wrednadziewucha
19.09.12, 14:52
Mieszkam z kuzynostwem pod stolycą i ich synek właśnie rozpoczął zerówkę. Na korytarzu powieszono kartkę z informacją o zapisie na lekcje angielskiego, raz w tygodniu, 60 minut, koszt miesięczny-44 zł. Jakby to policzyć to wychodzi 11zł za godzinę. Dzieci w grupie już jest 22 zapisanych na angielski. Łatwo policzyć, że ktoś za ten angielski ma nadzieję zgarnąć za godzinę 11zł*22 osoby na godzinę minus podatek. Książki do kupienia osobno, więc nie będzie jakichś dodatkowych materiałów bardzo kosztownych. Czy to jest normalne, taka kasa za taką usługę w państwowej szkole? Nie wspominając o tym, że czego one się nauczą mając zajęcia raz w tygodniu? Fajnie ktoś sobie policzył, że zarobi na naiwnych rodzicach, będą co najmniej trzy takie grupy, więc wychodzą za to jakieś bajońskie sumy. Jak to jest możliwe??
Powiedziałam żeby nie zapisywali dziecka na ten angielski, niech kupią podręcznik i ja go mogę za darmo uczyć. Trzy razy w tygodniu po 20 minut. Szkoda, że większość rodziców się tak na tym da sfrajerzyć.