nagonki na matki ciąg dalszy

05.09.12, 15:24
www.tokfm.pl/Tokfm/1,103085,12424754,_Wozkowe___Wojowniczy__dziki_i_ekspansywny_segment.html
Najpierw wysysają ostatnie soki z ZUS-u, a potem "urządzają się" kosztem swoich (rozwydrzonych) bachorów, beszczelne takie. I jeszcze, panie dzieju, do ludzi z wózkiem.
Czy mi się wydaje, czy to już na całego idzie przedwyborcza mobilizacja prężnego i mającego wszystkim za złe elektoratu emeryckiego?
    • ola Re: nagonki na matki ciąg dalszy 05.09.12, 15:40
      to, co gada tam ten cały pan profesor, to zwykłe chamstwo, a nie diagnoza społeczna.
      Ma do tych kobiet jakiekolwiek zarzuty, poza "ograniczającym jego wolność" "gdakaniem" "zaplataniem ozorami"?
      Bo co? Bo bachory hałasują nad uchem podczas filozoficznych rozmyślań?
      Skąd niby pan profesor tak dobrze wie, o czym gdakają te wózkowe? Gdacze z nimi?
      Ręce opadają...
      • dzoaann Re: nagonki na matki ciąg dalszy 05.09.12, 15:48
        odnioslam takie samo wrazenie... zeby czlowiek na niby poziomie uzywal takich sformulowan? Pan profesor to sie na terapie powinien udac lub na wyspe bezludna...
      • anna-na Re: nagonki na matki ciąg dalszy 05.09.12, 15:53
        ola napisała:

        > to, co gada tam ten cały pan profesor, to zwykłe chamstwo, a nie diagnoza społe
        > czna.
        > Ma do tych kobiet jakiekolwiek zarzuty, poza "ograniczającym jego wolność" "gda
        > kaniem" "zaplataniem ozorami"?
        > Bo co? Bo bachory hałasują nad uchem podczas filozoficznych rozmyślań?
        > Skąd niby pan profesor tak dobrze wie, o czym gdakają te wózkowe? Gdacze z nimi
        > ?
        > Ręce opadają...

        Posłuchaj, jeżeli dla Ciebie p. Mikołejko to jest "ten tam jakiś profesor", to znaczy, że reprezentujesz opisaną przez niego grupę, tyle w temacie;
        gdakanie, które się tu odbywa pod szyldem "ale cham, tyka świętość" - to też jest element tego zjawiska.
        Mówienie o pracy w PAN złośliwie jako o "filozoficznych rozmyslaniach" - także!

        A facet ma rację, natomiast na niuńka, która tam z nim usiłowała dyskutować dostała tytuł doktora chyba za tyłek, bo zrobiła co najmniej dwa rażące błędy językowe.

        Szkoda tylko, że taki poważny człowiek zajmuje się takimi pierdołami.
        • ola Re: nagonki na matki ciąg dalszy 05.09.12, 16:04
          kotek - chcesz cytować, naucz się rozumieć, co czytasz.
          Jest spora różnica pomiędzy: "ten cały profesor" od "ten tam jakiś profesor".
          W drugim wypadku można uznać, że osoba pisząca tę frazę, nie wie o kim mówi. W pierwszym - nie widzę podstaw do takiego wniosku.
          Osoba darząca taką estymą PAN-owskiego profesora, powinna mieć na tyle opanowaną logikę, żeby rozumieć tę różnicę.
          • desacratrix Re: nagonki na matki ciąg dalszy 05.09.12, 16:55
            Drobny szczegół, ten człowiek nie jest profesorem, tylko profesorem nadzwyczajnym, co wbrew szumnej nazwie nie czyni go nieprzeciętnym smile
            • ola Re: nagonki na matki ciąg dalszy 06.09.12, 12:32
              ciekawe jaki na indeks Hirscha? wink
        • mayaalex Re: nagonki na matki ciąg dalszy 05.09.12, 16:10
          "Gdakanie" i "zaplatanie ozorami" to porownywanie matek=kobiet=ludzi do zwierzat, przypisywanie im zwierzecych cech i zachowan. To bardzo nieelegancka figura retoryczna, swiadczy o braku szacunku, jest wg mnie arogancka i niegrzeczna. Przykre.
          Dalsze rewelacje, te o okolomacicznosci i robieniu kariery, ponizej wszelkiej krytyki. Jak dla mnie sa swiadectwem niecheci do kobiet i tyle. Zenada.
      • gazeta_mi_placi Re: nagonki na matki ciąg dalszy 05.09.12, 17:50
        Wystarczy, że przechodzi obok nich np. w parku czy stoi za nimi w kolejce.
    • amonette Podobał mi się komentarz 05.09.12, 15:50
      Sam stworzył problem i z nim walczy
      • anna-na Re: Podobał mi się komentarz 05.09.12, 15:54
        amonette napisała:

        > Sam stworzył problem i z nim walczy

        No dla Ciebie matko-Polko to na pewno nie jest problem!
        • amonette Re: Podobał mi się komentarz 05.09.12, 15:55
          ?????
    • lady-z-gaga Re: nagonki na matki ciąg dalszy 05.09.12, 16:09
      Co prawda klasy profesor nie pokazał swoimi tekstami, ale nie zauwazyłam, żeby choc w jednym zdaniu skłamał.
      • gazeta_mi_placi Re: nagonki na matki ciąg dalszy 05.09.12, 17:45
        Z mojego dużego doświadczenia życiowego nie po raz pierwszy wynika, że ludzie najbardziej nie obrażają się o oszczerstwa i kłamstwa tylko o szczerą prawdę.
        • gazeta_mi_placi Re: nagonki na matki ciąg dalszy 05.09.12, 17:45
          Oburzenie tutejszych mamusiek tylko to potwierdza.
    • josemir Re: nagonki na matki ciąg dalszy 05.09.12, 16:54
      Obrzydliwy, mizoginiczny tekst, wykwit ideologii przykrótkiego i rzadko używanego prącia.
      • krejzimama Re: nagonki na matki ciąg dalszy 05.09.12, 19:42
        Skąd masz informacje na temat prącia? A byłaś z nim w łóżku i mu opadł jak cie zobaczył nago.
        • josemir Re: nagonki na matki ciąg dalszy 05.09.12, 23:10
          http://i45.tinypic.com/2zi1pj5.jpg
    • sueellen Re: nagonki na matki ciąg dalszy 05.09.12, 17:35
      Czy którakolwiek z Pań broniących profeora zauwazyła, że jest on religioznawcą, pedagogiem, filozofem zajmuje sie religią katolicką, współtworzył ksiażkę o JPII? 30 lat paplania o religii i studiowania Biblii a dalej miłości bliźniego w pratyce zastosować nie potrafi.

      Pan profesor stał się właśnie celebryta na 5 minut. Gada głupio ale dość zjadliwie by wylądować na głównej i wywołać burzę. Co do meritum: to już było, Pan Profesor hameryki nie odkrył:

    • gazeta_mi_placi Re: nagonki na matki ciąg dalszy 05.09.12, 17:44
      Popieram pana profesora, bardzo mądry człowiek.
    • triss_merigold6 A, kolejny nieudacznik z PAN... 05.09.12, 17:53
      Nie należy się przejmować, to tylko kolejny sfrustrowany nieudacznik z PAN. Starszy człowiek, zaniedbany, ubogi, niszowy, nic dziwnego, że wszystko mu przeszkadza.
      • lauren6 10/10 05.09.12, 19:16
        True story.
        • triss_merigold6 Złośliwie dodam 05.09.12, 19:24
          Złośliwie dodam, że gdyby był wysoko cenionym profesorem specjalistą posiadającym przydatną do czegokolwiek wiedzę, to nie miałby matek z wózkami na jego trawniczku pod blokiem. Mieszkałby w willi na ogrodzonej posesji, odpowiednio dużej posesji oczywiście. A ponieważ nie jest, to niech nie pyszczy, że ma innych w zasięgu wzroku i słuchu.
          • claudel6 Re: Złośliwie dodam 05.09.12, 23:44
            to akurat nie jest prawda. humaniści, nawet wybitni, nie zarabiają kokosów, przynajmniej nie w PL. ja do tej pory ceniłam go jako znawcę materii, historyka religii - czytałam sporo jego artykułów. ale do tej pory. od tego felietonu stał sie dla mnie małym człowieczkiem, który pomimo swoich horyzontów nie potrafi sie uwolnić od własnych fobii i hołduje stereotypom,k tóre normalnie krzywdzą innych ludzi. to nie jest humanizm.
            • gazeta_mi_placi Re: Złośliwie dodam 06.09.12, 18:26
              A kogo krzywdzą? Mamuśki które po jednorazowym przeczytaniu wywiadu podnosi się ciśnienie i sięgają po mało wybredne wyzwiska w kierunku tego Pana łącznie z dywagacją na temat długości/używania jego członka potwierdzając niejako tym samym to co pisał?
      • krejzimama Re: A, kolejny nieudacznik z PAN... 05.09.12, 19:44
        Nieudacznik?

        Opublikował ponad 800 tekstów – oprócz polskiego, w językach: angielskim, francuskim, hiszpańskim, niemieckim, portugalskim, rosyjskim, ukraińskim i włoskim. Jest m.in. autorem książek:
        "Katolicka filozofia kultury w Polsce w epoce modernizmu" (1987),
        "Kim jestem dla ciebie..." (1987, antologia),
        "Elementy filozofii" (siedem wydań, 1998–2008);
        "Mity tradycjonalizmu integralnego" (1998),
        "Emaus oraz inne spojrzenia do wnętrza Pisma" (1998),
        "Żywoty świętych poprawione" (2001; Nagroda Księgarzy "Warszawska Premiera Literacka", czerwiec 2001; wznowienia – 2004, 2011; edycja dźwiękowa w wersji dla niewidomych – 2002),
        "Śmierć i tekst. Sytuacja ostateczna w perspektywie słowa" (2001),
        "W świecie wszechmogącym. O przemocy, śmierci i Bogu" (2009),
        Współautor prac zbiorowych:
        "Licytacja. Szkice o nowej prozie" (1981),
        "Filozofia i myśl społeczna Jana Pawła II" (1983),
        "Katolicka filozofia kultury w Polsce" (1987),
        "Apokalipsy i kultury" (1997),
        "Ucieleśnienia. Ciało w zwierciadle współczesnej humanistyki" (2007),
        "Oblicza religii i religijności" (2008),
        "Spektakle zmysłów" (2010),
        "Instytucje: konflikty i dysfunkcje" (2012).
        Opatrzył posłowiem lub wstępem dzieła wybitnych teologów, filozofów i historyków – Karen Armstrong, Dalaj Lamy, Eugena Drewermanna, Hansa Künga, Jacques'a Le Goffa, Margaret Starbird - jak również głośnych powieści o tematyce religijnej (np. jest autorem posłowia do "Kodu Leonarda" Dana Browna).
        Publikował ponadto m.in. na łamach "Borussii", "Czasu Kultury", "Dialogu", "Edukacji Filozoficznej", "Etyki", "Gazety Wyborczej", "Kontekstów", "Literatury na Świecie", "Newsweeka", "Nowych Książek", "Polityki", "Przeglądu Filozoficznego", "Przeglądu Politycznego", "ResPubliki Nowej", "Rzeczpospolitej", "La Sicilia", "Społeczeństwa Otwartego", "Studiów Religioznawczych", "Twórczości", "Tygodnika Powszechnego", "Uncaptive Minds", "Więzi", "Znaku".
        Jest współautorem każdego z monograficznych tomów serii "Punkt po Punkcie", wydawanej przez gdańskie wydawnictwo słowo/obraz terytoria: "Twarz" (2001), "Miłość" (2002), "Dusza" (2003), "Grzech"(2004), "Ból" (2005), "Śmiech" (2006), "Koniec" (2007).

        Sporo tego jak na nieudacznika.
        • triss_merigold6 Re: A, kolejny nieudacznik z PAN... 05.09.12, 19:47
          Publikacje z listy filadelfijskiej poproszę.
          • krejzimama Re: A, kolejny nieudacznik z PAN... 05.09.12, 19:52
            Ty masz jakieś?
            • gazeta_mi_placi Re: A, kolejny nieudacznik z PAN... 05.09.12, 20:20
              Ma, na forum E-mama oraz Rozwód i co dalej, mało?????
              • aretahebanowska Re: A, kolejny nieudacznik z PAN... 05.09.12, 21:57
                A ja mam. Czy w związku z tym mam prawo odnieść się krytycznie do wypowiedzi tego pana? Artykułu nie czytałam, ale z audycji radiowej wynika, że pan prof. sam nie wie o co mu chodzi. Czego, kogo i dlaczego się czepia. Miesza wszystko ze wszystkim czyli np. trajkoczące o kupach kobiety, zanik czytelnictwa wśród matek, kwestie dotyczące praw do użytkowania trawnika, emigracji i aborcji. Przy okazji wykazuje całkowity brak poczucia realizmu jeśli chodzi o sytuację rodziców i dzieci w Polsce, oraz pojęcia na temat posiadania i wychowania dzieci. Ot, sfrustrowany pan, który chce się do czegoś przyczepić i akurat matki mu się nawinęły. Stworzył sobie jakąś teorię i się nią podnieca. Ciekawe, że w dyskusji pominął pytanie słuchaczki "a jeśli te matki na placu zabaw to tak naprawdę gosposie?".
                • helufpi Re: A, kolejny nieudacznik z PAN... 05.09.12, 22:08
                  i akurat matki mu się nawi
                  > nęły.
                  No to tak do końca nie jest, że się akurat nawinęły. Matki to jego dyżurna łysa kobyła. Wypowiadał się jadowicie o matkach już przy sprawie Madzi.
                • claudel6 Re: A, kolejny nieudacznik z PAN... 05.09.12, 23:45
                  >Przy ok
                  > azji wykazuje całkowity brak poczucia realizmu jeśli chodzi o sytuację rodziców
                  > i dzieci w Polsce, oraz pojęcia na temat posiadania i wychowania dzieci.

                  o to to!
            • marychna31 Re: A, kolejny nieudacznik z PAN... 05.09.12, 21:54
              krejzimama napisał:

              > Ty masz jakieś?
              Ja akurat mam (nie wiem tylko czy z fizyki się liczą...?) ale nie daje mi to poczucia, że mam w związku z tym prawo jakieś wybrane negatywne cechy przypisywać jakiejś dowolnej grupie społecznej (alpinistom, heterykom, chorym na wirusowe zapalenie wątroby, spawaczom ...) i arbitralnie odsądzać tych ludzi od czci i wiary (podpierając się filozofią chrześcijańska, nomen omen) wink
              • helufpi Re: A, kolejny nieudacznik z PAN... 05.09.12, 22:03
                i arbitralnie odsądzać tych ludzi od czci i w
                > iary (podpierając się filozofią chrześcijańska, nomen omen) wink
                A nie, nie, nie. Pan Profesor nie podpiera się żadną filozofią chrześcijańską, a wręcz przeciwnie. Filozofię chrześcijańską to on za pomocą swego warsztatu naukowego rozkłada na czynniki pierwsze i rozgniata butem.
        • kol.3 Re: A, kolejny nieudacznik z PAN... 05.09.12, 20:33
          No i co z tego? Można być genialnym naukowcem i nic nie wartym człowiekiem.
          • triss_merigold6 Re: A, kolejny nieudacznik z PAN... 05.09.12, 20:36
            Nawet jako naukowiec jest do kitu skoro nie potrafi zapewnić sobie komfortowego otoczenia. D
        • falka32 Re: A, kolejny nieudacznik z PAN... 05.09.12, 21:01
          > Nieudacznik?
          >
          > Opublikował ponad 800 tekstów – oprócz polskiego, w językach: angielskim,
          > francuskim, hiszpańskim, niemieckim, portugalskim, rosyjskim, ukraińskim i wło
          > skim. Jest m.in. autorem książek:

          I o czym to ma świadczyć? Mnie bardziej interesuje, ile razy przewinął niemowlę i wyprowadził z parku wyjącego dwulatka bez wlania mu na tyłek. Jeżeli nie ma w tej dziedzinie znaczącego dorobku, to jego kwalifikacje do oceniania, opisywania (zwłaszcza takim językiem) i pouczania obcych matek są takie same, jak księdza do udzielania porad w zakresie seksu małżeńskiego.
          • gazeta_mi_placi Re: A, kolejny nieudacznik z PAN... 06.09.12, 18:22
            Przewinąć niemowlę byle zapita menelka z FAS-em w rodzinie w trzecim już pokoleniu potrafi.
            I po krótkim jednorazowym instruktażu pierwsza lepsza osoba, nawet z lekkim stopniem upośledzenia umysłowego.
            • falka32 Re: A, kolejny nieudacznik z PAN... 09.09.12, 21:59
              > Przewinąć niemowlę byle zapita menelka z FAS-em w rodzinie w trzecim już pokole
              > niu potrafi.
              > I po krótkim jednorazowym instruktażu pierwsza lepsza osoba, nawet z lekkim sto
              > pniem upośledzenia umysłowego.

              No własnie, dlatego pytam, czy pan profesor to potrafi i ile razy dokonał w życiu tego wyczynu.
        • sueellen Re: A, kolejny nieudacznik z PAN... 05.09.12, 22:48
          Wszystkie teksty okoloreligijne, 30 lat Biblie studiowal i dalej nic nie wie o milosci blizniego!
          • morekac Re: A, kolejny nieudacznik z PAN... 06.09.12, 07:47
            Bo może zajmował się głównie Starym Testamentem? A tak 'oko za oko, ząb za ząb' - i patriarchat...
            • sueellen Re: A, kolejny nieudacznik z PAN... 06.09.12, 09:12
              pisał o JPII i religii we wspołczesnym społeczeństwie, wiec raczej nie stary testament...
              • morekac Re: A, kolejny nieudacznik z PAN... 06.09.12, 13:57
                Z pewnością Stary Testament jako religioznawca zna na wyrywki. Nowy zresztą też bywa mizoginiczny z punktu widzenia współczesnego człowieka.
    • sanciasancia Re: nagonki na matki ciąg dalszy 05.09.12, 19:20
      Imho nie ma większego zagrożenia społecznego niż profesorowie pierdzistołki, którzy gadają/piszą od rzeczy w popularnych periodykach. Matki wózkowe to przy nich pryszcz.
      • triss_merigold6 Re: nagonki na matki ciąg dalszy 05.09.12, 19:26
        Jesteś pewna, że określenie popularne periodyki jest tym właściwym w odniesieniu do miejsc jego publikacji naukowych?
        Ostatnim popularnym miejscem w jakim profesor PAN się produkował był "Fakt" - filozof dzielił się z ludem swymi uwagami. D
        • sanciasancia Re: nagonki na matki ciąg dalszy 05.09.12, 19:30
          Nie chodziło mi o publikacje naukowe, tylko o Fakt itp. właśnie. Publikacje naukowe mało kto czyta, więc nie są specjalnie groźne.
        • claudel6 Re: nagonki na matki ciąg dalszy 05.09.12, 23:50
          bywa też w Polityce.
          • kamelia04.08.2007 Re: nagonki na matki ciąg dalszy 06.09.12, 15:38
            claudel6 napisała:

            > bywa też w Polityce.



            żartujesz chyba. czytam polityke, ale go nie kojarze...
      • noname2002 Re: nagonki na matki ciąg dalszy 05.09.12, 20:04
        Popłakałam się ze śmiechu.
    • wendd Re: nagonki na matki ciąg dalszy 05.09.12, 19:30
      W tym artykule jest bardzo dużo racji.
      Są takie mamuśki i jest ich spora grupa.
      Nawet trudno o nich powiedzieć kobiety - raczej samica będzie idealnym określeniem.
      Jeden cel w życiu - zaciążyć, urodzić i niech mnie w glorii w lektyce noszą - nic wiecej nie muszę i nic więcej nie umiem.
      smile
    • kol.3 Re: nagonki na matki ciąg dalszy 05.09.12, 19:31
      Wypowiedź profesora jest tak mało merytoryczna że w ogóle nie ma o czym dyskutować.
      Może profesor marcowy?
      • krejzimama Re: nagonki na matki ciąg dalszy 05.09.12, 19:35
        Po pierwsze marcowi byli docenci. Po drugie w 1968 roku Mikołejko miała 17 lat.
        • kol.3 Re: nagonki na matki ciąg dalszy 05.09.12, 20:17
          Oj kochanie w marcu to sporo krzykaczy awansowało, nie tylko docenci. Za "zasługi".
      • triss_merigold6 Re: nagonki na matki ciąg dalszy 05.09.12, 19:35
        Na marcowego za młody jest.
        • kol.3 Re: nagonki na matki ciąg dalszy 05.09.12, 19:37
          Też sprawdzilam, ale odchyły ma.
          • krejzimama Re: nagonki na matki ciąg dalszy 05.09.12, 19:40
            Na czym polega odchył?
        • krejzimama Re: nagonki na matki ciąg dalszy 05.09.12, 19:46
          Jak już wyciągacie człowiekowi przeszłość i konfabulujecie to może napiszcie co robili wasi rodzice za komuny.
          • gazeta_mi_placi Re: nagonki na matki ciąg dalszy 05.09.12, 20:18
            Większość rodziców warszawskiej części e-matek było tw.
            Jakoś podejrzanie mało (a chyba nawet nikt) nie chwali się tutaj rodzicami walczącymi w solidarności, ciekawe prawda?
            Wstydzą się tego co robili ich rodzice za czasów komuny dlatego wstydliwie milczą.
          • kol.3 Re: nagonki na matki ciąg dalszy 05.09.12, 20:22
            Moi rodzice byli bezpartyjnymi porządnymi ludźmi. Oboje sybiracy, matka siedziała w rosyjskim wiezieniu bo nie chciała przyjąc obywatelstwa, ojciec od Andersa. Bylam dzieckiem starych rodziców. Chcesz jeszcze coś wiedzieć dziecinko?
            A może Ty się wytłumaczysz kto ci płaci za dyżury na forum?
            • krejzimama Re: nagonki na matki ciąg dalszy 05.09.12, 20:23
              Zydzi i peło. Przecież wszyscy to wiedzą.
              • kol.3 Re: nagonki na matki ciąg dalszy 05.09.12, 20:38
                Jak na Żydowkę (Żyda) - bo jesteś zarejestrowana jako facet - to za bystra nie jesteś.
                A to niegłupi naród.
                • krejzimama Re: nagonki na matki ciąg dalszy 05.09.12, 20:40
                  Co do lotności to u ciebie też nie jest za dobrze.
                  Ja nigdzie nie napisałam ze jestem zydówką a tylko ze mi zlecaja robote na forum.
            • gazeta_mi_placi Re: nagonki na matki ciąg dalszy 06.09.12, 18:24
              Miałam na myśli Triss i inne agresywne forumowiczki warszawskie.
    • krejzimama Re: nagonki na matki ciąg dalszy 05.09.12, 19:39
      Jedyne na co stać jakże światłe i wyedukowane ematki to stek personalnych obelg, takowych ataków. Trochę kiepskich prób deprecjonowania osoby Prof. Mikołejko.
      Nastąpił wam mocno na odcisk. Wylazło to co w niektórych siedzi.
      • triss_merigold6 Re: nagonki na matki ciąg dalszy 05.09.12, 19:46
        We mnie siedzi walkiria z wózkiem i nie życzę sobie, żeby mi jakiś zapuszczony dziadunio smęcił krytycznie. Serdecznie mu proponuję, żeby swoje uwagi na temat matek, wózków i macierzyństwa skierował np. do mojego chłopa, tak w bezpośredniej rozmowie. Mój się chętnie spotka.
        • krejzimama Re: nagonki na matki ciąg dalszy 05.09.12, 19:48
          Życzyć to sobie możesz. A Mikołejko z byle burkiem gadać nie będzie. Burek to dobra nazwa dla kogos kto jest okreslany jako "mój chłop".
          • gazeta_mi_placi Re: nagonki na matki ciąg dalszy 05.09.12, 20:13
            Czepiasz się, "mój chłop" brzmi jednak lepiej od "mój konkubent" (mężem nie jest), ewentualnie jeszcze "gach".
        • jamesonwhiskey Re: nagonki na matki ciąg dalszy 05.09.12, 19:53
          > matek, wózków i macierzyństwa skierował np. do mojego chłopa, tak w bezpośredn
          > iej rozmowie. Mój się chętnie spotka.


          i co zastosuje takie argumenty jak ty
          myslle ze prof nie ma o czym gadac z lysym pajacem po zawodowce
          czyli tym twoim maczo
          a artylkul bardzo sensowny , widac jak wam w piety poszlo
          matki polki walczace bueheh
          • noname2002 Re: nagonki na matki ciąg dalszy 05.09.12, 20:08
            a artylkul bardzo sensowny , widac jak wam w piety poszlo

            Chyba Wam- emigrantom, najgorsze wg profesora są matki wyjeżdżające z Polski.
          • kropkacom Re: nagonki na matki ciąg dalszy 05.09.12, 20:11
            To ja proszę ten sens mi tu wyłuszczyć big_grin Doprawdy rozumiem, ze się staruszek zdenerwował, ale czemu?
            • krejzimama Re: nagonki na matki ciąg dalszy 05.09.12, 20:14
              Powiedział co myśli. Chyba mu wolno. Staruszek? Ma 61 lat.
              • kropkacom Re: nagonki na matki ciąg dalszy 05.09.12, 20:17
                Oj, to staro wygląda. I ten znamienny brak uśmiechu na twarzy.
                • gazeta_mi_placi Re: nagonki na matki ciąg dalszy 05.09.12, 20:19
                  Najwięcej się uśmiechają osoby z upośledzeniem umysłowym, one są wiecznie wesołe.
                  • kropkacom Re: nagonki na matki ciąg dalszy 05.09.12, 20:21
                    I nie piszą takich tekstów.

                    Pan starszy mógłby chociaż trochę spróbować wykrzesać jakiś dąs na twarzy. Może bym się zlitowała.
                    • kropkacom Re: nagonki na matki ciąg dalszy 05.09.12, 20:29
                      Taka Czubaszek na przykład mnie nie odstrasza od sobie. Może dlatego, ze się uśmiecha?
            • gazeta_mi_placi Re: nagonki na matki ciąg dalszy 05.09.12, 20:15
              Wszyscy (nie tylko ten profesor) mają powoli dosyć pajdokracji mamusiek z małymi dziećmi. Powoli, ale systematycznie świat się zaczyna budzić, że nie trzeba Wam padać łaskawie do nóg i rozstępować czerwony dywan.
              Z drugiej strony rozumiem mamuśki, większość z nich to zera bez żadnych większych osiągnięć, dla takich osób rozmnożenie się to jedyna zasługa dla ludzkości.
              • ashraf Re: nagonki na matki ciąg dalszy 05.09.12, 20:25
                A Ty jakie masz osiagniecia poza pisaniem na e-mamie i wygrzebywaniem przykladow sprzed lat, jak to zle emigrantom za granica?
                • gazeta_mi_placi Re: nagonki na matki ciąg dalszy 05.09.12, 21:31
                  Płacę podatki na Wasze lewe ciążowe L4, na Wasze darmowe porody (jeszcze na darmowe znieczulenie do nich chcecie mnie naciągnąć), darmowe przedszkola i szkoły dla Waszych dzieci, mało????
                  • sueellen Re: nagonki na matki ciąg dalszy 05.09.12, 22:51
                    Jakie Ty podatki bido placisz? Przeciez Ty nie masz pojecia co to praca!
                • ashraf Re: nagonki na matki ciąg dalszy 05.09.12, 23:13
                  O nie, na moje nie placisz. Zwolnienie mam platne z ubezpieczenia (i tak nie korzystam), porod bez laski, ze znieczuleniem lub cc na zyczenie rowniez prywatnie, jak wszystkie kobiety w CH. Zlobek tez bede miec prywatny. Ale to ta parszywa zagranica, co Cie tak w oczy kluje.
                  • gazeta_mi_placi Re: nagonki na matki ciąg dalszy 06.09.12, 18:28
                    Piszę na polski forum więc logiczne, że odnoszę wypowiedzi do polskiej sytuacji społecznej/politycznej itp. a nie jakiejś emigrantki z Zanzibaru na ten przykład.
              • olena.s Re: nagonki na matki ciąg dalszy 05.09.12, 21:24
                Niech gada. Niech uraża, obraża i nie szanuje. Niech dosypuje do pieca rozmaitym gazetom nienawidzącym dzieci i ich maci. Niech się czepia L4, macierzyńskiego, przerw na karmienie i niedomkniętych furtek. A potem niech siedzi i się dziwi, że baby wolą rodzić za granicą. I że Zusie brakuje podatków od nowych obywateli. Tylko niech na litość boską choć nie w tym samym tekście narzeka na demograficzną klęskę narodową.
                A ta, o ile wiem, jest już nie do odrobienia.
                • gazeta_mi_placi Re: nagonki na matki ciąg dalszy 05.09.12, 21:26
                  Każdy zachodni kraj ma problem z rozrodem, a najwięcej dzieci rodzi się w prorodzinnej Afryce, a nie w krajach które nadskakują każdej naturalnej nawet niedogodności matki.
                  • olena.s Re: nagonki na matki ciąg dalszy 05.09.12, 21:45
                    Acha.
                    Ale w Europie - nie.W Europie Polska jest blisko końca na liście państw o spadku demograficznym. Najlepiej stoi chyba Francja. Z dużym wsparciem rodzin. Ale nie ma sprawy, Polki zagłosują nogami i przeniosą kołyski w inne regiony. Już to robią, dość skutecznie zresztą.
                    • gazeta_mi_placi Re: nagonki na matki ciąg dalszy 05.09.12, 22:07
                      Podobno najwięcej statystyk dzietności robią bogatym państwom typu Francja muzułmanie zamieszkujące tamtejsze okolice smile
                      • olena.s Re: nagonki na matki ciąg dalszy 05.09.12, 22:14
                        Acha.
                        Ale i bez nich Francuzki mają więcej dzieci niż Polki.
                        I mnie to nie dziwi.
                        • gazeta_mi_placi Re: nagonki na matki ciąg dalszy 05.09.12, 23:09
                          To Polki nie mają dzieci bo jakiś Pan w radio powiedział, że one (znaczy matki dzieciom) są "be" ? Weź mnie nie rozśmieszaj big_grin
                          • olena.s Re: nagonki na matki ciąg dalszy 05.09.12, 23:37
                            Nie. Polki nie mają dzieci, bo gospodarka leży i nie maja bezpieczeństwa socjalnego.
                            W nastepnej kolejności nie mają dzieci, bo świetnie wiedzą, że te dzieci sa tylko ich odpowiedzialnością: jak nie zarobią na prywatny żłobek/nianię, przedszkole i szkolną wyprawkę, to państwo im nie zapewni ani umożliwiającej pracę zawodową opieki nad dzieckiem, ani wykształcenia. Ani nawet skutecznego ściągnięcia alimentów, jakby się tatuś wypisał z rodziny.
                            I po trzecie nie mają dzieci, bo przykro jest mieć dzieci w kraju, w którym na dzieci koso się patrzy, a matki uważa za pasożyty. No to jak nie, to nie. Nie da się pluć na matki i mieć przyrost. No nie da się, w sytuacji otwartych granic.
                            • gazeta_mi_placi Re: nagonki na matki ciąg dalszy 06.09.12, 12:13
                              Dzietność ogólnie spadła (także w owych cywilizowanych krajach) wraz z wygodą codziennego życia, różnymi atrakcjami, skuteczną antykoncepcją oraz bezpieczną aborcją.
                              Po wojnie gdzie nikt nie był pewny niczego, wszędzie była bieda ludzie rodzili się na potęgę, tak samo w latach 70-80 gdzie o darmowym znieczuleniu do porodu, pielucha jednorazowych można było sobie tylko pomarzyć. Ludzie są wygodni i dlatego się nie rozmnażają, mają też inne alternatywne sposoby spędzania czasu, podczas np. komuny nic się nie działo specjalnie, co można było robić w wolnym czasie? Ano jedno wink
                              Dodam, że na dobrze wychowane dzieci nikt nie patrzy koso, ani na dzieci w miejscach dla nich przeznaczonych (niezależnie od np. ich głośnego zachowania) np. na placach zabaw.
                              A poza tym są ojcowie tychże dzieci, skoro ich partnerki nie wymagają od nich zaangażowania - ok, ich wybór, ale czemu w zamian za to oczekują zaangażowania wszystkich wokół?
                              • lauren6 Re: nagonki na matki ciąg dalszy 06.09.12, 13:00
                                gazeta_mi_placi napisała:

                                > Dzietność ogólnie spadła (także w owych cywilizowanych krajach) wraz z wygodą c
                                > odziennego życia, różnymi atrakcjami, skuteczną antykoncepcją oraz bezpieczną a
                                > borcją.

                                Co nadal nie zmienia faktu, że mamy najniższą dzietność w całej Unii Europejskiej. Chociaż zdrowy rozsądek podpowiada, że ta dzietność powinna oscylować w okolicy 2 dzieci/kobieta jak to jest np. w Irlandii, bo Polacy to naród katolicki i w podświadomość mają na stałe wryty model tradycyjnej rodziny.

                                Tłumaczenie tego stanu dobrobytem jest najzwyczajniej w świecie błędne.
                                • gazeta_mi_placi Re: nagonki na matki ciąg dalszy 06.09.12, 18:27
                                  Mamy? Przeprowadziłaś się jednak do Polski? Nie wiedziałam.
            • triss_merigold6 Re: nagonki na matki ciąg dalszy 05.09.12, 20:16
              Ludzie mu doskwierają? Ma fobię społeczną? Nie stać go na dom z dużą ogrodzoną posesją więc jest sfrustrowany tym, że ma pod oknami matki z dziećmi? Obniżyli pensje w PAN z 2 tysięcy na 1600 zł miesięcznie?
            • gaja78 Re: nagonki na matki ciąg dalszy 05.09.12, 20:52
              kropkacom napisała:

              > To ja proszę ten sens mi tu wyłuszczyć big_grin Doprawdy rozumiem, ze się staruszek z
              > denerwował, ale czemu?

              Odnoszę wrażenie, że on ma żal do części matek małych dzieci, że te niedostatecznie dbają o swój rozwój, co odbija się na jakości rozwoju ich dzieci. Ma pretensje do ludzi, że są głupi i o tym nie wiedzą.
              • falka32 Re: nagonki na matki ciąg dalszy 05.09.12, 21:18
                > Odnoszę wrażenie, że on ma żal do części matek małych dzieci, że te niedostatec
                > znie dbają o swój rozwój, co odbija się na jakości rozwoju ich dzieci. Ma prete
                > nsje do ludzi, że są głupi i o tym nie wiedzą.

                No ba, przecież wychowywanie dzieci to zajęcie głupie, niepotrzebne, nic nie warte i nie rozwijające, nic nie wnoszące do społeczeństwa i żadne osiągnięcie. nie to co produkowanie miliona publikacji, których nikt nie czyta oprócz wąskiego grona kumpli.
                • triss_merigold6 Re: nagonki na matki ciąg dalszy 05.09.12, 21:27
                  Oni czytają głownie dlatego, że za recenzje jest jakaś drobna kasa i punkty do dorobku naukowego. D
                  • natalinek.j Re: nagonki na matki ciąg dalszy 06.09.12, 14:13
                    triss_merigold6 napisała:

                    > Oni czytają głownie dlatego, że za recenzje jest jakaś drobna kasa i punkty do
                    > dorobku naukowego. D

                    i jeszcze do tego nawzajem dają sobie za to nagrody pieniężne....
                • gaja78 Re: nagonki na matki ciąg dalszy 05.09.12, 21:27
                  falka32 napisała:

                  > No ba, przecież wychowywanie dzieci to zajęcie głupie, niepotrzebne, nic nie wa
                  > rte i nie rozwijające, nic nie wnoszące do społeczeństwa i żadne osiągnięcie.

                  Ja zrozumiałam, że on pisze o matkach, które nie wychowują swoich dzieci, nie opiekują się nimi, ale jedynie wykorzystują jako narzędzie do bycia "kimś".
                  • falka32 Re: nagonki na matki ciąg dalszy 05.09.12, 21:47
                    > Ja zrozumiałam, że on pisze o matkach, które nie wychowują swoich dzieci, nie o
                    > piekują się nimi, ale jedynie wykorzystują jako narzędzie do bycia "kimś".

                    bo dzieci latają po placu zabaw a one gadają o Niczym Istotnym? Stąd te wnioski?
                    • gaja78 Re: nagonki na matki ciąg dalszy 05.09.12, 21:54
                      falka32 napisała:

                      > > Ja zrozumiałam, że on pisze o matkach, które nie wychowują swoich dzieci,
                      > nie o
                      > > piekują się nimi, ale jedynie wykorzystują jako narzędzie do bycia "kimś"
                      > .
                      >
                      > bo dzieci latają po placu zabaw a one gadają o Niczym Istotnym? Stąd te wnioski
                      > ?
                      >

                      Wydaje mi się, że człowiek, który całe życie zajmuje się filozofią i socjologią, pisząc w swoim felietonie o "wózkowej" z jego ulicy wcale nie ma na myśli "wózkowej" z jego ulicy ani też jakichś konkretnych kobiet podsłuchanych na placu zabaw. Chodzi mu chyba o jakieś grubsze zjawisko społeczne, natomiast gadanie o niczym istotnym to jest pewna cecha charakterystyczna tego zjawiska. Tzn. nie o to chodzi, że jeśli ktoś gada o niczym, to jest "wózkową", ale o to, że "wózkowa" nigdy nie gada o czymś innym, niż "nic", bo nie jest w stanie i nie chce być w stanie rozmawiać o czymś więcej. Ja tak zrozumiałam.
                      • aretahebanowska Re: nagonki na matki ciąg dalszy 05.09.12, 22:08
                        Ale skąd on wie, że dany egzemplarz matki, pytlujący na placu zabaw pod jego blokiem, to matka w pełni wózkowa? Na czole ma napisane? A jeśli pytlowanie się skończy i rzeczona zajmie się dwugodzinną edukacją botaniczną bądź entomologiczną dzecięcia, to już przestaje być "wózkowa"?
                        • gaja78 Re: nagonki na matki ciąg dalszy 05.09.12, 22:16
                          aretahebanowska napisała:

                          > Ale skąd on wie, że dany egzemplarz matki, pytlujący na placu zabaw pod jego bl
                          > okiem, to matka w pełni wózkowa? Na czole ma napisane? A jeśli pytlowanie się s
                          > kończy i rzeczona zajmie się dwugodzinną edukacją botaniczną bądź entomologiczn
                          > ą dzecięcia, to już przestaje być "wózkowa"?

                          No więc ja go zrozumiałam tak, że o byciu matką wózkową decyduje fakt pasożytowania na własnym dziecku. Cała reszta to tylko drobne, acz rzucające się w oczy cechy wspólne.
                          • helufpi Re: nagonki na matki ciąg dalszy 05.09.12, 22:43
                            > No więc ja go zrozumiałam tak, że o byciu matką wózkową decyduje fakt pasożytow
                            > ania na własnym dziecku. Cała reszta to tylko drobne, acz rzucające się w oczy
                            > cechy wspólne.
                            Obawiam się, że profesorowi chodzi jednak o pasożytowanie matek na podatnikach, przy pomocy dzieci (jak to uroczo ujął profesor - macicy). Cytat: "Kariery polskich kobiet związane są bardzo często, powiem, miałem nie mówić, związane są z macicą. I koniec - mówi. - I ta ideologia okołomaciczna, powiem to brutalnie, jest ideologią fałszywą i pasożytniczą. I tu, i w Anglii. Dlatego angielscy podatnicy protestują przeciwko płaceniu za masowo jadące tam Polki".
                            • claudel6 Re: nagonki na matki ciąg dalszy 05.09.12, 23:58
                              yyy to pan profesor nie wie, ile kobiet w Polsce jest zatrudnionych i zarabia na siebie i swoje dzieci (a nieraz na chłopa darmozjada)? nie wie, ze te, które nie pracują zawodowo, również wykonuja pracę, która ma swoją realną wartość? (ekwiwalent pracy całodobowej gosposi i niani)
                              • nikki30 Re: nagonki na matki ciąg dalszy 06.09.12, 11:05
                                claudel6 napisała:

                                > yyy to pan profesor nie wie, ile kobiet w Polsce jest zatrudnionych i zarabia n
                                > a siebie i swoje dzieci (a nieraz na chłopa darmozjada)?

                                Niewiele, a widać to szczególnie po niskich kobiecych emeryturach, albo braku tych emerytur...
                                Według badań eurostatu z 2010 roku mamy jeden z najniższych w Europie wskaźnik pracujących kobiet bo ledwie 53 % kobiet w Polsce pracuje...

                                > nie pracują zawodowo, również wykonuja pracę, która ma swoją realną wartość? (e
                                > kwiwalent pracy całodobowej gosposi i niani)

                                Kobieta pracująca na etacie ma w sumie trzy etaty.smile
    • ashraf Re: nagonki na matki ciąg dalszy 05.09.12, 20:14
      Akurat przytaczanie 100 dziel profesora jest tutaj najmniej potrzebne, bo nie o wiedze naukowa sie rozchodzi, ale o madrosc zyciowa, ktorej nieraz wiecej ma baba z warzywniaka niz 3 profesorow razem wzietych, a ktorej to profesorowi najwyrazniej brak. I nie chodzi o to, ze wszystkie matki jak jeden maz sa inteligentne, rozwijajace sie i znajace swoje miejsce w szeregu. Chodzi o totalny brak szacunku dla kobiet i roli matki, publiczne uzywanie deprecjonujacych okreslen rodem z e-magla, calkowity brak zrozumienia dla procesu, jakim jest macierzynstwo, wysilku i zmian z nim zwiazanego. Najprosciej oskarzyc kobiete o ograniczenie umyslowe, brak ambicji i pysznienie sie jedyna zyciowa rola, jaka jest macierzynstwo. Trudniej dociec czemu polskiej mlodej matce tak trudno jest pogodzic niezwykle absorbujace, czaso- i energochlonne zycie rodzinne (a o takim mowimy w przypadku niemowlat i malych dzieci) i prace zawodowa, w ktorej nawet 30 min. przerwa na karmienie jest krzywo widziana, nie wspominajac juz o zwolnieniu na chore dziecko, natomiast bezplatne nadgodziny i przekladanie urlopu z roku na rok traktowane jako oczywistosc. Jezeli do tego dolozy sie dyskryminacje matek maluchow (pomijanie przy awansach itd.), to tak, matki nie maja takich szans na kariere niz bezdzietne. Ale na pewno same sa sobie winne, powinny poczekac z rozmnazaniem do 50, dorobic sie wczesniej wlasnej firmy, 3 samochodow i 5 fakultetow. Po czym oddac dziecko niance zaraz po porodzie, wrocic do pracy na 120% i bron Boze nie pojawiac sie na ulicy z wozkiem, bo jeszcze jakis profesor sie oburzy. Zabronione jest rowniez rozmawianie na tematy zwiazane z opieka nad malym dzieckiem, przeciez zamiast zapytac sie kolezanki o rade na kolki czy przepis na zupe powinno sie zajrzec do naukowego dziela, koniecznie autora przynajmniej 500 publikcji. W piaskownicy dzieci powinny siedziec grzecznie w katku i powtarzac tabliczke mnozenia, zas matki prowadzic dysputy teologiczne lub filozoficzne. Za granice kobietom w ogole nie wolno, wszak wiadomo, ze chodzi im tylko i wylacznie o zasilki. Wcale tam o zadne wyzsze zarobki, lepsza infrastrukture, sluzbe zdrowia, prawa pracownicze. Przeciez kobiety to pasozyty, tylko czyhaja na okazje, zeby uzyc swojej macicy w walce ze swiatem! Powinno sie je zamknac w kraju i wysterylizowac, zeby nie zdurnialy od ciazy. Choc to ostatnie grozi predzej od czytania bredni profesora i jemu podobnych.
      • kol.3 Re: nagonki na matki ciąg dalszy 05.09.12, 20:30
        Dziękuję Ci, w tym kraju kobieta jest obywatelem 2 kategorii przez kretynów których jedyną zasługą jest to, że są rodzaju męskiego. Nic dziwnego, że kobiety stąd wieją.
      • gaja78 Re: nagonki na matki ciąg dalszy 05.09.12, 21:00
        ashraf napisała:

        > Chodzi o totalny brak szacunku dla kobiet i roli matki

        On wyraźnie tłumaczy, że nie chodzi mu o młode matki w ogóle.

        > calkowity brak zrozumienia dla procesu, jakim jest macierzynstw
        > o, wysilku i zmian z nim zwiazanego. Najprosciej oskarzyc kobiete o ograniczeni
        > e umyslowe, brak ambicji i pysznienie sie jedyna zyciowa rola, jaka jest macier
        > zynstwo.

        Ja właśnie odniosłam wrażenie, że on ma pretensje, że część młodych kobiet tak naprawdę nic nie robi sobie z macierzyństwa. Jemu chyba chodzi o to, że wykorzystują dziecko jako pretekst, żeby umówić się na ploty, podczas których nie zwracają uwagi na to dziecko. Czyli - chyba - chodzi mu o sytuacje typu dziecko sypie wszystkim piachem po oczach a zagadana matka nie reaguje. Sytuacje, na które często narzekają również emamy na forum ... Odniosłam wrażenie, że ma pretensje do niektórych kobiet, że wykazują brak " zrozumienia dla procesu, jakim jest macierzynstwo, wysilku i zmian z nim zwiazanego".
        • ashraf Re: nagonki na matki ciąg dalszy 05.09.12, 21:13
          Ja natomiast przeczytalam, ze dziecko wykorzystywane jest jako narzedzie "anarchistycznej wolności, panoszenia się czy naruszania prawa". Jako przyklad podano, o zgrozo, obsypywanie sie przez dziecmi piaskiem. Proponuje profesorowi przypomniec sobie, ze place zabaw i piaskownice to miejsca przeznaczone dla dzieci i rodzin z dziecmi, a na spokojny spacer w ciszy mozna isc w takie miejsce parku, gdzie akurat nie ma "strefy dzieci". Ja tez nie lubie wrzaskow i biegania po tramwaju czy restauracji, ale nie da sie wymagac od dzieci, zeby 100% czasu byly ciche, spokojne i nieruchome. A gdybym miala takie dziecko, to powaznie zastanawialabym sie, czy nie jest autystyczne. Kolejne przewinienie "wozkowych" to "pytlowanie". A moze po 23 godz na dobe spedzonych na opiece nad dzieckiem, karmieniu, przewijaniu, gotowaniu, praniu, sprzataniu i tym podobnych "wymuszonych przywilejach macierzynstwa" jakim jest urlop macierzynski/wychowawczy ma sie ochote przez pol godz porozmawiac z kolezanka nawet o glupotach, byle na chwile wyrwac sie z kieratu. Ale zapewne w tym czasie, wg profesora, powinno isc sie na dydaktyczny spacer, polaczony z nauka nazw roslin i zwierzat polnych w 3 jezykach, ew. z kursem chinskiego na uszach. Rozwoj, rozwoj, rozwoj.
          • gazeta_mi_placi Re: nagonki na matki ciąg dalszy 05.09.12, 21:28
            Opieka nad dzieckiem w epoce pralek, zmywarek, gotowych słoiczków, mnóstwa sklepów bez kolejek i pieluch jednorazowych to kierat? Dobre....
            • ashraf Re: nagonki na matki ciąg dalszy 05.09.12, 23:17
              Tak, i jeszcze dzieci rodza sie teraz w pelni samoobslugowe, nie sa glodne, nie wydalaja, nie placza, nie bawia sie, nie maja kolek, nie rozbijaja kolan. To az tak sie w Polsce zmienilo przez ten rok?
              • gazeta_mi_placi Re: nagonki na matki ciąg dalszy 05.09.12, 23:22
                A co to za problem (w przypadku niemowlaka) wyciągnąć cycka z bluzki? Ale to ciężka praca....
                Już ugotowanie dorosłej osobie jest trudniejsze.
                A wydalanie w epoce super chłonnych pieluszek jednorazowych? Nie trzeba prać, prasować tylko hop do kosza i następny.
                A zabawa z dzieckiem? Oj tu się zgadzam, prawdziwa katorga i kierat big_grin
                • ashraf Re: nagonki na matki ciąg dalszy 05.09.12, 23:34
                  Ile dzieci wykarmilas? Bo takich bzdetow to az zal komentowac...
                • noname2002 Re: nagonki na matki ciąg dalszy 06.09.12, 07:26
                  A co to za problem (w przypadku niemowlaka) wyciągnąć cycka z bluzki? Ale to ci
                  > ężka praca....
                  > Już ugotowanie dorosłej osobie jest trudniejsze.

                  Spróbuj nie spać przez miesiąc, to pogadamy.
                  • gazeta_mi_placi Re: nagonki na matki ciąg dalszy 06.09.12, 12:19
                    To fizjologicznie jest niemożliwe. Dla żadnego człowieka, dla matki (specjalnie osobno piszę, bo niektórzy uważają je za nadludzi) też nie jest to możliwe, bodaj najdalej po tygodniu bez snu człowiek umiera.
                  • lauren6 Re: nagonki na matki ciąg dalszy 06.09.12, 15:05
                    Gadanie z gazeciarzem o macierzyństwie czy karmieniu piersią to jak rozmowa z ślepym o kolorach.
                    • gazeta_mi_placi Re: nagonki na matki ciąg dalszy 06.09.12, 18:32
                      Na biologii znam się jednakowoż jako tako, w szkole miałam dobre oceny z tego przedmiotu.
                      Te nie sypiające całymi miesiącami (lub tylko jeden miesiąc choćby) matki zachęcam do wzięcia udziału w ustawieniu nowego rekordu Guinessa, albowiem dotychczas odnotowany rekord niespania to 11 dni.
                • to_nie_my_toniemy Re: nagonki na matki ciąg dalszy 08.09.12, 21:48
                  A spróbuj wyciągnąć"cyca"w miejscu publicznym w Polsce ( i nie tylko)
                  Toż dopiero jest materiał dla pana profesora na następną światowej sławy publikację.
                  Kara za obrazę moralności to pikuś w porównaniu z tym, czego się obsłuchałam od "torelancyjnego" społeczeństwa.
              • totorotot Re: nagonki na matki ciąg dalszy 06.09.12, 14:47
                dpowiadasz na:
                ashraf napisała:

                > Tak, i jeszcze dzieci rodza sie teraz w pelni samoobslugowe, nie sa glodne, nie
                > wydalaja, nie placza, nie bawia sie, nie maja kolek, nie rozbijaja kolan. To a
                > z tak sie w Polsce zmienilo przez ten rok?


                No widzisz, wyjechalaś pasożytować i szerzyć anarchię zagramanicę i nam sie tu natychmiast polepszyło. Na przykład moje dziateczki czekają, aż się obudze w południe i dopytują: kochana mateczko, a z czym ci podac kanapusie? A jajeczko wysmażone mniej czy więcej? Wypucowaliśmy sobie nocniczki i teraz się bierzemy za szycie paczłorkowych kołderek na zimę. A ty leżaj, lezaj i się relaksuj.
            • joxanna tak, to kierat 06.09.12, 09:23
              Zobacz jak wzrosły wymagania wobec matek - choćby w załączonym artykule. Kobieta nie może na chwilę wyluzować, dzieci mająbyć grzeczne (a nie da się ich pstryczkiem wyłączyć), nie może chwilę pogadać o niczym, nie moż usiąść, czyli caly czas ma intensywnie zajmować się dziećmi i jeszcze się rozwijać. Dzieci też nie mogą wyluzować - nie mogą spontanicznie pobawić się i potrzaskać sobie samochodzikami nawet na placu zabaw, który właśnie do tego jest przeznaczony!

              Mnie drażni w tym artykule takie kolejne wskazywanie jak kobieta ma się zachowywać. Co powinna robić. Kolejny mądry, który wie jak inni powinni wyglądać, o czym rozmawiać i w jaki sposób rozmawiać - bo rozumiem, że o filozofii też nie można sobie wesoło popytlować, tylko trzeba konwersować.

              To jest właśnie ta polska spinka. nie dać innym prawa do luzu, do swobody, do wyboru. Wszsyscy mają zachowywać się i wyglądać tak jak ja chcę.
              • policjawkrainieczarow Re: tak, to kierat 06.09.12, 16:50
                i ma jednoczesnie zajmowac sie kreatywnie dziecmi i czytac ksiazke.
              • to_nie_my_toniemy Re: tak, to kierat 08.09.12, 21:51
                I oczywista oczywistość, ma to być MATKA. Ojciec, może ino być, matka ma być tą, która uczy, pilnuje, wychowuje. Ojciec, wystarczy, że jest trzeźwysad
          • gaja78 Re: nagonki na matki ciąg dalszy 05.09.12, 21:33
            ashraf napisała:

            > Ja natomiast przeczytalam, ze dziecko wykorzystywane jest jako narzedzie "anarc
            > histycznej wolności, panoszenia się czy naruszania prawa". Jako przyklad podano
            > , o zgrozo, obsypywanie sie przez dziecmi piaskiem.

            Dla 99% rodziców, których spotkałam na przeróżnych placach zabaw, obrzucanie się dzieci piaskiem należy do kategorii czynności "absolutnie nie wolno tak robić, zrób to jeszcze raz, to pójdziemy do domu i tak szybko tu nie wrócimy". Ci, sobie rzucanie piachem po twarzy olewają, postrzegani są raczej jako istotnie odstający od normy rodzicielskiej. I o tych pisze Mikołejko. Chyba.
            • ashraf Re: nagonki na matki ciąg dalszy 05.09.12, 23:19
              No wlasnie inaczej to odbieram. A najwstretniejszy jest jego komentarz o robieniu kariery macica. I niestety dla mnie ten wywod do tego sie sprowadza. Do jakiejs chorej zawisci, ze matkom malych dzieci cokolwiek sie ulatwia (jezeli w Polsce w ogole mozna to tak nazwac), z samej racji posiadania dziecka. A ze tych rzekomych "przywilejow" nie ma co porownywac do rzucanych pod nogi klod, to juz profesor nie widzi.
              • gazeta_mi_placi Re: nagonki na matki ciąg dalszy 05.09.12, 23:24
                A jakie to są niby kłody pod nogi? Że nie płaci się milion dolców za sam fakt rozmnożenia się a potem z kasy państwa kilka tysięcy miesięczny za sam fakt zajmowania się rodzonym dzieckiem?
                • ashraf Re: nagonki na matki ciąg dalszy 05.09.12, 23:33
                  W Szwajcarii nikt nie dostaje zasilkow za sam fakt posiadania dziecka. Nie ma tez becikowego, a urlop macierzynski jest krotki (14 tyg.). Jest natomiast respektowane, madre prawo pracy, nie ma zwyczaju dyskryminacji matek, czy to przy awansach, czy przy przyjmowaniu do pracy. Szeroko praktykowana jest praca na czesc etatu 40-60%, mozna rowniez zdecydowac sie na taka opcje w ciazy. Przy czym pensje sa na tyle wysokie, ze zarowno praca na czesc etatu, jak i praca samego meza wystarcza na zycie na dobrym poziomie. Pomijam juz takie drobiazgi jak swietna sluzba zdrowia, szacunek na porodowce, znieczulenie/porod w wodzie/cc na zyczenie, profesjonalne doradztwo w zakresie karmienia piersia juz w szpitalu, rehabilitacja miesni kegla itd. Jak rowniez dostosowanie ulic, wszystkich komunikacji miejskiej, urzedow, restauracji itd. do poruszania sie z wozkiem, dostepnosc toalet publicznych, do ktorych nie strach wejsc. Profesjonalne doradztwo zawodowe w przypadku bezrobocia. I, co jak sie okazuje jest nie mniej wazne, publicznie nie publikuje sie takich bzdur jak wypociny profesora. Moze dlatego wyksztalcone, zamozne Szwajcarki nie czuja sie napietnowane spolecznie kiedy decyduja sie na przerwe w karierze i urodzenie 2-3 dzieci w malych odstepach czasu. Jak rowniez spedzanie z nimi popoludnia w piaskownicy.
                  • gazeta_mi_placi Re: nagonki na matki ciąg dalszy 06.09.12, 12:21
                    Jesteśmy na polskim forum i piszemy o polskim artykule polskiego profesora żyjącego w Polsce i jego polskich obserwacjach.
                    • lauren6 Re: nagonki na matki ciąg dalszy 06.09.12, 12:45
                      No to odnosząc się do sytuacji w Polsce możemy ponarzekać jak to w Polsce z każdym rokiem jest trudniej wychowywać dzieci. Powspominać, jak to za komuny nasze matki miały łatwiej.

                      Przyszło PO i podniosło podatek VAT na artykuły dziecięce z 8% na 23%. Wprowadzili ustawę żłobkową, przez którą ceny przedszkoli i żłobków państwowych poszły w górę. Państwowych żłobków i przedszkoli od tego nie przybyło. Podwyższyli wiek emerytalny przez co zapędzona w róg matka nawet na pomoc babci nie może już liczyć. Kobiety mogą się cieszyć, że mamy długie urlopy macierzyńskie, tylko szkoda, że z połowa młodych matek nie może z nich skorzystać, bo pracuje na umowach śmieciowych. Strach wziąć L4 w zagrożonej ciąży, bo w oczach społeczeństwa będzie się uchodziło za złodziejkę. Wokół spotykamy się z rozbrajającą życzliwością wobec matek i małych dzieci. Likwiduje się place zabaw, bo bachory drząc mordę przeszkadzają zadumanym profesorom. Dzieci mają zachowywać się cicho i grzecznie, najlepiej udając, że ich nie ma. Najlepiej, jak tych dzieci jest jak najmniej, bo już matka z 3 dzieci nazywana jest patologią. A na koniec dnia smutno kiwamy głową przy dzienniku, słysząc że grozi nam zapaść demograficzna.
              • gaja78 Re: nagonki na matki ciąg dalszy 05.09.12, 23:38
                ashraf napisała:

                > No wlasnie inaczej to odbieram. A najwstretniejszy jest jego komentarz o robien
                > iu kariery macica. I niestety dla mnie ten wywod do tego sie sprowadza. Do jaki
                > ejs chorej zawisci, ze matkom malych dzieci cokolwiek sie ulatwia (jezeli w Pol
                > sce w ogole mozna to tak nazwac), z samej racji posiadania dziecka. A ze tych r
                > zekomych "przywilejow" nie ma co porownywac do rzucanych pod nogi klod, to juz
                > profesor nie widzi.

                Co rozumiesz przez "robienie kariery macicą" ?
                Bo ja przez to rozumiem płodzenie dzieci dla uzyskania korzyści materialnych oraz podwyższenia poczucia własnej wartości.

                Dla mnie to nie jest zjawisko pozytywne i nie rozumiem, co to ma wspólnego z ułatwieniami dla młodych matek ze strony państwa.
                • ashraf Re: nagonki na matki ciąg dalszy 05.09.12, 23:47
                  Ale ja nie przecze, ze wszyscy maja dzieci ze szlachetnych pobudek. Ale profesor sugeruje masowosc zjawiska. Cytat: "Kariery polskich kobiet związane są bardzo często, powiem, miałem nie mówić, związane są z macicą." oraz " znaczna część polskich kobiet swoją rolę społeczną widzi tylko w dwóch aspektach. Jednym jest, nazwijmy to, żeby nikogo nie urazić, płodzenie. Albo urządzanie sobie życia przy pomocy określonych organów, czy części ciała ". Wiec nie chodzi o pokazanie zjawiska marginalnego, a o przedstawienie wiekszosci polskich matek. A to juz jest nie tylko nieprawdziwe, ale i krzywdzace.
                  • gaja78 Re: nagonki na matki ciąg dalszy 05.09.12, 23:50
                    ashraf napisała:

                    > Ale ja nie przecze, ze wszyscy maja dzieci ze szlachetnych pobudek. Ale profeso
                    > r sugeruje masowosc zjawiska. Cytat: "Kariery polskich kobiet związane są bardz
                    > o często, powiem, miałem nie mówić, związane są z macicą." oraz " znaczna część
                    > polskich kobiet swoją rolę społeczną widzi tylko w dwóch aspektach. Jednym jes
                    > t, nazwijmy to, żeby nikogo nie urazić, płodzenie. Albo urządzanie sobie życia
                    > przy pomocy określonych organów, czy części ciała ". Wiec nie chodzi o pokazani
                    > e zjawiska marginalnego, a o przedstawienie wiekszosci polskich matek. A to juz
                    > jest nie tylko nieprawdziwe, ale i krzywdzace.

                    No nie, on stwierdza, owszem, że zjawisko jest częste (i tutaj się z nim nie zgadzam). Ale że dotyczy większości matek, to już jest twoja interpretacja, a nie jego słowa.
                    • ashraf Re: nagonki na matki ciąg dalszy 05.09.12, 23:53
                      Wiesz, profesor powinien znac wage slow, a sformulowania "bardzo czesto" i "znaczna czesc" sugeruja jednak wiekszosc, a nie jednostkowe przypadki.
                    • lauren6 Re: nagonki na matki ciąg dalszy 06.09.12, 09:04
                      Ja jestem ciekawa dlaczego pan profesor ani słowa się nie zająknął o mężczyznach robiących kariery za pomocą penisa. Najpierw napłodzi taki dzieci, a potem żyje z zasiłków. Zjawisko tak samo spotykane, jak matki żyjące z zasiłków.

                      Odpowiedź na to pytanie nasuwa się sama, z tonu tego wywiadu. Ten facet nienawidzi kobiet, a co za tym idzie macierzyństwa i wszystkiego co jest z tym związane. Może ma kompleks boga i jego odczucia są podsycone zazdrością wobec tych "mamusiek". Tak czy inaczej, są to wypociny, którymi nie należy przejmować się na serio. Tok fm powinno dwa razy pomyśleć zanim opublikuje taki stek bzdur obrażający jakąś grupę społeczną.
                • claudel6 Re: nagonki na matki ciąg dalszy 06.09.12, 00:12
                  "płodzenie dzieci dla uzyskania korzyści materialnych" w Polsce??
                  a jeśli chodzi o Anglie - czy profesor wie, jak poważna decyzją życiową nawet w dobie otwartych granic jest emigracja? ile człowiek ponosi kosztów psychicznych na poczatku, gdy uczy sie całego nowego "systemu" od nowa? nawet dla osób znających język perfekcyjnie to jest cięzki stres. zeby się na emigrację zdecydować, trzeba naprawdę być bardzo zdeterminowanym. nie robi sie tego, by zagranicą wyciagnąć zasiłek.
                  • noname2002 Re: nagonki na matki ciąg dalszy 06.09.12, 07:32
                    "płodzenie dzieci dla uzyskania korzyści materialnych" w Polsce??
                    To są te korzyści:
                    wysokość zasiłku rodzinnego wynosi:
                    68 zł na dziecko w wieku do ukończenia 5 roku życia;
                    91 zł na dziecko w wieku powyżej 5 roku życia do ukończenia 18 roku życia;
                    98 zł na dziecko w wieku powyżej 18 roku życia do ukończenia 24 roku życia.
                    • nikki30 Re: nagonki na matki ciąg dalszy 06.09.12, 11:18
                      Dolicz do tego jeszcze alimenty.Znam wiele kobiet które rodząc dziecko nieźle zabezpieczyły się na przyszłość.O to w mojej opinii profesorowi też chodzismile
                    • soha2 Re: nagonki na matki ciąg dalszy 06.09.12, 15:39
                      tak ale pod warunkiem, że dochody na jedną osobę w rodzinie nie przekraczają 500 zł z groszami
                      faktycznie, żyć nie umierać
              • claudel6 Re: nagonki na matki ciąg dalszy 06.09.12, 00:07
                profesor równiez sie nie zastanowił, dlaczego w innych krajach, np. tej wspomnianej Angliiswtorzono takie przywileje, ze kobety z Polskie uciekaja do Anglii rodzić. przeciez ich bezmyślnie. stworzono je mając na uwadze szeroki obraz społeczny i to, że jak sie kobiet nie wesprze w macierzyństwie to w dzisiejszych czasach dostępności antykoncepcji nie będą rodzić.
                • claudel6 Re: nagonki na matki ciąg dalszy 06.09.12, 00:15
                  jezuuu, sorry za błedy. jeszcze raz:
                  profesor równiez się nie zastanowił, dlaczego w innych krajach, np. tej wspomnianej Anglii stworzono takie przywileje, że kobiety z Polski uciekają do Anglii rodzić. przecież nie stworzono ich bezmyślnie. stworzono je mając na uwadze szeroki obraz społeczny i to, że jak sie kobiet nie wesprze w macierzyństwie, to w dzisiejszych czasach dostępności antykoncepcji nie będą rodzić.

                  zresztą - kobiety nie wyjeżdżają do Anglii specjalnie rodzić, wyjeżdżają bo tu nie mają perspektyw a w Anglii rodzą, bo czują się tam materialnie bezpieczne.
        • claudel6 Re: nagonki na matki ciąg dalszy 06.09.12, 00:02
          gaja, ale to słychac, że on nie ma pojęcia o macierzyństwie. te "młode matkli", które mu nie wadzą to taki mityczny jednorożec, którego nikt nie widział i nie zna, wytrych, który wsadził w te wypowiedzi jako alibi do swojego mizoginizmu.
          • araceli Re: nagonki na matki ciąg dalszy 06.09.12, 11:24
            gaja78 napisała:
            > Sytuacje, na które
            > często narzekają również emamy na forum ...

            claudel6 napisała:
            > gaja, ale to słychac, że on nie ma pojęcia o macierzyństwie. te "młode matkli",
            > które mu nie wadzą to taki mityczny jednorożec, którego nikt nie widział i nie
            > zna, wytrych, który wsadził w te wypowiedzi jako alibi do swojego mizoginizmu.

            Taki to 'mityczny jednorożec', który na forum w wątkach skarżących się emam pojawia się do kilku razy w tygodniu? Choćby wątek obok o 'BEZKRYTYCZNEJ matce łobuza':
            forum.gazeta.pl/forum/w,567,138640277,138640277,Co_powinnam_zrobic_z_bezkrytyczna_matka_lobuza_.html
            Jak ematki taką 'matkę wózkową' widzą to krytykują od góry do dołu ale jak opisze ją mężczyzna to już 'alibi dla mizoginizmu'?

            • lauren6 Re: nagonki na matki ciąg dalszy 06.09.12, 15:09
              Problem polega na tym, że tymi mitycznymi jednorożcami jest dla pana większość matek.
          • gaja78 Re: nagonki na matki ciąg dalszy 06.09.12, 11:30
            claudel6 napisała:

            > gaja, ale to słychac, że on nie ma pojęcia o macierzyństwie. te "młode matkli",
            > które mu nie wadzą to taki mityczny jednorożec, którego nikt nie widział i nie
            > zna, wytrych, który wsadził w te wypowiedzi jako alibi do swojego mizoginizmu.

            No ja osobiście nie znam ani jednej kobiety (może poza moją teściową), która byłaby w stanie zrobić sobie dziecko po to, żeby się wygodnie umościć za granicą. Wokół siebie mam raczej same mityczne jednorożce.
            • to_nie_my_toniemy Re: nagonki na matki ciąg dalszy 08.09.12, 22:16
              I teściowa? Jako ta zła, nie teść.
              I bronisz profesora?
              Nie lubisz swojej płci czy jak?
        • nikki30 Re: nagonki na matki ciąg dalszy 06.09.12, 11:12
          gaja78 napisała:

          > Ja właśnie odniosłam wrażenie, że on ma pretensje, że część młodych kobiet tak
          > naprawdę nic nie robi sobie z macierzyństwa. Jemu chyba chodzi o to, że wykorzy
          > stują dziecko jako pretekst, żeby umówić się na ploty, podczas których nie zwra
          > cają uwagi na to dziecko. Czyli - chyba - chodzi mu o sytuacje typu dziecko syp
          > ie wszystkim piachem po oczach a zagadana matka nie reaguje. Sytuacje, na które
          > często narzekają również emamy na forum ... Odniosłam wrażenie, że ma pretensj
          > e do niektórych kobiet, że wykazują brak " zrozumienia dla procesu, jakim jest
          > macierzynstwo, wysilku i zmian z nim zwiazanego".

          Ja odniosłam podobne wrażenie.Niestety wiele takich "wózkowych mam " spotykam na spacerach w szkole u synów, na placach zabaw.
      • totorotot Re: nagonki na matki ciąg dalszy 06.09.12, 12:48
        ashraf napisała:

        > Akurat przytaczanie 100 dziel profesora jest tutaj najmniej potrzebne, bo nie o
        > wiedze naukowa sie ro

        100/100
    • a.va Re: nagonki na matki ciąg dalszy 05.09.12, 20:17
      Kurcze, jak strasznie zgorzkniałym trzeba być człowiekiem, żeby o innych ludziach mówić w tak pogardliwy sposób. Wstyd mi za pana, panie profesorze, kiedy to czytam. Człowiek z klasą tak nie mówi.
      • krejzimama Re: nagonki na matki ciąg dalszy 05.09.12, 20:27
        Nie przeszkadza ci to co te wszystkie głupie babska wypisują w tym wątku obrzucając Mikołejke oblegami i konfabulując na jego temat.
        • triss_merigold6 Re: nagonki na matki ciąg dalszy 05.09.12, 20:32
          Jakie konfabulacje?
          Jest za młody, żeby być docentem marcowym - fakt.
          Wygląda na zapuszczonego staruszka - fakt.
          Jest ubogi, PAN słabo płaci - fakt
          Jest sfrustrowany i ma za złe - patrz felieton + wywiad, czyli tez fakt.
          .
          • krejzimama Re: nagonki na matki ciąg dalszy 05.09.12, 20:37
            > Jest za młody, żeby być docentem marcowym - fakt.
            Akurat to dobrze raczej, że nie jest.

            > Wygląda na zapuszczonego staruszka - fakt.
            Taki Woody Allen to też kiepskie filmy kręcił bo wygłada jak wyglada.

            > Jest ubogi, PAN słabo płaci - fakt
            Znacz pity Mikołejki ze stwierdzasz fakt? Ja nie znam.

            > Jest sfrustrowany i ma za złe - patrz felieton + wywiad, czyli tez fakt.
            To tylko twoja opinia.
            • powerextension Re: nagonki na matki ciąg dalszy 05.09.12, 20:55
              Zobacz na ciuchy Allena, zwłaszcza buty i oprawki okularów.
              Na menela w kłębach dymu tytoniowego nie wygląda.
        • a.va Re: nagonki na matki ciąg dalszy 05.09.12, 20:35
          Żadne z określeń, które padły w tym wątku, nie dorównuje poziomem temu, co powiedział Mikołejko.
          • krejzimama Re: nagonki na matki ciąg dalszy 05.09.12, 20:38
            Co konkretnie?
            Napisał o jakiejs konkretnej kobiecie za mała piczke?
            • a.va Re: nagonki na matki ciąg dalszy 05.09.12, 20:49
              Uwsteczniła ci się umiejętność czytania? Wszystko, co powiedział, woła o pomstę do nieba. Począwszy od tezy (że znaczna część polskich matek to ograniczone pasożyty; ich jedynym osiągnięciem jest dziecko, na którym chcą się ustawić w życiu), poprzez jej źródło (indywidualne obserwacje socjologiczne pana profesora poczynione na jego własnym trawniczku), aż po język (pytlują, klekot, durne puszenie się, kariery polskich kobiet związane są z macicą itd.).
              • krejzimama Re: nagonki na matki ciąg dalszy 05.09.12, 20:51
                Ale on powiedział prawde.
                • a.va Re: nagonki na matki ciąg dalszy 05.09.12, 20:54
                  Nie.
                  • a.va Re: nagonki na matki ciąg dalszy 05.09.12, 20:58
                    Zastanawia mnie też, jak bardzo trzeba być nieprzystosowanym społecznie, żeby publicznie powiedzieć to wszystko w takiej formie, nawet jeśli się wierzy w to, co się mówi.
                    • sueellen Re: nagonki na matki ciąg dalszy 05.09.12, 22:59
                      Przeciez on nie wierzy w to co mowi. POstanowil wzorowac sie na Dodzie i zostac celebryta. Teraz cala Polska o nim mowi, pewnie zaraz Wojewodzki go zaprosi i jak mu tem od Warto rozmawiac, moze nawet rozmowy w toku, posypia sie kontrakty i podreperuje budzet. Kasa, ludzie kasa!
                      Tekst jest slaby, odtworczy (wyzej podalam przyklad z Dnia Swira) ale agresywny, wzbudza emocje wiec spelnil swoja role.

                      Rownie dobrze Pan profesor moglby napisac cos mocno schematycznego, stereotypowego o feministkach, homoseksualistach, rowerzystach, studentach albo pielegniarkach. Nie wazne komu przywali, wazne by przywalic z impetem i wywolac odzew!
            • lauren6 Re: nagonki na matki ciąg dalszy 05.09.12, 21:03
              Np.:
              "To jest grupa, która powołując się na tradycję i instynkt macierzyński, uzyskuje przywilej do nicnierobienia, do nierozwijania się, do niebycia społecznego"

              To jest tylko jeden cytat, ale dla mnie jest przejawem skrajnego chamstwa i buractwa. Co takiego wniósł do tego społeczeństwa pan profesor, poza udzieleniem wywiadów dla śmieciowych gazetek, pisaniem sryliona publikacji, których i tak nikt nie przeczyta poza wąską grupą osób? Społeczeństwo obywatelskie mamy w Polsce w powijakach i jeżeli już o jakimś mówimy to głównymi jego twarzami są właśnie te pogardzane przez profesorka matki, organizujące się w kołach gospodyń wiejskich, klubach matek itd. Jak ten człowiek śmie powiedzieć, że wychowywanie dzieci to "nicnierobienie"? Jak śmie posądzać matki o "nie rozwijanie się". Skąd wie czy ta babka z placu zabaw po powrocie do domu nie skrobie doktoratu? Są takie. Poza tym rozwój osobisty to nie tylko produkowanie kolejnych papierków i tytułów naukowych przed nazwiskiem. Jest cała masa dziedzin, poza nauką, gdzie człowiek może się rozwijać i poszerzać swoje horyzonty. Ale do móżdżku tego człowieka, zamkniętego w domu razem ze swymi górnolotnymi myślami i klawiaturą, najwyraźniej to nie dociera. Może czas wyjść w domu, usiąść na ławce, popatrzeć na bawiące się dzieci i spuścić sobie trochę pary?
              • gaja78 Re: nagonki na matki ciąg dalszy 05.09.12, 21:24
                lauren6 napisała:

                > Jak ten człowiek śmie powiedzieć, że wychowywanie dzi
                > eci to "nicnierobienie"?

                Wydaje mi się, że "wózkowe", o których pisze, to są matki, które właśnie nie wychowują swoich dzieci, zaniedbują je.
                Znam jedną kobietę, która idealnie pasuje do "wózkowej", jeśli dobrze zrozumiałam pana filozofa. Jest to moja osobista teściowa, która dzieci miała zawsze w głębokim poważaniu, sama nie zrobiła ze swoim życiem nic (chociaż pierdylion innych kobiet zrobiło, łącznie z jej osobistymi siostrami) i ma głębokie przekonanie, że jej życiową rolą jest bycie matką przez wielkie "M", nawet kiedy dzieci są już po trzydziestce.

                Cała reszta kobiet-matek, które znam, mocno odstaje od niej. Ponieważ ona jest rasową "wózkową", anty-wzorem macierzyństwa. Wydaje mi się, że właśnie takie kobiety profesor miał na myśli, ale zbyt mało wyraźnie to napisał, stąd zamieszanie.

                > Skąd wie czy ta babka z placu zabaw po powrocie do domu nie skrobie doktoratu? Są tak
                > ie.

                Bo każda przytomna kobieta-matka pilnuje, żeby furtka była domknięta. Się może zdarzyć raz czy dwa przeoczenie, ale pozostałe pierdylion razy - pilnuje.
                • a.va Re: nagonki na matki ciąg dalszy 05.09.12, 21:35
                  Ale on nie ma pojęcia, czy panie, które spotyka i tak śmiało ocenia, są takie, jak twoja teściowa. A jednak nie ma hamulców, żeby je dyskredytować. To oczywiste, że w każdym społeczeństwie są jednostki, które są pasożytami. Jednak twierdzenie, że cała, duża grupa taka jest, co więcej - że do tej grupy należą osoby, które profesor mija na ulicy i o których kompletnie nic nie wie - to buractwo.
                  • gaja78 Re: nagonki na matki ciąg dalszy 05.09.12, 21:40
                    a.va napisała:

                    > Ale on nie ma pojęcia, czy panie, które spotyka i tak śmiało ocenia, są takie,
                    > jak twoja teściowa. A jednak nie ma hamulców, żeby je dyskredytować.

                    Przecież to nie jest trudne- wyłapać z tłumu na placu zabaw rodzica, który zlewa sobie to, co się z jego dzieckiem dzieje - czy dzieciak sypie innych piachem, leje łopatką tudzież pakuje się w bardzo ryzykowne sytuacje. Ja nie mam hamulców, żeby takiego dorosłego dyskredytować. I z tego co kojarzę 99% uczestniczek tego forum również takowych hamulców nie posiada. Więc o co kaman ?
                    • a.va Re: nagonki na matki ciąg dalszy 05.09.12, 21:50
                      Jemu nie chodzi o bezstresowe wychowanie, doczytaj.
                      On wygłasza teorię, że matki to puste idiotki, w dodatku bezczelnie żerujące na społeczeństwie.
                      • gaja78 Re: nagonki na matki ciąg dalszy 05.09.12, 21:56
                        a.va napisała:

                        > Jemu nie chodzi o bezstresowe wychowanie, doczytaj.
                        > On wygłasza teorię, że matki to puste idiotki, w dodatku bezczelnie żerujące na
                        > społeczeństwie.

                        Czytałam pięć razy dla pewności i za każdym razem znajduję jego zapewnienie, że on nie ma nic do młodych matek, bo te są w porządku.
                        Według mnie on wygłasza teorie na temat matek pasożytujących na swoich dzieciach od ich najmłodszych lat.
                        • a.va Re: nagonki na matki ciąg dalszy 06.09.12, 07:54
                          Nie, on wygłasza swoje teorie na temat matek, które widzi na ulicy, kobiet, o których nic nie wie. I z góry zakłada, że są puste, pytlują o niczym ważnym i za swój największy sukces uznają produkt swojej macicy.
                        • lauren6 Re: nagonki na matki ciąg dalszy 06.09.12, 08:57
                          > Czytałam pięć razy dla pewności i za każdym razem znajduję jego zapewnienie, że
                          > on nie ma nic do młodych matek, bo te są w porządku.

                          Dla mnie on może i 50 razy podkreślić, że nic nie ma do młodych matek. Nie zmienia to faktu, że ocenianie w ten sposób ludzi, których zna przelotnie tylko z widzenia 5 minut dziennie to zwyczajne chamstwo. Jakoś wątpię, że pan profesor siedzi z lornetką i cały dzień zajmuje się śledzeniem obgadywanych matek, dlatego z 100% pewnością może powiedzieć, że nic nie robią.
                • to_nie_my_toniemy Re: nagonki na matki ciąg dalszy 08.09.12, 22:23
                  Jacha, Teściowa jest besmileEjjj.To już jest nudnesmileA teściu profesurę zrobił w tym czasie? A jeśli zrobił to i tak przy wsparciu rodziny, czyli rzeczonej TFU teściowej....
    • inguszetia_2006 Re: nagonki na matki ciąg dalszy 05.09.12, 20:32
      Witam,
      Żenujące, że facet wykształcony,niemłody jest takim dupkiem. Znać, że "platformers";-P
      Pzdr.
      Ing
      • helufpi Re: nagonki na matki ciąg dalszy 05.09.12, 21:31
        Znać, że "platform
        > ers";-P
        No coś ty. On jest przecież dokładnie odwrotnie niż napisałaś - lewica antyklerykalna. Ile ma pensji w PAN-ie to mu, obawiam się, zwisa i powiewa. Natomiast chyba bardzo marzy o byciu celebrytą i dyżurnym mędrcem. I to się sprzedaje.
        • triss_merigold6 Jedno mu się teraz udało 05.09.12, 21:43
          Jedno mu się teraz udało, chwilowa autopromocja. Wcześniej poza bardzo nieliczną grupą pies z kulawą nogą nie wiedział, że w ogóle istnieje i że sobie coś tam brzdąka o etyce i religiach.
          • claudel6 Re: Jedno mu się teraz udało 06.09.12, 00:20
            nie wiem, czy taka nieliczna triss.. wiele razy był publikowany w Polityce, a to nie jest jakas niszowa gazetka. tym bardziej wstyd.
    • powerextension Sfrustrowany hejter z fobią społeczną 05.09.12, 20:52
      Nie lubię gdakania i rozpartego jestestwa ze słomą w butach, zwłaszcza pod Urzędami wydającymi zapomogi itp. dofinansowania, ale chamstwa uprawianego w taki sposób nie lubię bardziej.
      O ile wiem czego mogę wymagać od mamuśki z petem, piwkiem i wózkiem gulgoczącej z taką samą drugą na ławce na skwerku, o tyle od faceta mającego skończoną podstawówkę wymagam więcej.
      Diagnozując zjawisko, przychylam się do teorii, że obcięli gruszę w PANie ewentualnie podstawy wynagrodzenia nie rewaloryzowali.
      Gdyby pan profesor został profesorem belwederskim, profesorem na uznanym uniwersytecie gdzieś w świecie, może żółć byłaby mniejsza. A i obcowanie z wózkowymi ograniczone.
      Jakoś wybitni polscy humaniści - Kołakowski i Bauman potrafili się skupić na karierze, publikacjach w uznanych czasopismach i nie zniżali się mentalnie i komunikacyjnie do poziomu Fakty, Rozmów w Toku i SE.
      Żenada.
      • triss_merigold6 Re: Sfrustrowany hejter z fobią społeczną 05.09.12, 20:56
        Toć mówię, że w PAN-ie obcięli pensje z 2 koła na 1600 zł i dziadunia ubodło.
      • echtom Re: Sfrustrowany hejter z fobią społeczną 07.09.12, 12:55
        > Gdyby pan profesor został profesorem belwederskim, profesorem na uznanym uniwersytecie gdzieś w świecie, może żółć byłaby mniejsza. A i obcowanie z wózkowymi
        ograniczone.
        Jakoś wybitni polscy humaniści - Kołakowski i Bauman potrafili się skupić na karierze, publikacjach w uznanych czasopismach i nie zniżali się mentalnie i komunikacyjnie do poziomu Fakty, Rozmów w Toku i SE.
        Żenada.

        10/10
    • mynia_pynia Re: nagonki na matki ciąg dalszy 05.09.12, 20:56
      Bosssssszzzzzzzzzzzzze! Gdyby nie to forum to nie miałabym pojęcia jak ciężko być mamą wink.
      W normalnym, realnym życiu nie spotykają mnie żadne przykrości w związku z posiadaniem dziecka z tym, że ja nie mam w zwyczaju rozmawiać z debilami wink
    • rubia88 Re: nagonki na matki ciąg dalszy 05.09.12, 21:01
      żenujący tekst. żaden z niego profesor, ino najzwyklejsze buraczysko.
    • tosterowa Re: nagonki na matki ciąg dalszy 06.09.12, 07:03
      Mnie też wkurzają matki plotkujące w piaskownicy i nie zajmujące się swoimi dziećmi, ale to dlatego, że ze mną żadna nie chce gadaćbig_grin Może z profesorem też nikt nie chce gadać, to mu się frustracja przelała paszczą?
      • noname2002 Re: nagonki na matki ciąg dalszy 06.09.12, 07:40
        Mnie też wkurzają matki plotkujące w piaskownicy i nie zajmujące się swoimi dzi
        > ećmi, ale to dlatego, że ze mną żadna nie chce gadaćbig_grin Może z profesorem też ni
        > kt nie chce gadać, to mu się frustracja przelała paszczą?

        O właśnie, on tu straszliwie się męczy pisząc kolejny artykuł a one się tam pod jego oknami świetnie bawią plotkując big_grin
    • mnb0 Re: nagonki na matki ciąg dalszy 06.09.12, 08:25
      A jak ja siedze na placu zabaw i z nikim nie gadam to dobrze czy zle? Czy ja sie wtedy rozwijam? Chyba jestem dobrom matkom...
      • noname2002 Re: nagonki na matki ciąg dalszy 06.09.12, 08:54
        Źle, bo powinnaś rozmawiać z dzieckiem i bawić się w edukacyjne zabawysuspicious
        • lauren6 Re: nagonki na matki ciąg dalszy 06.09.12, 09:08
          A jeżeli ona rozmawia z koleżankami o chorobach dziecka to poszerza swoją wiedzę medyczną oraz na temat rozwoju małego dziecka. Więc z jednej strony wyrodna matka, z drugiej dba o wiedzę i rozwój osobisty suspicious
          • noname2002 Re: nagonki na matki ciąg dalszy 06.09.12, 10:23
            Ale one nie przekazują sobie wiedzy, tylko bezmyślnie plotkują!
            Nie chcesz chyba powiedzieć, że lepiej wiesz o czym rozmawiasz niż profesor z dorobkiem naukowym!
            wink
    • beataj1 Re: nagonki na matki ciąg dalszy 06.09.12, 09:22
      Hm. Spójżmy na tego pana z podobną życzliwością z jaką on patrzy na matki.
      Kogo widzimy?
      Otóż człowieka który w zyciu nic nie stworzył, nie wyprodukował. Którego umiejetności i publikacje są całkowicie zbędne społeczeństwo które chce byc nowoczesne i twórcze. My potrzebujemy inżynierów, wynalazców czy też porządnych specjalistów.
      Całą karierę ten człowiek zbudował na analizowaniu tego co INNI wymyślili. Czyli sam nic nie tworzy tylko udaje że coś robi, bierze czyjeś myśli i układa je jeszcze raz trochę inaczej ale to dalej nie są jego myśli. Czy naprawdę jako naród potrzebujemy kogoś takiego. Przecież on kasę bierze naszych podatków sam jednocześnie nie dając nic w zamian co miałby jakąkolwiek wartość.
      Ten profesorzyna całe życie spędził na czymś co dla społeczeństwa nie ma żadnej wartości jednocześnie brał za to nasze pieniądze. Bo przecież ktoś musiał zapłacić za papier na którym wydrukowano jego dzieła. I zapłacić pensję drukarzowi który nomen omen jest bardziej wartościowym dla społeczeństwa człowiekiem niz pan od myślenia. Bo drukarz COŚ robi....

      I żeby było jasne ja tak nie myślę ale chce pokazać że przy odrobinie kreatywności i braku życzliwości dla drugiego człowieka każdemu można przywalić w poczuciu bycia lepszym.

      Bądź biseksualistą, w ten sposób podwajasz swoje szanse.
      • triss_merigold6 Już wszystko jasne 06.09.12, 09:28
        Już wszystko jasne, wujek Google powiedział, że profesor Mikołejko jest nieszczęśliwym porzuconym dzieckiem - tatuś wymiksował się z życia rodzinnego gdy synek miał kilka lat, a mamusia założyła nową rodzinę, miała go w d... i oddała dziadkom.
        To wiele tłumaczy, zwłaszcza niechęć do kobiet-matek.
        • helufpi Re: Już wszystko jasne 06.09.12, 09:49
          No, to się rzeczywiście układa w spójną całość. Tym bardziej, że nad losem uciśnionych staruszków na wycugu profesor się ostatnimi czasy pochylał w prasie.
        • claudel6 Re: Już wszystko jasne 06.09.12, 11:28
          o kuuurde. triss, jestes okrutna wink
          • triss_merigold6 Ależ skąd 06.09.12, 12:02
            Ależ skąd. To nie okrucieństwo, to poszukanie logicznego wyjaśnienia frustracji starszego pana.
        • totorotot Re: Już wszystko jasne 06.09.12, 14:59
          > a mamusia założyła nową rodzinę, miała go w d... i oddała dzi
          > adkom.

          pewnie sie wczesnie na nim poznała suspicious
      • beataj1 Re: nagonki na matki ciąg dalszy 06.09.12, 09:28
        Dramatyczna ortografia nie miała nic udowadniać. Wyszła przypadkiem smile
      • tosterowa Re: nagonki na matki ciąg dalszy 06.09.12, 09:29
        Jak to nic nie robił? Przecież samorealizował się, długo i namiętnie. A te matki... cóż one mogą wiedzieć o życiu?smile
    • araceli Co racja to racja :) 06.09.12, 09:34
      Jazgot na forum dowodzi tylko jednego - że profesor trafił CELNIE.

      Nawet tutaj są kobiety, które urządziły się na wyspach dzięki dzieciom na koszt Brytyjskiego czy Irlandzkiego podatnika. I jeszcze jak one pieją ja to tam dobrze mają, ile to im państwo matkom-bożkom daje. Po co tyłek mają do pracy ruszać?

      Nie - nie wszystkie matki są takie (co z resztą autor tekstu wyraźnie stwierdza). Tak samo jak nie wszystkie kobiety biorą lewe zwolnienia w ciąży. Tyle, że łyżka dziegciu potrafi beczkę miodu zepsuć. Ja osobiście uważam, że najeżdżając na profesora w obronie 'wózkowych' strzelacie sobie w stopę. Stawiacie się z nimi w jednym szeregu. Ja 'matkom wózkowym' mówię stanowcze NIE!
      • triss_merigold6 Re: Co racja to racja :) 06.09.12, 09:39
        Wiesz co, nie będzie mnie samotny zapuszczony dziadunio pouczał w temacie modelu spędzania wolnego czasu i kwasił, że jeździki mu turkocą.
        Nie brałam lewych zwolnień w ciąży, pracuję, płacę podatki, państwo uj mi daje.
        • araceli Re: Co racja to racja :) 06.09.12, 09:43
          triss_merigold6 napisała:
          > Nie brałam lewych zwolnień w ciąży, pracuję, płacę podatki, państwo uj mi daje.

          Ty nie ale inne kobiety tak. Czemu ich bronisz? Może właśnie Państwo 'uj' Ci daje bo pieniądze idą nie tam gdzie trzeba?
        • hanalui Re: Co racja to racja :) 06.09.12, 12:19
          triss_merigold6 napisała:

          > Nie brałam lewych zwolnień w ciąży, pracuję, płacę podatki, państwo uj mi daje.


          No to o co ci chodzi? To przeciez nie o tobie w takim razie. Czyzbys poczula solidarnosc jajnikow czy jak?
          • echtom Re: Co racja to racja :) 07.09.12, 13:02
            > Czyzbys poczula solidarnosc jajnikow czy jak?

            Ja po tym tekście poczułam, choć nie opisuje mojego świata. A właściwie, kto wie - 20 lat temu też spędzałam sporo czasu z dziećmi na placu zabaw, siedząc na ławce z innymi matkami i rozmawiając na trywialne codzienne tematy. Gdyby mnie wtedy zobaczył jakiś profesor, może też by ukuł na mój temat podobną teorię.
      • joxanna Re: Co racja to racja :) 06.09.12, 09:46
        >Ja 'matkom wózkowym' mówię stanowcze NIE!<

        To znaczy jaka jest alternatywa? Wszystkie matki mają być takie same - idealne? Idealne dla świata? Tzn. zajmują się bezustannie dziećmi, żeby przypadkiem dzieci nie pozwoliły sobie na odrobinę spontanicznej beztroskiej zabawy? nie mogą sobie porozmawaić, bo mają się rozwijać? Chodzi o to, że matki mają być niewidoczne? I dziecie też niewidoczne?
        • araceli Re: Co racja to racja :) 06.09.12, 09:52
          joxanna napisała:
          > To znaczy jaka jest alternatywa? Wszystkie matki mają być takie same - idealne?
          > Idealne dla świata? Tzn. zajmują się bezustannie dziećmi, żeby przypadkiem dzi
          > eci nie pozwoliły sobie na odrobinę spontanicznej beztroskiej zabawy? nie mogą
          > sobie porozmawaić, bo mają się rozwijać? Chodzi o to, że matki mają być niewido
          > czne? I dziecie też niewidoczne?

          Nie - to znaczy, że matki powinny zachowywać się NORMALNIE - jak każdy inny człowiek. Wydanie na świat dziecka nie czyni ich ani lepszymi ani gorszymi od innych. A 'odrobina spontanicznej beztroskiej zabawy' to na przykład nie jest szalona gonitwa z wrzaskiem w eleganckiej restauracji. Jak się komuś macica na mózg rzuca to po prostu przestaje odróżniać jedno od drugiego.
          • triss_merigold6 Re: Co racja to racja :) 06.09.12, 09:55
            Profesor PAN nie wspominał o restauracjach. Pewnie go zresztą nie stać bidulka. Wspominał o placach zabaw, trawniczku pod blokiem i jeździkach na chodniku.
            • araceli Re: Co racja to racja :) 06.09.12, 10:01
              triss_merigold6 napisała:
              > Profesor PAN nie wspominał o restauracjach. Pewnie go zresztą nie stać bidulka.
              > Wspominał o placach zabaw, trawniczku pod blokiem i jeździkach na chodniku.

              Wiesz - mnie kiedyś dziecko takiej 'wózkowej' rozjechało rowerkiem na chodniku. Wg. mamuśki to właśnie musiała być ta 'odrobina spontanicznej beztroskiej zabawy' bo wyleciała na mnie z pyskiem, że przeze mnie jej synuś omal się nie przewrócił!

              Tak - istnieją takie kobiety. Bronienie ich to szczyt kretynizmu.
              • triss_merigold6 Re: Co racja to racja :) 06.09.12, 12:05
                I słusznie. Małe dziecko ma mniejszą manewrowność i słabszą koordynację niż dorosły.
                • gazeta_mi_placi Re: Co racja to racja :) 06.09.12, 12:17
                  Zatem tym bardziej rodzic powinien go pilnować, a Araceli mogła iść przed nim, ludzie dorośli zaś nie posiadają oczu z tyłu głowy na ogół.
                  • araceli Re: Co racja to racja :) 06.09.12, 12:26
                    gazeta_mi_placi napisała:
                    > Zatem tym bardziej rodzic powinien go pilnować, a Araceli mogła iść przed nim,
                    > ludzie dorośli zaś nie posiadają oczu z tyłu głowy na ogół.

                    Gazeto - ja nawet nie 'szłam' ja stałam przed nim. I wg. matki wózkowej to chyba powinnam wyparować z drogi jej 'delikatnego Michasia' tongue_out
                • araceli Re: Co racja to racja :) 06.09.12, 12:25
                  triss_merigold6 napisała:
                  > I słusznie. Małe dziecko ma mniejszą manewrowność i słabszą koordynację niż dorosły.

                  I w związku z tym dorosły powinien mieć oczy z tyłu głowy, żeby przypadkiem czyjś ósmy cud świata nie zrobił sobie krzywdy rozjeżdżając go?

                  No cóż - znaczeniowość wózkowych nie zna granic! Profesor trafił w samo sedno big_grin
                • wendd Re: Co racja to racja :) 06.09.12, 22:29
                  Słusznie triss_merigold?smile
                  Proponuję jeszcze abyś sobie gdzieś zanotowała w pamięci, że za szkody wyrządzone przez dziecko odpowiadają jego rodzice czy opiekunowie prawni.
                  Jak masz taki luźny stosunek do tych spraw to może zainteresuj się jakimiś ubezpieczeniami od odpwiedzialności cywilnej?smile
                  Wiesz ludzie mają coraz większą świadomość swoich praw i nie odpuszczą nawet dziury w rajstopach zrobionej przez twoje słodkie maleństwosmile
                  Mniejsza manewrowość pociechy i jej słaba koorynacja to twój problem, a nie innych korzystających z chodnikasmile
                  • aneta-skarpeta Re: Co racja to racja :) 06.09.12, 22:42
                    nie odpuszczą nawet dziury w rajstopach zrobionej przez twoje słodkie maleństwo

                    ale trzeba mieć nadęte ego, żeby robic dym z błahostki. Ze tez takim ludziom nie skozda energi na takie bzdety
                    • wendd Re: Co racja to racja :) 06.09.12, 22:59
                      Widzisz Aneta - to jest taksmile
                      Czasem nie szkoda energii i ta energia rośnie proporcjonalnie do tupetu takich mamusiek, które wychodzą z założenia, że to świat powinien dostosować się do ich słodkich maleństw, a nie maleństwo do światasmile

                      Po ludzku sprawy załatwia się tylko z ludźmi, którzy się po ludzku zachowująsmile
          • joxanna Re: Co racja to racja :) 06.09.12, 10:06
            ojeje, trochę luzu! Kupię sobie nowe buty i czuję się jak królowa! Ba, wieczór z koleżankami i wracam do domu zachwycona, że chce mi się śpiewać na ulicy! Zjem fajny obiad z mężem i po prostu się nim cieszę! A co dopiero jak zdam ważny egzamin? Albo dostanę pracę? Całymi dniami cieszę się, opowiadam, jestem królową życia! Też dlatego, że mnie to określa. Bo coś zrobiłam. Bo od 15 sierpnia jestem np. spawaczem albo marynarzem.

            Dlaczego akurat z powodu dziecka nie mogę się cieszyć? Oczywiście, że ono mnie określa, zmienia moją sytuację życiową, dodaje nową rolę życiową.

            Dlaczego nie mogę się cieszyć, okazywać tego? Dla mnie bycie matką jest normalną rolą, ważną rolą życiową - a Mikołejko sugeruje, że akurat to powinnam traktować z dystansem, nie afiszować się.

            Aracelli - tu odpowiadam, ale to nie jest atak na ciebie, tylko na Mikołejkęsmile. A w zasadzie obrona przed jego nagonką na matki.
            • araceli Re: Co racja to racja :) 06.09.12, 10:10
              joxanna napisała:
              > Dlaczego nie mogę się cieszyć, okazywać tego? Dla mnie bycie matką jest normaln
              > ą rolą, ważną rolą życiową - a Mikołejko sugeruje, że akurat to powinnam trakto
              > wać z dystansem, nie afiszować się.
              > Aracelli - tu odpowiadam, ale to nie jest atak na ciebie, tylko na Mikołejkęsmile.
              > A w zasadzie obrona przed jego nagonką na matki.

              Nie czuję się atakowana wink

              Nikt nie zabrania się Tobie czy innym matkom cieszyć. Przedstawiony problem to moment, w którym pojawiają się roszczenia. I na forum często jest to poruszane ale jak pojawił się publicznie i ojejku napisał to mężczyzna (!) to zaraz jakaś głupio pojmowana solidarność jajników powoduje przejście ematek w tryb 'naszych biją'. Ja tam z wózkowymi się nie identyfikuję, więc 'moich' nie biją big_grin
              • claudel6 Re: Co racja to racja :) 06.09.12, 11:34
                Ale te roszczenia – są uzasadnione. Tylko tak nieładnie to słowo brzmi – roszczenia. Roszczenia, żeby państwo odciążyło matki w wychowywaniu dzieci organizacyjnie i finansowo są tak samo uzasadnione, jak roszczenia emerytów, żeby im wypłacać emerytury czy roszczenia przedstawicieli ciężkich zawodów, by na te emeryturę mogli przejść wcześniej. System społeczny polega m.in. na tym, że się wspiera tych, którzy zarabiać już lub jeszcze nie mogą – a wiec starców, chorych i dzieci. Nie wiem, dlaczego dzieci miałyby tu być poza nawiasem.
                • araceli Re: Co racja to racja :) 06.09.12, 11:41
                  claudel6 napisała:
                  > Ale te roszczenia – są uzasadnione.

                  Twoim zdaniem tak. Moim - bardzo często nie. Postawa 'wydałam na świat ósmy cud świata więc mi się należy' nie jest dla mnie niczym uzasadniona. Nie rozumiem dlaczego 'odciążenie matek w wychowaniu dzieci' ma się objawiać tym, że dzieci mają biegać samopas przeszkadzając innym. Nie rozumiem dlaczego 'odciążenie matek w wychowaniu' ma polegać na społecznym przyzwoleniu na lewe L4. Nie rozumiem, dlaczego 'odciążenie matek w wychowaniu' ma się objawiać moim posiniaczeniem gdy korzystam z publicznego chodnika, bo matka uważa, że jej ósmy cud świata musi mieć pierwszeństwo przed wszystkimi.
                  • lauren6 Re: Co racja to racja :) 06.09.12, 12:34
                    > Nie rozumiem
                    > dlaczego 'odciążenie matek w wychowaniu dzieci' ma się objawiać tym, że dzieci
                    > mają biegać samopas przeszkadzając innym.

                    A wiesz dlaczego te dzieci latają samopas? Np. w takiej bogatej Warszawie w tym roku zabrakło miejsc w żłobkach dla ponad 6000 dzieci. Miejsca w żłobkach było dla mniej niż połowy chętnych. W mniejszych miejscowościach jest jeszcze gorzej. Państwo na matki się wypięło, to one radzą sobie jak umieją i dzieciaki latają samopas, skoro nie mają placówek, gdzie mogłyby spędzać czas.

                    > , dlaczego 'odciążenie matek w wychowaniu' ma się objawiać moim posiniaczeniem
                    > gdy korzystam z publicznego chodnika, bo matka uważa, że jej ósmy cud świata mu
                    > si mieć pierwszeństwo przed wszystkimi.

                    Niemowlak cię pobił? Coś czuję, że między słowami chodzi o jakąś równie dramatyczną historię big_grin
                    • araceli Re: Co racja to racja :) 06.09.12, 12:47
                      lauren6 napisała:
                      > A wiesz dlaczego te dzieci latają samopas? Np. w takiej bogatej Warszawie w tym
                      > roku zabrakło miejsc w żłobkach dla ponad 6000 dzieci.

                      I rozumiem, że dziecko biegające o 20 samopas robi to również bo żłobek tylko do 17? Dziecko szalejące w restauracji to też wina braku żłobka? Dziecko niszczące ogródek sąsiadki w weekend to też wina 'państwa, które się wypięło'?

                      > Niemowlak cię pobił? Coś czuję, że między słowami chodzi o jakąś równie dramaty
                      > czną historię big_grin

                      Nie. 3-latek wjechał we mnie rowerkiem. Wg. matki wózkowej to ja byłam winna bo bezczelnie stałam na publicznym chodniku stanowiąc zagrożenie dla jej 'delikatnego Michałka'.
                      • lauren6 Re: Co racja to racja :) 06.09.12, 12:52
                        > Nie. 3-latek wjechał we mnie rowerkiem. Wg. matki wózkowej to ja byłam winna bo
                        > bezczelnie stałam na publicznym chodniku stanowiąc zagrożenie dla jej 'delikat
                        > nego Michałka'.

                        Nie tak dawno na forum był temat pani, która potłukła sobie 4 litery, gdy musiała hamować na ścieżce rowerowej przed psem. Wg właścicielki też była jej wina, bo nie patrzy jak jeździ. Widzisz idioci zdarzają się w każdej grupie społecznej, również pośród matek. Byłoby nienormalne gdyby było inaczej. Głupotą jest dorabianie ideologii i uogólnianie tego na wszystkie matki, jak to zrobił pan profesor.
                        • araceli Właśnie przyznałaś rację profesorowi :D 06.09.12, 13:00
                          lauren6 napisała:
                          > Widzisz idioci zdarzają się w każdej grupie społecznej,
                          > również pośród matek. Byłoby nienormalne gdyby było inaczej.

                          No i widzisz - właśnie przyznałaś rację profesorowi. On śmiał napisać, że pośród matek SĄ RÓWNIEŻ IDIOTKI. Jeszcze raz podkreślę RÓWNIEŻ. Za co spotkał go lincz bo matki uważają się zbiorowo za święte i nikt złego słowa (nawet prawdziwego) powiedzieć o nich nie może.

                          A profesor do niczego ideologii nie dorobił, po prostu zauważył pewien typ zachowania. Jeżeli piszesz, że coś uogólnił to chyba nie potrafisz czytać bo wielokrotnie podkreślał, że o wszystkich matkach nie pisze. Wystarczy zwyczajnie przeczytać.
                          • gazeta_mi_placi Re: Właśnie przyznałaś rację profesorowi :D 06.09.12, 13:04
                            Dokładnie, pamiętam jak ktoś kwestionował w innym wątku "jak można bać się wzięcia do samochodu obcej matki z dzieckiem, która stoi przy drodze", tak jakby matki nie mogły działać wraz z przestępcami, nigdy nie popełniały przestępstw itp.
                          • lauren6 Re: Właśnie przyznałaś rację profesorowi :D 06.09.12, 13:08
                            Odniosłam się do sytuacji chodnik - dziecko na rowerze.
                            Absolutnie nie zmienia to faktu, że profesor wyraził chamską opinię o bliżej niesprecyzowanej grupie społecznej.
                            Gdyby powiedział, że pani Kazia urodziła 12 dzieci, żyje z zasiłków, starsze dzieci zajmują się młodszymi, więc matka nic nie robi, nie rozwija się, niczego sobą nie reprezentuje to bym się z nim zgodziła. Użył jednak ogólnego sformowania obrażając przy okazji większość matek.

                            > Jeżeli piszesz, że coś uogólnił to chyba nie potrafisz czytać bo wielok
                            > rotnie podkreślał, że o wszystkich matkach nie pisze. Wystarczy zwyczajnie prze
                            > czytać.

                            Jak napisałam wyżej, jak dla mnie to może i 50 razy się zaklinać, że to nie było o wszystkich matkach. Chamstwo chamstwem pozostało, a pogardliwe wyrażanie się o macierzyństwie i kobietach dotknęło również np. i mnie, choć za matkę pytlującą na placach zabaw się nie uważam.
                            To tak jakbyś broniła Wojewódzkiego, że on przecież nie obraził wszystkich Ukrainek, a tylko te co sprzątają na kolanach.
                            • araceli Re: Właśnie przyznałaś rację profesorowi :D 06.09.12, 13:15
                              lauren6 napisała:
                              > Absolutnie nie zmienia to faktu, że profesor wyraził chamską opinię o bliżej ni
                              > esprecyzowanej grupie społecznej.

                              Nieprawda. Wyraził opinię (którą na przykład ja podzielam) o konkretnym zachowaniu, konkretnych kobiet. To, że matki nie potrafią pogodzić się z tym, że takie 'wózkowe' istnieją to już inny problem.

                              > Jak napisałam wyżej, jak dla mnie to może i 50 razy się zaklinać, że to nie był
                              > o o wszystkich matkach.

                              No jak nie potrafisz czytać i chcesz widzieć to co chcesz to niestety nikt na to nie pomoże. Jakby napisał 'piszę o gruszkach' to i tak byś napisała 'może sobie 50 razy pisać, że o gruszkach jak i tak będę twierdzić, że o pietruszkach'. Boksowanie się z własnymi wyobrazeniami jest w sumie zabawne dla osób, które patrzą z boku smile
                              • joxanna Re: Właśnie przyznałaś rację profesorowi :D 06.09.12, 14:04
                                > Nieprawda. Wyraził opinię (którą na przykład ja podzielam) o konkretnym zachowa
                                > niu, konkretnych kobiet.

                                No... nie. Konkretna opinia o konkretnych kobietach to: 'Kowalska jest głupia i śmierdzi'. A on sieje insynuacje: znaczna część.

                                To tak jak ze zwolnieniami w ciąży - pisze się 'większość', 'wiele' i buduje się opinię, w wyniku której potem na wszelki wypadek kobiety się krzywdzi. nie patrząc na indywidualne przypadki.

                                To jest sianie wiatru.
                                • hellulah Re: Właśnie przyznałaś rację profesorowi :D 06.09.12, 14:15
                                  > To jest sianie wiatru.

                                  ...które z fascynacją obserwuję.

                                  Czekam, aż się jaśniej pokaże, kto chce zbierać coś ukradkiem przy okazji burzy.
                              • hellulah Re: Właśnie przyznałaś rację profesorowi :D 06.09.12, 14:10
                                > Nieprawda. Wyraził opinię (którą na przykład ja podzielam) o konkretnym zachowa
                                > niu, konkretnych kobiet.

                                Oj tam, rzecz w tym, że właśnie o zachowaniu niekonkretnym i niekonkretnych kobiet. Jak się ktoś podpiera autorytetem naukowym, to takie zdanie powinien opierać na naukowych podstawach. Jak na razie była to li tylko anegdotyczna (oparta o balkonowe obserwacje) mowa nienawiści.

                                A na jaki penis to? a bo ja wiem? na kliknięcia? jako zasłona dymna, żeby naród miał się czym ekscytować? rozpoznanie walką? nie wiem, nie wiem...

                                Mogło nie być o "wszystkich matkach", wystarcza, że jest o "prawie każdej (bo jak inaczej dookreślić tę grupę, o której ponoć idzie panu z PAN-u) matce, która na spacerach z wózkiem ośmiela się plotkować z koleżanką" tudzież o "prawie każdej młodej kobiecie, która decyduje się na dziecko w UK" itd..

                                Poza tym, padły w nim np. urocze słowa - no nie wprost, ale na to wyszło - o tym, że naganne jest aby młoda matka (każda, nie tylko dresiara z petem w ustach) czuła się z racji macierzyństwa dowartościowana, więc - co? jaką propozycję podsuwa pan profesor? Ma się taka młoda matka świadomie strofować: "tylko mi tu nie czuj się lepiej!!! zasuwaj przy dziecku - ale nie ciesz się tym, nie bądź z tego dumna!"
                                • araceli Re: Właśnie przyznałaś rację profesorowi :D 06.09.12, 14:57
                                  hellulah napisała:
                                  > Oj tam, rzecz w tym, że właśnie o zachowaniu niekonkretnym i niekonkretnych kob
                                  > iet. Jak się ktoś podpiera autorytetem naukowym, to takie zdanie powinien opier
                                  > ać na naukowych podstawach. Jak na razie była to li tylko anegdotyczna (oparta
                                  > o balkonowe obserwacje) mowa nienawiści.

                                  Czyli profesor już nie może wyrazić własnej opinii, podzielić się obserwacją bo musi mieć dowody naukowe? Ematka może po prostu napisać co sądzi a profesor już nie?
                                  • lauren6 Re: Właśnie przyznałaś rację profesorowi :D 06.09.12, 15:14
                                    > Czyli profesor już nie może wyrazić własnej opinii, podzielić się obserwacją bo
                                    > musi mieć dowody naukowe?

                                    Ależ oczywiście, że może! Żyjemy w wolnym kraju i mamy wolność słowa.
                                    Dlatego też my możemy nazwać go chamem i nawoływać, by poszedł do psychiatry po silniejsze leki.
                                  • hellulah Re: Właśnie przyznałaś rację profesorowi :D 06.09.12, 15:32
                                    Oto jeden istotny fragment mojego postu, który zdaje się pominęłaś:

                                    > Jak się ktoś podpiera autorytetem naukowym, to takie zdanie powinien
                                    > opierać na naukowych podstawach.

                                    Bywały tu wątki o tym, że ponoć nauczycielowi nie wypada prywatnie, po godzinach, upijać się w knajpie. W pewnych zawodach (premier, prezydent, papież, profesor) nie ma tak, że się w publicznych mediach wyraża jakąś własną oderwaną od kontekstu opinię. Tu na dodatek kontekst był taki, aby podkreślić profesorstwo profesora.

                                    A kolejna rzecz - ematka może sobie się swobodnie kompromitować głupotą, bo to tzw. anonimowe forum. Panu profesorowi schodzić poniżej pewnego poziomu nie wypada.Tak wielki brak logiki (ooo zdaje się pan odpisał pani dziennikarce - ad personam i czepiając się jej argumentów tak, jakby nie potrafił od konkretu przejść do abstrakcji, że o nieznajmości podstawowych mechanizmów społecznych już litościwie nie wspominajmy, czyli jeszcze lepiej smile ) profesorom, pod nazwiskiem własnym występującym, nie przystoi. I to jest dla mnie rzecz absolutnie bezdyskusyjna (choć nad tym nauczycielskim piciem w knajpie to może bym i podebatowała...)
                                • claudel6 Re: Właśnie przyznałaś rację profesorowi :D 06.09.12, 15:54
                                  zgadzam się, ze to mowa nienawiści.
                                  • gazeta_mi_placi Re: Właśnie przyznałaś rację profesorowi :D 06.09.12, 18:19
                                    Chyba tylko w Twojej pustej głowie.
                                • claudel6 Re: Właśnie przyznałaś rację profesorowi :D 06.09.12, 15:56
                                  Plus naganne jest to, ze matka korzysta z przywilejów dla matek, które w innych krajach zostały stworzone…dla matek. To jest skandaliczne nadużycie polskich darmozjadek.
                                  • gazeta_mi_placi Re: Właśnie przyznałaś rację profesorowi :D 06.09.12, 18:33
                                    Naganne jest to, że często płacą za to prywatni pracodawcy.
                              • claudel6 Re: Właśnie przyznałaś rację profesorowi :D 06.09.12, 15:52
                                ty w ogóle kompletnie nic nie łapiesz. widzisz świat jak w wierszu Tuwima o strasznych mieszczanach:
                                "Patrzą na prawo, patrzą na lewo.
                                A patrząc - widzą wszystko oddzielnie
                                Że dom... że Stasiek... że koń... że drzewo..."

                                W ogóle nie widzisz całości tej jego opinii, jej źródła i jej kontekstu społecznego.
                              • soha2 Re: Właśnie przyznałaś rację profesorowi :D 06.09.12, 15:57
                                dziewczyna wyraźnie napisała Ci wyżej, że nie powiedziano o pani Hani i pani Frani tylko o kobietach - czyli o tobie, o mnie, o każdej jednej, która została matką albo zostanie, bo to przecież takie profity finansowe w Pl daje.... państwo płaciło mi tylko podczas zwolnienia ale też dlatego, że wcześniej kilkanaście lat pracowałam, płaciło podczas macierzyńskiego i wsio. Sama zarabiam z mężem na dziecko, państwo nic mi nie daje, wiec jakie do licha profity? No chyba, że dziecko jest tym profitem. Ale to nie od państwa je dostałam, sama o nie z mężem się postarałam tongue_out
                                • araceli Re: Właśnie przyznałaś rację profesorowi :D 06.09.12, 17:32
                                  soha2 napisała:
                                  > dziewczyna wyraźnie napisała Ci wyżej, że nie powiedziano o pani Hani i pani Fr
                                  > ani tylko o kobietach - czyli o tobie, o mnie, o każdej jednej, która została m
                                  > atką albo zostanie,

                                  Wybacz ale nie odczuwam identyfikacji i zbiorowej świadomości z innymi ludźmi tylko dlatego, że mają tak jak ja macicę. Nie odczuwam potrzeby usprawiedliwiania patologicznych zachowań matek tylko dlatego, że też jestem kobietą. Nie utożsamiam się z kobietami jadącymi na wyspy żeby tam rodzić dzieci i siedzieć na socjalu.

                                  Niezależnie, czy te kobiety zostaną nazwane 'Hanią' czy 'Franią' czy też opisane za pomocą zachowań - dla mnie to konkretne osoby z którymi nie chciałabym być łączona tylko dlatego, że mamy tę samą płeć.
                                  • lauren6 Re: Właśnie przyznałaś rację profesorowi :D 07.09.12, 09:05
                                    Nie muszę siedzieć na emigracji, by wiedzieć, że posądzanie Polek o rodzenie dzieci w innych krajach dla korzyści finansowych to zwykłe pomówienie i chamstwo.

                                    Tekst o urządzaniu sobie życia przez macicę odebrałam osobiście. Moje dziecko jest bardzo ważną częścią mojego życia, ważniejszą niż praca, spotkania ze znajomymi, inne hobby. Patrząc pod tym kątem macicą urządziłam sobie życie, a raczej nadałam mojemu życiu pewien tor.

                                    • lady-z-gaga Re: Właśnie przyznałaś rację profesorowi :D 07.09.12, 10:46
                                      > Tekst o urządzaniu sobie życia przez macicę odebrałam osobiście.

                                      Jest w tym tyle samo logiki, co gdybys - będąc blondynką - odbierała osobiście wszystkie kawały o blondynkach i ich głupocie.
                                      • lauren6 Re: Właśnie przyznałaś rację profesorowi :D 07.09.12, 13:47
                                        Wiesz, inaczej traktuję dowcipy o blondynkach, jeszcze inaczej Rozenek obrażającą feministki, a inaczej profesora wypowiadającego się dla opiniotwórczych mediów.
                  • claudel6 Re: Co racja to racja :) 06.09.12, 12:35
                    ale Ty piszesz o buractwie i zachowaniach patologicznych, ktore nie wynikają z tego, ze ktoś jest matką, tylko że jest burakiem lub kombinatorem. NIE MA żadnej korelacji. To tak jakby powiedziec, ze jest korelacja między byciem czarnym a byciem złodziejem, bo częśc czarnych to złodzieje. No i co z tego? Wśród białych też są złodzieje.

                    • araceli Re: Co racja to racja :) 06.09.12, 12:44
                      claudel6 napisała:
                      > ale Ty piszesz o buractwie i zachowaniach patologicznych, ktore nie wynikają z
                      > tego, ze ktoś jest matką, tylko że jest burakiem lub kombinatorem. NIE MA żadne
                      > j korelacji. To tak jakby powiedziec, ze jest korelacja między byciem czarnym a
                      > byciem złodziejem, bo częśc czarnych to złodzieje. No i co z tego? Wśród biały
                      > ch też są złodzieje.

                      Tylko, że te kobiety przed urodzeniem dziecka zachowywały się INACZEJ. Także powiązanie jak najbardziej u nich występuje.
                      • lauren6 Re: Co racja to racja :) 06.09.12, 15:16
                        > Tylko, że te kobiety przed urodzeniem dziecka zachowywały się INACZEJ. Także po
                        > wiązanie jak najbardziej u nich występuje.

                        Jak miały 5 lat to zachowywały się jeszcze inaczej, a jak miały rok robiły w gacie. Jakie powiązanie tutaj dostrzegasz?
                      • claudel6 Re: Co racja to racja :) 06.09.12, 16:01
                        nie, własnie nie. te co się po urodzeniu zachowują jak buraki nie nabrały buractwa od urodzenia dziecka. ten, kto kombinował od samego początku, jak tu robić, żeby się nie narobić - nie nabrał kombinatorstwa od urodzenia dziecka. to sie nabiera dużo wcześniej - z domu, z braku wzorców, z patologicznego otoczenia i jest niezależne od płci. tylko płeć żeńska wiąże się z tym, ze w pewnym momencie kobieta zazwyczaj staje się matką.
                        mylisz relacje przyczynowo-skutkowe.
      • helufpi Re: Co racja to racja :) 06.09.12, 09:58
        > Nie - nie wszystkie matki są takie (co z resztą autor tekstu wyraźnie stwierdza
        > ).
        Wiesz, żaden rasista nie powie, "wszyscy Murzyni są brudni", bo to nieprawda tak oczywista, że nikt by się nie nabrał. Nierasista natomiast w ogóle nie widzi korelacji bycia brudnym z byciem Murzynem. A my nie widzimy korelacji bycia roszczeniową i bezmyślną osobą, która na dodatek nie domyka furtek (!) z byciem matką.
        Uważam, że łyżka matek niedomykających furtek bynajmniej nie psuje beczki matek kochających swoje dzieci.
        • araceli Re: Co racja to racja :) 06.09.12, 10:03
          helufpi napisał(a):
          > A my nie widzimy korelacji bycia roszczeniową i bezmyślną osobą,
          > która na dodatek nie domyka furtek (!) z byciem matką.

          'My' Król Ludwik 'nie widzimy'? Ja widuję. Nie - nie u każdej kobiety. Może u mniejszości nawet. Czasem silniejszą korelację, czasem mniej. Zjawisku po prostu nie przeczę.
          • helufpi Re: Co racja to racja :) 06.09.12, 10:25
            > 'My' Król Ludwik 'nie widzimy'?
            My, walkirie z wózkami, jak to ujęła Triss, tak już mamy, że czasem o sobie mówimy w pluralis maiestatiswink
          • claudel6 Re: Co racja to racja :) 06.09.12, 11:36
            Żartujesz?? Widzisz korelację niedomykania furtki z bycia matką? przecież to jest jakis kretynizm. Skąd wiesz, czy ta furtka nie została domknięta przez matkę czy przez babcię albo nianię, która się dzieckiem zajmuje?
            • araceli Re: Co racja to racja :) 06.09.12, 11:45
              claudel6 napisała:
              > Żartujesz?? Widzisz korelację niedomykania furtki z bycia matką? przecież to j
              > est jakis kretynizm. Skąd wiesz, czy ta furtka nie została domknięta przez matk
              > ę czy przez babcię albo nianię, która się dzieckiem zajmuje?

              Widzę korelację między zmianą zachowania kobiet a urodzeniem przez nie dziecka. Bardzo wielu kobietom po urodzeniu 'zmienia się' nie koniecznie na lepsze. To, co kiedyś uważały za niedopuszczalne - później uznawały za 'słitaśne' bo przecież ich ósmy cud świata tak rozkosznie wyglądał jak wyrywał sąsiadce kwiatki z ogródka. I o co ona ma pretensje 'przecież to tylko dziecko'. Itd.

              Tak - SĄ takie kobiety. Czy wszystkie - oczywiście NIE. Przeczenie istnieniu zjawiska roszczeniowych 'matek wózkowych' jest imo bezsensowne.
              • gazeta_mi_placi Re: Co racja to racja :) 06.09.12, 12:15
                I dokładnie o tych kobietach mówił profesor, zaznaczając że nie chodzi mu o normalne matki tylko właśnie takie jak opisujesz.
                • lauren6 Re: Co racja to racja :) 06.09.12, 12:54
                  Kto to jest normalna matka?
                  • gazeta_mi_placi Re: Co racja to racja :) 06.09.12, 12:55
                    Normalnie się zachowująca.
                    • lauren6 Re: Co racja to racja :) 06.09.12, 13:10
                      Zdefiniuj to normalne zachowanie.
                      • nisar Ja zdefiniuję, mogę? 06.09.12, 14:16
                        Normalna matka to taka, która kochając bezgranicznie dziecko jednocześnie zauważa jego wady i złe zachowania, respektuje prawa otoczenia, także do tego, by nie zachwycać się jej dzieckiem, rozumie że jej dziecko może być uciążliwe dla otoczenia, a ona nie ma prawa wymagać akceptowania tej uciążliwości przez innych. To tak z grubsza smile
                        • gazeta_mi_placi Re: Ja zdefiniuję, mogę? 06.09.12, 18:37
                          Dziękuję, mi się nie chciało, poza tym jako dzietną wink nie zaatakują Cię jakby mnie zaatakowali gdybym podała (podobną do Twojej) definicję smile
                • a.va Re: Co racja to racja :) 06.09.12, 12:56
                  Mikołejko mówi:
                  "znaczna część polskich kobiet swoją rolę społeczną widzi tylko w dwóch aspektach. Jednym jest, nazwijmy to, żeby nikogo nie urazić, płodzenie. Albo urządzanie sobie życia przy pomocy określonych organów, czy części ciała".

                  Znaczna część. Nie margines, nie łyżka dziegciu, nie pojedyncze osoby.
                  Mówiąc coś takiego dyskredytuje matki jako ogół, bo "znaczna część" oznacza - "dużo". A jak dużo, to znaczy, że (zdaniem Mikołejki) jest to powszechne zjawisko.
                  • a.va Re: Co racja to racja :) 06.09.12, 13:00
                    To była odpowiedź do Araceli, na post, że Mikołejko dyskredytuje tylko ten margines wstrętnych matek, a resztę docenia. On nie mówi o marginesie.
                  • lauren6 Re: Co racja to racja :) 06.09.12, 13:14
                    No i nie zapominajmy, że to tylko kobiety układają sobie życie za pomocą TYCH organów.

                    Jak pan profesor musi nienawidzić TYCH organów u kobiet. Ciekawe czy mu jakąś krzywdę zrobiły, poza urodzeniem go?
                  • araceli Re: Co racja to racja :) 06.09.12, 13:21
                    a.va napisała:
                    > Znaczna część. Nie margines, nie łyżka dziegciu, nie pojedyncze osoby.
                    > Mówiąc coś takiego dyskredytuje matki jako ogół, bo "znaczna część" oznacza - "
                    > dużo". A jak dużo, to znaczy, że (zdaniem Mikołejki) jest to powszechne zjawisko.

                    No cóż - ja osobiście uważam, że to zjawisko (w mniejszym lub większym natężeniu) występuje powszechnie. Znam naprawdę niewiele matek, które nie urosły we własnych oczach z powodu urodzenia dziecka. Większość uważa, że macierzyństwo wyniosło je na jakieś wyższe poziomy człowieczeństwa. Czy mają rację czy nie - to już zupełnie inna dyskusja big_grin Bardzo dużo mogą powiedzieć o tym osoby bezdzietne, które często skarżą się (słusznie) na 'wywyższanie' się dzieciatych.
                    • joxanna Re: Co racja to racja :) 06.09.12, 14:06
                      No to co z tego, że urosły we własnych oczach?

                      Wolno urosnąć we własnych oczach z powodu zmiany pracy, z powodu posadzenia kwiatków, przebiegnięcia maratonu. Domagamy się gratulacji z powodu głupich urodzin, a nie możemy cieszyć się, że się zmieniamy, rozwijamy i życie nam się zmienia z powodu urodzenia dziecka?

                      Dlaczego właśnie urodzenie dziecka ma być wstydliwe?
                      • araceli Re: Co racja to racja :) 06.09.12, 14:55
                        joxanna napisała:
                        > No to co z tego, że urosły we własnych oczach?
                        > Wolno urosnąć we własnych oczach z powodu zmiany pracy, z powodu posadzenia kwi
                        > atków, przebiegnięcia maratonu. Domagamy się gratulacji z powodu głupich urodzi
                        > n, a nie możemy cieszyć się, że się zmieniamy, rozwijamy i życie nam się zmieni
                        > a z powodu urodzenia dziecka?

                        To z tego, że samo urodzenie dziecka (tak samo jak zmiana pracy czy przebiegnięcie maratonu) nikogo jeszcze nie czyni lepszym. One urosły we własnych oczach tylko dlatego, że wydały na świat potomka i w związku z tym zostały boginiami. A szczerze powiedziawszy mam wrażenie, że część wręcz cofnęła się w rozwoju do poziomu ich dzieci.

                        Tak - ciesz się, że się zmieniasz i rozwijasz ale dziecko to nie synonim rozwoju. Niestety.
                        • lauren6 Re: Co racja to racja :) 06.09.12, 15:04
                          > To z tego, że samo urodzenie dziecka (tak samo jak zmiana pracy czy przebiegnię
                          > cie maratonu) nikogo jeszcze nie czyni lepszym.

                          Skoro opieka nad dzieckiem i wychowywanie go nie czyni nas lepszymi ludźmi to na tej samej zasadzie można powiedzieć, że nie powinno się chwalić wolontariatem, opieką nad starszymi, niepełnosprawnymi itd. Dla mnie wzięcie odpowiedzialności za drugą osobę to zawsze krok do przodu. Niektórzy mimo dawno otrzymanego dowodu osobistego nie potrafią wziąć odpowiedzialności nawet za własne czyny.
                          Szczerze mówiąc nigdy nie znałam kobiety, która po urodzeniu dziecka uważa się za boga, więc nie wiem skąd wy bierzecie te "boginki" suspicious
                          • araceli Re: Co racja to racja :) 06.09.12, 15:17
                            lauren6 napisała:
                            > Skoro opieka nad dzieckiem i wychowywanie go nie czyni nas lepszymi ludźmi to n
                            > a tej samej zasadzie można powiedzieć, że nie powinno się chwalić wolontariatem
                            > , opieką nad starszymi, niepełnosprawnymi itd.

                            Ale ani ja ani profesor nie odnosi się do czucia lepszym z powodu opieki i wychowania dziecka. Tak ciężko to pojąć?

                            Znam wiele kobiet, których życie po urodzeniu dziecka zmieniło się na lepsze. Wydoroślały, rozwinęły się. Nie przeczę temu. Być może nawet macierzyństwo dało im kopa do zmian na lepsze. Znam też niestety takie, które cofnęły się w rozwoju do przysłowiowych 'zupek i kupek' i uważają, że to jest to 'prawdziwe życie', że teraz są kimś lepszym. Tak - znam wykształcone kobiety, które siedzą w UK na socjalu i są z tego dumne.
                            • claudel6 Re: Co racja to racja :) 06.09.12, 16:10
                              no, czyli jednak znasz kobiety, których macierzyństwo wyniosło na "wyższe poziomy człowieczeństwa" - cytat z ciebie?
                              • araceli Re: Co racja to racja :) 06.09.12, 17:33
                                claudel6 napisała:
                                > no, czyli jednak znasz kobiety, których macierzyństwo wyniosło na "wyższe pozio
                                > my człowieczeństwa" - cytat z ciebie?

                                Oczywiście, że tak - choć z przykrością stwierdzam, że to nieliczne przypadki. Dlatego nie generalizuję. Kobiety są różne i różnie je doświadczenia życiowe kształtują.
                            • lauren6 Re: Co racja to racja :) 07.09.12, 09:12
                              > Tak - znam wykształcone kobiety, które siedzą w UK n
                              > a socjalu i są z tego dumne.

                              Nie chce mi się zaczynać tej dyskusji, ale wykształcenie wykształceniu nierówne. W dzisiejszych czasach mgr przed nazwiskiem nie znaczy nic. Nie odzwierciedla ambicji, ani tego co siedzi w głowie człowieka.

                              Znam kobiety, które nawet za bardzo nie kryły się z tym, że idą na studia by złapać męża "z wyższej półki", który w przyszłości zarobi tyle by utrzymać ją i dzieci. Po urodzeniu dziecka siedzą w domu, czy to na utrzymaniu męża w PL, czy na socjalu w UK. To nie znaczy, że macierzyństwo je tak zmieniło? Nie, takie były od początku, a urodzenie dziecka po prostu wydobyło prawdę na wierzch.

                              Dla odmiany są też kobiety, które swoją pensję oddadzą niańce, ale do pracy pójdą, bo chcą się rozwijać. Ludzie są różni, a zrzucanie winy na macierzyństwo jest błędne.
                              • araceli Re: Co racja to racja :) 07.09.12, 13:59
                                lauren6 napisała:
                                > Po urodzeniu dziecka siedzą w domu, czy to na utrzymaniu męża w PL, czy
                                > na socjalu w UK. To nie znaczy, że macierzyństwo je tak zmieniło?

                                To znaczy dokładnie to co mówi profesor - urządzenie się za pomocą dziecka.

                                Im dłużej ta dyskusja trwa tym więcej okazuje się, że kobiety 'wózkowe' jednak istnieją. Niesamowite!
                          • sniyg Re: Co racja to racja :) 06.09.12, 15:46
                            lauren6 napisała:

                            > Skoro opieka nad dzieckiem i wychowywanie go nie czyni nas lepszymi ludźmi to n
                            > a tej samej zasadzie można powiedzieć, że nie powinno się chwalić wolontariatem
                            > , opieką nad starszymi, niepełnosprawnymi itd. Dla mnie wzięcie odpowiedzialnoś
                            > ci za drugą osobę to zawsze krok do przodu.

                            Opieka nad własnym dzieckiem to jednak zupełnie co innego niż zajmowanie się obcą osobą.
                            Na forum znajdziesz wiele wypowiedzi kobiet, które zupełnie inaczej traktują własne dziecko, podczas gdy cudze wzbudza irytację, czy niechęć. Więc jak widzisz, urodzenie własnego dziecka nie powoduje, że stajesz się z automatu lepszym człowiekiem, czy mniejszym egoistą. Przeciwnie, może się zdarzyć i zdarza się, że rodzic "znika" dla świata ładując czas i pieniądze we własne geny. Poczytaj sobie historię rodów królewskich, ileż to razy ci niby lepsi po urodzeniu dziecka rodzice wyrzynali całe rody, by ich potomek zasiadł na tronie. Dziecko jest biologicznym przedłużeniem ciebie samej, dlatego opieka nad nim to zupełnie co innego niż wolontariat i wcale nie wynika z tego, że stałaś się lepsza.
                        • joxanna Re: Co racja to racja :) 06.09.12, 15:08
                          No dobra - do czym wolno się cieszyć, chwalić? Z czego można być dumnym? Jakie działania, sukcesy sprawiają, że można we własnych oczach urosnąć?

                          Wiemy już - urodzenie i wychowywanie dziecka nie. To z czego można być dumnym? (tak, żeby nie obrazić Pana Profesora)?
                          • araceli Re: Co racja to racja :) 06.09.12, 15:11
                            joxanna napisała:
                            > No dobra - do czym wolno się cieszyć, chwalić? Z czego można być dumnym? Jakie
                            > działania, sukcesy sprawiają, że można we własnych oczach urosnąć?
                            > Wiemy już - urodzenie i wychowywanie dziecka nie. To z czego można być dumnym?
                            > (tak, żeby nie obrazić Pana Profesora)?

                            To nie tu leży linia podziału. Chwalić się można osiągnięciami. A urodzenie dziecka z samego faktu urodzenia tym nie jest. Urodzić może 15-latka po przygodnym seksie w toalecie. Czy to czyni ją lepszą od 25-latki kończącej studia?
                            • to_nie_my_toniemy Re: Co racja to racja :) 08.09.12, 23:00
                              Po przygodnym seksie, jak rozumiem z mężczyzną? Tak? To gdzie w całej tej historii jest tata? Spłodził i ulotnił się?
                              Urodzenie dziecka jesy ważnym i wielkim wydarzeniem, w życiu każdej zdrowej mentalnie komórce społecznej. I tego nie zmienisz.
                          • aneta-skarpeta Re: Co racja to racja :) 06.09.12, 16:03
                            > Wiemy już - urodzenie i wychowywanie dziecka nie. To z czego można być dumnym?
                            > (tak, żeby nie obrazić Pana Profesora)?

                            to jest tak, ze zawsze koebity beda robily cos źle

                            nie pracują- sa nudne- bo oczywiscie sprzataczka, niańka, pani na poczcie czyw miesnym, z racji pracy zawodowej staje sie mega ciekawą osobą

                            jak nie czytasz w parku to pewnie nic nie czytasz, a jak juz czytasz to czytasz na pewno cos glupiego, a powinnas cos mądrzejszego, a jak czytasz coś mądrego to jest pretensja ze lepiejby bylo jakbys na tej ławce się nie zaczytywała tylko dzieckiem zajęła


                            itd itd
                            • to_nie_my_toniemy Re: Co racja to racja :) 08.09.12, 23:07
                              I jak zwykle kobieta -murzynem świata.
                              Nie ważne, że masz dr hab przed nazwiskiem, ważne,ze na placu zabaw rozmawiasz o konsystencji kupki nowo narodzonego bobasa i najwyraźniej to samo masz w głowie zamiast mózgusad
                        • aneta-skarpeta Re: Co racja to racja :) 06.09.12, 16:00
                          > Tak - ciesz się, że się zmieniasz i rozwijasz ale dziecko to nie synonim rozwoj
                          > u. Niestety.

                          proszę Cię, ludzie sie cieszą że dostali pracę i urastają we wlasnych oczach, choc moze dostali ta pracę bo nikt inny jej nie chcial, albo tak wyszło

                          ludzie podbudowuja sie nawet tym, ze łądnie dzisiaj wyglądają- I BARDZO DOBRZE

                          moj brat byl dumny ze urodzila mu sie sliczna córka- naprawdę wyjątkowo sliczna jak na noworodka- w sumie troche sie do tego przylozyłwink ale bylo milo patrzec, ze jest taki dumny ze zostal ojcem
                          nikomu to krzywdy nie robilo, on sie nakrecil na ojcostwo- same pozytywy

                          czemu ludziom odbiera sie prawo do bycia dumnym z zycia, chocby bylo liche wg innych?

                          jednoczesnie ja naprawde nie widuje tych chord rozwrzeszczanych dzieciaków czychających na moja wolnosc osobistą- czasem sie jakis gamon trafi, ale wiecej mi sie trafia namolnych pijaków na ulicy niz niegrzecznych dzieci
                          • sniyg Re: Co racja to racja :) 06.09.12, 16:11
                            aneta-skarpeta napisała:

                            > moj brat byl dumny ze urodzila mu sie sliczna córka- naprawdę wyjątkowo sliczna
                            > jak na noworodka- w sumie troche sie do tego przylozyłwink ale bylo milo patrze
                            > c, ze jest taki dumny ze zostal ojcem

                            No tak, to normalna reakcja jak się dziecko rodzi.

                            My mieliśmy kiedyś takiego gościa w pracy, który miał 5 dzieci z trzema różnymi kobietami (jego sprawa oczywiście, to akurat nikogo to nie ruszało). Tyle, że facet potrafił dogadywać innym, że mają mało dzieci, nie to co on. Bardzo był dumny z siebie, że napłodził piątkę. Fakty jednak były takie, że żadnego z tych dzieci nie wychowywał, płacił jakieś groszowe alimenty, skarżył się, z najstarszymi kontakt miał zerowy (z córką nie widział się 13 lat), ale gdy jedna z pań chciała mu odebrać prawa rodzicielskie walczył jak lew, bo przecież on jest ojcem. No strasznie był dumny, że był taki płodny, i tu o taki rodzaj dumy chyba chodzi, za wiele (prawie wcale) wysiłku nie włożył, nic specjalnego nie robił, ale powodów do bycia dumnym z siebie i czucia się lepszym od innych, uważał, że ma aż nadto.
                            • aneta-skarpeta Re: Co racja to racja :) 06.09.12, 16:18
                              dobry przyklad faceta z 5 dzieci

                              ale zauwaz, ze jest po prostu pewnien typ ludzi, ktorzy oczekuja peanów na swoja cześć- jak nie dlatego, ze ma dzieci to dlatego ze dostał prace, albo go szef pochwalil, albo ze zarabia wiecej niz inny i tez chodzą dumni jak pawie, choc wiekszosci społeczenstwa obchodzi to tyle co zeszłoroczny śnieg

                              pana profesora gó... obchodza nowonarodzone dzieci mlodych polek, a mnie górno obchodzi ile poematów spłodził i jest mi to serdecznie obojetne czy je napisał czy nie, bo i tak nie mam zamiaru ich czytacwink

                              znam ludzi, ktorzy są dumni ze swojej sciezki zawodowej, a ja sie zastanawiam czemu. no ale cieszy mnie ze ludzie są dumni, bo poczucie wlasnej wartosci jest wazne

                              ja jestem dumna ze zrobilam jakis kurs i jestem chwalona, a ktos powie- a weź jakies glupoty robisz i sie podniecasz
                              • hanalui Re: Co racja to racja :) 06.09.12, 16:31
                                aneta-skarpeta napisała:

                                > ja jestem dumna ze zrobilam jakis kurs i jestem chwalona, a ktos powie- a weź j
                                > akies glupoty robisz i sie podniecasz

                                I badz sobie dumna, tylko nie wlaz mi z ta swoja duma w parade i bedzie git
                                • aneta-skarpeta Re: Co racja to racja :) 06.09.12, 16:52
                                  hanalui napisała:

                                  > aneta-skarpeta napisała:
                                  >
                                  > > ja jestem dumna ze zrobilam jakis kurs i jestem chwalona, a ktos powie- a
                                  > weź j
                                  > > akies glupoty robisz i sie podniecasz
                                  >
                                  > I badz sobie dumna, tylko nie wlaz mi z ta swoja duma w parade i bedzie git
                                  >
                                  >

                                  ochłońbig_grin myslisz, ze ludzie nie maja co robic tylko Tobie w paradę wchodzi c?big_grin
                                  koebity z wozkami zaczepiają Cie na ulicy? czy jak?big_grin

                                  chyba masz zbyt wysokie mniemanie o sobie, ze myslisz, ze jakies baby nie maja co robic tylko oczekiwac od ciebie gratulacji, wszyscy czychają zeby udowodnic Ci swoje dumy i niedumy

                                  wyluzuj. nawet jak juz ci sie trafi ktos tak dumny, ze musi upuscic sobie troche tej dumy na ciebie to mozesz spokojnie to zlać i tyle
                        • gazeta_mi_placi Re: Co racja to racja :) 06.09.12, 18:18
                          Jak mawiała w jednym wywiadzie pewna polska aktorka (matka dwójki małych dzieci żeby nie było) - od urodzenia dziecka człowiek nie staje się mądrzejszy big_grin
                          Zatem rozsądnie oceniające sam fakt rozmnożenia się matki też istnieją.
                      • crises Re: Co racja to racja :) 06.09.12, 14:59
                        Tylko jak się to wyraża w formie "właśnie awansowałam z asystentki menedżera ds. papieru toaletowego na menedżera ds. papieru toaletowego, a ty co, dalej na kasie w Biedronce?", to może to wywołać reakcje agresywne, nie sądzisz?
                      • aneta-skarpeta Re: Co racja to racja :) 06.09.12, 15:53
                        a jaka ja bylam dumna jak SAMA odwalilam ciezką robote w ogrodzie i bylo tak czysto i ładnie

                        mało nie pekłam z dumy, ze dalam radewink

                        nie wiem czemu mozemy byc dumne jak paw z pracy, nagrody za konkurs fotograficzny, a nie mozemy byc dumne ze wychowujemy dziecko i nam sie to udaje?

                        przeciez fajne dziecko jest powodem do dumy, jak i inne rzeczy ktore nam sie w zyciu udały
                        • sniyg Re: Co racja to racja :) 06.09.12, 16:01
                          Myślę, że spokojnie można być dumnym, ale właśnie z tego, że nam się udaje dobrze wychować dziecko. Można być dumnym również z dziecka. Ale chyba nie z samego faktu, że się je ma.
                          Wydaje mi się, że tu chodzi o dumę źle pojętą, właśnie taką która każe wierzyć, że jak mam dziecko to na pewno jestem lepszy, bardziej wartościowy, mniej egoistyczny, robię coś więcej dla świata itd., że sam fakt urodzenia i posiadania dziecka nobilituje.
                          • aneta-skarpeta Re: Co racja to racja :) 06.09.12, 16:11
                            > Myślę, że spokojnie można być dumnym, ale właśnie z tego, że nam się udaje dobr
                            > ze wychować dziecko. Można być dumnym również z dziecka. Ale chyba nie z samego
                            > faktu, że się je ma.

                            a mi sie wydaje, powiem mocno, pan profesor próbuje dorobic piz...dzie uszy

                            wielki foch, ze jedna pani z drugą pania zachwycają sie swoimi dziecmi, bo jak tak mozna cieszyc sie z niczego, jak mozna byc dumnym z czegos na co sie ma nie do konca wpływ, no jak to

                            ale co w tym złego, ze jakas pani nabrala pewnosci siebie po urodzeniu dziecka? jak nie zaczyna sie panoszyc jak stara ges to mi pasuje

                            predzej mi krew psuje pan profesor, ktorego cos swędzi i póbuje się podrapac kosztem "matek" niz matka, ktora chdzi dumna jak paw ze swoim wózkiem


                            ja poczulam sie wkurzona tekstem profesora. po prostu, po ludzku mnie wkurzyl- a jestem nastrojona dzisiaj arcy feministycznie- i sobie mysle, tak malo sie rodzi dzieci, tak ciezko z przedszkolami, podrecznikami, placami zabaw i podjazdami dla wózków, a ten ma focha, bo panie rozmawiają w piaskownicy nie na takie tematy na jakie pan sobie zyczy

                            no zesz, a chlopy przy piwie to traktaty filozoficzne rozkminiają?

                            nawet baba nie moze byc dumna ze urodzila dziecko, bo komus to nie pasuje- a jak bedzie dumna ze dostala prace na poczcie to gitara?

                            ehhh wkurzyłam siesmile
                          • gaja78 Re: Co racja to racja :) 06.09.12, 17:33
                            sniyg napisał:

                            > Myślę, że spokojnie można być dumnym, ale właśnie z tego, że nam się udaje dobr
                            > ze wychować dziecko. Można być dumnym również z dziecka. Ale chyba nie z samego
                            > faktu, że się je ma.
                            > Wydaje mi się, że tu chodzi o dumę źle pojętą, właśnie taką która każe wierzyć,
                            > że jak mam dziecko to na pewno jestem lepszy, bardziej wartościowy, mniej egoi
                            > styczny, robię coś więcej dla świata itd., że sam fakt urodzenia i posiadania d
                            > ziecka nobilituje.

                            Zgadzam się.
                      • hanalui Re: Co racja to racja :) 06.09.12, 16:07
                        joxanna napisała:

                        > No to co z tego, że urosły we własnych oczach?
                        >
                        > Wolno urosnąć we własnych oczach z powodu zmiany pracy, z powodu posadzenia kwi
                        > atków, przebiegnięcia maratonu.

                        A widzialas zeby ktos sie z tego powodu domagal holdow i poklonow, specjalnego traktowania, wind wylacznie dla siebie, ustepowania, doceniania,

                        Domagamy się gratulacji z powodu głupich urodzi
                        > n, a nie możemy cieszyć się, że się zmieniamy, rozwijamy i życie nam się zmieni
                        > a z powodu urodzenia dziecka?

                        No to sie ciesz, sama, ze swoja rodzina, ze swoimi znajomymi, przyjaciolmi, ale dlaczego do twojej fety chcesz przylaczac innych, ktorzy maja swoje sprawy, swoje problemy i ktorych twoje szczescie i twoj 8 cud swiata malo obchodzi?
                        >
                        > Dlaczego właśnie urodzenie dziecka ma być wstydliwe?

                        Chyba cos zle zrozumialas bo nikt o zadnym wstydzie nie mowil.
                        • aneta-skarpeta Re: Co racja to racja :) 06.09.12, 16:13
                          > A widzialas zeby ktos sie z tego powodu domagal holdow i poklonow, specjalnego
                          > traktowania, wind wylacznie dla siebie, ustepowania, doceniania,

                          ja sie nie spotkalam z czyms takim

                          a jak mnie nie obchodzi, ze śtaśka i Kryska urodzily to co mnie obchodzi ze one sie cieszą? niech sie cieszą, na zdrowie

                          obcy ludzie nie podchodzą do mnie i nie mówią- ojej niech pani spojrzy jakie ladne dziecko urodzilam

                          nie przesadzajciesmile
                          • hanalui Re: Co racja to racja :) 06.09.12, 16:49
                            aneta-skarpeta napisała:

                            > > A widzialas zeby ktos sie z tego powodu domagal holdow i poklonow, specja
                            > lnego
                            > > traktowania, wind wylacznie dla siebie, ustepowania, doceniania,
                            >
                            > ja sie nie spotkalam z czyms takim

                            Serio nigdy nie spotkalas jakiejs gwiazdy ktora puszyla sie ze podatnika urodzila, ktory na emerytury bedzie pracowal wiec teraz trzeba jej miejsce ustepowac, schodzic z drogi, przepuszczac, isc na reke w pracy, wykonywac za nia brace bo wiecie, rozumiec - dziecko?
                            Bo ja kilka takich gwiazd w pracy mialam.
                            Znalam taka ktora do windy nikogo nie wpuszczala, bo ona z dzieckiem jechala (winda w bloku zeby nie bylo)
                            • aneta-skarpeta Re: Co racja to racja :) 06.09.12, 16:55
                              hanalui napisała:


                              > Serio nigdy nie spotkalas jakiejs gwiazdy ktora puszyla sie ze podatnika urodzi
                              > la, ktory na emerytury bedzie pracowal wiec teraz trzeba jej miejsce ustepowac,
                              > schodzic z drogi, przepuszczac, isc na reke w pracy, wykonywac za nia brace bo
                              > wiecie, rozumiec - dziecko?

                              nie
                              kolega mnie prosil o pomoc bo mial kacawink- mowie o sytuacjach pracowych

                              mialam w pracy kolegę, ktory tak sie migal od roboty, ze krew czlowieka zalewała

                              to nie zalezy od płci czy dziecka, tylko charakteru


                              > Bo ja kilka takich gwiazd w pracy mialam.
                              > Znalam taka ktora do windy nikogo nie wpuszczala, bo ona z dzieckiem jechala (w
                              > inda w bloku zeby nie bylo)

                              ale czy aby przypadkiem ona nie byla taka damą wczesniej? moze nie mialam okazji tego zauwazyc, ale takie dworskie nawyki siedzą w czlowieku " od zawsze"
                            • claudel6 Re: Co racja to racja :) 06.09.12, 19:29
                              o czym ty piszesz?? zazwyczaj w środowisku pracowym większość ludzi ma dzieci (chyba ze to środowisko ludzi bardzo młodych), a skoro większość jest w takiej samej sytuacji, nikt nie żąda przywilejów dla siebie. nigdy sie nie zetknęłam z takimi postawami, a przez trochę firm przewędrowałam.
                              • hanalui Re: Co racja to racja :) 06.09.12, 19:53
                                claudel6 napisała:

                                > o czym ty piszesz?? zazwyczaj w środowisku pracowym większość ludzi ma dzieci (
                                > chyba ze to środowisko ludzi bardzo młodych), a skoro większość jest w takiej s
                                > amej sytuacji, nikt nie żąda przywilejów dla siebie. nigdy sie nie zetknęłam z
                                > takimi postawami, a przez trochę firm przewędrowałam.

                                Widac mi sie trafiały takie gdzie dzieci na palcach policzyć (wiek pracownikow 25-50) można było i jak sie ich nie miało dla wozkowych oczywistym było ze zycia sie nie ma więc trzeba im pomagać, robotę odwalac, korzystać z urlopów w terminach niekolidujacych z ich dzieci feriami, wakacjami itd, itp.
                                • aneta-skarpeta Re: Co racja to racja :) 06.09.12, 19:56
                                  rozumiem, ze faceci, ktorzy są ojcami nie zabiegali o urlop w czasie ferii, a jedynie ew. ich małżonki?
                                  • araceli Re: Co racja to racja :) 06.09.12, 20:02
                                    aneta-skarpeta napisała:
                                    > rozumiem, ze faceci, ktorzy są ojcami nie zabiegali o urlop w czasie ferii, a j
                                    > edynie ew. ich małżonki?

                                    Naiwnością jest sądzić, że w Polsce opieka nad dzieckiem rozkłada się równomiernie między ojcami a matkami. Weźmy pod uwagę np. zwolnienia chorobowe na dziecko, odbieranie z przedszkola, wywiadówki etc. Wakacje i ferie również. Znacznie częściej matki same wyjeżdżają z dziećmi niż ojcowie.
                                    • aneta-skarpeta Re: Co racja to racja :) 06.09.12, 22:26
                                      > Naiwnością jest sądzić

                                      oczywiscie, ale jakos tak sie sklada, ze na urlopy rodziny jezdzą raczej wspolnie, wiec czemu do matek mamy miec pretensje ze chcą urlop w czasie ferii?
                                      to, ze ojcowie nie kwapią sie do brania zwolnien na dziecko nie jest tez winą kobiet samych w sobie

                                      a moze to, ze facci srednio sie poczuwają to też wina matek?smile
                                  • hanalui Re: Co racja to racja :) 06.09.12, 20:29
                                    aneta-skarpeta napisała:

                                    > rozumiem, ze faceci, ktorzy są ojcami nie zabiegali o urlop w czasie ferii, a j
                                    > edynie ew. ich małżonki?

                                    No nie wiem czy zabiegali czy nie, argument ze mam dziecko sie nie pojawiał podobnie jak wtedy kiedy trzeba było przyjść do pracy w sobote/niedziele czy pracować do 21-22 (z 4-5 razy na rok max) i wozkowe nigdy nie mogły bo miały dzieci, tatusiowie mogli.
                                    O opcji nadużywania zwolnień na 2 kreski, karmienie piersią, którego nigdy nie było, notoryczne spóźnienia, wcześniejsze wychodzenia i wiszenie na słuchawce sprawdzające co u 8 cudów swiata w przedszkolu, szkole, w domu, na treningu, u niani sie dzieje nie wspomne
                                    • aneta-skarpeta Re: Co racja to racja :) 06.09.12, 22:30
                                      hanalui napisała:


                                      wozkowe nigdy nie mogły bo miały dzieci,
                                      > tatusiowie mogli.

                                      no jasne tatusiowie zawsze mogą i w weekend i w nocy, a mamusie nie- bo ktos z tymi dziecmi siedziec musi, a skoro tatusiowie nie widzą problemu z siedzeniem wieczorami, to te dzieci mają siedziec same?


                                      > O opcji nadużywania zwolnień na 2 kreski, karmienie piersią, którego nigdy nie
                                      > było, notoryczne spóźnienia, wcześniejsze wychodzenia i wiszenie na słuchawce s
                                      > prawdzające co u 8 cudów swiata w przedszkolu, szkole, w domu, na treningu, u n
                                      > iani sie dzieje nie wspomne


                                      ale ja próbuje Ci uswiadomic, ze spoznianie sie, wykorzystywanie zwolnien itd nie jest domeną kobiet, leserzy są takze wsród mężczyzn- tylko powody mają innesmile
                                      • hanalui Re: Co racja to racja :) 06.09.12, 23:06
                                        aneta-skarpeta napisała:
                                        > no jasne tatusiowie zawsze mogą i w weekend i w nocy, a mamusie nie- bo ktos z
                                        > tymi dziecmi siedziec musi, a skoro tatusiowie nie widzą problemu z siedzeniem
                                        > wieczorami, to te dzieci mają siedziec same?


                                        Nie wiem o czym mówisz. Nie mieliśmy małżeństw w firmie, 2 razy w roku w weekend mamunia mogła przyjść, tatuś mógł zostać z dziećmi, ale po co sobie psuc weekend, jak można sie było wykręcić dzieckiem

                                        > ale ja próbuje Ci uswiadomic, ze spoznianie sie, wykorzystywanie zwolnien itd n
                                        > ie jest domeną kobiet, leserzy są takze wsród mężczyzn- tylko powody mają inne:

                                        A to to ja wiem, niestety mów sobie co chcesz i wierz w co chcesz żaden pan nie wisiał dzien w dzien na słuchawce sprawdzając kupki, srupki, nie śmigal tak często na akademie, przedstawienia i do przychodni co mamusie.
                                        • aneta-skarpeta Re: Co racja to racja :) 06.09.12, 23:29
                                          hanalui napisała:


                                          >
                                          > Nie wiem o czym mówisz.

                                          mówie o tym, ze zeby twoj dzieciaty kolega mogl przyjsc ochoczo do pracy w weekend to musiala z dziecmi wtedy posiedziec jego zona, ktora byc moze musiala odmówic pracy w weekend w swojej robocie


                                          Nie mieliśmy małżeństw w firmie, 2 razy w roku w weeken
                                          > d mamunia mogła przyjść, tatuś mógł zostać z dziećmi, ale po co sobie psuc week
                                          > end, jak można sie było wykręcić dzieckiem

                                          nie wiem, moze ojcowie niezbyt ochoczo zostawali z dziecmi? i nie mialy z kim ich zostawic?
                                          >
                                          > > ale ja próbuje Ci uswiadomic, ze spoznianie sie, wykorzystywanie zwolnien
                                          > itd n
                                          > > ie jest domeną kobiet, leserzy są takze wsród mężczyzn- tylko powody mają
                                          > inne:
                                          >
                                          > A to to ja wiem, niestety mów sobie co chcesz i wierz w co chcesz żaden pan nie
                                          > wisiał dzien w dzien na słuchawce sprawdzając kupki, srupki, nie śmigal tak cz
                                          > ęsto na akademie, przedstawienia i do przychodni co mamusie.

                                          ale znam gosci, ktorzy cale dnie migali sie od roboty w inny sposob

                                          dla mnie nie ma znaczenia czy facet sie miga od roboty bo ma kaca, albo mysli o niebieskich migdalach po przelecial kolezankę z pracy, czy matka mysli o kupkach

                                          efekt jest ten sam- robota lezy, wiec nie widzę powodu, aby krytykowac jedynie kobiety z dziecmi, skoro ja mialam akurat problem pracowy z mężczyznami

                                          takze juz widzimy na naszych 2 przyladach, ze sytuacje sa rozne i nie tylko kobiety z dziecmi są leniwe
                                          • hanalui Re: Co racja to racja :) 06.09.12, 23:45
                                            aneta-skarpeta napisała:

                                            > mówie o tym, ze zeby twoj dzieciaty kolega mogl przyjsc ochoczo do pracy w week
                                            > end to musiala z dziecmi wtedy posiedziec jego zona, ktora byc moze musiala odm
                                            > ówic pracy w weekend w swojej robocie

                                            Tia.... Niesamowity zbieg okoliczności kiedy 2-3 razy do roku trzeba przyjść i akurat obydwoje pracują w weekendy. Podpowiem .... Nie to nie była ta sytuacja ... to było wykrecanie sie dzieckiem


                                            > nie wiem, moze ojcowie niezbyt ochoczo zostawali z dziecmi? i nie mialy z kim i
                                            > ch zostawic?

                                            Jako pracownika stosunki małżeńskie i kto co w nim lubi czy nie mnie nie obchodzą, to czy ma czy nie ma z kim zostawić 2-3 razy do roku tez nie. I o ile zrozumiem 2-3 razy ze nie ma z kim to już kolejnych 2-3 znanych ze 2 mies wczesniej nie.
                                            • aneta-skarpeta Re: Co racja to racja :) 06.09.12, 23:56
                                              a dlaczego pracujecie w weekend? praca zmianowa? placone jest za nadgodziny?
                                              • hanalui Re: Co racja to racja :) 07.09.12, 00:59
                                                aneta-skarpeta napisała:

                                                > a dlaczego pracujecie w weekend? praca zmianowa? placone jest za nadgodziny?

                                                4-6 razy max zdarzało sie firmie miec taka konieczność i taki nawal. I tak płacone były bardzo sowicie, nie tylko w nadgodzonach ale i premii.
                                                Zdarzalo sie ze za taki pracowity weekend 2 dni dostawalo sie druga pensje dodatkowo, ale widać to było niewystarczające by znaleźć opiekę
                                                • aneta-skarpeta Re: Co racja to racja :) 07.09.12, 06:19
                                                  skoro sowicie byliscie nagradzani to mysle, ze moze faktycznie byl problem? nie wiem

                                                  oceniam sytuacje przez pryzmat swojej osoby, ktora by bardzo chetnie skorzystala z dodatkowego dorobienia kasy, tymbardziej ze to sporadyczne
                                          • hanalui Re: Co racja to racja :) 06.09.12, 23:53
                                            aneta-skarpeta napisała:
                                            > dla mnie nie ma znaczenia czy facet sie miga od roboty bo ma kaca, albo mysli o
                                            > niebieskich migdalach po przelecial kolezankę z pracy, czy matka mysli o kupka
                                            > ch

                                            Ale statystyki i rynek jest nieublagany. Kobiety są niechętnie zatrudnianie, pracuje ich mniej. Czyżby sie rynek nie poznał? Czyżby rynek złe to zweryfikował i wybierał "gorszych" pracownikow?
                                            Jak myślisz dlaczego w dużej przesadza pracodawca ma do dyspozycji mężczyznę i kobiete z tym samym bagażem wybiera faceta?
                                            • aneta-skarpeta Re: Co racja to racja :) 07.09.12, 00:05
                                              problem jest zlozony
                                              np to kobeita idzie ma macierzyski, a nie facet- nawet prawnie jest niemozliwa zamiana ( facet moze wykorzystac tylko czesc macierzyskiego
                                              brak miejsc w przedskzolach i zlobkach, kobiety ktore szukaja pracy niskoplatnej nie mogą jej podjąc gdy nie ma miejsca w panstwowym zlobku, bo nie stac ich na nianię lub prywatną placówkę. A ilu panów jest chetnych zeby porzucic prace i zostac z dzieckiem do momentu az sie znajdzie miejsce w przedszkolu? las rąk?

                                              itd
                                            • claudel6 Re: Co racja to racja :) 07.09.12, 10:40
                                              Ależ jak najbardziej masz racje – bo facet jest bardziej dyspozycyjny i gotowy pracowac w świątek i w piątek, ale to nie jest zasługa facetów, a wina kobiet, tylko wina modelu –po prostu takie są społeczne oczekiwania – ze to kobieta będzie odpowiedzialna za potomstwo, nie facet. Jak się ten paradygmat zmieni plus kobiety dostaną wsparcie od państwa w opiece nad potomstwem (bo jak widac nie mogą liczyć na wsparcie wiecznie dyspozycyjnych w pracy mężów), to wtedy SZANSE będą wyrównane. Jak ci twoi współpracownicy zostają po godzinach w pracy to widzisz tylko jedną stronę medalu, a jak ja wychodzę z pracy o 17 i widzę, że wszyscy moi koledzy siedzą na tylku i jakoś im się nie spieszy do domu, to we mnie się gotuje. Bo po pierwsze – jak widac nie maja potrzeby, żeby ze swoim potomstwem pobyc choć godzinę dziennie, po drugie , jeśli ich połowica pracuje to tylko ona jest odpowiedzialna za odbieranie dzieci z przedszkola czy zwalnianie niani. Bo dyspozycyjni panowie siedzą po godzinach, bynajmniej nie płatnych.
                                              A wiara w moc ślepego rynku się z hukiem skończyła kilka lat temu, nie zauważyłaś?
                                              • claudel6 Re: Co racja to racja :) 07.09.12, 10:49
                                                Btw, miałam raz w pracy kolegę w swoim zespole, który wychodził wcześniej, żeby odebrać córkę z przedszkola i choć się waliło i paliło, to wychodził. I ja, wtedy bezdzietna - go bardzo go podziwiałam, ze ma właściwie ustawione priorytety, i nie miałam problemu z tym, że w sytuacjach kryzysowych ja musiałam coś dodatkowo zrobić. To był bardzo bystry pracownik, w kilka lat potem został menedżerem tego zespołu, firma go cholernie ceni i jak chciał odejść do innej to mu bardzo podniesli pensję - choc przez wiele lat wychodził o punkt 16 i nie był w ogóle dyspozycyjny w znaczeniu tego słowa, które tak strasznie fetyszyzują korporacjoniści. Dla mnie był hero – nie dał się korporacji, ale i tak zdobył w niej wysoką i dobrą pozycję.
                                                I wtedy gdy wychodził nie rosła mi gula tak jak Tobie, choć wtedy byłam bezdzietną singielką i mogłam być równie nietolerancyjna wobec takich osób jak ty, ale nie byłam, bo uważam, że życie osobiste i rodzina są ważniejsze od pracy, nawet jeśli praca jest bardzo ważna.
                                              • aneta-skarpeta Re: Co racja to racja :) 07.09.12, 10:52
                                                to jest bardzo smutne claude co piszesz, a mam podobne spostrzeżenia dot wielu ojcow
                                              • araceli Re: Co racja to racja :) 07.09.12, 13:51
                                                claudel6 napisała:
                                                > Jak się ten parad
                                                > ygmat zmieni plus kobiety dostaną wsparcie od państwa w opiece nad potomstwem (
                                                > bo jak widac nie mogą liczyć na wsparcie wiecznie dyspozycyjnych w pracy mężów)
                                                > , to wtedy SZANSE będą wyrównane.

                                                Paradygmat może się zmienić jak w główkach kobiet takich jak Claudel się pozmienia. Zamiast zaciekle bronić wózkowych wybij sobie z głowy myślenie 'kobiety dostaną wsparcie państwa w opiece nad potomstwem'. Opiekę nad potomstwem sprawują RODZICE - ojciec i matka. Państwo nie ma z podatków obywateli sponsorować wypełnianie czyichś obowiązków. Myśleć kobiety zamiast zamieniać się w roszczeniowe babska!
                                                • aneta-skarpeta Re: Co racja to racja :) 07.09.12, 14:01
                                                  no tak teraz to baby sa roszczeniowe, bo RODZICE nie moga poslac dzieci do zlobka panstwowego, za ktore maja płacic
                                                  zaraz padnębig_grin


                                                  a moze inwalidzi sa roszczeniowi bo oczekują podjazdów i szerokich wjazdów do urzędów?
                                                  • araceli Re: Co racja to racja :) 07.09.12, 14:05
                                                    aneta-skarpeta napisała:
                                                    > no tak teraz to baby sa roszczeniowe, bo RODZICE nie moga poslac dzieci do zlob
                                                    > ka panstwowego, za ktore maja płacic
                                                    > zaraz padnębig_grin

                                                    No proszę - dlaczego wszyscy mamy płacić podatki bo w jakiejś rodzinie ojciec nie wywiązuje się z opieki nad swoim dzieckiem? I matce trzeba 'pomóc'? Panu 'pomóc żonie' sprzątnąć dom też mamy opłacać z podatków?
                                                  • aneta-skarpeta Re: Co racja to racja :) 07.09.12, 14:15
                                                    araceli napisała:


                                                    > No proszę - dlaczego wszyscy mamy płacić podatki bo w jakiejś rodzinie ojciec n
                                                    > ie wywiązuje się z opieki nad swoim dzieckiem? I matce trzeba 'pomóc'? Panu 'po
                                                    > móc żonie' sprzątnąć dom też mamy opłacać z podatków?

                                                    heloł
                                                    a dlaczego pan, ktory placi tak samo jak Ty podatki ma nie oczekiwac, ze pójda na dobra spoleczne ktore są dla jego grupy wazne i ma prawo walczyc o korzysci dla siebie, a Ty dla siebie- rząd teoretycznie waży te potrzeby i dzieli to wszystko ( kradnąc po drodzę połowe;D)
                                                    on placi tak samo jak Ty, on moze sobie nie zyczyc zeby placic za twoje operacje, za chodnik, po ktorym chodzisz, a jemu jest niepotrzebny

                                                    ja nie mówie, ze panstwo ma pomagac w sprzataniu tylko w stworzeniu miejsc przedszkolnyich i zlobkowych, co daje korzysci dla wszystkich

                                                    bo jak nie stworzymy tych miejsc to te kobity beda siedzialy na socjalu do usranej smierci i beda jeszcze bardziej doic "twoje podatki", bo jako sektor pracowników niskopłatnych nie stac ich na prywatne przedszkola czy opiekunkę.
                                                    jak płace OC i AC to tez po to, zeby w razie potrzeby skorzystac. choc z moich niewykorzystanych skladek niejeden skorzystal
                                                  • araceli Re: Co racja to racja :) 07.09.12, 14:30
                                                    aneta-skarpeta napisała:
                                                    > heloł
                                                    > a dlaczego pan, ktory placi tak samo jak Ty podatki ma nie oczekiwac, ze pójda
                                                    > na dobra spoleczne ktore są dla jego grupy wazne i ma prawo walczyc o korzysci
                                                    > dla siebie, a Ty dla siebie- rząd teoretycznie waży te potrzeby i dzieli to w
                                                    > szystko ( kradnąc po drodzę połowe;D)

                                                    Heloł - a może byś przeczytała do jakiejś złotej myśli Claudel się odniosłam? Ona wyraźnie napisała, że skoro panom się nie chce zajmować dziećmi to kobietom państwo powinno pomóc w tej opiece. Nie, nie, nie. To jest chore myślenie kobiet - że cieci to ich obowiązek a panu jak się zachce. Chłopa gonić a nie od państwa brać.
                                                  • aneta-skarpeta Re: Co racja to racja :) 07.09.12, 14:46
                                                    araceli, myslę ze mylisz 2 sprawy
                                                    gonienie chlopa jak najbardziej, ale matki mają takie samo prawo korzystac z podatków, ktore płacą, płaciły lub bedą płacic jak Ty czy ktos inny
                                                • echtom Re: Co racja to racja :) 07.09.12, 14:26
                                                  Araceli, choćbyś nie wiem jak głośno krzyczała, nie zagłuszysz oczywistości, że rodzicielstwo jest najważniejszą funkcją społeczną, bo warunkuje samo przetrwanie społeczeństwa. Dopiero kiedy to przetrwanie jest niezagrożone dzięki temu, że jakieś "roszczeniowe babska" biorą na siebie trud urodzenia i wychowania dzieci, możemy dyskutować o szczegółowym podziale pieniędzy i obowiązków. Bez tych "babsk" społeczeństwo po prostu wymiera i nie ma już komu ani o czym dyskutować.
                                                  • araceli Re: Co racja to racja :) 07.09.12, 14:34
                                                    echtom napisała:
                                                    > Araceli, choćbyś nie wiem jak głośno krzyczała, nie zagłuszysz oczywistości, że
                                                    > rodzicielstwo jest najważniejszą funkcją społeczną, bo warunkuje samo przetrwa
                                                    > nie społeczeństwa. Dopiero kiedy to przetrwanie jest niezagrożone dzięki temu,
                                                    > że jakieś "roszczeniowe babska" biorą na siebie trud urodzenia i wychowania dzi
                                                    > eci, możemy dyskutować o szczegółowym podziale pieniędzy i obowiązków. Bez tych
                                                    > "babsk" społeczeństwo po prostu wymiera i nie ma już komu ani o czym dyskutowa
                                                    > ć.

                                                    Ja nie krzyczę - piszę merytorycznie a nie kierowana hormonalną solidarnością jajników. Rodzicielstwo nie musi oznaczać bycia roszczeniowym babskiem. Wiele kobiet potrafi normalnie funkcjonować jako matki, nie muszą rozpychać się łokciami i stanowić problemu dla innych. Chcesz się solidaryzować z wózkowymi - Twoja sprawa. Ja nie chcę i tyle. Nie chcę być stawiana na jednej półce z takimi kobietami.
                                                  • echtom Re: Co racja to racja :) 07.09.12, 15:03
                                                    > Nie chcę być stawiana na jednej półce z takimi kobietami.

                                                    Ja też nie chcę. Ale po przeczytaniu tak nierzetelnego i chamskiego artykułu stwierdziłam ze zdziwieniem, że nawet z wózkowymi bardziej mi po drodze niż z takim profesorem.
                                                  • hellulah Re: Co racja to racja :) 07.09.12, 18:47
                                                    > Wiele kobiet potrafi normalnie funkcjonować jako matki, nie muszą rozpychać się łokciam
                                                    > i stanowić problemu dla innych.

                                                    Dobra. Zdefiniuj "normalnie funkcjonować jako matki", "rozpychać się łokciami" oraz "musieć rozpychać się łokciami", a i jeszcze zdefiniuj, co może stanowić problem dla innych. To pogadamy.

                                                    Nie zdajesz sobie sprawy z tego, że w naszej rzeczywistości problem stanowi np. matka karmiąca piersią niemowlę, nawet jeśli trzeba by specjalnie na nią się gapić, żeby cokolwiek zauważyć?

                                                    Nie zdajesz sobie sprawy z tego, że w naszej rzeczywistości za jedyne normalne funkcjonowanie uważa się w wielu kręgach wyłącznie siedzenie z dzieckiem w domu (bez pracy zawodowej czy kariery, oraz dosłownie w domu - żeby nie tarasować chodników wózkiem i nie obrzydzać np. widokiem karmienia czy, że nawiążę do wypowiedzi pana prof., nie razić czyichś oczu zbytnim zadowoleniem z siebie)?

                                                    Nie zdajesz sobie sprawy z tego, że w naszej rzeczywistości żeby wsiąść do np. tramwaju, co chyba powinno być normalne i naturalne, matka z dzieckiem musi się wepchnąć, bo pasażerowie nie ustąpią i nie przesuną ani na jej widok ani nawet na ciche "proszę", a tak przy okazji - nikt nie pomoże wnieść wózka a autobus nie jest niskopodłogowy?

                                                    To są PRAWDZIWE problemy: jak współtworzyć społeczeństwo przyjazne dzieciom i ich opiekunom, w tym najmniejszym, wózkowym dzieciom i opiekującym się nimi matkom.

                                                  • hanalui Re: Co racja to racja :) 07.09.12, 21:43
                                                    hellulah napisała:

                                                    > Nie zdajesz sobie sprawy z tego, że w naszej rzeczywistości żeby wsiąść do np.
                                                    > tramwaju, co chyba powinno być normalne i naturalne, matka z dzieckiem musi się
                                                    > wepchnąć, bo pasażerowie nie ustąpią i nie przesuną ani na jej widok ani nawe
                                                    > t na ciche "proszę", a tak przy okazji - nikt nie pomoże wnieść wózka

                                                    A w tej wspaniałej Anglii jak nie ma miejsca w komunikacji (tzn miejsca dla wozkow zajete, za dużo ludzi) to cię kierowca nie wpuścić albo każe ci złożyć wozek i nie będzie go interesować ze akurat twój mały cud ma drzemke.
                                                  • hellulah Re: Co racja to racja :) 08.09.12, 13:02
                                                    Jeśli tak jest to ok - bo to po prosto oznacza, że problem rozwiązano. Przy kolejnym kursie matka z wózkiem ma pierwszeństwo, prawda? Jest porządek i jasne zasady. Jak dla mnie super.
                                                  • hanalui Re: Co racja to racja :) 08.09.12, 19:59
                                                    hellulah napisała:

                                                    > Przy kol
                                                    > ejnym kursie matka z wózkiem ma pierwszeństwo, prawda? Jest porządek i jasne za
                                                    > sady. Jak dla mnie super.

                                                    Przy kolejnym kursie pewnie będzie pierwsza w kolejce lub jedna z pierwszych ale jeśli znowu bedą w pojeździe już wózki to zostaje, albo składa wozek i wchodzi. Na niektórych trasach i niektórych godzinach 3 wózki to wręcz norma więc sibie możesz stać i stać
                                                  • hellulah Re: Co racja to racja :) 08.09.12, 22:33
                                                    Ok, ale naprawdę fajnie jest, że są 1. jasne reguły, 2. nie dyskryminują, 3. (jak sądzę) wszyscy się do nich stosują.

                                                    U nas jak na razie raczej bezhołowie i miejska dżungla.

                                                    Ja np. bałam się w ogóle jeździć zbiorkomem z wózkiem. Bo się bałam tego proszenia o pomoc i ewentualnego "rozpychania", a na dodatek na ryneczek miałam tylko 20-kilka minut spacerem, wolałam się przejść i rozruszać. Podobnie z fajnym miejscem spacerowym (ok. 45 minut spacerem) czy koleżanką (ok. 40 minut). No i nie wszędzie były podjazdy - a do pokonania różne takie przejścia podziemny po drodze na przystanki.

                                                    Tylko że nie uważam, żeby to musiała być norma, że płacąca za bilet, płacąca podatki obywatelka miasta x się nie ma za bardzo jak skorzystać ze zbiorkomu w tym mieście. Nie uważam, że byłabym agresywną wózkową tylko dlatego, że przy wsiadaniu przekazałabym komunikat "proszę mi zrobić miejsce", że w ogóle bym wsiadła do tramwaju czy autobusu. Nie robiłam tego, ale popieram osoby, które spróbowały.
                                                  • claudel6 Re: Co racja to racja :) 07.09.12, 14:35
                                                    brawo.
                                                • claudel6 Re: Co racja to racja :) 07.09.12, 14:34
                                                  Po pierwsze wypraszam sobie jakies „główkowanie” – wystarczająco w życiu dużo intelektualnie osiągnęłam, żeby jakas aracelli traktowała mnie jak głupka, po drugie pisze o matkach, bo jak sama gdzie indziej potwierdzasz pisząc o dyspozycyjności facetów - ojców wspierac nie trzeba, w koncu oni siedzą w pracy po godzinach, nawet jak mają potomstwo. I o to chodzi – ja jak najbardziej jestem za rozłożeniem odpowiedzialnosći miedzy matki i ojców. Wiec tak – deklaratywnie oczywiście odciążmy rodziców, ale w praktyce odciążanie zmieni sytuacje przede wszystkim kobiet, czego ty zdaje się w ogóle nie ogarniasz.
                                                  • claudel6 Re: Co racja to racja :) 07.09.12, 14:36
                                                    jeśli jestes facetem, to sorry za użycie rodzaju żeńskiego.
                                    • to_nie_my_toniemy Re: Co racja to racja :) 08.09.12, 23:29
                                      Ale tym dzieckiem KTOŚ zainteresować się musi. Ktoś MUSI się zachwycić jego rolą biedronki w p0rzedszkolnym przedstawieniu. Wiadomo nie TATA- MACHO, tylko matka,wiec to ona dzwoni do przedszkola, to ona umawia pielęgniarkę (przeca tata nie pamięta o szczepieniach) to ona myśli o dziecku nawet w pracy.
                                      Tata w pracy nie musi myśleć, że dziecko jest chore, jedzie na zieloną szkołę, czy też, że jest właśnie występ jego pierworodnego w miejskim ośrodku rozrywki. On ma od tego matkęsadNie swoją ( a jeśli swoją, znaczy znienawidzoną przez wszystkich teściową)Matkę swych dzieci.
                                      I znowu wracamy do matki. Zuo!!!
                                      Jesteś samolubem - to wina matki;
                                      Jesteś narcyzem - wina matki;
                                      Pijesz - wina matki;
                                      Palisz - wina matki;
                                      Nie umiesz zrobić prania - zasługa ojca.
                                • araceli Re: Co racja to racja :) 06.09.12, 20:05
                                  hanalui napisała:
                                  > Widac mi sie trafiały takie gdzie dzieci na palcach policzyć (wiek pracownikow
                                  > 25-50) można było i jak sie ich nie miało dla wozkowych oczywistym było ze zyci
                                  > a sie nie ma więc trzeba im pomagać, robotę odwalac, korzystać z urlopów w term
                                  > inach niekolidujacych z ich dzieci feriami, wakacjami itd, itp.

                                  Moja koleżanka (bezdzietna) pracuje w firmie, gdzie 90% jest dzieciata więc z automatu ma urlop nie wcześniej niż we wrześniu. Nikt się jej nie zapytał czy się na to zgadza bo dla tych 90% oczywistym było, że one mają dzieci więc sobie wybierają a reszta bierze pozostające terminy.
                                  • ashraf Re: Co racja to racja :) 06.09.12, 20:29
                                    I co w tym straszego, ze musiala wziac urlop we wrzesniu? Jezeli nie pamietasz, to dzieci maja ponad 2 mies wolnego od szkoly wlasnie w lipcu i w sierpniu i trzeba im wtedy zorganizowac czas (bo panstwowych form opieki nad dziecmi szkolnymi w tym czasie nie ma). Rozumiem, ze na te 2 mies. rodzice powinni wynajac nianke, a potem zwolnic dziecko ze szkoly w listopadzie i jechac z nim na urlop? Ja tez mialam dzieciate kolezanki i jakos korona mi z glowy nie spadla, ze one jako pierwsze braly urlop w wakacje. Podobnie jak pomoc kiedy musialy isc z dzieckiem do przychodni, a od wielkiego dzwonu tez na akademie szkolna. Jakos we wszystkich normalnych krajach zauwazono juz dawno, ze opieka nad dzieckiem wiaze sie z licznymi obowiazkami i ograniczeniami, wiec pewne przywileje i pierwszenstwa sa naturalne. Tylko ze w Polsce, jak widac, wymagaloby to nie tylko zmiany prawa, ale przede wszystkim zmiany myslenia... Pewnie i tak zaraz przeczytam, ze pracujacym matkom nikt dzieci na sile nie zrobil.
                                    • hanalui Re: Co racja to racja :) 06.09.12, 20:42
                                      ashraf napisała:

                                      > Jakos we w
                                      > szystkich normalnych krajach zauwazono juz dawno, ze opieka nad dzieckiem wiaze
                                      > sie z licznymi obowiazkami i ograniczeniami, wiec pewne przywileje i pierwszen
                                      > stwa sa naturalne.

                                      Mieszkam w takim kraju i nikt nie jest dyskryminowany ze względny na posiadanie czy nieposiadanie dziecka. Jeśli raz dostało sie w popularnym terminie w następnym popularnym nie dostaniesz, jak dostało sie na jedne święta, na drugie już nie dostanie i nie ważne czy masz dzieci czy nie, bo to twoja prywatna sprawa.
                                      • ashraf Re: Co racja to racja :) 06.09.12, 20:50
                                        A co jest dyskryminujacego w tym, ze przez 2 miesiace w roku pierwszenstwo przy urlopach maja osoby, ktore zmusza do tego sytuacja? Rownie dobrze moznaby powiedziec, ze to rodzice sa dyskryminowani, bo nie moga dowolnie wybierac terminu urlopu, a jedynie w czasie, kiedy ceny sa najwyzsze i nie ma co liczyc na last minute?
                                        • gazeta_mi_placi Re: Co racja to racja :) 06.09.12, 20:53
                                          Dyskryminowani tym, że raz oni dostają urlop w chodliwym terminie, a za rok ktoś inny?
                                        • hanalui Re: Co racja to racja :) 06.09.12, 21:05
                                          ashraf napisała:

                                          > A co jest dyskryminujacego w tym, ze przez 2 miesiace w roku pierwszenstwo przy
                                          > urlopach maja osoby, ktore zmusza do tego sytuacja?

                                          Jakie 2 mies? Zapomnialas o feriach, swietach BN i W, dlugich weekendach. I dlaczego rodzice a nie rudzi lub tylko ci co maja 165 cm wzrostu rowno albo ci przyjezdni z rodzina w innych miastach?
                                          Czyż jako pracownicy nie mamy tych samych praw do wypoczynku?

                                          Rownie dobrze moznaby powi
                                          > edziec, ze to rodzice sa dyskryminowani, bo nie moga dowolnie wybierac terminu
                                          > urlopu, a jedynie w czasie, kiedy ceny sa najwyzsze i nie ma co liczyc na last
                                          > minute?

                                          A nie widzisz ze to ich wybór ze nie chcą/nie mogą po terminie wakacyjnym?
                                          • ashraf Re: Co racja to racja :) 06.09.12, 21:22
                                            Nie, celowo pisze o wakacjach, ktore stanowia problem logistyczny, dla ktorego brakuje zorganizowanych rozwiazan. I bynajmniej nie popieram pierwszenstwa ludzi, ktorzy np. maja do opieki nianie lub babcie, dzieci chodza do zlobka lub przedszkola (sa zastepcze wakacyjne). Ja np. w ogole nie bede miala tego problemu ze wzgledu na prace M, dziecko bedzie mialo opieke w kazde wakacje i ferie. I do glowy by mi nie przyszlo domagac sie wolnego tylko ze wzgledu na fakt posiadania dziecka niezaleznie od okolicznosci. A zwykla ludzka zyczliwosc nie dotyczy tylko rodzicow. W mojej firmie nie bylo tez niczym dziwnym, ze na BN czy Wielkanoc dluzszy urlop braly osoby z rodzina w dalekich stronach, ktore nie mogly w wigilie dojechac do domu w 30 min. I nie, nie jest niczyim obowiazkiem ustapic. Tylko ze nigdy nie wiemy kiedy nas dopadnie sytuacja, w ktorej zyczliwosc i patrzenie dalej niz na czubek wlasnego nosa moze wiele pomoc.
                                            • hanalui Re: Co racja to racja :) 06.09.12, 21:55
                                              ashraf napisała:

                                              > A zwykla ludzka zyczliwosc nie dotyczy tylko rodzicow.

                                              Nie tragizuj. Życzliwość należy sie od czasu do czasu a nie zawsze, na zawolanie, własnym kosztem. I widziałam ta życzliwość w wykonaniu 2 mamusiek walczących o ten sam termin, gdzie argumentu "mam dziecko" nie dało sie wyciągnąć big_grin. Zabawa była przednia.

                                              W mojej firmie nie bylo tez niczym dziwnym, ze na BN czy Wielk
                                              > anoc dluzszy urlop braly osoby z rodzina w dalekich stronach, ktore nie mogly w
                                              > wigilie dojechac do domu w 30 min.

                                              I jak do tego miały dzieci to podwójne pierwszeństwo, bo jakże dzieci babuni nie zobaczą

                                              > . Tylko ze nigdy nie wiemy kiedy nas dopadnie sytuacja, w ktorej zyczliwosc i p
                                              > atrzenie dalej niz na czubek wlasnego nosa moze wiele pomoc.

                                              Życzliwość wymaga dostrzezenia ze ludzie bez dzieci tez maja życie, obowiazki
                                              • ashraf Re: Co racja to racja :) 06.09.12, 22:24
                                                A czemu zakladasz, ze matki tego nie dostrzegaja? Nie wiem wsrod jakich matek sie obracalas, ale te, ktore znam ja nie przeszly po porodzie jakiejs cudownej przemiany mozgowej i pozostaly takim ludzmi jak wczesniej, w wiekszosci zreszta calkiem normalnymi. Matki czy ojcowie z dziecmi to wycinek rzeczywistosci. A osoby bezdzietne tez bywaja np. chore czy zmeczone, moga sobie zaplanowac podroz zycia czy chocby dluzsza poslubna i w normalnej firmie, gdzie panuja cywilizowane stosunki mozna sie dogadac. Jedna z moich znajomych wziela tydzien wolnego przed slubem i 2 tyg po na podroz poslubna (rzecz jak najbardziej prywatna) i jakos nikt z tego afery nie robil uncertain Ciekawe czemu zyczliwosc zaczyna nagle przeszkadzac tam, gdzie mowa o rodzicach. Zreszta odchodzimy od tematu watku, czyli przypisywania wiekszosci matek tych cech charakteru i wad, ktore z powodzeniem mozna przypisac wszystkim innym grupom spolecznym (ojcom, bezdzietnym, bezrobotnym, robiacym kariere itd.). I mysle, ze nikt tutaj nie twierdzi, ze matki glupie, puste i leniwe, aroganckie i wykorzystujace nieuczciwie rozne przywileje nie istnieja, przeciw wzbudza raczej stwierdzenie, ze tak zachowuje sie wiekszosc kobiet posiadajacych dzieci. To troche tak, jakby napisac, ze znaczna czesc singielek to zgorzkniale stare panny, ktorym odbija od braku chlopa, macica wyje, a zlosliwosc siega zenitu. Nie znasz takich? A zgadzasz sie z powyzszym stwierdzeniem?
                                      • gazeta_mi_placi Re: Co racja to racja :) 06.09.12, 20:51
                                        He he.....
                                        Nie wyszło tym razem big_grin
                                    • araceli Re: Co racja to racja :) 06.09.12, 20:47
                                      ashraf napisała:
                                      > I co w tym straszego, ze musiala wziac urlop we wrzesniu?

                                      Bo na przykład jej znajomi/rodzina/narzeczony wtedy nie mogli? Dzieci nie są jedynym czynnikiem decydującym o wyborze terminu urlopu. Człowiek bezdzietny nie jest człowiekiem drugiej kategorii. Część z tych ludzi miała dzieci w wieku przedszkolnym i też spokojnie mogli jechać we wrześniu ale jako dzieciaci byli uprzywilejowani a automatu. Bo tak.
                                    • wendd Re: Co racja to racja :) 06.09.12, 20:48
                                      Dokładnie jest tak jak piszesz - nikt nikomu na siłę dziecka nie robił, ani do posiadania dzieci nie zmuszałsmile
                                      W pracy pracownicy mają takie same prawa - więc nie ma żadnego uzasadnienia stwierdzenie, że bezdzietni powinni brać urlop we wrześniu czy w listopadzie - po wszystkich mamuśkach i tatuśkach.
                                      Sorry - ale twoje dziecko to twój problem.
                                    • hanalui Re: Co racja to racja :) 06.09.12, 20:54
                                      ashraf napisała:

                                      > I co w tym straszego, ze musiala wziac urlop we wrzesniu?

                                      Bo moze chciała w lipcu? Dlaczego ktoś ma być dyskryminowany dlatego ze nie ma dzieci?

                                      > Rozumiem, ze na te 2 mies. rodzice powinni wynajac ni
                                      > anke, a potem zwolnic dziecko ze szkoly w listopadzie i jechac z nim na urlop?

                                      A ja nie wiem co powinni, bo to nie jest niczyj problem tylko tej rodziny.
                                      Jakoś wozkowych nie interesowało ze mnie lato ominie i przyjdzie mi jechać w deszcze lub sloty

                                      > Ja tez mialam dzieciate kolezanki i jakos korona mi z glowy nie spadla, ze one
                                      > jako pierwsze braly urlop w wakacje.

                                      Ale ze tobie pasowało to nie znaczy ze każdemu, skoro miałas ochotę zawsze kiblowac w święta, wakacje, długie weekendy to twoja sprawa, nie każdy tak lubi.
                                    • ashraf Re: Co racja to racja :) 06.09.12, 21:03
                                      Coz, widac nawet wsrod kobiet nie ma co liczyc na zrozumienie i czlowieczenstwo. Nic zatem dziwnego, ze tak nas postrzegaja mezczyzni. Tak, dzieci to prywatna sprawa, ale jak na razie nie ma innego sposobu zeby je miec niz je a) donosic (zwolnienia na choroby w ciazy) b) urodzic i wykarmic (macierzynski) i wychowac (choroby dziecka - nieobecnosc jednego z rodzicow, utrudniona ruchomosc urlopow). Rozumiem, ze macierzynski tez jest be, bo czemu podatnik ma placic za to, ze jakas baba na prywatne zyczenie siedzi w domu i zamiast pracowac, karmi piersia? Tez jej nikt nie zmuszal. Powinna po porodzie od razu wrocic do pracy?
                                      • wendd Re: Co racja to racja :) 06.09.12, 22:19
                                        A to dlatego, że Ty nie potrafisz wykazać się zrozumieniem dla osób nie mających dzieci, a także chcących normalnie żyć - czyli np. wyjechać na urlop w lipcu czy sierpniu.
                                        Domagasz się przywilejów (tutaj akurat mowa o pracy) - tylko z tego powodu, że masz i chciałaś mieć dziecko.
                                        • a.va Re: Co racja to racja :) 06.09.12, 22:50
                                          Bez przesady, pracowałam w kilku firmach i nigdy nie spotkałam się z tym, żeby bezdzietny nie mógł wziąć urlopu wtedy, kiedy ma ochotę. Nie róbcie z tych matek jakichś harpii, bez jaj.
                                        • ashraf Re: Co racja to racja :) 06.09.12, 22:56
                                          Przeczytaj moja wypowiedz wyzej. Ja akurat tych przywilejow nie potrzebuje i dla samej zasady na pewno nie bede z nich korzystac. Tak jak nie skorzystalam z proponowanego przez gin zwolnienia, kiedy ciaza byla zagrozona. Wizyty lekarskie tez ukladam tak, aby nie kolidowaly z praca, a jedyny dzien nieobecnosci byl spowodowany szpitalem (podejrzenie zatoru). Probowalam Wam po prostu nakreslic, ze chec brania urlopu w lipcu i w sierpniu to nie jest jakis magiczny przywilej nabywany z racji posiadania dziecka, a nierzadko koniecznosc spowodowana tym, ze osoby ukladajace plan roku szkolnego zakladaja, ze przez 2 miesiace ciagiem dziecko np. 7 letnie bedzie przebywac 24 h pod opieka rodzicow. Gdyby na ten czas zapewnic alternatywna opieke w osiagalnej cenie, nie powiedzialabym slowa wiecej.
                                          I odpowiedz na moje pytanie: macierzynski do likwidacji, bo dziecko na wlasne zyczenie?
                                          • wendd Re: Co racja to racja :) 06.09.12, 23:09
                                            Mylisz pojęcia.
                                            Kwestia "być czy nie być" macierzyńskiego zależy jedynie od stanu finansów państwa.
                                            To jest takie samo prawo pracownicze jak L4, renta czy opieka nad dzieckiem.
                                            I te prawa funkcjonują jeśli państwo stać na ich sfinasowanie.
                                            Na chwilę obecną Ty masz prawo do macierzyńskiego po urodzeniu dziecka, jak ktoś inny np do L4 - jeśli spelniacie ku temu warunki.
                                            Jednym słowem nikt nikomu łaski nie robi - pracujesz, urodziłaś dziecko i wg obowiązujących przepisów jest to coś, co Ci się należy.
                                          • hanalui Re: Co racja to racja :) 06.09.12, 23:34
                                            ashraf napisała:

                                            > a nierzadko koniecznosc spowodowana tym,
                                            > ze osoby ukladajace plan roku szkolnego zakladaja, ze przez 2 miesiace ciagiem
                                            > dziecko np. 7 letnie bedzie przebywac 24 h pod opieka rodzicow.

                                            Chcesz powiedzieć ze konieczność kogoś innego kto nie posiada dzieci jest mniej ważna?
                                            Bo konieczności każdy ma swoje I najwazniejsze - jedni np żniwa w których trzeba starym rodzicom pomoc, inni podróż poslubna w lipcu, a inni maraton w Chinach w tym terminie.

                                            Gdyby na ten c
                                            > zas zapewnic alternatywna opieke w osiagalnej cenie, nie powiedzialabym slowa w
                                            > iecej.

                                            To co? ja mam zapewniać ta opiekę, finanse na nią? A moze powinnam sie jeszcze dołożyć i oddać cześć swojego urlopu bo przeczą skoro nie ma sie dzieci to i wypoczynku mniej trzeba?
                                            • aneta-skarpeta Re: Co racja to racja :) 06.09.12, 23:40
                                              przypomnialo mi sie, moj maż pracuje z gosciem, ktory ma 3 dzieci i nie ma zmiłuj-pali sie czy sie wali- on wychodzi modelowo o 16stej bo musi dzieci odebrac,
                                              urlopy?
                                              krzyczy najglosniej, ze on ma 3 dzieci wiec musi byc pierwszy bo to czy tamto- musi z nimi posiedziec etc. moze on nie ma zony i dlatego?big_grin
                                              • wendd Re: Co racja to racja :) 06.09.12, 23:58
                                                Też mam takiego kumpla w pracy i jest dokładnie taki jak piszesz.
                                                Dodatkowo nigdzie nie wyjedzie służbowo (bo dzieci), piany na ustach dostaje na wieść, że ktoś zarobił dodatkowe pieniądze (bo raczej jemu należałoby dać - bo on ma dzieci), śledzi i tropi każde czyjeś zwolnienie, czy wcześniejsze wyjście z pracy (bo to on powinien wcześniej wyjść bo ma dzieci) i w ogóle to on powinien z dziećmi w domu siedzieć, a nie czas marnować w pracy i dostawać do tego regularnie pensję na konto - bo on ma dzieci.
                                        • lauren6 Re: Co racja to racja :) 07.09.12, 09:18
                                          wendd napisała:

                                          > A to dlatego, że Ty nie potrafisz wykazać się zrozumieniem dla osób nie mającyc
                                          > h dzieci, a także chcących normalnie żyć - czyli np. wyjechać na urlop w lipcu
                                          > czy sierpniu.
                                          > Domagasz się przywilejów (tutaj akurat mowa o pracy) - tylko z tego powodu, że
                                          > masz i chciałaś mieć dziecko.

                                          Dla ciebie to może kwestia wygrzewania tyłka na lipcowym słońcu, dla rodzica być albo nie być. Przedszkole czy żłobek z góry ustalają sobie miesięczny urlop na lipiec lub sierpień i nie ma, że rodzic się na to nie zgadza. Mam dwa wybory: albo urlop w sierpniu i opieka nad dzieckiem, albo bezrobocie. Czy jako singielka też tak masz?
                                          • hanalui Re: Co racja to racja :) 07.09.12, 12:00
                                            lauren6 napisała:

                                            > Dla ciebie to może kwestia wygrzewania tyłka na lipcowym słońcu,

                                            A skad wiesz ze tylko wygrzewanie? Myslisz ze tylko dzieciaci maja byc albo nie byc?

                                            dla rodzica by
                                            > ć albo nie być. Przedszkole czy żłobek z góry ustalają sobie miesięczny urlop n
                                            > a lipiec lub sierpień i nie ma, że rodzic się na to nie zgadza. Mam dwa wybory:
                                            > albo urlop w sierpniu i opieka nad dzieckiem, albo bezrobocie.

                                            Ja jeszcze widze kilka rozwiazan w tym byc albo nie byc...ale oczywiscie zaslanianie sie dzieckiem i popporzadkowywanie calej reszty pod to jest tym najprostszym
                                          • araceli Re: Co racja to racja :) 07.09.12, 13:57
                                            lauren6 napisała:
                                            > Mam dwa wybory:
                                            > albo urlop w sierpniu i opieka nad dzieckiem, albo bezrobocie.

                                            Są jeszcze przedszkola dyżurne.
                                          • wendd Re: Co racja to racja :) 07.09.12, 18:49
                                            Kolejny raz powiem, że w pracy pracownicy mają takie same prawa bez względu na to czy są dzietni czy bezdzietni i wszystcy mają prawo odpoczywać wtedy kiedy chcą.
                                            Posiadanie dzieci nie predystynuje do brania urlopów w popularnych terminach.
                                            Ktoś może zrobić czy przysługę i oddać swój zaplanowany termin - ale wcale nie musi tego robić.
                                            To jest przysluga - a nie prawo tych dzietnych.
                                            A jak nie chce ci tej przysługi wyświadczyć to już twój problem co zrobić z dzieckiem w wakacje.
                                            W końcu twoje problemy z dziećmi nie muszą obchodzić twoich kolegów z pracy.
                                          • ashraf Re: Co racja to racja :) 07.09.12, 18:57
                                            Daj spokoj, i tak nie przetlumaczysz. Dla bezdzietnych, ew. matek z nianka/babcia itd. i tak bedziesz pasozytem, ktory z wygodnictwa zabiera innym okazje do urlopu. Co za szczescie, ze niektorzy potrafia spojrzec na sprawe szerzej, niz z wlasnej perspektywy. I np. zobaczyc, ze posiadanie dzieci to nie jest hobby i decyzja taka jak kupno drogiego auta czy nowe studia. Z jakiegos powodu jest to rola spoleczna, ktora jest i powinna byc wspierana, ktora ma znaczenie dla rozwoju spolecznosci, panstwa. I nie bronie przy tym roszczeniowych, glosnych i nieuczciwych ojcow czy matek, ktorzy naciagaja kazdy pisany czy niepisany przywilej.
                                            • wendd Re: Co racja to racja :) 07.09.12, 19:52
                                              Ashraf ról społecznych jest znacznie więcej niż wymieniłaś - niż tylko matka czy ojciec.
                                              Można być jeszcze synem czy córką, babcią czy dziadkiem, czy wujkiem czy wolontariuszem opiekującym się grupą dzieciaków na wakacjach - i mieć związane z tym obowiązki i zobowiązania - żniwa, remonty, budowy czy wyjazdy.
                                              Można mieć także własne plany i nie móc, bądź nie chcieć ich odkladać.
                                              A przedkładanie własnych spraw nad sprawy innych i bagatelizowanie ich nigdy i w nikim nie zrobi dobrego wrażenia ani nie wywoła chęci pomocy w jakże trudnym rodzicielstwiesmile
                                              • ashraf Re: Co racja to racja :) 07.09.12, 20:09
                                                Oczywiscie ze tak i wszystkie te sprawy trzeba brac pod uwage. Sa ludzie bezdzietni w roznych sytuacjach i jak najbardziej uwazam wtedy za zasadne ich pierwszenstwo przy ustalaniu urlopow. Nie jest tak, ze z gory i automatycznie urlop w lipcu nalezy sie tylko rodzicom. Ja omawiam caly czas tylko ten jeden przypadek, ktory jest czesto opatrznie rozumiany, a naprawde w wiekszosci nie wynika z czyjejs zlej woli i nie trzeba sie na niego od razu rzucac z pazurami.
                                            • gazeta_mi_placi Re: Co racja to racja :) 07.09.12, 19:53
                                              Twój urlop Twoja sprawa, co zrobisz jak w firmie będą sami pracownicy -ojcowie i matki dzieciom?
                                              • gazeta_mi_placi Re: Co racja to racja :) 07.09.12, 19:59
                                                Już doczytałam, będziesz przeprowadzać śledztwo czy mają wynajęte opiekunki albo dziadków do pomocy.
                                                Jeżeli mają jedno lub drugie nie popuścisz im wolnego w letnie miesiące wakacji...
                                              • ashraf Re: Co racja to racja :) 07.09.12, 20:12
                                                Moja szefowa zatrudnia praktycznie samych ludzi w wieku rozrodczym, co przeklada sie na duza ilosc malych dzieci (ponad 20 maluchow ponizej 3 roku zycia), tylko razem z moim maluchem na swiat przyjdzie w przeciagu 2 tygodni 3 dzieci. I jakos ludzie potrafia sie dogadac. Dodam, ze szef i szefowa dbaja bardzo o mlodych rodzicow, staraja sie im maksymalnie uproscic zycie tak, zeby jak najlepiej mogli polaczyc rodzicielstwo z praca zawodowa. Moze dlatego tak niewiele osob stamtad odchodzi??
                                                • wendd Re: Co racja to racja :) 07.09.12, 20:30
                                                  No przecież ja cały czas o tym mówięsmile
                                                  To nie jest kwestia prawa czy pierwszeństwa (bo coś takiego nie istnieje) - tylko właśnie dogadania się i ulatwiania sobie życia nawzajem.
                                                  • ashraf Re: Co racja to racja :) 07.09.12, 20:59
                                                    Dokladnie. I nie przypisywania sobie nawzajem zlej woli smile
                                        • claudel6 Re: Co racja to racja :) 07.09.12, 10:58
                                          Przez 10 lat pracowania jako bezdzietna nie zdarzylo mi się NIGDY bym nie dostała urlopu w wybranym terminie, tylko dlatego, że dzietni mieli pierwszeństwo. Pracowałam w 6 firmach. Nie wiem, gdzie wy pracujecie, ale to wasze firmy i menedżerowie mają problem. Urlopów nie ustalają sobie pracownicy sami – za ich rozkład jest odpowiedzialny menedżer czy szef firmy, gdy ta jest mała, który powinien dbać o to, by nikt nie był dyskryminowany ani pokrzywdzony.

                                  • claudel6 Re: Co racja to racja :) 07.09.12, 10:51
                                    No i jest taka nieszczęśliwa?? Ja uwielbiam brać urlopy we wrześniu, to najlepszy czas. Konieczność brania urlopu w lpcu-sierpniu, która mnie pewnie niedlugo czeka, będę traktowała jako karę.
                                    • aneta-skarpeta Re: Co racja to racja :) 07.09.12, 10:57
                                      no jak dziecko bylo nieszkolne to nie dostrzegalam problemu, bo chetnie bralam urlop np w maju czy we wrzesniu

                                      a teraz nie pojade na wczasy do turcji czy innego egiptu bo sie upiekę i musze jezdzic w najwieksze tlumy, bo bez sensu dla mnie brac urlop w maju gdy w wakacje dziecko ma siedziec w miescie
                    • claudel6 Re: Co racja to racja :) 06.09.12, 16:07
                      bo macierzyństwo wynosi na wyższe poziomy człowieczeństwa. i rodzicielstwo. nie wszystkich - tych, ktorzy mają do tego wyniesienia potencjał.
                      ja mogę z całą pewnościa powiedzieć, ze stałam się lepszym człowiekiem (jeszcze lepszym, żeby nie było wink. macierzyństwo np. sprawiło, ze zajęłam się aktywnie wolontariatem. aktywnie, za darmo, po godzinach pracy - zajęłam się pomocą innym matkom. a nie mieleniem jęzorem. więc to jest fakt - macierzyństwo wyzwoliło we mnie coś dobrego i pięknego.



                      chocb yś sie zapluł(a) i temu zaprzeczał(a), to tak jest
                      • hanalui Re: Co racja to racja :) 06.09.12, 16:28
                        claudel6 napisała:

                        > ja mogę z całą pewnościa powiedzieć, ze stałam się lepszym człowiekiem (jeszcze
                        > lepszym, żeby nie było wink. macierzyństwo np. sprawiło, ze zajęłam się aktywnie
                        > wolontariatem. aktywnie, za darmo, po godzinach pracy - zajęłam się pomocą inn
                        > ym matkom. a nie mieleniem jęzorem. więc to jest fakt - macierzyństwo wyzwoliło
                        > we mnie coś dobrego i pięknego.

                        No i...? Chcesz order/medal za to?
                        Jednego zmienia macierzynstwo, innego nowi znajomi/towarzystwo/wypadek losowy/przeczytana ksiazka i tysiace roznych rzeczy
                        Problem ze ci drudzy nie potrzebuja doceniania i glosnego chwalenia ze sie zmienili, udoskonalili, a wozkowe tak
                        • aneta-skarpeta Re: Co racja to racja :) 06.09.12, 16:49
                          naprawde jakies obce baby wymagaja od ciebie pochwał bo maja dziecko?big_grin

                          w zyciu sie z tym nie spotkalam
                          nawet wsrod bliskich, choc widywalam dume w oczach rodzica, ale nie wpływala ona bezposrednio na mnie
                          • hanalui Re: Co racja to racja :) 06.09.12, 16:54
                            aneta-skarpeta napisała:

                            > naprawde jakies obce baby wymagaja od ciebie pochwał bo maja dziecko?big_grin
                            >
                            > w zyciu sie z tym nie spotkalam

                            Serio nie musialas odwalac nigdy roboty jakiejs gwiazdy bo ona wlasnie poleciala bo ma akademie, bo dziecko musi do przychodni, bo dziecko...?
                            • aneta-skarpeta Re: Co racja to racja :) 06.09.12, 17:03
                              hanalui napisała:

                              > aneta-skarpeta napisała:
                              >
                              > > naprawde jakies obce baby wymagaja od ciebie pochwał bo maja dziecko?big_grin
                              > >
                              > > w zyciu sie z tym nie spotkalam
                              >
                              > Serio nie musialas odwalac nigdy roboty jakiejs gwiazdy bo ona wlasnie polecial
                              > a bo ma akademie, bo dziecko musi do przychodni, bo dziecko...?
                              >

                              nie, mam takiego kolege, co sie spoznia bo ( wstaw sobie co sobie chcesz, ze samochdo, ze dziecko, ze deszcz, ze kac, ze chcial ale nie mogl)
                              inny sie migal od wszystkiego, wiatr robil, ale niewiele z tego wynikalo

                              i gdy pracowala w grupie ok 8 osob to najbardzije migali sie faceci, zwalali na "sekretarki" zeby zbywaly klientów, bo oni zawalili robotę

                              jak jedna dziewczyna miala córke w wieku szkolnym to jak miala akademię etc to wczensiej bylo to planowane, a spoznienia byly sporadyczne

                              wg mojej opinii ( popartej doswiadczeniem- najwiekszymi opie...czami są chlopy

                              i czesciej widuje kobiete z ksiazka niz chlopa, koebity interesuja sie wiekszą iloscia spraw, są bardziej otwarte niz mezczyzni, ktorzy poza kanapa, piwem i tv niewiele widzą, a rozmowa np o problemie aborcji, niepełnosrpawnych dzieci, staruszków czy polityka obchodzi ich tyle ze skzoda gadac. znam tez wielu facetów ktorzy maja absolutnie w dupie to ze mają dzieci i jakos to sie rozmywa w spoleczenstwie

                              oczywiscie dotyczy to tylko pewnej grupy mezczyzn i trudno oceniac wszystkich przez pryzmat kilkunastu

                              i to, ze mialam szczescie do takich a nie innych kolegow w pracy nie onacza, ze uwazam ze np ta grupa zawodowa to jest dramat na kółkach

                              po prostu jest pewnien typ ludzi, ktory jest roszczeniowy- bez wzgledu na płec, wiek, status, wiec nie wiem czemu obrywa sie tym biednym matkom
                            • claudel6 Re: Co racja to racja :) 06.09.12, 19:30
                              nie, ja jesli już to odwalalam robotę za facetów, bo oni zazwyczaj bardzo chorowici są.
                              • a.va Re: Co racja to racja :) 06.09.12, 22:52
                                Mam dokładnie takie same doświadczenia, jak Claudel i Aneta - nie zdarzyło mi się odwalać roboty za kogoś, tylko dlatego, że ten ktoś miał dziecko.
                                • totorotot Re: Co racja to racja :) 06.09.12, 23:21
                                  Mi się zdarzyło zostać po godzinach przez dzieciata pindzie wielokrotnie, ale to dlatego, ze była ogólnie tępa jak brukiew, a nie dlatego, ze miała dzieci. A może po prostu przeciagala robotę, żeby później wrócić do dzieci? Jestem w stanie ja w takim wypadku zrozumieć smile
                                  • totorotot Re: Co racja to racja :) 06.09.12, 23:43
                                    z kolei co facet się pojawiał w robocie, to tepsza łajza. Najprostszych rzeczy sami nie potrafili dojść, tylko łazili, wypytywali, spie...li, bali się przyznać, no takie tam. Póki ich nie przyjęli to myślałam, ze nie ma głupszej osoby niż ta moja koleżanka
                                    • aneta-skarpeta Re: Co racja to racja :) 06.09.12, 23:54
                                      pamietam jak kiedys szef wyjechal na wakacje na 2 tygodnie, a banda 5 chlopa z dzialu technicznego i marketingu walila w counter strike ( czy jak to tam sie pisze), az komputery sie przegrzewaly- nawet sie nie kryli.

                                      a jak mielismy przedsatwiciela handlowego, ktory wyjechal w delegacje na 3 dni, ale wrocil po 5 po zachlał i przy okazji przechlam 3000 zł, za ktore mial cos tam kupic? a wszyscy mysleli, ze cos mu sie stalo bo nie bylo z nim kontaktu

                                      inny pan tak sie przejął zamawianiem papieru firmowego, ze podpisal kontrakt ze swoim kolegą i zamowil zapas na kilka lat.

                                      itd

                                      chyba wolę mamuski co musza wyjsc na akademie
                            • joxanna Re: Co racja to racja :) 07.09.12, 09:49
                              > Serio nie musialas odwalac nigdy roboty jakiejs gwiazdy bo ona wlasnie polecial
                              > a bo ma akademie, bo dziecko musi do przychodni, bo dziecko...?

                              Dokładnie tak często jak inne wypadki - jedna ma spotkanie z notariuszem, inna musi kogoś z lotniska odebrać, własne wizyty lekarskie.

                              Jest sporo powodów dla których ludzie w pracy nawzajem się wyręczają i z mojego doświadczenia wynika - dzieci wcale nie są najczęstszym. Tylko, że są ciągłe - tzn. jeśli 2x na rok skorzystam i wyjdę wcześniej z pracy z powodu dzieci, to przez 3 lata ktoś zapamięta. Ale jesli moja sąsiadka wychodzi 2x częściej, ale ma rozmaite powody (lekarze, notariusz, lotnisko), to jakoś umyka, bo się rzadziej powtarza.

                              Uwaga zatem na bezmyślne przekłamania!
                        • hellulah Re: Co racja to racja :) 06.09.12, 16:56
                          > Problem ze ci drudzy nie potrzebuja doceniania i glosnego chwalenia ze sie zmie
                          > nili, udoskonalili, a wozkowe tak

                          Problem w tym, że to domaganie się doceniania i chwalenia pozostaje... w sferze wyobraźniowej pana profesora, no jak widać także twojej..

                          Że dresiary z dziećmi to dresiary z dziećmi? o jakże odkrywcze! może by coś z tym zrobić - jakoś wyedukować młodzież, żeby nie rosła na dresy? Może np. nie pchać dzieci po 36 osób do klasy, może doinwestować edukację i kulturę? Ale ile tych dresiar? pan prof. badał? nie? to niechże się odfajczy od "generycznej" matki-akurat-Polki.

                          Ja nie mam ochoty obrywać za jakiś tam promil czy procent dresiar, akurat z dziećmi. Ja tam, będąc wózkowo-gondolkowa i wózkowo-specerówkowa, domagałam się najwyżej - bo chyba przez to pan profesor rozumie domaganie się doceniania... - wolnego wjazdu na chodniki (bez hiperwysokich krawężników), wejścia do sklepów (nie mówię o kioskach Ruchu), możliwości zapakowania się do pociągu (gdzie siadałam w specjalnym - och jak mogłam mieć specjalne miejsca! - przedziale, i nie narażałam postronnych na och jakże traumatyzujący kontakt z dzieckiem oraz moim okazjonalnym cyckiem... a tfu w idiolekcie pana prof. - wymieniem). Domaganie objawiało się moją obecnością w ww. miejscach publicznych. Niestety nie podkuliłam - ach ten uroczy język pana prof. - ogona i położyłam po sobie uszu, nie siedziałam w czterech ścianach... Moje dziecko nie wyło i nie pluło, ale wózek zajmował miejsce na chodniku, dziecko czasem się rozpłakało, czasem trzeba je było przewinąć (zapewniam, nie na środku sklepu). No jednak rzucało się w oczy, dziecko - i mimo wszystko, moja zadowolona mina. I jeszcze czasami gdakałam na spacerach z koleżanką... niewybaczalne.

                        • claudel6 Re: Co racja to racja :) 06.09.12, 19:24
                          skąd ta złośliwość podszyta pogardą?
                          nie chcę orderu, przeciez "nie chwalę" się bez związku z niczym, pokazuje na swoim przykładzie, bo ten ze zrozumiałych względów jest mi najbliższy, że macierzyństwo może wynieść na wyższy poziom, czyli POLEMIZUJĘ z tym, co napisała osoba, której odpowiadam.
                  • claudel6 Re: Co racja to racja :) 06.09.12, 16:03
                    za tę "znaczną część" skazałabym go na totalną banicję medialną.
      • falka32 Re: Co racja to racja :) 06.09.12, 17:28
        > Jazgot na forum dowodzi tylko jednego - że profesor trafił CELNIE.

        No z pewnością jazgot może dowodzić tylko tego. W takim razie Korwin Mikke też z tymi niepełnosprawnymi trafił CELNIE, prawda?
    • gaja78 Czego mi zabrakło 06.09.12, 11:27
      zarówno w wypowiedzi Mikołejki, jak i osób polemizujących z nim, to komentarz do problemu dziecka traktowanego przedmiotowo, dziecka niekochanego. To najbardziej istotny problem w tej całej sprawie, z którego - jeśli rzeczywiście "wózkowych" jest tak wiele - wynikają jakieś konsekwencje dla społeczeństwa, jakieś skrzywienia w systemie wartości przyszłych pokoleń dorosłych i o tym na pewno należy mówić, a u Mikołejki jakoś to się rozmyło.
      • triss_merigold6 To jego problem 06.09.12, 12:07
        To jego problem, znaczy Mikołejki - był niekochanym porzuconym dzieckiem. Tatuś się upłynnił, a mamusia założyła nową rodzinę i oddała go dziadkom. Wujek google znalazł wywiad w którym opowiada o swoim smutnym losie.
        • gaja78 Re: To jego problem 06.09.12, 12:20
          triss_merigold6 napisała:

          > To jego problem, znaczy Mikołejki - był niekochanym porzuconym dzieckiem. Tatuś
          > się upłynnił, a mamusia założyła nową rodzinę i oddała go dziadkom. Wujek goog
          > le znalazł wywiad w którym opowiada o swoim smutnym losie.

          Ale co ty chcesz teraz powiedzieć, bo nie rozumiem związku z moim postem ?
          • noname2002 Re: To jego problem 06.09.12, 12:27
            osób polemizujących z nim, to komentarz do problemu dziecka traktowanego przedmiotowo, dziecka niekochanego

            Mikołeiko był tym niekochanym dzieckiem, stąd frustracja, którą najprawdopodobniej leczy artykułem o matkach
            • gazeta_mi_placi Re: To jego problem 06.09.12, 12:33
              Jego prawo, mamy wolność słowa i przekonań.
              • aneta-skarpeta Re: To jego problem 06.09.12, 15:14
                i bogu dzienki, tym samym mozemy ocenic wage jego wypocinsuspicious
      • claudel6 Re: Czego mi zabrakło 06.09.12, 12:38
        Mikołejko wcale się nie pochyla na żadnym dzieckiem, bo nie o dzieci mu chodzi, tylko resentyment wobec matek. Kluczowa w jego życiu matka się nie sprawdziła, więc wszystkie matki są złe. Czy ten facet w ogóle ma rodzinę? Dzieci? Bo brzmi tak jakby był wyłacznie teoretykiem w temacie, zupełnie jak księża.
      • echtom Re: Czego mi zabrakło 07.09.12, 13:39
        Dzieci i jakiekolwiek konsekwencje społeczne akurat profesora obchodzą najmniej. Są tylko dwa możliwe powody napisania tekstu w taki sposób: 1. głęboka osobista frustracja 2. chęć zaistnienia, czyli zostania celebrytą.
    • ashraf Re: nagonki na matki ciąg dalszy 06.09.12, 12:53
      Coz, zazwyczaj nie zaglebiam sie w prywatne zycie autorow komentowanych tekstow, ale z tego felietonu przebija taka arogancja, agresja i pogarda dla matek (za wyjatkiem kilku ulozonych, rozwiajajcych sie, bywajacych spolecznie, trzymajacych dzieci pod kluczem i nie korzystajacych z zadnych form pomocy panstwa), ze raczej musi to miec podloze glebsze. I, jak widac, ma. Niestety trudno oczekiwac, zeby z porzuconych, niekochanych dzieci wyrosli szanujacy innych, a szczegolnie rodzicow dorosli. Proponuje jednak panu profesorowi napisanie w pierwszej kolejnosci felietonu na temat wlasnej rodzicielki, zanim zacznie przypisywac jej cechy wiekszosci matek. Bo jednak wiekszosc nie jest ani patologiczna, ani bunczuczna, ani ograniczona.
      • gazeta_mi_placi Re: nagonki na matki ciąg dalszy 06.09.12, 12:56
        A podobno najgorsi są ukochani synkowie swoich mamuś, to jak jest w końcu?
    • gazeta_mi_placi Re: nagonki na matki ciąg dalszy 06.09.12, 12:59
      Bardzo lubię te nagonki na mamuśki, one same potem tak się zacietrzewiają, tak się nadymają w "słusznym" oburzeniu, że mało nie pękną big_grin
Inne wątki na temat:
Pełna wersja