Albo w domu, albo w pracy czyli o odmawianiu

15.09.12, 11:02
Po powrocie z macierzyńskiego ustaliłam sama sobie dość twardą zasadę: oddzieliłam grubą kreską dom od pracy. Kiedy jestem w pracy, pracują. Nie dzwonię o domu. Gdyby się coś stało, to przecież zadzwonią. Kiedy jestem w domu, nie myślę o pracy i nie życzę sobie zawracania gitary.

Wczoraj rozwalił się intranet i nie mogłam przez to załatwić jednej rzeczy. Szef „sąsiedniego” działu poprosił mnie bym się zalogowała dziś z domu (mam wolne) i spróbowała do zrobić. Odmówiłam grzecznie, ale bardzo stanowczo, podkreślając, że w czasie wolnym nie pracuję. Zaproponowałam, że wyślę mu instrukcję jak to zrobić i sam to zrobi. W końcu poprosił inną dziewczynę, którą praca średnio raz na miesiąc doprowadza do łez (bo nie potrafi nikomu odmawiać). Potem podczas zebrania okazało się, że od października to mój przyszły szef. Bosko. I znów będę musiała poskromić kolejną bestię (wszystkie poprzednie chodzą jak w zegarku i nie próbują wchodzić mi na głowę).

Czy logowałybyście się z domu w czasie WOLNYM by załatwic jakąś sprawę w pracy (nie dlatego, że zawaliłyście ją z własnej winy)?
    • zona_mi Re: Albo w domu, albo w pracy czyli o odmawianiu 15.09.12, 11:06
      > Czy logowałybyście się z domu w czasie WOLNYM by załatwic jakąś sprawę w pracy

      Tak, ale jestem do pewnego stopnia wyrozumiała dla mojego szefa, z wzajemnością.
    • hanka20074 Re: Albo w domu, albo w pracy czyli o odmawianiu 15.09.12, 11:09
      Czasem mi się zdarzyło dokończyć coś w godzinach wolnych od pracy. Zdarzyło sie to na szczęście ze dwa razy.
      • sueellen Re: Albo w domu, albo w pracy czyli o odmawianiu 15.09.12, 11:17
        Mnie sie dawniej zdarzało dośc często. Od blisko trzech lat mi się nie zdarza. Efekt jest taki, że jestem o wiele bardziej zrelaksowana, praca mnie nie stresuje i pracuję efektywniej.

        Na marginesie, nie migam się od pracy, ciągnę dodatkowe dwa projekty poza swoimi obowiązkami (nikt z mojego działu nie ma takiego obłożenia). Zawsze rano rozpisuję sobie plan dnia z podziałem na godziny i jeśli ktoś mi z czymś wyskoczy, staram się to gdzieś rozsądnie wcisnąć, zrewidować priorytety, ale jak się nie da to się nie da i po prostu mówię nie. Nie rozciagam czasu zostając po godzinach.
      • panirogalik Re: Albo w domu, albo w pracy czyli o odmawianiu 15.09.12, 11:53
        Takich oficjalnych, służbowych zadań nie wykonuję po pracy bo i tak nikt tego nie docenia a tylko oczekują więcej. Natomiast dla osób z którymi dobrze mi się współpracuje, są sprawdzone, na które ja też mogę liczyć w razie czego to owszem, kiedyś nawet wyjechałam na dwa dni żeby coś załatwić.
    • nutka07 Re: Albo w domu, albo w pracy czyli o odmawianiu 15.09.12, 11:15
      Wszystko zalezaloby od pracy, jakby mi sie tam pracowalo, ile to zadanie mialoby zajac czasu, od codziennych kontaktow.
      Raczej nie odmowilabym dla samej zasady.
    • anorektycznazdzira Re: Albo w domu, albo w pracy czyli o odmawianiu 15.09.12, 11:18
      Moja praca jest bardzo specyficzna i nieraz pracuję w domu mimo, ze byłam w pracy.
      Tylko, że u mnie jest coś w rodzaju własnego biznesu na państwowej posadzie, więc nikt mi nie kazał. Chcę mieć dużo kasy- zapitalam, nie chcę- nie muszę i nie mam, proste.
    • atowlasnieja Re: Albo w domu, albo w pracy czyli o odmawianiu 15.09.12, 11:23
      tobie się udało szefom uzmysłowić rozdział pracy od domu O_o
      Jestem pod ogromnym wrażeniem. Zazwyczaj słyszę o tym, że pracodawca wymusza nieistnienie domu w czasie pracy i zadania domowe w czasie wolnym.
      • best_bej Re: Albo w domu, albo w pracy czyli o odmawianiu 15.09.12, 11:28
        Gdyby to był mój bezpośredni przełożony- pewnie zrobiłabym zaznaczając że mam właśnie taka a taka zasadę i proszę żeby na przyszłość mnie tym nie obciążał. To w sferze fantazji...a tak naprawdę potrafią do mnie zadzwonić o 23 albo 7 rano bo coś tam coś tamsmile))
    • princess_yo_yo Re: Albo w domu, albo w pracy czyli o odmawianiu 15.09.12, 11:25
      tak, w pracy zalatwiam prywatne sprawy (wlacznie z organizacja przeprowadzki ostatnio) wiec sprawiedliwym jest ze w domu zalatwiam sprawy pracowe jak jest taka potrzeba.
    • lauren6 Re: Albo w domu, albo w pracy czyli o odmawianiu 15.09.12, 11:43
      Moim zdaniem nie da się idealnie zrobić podziału dom praca. W końcu nadejdzie taki dzień, że poprosi się szefa o przysługę, bo np. dziecko ma imprezę w przedszkolu o 15 i rodzic chciałby wyjść wcześniej (a innego to odpracować), dziecko zachoruje i trzeba iść na L4 itd.

      Wracając do pytania: czasami biorę pracę do domu, jak czegoś nie zdążyłam zrobić. W Twoim przypadku też bym pewnie pomogła, jakby to była jakaś drobna rzecz, nie wymagająca kilku godzin pracy. Czemu? Lubię i szanuję moją pracę, a na moje miejsce jest wiele osób, które obciążenia w postaci dzieci nie mają.
      • sueellen Re: Albo w domu, albo w pracy czyli o odmawianiu 15.09.12, 12:11
        To nie są żadne przysługi. Każdy pracownik ma prawo do urlopu i L4 jeśli jest taka potrzeba.
        O takich rzeczach jak przedstawienie w przedszkolu wiadomo wcześniej i mozna sobie zaplanować wolne. Mamy taką jedną gwiazdę, ktora miała wycieczkę z występami dziecka i chciała jechac, a powiadomila dział o tym 3 dni przed! Miałam już zaklepany na ten dzień urlop (od pół roku!) a ona mi wyjeżdża z tekstem czy mogę przyjsć do pracy albo zalogowac się i zrobić coś zdalnie (zalogować się podczas wakacji w Hiszpanii - jaaasne, bo na wakacje latam ze słuzbowym lapkiem). Takie pomysły u mnie w ogóle nie przechodzą. Co innego gdyby ktoś miał wypadek (tfu!) i trafił do szpitala, albo zdarzyła się inna sytuacja awaryjna, ale jesli nie ma dramatu i firma się nie rozpada, nie widze powodu aby w swoim wolnym czasie pracować.

        A sprawy prywatne w pracy też załatwiam (w czasie lunchu - mam godzinną przerwę). I wtedy też nie zgadzam się np na zebrania (bo mam przerwę). Na koniec okazuje się, że moja metoda jest skuteczna. Wszystko jakoś się załatwia, a ludzie nie mają pretensji, że zabiera się im wolny czas.
    • havana28 Re: Albo w domu, albo w pracy czyli o odmawianiu 15.09.12, 11:43
      Tak, jeśli nie oznaczałoby to kilku bitych godzin pracy to zalogowałabym się i zrobiła. Takie ustępstwa pod adresem firmy i szefa dają mi niezłą pozycję w negocjacji kiedy to ja musze np wyjść z pracy wcześniej aby coś załatwić. Nigdy nie wiadomo kiedy możemy my potrzebować jakiegoś ustępstwa ze strony firmy. Nie widzę powodu by być takim ultra sztywnym w ustaleniach chyba ze się nienawidzi własnej pracy, a i wtedy to raczej polecałabym jej zmianę niż dalsze usztywnianie zasad.
    • inguszetia_2006 Re: Albo w domu, albo w pracy czyli o odmawianiu 15.09.12, 11:54
      Witam,
      Nie, nie loguję się, nie logowałam, i nie będę logować. Intranet popsuty...ups, jak mi przykro.
      Ale za to gości miewam do oprowadzenia po mieście, taka spychologia stosowana, na zasadzie, wszyscy są chorzy i ten tego, padło na ciebie. I robię to, bo lubię ludzi. Po prostu, lubię poznawać ludzi. Biorę córkę i latamy po Warszawie, ona kaleczy angielski i dostaje prezenty. A ja opowiadam o bohaterskim mieście, które zostało zburzone do cna i oto teraz takie cudo jest. Taki mam patent. Szczęki zbierają z podłogi(taką mam soczystą, patriotyczną narrację;-P), potem idziemy do domu na obiad, który gotuje mój mąż i przez chwilę rodziną prawie jesteśmy. Potem dostaję od nich zaproszenie, np. do Kazachstanu, bo chcą mi swój dom pokazać i obiecują, że mi dobrego mięsa nagotują i spróbuję jakiejś tam tłustej golony, która jest pycha. No, to tak. Ale żadnego logowania, cholera jasna!
      Pzdr.
      Ing
    • robitussin Re: Albo w domu, albo w pracy czyli o odmawianiu 15.09.12, 11:55
      > Czy logowałybyście się z domu w czasie WOLNYM by załatwic jakąś sprawę w pracy
      > (nie dlatego, że zawaliłyście ją z własnej winy)?

      Myślę, że jeśli nie stanowiłoby to dla mnie problemu w sensie takim, że musiałabym przerwać jakąś swoją ważną robotę albo diametralnie zmienić plany, to owszem, zrobiłabym to. Oczywiście bez przesady, więc przy trzeciej takiej lub podobnej prośbie odmówiłabym, bo czułabym się wykorzystywana.
      Różne są sytuacje i jeśli sprawy są naprawdę palące, to zawracamy sobie niekiedy dupę także podczas urlopów. Na szczęście nikt tego nie nadużywa w sposób bezczelny.
    • mruwa9 Re: Albo w domu, albo w pracy czyli o odmawianiu 15.09.12, 12:02
      akurat moja praca jest na tyle specyficzna, ze nie da sie jej przynosic do domu tongue_out , ale pewne rzeczy zdarza mi sie robic. Na pewno naturalne- doksztalcanie sie (niezbedne w tej dzialce) i nauka, czytanie literatury fachowej, itd. Na to zwykle nie ma czasu w godzinach pracy, a ja po prostu to lubie. A w sytuacji podobnej do twojej- trzeba byc czlowiekiem i wykazac troche dobrej woli. W wyjatkowej sytuacji ,jak u ciebie, zgodzilabym sie i zrobila to, o co szef poprosi, bo sprawne funkcjonowanie firmy lezy we wspolnym interesie wszystkich jej pracownikow. Ale gdyby to mialoby sie stac regula, powiedzialabym "stop". I skrupulatnie rozliczyla czas spedzony na pracy w domu jako platne nadgodziny.
    • kobieta_z_polnocy Re: Albo w domu, albo w pracy czyli o odmawianiu 15.09.12, 12:06
      Tak, zdarza mi się coś służbowego zrobić z domu. Nie jest to na szczęście nic zajmującego pół dnia ani rozwalającego wszystkie plany. Zazwyczaj są to jakieś wyjątkowe sprawy, a mnie akurat nie ma w biurze.
      Trochę nie rozumiem takiego odmawiania dla samej zasady. Przecież w czasie pracy też się czasem załatwia jakieś prywatne sprawy, choćby umówienie się na wizytę lekarską czy telefon do urzędu w godzinach otwarcia.
      No chyba że w grę wchodziło dobrych kilka godzin wyrwanych z twojego życia prywatnego, wtedy doskonale rozumiem.
      • sueellen Re: Albo w domu, albo w pracy czyli o odmawianiu 15.09.12, 12:15
        Przecież w czasie prac
        > y też się czasem załatwia jakieś prywatne sprawy, choćby umówienie się na wizyt
        > ę lekarską czy telefon do urzędu w godzinach otwarcia.

        I takie sprawy oczywiście załatwiam. W przerwie na lunch.
    • kosher_ninja Re: Albo w domu, albo w pracy czyli o odmawianiu 15.09.12, 12:23
      A w takiej leniwej, roszczeniowej i korzystającej z wszelkich przywilejów mundurówce nie ma czegoś takiego jak rozdział pracy i domu. Jest rozkaz. I jak jest rozkaz, że trzeba się urwać z urlopu i przyjechać 500 km z dnia na dzień do roboty, to nie ma, że wakacje, urlop, wczasy wykupione, tylko trzeba jechać. Nie ma czegoś takiego, jak niedziałający telefon służbowy. Nie ma czegoś takiego, jak wolne soboty i niedziele - są wieczne nadgodziny, oczywiście niepłatne, tylko do odbioru (i czasem ktoś ma do odbioru 200-300 nadgodzin i nie ma kiedy tego odebrać). A za taki tekst do przełożonego, jaki ty strzeliłaś, to ten leniwy i roszczeniowy mundurowy szybko mógłby mieć postępowanie dyscyplinarne. Ach, to słodkie lenistwo. I roszczeniowość. I przywileje. Mundurowi najbardziej lubią przywilej "jedziesz na 3 miesiące 600 km od domu i w dupie mam, że ci się dziecko urodziło". A w takiej "Polityce" autor tekstu o mundurowych jeszcze się pluł, że "mundurowi nadal będą mieli płacone za czas szkoleń!!"
    • 3onbingo Re: Albo w domu, albo w pracy czyli o odmawianiu 15.09.12, 12:29
      Czasami zdarza mi się brać pracę do domu nie z mojej winy ale wypracowałam sobie sposób żeby nie czuć się wykorzystywana - Szefie, zrobienie tego zajmie mi 1, 2, 3 godziny (tu wstawiam rzeczywisty czas wykonania zadania+50-100% rekompensaty za koniecznośc pracy w czasie wolnym) więc jutro (pojutrze, w poniedziałek) wychodzę o 13-te (14, 15-tej czy ile tam godzin mam do odebrania). Oczywiście wszystko mejlem żeby nie było, ze zapomniał na co się zgodził. I poki co wszystko działa super. Tez nie rozumiem ustawiania sztywnych zasad.
    • sumire Re: Albo w domu, albo w pracy czyli o odmawianiu 15.09.12, 12:29
      zależy. jeśli chodzi o gaszenie jakichś nagłych pożarów, to oczywiście gaszę i nie mam z tym problemu. czasami rzeczywiście trzeba pomóc.
      staram się jednak trzymać pracę na dystans po godzinach smile nauczona doświadczeniami z poprzedniej firmy, gdzie zdarzało się, że w ciągu jednego tylko dnia urlopu dzwoniono do mnie z biura 14 razy, a po nocy czekałam na służbowe maile.
      • naturella Re: Albo w domu, albo w pracy czyli o odmawianiu 15.09.12, 12:52
        To jeszcze ja, leniwy, niedoksztalcony urzedas, którego pensja płacona z podatków uczciwie pracujących jest przeznaczona, jak wiadomo na ławki, herbatki i ploty nad katalogiem Avonu. Od trzech lat regularnie mam telefony po godzinach, i owszem, loguje sie i pracuje z domu. Zdarza mi sie wychodzić po 8 godzinach, ale wymaga to zasuwu takiego, ze nie mam czasu zjeść inaczej niz przy biurku, a czasu na osławiona kawke zwyczajnie brak. Częściej jednak zostaje po godzinach, i to nie z własnej winy, ze sie nie wyrobilam, tylko w mojej pracy nie sposób przewidzieć, co sie wydarzy i o której. Wychodzę pózniej, a czasem juz w drodze mam telefony, ze kiedy będę pod kompem, bo sie dzieje i trzeba działać. Spóźniania nie ma. Odbioru godzin tez nie, bo po prostu nie ma kiedy. Wczoraj wróciłam do domu po 12 godzinach od wyjścia, a moja koleżanka pracowała do 19.30. Pewnie, ze w korpo bywa gorzej (tez pracowałam) ale wkurza mnie wszechobecny trend do wrzucania pracownikow urzędów do jednego wora sad
        • wioskowy_glupek Re: Albo w domu, albo w pracy czyli o odmawianiu 15.09.12, 13:53
          Tak specyfikę pracy mam taką że 12 godzin jestem w pracy kolejny dzień w domu i wówczas też wykonuję pracę na komputerze, albo chodzę do pracy żeby coś wysłać. Niestety na moje miejsce jest wielu chętnych więc odmówić nie mogę, w dodatku jestem na prowizji więc jak czegoś nie dopilnuję to nie sprzedam.
        • agni71 Re: Albo w domu, albo w pracy czyli o odmawianiu 15.09.12, 16:40
          naturella napisała:

          Od trzech lat regularnie mam telefony po godzinach, i
          > owszem, loguje sie i pracuje z domu. Zdarza mi sie wychodzić po 8 godzinach, al
          > e wymaga to zasuwu takiego, ze nie mam czasu zjeść inaczej niz przy biurku, a c
          > zasu na osławiona kawke zwyczajnie brak.

          Najwyrażniej albo pracujesz nieefektywnie albo, co wydaje mi sie bardziej prawdopodobne, jest zatrudnionych za mało osób.

          Częściej jednak zostaje po godzinach,
          > i to nie z własnej winy, ze sie nie wyrobilam, tylko w mojej pracy nie sposób p
          > rzewidzieć, co sie wydarzy i o której. Wychodzę pózniej, a czasem juz w drodze
          > mam telefony, ze kiedy będę pod kompem, bo sie dzieje i trzeba działać.

          Jak wyżej - zapewne pomogłoby zatrudnienie kolejnej osoby. Ale po co? Skoro ty sie nie skarżysz?


          Spóźnia
          > nia nie ma. Odbioru godzin tez nie, bo po prostu nie ma kiedy. Wczoraj wróciłam
          > do domu po 12 godzinach od wyjścia, a moja koleżanka pracowała do 19.30.

          Dajecie sobie parcodawcy wejśc na łeb, to i macie.


          • robitussin Re: Albo w domu, albo w pracy czyli o odmawianiu 15.09.12, 19:10
            > Jak wyżej - zapewne pomogłoby zatrudnienie kolejnej osoby. Ale po co? Skoro ty
            > sie nie skarżysz?

            Pewnie, że pomogłoby, ale teraz raczej tnie się koszty zwalniając ludzi.
            Kierunek przeciwny nie jest trendy uncertain

            > Dajecie sobie parcodawcy wejśc na łeb, to i macie.

            Jasne, można sobie nie dać i tym samym otworzyć pracodawcy furtkę do wymiany załogi na taką, która będzie sobie dawała wchodzić. A czekających i przebierających nogami są tłumy. Żeby móc stawiać swoje warunki trzeba też spełniać warunki pracodawcy - doświadczenie, wiedza, specjalizacja, kompetencje - to pozwala dyktować reguły gry. A i tak znane jest powiedzenie, że nie ma ludzi niezastąpionych i niestety jest to prawda.
            • naturella Re: Albo w domu, albo w pracy czyli o odmawianiu 15.09.12, 21:54
              Akurat nieefektywnosc to ostatnia rzecz, która można mi zarzucić - jestem niemal doskonale zorganizowanym robotem, zadanie za zadaniem, bez błędów, bez wtop, nie zdarza mi sie o czymkolwiek zapomnieć, no i myśle sobie, ze mało jest osób ode mnie szybszych. Czytam 300 stron na godzinę, pisze nieco wolniejwink ale tez szybko. Tyle, ze specyfika pracy właśnie taka - jestem tym ostatnim ogniwem długiego łańcucha, spajajacego to, co wytworza inni.

              Co do przeciwstawiania sie - jasne, ale nie jestem w tym momencie gotowa (z rożnych powodów) na szukanie nowej pracy. Podobnie pracuje cały nasz zespol, i nie jest to wymysł mojego szefa, tylko po prostu konieczność w tym rodzaju pracy, jak sie okazuje niestety. Tylko ustawa o służbie cywilnej i przepisy dot pracy w urzędach nie nadążają za zmieniającą sie rzeczywistością.
              --
              --------------
              https://fotoforum.gazeta.pl/photo/0/dd/qh/ddmo/KLwAqaMVGEwOdGbaIX.jpg
          • bezpocztyonline Re: Albo w domu, albo w pracy czyli o odmawianiu 16.09.12, 09:39
            agni71 napisała:

            > Najwyrażniej albo pracujesz nieefektywnie albo, co wydaje mi sie bardziej prawd
            > opodobne, jest zatrudnionych za mało osób.

            > Jak wyżej - zapewne pomogłoby zatrudnienie kolejnej osoby. Ale po co? Skoro ty
            > sie nie skarżysz?

            Nie wiem, jak to jest w urzędach od strony pracowniczej, ale kiedyś miałam podobną sytuację w firmie. Skarżenie się nic nie dawało, bo niewolnikowi można pozwolić sobie "popłakać" byle by zasuwał dalej, dopóki może. Oszczędniej płacić jedną pensję niż dwie lub trzy.

            Zanim odeszłam nie byłam w stanie doprosić się zatrudnienia choćby jednej osoby dodatkowo choćby na pół etatu. Po moim odejściu do przejęcia moich obowiązków zatrudniono dwie na pełny etat i jedną na pół etatu i żadna z tych osób nie uskarżała się na nudy w czasie pracy.

            Co do urzędów jako takich (z pewnymi wyjątkami): od kilku lat zauważam, że sprawy w urzędach znacznie szybciej i sprawniej się załatwia, urzędnik potrafi pomóc, doradzić, ba, urzędnik potrafi sam z siebie nawet zadzwonić do petenta! Luksus, jakiego drzewiej nie bywało. Z tego jednak wniosek, że taki urzędnik faktycznie zasuwa, jak w prywatnej firmie przy obsłudze klienta.
    • biotka Re: Albo w domu, albo w pracy czyli o odmawianiu 15.09.12, 14:20
      Zdaje się, że raz mi się zdarzyło.
      Mój szef twierdzi, że jak ktoś zabiera pracę do domu to znaczy, że źle pracuje, bo powinien zdążyć w godzinach pracy ze wszystkim. Z przyjemnością podzielam jego zdanie.
      • havana28 Re: Albo w domu, albo w pracy czyli o odmawianiu 15.09.12, 14:41
        Mój szef twierdzi, że jak ktoś zabiera pracę do domu to znaczy, że źle pracuje,
        > bo powinien zdążyć w godzinach pracy ze wszystkim. Z przyjemnością podzielam j
        > ego zdanie.

        Świat jest taki zerojedynkowy tylko w miejscach pracy gdzie od lat robi sie to samo z taką samą 'prędkościa". W bardziej dynamicznym srodowisku, gdzie czesto zzmienia sie zakres obowiazkow na danym stanowisku, albo powstaja stanowiska jakich wczesniej nie bylo, "niezdażanie' z pracą czesto nie oznacza wcale zlej pracy tylko nieadekwatnego oszacowania czasowego rzeczy do zrobienia.
        • sueellen Re: Albo w domu, albo w pracy czyli o odmawianiu 15.09.12, 14:50
          Dlatego ważne jest zaplanowanie dnia z uwzględnieniem priorytetów i umiejetne odmawianie wykonywania odrywających od pracy róznych bzdur. Stosuję z powodzeniem, wyniki mam bardzo dobre. Tracą ci, którzy odmawiać nie potrafią i biora na siebie 5 nagłych głupot, a potem z zacisniętymi zębami siedzą po godzinach by skończyć pracę właściwą. U mnie jest odwrotnie. Jak mam czas to zrobię coś ekstra (i robię), a jak nie to po prostu odmawiam.

          Wczorajszą prośbę bym się specjalnie zalogowała w dniu wolnym (podczas gdy on sam mógłby to zrobić - dziś pracuje) uważam za bezczelność.
          • havana28 Re: Albo w domu, albo w pracy czyli o odmawianiu 15.09.12, 14:59
            Suellen, ale skoro sam mógł to zrobić (w znaczeniu wchodzi to zakres jego obowiązków) to wogole nie podlega żadnej dyskusji, że to czysta bezczelność. Większość z nas wypowiada się raczej o rzeczach, których nie wykona za nas szef, bo szef nie jest od wykonywania pracy pracowników.
            • sueellen Re: Albo w domu, albo w pracy czyli o odmawianiu 15.09.12, 17:13
              Chodzi o odświeżenie raportów, które potem są wykorzystywane przez cały tydzień przez wszystkich (włacznie z szefostwem). Zawsze robimy to w piątkowe popołudnia, ale tym razem nie było takiej możliwości. Szefostwo w weekend akurat pracuje - nie widze powodu dla ktorego nie mieliby na chwilę zejść z tronu i kliknąć parę przycisków. Ostatecznie mozna to zrobić w poniedziałek z samego rana (choć liczby mogą się nieco nie zgadzac bo tydzien w naszym systemie zaczyna się w niedzielę) i też nie będzie pożaru, ale on wymyślił bym ja się z domu zalogowała i to zrobiła.
              • kobieta_z_polnocy Re: Albo w domu, albo w pracy czyli o odmawianiu 15.09.12, 18:36
                Moze nie wie jak? wink
                • sueellen Re: Albo w domu, albo w pracy czyli o odmawianiu 15.09.12, 18:50
                  No więc właśnie zaproponowałam mu, że wyślę mu instrukcję. Została napisana na wypadek gdyby się zdarzyło, że nie ma tego co wie smile
      • robitussin Re: Albo w domu, albo w pracy czyli o odmawianiu 15.09.12, 19:00
        biotka napisała:

        > Zdaje się, że raz mi się zdarzyło.
        > Mój szef twierdzi, że jak ktoś zabiera pracę do domu to znaczy, że źle pracuje,
        > bo powinien zdążyć w godzinach pracy ze wszystkim.

        Nie wszyscy pracują w systemie "od-do". Sporo ludzi działa w systemie zadaniowym, a wtedy bywa, że siedzi się tak długo, aż się zrobi, bo klient nie lubi czekać.
        • circa.about Re: Albo w domu, albo w pracy czyli o odmawianiu 15.09.12, 19:57
          Ja niestety pracuję mailowo i telefonicznie z ludźmi na całym świecie, tak więc zdarza mi się odpowiadać na maile w różnych dziwnych porach, albo odbierać telefony z drugiego końca świata o godzinie 20.
          W zamian za to nie ma problemu gdy muszę iść z dziećmi lub sobą do lekarza i się spóźnię, albo wyjść wcześniej, bo wywiadówka w przedszkolu.
          Lubię swoją pracę, bardzo długo na nią czekałam, więc oczywiste jest, że bardzo mi na niej zależy i zrobię wszystko, by moim pracodawcom na mnie zależało też.
          I jak na razie udaje mi się znajdywać ten "złoty środek", czyli nie przeginać w żadną ze stron.
      • hankam Re: Albo w domu, albo w pracy czyli o odmawianiu 15.09.12, 22:37
        biotka napisała:

        > Zdaje się, że raz mi się zdarzyło.
        > Mój szef twierdzi, że jak ktoś zabiera pracę do domu to znaczy, że źle pracuje,
        > bo powinien zdążyć w godzinach pracy ze wszystkim. Z przyjemnością podzielam j
        > ego zdanie.


        Najgorszy z moich szefów, psychopata, też tak twierdził, po czym dorzucał kolejny projekt słowami "Serdecznie ci gratuluję, będziesz prowadziła dodatkowo projekt X".
    • klubgogo Re: Albo w domu, albo w pracy czyli o odmawianiu 15.09.12, 17:10
      Tak, czasami odpowiadam na jakieś e-maile lub coś tam małego przygotowuję w domu i nie stanowi to dla mnie problemu. Ale granica dom-praca jest u mnie bardzo wyraźna. Praca jest od 8 do 16, wyłączając komputer, zamykam przedział praca, nie rozmyślam, nie wymyślam, nie przynoszę problemów pracowych do domu. Mąż słyszy ode mnie tylko o megahistoriach. W pracy czasami zadzwonię do domu, jeśli muszę, ale nie po to, by gadac o kolorze skarpetek.
    • madzioreck Re: Albo w domu, albo w pracy czyli o odmawianiu 15.09.12, 18:27
      > Czy logowałybyście się z domu w czasie WOLNYM by załatwic jakąś sprawę w pracy
      > (nie dlatego, że zawaliłyście ją z własnej winy)?

      Zależy, jaka praca, jaki szef. I czy byłoby to nadużywane, czy nie. W obecnej pracy - nie byłoby problemu, tak samo, jak nie ma problemu, żebym ja w czasie pracy wyskoczyła pobuszować do ulubionego sklepu, który jest czynny w dokładnie takich godzinach, jak ja pracuję. Albo po prostu, żebym wyskoczyła po coś tam, wyszła wcześniej do domu. Żadna ze stron nie nadużywa tego, i tak jest dobrze.
    • jola-kotka Re: Albo w domu, albo w pracy czyli o odmawianiu 15.09.12, 19:41
      U mnie pracować byś nie mogła,bo ja jak mam napięty termin każe siedzieć do północy,przyjść w sobotę i w niedzielę nie miałam sytuacji,żeby ktoś mi odmówił,nadgodziny wynagradzam premia.
    • jola-kotka Re: Albo w domu, albo w pracy czyli o odmawianiu 15.09.12, 19:42
    • hankam Re: Albo w domu, albo w pracy czyli o odmawianiu 15.09.12, 22:34
      Tak, zdarzało się, nawet w święta.
      Wiem, jestem nienormalna.
    • aniorek Re: Albo w domu, albo w pracy czyli o odmawianiu 15.09.12, 22:48
      ciekawe, ile jest osob, ktore nigdy nawet drobiazgu zwiazanego z praca nie zrobia po godzinach, a jednoczesnie z radoscia w godzinach pracy siedza na forach.

    • yuka12 Re: Albo w domu, albo w pracy czyli o odmawianiu 15.09.12, 23:16
      Nie logowałam się, ale musiałam dzwonić do pracy (w czasie urlopu). Zdarzyło się nawet, że z pracy dzwoniono do moich rodziców z prośbą o kontakt do mnie. Później z reguły okazywało się, ze były to duperele, które mógł załatwić ktokolwiek z działu, jeśliby mu się oczywiście chciało smile, ale ja miałam popsuty dzień czy dwa wolnego czasu. Od tamtej pory mam żelazną zasadę, że jak jadę gdziekolwiek, nikt poza rodzicami nie wie gdzie dokładnie i nie zna mojego numeru kontaktowego i nigdy przenigdy nie dzwonię do firmy, choćby paliło się i dymiło. Mój czas wolny i ja odpoczywam.
    • myelegans Re: Albo w domu, albo w pracy czyli o odmawianiu 15.09.12, 23:28
      Robie to caly czas, bo czasami wlasnie wtedy super busy boss ma czas bo jest po drugiej striny planety i potrzebuje pogadac.
      Na wkacjach tez bylam pod telefonem, ale bardzo mnie oszczedzano, tzn jezeli chec wykaze okazuje sie, ze nie jestem wcale wykorzystywana. Bedac szefem, tez jestem winna zawracaniu glowy po godzinach i nikomu kapelusz z glowy nie spada odpowiedziec na kilka maili. I tak wszyscy sa on- line caly czas, wiec zamiast FB odpowiedza na kilka maili nic sie nie stanie.
      Nigdy mi nikt nie odmowil pracy po godzinach, jezeli nie jest to naduzycie, a nie jest.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja