Samotność matek niesamotnych.

30.08.12, 13:27
Za kilka dni minie 5 miesięcy od kiedy siedzę w domu i 3 miesiące od kiedy urodziłam synka. Powoli zaczyna mi doskwierać samotność. Poza TZtem najczęściej widuję panią w piekarni gdzie w czasie spaceru kupuję pieczywo. Kocham moego synka, ale okropnie się czuje tak poza nawiasem. Powoli zbliża się czas decyzji co dalej, opiekunka czy wychowawczy. I poza wszelkimi kwestiami organizacyjno-finansowymi tłucze mi sie myśl jak zniosę kolejne miesiące w domu, a z drugiej strony jak zostawić akiego małego smyka? Tak chciałam się gdzieś wyżalić i padło na to forum.
    • fasol-inka Re: Samotność matek niesamotnych. 30.08.12, 14:01
      ano... ja wybrałam model mieszany, na szczęście mam taką możliwość; generalnie pracuję z domu, do biura jeżdżę raz na tydzień, dwa, żeby spotkać się z ludźmi
      młody jest ze mną w domu (jeszcze, bo niebawem pewnie pójdzie do przedszkola), jak jadę do biura, pracę zdalną bierze mąż; dla mnie to rozwiązanie optymalne, widuję ludzi, synka mam przy sobie; czasem pomagają dziadkowie, jak jest coś mocno grubszego w pracy
      ale zdaję sobie sprawę, że nie wszędzie się tak da
      • godiva1 Re: Samotność matek niesamotnych. 30.08.12, 15:52
        Znakomicie Cie rozumiem, tez tak mialam ze wyc mi sie chcialo z nudy i frustracji.
        Sluchaj, co do decyzji praca-dom to Ci nie pomoge, bo musisz sama zdecydowac w zaleznosci od sytuacji finansowej, zawodowej, malzenskiej itp.
        Ale wiesz co, nie jestes jedyna matka, ktora tak sie czuje, zlap kontakt z innymi paniami z maluchami w wozkach i wyciagnij do nich reke, bedziesz miala dla siebie kolezanke do spacerow i kawy, a dla Twojego synka, jak dorosnie, towarzysza zabawy.
    • vesper_lynd_1 Re: Samotność matek niesamotnych. 30.08.12, 16:06

      Ale w sumie to czego Ci brakuje tak naprawdę?
      Kontaktów z ludzmi jako takimi, czy z kobietami w tej samej sytuacji, co TY?
    • helufpi Re: Samotność matek niesamotnych. 30.08.12, 16:57
      Pomysły rzucam:
      weź parę jakichś zleceń do zrobienia w czasie, kiedy dziecko śpi
      zaangażuj się w jakąś działalność charytatywną
      zapisz się na weekendowe studia podyplomowe, daj szansę tacie
      kup sobie karnet na uprawianie ulubionego sportu
      kup/zrób sobie chustę do noszenia dzieci
      korzystaj z samochodu, czasem ciekawe rzeczy dzieją się trochę dalej
      korzystaj z komunikacji miejskiej (nie każdy może jeździć poza szczytem - Ty możesz)

      I zapamiętaj te swoje obecne odczucia - przy kolejnych dzieciach prawdopodobnie nie wrócą. Nie będzie czasu.
    • anten_ka Re: Samotność matek niesamotnych. 30.08.12, 17:02
      Niestety tak to jest po porodzie. Dziecko jest super ale człowiek przez kilka miesięcy odstawiony jest na boczne tory. Wszystko wokół pędzi a ty czujesz że stoisz w miejscu...taki standard. Są dwa wyjścia, albo zatrzymać się, zmienić tępo życia, nacieszyć się chwilą. Pomyśleć, poczytać, odpocząć, spacerować. Albo zostawić dziecko z nianią i wrócić w wir "prawdziwego życia". Każda z tych decyzji będzie dobra ale musisz ją podjąć sama. Jest jeszcze jedno wyjście, o którym pisała koleżanka wyżej czyli pół na pół...trochę pracy trochę w domu z dzieckiem. Ja także tą opcję wybrałam. Zajmowałam się dzieckiem, sprzedawałam zabawki przez allegro i dodatkowo zajmowałam się decoupagem...i swoje prace sprzedawałam do zaprzyjaźnionej kwiaciarni, pomagałam też koleżance w prowadzeniu księgi przychodów i rozchodów w firmie. Gdyby nie ta praca, to także czułabym się jak wyrzutek.
      Prawda jest jednak taka, że to obecna cywilizacja narzuca nam ten bieg "nie wiadomo gdzie" i kiedy życie nas zatrzymuje...to nie wiemy co ze sobą zrobić.


    • klubgogo Re: Samotność matek niesamotnych. 30.08.12, 18:58
      Mnie ta samotnośc dobiła do tego stopnia, że po 6 miesiącu wróciłam w podskokach do pracy.
    • edelstein Strasznie puste musicie miec zycie 30.08.12, 21:16
      Zadnych znajomych,zainteresowan,cztery sciany i pani z piekarni.Masakra jakas.
      • mruwa9 Re: Strasznie puste musicie miec zycie 30.08.12, 21:50
        bycie matka pelnoetatowa to jest masakra.
        Nawet majac zainteresowania.To poczucie, ze sie jest uwiezonym w klatce, ze sie dusi. I zazdrosc, ze maz idzie do pracy, gdzie spotyka doroslych ludzi i rozmawia z nimi na dorosle tematy, doroslym jezykiem i o doroslych problemach. Siedzenie w domu z dziecmi to na dluzsza mete strasznie oglupiajace zajecie.
        Dlatego, choc kocham moje dzieci nad zycie, w radosnych podskokach wracalam do pracy.
        I autorce tez sugeruje: chocby jedno-dwa przed- lub popoludnia w tygodniu, niekoniecznie od razu na pelny etat.
        • nanuk24 Re: Strasznie puste musicie miec zycie 30.08.12, 22:29
          Ale kto kaze w domu siedziec?

          Od roku jestem ptactwem domowym, mam roczne dziecko i od momantu, kiedy czulam sie na silach i uznalam, ze dziecko juz gotowe wychodzilam do ludzi i szwendalam sie ze znajomymi po roznych takich dziwnych miejscach jak zoo, czy nad wode.
          • mruwa9 Re: Strasznie puste musicie miec zycie 30.08.12, 22:36
            no tak, ale jesli wszyscy znajomi pracuja, maja swoje obowiazki i problemy? A po pracy pedza do swoich rodzin i nie maja czasu na szwendanie sie po zoo? I ich problemy obejmuja np. sprawy zawodowe, przygotowywany projekt , podczas, gdy twoje problemy ograniczaja sie do zabezpieczenia szafek przed malymi lapkami czy dumy z pierwszej kupy zrobionej do nocnika?
            tematy pracujacych i niepracujacych bardzo sie moga rozjezdzac, zaleznie od tego, co absorbuje uwage przez wiekszosc dnia. Ciebie moze nie obchodzic klotnia kolezanki z szefem, a ona moze miec odruch wymiotny w reakcji na opowiesci o tym, co twoj roczniak potrafi powiedziec.
            Naprawde masz czas na rozwijanie zupelnie niedzieciowych zainteresowan?
            • edelstein Re: Strasznie puste musicie miec zycie 30.08.12, 22:43
              To sie szuka innych znajomych,na swiecie jest wystarczajaca ilosc ludzi,mozna znalezc i matki,by z nimi pogledzic o kupkach,zupkach i nianie,by wyjsc i pogledzic o ciuchach,wypic cos i potanczyc.3lata bylam z dzieckiem w domu i ostatnie co moge powiedziec to ze mi nudno bylo i siedzialam sama.W ciagu tych 3lat poznalam jakies 20matek z ktorymi sie spotykam regularnie zachowujac do tego znajomych niedzieciatych.
              • edelstein Re: Strasznie puste musicie miec zycie 30.08.12, 22:47
                Aha i jeszcze,“w ciagu tego czasu bywaly dni gdzie wychodzac rano wracalam z dzieckiem o 2w nocy albo i nastepnego dnia.I lawirowalam,by dla kazdego znalezc czas,no bo jedna chce ze mna na ryby,druga na grzyby.Jak do tego doszedl moj chlop,nie poznalabym go siedzac w czterech scianach,to wogole doba sie skurczyla.
              • mruwa9 Re: Strasznie puste musicie miec zycie 30.08.12, 23:25
                no wlasnie ja, siedzac w domu z malymi dziecmi, sama rzygalam na mysl o rozmowach o kupkach i zupkach. i ostatnia rzecza, o jakiej marzylam, bylo nawiazywanie znajomosci z innymi mlodymi mamami, zeby z nimi dalej o tych samych kupkach i zupkach. Ja tesknilam za DOROSLYMI tematami. I niekoniecznie o ciuchach z kolezankami w kawiarni . Zatrudnic nianie i wypruc z kolezankami na ploty? Na nianie trzeba zarobic, wiec rownie dobrze zamiast placic niani za czas, ktory spedzamy na pie...ch, mozemy ten czas spozytkowac pozyteczniej: w pracy.
                • edelstein Re: Strasznie puste musicie miec zycie 31.08.12, 08:26
                  Buhhaha ja mam normalnych znajomych,nie gadamy o dzieciach.
                  Trzeba znalesc faceta,ktory bez problemu nianie zaplaci,lub miec oszczednosci.Uwazasz wychwywanie dziecka za pierdo...ly?naukiwcy sie z toba nie zgadzaja.
                  • mruwa9 Re: Strasznie puste musicie miec zycie 31.08.12, 12:30
                    znalezc jelenia, ktory bedzie placil za moje fanaberie?
                    To sie kloci z moim feministycznym swiatopogladem. I jest bardzo nie fair wobec partnera, ktorego bynajmniej nie mam zamiaru traktowac jako mula pociagowego.
                    • edelstein Re: Strasznie puste musicie miec zycie 01.09.12, 11:17
                      Nie zaslaniaj sie feminizmem.Facet wyszkolil cie na robota wielozadaniowego praca,dom,dzieci to zajwaniasz.Na szczescie sa na tym swiecie mezczyzni,ktorzy wiedza,ze bycie matka jest praca i zwyczajnie doceniaja to nie dowalajac obowiazkow zawodowych kobiecie.Ba ci mezczyzni podziwiaja to co robi kobieta i z checia dziela sie kasa.
            • nanuk24 Re: Strasznie puste musicie miec zycie 30.08.12, 23:13
              odkad moje zycie przestalo uplywac na szybkie powrotu z pracy do domu, kolacja na szybko, wczesnym wstawaniu i szybkim szykowaniu sie do pracy i przedszkola, a wysciubilam wreszcie nosa z domu i bez pospiechu przeszlam sie spacerkiem po okolicy, zauwazylam, ze matek z dziecmi jest od cholery, ze pod domem mam kino, ze miasto non stop organizuje festivale, festyny, kino familijne pod chmurka, biblioteka spotkania matek z dziecmi etc, etc, zycie stalo sie ciekawsze

              mam czas i checi, mimo ze chodze jeszcze do szkoly(codziennie 2 godziny. Po szkole z kolezankami z semestru idziemy na jakas przekaske) i jeszcze mam czas byc wolontariuszem w szkole u mojego starszego dziecka i nie czuje sie obciazona, tyle, ze nie mam ambicji ukladania skarpetek w kostke i robienia obiadu dwudaniowego i jak mam brudna podloge, a plany na caly dzien - wychodze, podloga poczeka.

              Naprawde smutne jest, jezeli nie ma sie zycia poza praca, bo wtedy czlowiek i przy posiadaniu tej pracy jest samotny i po pracy nie ma do kogo geby otworzyc.
              • nanuk24 Re: Strasznie puste musicie miec zycie 30.08.12, 23:14
                ba szybkich powrotach
        • przeciwcialo Re: Strasznie puste musicie miec zycie 01.09.12, 21:22
          Matko moja,o czym ty piszesz? Na jakiej pustyni trzeba zyć aby czuc takie odrzucenie. na wychowawczym strasznie duzo zrobiłam dla siebie.
      • klubgogo Re: Strasznie puste musicie miec zycie 01.09.12, 10:03
        Znajomi pracują do 17-ej, wieczorami mają swoje sprawy, zainteresowania jeśli są, nie wypełnią poczucia samotności w tych 4 ścianach.
    • cold_case Re: Samotność matek niesamotnych. 30.08.12, 23:13
      Nie macie życia poza pracą? Znajomych, przyjaciół? Hobby? Zainteresowań?
      To dopiero musi być dołujące życie. Praca-dom-praca...

      A w tej pracy? No raczej przyjaźni tam nie zawiązujecie, bo skoro będąc z dzieckiem w domu, spotyka się jedynie panią z piekarni...Czynności mniej więcej też te same się wykonuje każdego dnia.

      Wszystkie moje koleżanki okres macierzyńsko-wychowawczy wspominają jako najbardziej aktywny, twórczy, rozwojowy, towarzyski. Więcej jeździły, zwiedzały, doszkalały się, niż w okresie przed dzieckiem.

      • edelstein Re: Samotność matek niesamotnych. 30.08.12, 23:23
        Dokladnie.Dla mnie to jakies nieporozumienie jest,macierzynstwo i cztery sciany.
        • nowedding Re: Samotność matek niesamotnych. 30.08.12, 23:55
          Oj eldestein w ogóle mnie nie zrozumiałaś. Nie wiem też gdzie wyczytałaś o braku zainteresowań i znajomych. Mi nie doskwiera nuda, brak zainteresowań. Brakuje mi bycia aktywną zawodowo. To jest jednak zupełnie inny rodzaj działania, niż obowiązki matki. Znajomych mam, ale każdy pracuje. Nie będę przecież wydzwaniać do ludzi w biurze, czy wyciągać ich na kawę w przerwie. Mam pracę, którą lubię. I przyjaciół, których tam poznałam. Moge ich odwiedzać, ale to po prostu nie to samo. Szukanie towarzystwa innych mamuś i gadanie o zupkach i kupkach jest teraz ostatnią rzeczą jaka mogłaby mi pomóc w poprawie samopoczucia. Proszę czytaj z większym zrozumieniem i empatia, bo kogoś innego to mogłoby po prostu dobić. Pani w piekarni jest postacią, która obrazuje zmianę i tyle.

          @helupfi - dzięki za rady.
          @fasoli-inka zazdroszczę ogromnie. Niestety u mnie to nie będzie możliwe.
          @anten_ka bardzo fajnie to napisalaś. Ten moment zatrzymania jest bardzo trudny.
          @mruwa9 - kolejny raz dzięki za twoje posty wink Tak właśnie to odczuwam pewnego rodzaju zazdrość i frustrację. Bo ja się zmagam z cieknącymi piersiami, a tam ktoś siedzi przy moim biurku i psuje mi moją stronę internetową, itd.

          Bardzo wam wszystkim dziękuję za odzew.
          • edelstein Re: Samotność matek niesamotnych. 01.09.12, 11:20
            To sie nazywa pracoholizm i szkoda mi twojego dziecka,bo beda z nim przebywac ciocie,a nie matka,bo matka ma fanaberie pracowac.Trzeba bylo dziecka nie robic.Dla mnie wszystkie kobiety,ktore oddaja dziecko niani lub do zlobka bez przymusu pt“bo nie ma co do garnka wlozyc“to glupie ci....y.Biedne dzieci.
            • mruwa9 Re: Samotność matek niesamotnych. 01.09.12, 20:15
              to sie nazywa nadinterpretacja.
              Ktos, kto ma wyksztalcenie podstawowe lub niepelne srednie, oraz potencjalne perspektywy zawodowe ograniczone do sprzatania lub kasy w tesco, za najnizsza krajowa, moze miec problem ze zrozumieniem, ze czlowiek, ktory zainwestowal sporo czasu, wysilku i pracy w zdobycie wyksztalcenia oraz osiagniecie pewnej pozycji zawodowej, no i poza tym po prostu lubi swoja prace, nie chce zmarnowac tego, co udalo mu sie osiagnac. I czuje, ze siedzenie w domu go (ja) po prostu cofa w rozwoju intelektualnym. Ktos , kogo zainteresowania nigdy nie przekroczyly poziomu dyskusji z innymi matkami na lawce na placu zabaw, tego nie czuje. Bo nigdy wyzej sie nie znalazl, wiec nic nie traci.
              Nowedding, swietnie wiem, o co ci chodzi, bo mam to samo smile
              Wracaj do pracy, dzieki temu, paradoksalnie staniesz sie dodatkowo lepsza mama. Bo zdazysz sie stesknic a dzieckiem i chetniej oraz efektywniej spedzac z nim czas, bez znudzenia i znuzenia monotonia i powtarzalnoscia codziennych prac okolodzieciowych . Jednoczesnie majac odskocznie na aktywnosc zawodowa bez dziecka. To ci pomoze wypracowac lepszy stan rownowagi. Wiem, co pisze smile
              • echtom Re: Samotność matek niesamotnych. 01.09.12, 23:37
                > ze czlowiek, ktory zainwestowal sporo czasu, wysilku i pracy w zdobycie wyksztalcenia oraz osiagniecie pewnej pozycji zawodowej, no i poza tym po prostu lubi swoja prace, nie chce zmarnowac tego, co udalo mu sie osiagnac

                No tak, ja miałam łatwiej, bo najpierw posiedziałam w domu z dziećmi, a potem poszłam do pracy. Tamto "siedzenie" między studiami a pracą wspominam jako fantastyczny, rozwojowy okres odkrywania innej sfery życia niż nauka i praca. I tak po cichu żal mi kobiet, dla których uczestniczenie w rozwoju własnego dziecka jest dołującą stratą czasu.
                • nowedding Re: Samotność matek niesamotnych. 02.09.12, 09:33
                  Ale czemu tak to interpretujesz? Kto powiedział cokolwiek o stracie czasu? Dołujące jest jak ludzie przyklejają innym łatki i kategoryzują. Może w ten sposób łatwiej jest pojmować świat, czarno-biał,o ale niestety to wygląda trochę inaczej.
              • edelstein Re: Samotność matek niesamotnych. 02.09.12, 12:12
                Ja,jatongue_out Nie wiem o kim piszesz bejbi.Widocznie o sobie,nigdy nie musialam sprzatac ani siedziec na kasie,no ale skoro to dla ciebie jest pozycja i spelnienie zawodowe to powodzenia w karierze w Tescobig_grin
                Nie da sie bardziej cofnac intelektualnie niz wy,te ktore porzucaja dzieci dla pracy.Biedne dzieciaki.Chocbys nie wiem jak zaklinala rzrczywistosc wg naukowcow dziecko powinno przebywac z matka do 3roku zycia.Jesli kobiety nie chca tego zapewnic to sie nie nadaja na matki.
                Musisz byc bardzo nudna osoba,bez krzty inwencji i fantazji skoro dla ciebie przebywanie z dzieckiem jest monotonne.Wspolczuje bardzo.
              • aquarianna Re: Samotność matek niesamotnych. 02.09.12, 12:38
                > Ktos, kto ma wyksztalcenie podstawowe lub niepelne srednie, oraz potencjalne pe
                > rspektywy zawodowe ograniczone do sprzatania lub kasy w tesco, za najnizsza kra
                > jowa, moze miec problem ze zrozumieniem, ze czlowiek, ktory zainwestowal sporo
                > czasu, wysilku i pracy w zdobycie wyksztalcenia oraz osiagniecie pewnej pozycji
                > zawodowej, no i poza tym po prostu lubi swoja prace, nie chce zmarnowac tego,
                > co udalo mu sie osiagnac. I czuje, ze siedzenie w domu go (ja) po prostu cofa w
                > rozwoju intelektualnym.

                I tego wszystkiego się nie wie przed podjęciem decyzji o zajściu w ciążę?
                Ktoś, kto pretenduje do miana człowieka inteligentnego powinien chyba wcześniej przewidzieć z czym wiążą się narodziny dziecka i że siłą rzeczy nie da się robić oszałamiającej kariery z niemowlakiem u boku bez szkody - albo dla kariery albo dla niemowlaka.
                Jeśli komuś wyświetla się ZONK w 3 miesiącu życia dziecka, że to nie jest tak, jak się myślało i chciało, to z całym szacunkiem, ale o czym my mówimy?

                > Ktos , kogo zainteresowania nigdy nie przekroczyly poz
                > iomu dyskusji z innymi matkami na lawce na placu zabaw, tego nie czuje.

                Bardziej szanuję świadome matki nawet zainteresowane tylko kupkami i smarkami dzieci, niż te rzekomo wysokokształcone, które budzą się dopiero po narodzinach dziecka ze zdziwieniem w oczach, że świat się przewrócił do góry nogami i już nie jest tak, jak było i NIE BĘDZIE.

                > Bo zdazysz sie stesknic a dzieckiem i chetniej oraz efektywniej spedzac z nim
                > czas, bez znudzenia i znuzenia monotonia i powtarzalnoscia codziennych prac oko
                > lodzieciowych.

                Fakt, dlatego lepiej zatrudnić niańkę do niemowlęcia. One mają w genach odporność na znużenie monotonią i powtarzalnością codziennych prac okołodzieciowych. I całe szczęście, bo jakby nie miały w genach, to nie daj Boże też by się mogłby szybko znudzić i poszukać sobie bardziej atrakcyjnego zajęcia smile O zachwianiu stanu równowagi psychicznej nie wspominając.

            • nowedding Re: Samotność matek niesamotnych. 01.09.12, 20:55
              Jestem zszokowana twoją agresją. I ograniczonym światopoglądem.
              • nowedding Re: Samotność matek niesamotnych. 01.09.12, 21:09
                nowedding napisała:

                > Jestem zszokowana twoją agresją. I ograniczonym światopoglądem.

                Oczywiście to było do eldestein.

                Założyłam ten wątek, bo było mi tego dnia źle i smutno i przygniatały mnie różne pytania i dylematy. Ale skoro to przerodziło się w dyskusje o matkach pracujacych vs. niepracujących to też się wypowiem. Lubię swoją pracę, znajduję tam pobudzenie intelektualne i towarzyskie, WSPARCIE. Poza względami finansowymi chcę tam wrócić, bo wiem, ze to jest mi potrzebne dla zdrowia psychicznego. Zastanawiam się tylko jak szybko, chciałabym trochę później niż od razu po macierzyńskim, ale nie dłużej niż pół roku wychowawczego. Kocham mojego synka. I widzę, co dzieje się z niektórymi kobietami i ich związkami, gdy zostają zbyt długo w domu. Depresje, rozwody, izolacja społeczna. I brak możliwości powrotu do pracy, gdy dzieci są już duże.

                I nie jestem pracoholiczką. Mam w roku 12 tygodni urlopu, nie siedzę po godzinach, nie przynoszę pracy do domu.

                Mruwa - pozdrawiam.
                • aquarianna Re: Samotność matek niesamotnych. 02.09.12, 12:49
                  > I widzę, co
                  > dzieje się z niektórymi kobietami i ich związkami, gdy zostają zbyt długo w do
                  > mu. Depresje, rozwody, izolacja społeczna. I brak możliwości powrotu do pracy,
                  > gdy dzieci są już duże.

                  Nie wiedziałaś tego wszystkiego przed podjęciem decyzji o dziecku?
                  I znając siebie i swoje potrzeby mimo to taką decyzję podjęłaś?
                  Dla mnie to trochę tak, jakbym kochając miasto, gwar, ludzi, spokojną biurową pracę i wszystko na miejscu, postanowiła zbudować dom w wiejskiej głuszy oddalonej 80 km od cywilizacji i zacząć pracę fizycznę na własnej gospodarce. Z nadzieją, że będzie fajnie, bo ludzie przecież też tak żyją.
              • edelstein Re: Samotność matek niesamotnych. 02.09.12, 11:57
                A ja twoim egoizmem,matka z ciebie zadna.
      • mruwa9 Re: Samotność matek niesamotnych. 30.08.12, 23:33
        trudno jezdzic i doszkalac sie, jesli sie jest uwieszonym finansowo na partnerze, jedynym zywicielu rodziny. On sobie flaki wypruwa, zeby utrzymac rodzine, a ona lekka reka wydaje te ciezko zarobiona kase na swoje fanaberie? To jest swinstwo wobec partnera. I kolejny argument za tym, ze jesli chce sie robic cos wiecej, niz tylko nianczyc dzieci, rownie dobrze mozna wrocic do pracy. Odciazyc partnera w obowiazku utrzymania rodziny ( moze pracowac krocej, a zaoszczedzony czas poswiecic rodzinie), a przy okazji zdobyc kase na swoje zachcianki, czy rzeczone podroze.
        • cold_case Re: Samotność matek niesamotnych. 30.08.12, 23:51
          mruwa9 napisała:

          moze pracowac krocej, a zaoszczedzony
          > czas poswiecic rodzinie),

          Gdzie tak jest? W Polsce? Tak można sobie żonglować czasem pracy? W mieście w którym mieszkam, powrót do pracy matek, nijak ma się do skrócenia czasu pracy ojców.
          • nanuk24 Re: Samotność matek niesamotnych. 31.08.12, 03:20
            to tylko na ematce tak.
            jak zona wraca to pracy to automatycznie maz prace zaczyna o 10, konczy o 14wink
      • nowedding Re: Samotność matek niesamotnych. 31.08.12, 00:03
        Ależ popełniłaś błąd logiczny moja droga. Moi przyjaciele pracują = nie widuje ich bo są fizycznie w pracy i pozostają nam weekendy i popołudnia. Hobby - mam, proszę zerknij na sygnaturkę. Kolejna podyplomówka? Szkolenie? Zbyt droga impreza, jeśli rozważam pozostanie przez jakiś czas w domu. Zarabiam więcej od partnera.

        Mi jest szkoda każdego, kto się nie spełnia w pracy. Bo tam spędzimy czas do 67 roku życia.
        • noemi29 Re: Samotność matek niesamotnych. 31.08.12, 12:23
          nowedding napisała:

          Mi jest szkoda każdego, kto się nie spełnia w pracy. Bo tam spędzimy czas do 67
          > roku życia.

          A co potem? Powązki? Poducha na okno? Fajnie jest się realizować w pracy, ale to chyba troszkę jest niepokojące jeśli poza pracą, nie ma się nic? A tego, czy będziesz miała pracę do 67 roku życie, nie wiesz. Ne wiesz nawet co będzie za rok.
        • fomica Re: Samotność matek niesamotnych. 31.08.12, 16:12
          A mnie jest szkoda każdego, kto żyje wyłącznie pracą i dla pracy i nie potrafi poza nia dojrzec niczego ciekawego w życiu. To musi byc bardzo nieprzyjemny stan.
    • platki_sniadaniowe a ja siedze już 2 lata i dobrze mi 30.08.12, 23:29
      wręcz super, mam czas na wszystko, teraz mlodsza córka idzie do przedszkola, starsza do szkoły więc pewnie czas bedzie dupsko do roboty ruszyć. A nie chce mi sie w ogole.
      • nowedding Re: a ja siedze już 2 lata i dobrze mi 30.08.12, 23:57
        To świetnie, że się spełniasz w takiej sytuacji. Gratulacje.
        • platki_sniadaniowe Re: a ja siedze już 2 lata i dobrze mi 31.08.12, 00:13
          spełniam sie w każdej sytuacji
          biorę życie takie jakie jest, fajnie było pracować a teraz fajnie troszkę posiedzieć w domu z dziećmi
          tylko ja patrze na to inaczej bo ja sie ciesze, ze mam ta mozliwość siedzenia w domu, ze nie musze gnac do roboty i szukać opiekunek,
          tego czasu mi nikt nie zwróci, a pewnie nastepny raz gdzie bede beztrosko siedzieć w domu to bedzie emetytura.
          • evee1 Re: a ja siedze już 2 lata i dobrze mi 31.08.12, 04:11
            To tez pewnie zalezy ile kto zarabia. Autorka napisala, ze zarabia wiecej od partnera, wiec jej niepracowanie jest pewnie spora dziura w budzecie rodzinnymi, chyba ze partnet zarabia kokosy. Bylalam w podobnej sytuacji i trudno mi bylo tak beztrosko "cieszyc sie" urlopem, w moim przypadku akurat calkowicie bezplatnym.
            • aquarianna Re: a ja siedze już 2 lata i dobrze mi 02.09.12, 12:53
              evee1 napisała:

              > To tez pewnie zalezy ile kto zarabia. Autorka napisala, ze zarabia wiecej od pa
              > rtnera, wiec jej niepracowanie jest pewnie spora dziura w budzecie rodzinnymi,
              > chyba ze partnet zarabia kokosy.

              Ale u niej argumentem nie jest brak kasy, tylko samotność i znużenie przebywaniem z dzieckiem w domu.
          • vesper_lynd_1 Re: a ja siedze już 2 lata i dobrze mi 31.08.12, 08:23
            a pewnie nastepny raz gdzie bede beztrosko siedz
            > ieć w domu to bedzie emetytura.

            heheheh..obyś sie nie przeliczyła z tą spokojną i beztroską emeryturą... na "beztroską" emeryturę to sobie musisz najpierw zapracować.
          • aquarianna Re: a ja siedze już 2 lata i dobrze mi 02.09.12, 12:51
            platki_sniadaniowe napisała:

            > spełniam sie w każdej sytuacji
            > biorę życie takie jakie jest,

            I to jest bardzo fajne podejście.
        • edelstein Re: a ja siedze już 2 lata i dobrze mi 01.09.12, 11:23
          Trzeba bylo dziecka nie robic tylko kariere,nie mialabys problemu,a dziecko mialoby matke w waznym dla niego okresie rozwoju.
    • scarlett74 Re: Samotność matek niesamotnych. 31.08.12, 08:19
      Jeżeli już teraz masz wątpliwości czy wrocić do pracy czy zostać z synkiem,to lepiej wroć do pracy.Nie ma nic gorszego niż robić coś wbrew sobie,będziesz wkurzona sytuacją domową,młody zaś będzie wyczuwal twój nastrój.Ty niezadowolona,młody niespokojny.Jedne mamy zostają z mlodymi dłużej z własnego wyboru, czują się z tym dobrze, a praca nie zając nie ucieknie, a wręcz przeciwnie, jeszcze 2 lata dłużej popracujemy crying .Inne zas ciągnie do pracym do ludzi i wracając do domu czuja się dobrze, z zadowoleniem spędzając czas z małym.( chyba że jest to powrót z musu finansowego, wtedy juz gorzej).Więc od ciebie zalezy (no i od twojej sytuacji rodzinno-finansowej) co wybierzesz.
    • mynia_pynia Re: Samotność matek niesamotnych. 01.09.12, 21:11
      Urodziłam syna w ostatni dzień października. Spędziłam pół jesieni i całą zimę w domu oraz na spacerach po lasach. Nie jestem fanką targania dziecka po hipermarketach i galeriach. Wyprowadziliśmy się z miasta na wieś (fakt rzut beretem do Wrocka, ale jedna wiocha).
      Mam sporo koleżanek ale bezdzietnych a w dodatku nie czuje potrzeby nawiązywania nowych znajomości z ludźmi który dzieci posiadają - mam nadziej że zmieni mi się to jak syn będzie przedszkolny.
      Przez 5 miesięcy po porodzie miałam doła i szalałam z niepokoju jak miała gdzieś z synem pojechać. Później przyszła wiosna i zrobiło się dużo weselej, a w połowie maja wróciłam do pracy i znowu nie mam czasu na nic.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja