naomi19
07.09.12, 09:18
Wczoraj pierwsze zebranie, panie informują, że już zakupiły książki (jakie książki?), że dzieci już w nich pracują (?!), i że prosimy o uiszczenie kwoty 70zł. To nawet nie książka, a badziewne kartki, takie jak zeszyty czterolatka w hipermarkecie za kilka złotych. One już zakupiły, ale pani dyrektor poprosiła, a by dziś rodzice podpisali zgodę na zakup takich książeczek za rok (!). W domu sprawdziłam cenę tego zeszytu, kosztuje kilkanaście złotych taniej w wolnej sprzedaży. A musiałam zapłacić pani, choć ona kupując ilości hurtowe powinna mieć jakieś zniżki. Tę zgodę na zakup w przyszłym roku podpisałam, ale pójdę i poproszę o skreślenie, na następnej wywiadówce namówię rodziców na zakup we własnym zakresie, w korzystniejszej cenie. Poproszę, aby panie dały na pierwszej wywiadówce tytuł, a my się zaopatrzymy lub- jeśli ktoś chce zakupić drożej- zakupi u nich. Jestem wk.wiona, bo nie lubię jak ktoś mnie robi w balona.