślepym o kolorach- polowe usłyszy, połowe dopowie, a reszte poplącze
i zaproponował mu zeby pojechal z nimi na ten wyjazd- bo zawsze chcial a mama nie chciala, a przy okazji to psa bysmy przywieźli- jakby mimochodem
tata mowi- no sluchaj musze przemyslec sprawe bo jestem zaskoczony i jak sie okazalo nie usłyszal o psie i myslal ze źle zrozumial o wyjeżdzie
wiec dzwoni mama do nich i sie pyta- no wiec mówia o wyjezdzie taty, ale nadal nic o psie.
jak tego później słuchałam to wyszło tak ze pytali tatę o to czy może zostac pies, a tata jedzie i zostawiają go mamie

mama poczuła, że ktoś ją robi w lolo, ze to są podchody, bo przez tatę- a prawda rodzinna jest taka, ze zawsze,z powodu sluchu taty, wszystko przechodzi najpierw przez mamę, potem oni ew. ustalają front
i poczuła sie z tym źle, zadzwonila i powiedziala, ze robia jakies dziwne podchody. Brat sie obraził i rzucil słuchawką. ON NIE MA O CZYM Z NIĄ ROZMAWIAC, BO ON MIAŁ DOBRE INTENCJE. A wyjazd odwołany
potem zostalam zalana żalami o zachowaniu jej jako babci ( wczesniej byly tylko niewielkie zgryźliwosci),
brat do wyrywnych wobec rodziców nie nalezy. wychodzi z zalozenia ze skoro sa zdrowi, maja pieniadze i nas pod bokiem to nie musi sie juz o nic martwic- a rodzicom chodzi o to, zeby czasem wyszedł z inicjatywą, zeby rodzice czuli wsparcie w synu- bardziej duchowe
i tu szczerze przyznam, ze rodzice bratu pomagają bardzo, chocby finansowo ( gdy trzeba) i nigdy nie zostal postawiony pod scianą z problemem etc
zresztą nam też- nie czuje sie pokrzywdzona etc starają się ( rodzice) być sprawiedliwi.
no i koniec, dłuzej sie nie dało
trollom dziękuję za udział w dyskusji

i moje pytanie brzmi
jak wytłumaczyc bratu jego błedy w rozumowaniu i czy babcia faktycznie musi byc taka tiutiu, bo inaczej nie kocha wystarczająco? jak na to patrzycie?
licze na pełną kultury dyskusję