Jestem wyrodną matką.

    • hellulah Re: Jestem wyrodną matką. 03.09.12, 00:15
      Zabrakło w tym opisie czegokolwiek o uczeniu dziecka radzenia sobie z gniewem, kanalizowania emocji oraz komunikowania potrzeb. Nic.

      Brakuje informacji o tym, jak (na ile wcześniej) dziecko dostało polecenie, w jakiej formie.

      Po co dawałaś "suchy chleb i wodę" (ach jakie to symboliczne, prawda)? nie wystarczyło nie dawać nowej kolacji? a przede wszystkim dogadać się przed kolacją, porozmawiać o jej i twoim gniewie?



      • drzewachmuryziemia Re: Jestem wyrodną matką. 03.09.12, 00:25
        no własnie tak, tez pisałam wiele postów wyzej, ze przydałaby sie rozmowa o złosci
        • hellulah Re: Jestem wyrodną matką. 03.09.12, 01:20
          Nie czytałam całego wątku, może jutro (dzisiaj?) zobaczę.

          U nas fajnie działało rysowanie niewidocznej linii /pokazywanie ramionami/rękoma, jak duży jest nasz gniew czy złość. Dziecko miało święte prawo pokazać, jak bardzo wkurzone jest na mnie - np. jak taaaaka ryba czyli na rozłożenie ramion. Możliwość pokazania, przekazania mi że jest zła, rozczarowana czy cokolwiek bardzo pomagała, naprawdę wtedy nie było po co np. okazywać złości fizycznie. Narysowaną linię można było razem zetrzeć (nie musiała być naprawdę, mogła być narysowana na niby). Ja jako mama też miałam proste narzędzie aby pokazać, że się irytuję, albo że się wewnątrz gotuję, i mogłam to omówić i przeprosić.

          W sumie linia była w użyciu tylko kilka razy, potem wystarczyło powiedzieć: "pokaż, jak się złościsz; czy to tyle [np. 15 cm] czy tyle [np. pół metra]" i napięcie rozładowane, uśmiech, przytulenie, na zasadzie dobrych wspomnień z poprzednich razów. To było bardzo ważne, że dziecko ma prawo mieć się zeźlić i chcieć to rozładować.

          Innym patentem było poskakanie sobie w miejscu (nie bój się gazeta, nie z opadaniem na pięty w trepach, tylko w kapciuszkach, na dywanie, i cichutko) albo/i machanie rękoma, na zasadzie: o jaka jestem zła!!! naprawdę muszę to rozładować! jestem zła na 10 podskoków!!!

          Świetnym patentem u nas do dziś wink jest zadawanie krótkich pytań i żeby dzieciak sam powiedział, jakie są opcje. "mama nie chce syfu w pokoju; jest syf; ty nie sprzątasz - co robimy?" (no mniej więcej tak) Można tez spisać za i przeciw, albo racje kilku stron, na piśmie, w tabelce, nie trzeba pisać jak dzieć mały można rysować ikonki. Byle nie gooodzinami ale krótko i z pełną uwagą poświęconą dziecku.
          • drzewachmuryziemia Re: Jestem wyrodną matką. 03.09.12, 14:10
            Super pomysły hellulahsmile
            • memphis90 Re: Jestem wyrodną matką. 04.09.12, 17:05
              To z książek Faber i Mazlish. Książki b. dobre. Szczególnie, że bardzo dokładnie piszą, że matka też ma prawo się wściec, jak dziecko ją olewa i ma prawo tę wściekłość wyrazić. Był zdaje się nawet przykład z kanarkiem, którego dzieci zapominały karmić - w finale, w którym dzieci nadal olewały dbanie o ptaszka kanarek został oddany. Widać Faber i Mazlish też promują faszystowskie metody trresury dzieci.
              • noname2002 Re: Jestem wyrodną matką. 05.09.12, 09:29
                Był zdaje się nawet przykład z kanarkiem, którego dzieci zap
                > ominały karmić - w finale, w którym dzieci nadal olewały dbanie o ptaszka kanar
                > ek został oddany. Widać Faber i Mazlish też promują faszystowskie metody trres
                > ury dzieci.

                Kanarek został oddany a nie uśmiercony-to byłoby porównywalne z wyrzuceniem dziecku ukochanej zabawki.
      • franczii Re: Jestem wyrodną matką. 03.09.12, 05:00
        > Po co dawałaś "suchy chleb i wodę" (ach jakie to symboliczne, prawda)? nie wyst
        > arczyło nie dawać nowej kolacji?

        Dokladnie to by byla naturalna konsekwencja rzucenia jogurtem i naplucia do soku. Ewentualnie, jak chcesz to pij ten napluty ale nowego nie dostaniesztongue_out
    • mayenna Re: Jestem wyrodną matką. 03.09.12, 11:22
      Lepsze efekty daja metody wychowawcze oparte na pochwałach i nagradzaniu - warunkują pozytywnie.
      Nauczyłas dziecko że można zastraszać i nękać słabszych od siebie, ze nie ma swoich rzeczy bo mama jest właścicielką wszystkiego w domu, ze agresja i przemoc są akceptowalne i dobre bo zaspokajają potrzebę( tutaj - twoją - porządku). Ogólnie jako rodzic nie masz pojęcia o wychowaniu. tresujesz dziecko a nie uczysz współpracy, współdziałania, dogadywania się. Zbierzesz tego plony. kiedyś ona cię tak potraktuje, jak będzie tą ;silniejsza' i decyzyjną osobą w układzie. Sama wywołujesz agresję w dziecku.
      Fajne metody radzenia sobie w takich sytuacjach proponuje Dorota Zawadzka. Tez wymagają konsekwentnego zachowania, ale nie niszczą dziecięcej osobowości, poczucia własnej wartości i godności.
      • konwalka Re: Jestem wyrodną matką. 03.09.12, 13:36
        tak,wychowanie pozytywne ma rewelacyjne rezultaty,ale jest pracochlonne
        zarowno u psow, jak i u dzieci doskonale sie jednak sprawdza
        tylko TRZEBA poswiecic czas i energie,nie ma bata
        ale efekty sa piekne i trwale
        najwieksza kara jest braknagrody - to glowne przeslanie
        da sie
        • noname2002 Re: Jestem wyrodną matką. 05.09.12, 09:26
          tak,wychowanie pozytywne ma rewelacyjne rezultaty,ale jest pracochlonne
          > zarowno u psow, jak i u dzieci doskonale sie jednak sprawdza

          Też mi to właśnie chodziło po głowie, że nawet w tresurze psów się odchodzi od bicia, karcenia i teorii, że psa trzeba zdominować-ale dziecku trzeba pokazać gdzie jego miejsce.
    • czarnykapturek Re: Jestem wyrodną matką. 04.09.12, 15:55
      mysle ze troche przegielas.... (moje odczucia), no no jest tak,zabawki byly zapewne kupione przez was,lub dostala je w prezencie(albo kupila za kieszonkowe, tak czy siak wasza kase),mimo wsystko uznaje je za swoja wlasnosc (swietosc!!!!!), ja na twoim miejscu, jesli mala nie posprzata,nie ciskalabym sie, zgarnelabym wszystko na jednawielka kupe i zostawilabym (na srodku pokoju), jak juz opadlyby emocje (twoje i jej), mozna to rozwiazac tak, ze razem z nia bym poszla do pokoju i razem poukladalybysmy zabawki.Jesli sa tam zabawki ktorymi sie nie bawi,schowac na jakis czas, ale nie do wora na smieci (ktory to kojarzy sie z bezpowrotna utrata), tylko do pudla, i raz na jakis czas wymieniac rzeczy.
      Co do kolacji, ok, rozumiem, mala rzucala jedzeniem, plula itd. moglas odstawic ja od stolu na jakis czas mowiac ze nikt nie pluje do jedzenia, nie rzuca....etc.
      Jesli mala nie chce jesc, po skonczonej kolacji (macie chyba jakis limit) zabierasz jedzenie i czesc. Ja, jako osoba dorosla widze to tak, wkur....lam sie (zabranie zabawek), wyladowuje sie na tej nieszczesnej kolacji (plucie, rzucanie),zabieram kolacje i czesc! Chleb i woda? dla niej nie byla to kara, tylko zamiana jedenia...rownie dobrze moglas tam postawic kawior, i byloby tak samo....to ze przeprosila nie bylo spowodowane zjedzeniem chleba, tylko zrozumiala ze zrobila cos nie tak.....
      • konwalka Re: Jestem wyrodną matką. 04.09.12, 17:30
        niekoniecznie dzieciak zrozumial, ze zrobil cos nie tak
        moze przeprosila,bo zwyczajnie bala sie, ze matce zaraz znowu odpyerdoli i zacznie rzucac czym popadnie,wywalac zabawki, ciuchy i meble
        tez bym przeprosila
    • maniamore Re: Jestem wyrodną matką. 21.09.12, 19:58

    • gaja78 Re: Jestem wyrodną matką. 21.09.12, 20:49
      Ten chleb i woda to IMHO przegięcie.
      Nie uderza się w niskie potrzeby (jedzenie, sen). Zamienić kolację na chleb i wodę to w moim odczuciu to samo, co np. zabrać dziecku poduszkę. Tak się nie robi i już. Ja bym sie czuła mocno upokorzona.
    • anorektycznazdzira Re: Jestem wyrodną matką. 21.09.12, 21:13
      dla mnie może być, pod warunkiem, że sama nie miałaś przy tym objawów szału. Czyli: że dziecko to odebrało jako nieugiętą konsekwencje czy przejaw nieobliczalnej furii (zatem zjawiska mało poważnego), do którego na dodatek ona Cię doprowadziła.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja