Wspierać czy mieć gdzieś?

02.09.12, 21:17
Mój mąż pracuje na stanowisku o którym marzył jeszcze w czasie studiów, teraz po 10 latach ma po dziurki w nosie swojej pracy, ma doła, że znów musi tam iść. Proponowałam wiele zmian (w nawiasach jego odpowiedzi) : przekwalifikowanie (nie ma czasu), zmianę pracy (w innych firmach jest jeszcze gorzej), emigrację gdziekolwiek (tu ma ugruntowaną pozycję zawodową, a tam zaczynałby od zera), zagryzienie zębów (nienawidzi swojej pracy). Dziś znów wkurzony, bo jutro poniedziałek i oczekuje, że się nad nim ulituję, a ja mam dość. Chodzi do pracy i jęczy, a jak mu proponuję zmiany to mam wrażenie, że się boi, że może być jeszcze gorzej. Tak źle, tak nie dobrze.
    • mruwa9 Re: Wspierać czy mieć gdzieś? 02.09.12, 21:26
      no to mu powiedz dokladnie to, co tu napisalas: ze masz dosyc jego jeczenia, albo niech sie zdecyduje na zmiane, jesli mu zle, albo niech przestanie jojczec, bo cie to meczy.
    • mayaalex Re: Wspierać czy mieć gdzieś? 02.09.12, 21:29
      Moze na razie wspieraj ale bez sugerowania konkretnych rozwiazan? Moze on sam musi dojsc do tego czego chce tak naprawde. Swoja droga, to jest strasznie frustrujace jak ktos marudzi ale na kazda propozycje zmiany sytuacji wynajduje powody dla ktorych sytuacji nie da sie zmienic wink
    • inguszetia_2006 Re: Wspierać czy mieć gdzieś? 02.09.12, 21:30
      Witam,
      Wspieraj. Dlaczego mu tak źle w pracy? Ma z kimś konflikt? Jak ma konflikt to służę radą, bo jestem skonfliktowana z dyrekcją i po chwilowym załamaniu i opracowaniu strategii radzę sobie jak ta lala. Stwierdziłam, że dlaczego ja mam chodzić do pracy z chmurą na czole, skoro to jest bardzo fajna robota i daje mi dużo satysfakcji? To nie ja mam problem z "nimi", tylko "oni" mają problem ze mną;-P Niech oni się więc martwią i włosy sobie z głowy rwą.
      Właściwa perspektywa i tyle.
      Pzdr.
      Ing
      • mruwa9 Re: Wspierać czy mieć gdzieś? 02.09.12, 21:38
        no ja bym na dlzsza mete nie potrafila wspierac, zwlaszcza widzac, ze poza marudzeniem nie ma zadnej woli aktywnej zmiany sytuacji. N krotka mete- ok, ale po jakims czasie w krotkich zonierskich slowach powiedzialabym co o tym mysle : jak ci sie nie podoba, to zmobilizuj sie i to zmien. Ale mi wiecej nie marudz, bo jestem zmeczona i nie mam juz sily dluzej tego sluchac.
      • grouse1 Re: inguszetia 02.09.12, 21:45
        Mąż jest kierownikiem budowy i :
        - wraca z pracy po 19
        - nie spędza czasu z dziećmi, nie ma kiedy robić coś w domu itp.
        - budowa kończy się w grudniu i nikt nie wie co dalej, bo jest źle w budownictwie
        - pracuje w firmie z kapitałem zagranicznym, w której wszystkie wyższe stanowiska obsadzane są ludźmi z tego kraju, niekoniecznie z odpowiednimi kwalifikacjami, więc nie ma szans na rozwój
        - wiele firm ogłasza upadłość (nawet tych dużych) więc nie wiadomo czy się opłaca zmieniać pracę
        - itd
        Jak powiesz mi jak to zrobić, żeby zmienił nastawienie to będę wielbić twoją mądrość życiową smile
        • inguszetia_2006 Re: inguszetia 02.09.12, 22:15
          Witam,
          Eee tam. Też byłam kierownikiem robót. Pracowałam przez rok poza domem, bo budowaliśmy w Trójmieście, a ja jestem z Warszawy. Teraz pracuję w korpo. Można, można? Jak się boi, to niech zacznie dokształcanie. Ja sobie teraz "menedżuję", ale za rok wracam do budowlanki.
          Nie zginie, nie bój żaby. Wraca z pracy po 19, ale chyba nie zarabia "na waciki", prawda? Odkładajcie, jak możecie pieniądze na gorsze czasy i tyle. Dziwi mnie jego nastawienie szczerze mówiąc, bo nie znam inżyniera, który by został bez pracy i perspektyw, zwłaszcza takiego z doświadczeniem. Nie spędza czasu z dziećmi? Mój ojciec był geodetą i nie było go w domu całymi miesiącami. Nikt nie ucierpiał. Ktoś "to" musi robić. Mój mąż jest lekarzem. Wigilia bez męża, sylwester bez męża? Normalka. Ktoś musi mieć dyżur. Raz kolega, raz mój mąż i tyle. Taka praca. Nie on jeden. Podbuduj go pozytywnie i tyle. Może by sobie jakieś papiery z audytu zrobił? Zarządzania? No nie wiem
          Pzdr.
          Ing
    • kobieta_z_polnocy Re: Wspierać czy mieć gdzieś? 02.09.12, 22:16
      Mąż (na razie) nie oczekuje od ciebie konkretnej rady, lecz zwykłego ramienia do "wypłakania się". Najwyraźniej nie jest jeszcze na tyle zdesperowany by podjąć się zmian i samo wyżalenie się przynosi mu chwilową ulgę. Niewykluczone jednak, że ten moment przyjdzie już niedługo i wtedy będziesz mogła do woli sypać dobrymi radami.
      • jola-kotka Re: Wspierać czy mieć gdzieś? 03.09.12, 01:20
        Chyba od tego ma sie meza/zone,ze jak jest zle,przykro to wyslucha,przytuli,pocieszy?
Inne wątki na temat:
Pełna wersja