grouse1
02.09.12, 21:17
Mój mąż pracuje na stanowisku o którym marzył jeszcze w czasie studiów, teraz po 10 latach ma po dziurki w nosie swojej pracy, ma doła, że znów musi tam iść. Proponowałam wiele zmian (w nawiasach jego odpowiedzi) : przekwalifikowanie (nie ma czasu), zmianę pracy (w innych firmach jest jeszcze gorzej), emigrację gdziekolwiek (tu ma ugruntowaną pozycję zawodową, a tam zaczynałby od zera), zagryzienie zębów (nienawidzi swojej pracy). Dziś znów wkurzony, bo jutro poniedziałek i oczekuje, że się nad nim ulituję, a ja mam dość. Chodzi do pracy i jęczy, a jak mu proponuję zmiany to mam wrażenie, że się boi, że może być jeszcze gorzej. Tak źle, tak nie dobrze.