8norka6
11.09.12, 13:47
Bardziej doświadczone koleżanki, proszę o radę.
Ok kilku dni jestem narzeczoną. Chłopaka kocham, jest nam razem fantastycznie. Znamy się pięć lat, razem jesteśmy dwa, mieszkamy wspólnie od półtora roku, oboje pracujemy. Przyszedł czas, żeby ustalić datę ślubu, a mnie dopadają wątpliwości, czy wchodzić do tej rodziny. Jakkolwiek wyrachowanie by to nie zabrzmiało, zastanawiam się, czy facet z taką rodziną jest dobrym kandydatem na partnera na całe życie. Kocham go, chcę być z nim, ale od tej rodziny wolałabym trzymać się z daleka, a tak się nie da. Ojciec zmarł nagle, kiedy narzeczony miał 9 lat. W domu zawsze było biednie. Matka lekko po pięćdziesiatce, pracuje, mieszka w pobliskim mieście, często dzwoni do narzeczonego, ale nie po to, żeby dowiedzieć się, co u niego. Prosi o rady i pomoc dla jego rodzeństwa. Traktuje go jak koło ratunkowe na swoje problemy, nie interesuje się, jak narzeczony sobie radzi, nie stanowi żadnego wsparcia dla niego. Brat starszy jest alkoholikiem, narkotyki też nie są mu obce, pracuje na czarno albo w ogóle, mieszka u matki albo wynajmuje albo u kolegów. Wiecznie nie ma pieniędzy, przychodzi po prośbie do matki, a ta robi awantury, ale koniec końców daje, płaci jego zaległe mandaty, teraz opłaca prawo jazdy, chociaż kobieta nie zarabia wiele, ale ciągle ma nadzieje, że syn się zmieni. Facet zostawił dziewczynę z maleńkim dzieckiem, które teraz ma 3 lata, nie płaci alimentów, nie przychodzi. Dziewczyna stara się, ale dziecko co chwilę chore, więc ma trudności z utrzymaniem pracy na dłużej. Narzeczony pomaga jej finansowo, bo ona nie ma nikogo, jest z domu dziecka. Nawet ich matka nie chce mieć z nią nic wspólnego, bo uważa, że wrobiła syna w dziecko, a teraz go gnębi komornikiem i prokuratorem. Narzeczony próbował namówić brata na odwyk, terapie, ale on nie widzi u siebie problemu. Od kilku miesięcy są w konflikcie, bo brat się wkurza, że narzeczony pomaga jego eks, a narzeczony się wkurza, że brat ma swoje dziecko gdzieś. Siostra jedna odcięła się od rodziny. Wyjechała na drugi koniec kraju i dzwoni do matki kilka razy w roku, to wszystko. Z narzeczonym mają kontakt telefoniczny, ostatnie dwa lata pomagał jej finansowo, żeby skończyła dziennie studia, teraz wybiera się za granicę. Ja jej nigdy nie widziałam. Druga siostra lat 21, ma dziecko 2-letnie, które sama wychowuje. Niedawno przeprowadziła się od matki do kolejnego faceta, a raczej do jego rodziców, bo tam wszyscy mieszkają. Całe towarzystwo nie stroni od papierosów i alkoholu, pracują dorywczo. Siostra jest na utrzymaniu matki, tego faceta i oczywiście mój narzeczony pomaga jej finansowo. Nie jest to zbyt miła osóbka, postawa roszczeniowa i tak dalej, nie myśli o swojej przyszłości, chciałaby coś zmienić, ale nic w tym kierunku nie robi.
Boję się, że problemy rodziny narzeczonego uprzykrzą nam życie, spowodują konflikty między nami. Zerwanie kontaktu nie wchodzi w grę, bo mieszkamy w miarę blisko. Przeprowadzki nie planujemy, tu nam dobrze, a narzeczony nie chce zostawić rodziny bez pomocy. Czy jest jakiś sposób, żeby jego rodzinka nie rozwaliła nam w przyszłości życia? Co ja mogę zrobić?
Żyjemy teraz zwyczajnie, problemy rodziny nie zaprzątają głowy narzeczonego codziennie, ale są stałym elementem życia. Ja czegoś takiego nie znam, w mojej rodzinie takich problemów nie ma, więc nie wiem zupełnie jak się zachowywać i co z tego wyniknie.