sarling
22.09.12, 10:33
Zastanawiam się, naprawdę się zastanawiam (włacznie z argumentami naukowymi) co jest z tym współczesnym jedzeniem, że dzieci faktycznie są grubsze i mają problemy z trzustką np.
Obwinia się coca-colę, ale z drugiej strony pamiętam co ja piłam w dzieciństwie i nie wiem, czy to było dużó mniej słodkie. Kompoty, soki rozpuszczalne, pepsi, napój gazowany Ptyś, oranżady, cytronety w woreczkach.
A jedzenie? "Normalne" obiady, gdzie nikt nie zastanawiał się nad składem kalorycznym itd.
Mięsa było mniej, więc leciały naleśniki, kluski, pyzy.
Babcia zawsze piekla ciasta, więc często je jadłam.
Dlaczego więc byłam szczupłym dzieckiem i nastolatką?
Jedyne co przychodzi mi do głowy, to jakiś taki brak uzależnienia od jedzenia. Czasem zapomniałam zjeść kanapkę w szkole, nie było podjadania między posiłkami.
Mam wrażenie (patrząc np. na pomysły moich dzieci), że teraz dzieci jadłyby na okrągło.
Może w tym żarciu jest coś uzależnaijącego?