Dodaj do ulubionych

Szkoła ustala skład II śniadania?

    • sabciasal zdrowe żywienie dzieci :) 07.09.12, 11:59
      Takie zasady obowiązują w przedszkolu, do którego chodziły moje córki. I uważam je za absolutnie słuszne. Szkoda, ze w szkole tak nie jest, oczywiście w młodszych klasach. To sa małe dzieci i na niektórych robi wrazenie, ze kolega zamiast kanapki wcina batona.

      A najprawdopodobniej nauczycielka wdraża program zdrowego żywienia. Może poskutkuje, choć ton w poście założycielskim wskazuje, ze za słodycze w plecaku szkolnym i ginąc wypada....
      • wuika Re: zdrowe żywienie dzieci :) 07.09.12, 12:01
        Ale wypadałoby najpierw to ustalić z rodzicami. Po drugie, zafiksować na zdrowym jedzeniu, nie zaliczając do śmieci owoców. I po trzecie - nie zabierać dzieciom jedzenia i nie rozdawać innym.
        --
        Dlaczego kobiety mają zawsze tak dużo obowiązków? Bo, głupie, śpią w nocy, to im się zbiera.
        • sabciasal Re: zdrowe żywienie dzieci :) 07.09.12, 12:13
          pewnie tak i najprawdopodobniej na pierwszym zebraniu z rodzicami będzie ustalonesmile
          nauka dzielenia się jedzeniem z innymi to akurat chwalebna sprawa. Nie widzę nić złego w zmuszeniu jasia żeby poczęstował cukierkami resztę klasy. Ale masz rację - zapomniałam, że dla niektórych to kradzież. Pani powinna oddawać po lekcjach.
          • wuika Re: zdrowe żywienie dzieci :) 07.09.12, 12:25
            Tak, dziecko na pewno przyswoi same pozytywne zachowania, jeśli się je zmusi do podzielenia się tym, co samo chciało zjeść.
            --
            Dlaczego kobiety mają zawsze tak dużo obowiązków? Bo, głupie, śpią w nocy, to im się zbiera.
          • lady-z-gaga Re: zdrowe żywienie dzieci :) 07.09.12, 12:51
            sabciasal napisała:

            > pewnie tak i najprawdopodobniej na pierwszym zebraniu z rodzicami będzie ustalo
            > nesmile
            No to kolejność chyba została odwrocona. Najpierw ustalenia, potem realizacja smile

            > nauka dzielenia się jedzeniem z innymi to akurat chwalebna sprawa. Nie widzę ni
            > ć złego w zmuszeniu jasia żeby poczęstował cukierkami resztę klasy

            Nauka słuszna, ale te metody....big_grin

            Niedawno był wątek o częstowaniu obcych dzieciakow jedzeniem. I mnóstwo ( na szczęscie) forumowiczek napisało, ze chętnie to robi. Dobrowolnie.
            Ciekawe, co by powiedzały na to, że sąsiad wchodzi im do mieszkania i obwieszcza, że przed domem bawią się dzieci i trzeba je nakarmić. A następnie sam wyjął z lodowki, co trzeba big_grin
          • black-cat Re: zdrowe żywienie dzieci :) 07.09.12, 13:59
            Nauka dzielenia się jedzeniem - ok. Pod warunkiem, że Jaś ma tyle cukierków, że starczy dla wszystkich. Jeżeli ma jednego, lub dwa, niekoniecznie. A dzielenie batonika niekoniecznie czystymi rękami (w klasach często nie ma bieżącej wody) i częstowanie nim wszystkich pozostałych, nawet tych, którym nie wolno to skrajna głupota, a nie chwalebna sprawa. Ciekawe, czy byłabyś szczęśliwa, gdyby w wyniku takiego wspólnego "biesiadowania" dziecko przyniosło żółtaczkę pokarmową do domu.
          • memphis90 Re: zdrowe żywienie dzieci :) 10.09.12, 17:30
            Nie widzę ni
            > ć złego w zmuszeniu jasia żeby poczęstował cukierkami resztę klasy.
            Jasne. Niech się dziecko uczy, że każdy może sobie wszystko wziąć, a on musi się podzielić. Niech się czuje jak szmata, co tam. Ważne, żeby inne dziecko było zadowolone, bo ma jasiowego cukierka.

            Ja moje dzieciaki namiawiam do dzielenia się np. zabawkami. Ale jak twardo nie chcą się podzielić albo nie mają ochoty oddać akurat tego samochodu, bo same się nim bawią- to szanuję ich decyzję. Mogą przecież nie mieć ochoty się podzielić- albo akurat nie z tym dzieckiem. Ich zabawki, ich prawo.
            --
            "Bywasz piekącym jadem trollów na internetowym forum
            Wiwat Polonia Frustrata, wiwat to psychopata
            Jam nieudacznik, grafoman i śmieć" Strachy na lachy
            • mama_kotula Re: zdrowe żywienie dzieci :) 10.09.12, 17:45
              memphis90 napisała:
              > Jasne. Niech się dziecko uczy, że każdy może sobie wszystko wziąć, a on musi si
              > ę podzielić. Niech się czuje jak szmata, co tam. Ważne, żeby inne dziecko było
              > zadowolone, bo ma jasiowego cukierka.

              tongue_outtongue_out
              Idiotyzm. A społeczność szkolna własnymi prawami sie rządzi, jak pisałam wcześniej. Dzieci nie są głupie, dzieci dostają feedback od innych dzieci - pozytywny i negatywny. I Jasio nie bedzie miał szansy usłyszeć "Jasiek to fajny gość, nie sknera", bo inicjatywa częstowania nie wychodzi od Jasia - a taki feedback bardziej, o wwiele bardziej motywuje do dalszego dzielenia się, niż przymus zewnętrzny pt. pani kazała. Co więcej, motywuje też inne dzieci ("jutro przyniosę żelki i dam chłopakom - niech wiedzą, że też jestem fajny gość jak Jasiek").

              --
              Zapłodnionych samic komarów trzyma (te które gryzą) USG w męskiej komara. N'eloigne nie mogą być inni, którzy nie żądło. Kilka trybów dostępne są więc nie zmniejszy. V0.93: więcej hp i spękania dźwięk cięcia do zamknięcia.
        • sabciasal Re: zdrowe żywienie dzieci :) 07.09.12, 15:24
          i tu masz rację, ale chyba nie wierzysz, że zalecenie nauczycielki o nieprzynoszeniu do szkoły jedzenia śmieci byłoby realizowane. a zasada generalna brzmi: nie wydawać poleceń o których wiesz, że będą zignorowane. tu przez rodziców/
          co do pozostałych odpowiedzi na moją uwagę: żółtaczki się nie boję, skoro ja i moje dziecko przeżyło pomimo stanu toalet szkolnych, braku papieru i mydła, przeżyją i podzielenie się batonem.
          a kalkulacje komu starczy, komu nie, trzy cukierki czy dziesięć..... nauczycielka nie chce aby dzieci jadły słodycze i już. metodę wybrała ryzykowną, ale jeśli jest twarda i ma autorytet wśród dzieci, szansa na zdrowe śniadania jest. A na forum zrobiła się z tego sprawa niemal jakby było to przestępstwo.
          • dziennik-niecodziennik Re: zdrowe żywienie dzieci :) 07.09.12, 15:30
            > a kalkulacje komu starczy, komu nie, trzy cukierki czy dziesięć..... nauczycie
            > lka nie chce aby dzieci jadły słodycze i już.

            no własnie nie. nauczycielka chce żeby wszyscy jedli to samo, w tym słodycze, niewazne czy chcą i czy mogą. gdyby chodziło o niejedzenie słodyczy, to batoniki bylyby zabierane i oddawane po zakoczeniu lekcji dopiero (albo i wcale, dopiero rodzicom na zebraniu). a tu chodzi o to ze masz sie podzielic, a najlepiej to przyniesc od razu tylke zey da wszystkich starczyło.
      • duch_mariana Re: zdrowe żywienie dzieci :) 07.09.12, 18:43
        > Takie zasady obowiązują w przedszkolu, do którego chodziły moje córki. I uważam
        > je za absolutnie słuszne.

        Przecież to są bzdury wykreowane przez marketingowców, którzy sprzedają swój towar jako zdrową żywność. Córka od przedszkola pije colę w sporych ilościach i mleczaki miała zdrowe. Objadała się Haribo, czipsami, cukierkami, czekoladami, piła Red Bulle, Tigery, Burny, często jadła żarcie tzw. śmieciowe i co? I nic. Dobrze wygląda, jest zdrowa i nie jest pulpet jak jej koleżanka, która się żywi musli, pieczywem chrupkim, wodą, jogurcikami, sałatkami itp. Niby odżywia się zdrowo, a dupę ma szeroką, brzuch jej się wylewa i wałki tłuszczu, nogi jak wiadra, pucułowata i zbilansowana dieta jakoś jej nie pomaga.
        • hellulah Re: zdrowe żywienie dzieci :) 07.09.12, 19:12
          Oj tam, oj tam, jak już jesteśmy przy off topie to "musli [pewnie z cukrem], pieczywo chrupkie, woda [pewnie smakowa] jogurciki [skrobia plus cukier bo smakowe] sałatki [z majonezem]" to zbilansowana dieta nie jest. Nawet jeśli naturalne jogurty, muesli, woda bez dodatków itd. to też jeszcze nie jest zbilansowana dieta. Taki off top i pa pa.

          A ty z tą colą jak tacy, co mówią, że palenie nie szkodzi, bo wujek ich ciotki ze strony ojca palił i dożył 94 lat.
    • joxanna Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 07.09.12, 12:04
      A mnie się podoba zasada, że dzieci nie przynoszą słodyczy do szkoły. Mam 2 argumenty:

      1) przyzwyczajanie do zdrowego stylu życia, że nie trzeba cały czas napychać kałduna słodyczami;

      2) przyzwyczajanie, że nie wszędzie jest się królem świata - w różnych miejscach trzeba się stosownie zachować, ubrać itp. I tak, jak do filharmnii nie idę w szortach, tak do szkoły np. nie noszę słodyczy.

      Wydaje mi się to logiczne. Zwłaszcza, że pewnie nie minie miesiąc i na naszym forum pojawi się wątek o sklepikach szkolnych - że przyzwyczajają dzieci do sytuacji, że słodycze są na wyciągnięcie ręki i w każdej chwili można sobie dogodzić. A potem zdziwienie, że dziecko odmawia jedzenia szlachetniejszego jedzenia. Albo że grube. Albo że chore zęby. Albo że niespokojne i nie koncentruje się.

      Nie bardzo widzę argumentu dlaczego dzieci muszą nosić słodycze do szkoły - poza tym, że rodzice mają takie widzimisię, że nie dostosowują się, ale oczekują, że wszyscy będą ich zachowanie i wybory akceptować.

      Odpowiedź: nie zaglądam Ci do twojego tornistra, ty się odczep od mojego jest w zasadzie ok, naturalna. Tylko, że to pierwszy krok do tego, żeby dzieci nauczyły się w ogóle sobą nie interesować się, żeby przypadkiem nie naruszyć nawzajem swojej świętej izolacji. Dzieci (zwyczajne dzieci) mają to do siebie, że interesują się swoimi kolegami, naśladują, chcą się dzielić, albo mieć takie samo. I trudno mieć do nich pretensje.

      Więc tak naprawdę to rzecz sprowadza się do pytania jaką postawę chcemy wspierać w dzieciach:
      - ja, ja, ja - ja chcę, ja wymyśliłem i żadna szkoła, ani żadna nauczycielka nie będzie mi tu zaglądać do tornistra;
      - odrobinę umiaru, nie epatowanie, umiejętność odpowiedniego zachowania się, stonowania i dostosowania swoich zachcianek.
      • lady-z-gaga Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 07.09.12, 12:16
        joxanna napisała:

        > A mnie się podoba zasada, że dzieci nie przynoszą słodyczy do szkoły.

        Czy Ty w ogole czytasz to, na co odpisujesz?
        Gdyby była zasada nieprzynoszenia słodyczy, to autorka by ich nie dawała.
        Nie rozumiem, jak się ma dyskusja o zdrowym zywieniu do tematu wątku.
        Umiejętność czytania ze zrozumieniem się kłania, Tobie i innym forumowiczkom.
      • memphis90 Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 10.09.12, 00:10
        > 1) przyzwyczajanie do zdrowego stylu życia, że nie trzeba cały czas napychać ka
        > łduna słodyczami;
        A kto powiedział, że cały czas? Może dziecko je tego cukierka w szkole, a potem w domu już nie? Ja też wolę coś słodkiego rano zjeść, niż wieczorem.
        --
        "Bywasz piekącym jadem trollów na internetowym forum
        Wiwat Polonia Frustrata, wiwat to psychopata
        Jam nieudacznik, grafoman i śmieć" Strachy na lachy
    • aneta-skarpeta Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 07.09.12, 12:25
      oswiecilo mnie wczoraj
      moj syn je pozywne sniadanie w domu, jak tylko mogę to staram sie zeby wlac w niego jeszcze szklanke wyciskanego soku - polecam elektryczna wyciskarkę

      w domu zaczyna byc glodny ok 12

      do szkoly robilam kiedys kanapki, ale ich nie jadl i nie chce ich brac- szkołe konczy 12-13

      wiec dostaje tylko picie- rozne, byle nie gazowane, czasem wezmie kabanosa, batonika etc

      i jak wraca do domu to babcia czeka z obiademwink a on jest juz glodny wiec ładnie je

      i tak sobie mysle, ze pewnie w skzole myslą, ze nie dbam o synasmile
      --
      mój blog o filcowaniu, drutach, starociach, wnętrzach i ciastkachwink
      szopinistka.blogspot.com
    • black-cat Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 07.09.12, 12:47
      Porozmawiaj z panią. Powiedz, że nie życzysz sobie aby konfiskowała śniadania Twojemu dziecku (niezależnie czy jest to batonik czy jabłko) i jeżeli sytuacja się powtórzy uznasz to za kradzież. Możesz dodać, że nie życzysz też, aby częstowała Twoje dziecko słodyczami, któe przynoszą inne dzieci (chyba, że są to cukierki urodzinowe). Słodycze dla Twojego dziecka wybierasz Ty i Ty mu je "dozujesz", pani nie ma prawa "uszczęśliwiać" w ten sposób Twojego dziecka.
      Jeżeli w szkole nie ma sklepiku ze śmieciowym żarciem i jest zakaz przynoszenia słodyczy, wtedy co innego. Nie dajesz. Ale to dotyczy wyłącznie słodyczy, nie owoców. Porusz ten temat na najbliższym zebraniu z rodzicami, jeżeli pani rzeczywiście zabiera dzieciom owoce i słodycze, by dzielić je na wszystkich, to skandal.
    • kosheen4 Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 07.09.12, 12:53
      jestem w stanie zrozumieć odebranie słodyczy i oddanie ich przy wyjściu ze szkoły
      nie rozumiem zupełnie zabierania owoców
      szlag by mnie trafił na obdzielanie zawartością mojego śniadania innych

      rozumiem to, bo widzę tu analogię np do telefonu komórkowego, z którego nie można w szkole korzystać
      o ile rozumiem, że można zostawić telefon "na przechowanie", o tyle karygodne byłoby pozwolenie wszystkim dzieciom wykonania połączenia z telefonu jednego dziecka
      a z tym mi się kojarzy dzielenie "słodyczem".


      --
      Ląduj, dziadu!
      • merdak Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 07.09.12, 13:14
        Cóż za urocza dyskusja o niczym.
        Nauczycielka ma rację, że zabiera dzieciom słodycze i owoce, bo dziecko ma zjeść najpierw kanapkę, a dopiero jak nasyci głód powinno zagryźć to owocem lub słodkością. A żadna nie pamięta jak było w I klasie? Gdy po raz pierwszy zerwie się ze smyczy babci/mamy/pań w przedszkolu i nikt nie patrzy co się je? Najpierw fruwały papierki od cukierków, później drożdżówki, a kanapki wzgardzone lądowały w koszu. Nie ma co oczekiwać, że 7-latek będzie oświecony w tym zakresie i bez kontroli sam zje we właściwej kolejności. Autorka powinna być zadowolona, że trafiła na nauczycielkę, która nie ma wszystkiego gdzieś i dba o to, żeby dzieci zjadły II śniadanie, a nie obżarte słodkościami walczyły z torsjami i bólem głowy. Owoców i słodyczy nikt nie kradnie, dostają je z powrotem. Wtedy, gdy w żołądku jest już właściwe II śniadanie. A konieczność dzielenia się deserem? Fajne, uspołecznia dzieciaki i uczy empatii.

        --
        Atsibylo, jak si było, prece jakri było i, jeste nikdy nebylo, aby jaksi nebylo
        • wuika Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 07.09.12, 13:21
          Tylko jak sprawić, żeby dziecko trafiło do odpowiedniej klasy? Tak, żeby ten podzielony deser - czyli 1/30 z każdego deseru, była w miarę ok...
          --
          Dlaczego kobiety mają zawsze tak dużo obowiązków? Bo, głupie, śpią w nocy, to im się zbiera.
        • black-cat Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 07.09.12, 14:07
          A jeżeli w domu zjadło pożywne pierwsze śniadanie, a na drugie mama dała mu do szkoły owoce to też pani nauczycielka powinna zabrać, bo przecież powinie zjeść kanapkę?
          Co to znaczy, że dziecko ma zjeść najpierw kanapkę, żeby nasycić głód? Głód dziecko może nasycić i winogronami czy jabłkiem i białą bułą z margaryną i mortadelą. To drugie zwie się kanapką - czy naprawdę będzie lepsze od owoców?
        • graue_zone Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 07.09.12, 14:59
          bo dziecko ma zjeść najpierw kanapkę, a dopiero jak nasyci głód powinno zagryźć to owocem lub słodkością.

          A kto o tym decyduje? A może ja wolę, żeby zjadło owoc i dopiero później kanapkę? Jest jakiś odgórny nakaz jedzenia kanapek na początku?
          • scher Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 07.09.12, 15:17
            graue_zone napisała:

            > bo dziecko ma zjeść najpierw kanapkę, a dopiero jak nasyci głód powinno zagryźć to owocem
            > lub słodkością.

            > A kto o tym decyduje?

            Ten, kto ma dziecko pod bezpośrednią opieką i ponosi za nie bezpośrednią odpowiedzialność. Czyli w szkole nauczyciel.

            --
            Ne puero gladium!
            • dziennik-niecodziennik Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 07.09.12, 15:23
              ale nie ma obowiązku jedzenia kanapek na drugie śniadanie. bywa ze dziecko nie jest głodne na kanapkę, a taką nektarynkę chętnie wciągnie. bywa że w domach sie w ogole nie jada kanapek na drugie śniadanie, tylko własnie owoce. bywa że sie w domach W OGÓLE nie jada kanapek.
              i co wtedy?...
            • wuika Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 07.09.12, 18:29
              Ale na jakiej podstawie? I owoce i kanapki powinny być obecne w diecie dziecka, jeśli dziecko woli zjeść najpierw owoc, to jak uzasadnisz mi słuszność postępowania pani, poza tym, że może ona narzucać dzieciom co, kiedy i w jakiej kolejności mogą jeść.
              --
              Dlaczego kobiety mają zawsze tak dużo obowiązków? Bo, głupie, śpią w nocy, to im się zbiera.
            • graue_zone Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 07.09.12, 20:22
              Bzdura do kwadratu. To nie nauczyciel decyduje, co zje moje dziecko najpierw. Bo o ile popieram brak słodyczy DLA ZDROWIA, o tyle nakazanie dzieciom żeby najpierw jadły kanapkę, potem owoce jest idiotyzmem. Po pierwsze z prostych względów dietetycznych. owoce powinno się jeść najpierw, ponieważ trawi się je szybko i nie zalegają w żołądku. Więc uczenie jedzenia owoców po posiłku jest uczeniem nieprawidłowych nawyków żywieniowych. Po drugie często dzieci nie są jeszcze tak głodne, by od razu zapychać się kanapką. Po trzecie dziecko ma prawo wyboru, nie jest robotem i może nie mieć ochoty akurat na kanapkę. A Ty zawsze jesz wszystko jak należy i w odpowiedniej kolejności?
            • memphis90 Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 10.09.12, 00:21
              Naprawdę nauczyciel będzie ponosił odpowiedzialność za nieprawidłowe nawyki żywieniowe, jakie zaszczepi? Np. futrowanie najedzonego dziecka bułą o 10 rano, bo "tak trzeba"? Skoro to ja szykuję śniadanie, to znaczy, że ja podejmuję decyzję i ponoszę odpowiedzialność.
              --
              "Bywasz piekącym jadem trollów na internetowym forum
              Wiwat Polonia Frustrata, wiwat to psychopata
              Jam nieudacznik, grafoman i śmieć" Strachy na lachy
          • merdak Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 07.09.12, 15:33
            Zastanawiam się, co stało się z pokoleniem, których dzieci wkraczają teraz do szkół? Pani w szkole ma 30 takich synków mamusi na głowie, i każda z nich chciałaby, aby jej dziecko było przez panią dopilnowane, aby Wojtuś najpierw zjadł kanapkę jak wszyscy, ale Oleńka ma jeść inaczej, bo owoc na początku.
            Wyjaśniam - nie jest to możliwe, więc jakąś zasadę trzeba wypracować. Szkoła to nie tylko nauka przedmiotów, ale również socjalizacja, podporządkowanie się regułom postępowania w grupie. Jakiś problem w tym, aby ulec zasadzie powstrzymania się od słodyczy przez kilka godzin?
            Trzeba tylko dostrzec, że nasze dziecko w szkole nie jest pępuszkiem świata, tylko jednym z uczniów w klasie, które powinno dostosować się do reguł.
            Każdą zasadę można sprowadzić do absurdu krzycząc "a jak". Nauczyciel nie jest idiotą, jak zauważy, że dziecko nie ma nic innego poza owocem, to pozwoli mu zjeść.
            Jest też inna zasada - a jak nie potrafisz się pogodzić, że nie masz już kontroli nad dzieckiem przez te kilka godzin dziennie i runie twój światopogląd, że pozostawione samo sobie dziecko najpierw pochłonie zdrowe jedzenie a nie słodycze, zostaje zawsze homeschooling. I wtedy wróci środek wszechświata na swoje miejsce.


            --
            Atsibylo, jak si było, prece jakri było i, jeste nikdy nebylo, aby jaksi nebylo
            • droch Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 09.09.12, 23:03
              Jakim znowu regułom postępowania w grupie? Z całym szacunkiem, ale nie każdy ma taki sam żołądek i takie same potrzeby. Może proponujesz o równo w południe, w imię zasad, wszystkie dzieciaki podłączyć do rury i kamić taką samą papką? Same zalety, wszystkim po równo i upilnowac łatwiej...
              • mama303 Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 09.09.12, 23:48
                droch napisał:

                > Jakim znowu regułom postępowania w grupie?

                Np takim że w grupie spada efektywność przysfajania wiedzy i dzieci dostaja małpiego rozumu bo zjedzeniu słodkości i rozwala to zajęcia albo takim, że jak jedno źre czekoladę to inni łykają ślinę smile
            • memphis90 Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 10.09.12, 00:23
              Za moich czasów była po prostu przerwa i nikt nikomu nie dyktował, czy ma jeść bułkę, jabłko, czy iść się wysikać. Naprawdę dzisiaj to taki problem?
              --
              "Bywasz piekącym jadem trollów na internetowym forum
              Wiwat Polonia Frustrata, wiwat to psychopata
              Jam nieudacznik, grafoman i śmieć" Strachy na lachy
        • annabel_lee Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 07.09.12, 16:02
          A to jest jakoś odgórnie ustalone, że na II śniadanie musi być kanapka? U nas w domu nie je się kanapek na II śniadanie, tylko właśnie owoce i naprawdę nie widzę w tym nic złego. Jak już ktoś wyżej napisał-to jest najlepsza pora na jedzenie owoców. Moja córka przed wyjściem do szkoły zjada odpowiednie śniadanie, a do szkoły dostaje właśnie owoce im nikomu nic do tego.
          PS. Wychowawczyni mojego syna tez miała takie pomysły-sprawdzała np. z czym dzieci mają kanapki i oceniała czy dziecko może ją zjeść czy nie. Ale kompletnie jej nie obchodziło, jaki syf podają dzieciom na stołówce-np. parówki na obiad.
          --
          https://www.suwaczki.com/tickers/wff2df9htx6eam8a.png
          https://www.suwaczki.com/tickers/gyxwio4pxr7568s4.png
          https://www.suwaczki.com/tickers/ukdyru1dp3q4mcvu.png
        • memphis90 Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 10.09.12, 00:18
          >A żadna nie pamięta jak było w I klasie?
          Kiedy ja chodziłam do szkoły, to nikt słodyczy nie przynosił. Bo zwyczajnie nie było żadnych cukierków, czekoladek itd. Kanapki pamiętam- nie jadłam ich nigdy. Kisiły się w plecaku aż do zzielenienia. Zaczęłam szykować je sobie dopiero na studiach, razem z kawą w termosie (w bufecie były cholernie drogie), co nie znaczy, że taka wymiętolona bułka mi jakoś szczególnie smakowała.

          Autorka powinna być zadowolona, że
          > trafiła na nauczycielkę, która nie ma wszystkiego gdzieś i dba o to, żeby dziec
          > i zjadły II śniadanie, a nie obżarte słodkościami walczyły z torsjami i bólem g
          > łowy
          Rzeczywiście, przeżarcie i torsje do jednej mlecznej kanapce uncertain

          Wtedy, gdy w ż
          > ołądku jest już właściwe II śniadanie.
          Zdrowe nawyki żywieniowe mówią wyraźnie, że jeść należy wtedy, kiedy ma się potrzebę, a nie kiedy ktoś każe. Dziecko które zjadło śniadanie w domu może nie mieć ochoty na kanapkę o godzinie 10, ale chętnie zje wtedy banana. A kanapkę zje np. o 12.

          Sorry, ale właśnie dlatego nie chcę, żeby przypadkowe osoby z wyrywkową wiedzą zawiadywały dietą mojego dziecka. Bo mogą trafić na oszołomów, którzy zaczną im wciskać bułę o 10 rano, bo wymyślą sobie, że jest pora na "właściwe drugie śniadanie".
          --
          "Bywasz piekącym jadem trollów na internetowym forum
          Wiwat Polonia Frustrata, wiwat to psychopata
          Jam nieudacznik, grafoman i śmieć" Strachy na lachy
    • marghe_72 Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 07.09.12, 13:05
      sarling napisała:

      > Pakuję dziś śniadanie do szkoły, a Młody w ryk, że pani im zabiera tzw. Słodycz
      > (u nas to baton musli, winogrona, banan, czasem jakś Kinder, bo uwielbia).
      > Że jeśli ktoś już coś takiego przynosi, to ma przynieść tyle, żeby ze wszystkim
      > sie podzielić (rozumiem więc, że ma byc to paka 25 batonów lub blacha ciasta)
      > albo pani zabiera i oddaje przy wyjściu ze szkoły albo, jeśli się da kroi na c
      > ząsteczki i daje wszystkim.
      > Sorry, ale komunizm się skończył i jeśłi pani taka społecznie wrażliwa niech sa
      > ma przynosi dla wszystkich.
      > No wmurwiłam się dziś z rana (a jeszcze mój mąż stwierdził, że PODWAŻAM AUTORYT
      > ET PANI uncertain, co wkurzyło mnie chyba jeszcze bardziej).
      > Pierwsze dni szkoły, a ja już spieniona suspicious
      >

      U nas było tak samo (klasy 1 -3 )
      Wychowawczyni POPROSIŁA, żeby dzieci nie przynosiły do szkoły słodyczy itp/
      Jakoś nikt nie protestował.
      Słodycze dziecko może jeść w domu, skoro musi.
      Krzywda mu się nie stanie jak przez 6 h nie wsadzi do dzioba nic słodkiego


      --
      miszmasz-marghe.blogspot.com/
      i
      malutki-kuchcik.blogspot.com/
    • majenkir Re: 07.09.12, 14:02
      sarling napisała:
      > Że jeśli ktoś już coś takiego przynosi, to ma przynieść tyle, żeby ze wszystkim
      > sie podzielić (rozumiem więc, że ma byc to paka 25 batonów lub blacha ciasta)
      > albo pani zabiera i oddaje przy wyjściu ze szkoły albo, jeśli się da kroi na c
      > ząsteczki i daje wszystkim.


      Ta "Pani" to jakas wariatka.
      Poza tym, wkurzylabym sie bedac na miejscu rodzicow tych "wszystkich". Kazdy powinien jesc swoje.--
      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/re/qd/3acg/EyS38bArbyduwnye7X.jpg
      Charty
    • kitka20061 Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 07.09.12, 14:47
      Pani ma 100% racji. Nie fajnie jest gdy jedno dziecko patrzy, gdy drugie je batona, a niestety poziom zamożności dzieci w szkole jest różny i nie każde dziecko dostaje baton na II śniadanie. Moje dziecko jeśli już coś słodkiego bierze, to musi być to rzecz podzielna, aby mogło poczęstować innych, np. tic-taki.
      • sadosia75 Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 07.09.12, 14:53
        I w związku z tym dziecko nie ma prawa zjeść batona ( nie jakiegoś marsa a z tego co pisze autorka to musli więc żaden tam rarytas ) bo kolega czy koleżanka z klasy będzie z zazdrością patrzeć ?
        a co z ubraniami? plecakiem, piórnikiem, zabawkami, butami ? też kupujesz gorszej jakości żeby biedniejszemu dziecku nie było przykro?
        --
        Jeżeli trzeba coś zrobić, to dlaczego nie my? Dlaczego nie ja?
        Władysław Bartoszewski
        • gryzelda71 Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 07.09.12, 14:58
          Sadosia,a czy naprawdę dziecko bez batona nie przeżyje?
          Czy to takie straszne,jak nie weźmie go nawet z powodu,bo Krysia nie ma i jej będzie przykro?Serio jest o co kopie kruszyć?
          Ze nie wspomnę,że trzeba sie u wychowawczyni dowiedzieć o co kaman.
          • sadosia75 Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 07.09.12, 15:31
            Ale nie o batona chodzi a o sam fakt, że dziecku czegoś nie mogę dać bo zaraz zostanie to wyrwane z rąk dziecka przez nauczycielkę i rozdane całej klasie i nie mogę czegoś dać dziecku bo zosi będzie przykro tzn Krysi .
            Nie daję dziecku do szkoły alkoholu papierosów czy narkotyków. Jeśli uważam, ze moje dziecko może zjeść jednego batona ( ot choćby tego musi a nie standardowego w czekoladzie ) jako deser czy to po II śniadaniu czy po obiedzie w szkole to moje dziecko ma prawo zjeść tego batona. i to nie dlatego, żeby zrobić przykrość Krysi albo Zosi.
            dorabianie ideologii bo dziecku będzie przykro jest pozbawione sensu. Bo idąc tym tokiem rozumowania nie kupię dziecku bajeranckiego plecaka, fajnych butów, koszulki, bluzki czy sukienki bo komuś będzie przykro. to idąc dalej w ten deseń dziecko mam odprowadzać pieszo bo się mamie albo tatusiowi Krysi zrobi przykro, ze przyjeżdzam autem a oni pieszo.

            --
            Jeżeli trzeba coś zrobić, to dlaczego nie my? Dlaczego nie ja?
            Władysław Bartoszewski
              • sadosia75 Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 07.09.12, 16:13
                Ale tu w sumie nie o sam batonik chodzi. Tylko o to, że nauczycielka zabiera coś z ręki i rozdziela po całej klasie. Nie mówi, że batonik be bo niezdrowy , mówi, ze jak już masz jeśc batonika to weź dla całej klasy ! dziel się ! i albo zjesz całego albo zjesz 1/30 kawałka batonika, owoca, czekolady, wstaw co chcesz.

                I może słodycze nie są niezbędnę ale póki to ja wychowuję swoje dziecko i ja płacę za wyżywienie dziecka to ja decyduję co moje dziecko będzie jadło. i jeśli chcę karmić moje dziecko batonikami to będę je karmić batonikami. no chyba tego szkoła zabronić mi nie może prawda?
                --
                Nic nie stoi na przeszkodzie, aby się dildem posługiwać tak jak radiem. Jedno i drugie służy rozrywce. — Mirosław Bańko, UW
        • kitka20061 Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 07.09.12, 15:49
          Baton nie jest czymś niezbędnym tak jak tornister, buty czy piórnik. To jest niekonieczny dodatek, pominę fakt że nie najzdrowszy. Nic by się nie stało Twojemu dziecku gdyby jadł go w domu, a nie w szkole, na oczach innych dzieci.
          A Pani powinna powiedzieć na początku roku, że prosi o nieprzynoszenie słodyczy, bądź przynoszenie dla wszystkich.
          • sadosia75 Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 07.09.12, 16:05
            Owszem masz rację. Więc można kupić tańszy piórnik, tańszy tornister. Nie trzeba kupować drogich przyborów, łądnych,kolorowych. Można kupić tańsze, w końcu ładne przybory nie są niezbędne. Nic by się nie stało twojemu dziecku gdyby korzystało z ładnych piórników w domu albo w ogóle a nie w szkole na oczach innych dzieci.
            --
            Jeżeli trzeba coś zrobić, to dlaczego nie my? Dlaczego nie ja?
            Władysław Bartoszewski
            • kitka20061 Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 07.09.12, 16:24
              Ale ja nie kupuję tornistra czy innych przyborów szkolnych patrząc czy dziecko będzie miało najdroższe, lecz patrzę aby było najlepszej jakości, np. tornister najzdrowszy dla kręgosłupa, buty takie aby nie pociły się w nich nogi, długopis który jet najwygodniejszy dla ręki i nie przerywa podczas pisania, klej który zaraz nie wyschnie, a to duża różnica.
              Nie bronię nauczycielki, bo powinna to najpierw ustalić, a potem respektować, ale autorka wątku przesadza i niepotrzebnie kruszy kopie.
              • mama_kotula Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 07.09.12, 16:42
                kitka20061 napisała:
                > Ale ja nie kupuję tornistra czy innych przyborów szkolnych patrząc czy dziecko
                > będzie miało najdroższe, lecz patrzę aby było najlepszej jakości, np. tornister
                > najzdrowszy dla kręgosłupa, buty takie aby nie pociły się w nich nogi, długopi
                > s który jet najwygodniejszy dla ręki i nie przerywa podczas pisania, klej który
                > zaraz nie wyschnie, a to duża różnica.

                No a Kasi, Marysi i Zosi nie stać na skórzane buty, tylko dostają szmaciano-plastikowe tenisówki, w których się nogi pocą. Nie mają wygodnego długopisu, tylko taki z marketu za 1,50/3szt. Klej mają marki tesco po 0.80 pln - a to wszystko nie z wyboru, tylko dlatego, że rodzica nie stać na inne. Nie jest po równo, niezależnie od intencji.
                Na drugie śniadanie daję to, co moje dziecko je. I nie jest mi przykro, że moje dziecko zamiast kanapki, której nie je, dostaje winogrona, garść orzechów, rodzynki, ptysie ze szpinakiem, domowe batony muesli czy, o zgrozo! ciasto - a inne dzieci nie mają tego i żrą bułę. Jak moje dziecko będzie chciało, to się podzieli, jak nie - to nie. Jego wybór. Z reguły się dzieli, ale nie robię afery, kiedy czekoladkę wrąbie sama.
                Jednocześnie, do szkoły podjeżdżam siedmiomiejscową krową marki Dacia, znaną w niektórych kręgach jako "sołtysowóz" - a nie maybachem - rozumiem, że sąsiad podjeżdżający rzeczonym powinien zrezygnować i wysyłać dziecko piechotą do szkoły, aby przypadkiem kogoś nie urazić? przykłady można mnożyć, po równo nie będzie, choćby skały srały. W poprzedniej szkole koleżanki córki korzystały z własnego SPA, basenu, jedna z nich mieszkała w poniemieckim pałacyku i miała stadninę koni. Opowiadały o tym w szkole, nikt nie umarł, moje dzieci doskonale wiedziały, że my nie będziemy mieć basenu, spa ani pałacu z konikami, bo nie mamy na to kasy, koniec kropka - co absolutnie nie zmieniało stosunków między dziećmi. Uważam, że to dorośli nakręcają zbędną rywalizację o rzeczy materialne, m.in. takimi akcjami, jak wspomniana nauczycielka, która zabawia się w Robin Hooda.



                --
                Aspolecznosc pomaga w jasnym myśleniu niezmąconym pierdołami polegajacymi na zaprzataniu sobie glowy tym, w jaki sposob podejść do innych ludzi. © Elza78
                • rosapulchra-0 Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 11.09.12, 07:29
                  [quote] Uważam, że to dorośli nakręcają zbędną rywalizację o rzeczy materialne, m.in. takimi akcjami, jak wspomniana nauczycielka, która zabawia się w Robin Hooda. [quote]

                  O to to to! Absolutna racja!
                  --
                  Moja babcia jest zagorzałą katoliczką. I ja po babci też jestem za gorzałą.
                  anielska.blog.pl/
              • sadosia75 Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 07.09.12, 16:48
                No ale się Zosi spodoba i co wtedy? możesz kupić tańszy, brzydszy no po co Zosi ma być przykro. Tańszy i brzydszy w całe nie znaczy gorszy.
                Autorka kruszy kopie o prawo do decydowania o swoim dziecku. i jeśli ja uważam, ze moje dziecko może w szkole jeść banana to niech się nauczycielka nie wtrąca a mama kitka niech mi nie wmawia, że koleżance z ławki będzie przykro. bo przepraszam ja bardzo nie będę odmawiać dziecku owoców czy słodycza raz na jakiś czas .

                --
                Jeżeli trzeba coś zrobić, to dlaczego nie my? Dlaczego nie ja?
                Władysław Bartoszewski
        • nanuk24 Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 08.09.12, 19:29
          > a co z ubraniami? plecakiem, piórnikiem, zabawkami, butami ? też kupujesz gorsz
          > ej jakości żeby biedniejszemu dziecku nie było przykro?

          ja bym poszla dalej. a co z wlosami, oczami? A jak jedno dziecko jest blondynem z prostymi wlosami, a chcialoby byc szatynem z kreconymi i obok siedzi taka pieknosc z brazowymi puklami? A dzieci z dlugimi nosami musza patrzec na te z krotkimi. Dzieci ladnych rodzicow musza tolerowac tych brzydkich.
          A nauczycilka? Pomyslalyscie o nich? nauczycielkom wolno afiszowac sie bogactwem? Dlaczego ona ma miec lepszy dlugopis i buty od Stasia w pierwszej lawce?

          --
          This boat that we just built is just fine
          And don't try to tell us it's not
          The sides and the back are divine -
          It's the bottom I guess we forgot...(Shel Silverstein)
      • black-cat Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 07.09.12, 15:04
        A zatem ta cudowna, sprawiedliwa pani dzieli niekoniecznie czystymi łapami batonika na dwadzieścia kilka części i daje go wszystkim jak leci, nawet cukrzykom i alergikom.
        Część rodziców nie daje dzieciom słodyczy i słodkich owoców nie dlatego, że ich nie stać a dlatego, że ich dzieciom tego jeść nie wolno. Ale co tam rodzice, dobra pani pozwala, więc jeść można.
        • gryzelda71 Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 07.09.12, 15:07
          black-cat napisała:

          > A zatem ta cudowna, sprawiedliwa pani dzieli niekoniecznie czystymi łapami bato
          > nika na dwadzieścia kilka części i daje go wszystkim jak leci, nawet cukrzykom
          > i alergikom.

          Ale po co te bzdury piszesz?

          Jak wątek o próchnicy,to żadna matka słodyczy nie daje,a jak już to kostkę gorzkiej czekolady,a teraz wychodzi ze pasa te dzieci co dnia.I nagle nie ma problemu,że dzieciak po szkolnym batoniku zebów nie wymyje.
          Co wątek to inny obraz heheheheh
          • czar_bajry Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 07.09.12, 15:14
            A g.... panią i całą resztę powinno obchodzić czym karmię swoje dziecko. Mój dostaje jako dodatek misia lubisia, Kinder kapkę a czasami batona i jakoś nie wyobrażam sobie aby ktokolwiek miał ingerować w to co on je.
            U nas w szkole wtorek i czwartek są dniami "zdrowymi" i wtedy nie powinno się dawać słodyczy, sądzę jednak że jeśli ktoś jednak będzie miał coś słodkiego to nikt mu tego nie zabierze.
          • black-cat Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 07.09.12, 16:20
            Te bzdury były odpowiedzią na post kitki o biednych dzieciach, których na słodycze nie stać. Jest naprawdę sporo rodziców, którzy słodyczy nie dają, albo dają raz np. w tygodniu. Przypuśćmy, że takich dzieci w klasie jest dwadzieścioro. Ale jest jedna mama, która pozwala swojemu dziecku słodycze jeść. I co robi pani? Żeby biedne dzieci nie patrzyły na kolegę jedzącego batona, konfiskuje go i obdziela nim wszystkie dzieci w klasie. W ten sposób wszyscy mają po równo. Próchnicę też.
            Być może sytuacja w opisywanym przypadku wygląda inaczej niż przedstawiła to autorka. Ale, jeżeli przynoszenie słodyczy do szkoły jest zabronione, powinna poinformować o tym rodziców. Są dzienniczki, to naprawdę nie jest problem. Wtedy może sobie konfiskować, byleby tylko pozostałych nie częstowała.
            • gryzelda71 Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 07.09.12, 16:27
              Tak sobie przypomniałam sytuację opisaną przez koleżankę nauczycielkę.Dzieciaki miały zwyczaj jeść w czasie lekcji.I kilka razy owa nauczycielka poprosiła jedzącego ucznia,żeby cała klasę poczęstował.I bardzo szybko dzieci oduczyły się jedzenia na lekcji.Może tu było podobnie,kto wie?
              Nie ważne.Za nic na świecie nie chciałabym być nauczycielką klas I-III
    • ga-ti Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 07.09.12, 15:19
      Mój taż dostaje słodycze, ciasteczka, biszkopty, herbatniczki, batonika czasem, czekolady kawałek, orzeszki, ale i owoce, teraz śliwki i brzoskwinie, bo na czasie, zimą jabłka, banany, cytrusy, wiosną truskawki, czereśnie, no i kanapki oczywiście. Teraz wytycznych nie ma, z wyjątkiem wycieczek (zakaz gazowanego picia i czipsów).
      Ale gdy młody był w zerówce i II śniadanie jedli wszyscy razem na stołówce, była prośba od pani,by słodycze przynosić tylko w piątki. Prośba umotywowana przez panią i zrozumiana przez rodziców.
    • mama_kotula Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 07.09.12, 15:43
      Ok. Co w przypadku, kiedy dziecko nie lubi kanapek i nie je kanapek "złożonych" (darujcie sobie komentarze, że jak jest głodne, to zje wszystko - nie, nie zje, będzie głodna przez kilka godzin), więc do szkoły dostaje np. TYLKO banana i kiść winogron (picia nie, bo pije szkolne mleko)? Też pani zabierze w imię idei równości społecznej, co by na dziecku wymusić jedzenie kanapek? bez jaj proszę.

      Jak najbardziej jestem za promowaniem zdrowego żywienia, moje dzieci gówna do szkoły nie dostają - jeśli dostają słodycze, są to ciastka zbożowe domowe, domowe batony energetyczne i muffiny, ale to raczej rzadko. Natomiast pomysł pani nauczycielki jest dla mnie poroniony, dobre chęci rozumiem, ale dobrymi chęciami jest piekło wybrukowane. Na pewno poruszyłabym tę sprawę jeszcze przed zebraniem.

      --
      I am weird but I am not strange.
      • verdana Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 07.09.12, 16:37
        Ktoś zwariował.
        Owszem, można wprowadzić pewne zasady - na przyklad, ze słodyczy nie wolno zabierać do szkoły. Ale te zasady musza być uzgodnione z rodzicami, choćby dlatego, że rodzice wiedza, co ich dziecko powinno jeść, a czego mu nie wolno. Moje dzieci nie tknęły nigdy kanapek (pewnie po trzech dniach postu by kanapkę zjadły, ale na pewno nie w szkole, bo są głodne). Miałam do wyboru - owoce i batonik, albo nic. Starsze nie dostawały nic, mlodszy poczatkowo takze. Okazało sie jednak, ze ma nagłe spadki ciśnienia.Zalecenie lekarza - wypadku zasłabniecia podać coś słodkiego, najlepiej czekoladę i kawę lub colę. A że syn ma dużą niedowagę - dawałam czekoladkę i sok, oraz parę groszy, aby w razie czego kupił sobie puszkę coli.Co miałabym zrobić?
        To jedno - ale o ta jedna czekoladka jest OK, to chipsy, śmieciowe batonki, cukierki - nie, absolutnie nie chciałabym , aby symn jadł w i mie sprawiedliwości dziejowej śmieci, dawane innym dzieciom. Nie życzyłabym też sobie, aby córka, która niedowagi zdecydowanie nie miała, była regularnie częstowana przez panią słodyczami. Mam prawo dawać śmieci, ale wybrane przeze mniesmile O uczuleniu na winogrona juz nie wspomnę - a syn winogrona uwielbiał i pewnie by zjadł.
        Czyli tego typu akcja musi być omówiona z rodzicami. Jesli ma być prozdrowotna - to zakazujemy przynoszenia słodyczy - nie owoców! Jesli egalitarystyczna - nauczyciel musi doskonale wioedzieć, co i kiedy wolno dać każdemu z dzieci, a nie bezmyślnie częstować wszystkich badziewnym żarciem.
        --
        zpopk.blox.pl
    • sarling Re: Rozmawiałam z Panią 07.09.12, 16:44
      Poszłam do pani. Zestrachana, że wyjdę na pieniaczkę, ale jak już przed emamami robiłam za gieroja,to musiałam pójść za ciosem smile
      I pani robi tak: rano robi przegląd śniadań. Te słodycze, które są podzielne - dzieli nożem (o noży wspomniało również dziecko), niepodzielne chowa i oddaje na koniec. Owoce też stara się podzielić, najczęściej robiąc jakiś zbiorowy miks owoców.
      Zachowując maksimum spokoju (choć jednak powtórnie się spieniłam) - poprosiłam, żeby spróbowała skonstruować jakąś ideę i opowiedziala o niej na wtorkowym zebraniu - czy dzieci mają przynosić słodycze do podziału czy nie przynosić wcale. I że bardzo, bardzo proszę, żeby chociaż owoce można było zjeść swoje i w całości.
      Pani jest nowa, myślę, że miała ogólnie dobre intencje, ale wyszło koszmarnie.
      Zobaczymy jaka będzie o tym dyskusja na zebraniu, a na bank będzie.
      Swoją drogą - myślę, że temat w ogle jest niejednoznaczny, skoro wątek pobudził do dyskusji.
      --
      Nie bądź LEMINGIEM
      Zostań REBELYANTEM
            • memphis90 Re: Rozmawiałam z Panią 10.09.12, 00:30
              No to niech swoim dzieciom nie dają. Ja nie lubię paluszków krabowych, bo mi śmierdzą. Ale nie mogę zabronić koleżankom z pracy jedzenia ich (a lubią i jedzą ) w mojej obecności.

              Sorry, ale to taka argumentacja jak "proszę nie pozwalać biegać dziecku boso na placu zabaw, bo moje też chce".
              --
              "Bywasz piekącym jadem trollów na internetowym forum
              Wiwat Polonia Frustrata, wiwat to psychopata
              Jam nieudacznik, grafoman i śmieć" Strachy na lachy
              • mama_kotula Re: Rozmawiałam z Panią 10.09.12, 09:13
                memphis90 napisała:
                > Sorry, ale to taka argumentacja jak "proszę nie pozwalać biegać dziecku boso na
                > placu zabaw, bo moje też chce".

                Ha, to moje, to moje! to mi panna wyskoczyła z tym tekstem!
                "Widzi pani, co pani narobiła??? I niech teraz pani tłumaczy, proszę! niech pani teraz mojej tłumaczy, dlaczego ona nie może chodzić na boso, a pani dzieciaki mogą, no proszę jej teraz tłumaczyć!!" tongue_outtongue_out

                Co do meritum raz jeszcze - moje dzieci nie noszą do szkoły słodyczy z określonych powodów, opisanych krótko jako "bo k.wa nie". Byłabym bardzo niemiła, jakby jakaś nawiedzona duchem egalitaryzmu pani nauczycielka dawała mojemu dziecku słodycze codziennie, bo ona wie lepiej, co jest dla nich dobre. Nie, nie wie.
                --
                Aspolecznosc pomaga w jasnym myśleniu niezmąconym pierdołami polegajacymi na zaprzataniu sobie glowy tym, w jaki sposob podejść do innych ludzi. © Elza78
                • czarnaalineczka Re: Rozmawiałam z Panią 10.09.12, 09:17
                  > "Widzi pani, co pani narobiła??? I niech teraz pani tłumaczy, proszę! niech pan
                  > i teraz mojej tłumaczy, dlaczego ona nie może chodzić na boso, a pani dzieciaki
                  > mogą, no proszę jej teraz tłumaczyć!!" tongue_outtongue_out
                  wytlumaczylas ?
                  ja bym sie chyba nie powstrzymala big_grin

                  --
                  czlowiek czlowiekowi wilkiem, a zombie zombie zombie...
                • wuika Re: Rozmawiałam z Panią 10.09.12, 13:07
                  Moje też biegały boso (umieją po kilka kroków, łał!). I raczkowały bez miliona osłonek. I weź wytłumacz dwuletniemu dzieciakowi, że 10-miesięczniaki mogą, a on nie może. Nie chciało mi się podejmować tematu big_grin
                  --
                  Dlaczego kobiety mają zawsze tak dużo obowiązków? Bo, głupie, śpią w nocy, to im się zbiera.
      • majenkir Re: Rozmawiałam z Panią 07.09.12, 17:47
        OMG! Pani minela sie z powolaniem - powinna sie w jakiejs knajpie zatrudnic.
        A kto, przepraszam, w tym czasie Wasze dzieci uczy, jak Pani wymachujac nozem dzieli batoniki na okruszki??
        big_grin big_grin big_grin
        --
        https://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/re/qd/3acg/EyS38bArbyduwnye7X.jpg
        Charty
      • mama_kotula Re: Rozmawiałam z Panią 07.09.12, 18:39
        sarling napisała:

        > Owoce też stara się podzielić, najczęściej robiąc jakiś zbiorowy miks
        > owoców.

        Chwilunia - znaczy ja, dając dziecku banana, funduję zdrowe śniadanie reszcie dzieci? O rotfl. W takim przypadku logicznym będzie nie dawać dziecku owoców, albo wliczenie sobie w koszty dokarmiania reszty klasy. I mam wrażenie, że większość wybierze tę pierwszą opcję.

        Debilizm do kwadratu.

        A teraz proszę bardzo, zwyzywajcie mnie od skner, która biednym dzieciom, których na owoce nie stać, żałuje jabłuszka tongue_out

        --
        I am weird but I am not strange.
        • nanuk24 Re: Rozmawiałam z Panią 07.09.12, 18:42
          Oczywiscie, ze jest sknera zolzowata. normalna matka wrzuci dziecku do plecaka 25 jabluszek, zeby dla kazdego dzieciaczka w klasie starczylo.

          --
          This boat that we just built is just fine
          And don't try to tell us it's not
          The sides and the back are divine -
          It's the bottom I guess we forgot...(Shel Silverstein)
            • mama_kotula Re: Rozmawiałam z Panią 07.09.12, 22:35
              wuika napisała:

              > I żeby pani naŁuczycielka nie musiała nożem machać.

              No ale to wtedy trzeba takie same te jabłuszka. Żeby broń borze nie było różnic w wielkości, bo wtedy - murowane! - pani utrze na papkę i odważy każdemu równą ilość.

              --
              Zapłodnionych samic komarów trzyma (te które gryzą) USG w męskiej komara. N'eloigne nie mogą być inni, którzy nie żądło. Kilka trybów dostępne są więc nie zmniejszy. V0.93: więcej hp i spękania dźwięk cięcia do zamknięcia.
        • wuika Re: Rozmawiałam z Panią 07.09.12, 20:26
          O Ty zołzo, dzieciom witaminek szkodzisz tongue_out
          BTW, tak się ostatnio zastanawiałam, gdzie jesteś, jak Cię nie ma smile Dobrze się potomki chowają? Po kątach? big_grin
          --
          Dlaczego kobiety mają zawsze tak dużo obowiązków? Bo, głupie, śpią w nocy, to im się zbiera.
          • mama_kotula Re: Rozmawiałam z Panią 07.09.12, 22:32
            wuika napisała:
            > BTW, tak się ostatnio zastanawiałam, gdzie jesteś, jak Cię nie ma smile Dobrze się
            > potomki chowają? Po kątach? big_grin

            Ja teraz chwilowo tu jestem na gościnnych występach, do końca weekendu. Potem z powrotem sobie zakładam parental control na forumek.
            Potomki się chowają, nieprawdaż, doskonale, w sygnaturce masz zbiorowy atak, słit focia hamerykańska, takie tam ;P
            Po kątach się chowa najmłodsze jeno, włazi wszędzie i robi dym.

            --
            Wielka Trójca
            I am weird but I am not strange.
      • hellulah Re: Rozmawiałam z Panią 07.09.12, 19:07
        sarling droga, jak ja wam współczuję tej pani i jej pomysłów, o matko z córką! wątek śledziłam ale teraz już no muszę to napisać!

        Mnie by naprawdę, naprawdę i szczerze urwica trafiła na takie coś, a i mój małżonek nie pozostałby obojętnym.

        Uważam, że szkoła ma prawo a nawet obowiązek jakoś rozwiązać problem słodyczy (u nas tego nikt nie robił, czysty żywił szedł, ale jakby ktoś coś próbował, byłabym na tak). Ale przez "jakoś" rozumiem np. informowanie/proszenie rodziców, aby nie dawać słodyczy (czekolada, czipsy, batony) oraz zapewnienie fajnego żarełka w sklepiku / owoców i jogurtu czy mleka w ramach no tego jogurtu i owoców, które w sp były za drobną opłatą w zamian (nie ma u was tego mleka w szkołach?). Nie na miłość bogów rewizje osobiste!!!

        Poza tym, owoce to owoce i może nawet słodkie, ale jednak nie junk food. Nie są też drogie (no sorry ale jabłka nie są drogie, banany i brzoskwinie w Biedronce też nie), żadne to luksusy. Nie wiem po jakie halo tak zabierać i dzielić - kurczę rekonstruują Robina z Sherwood?

        Gdyby chociaż było ustalone, że dzieci przynoszą surowce a jadają wspólnie, to ok, w sumie można chyba - jeśli warunki higieniczne są - ale tak?! Horror szoł jakiś.

        Moja dostawała/brała sobie kanapkę, owoc np. cząstki jabłka czy mandarynki, albo winogrona, oraz orzechy i/albo suszone owoce. Często tych ostatnich brała więcej, częstowała funfelki. Jak zabierała muffiny (domowe, pełnoziarniste i mało słodkie tongue_out ) zamiast kanapek, a czasami owszem, też brała ekstra dla swojej koleżanki, ale nie dla całej klasy, bo niby jak?
        • lady-z-gaga Re: Rozmawiałam z Panią 07.09.12, 20:14
          kitka20061 napisała:

          > A czy Pani wyjaśniła Ci czemu zabiera owoce, bo jak ze słodyczami rozumiem i po
          > pieram (chociaż powinna ustalić to wcześniej z rodzicami), tak zabierania owocó
          > w zrozumieć nie mogę

          To znaczy, że jednak nie rozumiesz smile zabieranie słodyczy i owoców jest z tych samych powodów, wszystko w imię egalitaryzmu smile
          Pani wychowawczyni wciela w życie PRLowski slogan o równych żołądkach.
        • scher Re: Rozmawiałam z Panią 08.09.12, 13:52
          robitussin napisał:

          > > I pani robi tak: rano robi przegląd śniadań.
          > Nieee...
          > Powiedz, że to nieprawda, że się jednak przesłyszałaś.

          Jak widzisz są jeszcze normalni rodzice, którzy z nauczycielem nie walczą, lecz z nim współpracują.

          --
          Ne puero gladium!
          • robitussin Re: Rozmawiałam z Panią 08.09.12, 18:44
            > Jak widzisz są jeszcze normalni rodzice, którzy z nauczycielem nie walczą, lecz
            > z nim współpracują.

            Wyobraź sobie, że ja również współpracuję, nawet bardzo chętnie, ale jedynie z normalnymi.
            Nienormalnych tępię w zarodku. Na szczęście tacy występują w ilościach śladowych.
            Pani nauczycielka z tego wątku z jej dziwnymi zasadami nie miałaby ze mną lekkiego życia.

            --
            R.
        • mama303 Re: Rozmawiałam z Panią 08.09.12, 14:53
          robitussin napisał:

          > Nieee...
          > Powiedz, że to nieprawda, że się jednak przesłyszałaś.
          jeżeli pani nauczycielka przywiązuje do tego dużą wagę to dlaczego nie może egzekwować swych wymagań. U nas też był przeglad śniadań i dobrze.... dzieci same chciały mieć coś zdrowego i nie chciały brac słodyczy....wszystkim wyszło na zdrowie. Rodzice tez byli zadowoleni chociaż poczatkowo odzywały sie głosy oburzenia: jak to? bez batona? niemozliwe !!!! tongue_out
          • robitussin Re: Rozmawiałam z Panią 08.09.12, 18:52
            > jeżeli pani nauczycielka przywiązuje do tego dużą wagę to dlaczego nie może eg
            > zekwować swych wymagań.

            To niech egzekwuje - w stosunku do własnych dzieci i do siebie.
            Już kilka osób tutaj napisało - kimże jest nauczycielka nauczania początkowego, że ma prawo w sposób autorytarny ustalać skład posiłku przygotowanego przez rodziców wg własnych zasad żywieniowych. Toż to jakiś absurd do sześcianu! Ja nie podważam jej kompetencji odnośnie sposobu nauczania i przekazywania wiedzy. Nie bronię jej też przekazywani swojej wiedzy odnośnie żywienia. Ale na tym koniec. Ingerencja w śniadanie dziecka w sensie zaglądania mu do pudełka i zabierania tego, co zdaniem nauczyciela nie powinno się tam znaleźć albo dzielenie między innych, to jest nic innego, jak nadużycie władzy nauczycielskiej. Trzeba mieć naprawdę tupet, żeby się do czegoś takiego posunąć.

            > U nas też był przeglad śniadań i dobrze.... dzieci same
            > chciały mieć coś zdrowego i nie chciały brac słodyczy

            I do tego musiał być przegląd nauczycielski?
            Rodzice sami nie wiedzieli, co mają dać dziecku do szkoły?

            -
            R.
            • mama303 Re: Rozmawiałam z Panią 08.09.12, 21:29
              robitussin napisał:

              > Rodzice sami nie wiedzieli, co mają dać dziecku do szkoły?

              żebyś wiedziała, że jest sporo takich rodziców, co nie mają o tym zielonego pojecia a jak nie dadzą dziecku batona do szkoły to przezyc nie mogą. Tym bardziej się o tym przekonuje gdy czytam ten wątek gdzie walka o baton w szkole zatacza szerokie kręgi tongue_out
              • lady-z-gaga Re: Rozmawiałam z Panią 08.09.12, 21:56
                Tym bardziej
                > się o tym przekonuje gdy czytam ten wątek gdzie walka o baton w szkole zatacza
                > szerokie kręgi tongue_out

                Kazdym swoim postem udowadniasz, że czytanie ze zrozumieniem nie jest Twoją mocna stroną.
                Mimo to, powtórzę - bez wielkiej nadziej, że zrozumiesz - to, co juz Ci parę osób pisało:
                walka jest o to, żeby każde dziecko zjadało w szkole swoje własne II sniadanie, dopóki rodzice wspolnie z wychowawczynią nie uzgodnią, że ma być inaczej.
                • mama303 Re: Rozmawiałam z Panią 08.09.12, 22:09
                  lady-z-gaga napisała:

                  > walka jest o to, żeby każde dziecko zjadało w szkole swoje własne II sniadanie,
                  > dopóki rodzice wspolnie z wychowawczynią nie uzgodnią, że ma być inaczej.

                  Owszem swoej własne sniadanie, tak jak własny zeszyt, podręcznik, przybory do pisania, kredki. nikt jednak nie kwestionuje prawa do ustalenia przez panią jaki to ma być podręcznik czy zeszyt czy kredki czy nawet obuwie w szkole, które uważa za najbardziej odpowiednie.
                  • madzioreck Re: Rozmawiałam z Panią 09.09.12, 00:38
                    nikt jednak nie kwestionuje prawa do ustalenia przez panią jaki
                    > to ma być podręcznik czy zeszyt czy kredki czy nawet obuwie w szkole, które uw
                    > aża za najbardziej odpowiednie.

                    A jakby Ci nauczycielka kwestionowała kolor majtek, w jakie ubierasz dziecko, też byś przyklasnęła, czy jednak byś protestowała? Jak bardzo by musiała Ci wejść na głowę, żebyś uznała, że ktoś kwestionuje Twoją władzę rodzicielską?
                      • robitussin Re: Rozmawiałam z Panią 09.09.12, 15:41
                        mama303 napisała:

                        > madzioreck napisała:
                        >
                        > > A jakby Ci nauczycielka kwestionowała kolor majtek
                        >
                        > A ktos się z takim przypadkiem spotkał? tongue_out

                        Wiesz, ja się nigdy nie spotkałam z przypadkiem takim, jak tutaj opisany, a mimo to okazuje się, że takie idiotyzmy się zdarzają. Więc bądź czujna suspicious


                        --
                        R.
              • robitussin Re: Rozmawiałam z Panią 09.09.12, 15:39
                > żebyś wiedziała, że jest sporo takich rodziców, co nie mają o tym zielonego poj
                > ecia a jak nie dadzą dziecku batona do szkoły to przezyc nie mogą.

                Więc jeśli nauczycielka czuje niedopartą misję szerzenia wiedzy żywieniowej, to niech weźmie takich niedorozwiniętych rodziców na rozmowę i wytłumaczy im, jak powinno wyglądać śniadanie dziecka. Albo niech ustali to ze wszystkimi rodzicami na wywiadówce. Ale na tym koniec i wara jej od pudełek ze śniadaniami. Bo to jest sprawa prywatna każdej z rodzin, co zwykli jadać w czasie posiłków i czy przejmą się zaleceniami nauczycielki czy nie.

                > Tym bardziej
                > się o tym przekonuje gdy czytam ten wątek gdzie walka o baton w szkole zatacza
                > szerokie kręgi tongue_out

                Tyle, że Ty z tego wątku nic nie kapujesz. Bo pisząc, że batoniki w śniadaniu są złe, jednocześnie bronisz idiotki, która te batoniki zabiera i DZIELI MIĘDZY RESZTĘ DZIECI!
                Nie dziw się więc, że sama w tej dyskusji jesteś traktowana niepoważnie.

                --
                R.
                • mama303 Re: Rozmawiałam z Panią 09.09.12, 21:35
                  robitussin napisał:

                  > Więc jeśli nauczycielka czuje niedopartą misję szerzenia wiedzy żywieniowej, to
                  > niech weźmie takich niedorozwiniętych rodziców na rozmowę i wytłumaczy im, jak
                  > powinno wyglądać śniadanie dziecka. Albo niech ustali to ze wszystkimi rodzica
                  > mi na wywiadówce.

                  Widac nauczycielka wybrała inna drogę szerzenia swej misji.

                  > Tyle, że Ty z tego wątku nic nie kapujesz. Bo pisząc, że batoniki w śniadaniu s
                  > ą złe, jednocześnie bronisz idiotki, która te batoniki zabiera i DZIELI MIĘDZY
                  > RESZTĘ DZIECI!
                  > Nie dziw się więc, że sama w tej dyskusji jesteś traktowana niepoważnie.

                  dzieli bo ma nadzieję, że na drugi raz dziecko poprostu nie przyniesie tego nieszczsnego batona bo zrozumie że mu sie to nie opłac kompletnie. Może nie jest taką straszną idiotką, tylko ma opracowany i skuteczny patent
                  Nie czuje się traktowana niepoważnie, sądząc po prowadzeniu ze mna /np. przez Ciebie/ zażartej dyskusji, jest wręcz przeciwnie.
                  • scher Re: Rozmawiałam z Panią 09.09.12, 21:52
                    mama303 napisała:

                    > Nie czuje się traktowana niepoważnie, sądząc po prowadzeniu ze mna /np. przez Ciebie/ zażartej
                    > dyskusji, jest wręcz przeciwnie.

                    big_grin

                    --
                    Ne puero gladium!
                  • robitussin Re: Rozmawiałam z Panią 09.09.12, 22:17
                    > Nie czuje się traktowana niepoważnie, sądząc po prowadzeniu ze mna /np. przez C
                    > iebie/ zażartej dyskusji, jest wręcz przeciwnie.

                    Zatem rozczaruję Cię i dyskusję niniejszym zakończę, bo z zażenowaniem stwierdzam, że jesteś jednak bardziej ograniczona niż pierwotnie przypuszczałam sad

                    --
                    R.
          • memphis90 Re: Rozmawiałam z Panią 10.09.12, 00:33
            A jak pani będzie spod znaku "pij mleko będziesz kaleką" i będzie przykładała do tego dużą wagę? Przestaniesz karmić dziecko nabiałem, bo pani nie pasuje to do swiatopoglądu?
            --
            "Bywasz piekącym jadem trollów na internetowym forum
            Wiwat Polonia Frustrata, wiwat to psychopata
            Jam nieudacznik, grafoman i śmieć" Strachy na lachy
      • madzioreck Re: Rozmawiałam z Panią 08.09.12, 22:47
        > I pani robi tak: rano robi przegląd śniadań.

        OJP...
        Podziwiam, że dałaś radę zachować spokój i nie zadać pani kilku niewygodnych pytań, m.in. co zrobi, jak się okaże, że napasła jakieś dziecko czymś, czego nie może jeść. I jakim w ogóle, qrwa, prawem...
      • lauren6 Re: Rozmawiałam z Panią 10.09.12, 09:35
        Pani chociaż myje ręce przed krojeniem tych owoców? Widzę dwie wersje: albo pani zostawia dziatwę samą na przerwie by umyć ręce, albo zostaje w klasie i kroi te banany brudnymi łapami. Pychotka taki banan z resztkami kredy! Ciekawe co na to sanepid, w końcu pani podaje posiłek to powinny ją zobowiązywać normy czystości.
    • vesper_lynd_1 Nie szkoła tylko zdrowy rozsądek 07.09.12, 17:41

      ..wbrew któremu niektórzy gotowi są postepować i dac sie pokroic, byleby wyszło na ichwink

      Poczytałam trochę twoje wypowiedzi, i jedyne co mi się nasuwa to to, że chocby pani miała mądre pomysły to o ile nie bedą zgadzały sie w twoimi- nie ma mowy, że zostały przyjęte.

      Jest to dość dziecinne, zarozumiałe podejście do zycia i tyle.

      Bo...tak, tak wiem, zdziwisz się- pani nie idzie oto, żeby tobie robic na złośc, odbierać twemu dziecku prawo do wcinania słodkich batonów- idzie o cos więcej.

      Oto, że jeśli ty widzisz u koleżanki wypasione buty a nie masz ich, to- mam nadzieję- potrafisz sobie przetłumaczyć, że nie masz ich bo cię nie stać i sprawa załatwiona.
      Małe dzieci tego nie potrafią, nie potrafią zaracjonalizować sobie przykrości spowodowanej nie posiadania pożądanego przez nich dobra- pojawiaja się płacze, dąsy itp. Nie słuzy to grupie ani pojedynczym dzieciom

      Poza tym- nawet jak szkoła podpisała korzystny kontrakt i otworzyła sklepik z syfem jedzeniowym, nie oznacza to, że pani nie może prowadzic w klasie kampanii na rzecz zdrowego odzywiania. Do sklepiku nie pójdzie ten kto nie ma pieniędzy, jak nie dasz do szkoły chłamu, też nie zje.

      I do wszystkich mądrych inaczej- nie idzie o te absurdy w stylu- " To co, mam nie dawać kanapki z szynką jak mnie stać"? Dawać, kanapka z szynką zdaje się jest zdrowsza niż baton a na pewno nie stanowi obiektu az takiego pożądania, jak baton.winkp
      • majenkir Re: 07.09.12, 17:51
        vesper_lynd_1 napisał(a):
        > Małe dzieci tego nie potrafią, nie potrafią zaracjonalizować sobie przykrości s
        > powodowanej nie posiadania pożądanego przez nich dobra- pojawiaja się płacze, d
        > ąsy itp. Nie słuzy to grupie ani pojedynczym dzieciom


        I to jest wlasnie pora, zeby sie nauczyc, ze zycie nie jest fair, ze nie ma "po rowno".
        Sa bogatsi, ladniejsi, madrzejsi.
        Vesper, komune wyssalas chyba z mlekiem matki wink.
        --
        https://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/re/qd/3acg/EyS38bArbyduwnye7X.jpg
        Charty
        • nanuk24 Re: 07.09.12, 18:35
          A ja jestem zdziwiona, ze teraz nawet i zawartosc kanaika jest wyznacznikiem bogactwabig_grin

          Nie wiem, smiac sie czy plakac.

          --
          This boat that we just built is just fine
          And don't try to tell us it's not
          The sides and the back are divine -
          It's the bottom I guess we forgot...(Shel Silverstein)
      • nessie-jp Zgroza, ZGROZA do kwadratu :/ 07.09.12, 18:04
        Przeczytałam wątek z poczuciem niedowierzania i zgrozy, nie wierząc własnym oczom.

        Wy NAPRAWDĘ popieracie uczenie dzieci złodziejstwa i wymuszania? Naprawdę są osoby, które wierzą, że dzieci, które nie mają batonika, trzeba nauczyć, że robi się tak: zabiera się batonika temu, co ma, a potem się go zjada grupowo? Że jak Zosia, Kasia, Misia i Pysia nie dostają do szkoły bananów, a Marcela ma banana, to trzeba zabrać Marceli, bo tak będzie "sprawiedliwie"? I to jeszcze z błogosławieństwem "pani" i jej nożem krojone?

        Rewelacyjna sprawa. Ta pani minęła się z powołaniem, powinna kształcić przyszłych byznesmenów i plichciarzy...

        Czego na pewno nie nauczy, to spontanicznego dzielenia się z przyjaciółmi. Nauczy za to ukrywania winogron, bananów i musli, bo skonfiskują i zeżrą.

        --
        Uciekła mi sygnaturka w proso...
        • czarnaalineczka Re: Zgroza, ZGROZA do kwadratu :/ 07.09.12, 22:08
          tez opad szczeny zaliczylam
          a juz najbardziej mnie zszokowalo to co ktoras forumka napisala o sprawdzaniu z czym dzieci maja kanapki
          uncertain
          kuzwa jakby mi ktos paluchy wsadzil do kanapki to bym zabila uncertain

          --
          czlowiek czlowiekowi wilkiem, a zombie zombie zombie...
          • wuika Re: Zgroza, ZGROZA do kwadratu :/ 07.09.12, 22:14
            Tam zaraz paluchy. Jednorazowe rękawiczki do inspekcji poprawności zawartości kanapek. Dobre - do jedzenia. Złe - nie jemy. Za dobre - rozdzielamy nożykiem na wszystkich suspicious
            --
            Dlaczego kobiety mają zawsze tak dużo obowiązków? Bo, głupie, śpią w nocy, to im się zbiera.
        • madzioreck Re: Zgroza, ZGROZA do kwadratu :/ 09.09.12, 00:42
          > Wy NAPRAWDĘ popieracie uczenie dzieci złodziejstwa i wymuszania? Naprawdę są os
          > oby, które wierzą, że dzieci, które nie mają batonika, trzeba nauczyć, że robi
          > się tak: zabiera się batonika temu, co ma, a potem się go zjada grupowo? Że jak
          > Zosia, Kasia, Misia i Pysia nie dostają do szkoły bananów, a Marcela ma banana
          > , to trzeba zabrać Marceli, bo tak będzie "sprawiedliwie"?

          Jak widzisz, tak, popierają.
          Przestaną popierać, jak za 15 lat wychowankowie pani nauczycielki przyjdą pod dom jednej z drugą, i postanowią dokonać podziału jej mienia, bo to niesprawiedliwe, że ktoś ma wypaśny dom z ogrodem i 2 fury, a oni mieszkanko w bloku na kredyt i skrzypiący rower...
      • sarling Re: Nie szkoła tylko zdrowy rozsądek 07.09.12, 18:50

        vesper_lynd_1 napisał(a):

        >

        >
        > Poczytałam trochę twoje wypowiedzi, i jedyne co mi się nasuwa to to, że chocby
        > pani miała mądre pomysły to o ile nie bedą zgadzały sie w twoimi- nie ma mowy,
        > że zostały przyjęte.

        O, a gdzie to przeczytałaś big_grin
        Napisałam na przyklad, że nie dyskutuję z pomysłami, o których wcześniej poinformowano - typu: strój gimnastyczny, zwyczaj przynoszenia 1 zabawki tylko w piątki itd.
        Nie dyskutuję z decyzjami pani odnośnie zajmowania się dziećmi w klasie, nawet tymi, które nie podobają się dziecku (np. że kiedy za karę ma siąść daleko, to nie może w tym czasie rysować itd.).
        Nie zgadzam się z tym, że dziecko ponosi konsekwencje tego, że rodzic nieświadomie robi coś niezgodnie z pani ideą i nie zgadzam się z tym, że pani rządzi i dzieli w zakresie własności dziecka.

        Co w tym zarozumiałego i dziecinnego?
        --
        Nie bądź LEMINGIEM
        Zostań REBELYANTEM
    • nanuk24 Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 07.09.12, 18:21
      zachowanie nauczycielki mnie zbilo z nog, myslalam, ze nic glupszego stac sie nie moze, ale sie zdziwilam po przeczytaniu waszych odpowiedzi. Nie widziec nic zlego w konfiskowaniu jedzenia dziecku podane przez matke mnie porazilo. i jeszcze porownywanie do noza/ telefonu, etc.

      Moja szkola prowadzi kampanie zdrowego odzywiania i do szkoly przynosic mozna swieze warzywa, swieze owoce, ser zolty, a na lunch zdrowe kanapki, zadnego smieciowego jedzenia typu gazowane napoje, hamburgery, chipsy, paluszki etc i my rodzice zostalismy poinformowani o tym na pismie.
      Jezeli sie zdarzy, ze jakies dziecko przyniesie posilek niezgodny z regulaminem nie ma zadnego zabierania, zadnego zawstydzania ucznia. dziecko zjada, co dostalo, a rodzice sa ponownie informowani na pismie o regulaminie szkoly, bo to jest - na litosc - sprawa miedzy rodzicami i szkola, a nie uczniem i nauczycielka.

      --
      This boat that we just built is just fine
      And don't try to tell us it's not
      The sides and the back are divine -
      It's the bottom I guess we forgot...(Shel Silverstein)
      • verdana Trochę OT, czyli samo zdrowie 07.09.12, 20:33
        Moja nauczycielka, lat wstyd się przyznać, niemal 50 temu, wprowadziła w klasie "zdrowe II śniadania". Kazdego dnia dzieci miały obowiazek przynieść do szkoły konkretny owoc czy warzywo i zjeść je na przewie. Pamietam,z e były to jabłka , marchewwki, gotowany burak - reszta ginie w niepamięcie.
        Efekt łatwy do przewidzenia - całe lata nie brałam marchewki, a już szczególnie gotowanych buraków do ust. Ostatnio spotkałam kilku kolwegów - oni buraków nie jedzą do dziś. I tak pani, chcąc dobrze, oduczyła 30-ro dzieciaków od jedzenia warzywsmile
        --
        zpopk.blox.pl
        • mama303 Re: Trochę OT, czyli samo zdrowie 08.09.12, 09:04
          verdana napisała:

          > Moja nauczycielka, lat wstyd się przyznać, niemal 50 temu, wprowadziła w klasie
          > "zdrowe II śniadania". Kazdego dnia dzieci miały obowiazek przynieść do szkoły
          > konkretny owoc czy warzywo i zjeść je na przewie. Pamietam,z e były to jabłka
          > , marchewwki, gotowany burak - reszta ginie w niepamięcie.
          > Efekt łatwy do przewidzenia - całe lata nie brałam marchewki, a już szczególnie
          > gotowanych buraków do ust. Ostatnio spotkałam kilku kolwegów - oni buraków nie
          > jedzą do dziś. I tak pani, chcąc dobrze, oduczyła 30-ro dzieciaków od jedzenia
          > warzywsmile

          A moje dziecko akurat nauczyło się jeść rózne owoce i warzywa dzięki akcji nauczycielki w szkole. Wychwalała "pod niebiosa" jak ktos przyniósł owoc, warzywo. Na nastepny dzień inne dzieci tez chciały byc chwalone smile