Moja córka nie wyrabia ...

    • vesper_lynd_1 Powiem szczerze... 23.09.12, 09:07


      ...że to bardzo dziwne. Mamy trzy tygodnie szkoły, 4 klasa gdzie zazwyczaj trochę fory uczniowie dostają a tutaj kartkówki? To hardcore i głupotą jest sie na to godzić.

      Powiem Ci, co podejrzewam.
      W szkole Twojego dziecka toczy sie ukryta rywalizacja między nauczycielami z klas i-III a tymi z klas starszych. I teraz te panie z wyższych klas zameczając dzieci udwadniaja sobie i swoim koleżankom z klas I-III, że one nic nie potrafią i niczego dzieci nie nauczyły.
      Znam przynajmniej dwie arcypodobne sytuacje z innych szkół, gdzie taki konflikt był.

      Ja na Waszym miejscu, bo rozumiem, że inni rodzice też się dziwią, pogadałabym najpierw z wychowawczynią. Jak to nie pomoże to poszłabym do dyrekcji. To jest chore i ta szkoła też na chorą wygląda.
      • er_ra Re: Powiem szczerze... 23.09.12, 11:57
        święta racja, jak to możliwe...? Po trzech tygodniach masa kartkówek? Po co? Z czego?
        Mnie jako nauczyciela uczniów kl. 4 najbardziej ucieszyła opinia rodziców tych dzieci, że są bardzo zadowoleni z łagodnego przejścia do rytmu kl. 4 - 6. Zresztą ja stosuję ocenianie kształtujące, więc nie silę się na ilość ocen, tym bardziej na początku. Widzą za to, ze dzieci uwielbiają mój przedmiot i są wspaniale do niego zmotywowane. Dzięki temu wiem, ze efekty przyjdą bez stawiania bezsensownej masy jedynek...
        • kai_30 Re: Powiem szczerze... 23.09.12, 13:31
          Ale "kartkowka" z definicji nie jest sprawdzianem z trzech tygodni, tylko raczej z ostatnich lekcji - czasem trzech, a czasem jednej nawet. Nie jest to jakaś masa materiału, zresztą większość rówieśników moich dzieci (VI Sp i II gimn.) do kartkówek się w ogóle nie przygotowuje, bo pamiętają materiał z lekcji.
          • gryzelda71 Re: Powiem szczerze... 23.09.12, 13:49
            zresztą większość rówieśników moich dzieci (VI Sp i II gimn.) d
            > o kartkówek się w ogóle nie przygotowuje, bo pamiętają materiał z lekcji.

            Zwłaszcz gimnazjaliści genialni,że bez przygotowania z 3 ostatnich lekcji np biologii siadają i piszą.Klasówka z 6 lekcji np to tez do przekartkowania na przerwie.
            • kai_30 Re: Powiem szczerze... 23.09.12, 14:25
              Materiał na kartkówkę zwykle nie sięga dalej wstecz niż tydzień. Więc z angielskiego mogą to być trzy ostatnie lekcje (3 godz. angielskiego w tygodniu), ale z biologii jest to już tylko jedna. Nie trzeba być geniuszem, żeby pamiętać, co się tydzień temu robiło na lekcji. No, chyba że to, co się robiło, niewiele ma wspólnego z tematem zajęć, wtedy to inna sprawa, oczywiście.

              O klasówkach nie pisałam, więc nie dopowiadaj, proszę.
              • gryzelda71 Re: Powiem szczerze... 23.09.12, 14:31
                w gimnazjum córki kartkówka jest z 3 ostatnich lekcji,nie z ostatniego tygodnia.Oprócz lekcji dochodzi praca domowa co w przypadku języka robi różnicę (np 150 słówek i zwrotów do nauczenia w domu).Jeśli twoje dzieci nie msza nauczyć się w domu to są genialne.Bo nie sądzę,że na lekcji bzdurki zwłaszcza w gimnazjum były.


                • makurokurosek Re: Powiem szczerze... 23.09.12, 19:28
                  ".Oprócz lekcji dochodzi praca domowa co w przypadku języka robi różnicę (np 150
                  > słówek i zwrotów do nauczenia w domu)."

                  Boże co za tempo pracy, to po takiej szkole dosłownie angliści wyskakują. Biorąc pod uwagę, że w tygodniu sa 3 h angielskiego to 150x3 daje 450 słów na tydzień. W ciągu roku więc twoja córka ma do opanowania około 16 200 słówek.
                  • gryzelda71 Re: Powiem szczerze... 23.09.12, 19:46
                    A gdzie napisałam,ŻE KAŻDA PRACA DOMOWA TAKA SAMA?
                    Mnie tylko zdumiewają takie dzieci,co kartkówki piszą bazując na tym co pamiętają z lekcji.Matma,fizyka,chemia ok,ale biologia,historia?Przecież czasem nauczyciel temat potraktuje po łebkach,więc trzeba w domu doczytać,a tu proszę nie wszędzie tak jest.
                    I nie wiem po co broni się w tym wątki nauczycielu którym nie chce się wytłumaczyć.No jasne,że łatwiej zakwestionować zdolności dzieci,ale nauczyciel chyba po coś w szkole jest,czy tylko od egzekwowania co uczeń w domu wypracował z rodzicami.
                    • kai_30 Re: Powiem szczerze... 24.09.12, 06:48
                      > Mnie tylko zdumiewają takie dzieci,co kartkówki piszą bazując na tym co pamięta
                      > ją z lekcji.Matma,fizyka,chemia ok,ale biologia,historia?

                      big_grin No widzisz. Akurat ani z biologii, ani z historii mój gimnazjalista nie uczy się nigdy, nawet na duże sprawdziany (ew. naprawdę tylko przekartkuje na przerwie), bo oba te przedmioty go fascynują i zwyczajnie nie musi. Z chemii też nie, bo na kartkówkach są same zadania, które potrafi rozwiązywać. Natomiast z fizyki jest w stanie napisać kartkówkę z ostatniej lekcji lub z zadań bez uczenia się, ale z większej porcji materiału już absolutnie nie, za dużo definicji do zapamiętania.

                      U młodszego rozkład zainteresowań podobny - przyrodę ma w małym palcu, a historia go ciekawi. I ja nie bronię tu nauczycieli, absolutnie, tylko i z moich własnych doświadczeń szkolnych, i z doświadczeń moich dzieci wynika, że uczenie się na każdą lekcję (kartkówki mogą być przecież niezapowiedziane!) to jakaś totalna abstrakcja.
                      • gryzelda71 Re: Powiem szczerze... 24.09.12, 07:03
                        Przecież napisałam masz genialne dzieci.
                        • kai_30 Re: Powiem szczerze... 24.09.12, 07:51
                          Bzdura. Obaj są dyslektykami, młodszy ma do tego ADD. Po prostu - nie oceny są dla nas najważniejsze.
                          • gryzelda71 Re: Powiem szczerze... 24.09.12, 07:56
                            A co jest wazne?
                            • makurokurosek Re: Powiem szczerze... 24.09.12, 10:37
                              Wiedza i umiejętność jej wykorzystania.
                              • gryzelda71 Re: Powiem szczerze... 24.09.12, 10:53
                                Jeśli ma się wiedzę,to ma się tez dobrą ocenę z biologii np.Tak jakoś samo wychodzi prawda?
                                I z tym wykorzystaniem wiedzy z geografii w życiu to bym nie przesadzała.Dane do wykucia.
                                • kai_30 Re: Powiem szczerze... 25.09.12, 15:06
                                  gryzelda71 napisała:

                                  > Jeśli ma się wiedzę,to ma się tez dobrą ocenę z biologii np.Tak jakoś samo wych
                                  > odzi prawda?

                                  No właśnie niekoniecznie.

                                  Można mieć szeroką wiedzę np. o pająkach (bleh) - taką naprawdę szczegółową, cykl rozrodczy, różne gatunki, itp., a mieć ledwo tróję z kartkówki wymagającej wykucia, nie wiem, budowy pantofelka. Właśnie o tę różnicę między wiedzą rzeczywistą, pogłębioną, a banalnym wkuwaniem regułek chodzi. Nie wymagam i nigdy nie wymagałam wkuwania, stąd oceny moich synów są, eeee, nierówne mocno. Jeśli mają z czegoś celujący, to oznacza to, że ten przedmiot ich rzeczywiście interesuje i są z niego dobrzy bez konieczności uczenia się na sprawdziany. Jeśli zaś ich coś nie interesuje - poprzestają na trójkach i czwórkach, które naprawdę da się uzyskać bez chocby zaglądania do podręcznika.

                                  • gryzelda71 Re: Powiem szczerze... 25.09.12, 15:26
                                    Wiesz moja córka od 3 rok życia fascynowała sie krokodylami.Oglądała wszystkie możliwe programy,wiedziała czym się różni kajman od aligatora jakie warunki potrzebne,żeby z jaj wykluły się dziewczyny itp.No wiedza imponująca.Czy to znaczy,że jej pasą była biologia?Ja tak nie powiem.

                                    Jeśli mają
                                    > z czegoś celujący, to oznacza to, że ten przedmiot ich rzeczywiście interesuje
                                    > i są z niego dobrzy bez konieczności uczenia się na sprawdziany.

                                    Jak ja lubię takie hasła.Ot budzą się i po prostu wiedzą.A skąd mają wiedzę?Bo wcześniej to już przeczytali,obejrzeli,dowiedzieli się.To teraz nie muszą.

                                    I nadal podtrzymuje,ze masz genialne dzieci skoro:
                                    Jeśli zaś ich
                                    > coś nie interesuje - poprzestają na trójkach i czwórkach, które naprawdę da si
                                    > ę uzyskać bez chocby zaglądania do podręcznika.

                                    No nie znam gimnazjalistów,co nie muszą się uczyć.

                                    • kai_30 Re: Powiem szczerze... 25.09.12, 21:10
                                      O rany, te pająki to był tylko przykład, to nie znaczy, że tylko o pająkach coś wiedzą smile

                                      OK, są genialni, niech Ci będzie. Z pewnością obaj są bardzo inteligentni, to akurat potwierdzone testami.
          • vesper_lynd_1 Re: Powiem szczerze... 23.09.12, 18:08

            Twoje dzieci są deko starsze niż córka autorki wątku, zauważyłaś?
            • kai_30 Re: Powiem szczerze... 23.09.12, 18:29
              vesper_lynd_1 napisał(a):

              >
              > Twoje dzieci są deko starsze niż córka autorki wątku, zauważyłaś?

              Jeśli to do mnie, to primo - owszem, zauważyłam, i nie uważasz, że były kiedyś w wieku dziecka autorki wątku? Młodszy całkiem neidawno, bo dwa lata temu, jeszcze pamiętam tongue_out Ale i tak nie ma to w zasadzie znaczenia, bo odnosiłam się wyłącznie do "kartkówka po trzech tygodniach nauki? z czego?", czy jakoś tak. Materiału w gimnazjum jest raczej więcej niż w SP, więc wytykanie mi wieku moich dzieci niespecjalnie się ma do logiki.
        • mama303 Re: Powiem szczerze... 23.09.12, 13:42
          er_ra napisała:

          > święta racja, jak to możliwe...? Po trzech tygodniach masa kartkówek? Po co? Z
          > czego?
          Nauczyciele musza sie zorientowac co dzieci umieją po pierwszym etapie edukacji. u nas juz tez było kilka sprawdzianów, dyktando, kartkówki z poprzedniej lekcji.
          • bsl Re: Powiem szczerze... 23.09.12, 13:51
            no to ja napisze jak to wyglada u mojego syna ( IV klasa ) w RC
            na wywiadowce wychowawczyni pytala o zgodę rodzicow czy moze dzieciom zadania domowe dawac ( ja bylam w szoku cięzkim ) rodzice łaskawie sie zgodzili i dzieci maja kazdego dnia po 1 zadaniu z matematyki i czeskiego
            corki juz w liceum tez sie nie przemęczaja zbytnio , jak maja cos zrobic w domu i jęcza to im mówie zeby sobie przypomnialy jak to w polskiej szkole bylo
            • mehil.dam Re: Powiem szczerze... 23.09.12, 17:13
              Nie wiem czy ktoś już to pisał, bo nie dałam rady wszystkich wątków przeczytać.
              Napiszę tylko co do nauczania matematyki. W osobniku trzeba trochę obudzić logiczne myślenie. Matematyka wydaje się abstrakcyjna dopóki nie znajdzie się dla niej odniesienia w życiu. Bardzo przydatne są rekwizyty. Do prostych działań algebraicznych wystarczy paczka lentilków. 20/3 i wychodzi nam 3 kupki po 6 cukierków i 2 jeszcze zostają. Ciężko małemu człowiekowi pojąć suche liczby, ale można ująć to łatwiej, szkoda tylko, że nauczyciel nie potrafi uczyć...
          • vesper_lynd_1 Re: Powiem szczerze... 23.09.12, 18:07

            Oczywiście, muszą to robić w takim natężeniu ze stresowaniem dzieci włączniewinkp
            • heca7 Re: Powiem szczerze... 23.09.12, 22:51
              Miałam założyć odwrotny wątek wink Moja córka poszła do 4-tej klasy i się nudzi. I złości. Robi rzeczy proste i nudne. Kartkówki miała i najgorsza ocena to 4+. W weekend odrabiała matematykę i o coś zapytała, ja spojrzałam i mówię : musisz to zrobić na piechotę- ale po co na piechotę, skoro mogę to zrobić biegiem?- odpowiedziała smile
              Jak dla mnie to cały wrzesień był "o doopie Maryny". Zarówno z polskiego, matematyki , historii i przyrody.Materiał z angielskiego przerobiony jakieś dwa lata temu. Na końcu książki jest słownik- przepytałam ją, zna 90% słów. Gramatykę już dawno opanowała bez szczególnego przykładania się. Zdążyła już wziąć udział w zawodach lekkoatletycznych gdzie wygrała kilka konkurencji. Chodzi dwa razy w tygodniu na basen, raz ma angielski i raz zajęcia plastyczne i sks. Aha, szkoła dobra i osiąga świetne wyniki.
              Więc kurcze nie wiem od czego to zależy? Fakt , nauczycielkę w 1-3 mieli najlepszą w szkole ale bez przesady- aż takie to ma znaczenie? Inne dzieci z klasy też nie narzekają. Rozmawiam z rodzicami i jak na razie ani jedna osoba nie mówi o nawale zajęć.
              • gryzelda71 Re: Powiem szczerze... 24.09.12, 07:06
                Piszesz tak,jakbyś przeniosła córką do innej szkoły.Tylko nie wiem czemu się dziwisz większej wiedz z angielskiego,skoro chodziła na zajęcia dodatkowe.
              • martab15 Re: Powiem szczerze... 24.09.12, 07:20
                >Inne dzieci z klasy t
                > eż nie narzekają. Rozmawiam z rodzicami i jak na razie ani jedna osoba nie mówi
                > o nawale zajęć.

                A u nas narzeka 95 % klasy,dzieci a tym bardziej rodzice,zaskoczeni bardzo.
                Podejście do dzieci jak do gimnazjalisty,zadań kupa,klasówki,kartkówki.
                Nawet uwagi i jedynki za spóźnienia na lekcję,a powodem spóźnień jest to ,że dzieci jeszcze nie znają rozkładu sal w 2 budynkach.
                O pierwszych dni dzieci idą wystraszone do szkoły.
                • gryzelda71 Re: Powiem szczerze... 24.09.12, 07:24
                  Choćby nie wiem co tu mateczki wypisywały,sytuacja w twojej szkole nie jest normalna.Obawiam się tylko,że trzeba się skupić na przystosowaniu,bo pewnie bez szans na zmiane w zachowaniu nauczycieli.
                  • mamalgosia Re: Powiem szczerze... 24.09.12, 09:27
                    Pytanie tylko, czy sytuacja rzeczywiście jest taka, czy posty są coraz bardziej koloryzowane
                • makurokurosek Re: Powiem szczerze... 24.09.12, 10:40
                  Córka chodzi do drugiej klasy, spóźnienia obowiązują od 4 września tak jak i prace domowe, sprawdziany również zaczęły sie od pierwszego tygodnia. To o czym piszesz to jak dla mnie całkowicie normalna sytuacja w szkole, szokiem byłoby dla mnie gdyby uczniowie klas powyżej 1 sp przez trzy tygodnia września nie robili nic, nie mieli żadnego sprawdzianu i pracy domowej
    • ala_willa Re: Moja córka nie wyrabia ... 24.09.12, 08:57
      Przepraszam, ale nie wierzę, że tyle zadań domowych (9 z polskiego np.) jest z jednego dnia na weekend. to są zaległości co najmniej z całego tygodnia, których nie dopilnowałaś. Nie wierzę również, że siedzisz z dzieckiem kilka godzin dziennie nad matematyką, przesadzasz. Mam dziecko w piątej klasie i owszem, mają zadania ale maksymalnie dwa z jednego przedmiotu. Jesli nie sprawdzasz codziennie z dzieckiem zeszytów, nie przepytujesz z lekcji np historii, nie dopilnujesz aby codziennie czytało lekturę, to nie miej później pretensji, że dziecko ma takie zaleglości. Moje dziecko odrabia lekcje ok godzinę dziennie plus ćwiczenie do muzycznej 1,5 godziny. Spokojnie można jesczze wygospodarować czas na zabawę na podwórku. w weekend odrabiamy lekcje zadane ze wszystkich przedmiotów tak żeby nie odrabiać we wtorek np czegoś co jest zadane na środę. myślę, że potrzeba na to maksymalnie trzy godziny ( w to jest wliczona także praca nad dodatkowymi zadaniami, np plakaty) plus ćwiczenie do muzycznej 1- 1,5 godizn. część zadan można odrobić w piątek także do poludnia w sobotę są już odrobione wszystkie lekcje i wyćwiczony program i dziecko ma wolne, mozna wyjeżdżać, planować czas wolny
      • e_r_i_n Re: Moja córka nie wyrabia ... 24.09.12, 09:29
        ala_willa napisała:

        > Mam dziecko w piątej klasie i owszem, mają zadania ale maksymalnie dwa z jednego
        > przedmiotu.

        A to też żadna reguła. Moje dziecko (też w piątej klasie) ma regularnie (czyli codziennie) 2 strony z matematyki do zrobienia - nie liczę zadań, bo jest różnie - czasami 5 zadań z treścią, a czasami trzy z kilkunastoma przykładami.
        Z innych przedmiotów bardzo różnie - zdarza się nic, zdarza się całkiem sporo.
        Na szczęście w końcu ma komplet świetnych nauczycieli - tak, mogę to w końcu napisać i praca w domu jest lightowa. Wystarczy maks godzina dziennie i jest po zabawie. Z lekcji wynosi wszystkie potrzebne informacje, bez nauki pisze kartkówki (tak, już kilka ich było) z ostatniego tematu na 5. I chodzi do szkoły z przyjemnością.
        Przy czym luzu nie ma, bo jego treningi zajmują całe popołudnia.
        • ala_willa Re: Moja córka nie wyrabia ... 25.09.12, 12:47
          ja inaczej to rozumiem, dla mnei dwie strony zadania z matematyki to jest jedno zadaniesmile nie rozdzielam w ten sposób, że każde zadanie na stronie liczę oddzielniesmile
          • e_r_i_n Re: Moja córka nie wyrabia ... 25.09.12, 12:55
            Ja jednak jestem konkretna i dla mnie zadanie to zadanie.
      • martab15 Re: Moja córka nie wyrabia ... 24.09.12, 11:02
        ala_willa napisała:

        > Przepraszam, ale nie wierzę, że tyle zadań domowych (9 z polskiego np.) jest z
        > jednego dnia na weekend. to są zaległości co najmniej z całego tygodnia, któryc
        > h nie dopilnowałaś. Nie wierzę również, że siedzisz z dzieckiem kilka godzin dz
        > iennie nad matematyką, przesadzasz.
        Wierzyć nie musisz,twoja sprawa.
        Córka na bieżąco odrabia lekcje,wie nie ma mowy o jakis zaległosciach.
        Widocznie u nas nauczyciele są zdania ,ze dziecko w weekend ma duzo czasu i moga dowalić im zadań ile chcą.
        Z polskiego były zadania w ćwiczeniach (3 lub 4 strony) i dodatkowo w książce,typu napisz w zeszycie.
        Z matematyki zadanie tez składa się z 6-8 przykładów.
        Nie wiem skąd to twoje stwierdzenie,ze cały tydzień moja córka się obija i tylko w wekendy odrabia lekcje ?????
        Skoro np. matematykę ma 4 razy w tygodniu,j.polski 5,a przyrodę 3.
        • minkapinka Re: Moja córka nie wyrabia ... 24.09.12, 12:48
          nigdy nie ma zdublowanych lekcji typu 2h polskiego jednego dnia?
          6-8 przykładów w cwiczeniu z matematyki, ale kazdy przykład powinien zając 30 sek. czyli z zapasem 4 minuty na ćwiczenie. Program jest dla wszystkich taki sam, wiec wiem jak wyglądają ćwiczenia.
          • gryzelda71 Re: Moja córka nie wyrabia ... 24.09.12, 13:20
            Podstaw programowa taka sama,ale podręczniki i wymagania nauczyciela juz nie.
        • ala_willa Re: Moja córka nie wyrabia ... 25.09.12, 12:57
          teraz rozumiem, napisałaś dokładnie ile- 3 lub 4 strony plus zadanie w książce to rzeczywiście sporo jak na zadanie np z piątku na weekend. i na Twoim miejscu porozmawiałabym z innymi rodzicami i jesli macie takie samo zdanie poprosiłabym o zebranie z panią, moze też z panią dyrektor jesli uznacie, że to potrzebne i na zebraniu omówiła z panią problem. jeśli obie panie ( z polskiego i z matematyki) tak dużo zadają to poprosiłabym o zebranie z nimi i z innymi rodzicami.
      • mama303 Re: Moja córka nie wyrabia ... 24.09.12, 21:30
        Poważnie? az tak pilnujesz 5 klasistkę, przepytujesz codziennie, sprawdzasz zeszyty?......Dziwne.
      • kai_30 Re: Moja córka nie wyrabia ... 25.09.12, 15:17
        ala_willa napisała:

        > Jesli nie sprawdzasz codzienn
        > ie z dzieckiem zeszytów, nie przepytujesz z lekcji np historii, nie dopilnujesz
        > aby codziennie czytało lekturę,

        O rany, jakbym słyszała wychowawczynię mojego syna (w pierwszej klasie gimnazjum!!). Czy wy kobiety nie macie co robić? Dlaczego zdejmujecie z dzieci odpowiedzialność za ich oceny? Jeśli to Ty musisz pamiętać o tym, co jest zadane, dopilnować, żeby dziecko odrobiło lekcje, nauczyło się na sprawdzian, czytało codziennie (!) lekturę - to gdzie w tym miejsce na uczenie odpowiedzialności i obowiązkowości? Owszem - na początku podstawówki trzeba pilnować, przypominać i pomagać. Ale później?

        I jeszcze raz - nie mam genialnych dzieci, zdarza się, że dostają jedynki, bo nie odrobią zadania domowego albo zapomną, że miały coś przynieść, albo nie chce im się uczyć na sprawdzian. No i co? To są ich jedynki przecież, nie moje. To na nich spoczywa obowiązek szkolny, nie na mnie. Chcą mieć same tróje na świadectwie? To niech mają, dopóki świetnie piszą wszelkie testy i egzaminy nie jest to dla mnie problem.

        Przy czym zaznaczam - jeśli któryś przychodzi do mnie z prośbą o wytlumaczenie zadania albo o przepytanie przed sprawdzianem, to oczywiście pomagam, tłumaczę, przepytuję, sprawdzam. Ale inicjatywa musi wyjść od nich.

        • gryzelda71 Re: Moja córka nie wyrabia ... 25.09.12, 15:31
          Ale tu mowa o czwartoklasistce.Pierwszy rok w innym systemie.Trzeba dać dziecku czas,i czasem pomóc,zapytać,dopilnować.To tylko ułatwi sprawę.
    • agang Re: Moja córka nie wyrabia ... 24.09.12, 09:13
      strasznie dużo
      moja tez w 4. i nadal luzy, cos tam zadane ale bez przesady, może trzeba zasygnalizować w szkole:u wychowawcy na poczatek
    • minkapinka Re: Moja córka nie wyrabia ... 24.09.12, 09:22
      Tez mam córke w 4 klasie, pracy jest rzeczywiście duzo więcej, ale bez przesady.
      W ostatnim tygodniu miała 2 kartkówki z matematyki i 2 z polskiego. Do polskiego specjalnie się nie przygotowywała, bo jedna była na czytanie ze zrozumieniem, a druga z ortografii.
      Staramy się odrabiac pracę tego samego dnia, kiedy była zadana. Córka siedzi codziennie 1-2 godz. U nas tez najwiecej problemów jest z matmą.
      Córka miała bardzo niewymagającą nauczycielkę w klasach I-III, cięzko ją teraz zagonic do systematycznej pracy, ale dajemy radę.
      • e_r_i_n Re: Moja córka nie wyrabia ... 24.09.12, 09:32
        Ja na sobie przetrenowałam (szkoła muzyczna) i widzę po Młodym (sport), że nic tak nie uczy gospodarowania czasem, jak sporo zajęć. Wtedy czas jest na wszystko, łącznie z przyjemnościami smile
        • minkapinka Re: Moja córka nie wyrabia ... 24.09.12, 10:08
          My tez mamy duzo zajęć - Pałac Młodziezy 2 x tyg, angielski, konie, tenis, dlatego wiem, ze dobra organizacja to podstawa smile
      • jajko54 Re: Moja córka nie wyrabia ... 24.09.12, 11:02
        strasznie u was wymagająca szkoła. też mam syna w 4 klasie i ma owszem codziennie coś zadane ale nie aż tyle. a testy które do tej pory były to były testy sprawdzające wiedzę z klas 1-3 i nie trzeba było się do nich przygotowywać. w pierwszy tygodniu był szok że tyle przedmiotow, tyle książek (imo grube przegięcie że do każdego przedmiotu musi być podręcznik, zeszyt cwiczen i czasem jeszcze zbior zadan lub inne dodatki). ale teraz już syn się wdrożył. do tego ma szkołę muzyczną popołudniową i codzienne cwiczenia z grania więc musi byc zdyscyplinowany i odrabiac lekcje zaraz po szkole.
    • limahl.pl Re: Moja córka nie wyrabia ... 24.09.12, 12:49
      Przesadzasz.
    • edelstein Re: Moja córka nie wyrabia ... 24.09.12, 13:55
      Wychodze z zalozenia,ze jesli dziecko jest dobre z wszystkiego,jest dobre z niczegi.Nie zamierzam powtarzac bledu mojej matki,by z wszystkiego miec dobre stopnie.Nie jestes dobry z matematyki to rob tyle by przejsc do nastepnej klasy za to z interesujacej cie historii badz nr 1.Na serio dziecko noe potrzebuje czerwonego paska.No ale ja nie mam parcia na studia,wolalabym by syn mial fach w reku,a potem jesli jego wola nievh studiuje jesli ma niedosyt wiedzy w tym temacie.Tu jest inny system nauczania i to co czytam na forum o zeszytach cwiczen dla 3,4latkow w przedszkolu jest mi calkowicie obce.Podstawa jest zabawa,zadnych szlaczkow,cwiczen itp.przyzwyczajona do polskich standartow patrzylam sceptycznie teraz widze tylko plusy.Choc przedszkolanki w mojej rodzinie zalamuja rece,ze nic sie z dziecmi noe robi.Z tego nic nie robienia calkiem sporo wybitnych ludzi wyszlowink
    • chimba Re: Moja córka nie wyrabia ... 24.09.12, 13:59
      Nie czytałam wszystkich wypowiedzi. Ale tak przeraziłam się bo mam syna w trzeciej klasie i pani im nic prawie nie zadaje do domu, więc dla syna będzie za rok niezły szok... Aczkolwiek jak patrzę na córkę sąsiadów która właśnie jest w 4 klasie, to chyba nie jest u nas aż tak źle, albo jest genialna i nie musi się uczyć. Dlaczego tak myślę bo cały czas siedzi na dworze, albo lata po kolezankach. Do domu ląduje wieczorem na kolację. Niestety moje okna wychodzą na ich dom. a poza tym często jest u nas.
      • martab15 Re: Moja córka nie wyrabia ... 24.09.12, 14:50
        Zgadzam się z dziewczyną ,która napisała ,ze wszystko zależy od nauczyciela,bo to prawda.
        U nas polonistka i matematyczka są z lekka stuknięte i stąd problem.
        Gorzej ,bo jedna z nich jest wychowawcą córki.
        Lekcja matmy wyglada tak ,ze pani robi jeden przykład na tablicy,nastepnie zadaje kilka zadań w książce lub ćwiczeniach i dzieci do końca lekcji,pracują same.
        Natomiast polonistka obniżyła dzisiaj dzieciom oceny, za to ,że na kartkówce,przy adresowaniu kartek i listów nie napisali "Szp."
        Z przyrodą,historią czy angielskim nie ma takich cyrków.
        Co ciekawe dzieci uwielbiaja przyrodę,chociaż zawsze mają dużo zadania,ale pani inne podejście do nich ma.
        • mamalgosia Re: Moja córka nie wyrabia ... 24.09.12, 15:22
          martab15 napisała:


          > Natomiast polonistka obniżyła dzisiaj dzieciom oceny, za to ,że na kartkówce,pr
          > zy adresowaniu kartek i listów nie napisali "Szp."

          Ja bym obniżyła także za to gdyby napisali "Szp." smile
    • julita165 Re: Moja córka nie wyrabia ... 25.09.12, 15:39
      Trudno coś powiedzieć bo nie wiem jak obszerne są te zadania i materialy na kartkówkę. Na pewno olałabym piosenką, trudno, może mieć "lufę" z muzyki smile
      • alfa36 Re: Moja córka nie wyrabia ... 26.09.12, 10:20
        Zaznaczam, ze nie przeczytałam całego wątku. Czy to jest tak, że trzeba z dzieckiem odrabiac lekcje? Od pierwszej klasy? Do ktorej? W szoku jestem, ale ja mam pierwszoklasistę, ktory ma fantastyczną panią w swietlicy i przychodzi z zadaniami odrobionymi. Ponadto, ta pierwsza klasa to przedłuzenie przedszkola. Już sie boję, co będzie potem...
        • makurokurosek Re: Moja córka nie wyrabia ... 26.09.12, 11:19
          Z drugiej strony podejście męża mnie zaskoczyło, bo pierw
          > sze co zaczął to wylicznie hipotetycznych strat.

          To co będzie potem w dużej mierze uzależnione jest od tego czy dziecko właśnie w klasach 1-3 jest wdrażane do swoich obowiązków, czy kontrola jego prac powoli ale coraz bardziej przechodzi do jego obowiązków a nie pozostaje przez cały czas w obowiązkach rodzica, czy dziecko uczone jest gospodarowania swoim czasem wolnym oraz czy nauczyciel w klasach 1-3 podchodzi lightowo i przerabia tylko niezbędne minimum czy jednak robi coś więcej. Niestety ale niezależnie od podręczników w klasach 1-3 poziom matematyki jest bardzo niski i bez rozsądnego podejścia nauczyciela dziecko faktycznie może przeżyć szok w klasie 4.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja