panna.sarabella
31.08.12, 09:51
Słuchajcie, od lat się odchudzam. Ważę dużo za dużo. Od 4,5 miesiąca karmię piersią, w ciąży schudłam bo miałam gigantyczne problemy żołądkowe, w dniu porodu ważyłam tyle ile na samym początku ciąży. Po porodzie waga spadła o 10 kg. Myślałam ze to super początek na odchudzanie, sądziłam ze dzieć wyciągnie ze mnie więcej kg. A tu zonk. Od porodu przytyłam już 4 kg. Podkreślam że karmię wyłącznie piersią, ale nie mam diety eliminacyjnej, bo małej nic nie przeszkadza. Od kilku dni zapisuję ile i kiedy jem i... przeraziłam się. Wydawało mi się że nie jem dużo, ale okazuje się ja jem praktycznie cały czas! Jak widzę coś do jedzenia to muszę skubnąć, spróbować... I nie wystarczą u owoce, czy jakieś zdrowe przekąski. Nie, to musi być jakiś konkret. Najgorzej jest podczas karmienia nocnego: mam napady wilczego głodu i wpycham w siebie jedzenie wtedy. Nic dziwnego ze grubnę. Jak byliśmy na tygodniowych wczasach to siłą rzeczy jadłam mniej bo nie miałam stałego dostępu do lodówki i po powrocie miałam minus 1,5 kg. Więc da się.
Nie mam sił na ćwiczenia, bo jestem wiecznie zmęczona (niewyspana itp.), poza tym - powiedzmy sobie szczerze - jestem zwyczajnie leniwa. Nie mam też problemów ze słodyczami, to takie konkretne jedzenie jest problemem.
Właśnie sobie postawiłam diagnozę, dlaczego te wszystkie moje diety nie działają. Ja po prostu lubię jeść, i jem zdecydowanie za dużo, ale nie umiem nad tym zapanować. Jak jestem na diecie to obsesyjnie myślę o jedzeniu i jak się w końcu dorwę, to...
Nie mogę nie mieć dostępu do lodówki, bo ktoś musi przecież rodzinie gotować.
Co zrobić? Do psychologa się przejść? Jestem załamana.