hellulah
21.09.12, 11:23
Ej, no nikt nie założył o tym wątku? To ja zakładam
Może i hormony zalały mi mózg, ale jakoś się ucieszyłam tą malutką uratowaną kruszynką. Żeby tylko maleńka miała jakieś sensowne szanse na przyszłość...
Może to i propaganda, ale jakoś tak, no wzruszyłam się - żołnierze podejrzewali bombę i śmierć, a znaleźli takie małe, biedne życie... Tylko jak pomyślę, co dalej, hmm to też mnie coś bierze za serce, i tym razem niekoniecznie roztkliwienie. Żeby malutkiej mimo wszystko się powiodło!
No i smutno jak się pomyśli o jej mamie - czy porzuciła ją z własnej woli, czy ją zmuszono, czy działała pod wpływem strachu (bo np. malutka była dzieckiem nieślubnym), czy wie, że jej córeczka jest cała i zdrowa... Czy w ogóle matka miała coś z tym wspólnego? takie schludne te ciuszki, tak sobie wyobrażam, jakby mama zadbała o dziecko, jakby chciała się zaopiekować, podrzucić żeby żyło (w końcu przy ruchliwej drodze), a nie zabijać - ciężko, czasami ciężko żyć na tym świecie (a ile się można nagdybać nad poranną kawunią...)
wyborcza.pl/1,75248,12524368,Polscy_zolnierze_w_Afganistanie_znalezli_noworodka_.html