miniofilka
17.09.12, 18:48
Jak w tytule.
I nie chodzi o fizyczną śmierć, ale o zerwanie relacji międzyludzkich.
Znamy sie od wieku nastoletniego, lubimy się, ale...
Problem polega na tym, że Alina ma trójkę dzieci (7, 9, 11) i wszędzie je ze sobą zabiera, co mnie od zawsze irytowało, bo dzieciaki do spokojnych nie należą. Wszędzie, na spacer, do kawiarni, na piwko, na zakupy, do mnie do domu od zawsze przychodziła z potomstwem, choć ma z kim je zostawić (rodzice, mąż po pracy).
Z tego powodu nigdy nie udało się nam porządnie porozmawiać czy spokojnie wypić kawkę, bo jej dzieciaki szalały na maxa.
Szalę przewazyło to, że ostatnio o godz 21 w sobotę umówiłyśmy się na piwko i pizzę do pizzerii i koleżanka o tej porze zabrała ze sobą dzieci, które narobiły hałasu w całym lokalu - obsługa zwróciła jej uwagę o niestosowne zachowanie się dzieci, mi zrobiło się wstyd i jestem zła na koleżankę, że po raz kolejny nie zostawiła potomstwa w domu. Wiele razy jej napomykałam, ze spotykamy się bez dzieci (ja swojego dziecka ze sobą nie brałam)