maga761
04.09.12, 10:29
Jestem ciekawa co robicie w takiej sytuacji. Wczoraj syn był z kolegą na boisku niedaleko naszego domu i zadzwonił czy kolega może do niego przyjść. Ja nie kupiłam nic na kolację a miałam zamrożone 4 kiełbasy (jest nas czworo) i rozpalałam właśnie gril aby je upiec, do tego były kanapki. Powedziałam, ze nie i wytłumaczyłam dlaczego. Często zdaża się, że mam np. na obiad odliczoną ilość jedzenia np. kotlety, ponieważ jak robię więcej to zostaje i czasem nikt nie ma później na nie ochoty i wyrzucam lub daję psu. Czasem jest tak, ze u syna jest kolega i jego wizyta przeciąga się do obiadu. Parę razy częstowałam obiadem gdy była zupa lub spaghetti ale gdy jest odliczone czasem czekam z obiadem aż pójdą lub zachęcam ich do pójścia np. na boisko a po jakimś czasie dzwonię do syna, ze obiad. Ja dzieci nie puszczam do znajomych w porze obiadowej lub kolacyjnej i mówię, że jeśli zdaży się, że ktoś ma obiad lub szykuje się do obiadu ma przyjść do domu. Kiedy się tu przeprowadziliśmy jeden syn sąsiadów przychodził codziennie o 9 rano a szedł do domu jak robiło się ciemno więc około 22 bo to było lato. Na początku dawałam mu jeść ale stwierdziłam, że nie będę go codziennie karmić cały dzień i przestałam.