Klienci nie chcą słyszeć prawdy...

23.09.12, 12:35
Wątek lajtowy.
Z moich obserwacji wynika, że klienci kupujący w mojej kwiaciarni zadając pytania różne, czasem bardzo głupie nie chcą słyszeć prawdy. Na przykład pytając o to czy kwiaty są świeże ( na litość, który sprzedawca powie ,ze nie???) tak naprawdę nie chcieliby usłyszeć " wie pan/ pani no są lekko "przechodzone, ale jeszcze dadzą radę wink
Każdy klient chce usłyszeć TAK SĄ ŚWIEŻE. Skoro tak jest to po co zadają te pytania? W większości przypadków jako potwierdzenie nieprawdy czy uspokojenie sumienia czy te z zadają je "bo tak"?
Zastanawia mnie wasz punkt widzenia. Wy też zadajecie w sklepie durne pytania typu "a jak pani myśli, będzie mi to pasowało do dywanu?" ( tak jakby sprzedawca był kiedykolwiek u was w domu), albo "jak pani myśli będzie mi to smakowało?" ( WTF?)
Jak byście reagowały gdybyście na zadane pytanie "proszę pani a ile ta róża postoi?" dostały odpowiedź "nie wiem"? Uważałybyście ,że florystka jest niekompetentna czy też zastanowiłybyście się przez chwilę by dojść do wniosku ,że oszacowanie tego czasu jest w istocie niemożliwe gdyż zależy od tak wielu czynników, że musiałabym być jasnowidzem by to stwierdzić z całą pewnością. Czy też wolałybyście usłyszeć kłamstwa "proszę pani postoi co najmniej tydzień...albo dwa". Co mam robić ja? narażać się na fochy i dąsy oraz obrażanie mnie tekstami w stylu " no jak to pani nie wie ile ta róża postoi u mnie w domu??? Pani to musi wiedzieć, a jak nie wie to jest pani głupia!" , czy kłamać, mówić to co chcą słyszeć i czuć się z tym źle?
Czy jako konsumentki macie swój gust, smak i upodobania czy tez ślepo bierzecie wszystko co sprzedawcy wam wciskają?
Ciekawa jestem waszych opinii.
    • vesper_lynd_1 nie tylko klienci;) 23.09.12, 12:39

      ...ludzie na ogół nie chcą słyszeć prawdy, chcą być okłamywani, coby nie poczuć się w obowiązku podjęcia decyzji...np. wyjścia i pójścia do innej kwiaciarniwinkP
      • joann_80 Re: nie tylko klienci;) 23.09.12, 12:46
        no to już wiem , zastanawiam się tylko co ja mam robić w takiej sytuacji? Nie znoszę kłamać , a klienci nie znoszą prawdy. Czy jest jakiś 'złoty środek' ?
        • policjawkrainieczarow Re: nie tylko klienci;) 24.09.12, 21:45
          joann_80 napisała:

          > no to już wiem , zastanawiam się tylko co ja mam robić w takiej sytuacji? Nie z
          > noszę kłamać , a klienci nie znoszą prawdy. Czy jest jakiś 'złoty środek' ?

          w Twojej sytuacji? "świeże, ale jeśli panu zalezy na tym, żeby się długo trzymały, to zamiast X proponuje Y, sa mniej wymagające i trwalsze".

          --
          https://elizabanicka.pl/eliza468x60.gif
    • kk345 Re: Klienci nie chcą słyszeć prawdy... 23.09.12, 12:41
      Wątek nie jest lajtowy, tylko koszmarnie wydumany... Klient chce usłyszeć, że towar jest pierwszej jakości, bo lubi wiedziec, że za taki płaci. Poza tym, kiedy ukladasz ten bukiet, to nastaje niezreczna cisza i trzeba zagadac- choćby o świezosci kwiatów, taka gadka-szmatka dla zabicia czasu.
      Jestes pewna, ze lubisz swoją prace? Bo oprócz kwiatów to trzebaby w niej jeszcze ludzi polubic, zeby wracali...
      • joann_80 Re: Klienci nie chcą słyszeć prawdy... 23.09.12, 12:51
        Klient chce usłyszeć, że t
        > owar jest pierwszej jakości, bo lubi wiedziec, że za taki płaci.


        nawet jeśli nie jest to do końca prawda? smile
        co powiedzieć jak kwiaty są trzydniowe, ale w dobrym stanie i na pewno postoją parę dni, a dla klienta to już starocie bo według klientów kwiaty powinny być dostarczane codziennie a to co się nie sprzeda po jednym dniu wyrzucane wink

        nastaje niezreczna cisza i trzeba zagadac- choćby o ś
        > wiezosci kwiatów, taka gadka-szmatka dla zabicia czasu.


        te pytania zwykle padają na poczatku więc teoria się rypła wink

        Jestes pewna, ze lubisz swoją prace? Bo oprócz kwiatów to trzebaby w niej jeszc
        > ze ludzi polubic, zeby wracali...


        na jakiej postawie zadajesz takie pytania?

        • kk345 Re: Klienci nie chcą słyszeć prawdy... 23.09.12, 13:01
          > na jakiej postawie zadajesz takie pytania?
          Na podstawie ogólnego tonu Twojego postu- bije z niego zniecierpliwienie, irytacja, wyższosć, ale nie widzę w nim sympatii do klienta... No nie przepadasz wyraźnie za swoimi klientami

          Powiem Co moze, co spowodowało, ze z 7 stojących obok siebie budek z kwiatami wybrałam "swoją" i stale do niej wracam: sprzedawczyni nie okazuje zniecierpliwienia, mozna z nią pogawędzić o niczym, czekając na bukiet, poznaje mnie (lub udaje, że mnie poznaje, wszystko mi jedno) i wyglada na to,ze cieszy się, ze wróciłam, a kwiaty, które kupuję, są ładnie ułożone i stoją długo, więc jest mi obojętne, czy mają jeden, dwa czy pieć dni.
          • joann_80 Re: Klienci nie chcą słyszeć prawdy... 23.09.12, 13:09
            > Na podstawie ogólnego tonu Twojego postu- bije z niego zniecierpliwienie, iryta
            > cja, wyższosć, ale nie widzę w nim sympatii do klienta... No nie przepadasz wyr
            > aźnie za swoimi klientami

            mylisz się. Siedzę w tej branzy lata całe. Mam stałych klientów, którzy wracają do mnie. Zawsze witam klientów uśmiechem , nawet teraz przeziębiona i z mega katarem wink
            Zupełnie jakby odeszłaś od głównego nurtu. Zadałam pytanie na temat kłamstwa w handlu i chciałam sie dowiedzieć czy tylko ja odnoszę wrażenie ,że staje się ono nagminne bo klienci nie chcą słyszeć prawdy?
            Może uda Ci sie odpowiedzieć na temat?
            • kk345 Re: Klienci nie chcą słyszeć prawdy... 23.09.12, 13:20
              OK, w takim razie na temat: zamiast podbijac sobie bębenek własną uczciwością, niechecią do klamstwa i ogolną dziwnością tego swiata, odpowiadaj po prostu klientom, ze nie sprzedajesz nieświezych kwiatów, bo traktujesz powaznie swój biznes i chcesz, zeby do Ciebie wrócili. Nikt raczej nie wymaga podania godziny zakupu kwiatów, wystarcza uczciwe zapewnienie, ze nie zwiedną natychmiast po wyjsciu z kwiaciarni.
              Ucz klientów co zrobic, zeby kwiaty długo staly, układaj ładne bukiety, usmiechaj się przy tym do ludzi i polub ich- od razu przestana byc aż tak bardzo irytujący, a Twoja praca będzie duzo prostszasmile
              • joann_80 Re: Klienci nie chcą słyszeć prawdy... 23.09.12, 13:36
                wbrew pozorom lubię ludzi i swoją pracę , gdyby nie to na pewno nie siedziałabym tu tyle lat. Napisałaś rzeczy oczywiste i zgodne z rzeczywistością i nawet sposób na pytania o tę nieszczęsną świeżość podałaś taki jaki stosuję od lat z tym ,że ja dorzucam półżartem ( jeśli widzę ,że mogę) ,że u mnie stare kwiaty lądują w śmietniku a nie w wazonach wink
                Jeszcze raz powtórzę, że ludzie nie chcą słyszeć ,że to są kwiaty trzydniowe, ,że ( tu dochodzimy do tematu przewidywania trwałości) ten gatunek róż nie jest zbyt trwały itd.
                Przykład. Klient pyta mnie jakie gatunki róż są trwałe ( też mit, bo każda róża według hodowców powinna wytrzymać od tygodnia do dwóch no ale przecież widzę, które są z tych mocniejszych więc dzielę się tą wiedzą z klientem) mówię mu "te , te i te" pokazując kilka opcji. Klient na to pyta " a te czerwone?" ( oczywiście ich nie wymieniłam) no i co mam powiedzieć jak widzę ,że gościu chce czerwone a czerwona akurat są "takie se"? Skłamać ,że oczywiście te czerwone też, czy nie kłamać i narazić się na to ,że klient nie kupi nic i wyjdzie?
                I jeszcze jedno a propos tego przykładu. Trochę o zawracanie dupy chodzi. skoro klient chce czerwona po po kiego zawraca i wypytuje o inne jak i tak weźmie czerwone? big_grin
                • twoj_aniol_stroz Re: Klienci nie chcą słyszeć prawdy... 23.09.12, 13:42
                  A te czerwone?
                  Te czerwone to piękna odmiana, wspaniale pachną, ale są mniej trwałe od tych żółtych i tych pomarańczowych. Widzę jednak, że zależy panu na tych czerwonych, więc proponuję wziąć je, bo oprócz trwałości kwiaty mają też zapach i kolor a ta akurat róża bije pozostałe na głowę pod tym względem.
                  • joann_80 Re: Klienci nie chcą słyszeć prawdy... 23.09.12, 13:52
                    ... a klient : "ale one mają długo stać i tyle" wink

                    nie dogodzisz.
                    Pracuję nie raz po dwanaście godzin. Jest u nas duży ruch i czasami nie mam zwyczajnie czasu by perorować godzinami o tym co robić z kwiatami. Może to źle, ale tak już jest. Jednak skoro już się wywnętrzniam i opowiadam to fajnie by było gdyby klienci choć posłuchali co mam do powiedzenia. Niestety oni chcą cudów bez wysiłku. Tacy są dzisiejsi konsumenci, byle tanio , byle szybko , byle jak...
                    • twoj_aniol_stroz Re: Klienci nie chcą słyszeć prawdy... 23.09.12, 13:59
                      To jeśli mają długo stać to jednak polecam te, te i tamte pod ścianą.
                      Widzisz, rzecz w tym, że są wkurzający klienci, wiem, bo nie raz przerabiałam, ale czym innym jest wkurzającym klient, a czymś zupełnie innym moje poczucie bycia uczciwą. I to ostatnie jest tu istotne. Chcesz by Cię klient słuchał, ale jednocześnie piszesz, że nie masz dla niego czasu, bo duży ruch. Układając bukiet, wybierając kwiaty jest bardzo dużo czasu na rozmowę, jeśli stoi kolejka to może czas pomyśleć o kimś drugim do pomocy. I nieprawdą jest, że dzisiejsi konsumenci biorą to co tanie, byle szybciej, byle jak. To jest tak samo krzywdzące dla konsumentów jak stwierdzenie, że dzisiejsi sprzedawcy działają na zasadzie byle wcisnąć kit, oszukać i zedrzeć jak najwięcej.
                    • lafiorka2 Re: Klienci nie chcą słyszeć prawdy... 24.09.12, 12:08
                      joann_80 napisała:

                      > ... a klient : "ale one mają długo stać i tyle" wink
                      >
                      > nie dogodzisz.
                      > Pracuję nie raz po dwanaście godzin. Jest u nas duży ruch i czasami nie mam zwy
                      > czajnie czasu by perorować godzinami o tym co robić z kwiatami. Może to źle, al
                      > e tak już jest. Jednak skoro już się wywnętrzniam i opowiadam to fajnie by było
                      > gdyby klienci choć posłuchali co mam do powiedzenia. Niestety oni chcą cudów b
                      > ez wysiłku. Tacy są dzisiejsi konsumenci, byle tanio , byle szybko , byle jak..
                      > .


                      Tylko,że klient ZAWSZE się spieszy,więc nie wiadomo co robić?Czy rozmawiać z każdym o pięknych kwiatach i patrzeć jak 3 za nim wychodzi,czy pach,pach i obsługiwać tych dalej?wink
                • dziennik-niecodziennik Re: Klienci nie chcą słyszeć prawdy... 23.09.12, 14:54
                  > Jeszcze raz powtórzę, że ludzie nie chcą słyszeć ,że to są kwiaty trzydniowe, ,
                  > że ( tu dochodzimy do tematu przewidywania trwałości) ten gatunek róż nie jest
                  > zbyt trwały itd.

                  a dlaczego uwazasz ze nie chcą?
                  jak tam chcę. to nie znaczy ze nie wezmę i wyjdę, ale po prostu wybiorę to co lepiej dopasuję do swoich wymagań i okazji.
            • twoj_aniol_stroz Re: Klienci nie chcą słyszeć prawdy... 23.09.12, 13:35
              Myślę, że to nie jest tak, że klient nie chce słyszec prawdy, ale raczej na odwrót: sprzedawca w pogoni za zyskiem chce sprzedać wszystko, nawet to co uczciwie patrząc absolutnie do sprzedaży się nie nadaje. Nie dalej jak trzy dni temu będąc na giełdzie kwiatowej widziałam panią skubiącą odstające i lekko brązowe płatki róż. Przecież to jest nieuczciwe, bo wiadomo, że ta róża ma już dość życia bez korzenia i powoli zdycha wink Podobnie rzecz wygląda przy zakupach spożywczych. z ubraniami tez tak jest, bo jeśli prosisz o pomoc w doborze bluzki, czy sukienki to oczekujesz rzetelnej informacji, a nie wciskania kitu, że świetnie pani wygląda.
              To pytanie o swieżość jest tez pytaniem o uczciwość sprzedawcy, choć jest naiwne, bo cieżko oczekiwać by ktoś kto na siłe reanimuje kwiat, który już dawno zdechł nagle odpowiedział uczciwie, że owa róża padnie najdalej pół godziny po opuszczeniu kwiaciarni.
              • lafiorka2 Re: Klienci nie chcą słyszeć prawdy... 24.09.12, 12:15
                twoj_aniol_stroz napisała:

                Podobnie rzecz wygląda przy zakupach spożywcz
                > ych. z ubraniami tez tak jest, bo jeśli prosisz o pomoc w doborze bluzki, czy s
                > ukienki to oczekujesz rzetelnej informacji, a nie wciskania kitu, że świetnie p
                > ani wygląda.


                Tylko,że w ciuchowych sklepach jest tak,że w większości panie teraz modnie nazywające się"doradcą klienta" tak na prawdę mało wiedzą co komu w czym dobrze.Nie wiedzą wielu rzeczy,są tam,bo szukały pracy i dostały ją bo mają AŻ(?) średnie wykształcenie i są dosyć atrakcyjne.A akurat największą wredną obsługa są panienki z takich sklepów,którym się wydaje,że sprzedając w sklepie odzieżowym są lepsze od tych,które sprzedają w sklepach spożywczych.A tam muszą się znać np na winach i na naprawdę jeszcze paru innych rzeczach.
                • twoj_aniol_stroz Re: Klienci nie chcą słyszeć prawdy... 24.09.12, 12:24
                  Bo praca sprzedawcy wcale nie jest łatwa i bezmyślna, a niestety wielu właścicieli sklepów nadal tkwi w idiotycznym pojęciu pt "młodą panią z miłą aparycją przyjmę" - tak jakby miła aparycja mogła cokolwiek sprzedać wink Pamiętam jak szukałam kogoś do pracy w sklepie z naczyniami ceramicznymi. Kiedy uparłam się, że pani ma mieć co najmniej 35 lat, mieć odrobinę zdolności plastycznych, umieć gotować i prowadzić dom to patrzyli na mnie jak na idiotkę, bo przecież co to za dzikie wymagania wink No, ale jak ma doradzić skompletowanie serwisu ktoś kto nigdy nie gotował, nie nakrywał do stołu, więc siłą rzeczy nie ma bladego pojęcia co może być potrzebne przy obiedzie a co przy deserze o udekorowaniu stołu i dodatkach nie wspominając? To samo dotyczy dobrego sprzedawcy ubrań, kwiatów, samochodów, wszystkiego na dobrą sprawę. To naprawdę nie jest zawód - zapchajdziura.
            • jola-kotka Re: Klienci nie chcą słyszeć prawdy... 23.09.12, 23:02
              joann_80 napisała:

              > > Na podstawie ogólnego tonu Twojego postu- bije z niego zniecierpliwienie,
              > iryta
              > > cja, wyższosć, ale nie widzę w nim sympatii do klienta... No nie przepada
              > sz wyr
              > > aźnie za swoimi klientami
              >
              > mylisz się. Siedzę w tej branzy lata całe. Mam stałych klientów, którzy wracają
              > do mnie. Zawsze witam klientów uśmiechem , nawet teraz przeziębiona i z mega k
              > atarem wink
              > Zupełnie jakby odeszłaś od głównego nurtu. Zadałam pytanie na temat kłamstwa w
              > handlu i chciałam sie dowiedzieć czy tylko ja odnoszę wrażenie ,że staje się on
              > o nagminne bo klienci nie chcą słyszeć prawdy?
              > Może uda Ci sie odpowiedzieć na temat?

              Ale o co ci chodzi,jak masz kwiaty piecio dniowe to mowisz,ze swieze,wiec klamiesz,ja bym ich nie kupila i nie widze tu,ze klient nie chce slyszec prawdy,to sprzedawcy oszukuja.
              Jednak nie zawsze tak jest w kwiaciarni gdzie ja kupuje pani mi zawsze mowi "pani jolu tych raczej nie moze te..."jesli wie,ze jutro padna bo sa stare.
          • landora Re: Klienci nie chcą słyszeć prawdy... 23.09.12, 13:51
            Wiesz co, ja wprawdzie nie florystka, ale po dzisiejszej akcji moich ex-klientów też mam ochotę rzucać talerzami. Niektórzy ludzie po prostu mają wymagania jak z kosmosu, jest też dziwna zależność - im mniej chcą zapłacić, tym więcej chcą dostać w zamian. I tak jak lubię niektórych klientów, to niektórych miałabym czasem ochotę zadźgać tępym nożem.
            Co do meritum wątku - to jest taka gadka szmatka, wiadomo, że nie powiesz, że nieświeże. Co do tego, ile postoją, to chyba możesz ocenić na podstawie swojego doświadczenia, i podać jakieś widełki czasowe? Oczywiście, przy założeniu, że dostaną świeżą wodę, nie będą stały w temperaturze 35 stopni itd.
            • joann_80 Re: Klienci nie chcą słyszeć prawdy... 23.09.12, 14:05
              jasne ,że mogę. Tylko klienci nie rozumieją pojęcia "widełki" . Zakładając ,że szacuję trwałość róży na tydzień to mogę być pewna, że jakiś bardziej upierdliwy wróci tylko po to by mi wypomnieć ,że pomyliłam się o pół dnia.
              W marcu miałam taką akcję: facet przyjechał dwa dni po dniu kobiet z pretensją, że w dzień kobiet ( z reguły przewija się u nas jakieś 500-600 osób tego dnia) kupił różę dla żony i ta róża na drugi dzień padła. Ok pytam go ,żeby pokazał mi tę różę ( chciałam sprawdzić czy wina leży po naszej stronie czy po jego) ponieważ w sklepie mamy aktualnie cały wazon tych róż i te u nas mają się dobrze. On mi mówi ,że nie ma jej przy sobie . "No jak to ?" pytam, przecież mogłabym panu tę różę wymienić , albo oddać pieniądze o ile okazałoby się ,że wina leży po naszej stronie. On na to z krzykiem " ,że czy ja myślę ,że on nie ma nic lepszego do roboty tylko mi zdechłe róże przywozic?" Ręce mi opadły. Spytałam go "czy w takim razie zamiast skorzystać z prawa do reklamacji przyjechał specjalnie po to by mnie opierdzielić?"
              na to pytanie potrafił tylko wrzasnąć "żebyście zbankrutowali!"
              No i co począć? najgorsze jest to ,że takich ludzi jest naprawdę sporo.
    • lola211 Re: Klienci nie chcą słyszeć prawdy... 23.09.12, 12:45
      W moim przypadku takie pytanie słuzy temu,aby sprzedawca uczciwie zaproponowal mi wybór towaru, ktory ma spelnc moje oczekiwania.I owszem, pytam, ile mniej wiecej kwiat postoi, bo to specjalista powinien wiedziec- czy dana odmiana jest trwala czy nie bardzo.Chyba jest mozliwosc przewidzenia mniej wiecej zywotnosci kwiatów okreslonego gatunku?Czasem po takim pytaniu sprzedawca sugeruje mi, by z róz zrezygnowac i wybrac inne kwiaty.
      Daje mu jasno do zrozumienia- chce kupic kwaty, ktore nie padna na drugi dzień.Bo nie wiem, ile te roze w tej kwiaciarni juz stoją, a kwiaciarka wie.
      W moim warzywniaku tez zawsze pytam o jakosc i otrzymuje uczciwa odpowiedz, bo mnie znaja i nie oplaca sie wcisnac mi kitu.Dzieki temu maja stala klientke.
      • joann_80 Re: Klienci nie chcą słyszeć prawdy... 23.09.12, 12:59
        pytam, ile mniej wi
        > ecej kwiat postoi, bo to specjalista powinien wiedziec- czy dana odmiana jest t
        > rwala czy nie bardzo.


        bzdura. Nie mogę tego wiedzieć bo to zależy od zbyt wielu czynników . Od temperatury pomieszczenia, wody, od ilości wody od tego czy końcówki łodyg będą przycięte przed wstawieniem do wody etc...
        Ja mogę podać czas sugerowany przez hodowcę i tyle. Jak mogę wiedzieć ile stoi dany kwiat skoro z mojej kwiaciarni "wychodzi" on góra po trzech dniach??? Mam każdy z osobna brać do domu , obserwować i robić notatki? No zastanów się...


        Czasem po takim pytaniu sprzedawca sugeruje mi, by
        > z róz zrezygnowac i wybrac inne kwiaty.


        to oczywiste o ile klient określi jak to nazwałaś "oczekiwania" dość precyzyjnie . W większości przypadków z klienta trzeba na siłę wyduszać podstawy. Choćby to czy chce do kwiatów przybranie czy nie. Uwierz...3/4 ludzi nie piśnie słowa o swoich "oczekiwaniach " smile)


        Bo nie wiem, ile te roze w tej kwiaciarni juz stoją, a kwiaciarka wie.

        No właśnie tego też dotyczyło moje pytanie. jak mówię prawdę ,że stoją od przedwczoraj to niestety klient zwija żagiel i wychodzi. kupuje dopiero wtedy kiedy kłamię i mówię ,że to dzisiejsza dostawa. I co ty na to?
        • zoe7 Re: Klienci nie chcą słyszeć prawdy... 23.09.12, 13:01
          Współczuję big_grin Chyba musisz kłamać, interes się nie utrzyma.
          • joann_80 Re: Klienci nie chcą słyszeć prawdy... 23.09.12, 13:03
            smile
            interes trzyma się od 15 lat więc spoko, ale szczerze to mnie z tymi kłamstwami jest coraz gorzej i coraz gorsze mam mniemanie o ludziach. Dlatego też pytałam , czy bycie uczciwym popłaca czy trzeba kłamać i oszukiwać zawsze jak chce się coś osiagnąć? To chyba nie jest zbyt optymistyczne co?
            • vocativa Re: Klienci nie chcą słyszeć prawdy... 23.09.12, 17:45
              Nie korzystam zbyt zbyt często z kwiaciarni,ale może odpowiem na przykładzie warzywniaka. Miałam przyjemność robić zakupy w warzywniaku, gdzie właściciel(nawet nie pytany o świeżość) powiedział,że uczciwie mówi, że melon ma niezbyt ładną skórkę, ma już kilka dni, więc gdyby po rozkrojeniu okazał się niezbyt świeży to mam przyjść a zwróci mi kasę - okazał się bardzo dobry.
              Innym razem powiedział szczerze,że kalarepa, którą chce kupić ma kilka dni i nie wziął za nią ani grosza- po obraniu ze skórki okazała się dobra. Większość towarów jest świeżuteńka, te kilkudniowe są przecenione lub rozdawane za darmo.Przed sklepem zawsze są kolejki-myślę,że na utarg właściciele nie narzekają, a klienci mają do nich szacunek i sympatię za uczciwośćsmile
              • gazeta_mi_placi Re: Klienci nie chcą słyszeć prawdy... 25.09.12, 09:19
                Kiedyś chciałam kupić papryki w warzywniaku, zostały ostatnie trzy z lekką pomarszczoną skórką, chłopak zanim mi je wydał (część warzyw podaje sprzedawca) trzy razy się upewniał czy na pewno chcę bo nie są zbyt świeże (planowałam użyć je do zapiekania więc było mi wszystko jedno czy są pomarszczone czy nie).
        • kk345 Re: Klienci nie chcą słyszeć prawdy... 23.09.12, 13:04
          > bzdura. Nie mogę tego wiedzieć bo to zależy od zbyt wielu czynników . Od temper
          > atury pomieszczenia, wody, od ilości wody od tego czy końcówki łodyg będą przyc
          > ięte przed wstawieniem do wody etc...
          > Ja mogę podać czas sugerowany przez hodowcę i tyle. Jak mogę wiedzieć ile stoi
          > dany kwiat skoro z mojej kwiaciarni "wychodzi" on góra po trzech dniach??? Mam
          > każdy z osobna brać do domu , obserwować i robić notatki? No zastanów się...

          A co stoi na przeszkodzie, by powiedzieć: prosze przyciąć końcówki, dodac do wody odżywki i nie stawiac wazonu w cieple? Będziesz kompetentna i nie będziesz musiała kłamac...
          • joann_80 Re: Klienci nie chcą słyszeć prawdy... 23.09.12, 13:14
            A co stoi na przeszkodzie, by powiedzieć: prosze przyciąć końcówki, dodac do wo
            > dy odżywki i nie stawiac wazonu w cieple? Będziesz kompetentna i nie będziesz m
            > usiała kłamac...

            ha! Nigdzie nie napisałam ,że tego nie mówię. Mnie chodzi o to ,że klienci chcą wiedzieć DOKŁADNIE ile dany kwiat będzie stał. Załóżmy ,że podaję szacunkowy czas podany przez hodowcę, dodaję do tego instrukcje obsługi i po paru dniach przychodzi wkurzony klient z piana na ustach i ma do mnie pretensje ,że obiecałam mu (!) ,że kwiat będzie stał tydzień a on stał tylko 6 dni. No i co mu powiedzieć mam? Czy dalej bawić się w jasnowidza i obiecywac gruszki na wierzbie czy uczciwie "zwalić" na klienta całą odpowiedzialność za stan kwiatów w jego mieszkaniu na zasadzie " po odejściu od kasy reklamacji nie uwzględnia się"? Oczywiście jak już wcześniej napisałam odpowiednio go wcześniej instruując.
            • kk345 Re: Klienci nie chcą słyszeć prawdy... 23.09.12, 13:22
              I naprawdę klienci masowo robią Ci te awantury? Chyba nie zapyta, skąd jestes...
              A jak reagują, kiedy z usmiechem mówisz, ze to tylko zywe rośliny i nikt nie wie, ile dokladnie beda zyly?
              • joann_80 Re: Klienci nie chcą słyszeć prawdy... 23.09.12, 13:39
                A jak reagują, kiedy z usmiechem mówisz, ze to tylko zywe rośliny i nikt nie w
                > ie, ile dokladnie beda zyly?


                hahaha no właśnie i jak tu przewidywać??? Reagują dokładnie tak jak napisałam wcześniej. Jestem niekompetentna skoro tego nie wiem smile))
                Widzisz, czyli moje pytanie nie do końca było takie wydumane bo "problem" istnieje w pewien sposób.
                • kk345 Re: Klienci nie chcą słyszeć prawdy... 23.09.12, 17:16
                  > Widzisz, czyli moje pytanie nie do końca było takie wydumane bo "problem" istni
                  > eje w pewien sposób.
                  Nadal uważam, ze problem jest wydumany, obstawiam, że oparty na jednej-dwóch prawdziwych sytuacjach, resztę wg mnie dorabiasz na poparcie swej tezy...
                  Jesli jednak ludzie wracajacy z awanturą sa u Ciebie faktycznie znaczacą większością, to czas zmienić zawod- i mowię to z kilkunastoletniego doświadczenia handlowca...
        • wrednadziewucha Re: Klienci nie chcą słyszeć prawdy... 23.09.12, 13:09
          A może zamiast próbować "wciskać kit" porozmawiasz z klientem i wytłumaczysz, co on może zrobić żeby te kwiaty jak najdłużej postały? Uczciwiej. I ja bym do takiej kwiaciarni wróciła.
        • b.bujak Re: Klienci nie chcą słyszeć prawdy... 23.09.12, 13:25
          joann_80 napisała:


          > Bo nie wiem, ile te roze w tej kwiaciarni juz stoją, a kwiaciarka wie.
          >
          > No właśnie tego też dotyczyło moje pytanie. jak mówię prawdę ,że stoją od przed
          > wczoraj to niestety klient zwija żagiel i wychodzi. kupuje dopiero wtedy kiedy
          > kłamię i mówię ,że to dzisiejsza dostawa. I co ty na to?

          na jakies szkolenie sie powinnac udac smile
          niewygodną prawde da sie przekazac klientowi ta, zeby był zadowolony smile
          nie musisz podawac informacji, którego dnia kwiaty zostały ściete i przyjechały do kwiaciarni, czasem wystarczy powiedziec: mamy duzy ruch w naszej kwiaciarni, wiec żadne z nich nie stoją długo, producent okresla żywotnosc tego gatunku na 7 dni, ale wszystko zależy od tego, jak potraktujemy nasze kwiaty ( i tu pare słów o przycięciu końcówek, odżywce, miejscu ustawienia wazonu itp) - w ten sposób podajesz wszystkie niezbędne informacje, ktore klient potrzebuje, podkreslasz czynniki od Ciebie niezależne na wypadek, gdyby kwiaty nie wytrzymały tyle, ile obiecujesz... podajesz informacje "fachowe", więc wychodzi to bardziej profesjonalnie
        • lola211 Re: Klienci nie chcą słyszeć prawdy... 23.09.12, 13:52
          Nie, to nie bzdura.Specjalista bedzie wiedzial, zas ktos parajacy sie tym zajeciem na zasadzie tylko sprzedawcy towaru- faktycznie moze miec problem.Albo sie jest profesjonalista albo podawaczem kwiatów.
          Racja- to zalezy od wielu czynnkow i od tego jestes, by powiedziec klientowi- jesli kwiat bedzie przyciety, jesli woda codziennie wymieniana ,a temp powietrza nie za wysoka- kwiat ma szanse postac tyle a tyle.Skrupulatnego wyliczenia co do dnia nie oczekuje przeciez.
          > to oczywiste o ile klient określi jak to nazwałaś "oczekiwania" dość precyzyjni
          > e . W większości przypadków z klienta trzeba na siłę wyduszać podstawy. Choćby
          > to czy chce do kwiatów przybranie czy nie. Uwierz...3/4 ludzi nie piśnie słowa
          > o swoich "oczekiwaniach " smile)
          Alez wierze, sama obsługuje klientów i wiem z czym trzeba sie zmierzyc.Od sprzedawcy zalezy czy pozna oczekiwania klienta.To jest sztuka,której ucza na roznego typu szkoleniach.To jest wlasnie zadanie sprzedawcy-poznac oczekiwania.

          jak mówię prawdę ,że stoją od przed
          > wczoraj to niestety klient zwija żagiel i wychodzi. kupuje dopiero wtedy kiedy
          > kłamię i mówię ,że to dzisiejsza dostawa. I co ty na to?

          Twoim zadaniem jest wyjasnienie klientowi,ze kwiaty sa swieze."Swieza dostawa" -wyrazenie wytrych.Wczorajsza roza a wczorajsza kalia to dwie rozne sytuacje.Gorzej jesli te roze juz sa lekko przestałe, a wciska sie je jako "z dzis".
          Zrozum- klient to laik i nie wie,czy wczorajszy kwiat to jeszcze swiezy czy juz nie-stad takie reakcje.
          Twoja glowa w tym,by majac wiedze nie wciskac towaru który zaraz padnie.
          • esr-esr Re: Klienci nie chcą słyszeć prawdy... 24.09.12, 12:45
            > Nie, to nie bzdura.Specjalista bedzie wiedzial, zas ktos parajacy sie tym zajec
            > iem na zasadzie tylko sprzedawcy towaru- faktycznie moze miec problem.Albo sie
            > jest profesjonalista albo podawaczem kwiatów.

            ja bardzo przepraszam, ale specjalistą to może być osoba, która tę odmianę wyhodowała, zaszczepiła, etc. pani w kwiaciarni nie jest specjalistką od jakości kwiatów, ona jest "podawaczem" a jej największą zaletą ma być umiejętność ułożenia takiego bukietu żeby trafić w gust klienta (co jak mniemam nie jest wcale ładne). czy to nie jest przesada wymagać profesjonalnej i specjalistycznej wiedzy z zakresu szeroko pojętego ogrodnictwa od pani układającej bukiety? jeśli ma taką wiedzę to super, ale bez przesady. może ma jeszcze do mnie mówić językiem potrzeb? albo udać się na spotkanie z prywatnym coachem? ona ma mi zrobić piękny bukiet, czasem podpowiedzieć które kwiaty dobrze się ze sobą komponują i tyle.
            czy ja, sprzedając jakikolwiek towar wyprodukowany poza moją firmą, muszę znać dokładne dane techniczne tego produktu? mam oczekiwać od pani w sklepie informacji o liczbie opadania pszenicy, z której wyprodukowano daną mąkę? to chyba trochę zbyt "profesjonalne" podejście do handlu.

            do autorki - tak, większość klientów nie chce słyszeć prawdy. ja bym założyła jednak, że duża część z nich zadaje pytania nie przywiązując zbyt dużej wagi do Twojej odpowiedzi - jak pan od czerwonych róż, dostał odpowiedź które kwiaty będą najdłużej stały ale i tak chce inne, czyli kryterium mega świeżości i tak go nie obchodzi. mów, że wszystkie są świeże (bo są prawda?).
            • iwles Re: Klienci nie chcą słyszeć prawdy... 24.09.12, 12:55

              i tu si.ę mylisz. Ja kupując kwiat w kwiaciarni chciałabym wiedzieć wiecej (np. jakie warunki lubi, co zrobić, aby przedłużyć jego żywotność w wazonie). Nie wspomnę już, że oczekuję sporej wiedzy na temat kupowanego kwiatka w doniczce, np. jakiej ziemi, jakiego nawożenia potrzebuje, jakich warunków itp.
              • esr-esr Re: Klienci nie chcą słyszeć prawdy... 24.09.12, 13:17
                ja się zgadzam, ale wymawianie pani sprzedawczyni że nie jest specjalistką w dziedzinie ogrodnictwa i że to nie jest profesjonalne jest moim zdaniem przerostem formy nad treścią. 99% pań w kwiaciarni powie Ci w jakich warunkach dany kwiat postoi dłużej w wazonie i jak podlewać/nawozić zakupioną roślinę doniczkową, ale jest to jej dodatkowa usługa, forma komunikacji z klientem. florystka ma przede wszystkim ułożyć piękny bukiet, może doradzić, podpowiedzieć coś ale jej "profesjonalizm" czy "specjalizację" widać w sposobie układania kwiatów. jak bukiet będzie brzydki to go nie kupisz niezależnie od tego jak długi wykład walnie pani sprzedająca. to tak jak w odzieżówce - kupisz ciuch bo jest ładny, wyeksponowany na manekinie, etc a nie dlatego że pani powie jak go prać, to jest wartość dodana (jak już tak wchodzimy w język branżowy).
                nie podoba mi się sprowadzanie prostych czynności do miana specjalności. sprzedawać trzeba umieć (ja na przykład nie umiem), ale nie róbmy z tego sztuki tajemnej bo zaraz się okaże że bez wyższego wykształcenia w zakresie technik sprzedażowych nie da się prowadzić kwiaciarni. specjalistą to ma być lekarz, inżynier, czy pilot samolotu.
            • nanuk24 Re: Klienci nie chcą słyszeć prawdy... 24.09.12, 20:19
              Ale prawisz kocopoly. Wlasciciel kwiaciarni wraz z kwiatami dostaje "instrukcje obslugi roslin" i nieco wiadomosci na ich temat. Wlasciceil musi wiedziec co sprzedaje. jezeli wlasciciel nie stoi za lada, to w jego interesie jest przeszkolic pracownika.
      • b.bujak Re: Klienci nie chcą słyszeć prawdy... 23.09.12, 13:09
        lola211 napisała:

        >
        > W moim warzywniaku tez zawsze pytam o jakosc i otrzymuje uczciwa odpowiedz, bo
        > mnie znaja i nie oplaca sie wcisnac mi kitu.Dzieki temu maja stala klientke.

        właśnie tu chyba jest sedno sprawy!
        ja też w "swoich" sklepach zadaję te durne pytania i świeżość itp - i dostaję uczciwą odpowiedź i dobry towar w zamian za moją wierność dla sklepu!
        i czasem zdarza mi sie nieopatrznie zapytac o jakość towaru w miejscach, gdzie nie jestem stałą klientką - rzeczywiście zazwyczaj otrzymuję wymuszoną odpowiedź "oczywiscie, ze to jest świeze, smaczne ..." ale nie kazdy potrafi z przekonaniem kłamac smile
        zdarza sie tez spotkac uczciwego sprzedawce, ktory mowi prawde nieznanemu klientowi...

        a jesli chodzi o kwiaty: naprawde nie jestes w stanie oszacowac trwałosci danych kwiatów?? dziwne....
        • joann_80 Re: Klienci nie chcą słyszeć prawdy... 23.09.12, 13:25
          wiesz inna sprawa pytać o świezość jedzenia a inna o świeżość kwiatów. Wiadomo ,że na nieświeżym jedzeniu zawsze się poznasz. Problem dotyczy ludzi, dla których dwudniowy kwiat jest już stary a dla mnie nie i tylko w tych sytuacjach by sprzedać cokolwiek muszę kłamać ,że są świeże. gdybym mówiła prawdę, klient by nic nie kupił, wyszedł i jeszcze przykleił łatkę, że u mnie to stare kwiaty są wink
          Widzisz róznice?

          a jesli chodzi o kwiaty: naprawde nie jestes w stanie oszacowac trwałosci danyc
          > h kwiatów?? dziwne....

          dlaczego dziwne? Dziwne jest dla Ciebie to ,że nie jestem jasnowidzem? Ludzie nie chcą wartości szacunkowych , oni chcą konkretów wink
          • gryzelda71 Re: Klienci nie chcą słyszeć prawdy... 23.09.12, 13:35
            Dziwne to co piszesz.Kupowałam duże ilości kwiatów w hurtowni z pytaniem,że w takich i takich warunkach mają postać tydzień i pan od razu wskazał które tak,które nie.
            Wiadomo ze jakieś pojedyncze sztuki klapną wcześniej,ale kwiaty wytrwały tak jak facet powiedział.
          • lola211 Re: Klienci nie chcą słyszeć prawdy... 23.09.12, 14:03
            Musisz kłamac, bo jednak sa nieswieze czy musisz klamac,ze zawsze sa dzisiejsze?
            Pomysl od strony klienta- on chce wiedziec jaka kwiat ma zywotnosc.Płaci i to nie malo i nie chce placic za kwiaty,ktore po 2 dniach pojda na smietnik.Bo w kwiaciarni juz swoje odstały.To takze wina sprzedawców, którzy po prostu wciskaja nieswiezy towar jako pierwszej klasy.

            Problem dotyczy ludzi, dla który
            > ch dwudniowy kwiat jest już stary a dla mnie nie

            To mowisz zgodnie z prawa, ze kwiaty sa swieze- nie sadze aby ludzie gromadnie domagali sie informacji, kiedy kwiaty były sciete.

            Poza tym-nastaw sie na to,ze nie ma tak, iz 100% klientów bedzie bezproblemowych i zadowolonych.Zdarzaja sie nieracjonalni, grymaszacy itd.Z tymi tez trzeba umiec sobie radzic- i jesli ktos to potrafi to jest profesjonalista.
            • joann_80 Re: Klienci nie chcą słyszeć prawdy... 23.09.12, 14:17
              Musisz kłamac, bo jednak sa nieswieze czy musisz klamac,ze zawsze sa dzisiejsze
              > ?

              no właśnie zawsze to drugie bo klient nie uznaje innej "świeżości" jak tylko tę z danego dnia. Jakby kwiaty były mięsem. To samo tyczy się bukietów: nie liczy się to ,że bukiet jest zrobiony z DOKŁADNIE tych samych kwiatów , które stoją w kwiaciarni. On ma byc zrobiony DZISIAJ i już. Prędzej sprzedałabym bukiet zrobiony ze starych kwiatów, ale tego samego dnia niż "wczorajszy" ze świeżej dostawy.
    • zoe7 Re: Klienci nie chcą słyszeć prawdy... 23.09.12, 12:54
      Cieszę się, że są jeszcze ludzie tacy jak TY - tak do mnie podobni big_grin Nie umiem wciskać kitu i nie wciskam, nie daję głupich odpowiedzi tylko dlatego, że ktoś tego oczekuje.
      • zoe7 Re: Klienci nie chcą słyszeć prawdy... 23.09.12, 12:59
        Ale bardzo łatwo zyskać wtedy łatkę niekompetentnej... Ja tak nie uważam, no, ale cóż.
      • joann_80 Re: Klienci nie chcą słyszeć prawdy... 23.09.12, 13:01
        też się cieszę, bo po pierwszych odpowiedziach czuję się jak kosmitka i zastanawiam się co ze mną nie tak? Za uczciwa do swojej pracy? O co chodzi? Czy społeczeństwo naprawdę jest zadowolone jak słyszy to co chce usłyszeć? Czy prawda już nie ma racji bytu?
        • lola211 Re: Klienci nie chcą słyszeć prawdy... 23.09.12, 14:07
          Juz ktos powyzej napisal- potrzebujesz szkolenia.Ono by ci uzmysłowiło motywacje klientów, uswiadomilo tok ich myslenia.
          Cala sztuka polega na tym,by klienta nie oszukac, a jednoczesnie dokonac sprzedazy.Mówienie kazdemu tego samego nie jest wlasciwym wyjsciem.Sposób dobiera sie pod klienta.Tyko trzeba wiedziec jakim typem konsumenta jest.
    • jamesonwhiskey Re: Klienci nie chcą słyszeć prawdy... 23.09.12, 13:19
      pie nie chcą słyszeć prawdy. Na przykład pytając o t
      > o czy kwiaty są świeże ( na litość, który sprzedawca powie ,ze nie???) tak napr
      > awdę nie chcieliby usłyszeć " wie pan/ pani no są lekko "przechodzone, ale jesz
      > cze dadzą radę wink


      klient jak najbardziej chce slyszec prawde
      ale niektorzy nie doszli do tego ze sprzedawcy to zwyli oszuci i wciskacze syfu
      w sytuacji idealnej tyu mowisz kwiaty maja 3 dni i ja wtedy ide gdzie indziej
      • joann_80 Re: Klienci nie chcą słyszeć prawdy... 23.09.12, 13:43
        czyli idziesz tam gdzie też są trzydniowe kwiaty ale sprzedawca powie Ci ,że są świeże i tam te kwiaty kupisz prawda? smile)
        Twój post idealnie oddaje to co napisałam na poczatku. Jak utrzymać interes bez takich kłamstewek? Chyba się nie da bo klient nie chce znac prawdy i już.
        • gryzelda71 Re: Klienci nie chcą słyszeć prawdy... 23.09.12, 13:46
          Wciśniesz kit tylko raz.Ja np nie wracam do takich sklepów.Choć jak słysze nie wiem,to nawet pierwszy raz nie kupie.
        • mondovi Re: Klienci nie chcą słyszeć prawdy... 23.09.12, 13:50
          Te postoją krótko, ale polecam inne, które są świeże. Bardzo doceniam szczerość sprzedawców i wracam do sklepu, w którym pani powiedziała mi, że nie radzi kupować towaru, który wybrałam, lecz jego, powiedzmy, ekwiwalent.
        • jamesonwhiskey Re: Klienci nie chcą słyszeć prawdy... 23.09.12, 14:01
          > Twój post idealnie oddaje to co napisałam na poczatku. Jak utrzymać interes bez
          > takich kłamstewek? Chyba się nie da bo klient nie chce znac prawdy i już.

          jak mu te kwiaty opadna na drugi dzien to prawda pojawi sie jakby sama a kilient poczuje sie oszukany
          to ze chcesz prowadzic interes na takich malych kancikach pokazuje ze zupelnei nie rozumiesz istoty problemu
          jak bylo napisane w kilku postach ty sie kreujesz na specjaliste doradzasz i dajesz klientowi cos z czego bedzie zadowolony nie koniecznie to po co przyszedl i nie koniecznie wciskasz mu to na czym zarobisz najwiecej

          zreszta widzisz niektore kwiaciarnie dzialaja latami
          niektore dosyc szybko updajaja
          • joann_80 Re: Klienci nie chcą słyszeć prawdy... 23.09.12, 14:11
            ale właśnie ja NIE CHCĘ kantować. Chcę mówić prawdę, że to kwiat sprzed dwóch dni, ale nie oznacza to ,że jest nieświeży. Chcę mówić prawdę, ale to klient tej prawdy nie chce!
            Czytajcie dokładniej to co piszę bo się co rusz powtarzam bez sensu.
            • twoj_aniol_stroz Re: Klienci nie chcą słyszeć prawdy... 23.09.12, 14:15
              I już kilka osób tutaj powiedziało Ci co trzeba w takiej sytuacji powiedzieć. Odpowiedź na zasadzie quizu: tak/nie/nie wiem nie ma tu zastosowania.
            • lola211 Re: Klienci nie chcą słyszeć prawdy... 23.09.12, 14:46
              To mów.Ale daj w takim razie klientowi podjac decyzje.Nie oczekuj,ze kazdy kupi, bo to niemozliwe.
            • m_incubo Re: Klienci nie chcą słyszeć prawdy... 24.09.12, 20:53
              Ale z czym masz problem? Skoro trzydniowy kwiat nie jest nieświeży, to mów, że jest świeży, no bo sama twierdzisz, że jest. Po jaką cholerę chcesz mówić "to kwiat sprzed dwóch dni, ale to nie znaczy, że jest nieświeży"? Wyważasz otwarte drzwi, kobieto.
              Nikt nie pyta czy kwiaty były zrywane o brzasku wraz z poranną rosą. A nawet gdyby, to w dalszym ciągu możesz odpowiedzieć: "są świeże".
    • twoj_aniol_stroz Re: Klienci nie chcą słyszeć prawdy... 23.09.12, 13:19
      Nie wiem co chciałabym usłyszeć, bo nie zadaję tak idiotycznych pytań, ale za to wiem co odpowiedzieć zgodnie z prawda: proszę pani/pana trwałość kwiatów zależy od bardzo wielu czynników: poczynając od wody, w której stoją, poprzez towarzystwo innych kwiatów w wazonie a na przeciągach kończąc; dlatego bardzo trudno jest udzielić odpowiedzi na pani/pana pytanie. Wszystko rzecz jasna z miłym uśmiechem powiedziane uprzejmym tonem smile
      Owszem rozumiem pytania dotyczące trwałości kwiatów, odporności na chłód itd, bo w zależności od potrzeb wybieram różne. Inne kwiaty wybiorę na imieniny babci, a inne na wiązankę na grób, a juz zupełnie inne gdy chcę by długo dekorowały np sklep.
      Sama prowadziłam sklep z produktami do dekoracji domu i bardzo często stawałam przed pytaniem, czy to coś będzie pasowało mi do pokoju. Pytanie o tyle logiczne, że sprzedawca przestał być jedynie wydającym towar i kasującym należność. Obecnie sprzedawca ma znać "branżę", w której pracuje, czyli sprzedając ubrania muszę znać się na doborze kolorystyki, fasonu do danego człowieka, sprzedając świece/wazony/figurki musze znać się choć trochę na kompozycji wnętrza, doborze kolorów, proporcjach itd. Dlatego w takich sytuacjach pytałam jakie kolory dominują we wnętrzu, jakie są meble, ściany, jaki styl panuje w danym pomieszczeniu i wówczas proponowałam to co wedle słów klienta będzie pasowało. Oczywiście ostateczny wybór należy zawsze do klienta i bywało, że wybierał coś co wiadomo było z góry, że nie będzie pasowało... Dość często wracał jak bumerang, żeby wymienić to co kupił na coś innego smile. I na ogół właśnie po tym jak klient przekonał się, że nie chcę go naciągnąć, że staram się podpowiedzieć zgodnie z prawdą zyskiwałam stałego wiernego klienta, który przychodził potem w ciemno, bo wiedział, że oprócz zakupu danej rzeczy otrzyma pomoc w wyborze smile
      I myślę, że w kwiaciarni jest podobnie, klient oczekuje pomocy i Twojej wiedzy przede wszystkim, a że pytania początkowo są niezbyt trafione? No cóż, nie każdy ma dar pozbierania do kupy myśli i wątpliwości i ubrania tego w logiczne, krótkie pytanie wink
    • gryzelda71 Re: Klienci nie chcą słyszeć prawdy... 23.09.12, 13:30
      Jak to się dzieje,że w kwiaciarniach te kwiaty stoją i stoją i zawsze ładnie wyglądają,a po przyniesieniu do domu klap?Macie jakieś na to patenty?Jak tak,to takiej odpowiedzi oczekuje jak pytam ile ta róza postoi.
    • mancipi Re: Klienci nie chcą słyszeć prawdy... 23.09.12, 13:31
      klient pyta czy kwiaty są świeże bo do czegoś mu ta wiedza potrzebna. Jest różnica pomiędzy wiązanką na ślub czy pogrzeb, które mają dobrze wyglądać na wejściu, a potem to już obojętne a kwiatami danymi na imieniny teściowej i jej późniejszym komentarzem, że padły następnego dnia.
      i naprawdę nie rozumiem twojego problemu-wystarczy po pierwsze udzielić standardowych porad typu podcięcie przed wsadzeniem do wody czy dodanie do niej sprita lub jakiegoś środka. kolejna rzecz to zapytanie na jaką okoliczność i ewentualnie doradzenie zmiany gatunku-zamiast róży z którą nigdy nic nie wiadomo można doradzić coś bardziej trwałego-goździk, storczyk czy anturium -na pewno postoją dłużej. a pytanie o świeżość wynika stąd że w wielu kwiaciarniach kwiaty stoją czesto tydzień a nawet dłużej i łatwo się naciąć. a na koniec-sama wiesz że są bardziej i mniej wytrzymałe gatunki, szczególnie wśród róż i jedne na bank postoją tydzień a inne mogą paść następnego dnia bo coś im nie pasuje.
    • madzioreck Re: Klienci nie chcą słyszeć prawdy... 23.09.12, 13:36
      Klienci chcą słyszeć prawdę. To Ty nie wiesz, czy ją powiedzieć, bo jest ryzyko, że nie sprzedasz, si? smile

      Wy też zadajecie w sklepie durne pytania t
      > ypu "a jak pani myśli, będzie mi to pasowało do dywanu?" ( tak jakby sprzedawca
      > był kiedykolwiek u was w domu), albo "jak pani myśli będzie mi to smakowało?"
      > ( WTF?)

      A to już są durne pytania, rzeczywiście.

      > Jak byście reagowały gdybyście na zadane pytanie "proszę pani a ile ta róża pos
      > toi?" dostały odpowiedź "nie wiem"?

      Wiesz, ja tam się na kwiatach nie znam, ale jakimś cudem, ilekroć kupię w którejś z ulubionych, zaufanych kwiaciarni, róże stoją długo (wsadzam je po prostu do wody i tyle), a ilekroć kupię w kwiaciarni należącej do znanej sieci, to wiem, że na 90% padną najdalej za 2 dni, więc przestałam tam kupować.
      • joann_80 Re: Klienci nie chcą słyszeć prawdy... 23.09.12, 14:34
        > Klienci chcą słyszeć prawdę. To Ty nie wiesz, czy ją powiedzieć, bo jest ryzyko
        > , że nie sprzedasz, si? smile
        >

        bingo smile)
    • maggi9 Re: Klienci nie chcą słyszeć prawdy... 23.09.12, 13:48
      Pracowałam kiedyś w sklepie z ciuchami i miałam podobne dylematy.
      I powiem Ci, że klienta trzeba po prostu wyczuć.Niektórzy gadają, żeby gadać i pytania o długotrwałość kwiatów czy pranie danego materiału są dla nich po prostu dziamganiem bez sensu więc odpowiedź sprzedawcy będzie im obojętna nawet jesli powiesz, że jesteś koniem.I tak Cie nie słuchają.

      Jeszcze inni są przekonani o swojej nieomylności jednoczesnie nie mają pojęcia o danym temacie wtedy najlepiej wciskać kit, że owszem kwiaty postoją dwa tygodnie, wygląda pani cudownie w tej sukience rozmiaru 36 (chociaż nosi pani rozmiar 44 i ledwo się dopina-ale to już w myślach)

      Trzecia grupa to ludzie normalni-z tymi byłam szczera.Doradzałam jak mogłam najlepiej, mówiłam prawdę jesli coś było nie tak doradzałam po prostu coś innego i nie ściemniałam, że wszystko jest cudowne, piekne etc
      • lola211 Re: Klienci nie chcą słyszeć prawdy... 23.09.12, 14:22
        > I powiem Ci, że klienta trzeba po prostu wyczuć.

        To jest wlasnie w sprzedazy najwazniejsze.
    • moty_lanoga Re: Klienci nie chcą słyszeć prawdy... 23.09.12, 14:07
      Jesteś chyba z rodzaju tych sprzedawczyń, których nie lubię. Bo lubię tych, którzy na pytanie "czy to jest świeże?" odpowiedzą zgodnie z prawdą. I jeśli odpowiedzą, że np. te róże to już trochę stoją, proszę kupić tamte drugie, mimo że mniej się podobają, to do tego sprzedawcy wrócę. Do tego, który wciśnie kit nie wrócę na pewno.

      Pracowałam w sklepie z biżuterią, nawet sobie nie wyobrażasz, jakie durne pytania ludzie tam potrafią zadawać - "A dlaczego to srebro takie tanie? Coś z nim jest nie tak?", "Jak pani myśli, czy ten komplet będzie pasował do urody mojej żony?". Jakoś nie miałam problemu z odpowiedziami. Po prostu klient czasem myśli o czymś i wypowiada to na głos, nie do końca zdając sobie z tego sprawę. Albo po prostu zadaje głupie pytanie, a potem po 10 minutach stuka się po głowie, jak w ogóle mógł to zrobić. Jestem więcej niż pewna, że sama czasami też tak robię.
      Jeśli klient zadawał pytanie, czy może spać w danym łańcuszku czy bransoletce, to odpowiadałam zgodnie z prawdą, że np. w tym za 50 zł to może robić wszystko, ale ten za 500 zł to tylko na wyjście, bo jest bardzo delikatny. I często i tak kupowali ten za 500 zł, bo im się bardziej podobał, a ja nie miałam wyrzutów sumienia, że komuś wcisnęłam kit.
      • joann_80 Re: Klienci nie chcą słyszeć prawdy... 23.09.12, 14:23
        > Jesteś chyba z rodzaju tych sprzedawczyń, których nie lubię. Bo lubię tych, któ
        > rzy na pytanie "czy to jest świeże?" odpowiedzą zgodnie z prawdą.

        o dżizusie... napisałam przecie ,że ja mówię prawdę, a przynajmniej staram się a klienci tego nie doceniają ponieważ nie chcą prawdy ( ile razy będę musiała jeszcze to napisać?)
        Czyli wygląda ,że jestem pierwszym typem sprzedawcy, a Ty jesteś klientką jakie ja lubię. nie obrażają się o szczerość, nie szufladkują a wracają ponieważ usłyszały prawdę. Uwierz mało jest takich jak Ty.Z reguły jest tak ,że jak ja mówię " tych nie polecam , ale polecam tamte" to oni słyszą ( takie mam wrażenie) "mam stare kwiaty i wybieram mniejsze zło...wiej!!" big_grin
        • w-za-duzym-swiecie Re: Klienci nie chcą słyszeć prawdy... 24.09.12, 11:20
          Klienci nie chcą nieświeżych kwiatów. Czemu to zamieniasz na: nie chcą prawdy? Bo jak słyszą prawdę, to już nie chcą starych kwiatów? No bo mają do tego prawo. Nie wynika z tego, że nie chcą prawdy. To Ty nie chcesz ich reakcji na prawdę- czyli odmowy kupienia starych kwiatów.
          Przedziwna nielogiczność: jak im powiem prawdę to nie kupią- czyli to znaczy, że nie chcą prawdy. Łoł...
          • mondovi Re: Klienci nie chcą słyszeć prawdy... 24.09.12, 13:19
            Racja
    • thea19 Re: Klienci nie chcą słyszeć prawdy... 23.09.12, 14:12
      hehe, tez mam kwiaciarnie. jak mnie pytaja czy postoi to odpowiadam, ze tak a jak sie zmeczy to sie polozy (jak widze, ze klient zrozumie dowcip).
      mnie irytuja za to klienci,ktorzy na wejsciu zaczynaja jeczec: tu nic nie ma, taki maly wobor (sklep ma 60m2 i wypchany jest po brzegi, jedyny taki w okolicy)

      no a z kwiatami to jest zawsze loteria: roze holenderskie na wejsciu maja tydzien, do tego dochodzi przebywanie w sklepie, sa odmiany (jak marie claire), ktore klapia po 2 dniach bo im zaczynaja podgniwac glowki i zaden specyfik tego niezatrzyma, sa odmiany, ktore wytrzymuja 2 tygodnie od zakupu w kwiaciarni bez cudow (avalanche). zima kwiaty czesto sa przemrozone i maja klapnie glowki dzien po zakupie na gieldzie.
      czesc roz kupuje od polskiego ogrodnika wiec sa swieze ale tez trafiaja sie takie co szybko gnija. czasem odwiedzaja mnie posiadacze kwiaciarni i pytaja o posiadana chlodnie (nie mam i nie planuje) bo to takie super rozwiazanie i kwiaty moga stac w niej miesiac. niewazne, ze od razu po wyjsciu ze sklepu kwiat sie rozpada.
      • joann_80 Re: Klienci nie chcą słyszeć prawdy... 23.09.12, 14:33
        witaj bratnia duszo smile))

        . jak mnie pytaja czy postoi to odpowiadam, ze tak a j
        > ak sie zmeczy to sie polozy (jak widze, ze klient zrozumie dowcip).

        cudowne, wykorzystam by sprawdzić czy moi klienci mają poczucie humoru big_grin

        > no a z kwiatami to jest zawsze loteria

        amen. Tylko jak to ubrać w słowa by nie stracić głosu a klient się nie obrażał, że co ja mu tu o loteriach.

        Moja kwiaciarnia też jest spora 44 metry i tez zawsze spory wybór, więc tak jak i Ciebie denerwują mnie marudy ( nie ma wyboru) mówię wtedy ,że spośród 40 wazonów pełnych kwiatów na pewno da się coś wybrać wink Po chwili klient uświadamia sobie ,że faktycznie tych kwiatów wcale nie jest tak mało.
        Ja marie claire i mariyo staram się nie brać bo zawsze gniją. Jak mam mieć jakieś herbaciane to wolę cherry brandy i ją z pełną odpowiedzialnością mogę polecić bo stoi baaaardzo długo.
        Zima i mrozy to zupelnie osobny rozdział. To chyba jedyna pora roku gdzie w razie czego winę można zwalić na pogodę, jednak staram się zawsze powiedziec klientowi by z mrozu nie wchodził z różą od razy do nagrzanego pomieszczenia bo szok termiczny jest przyczyną wielu przedwczesnych zgonów wink Jednak tak naprawdę, czy ludzie się do tych wskazówek stosują?

        Emamy stosujecie się do rad i wskazówek sprzedawców i specjalistów czy robicie po swojemu ?

    • edelstein Re: Klienci nie chcą słyszeć prawdy... 23.09.12, 14:15
      A ja lubie szczerych sprzedawcow i cenie prawde.Jak mi powiedza kwiaty sa od trzech dni w sklepie,trwalosc ok.tygodnia to wiem,ze trzy dni postoja i niekoniecznie wezme,ale poprosze o alternatywe,bo slub za 3dni,a ja nie bede miala czasu potem kupic.Jak ktos mi wciska kit,ze z tego dnia a za dwa dni klapna to juz nie wroce do teho sklepu.Idac do sklepu z odzieza oczekuje,ze sprzedawca zna wlasciwosci materialu i uczciwie powie,teraz pani ma 36ale prosze wziasc 38,bo material w praniu sie zbiegnie.Kiedys kupowalam trench,podobaly mi sie dwa w podobnej cenie,sprzedawczyni powiedziala,ze ladniejszy kroj ma ten czarny,ale material ma wlasciwosc przyciagania pylkow itd.i jesli ten granatowy mi sie podoba to lepiej granatowy.
    • havana28 Re: Klienci nie chcą słyszeć prawdy... 23.09.12, 14:32
      Przypomiało mi się zdarzenie z takiej samej kategorii. Stoi babka nad skrzynką winogron na straganie z owocami i pyta sprzedawczynie - "A te winogrona to świeże są"?

      Dobrze że sprzedawczyni bystrzejsza od klientki była i nie odpaliła - "świeże, świeże dzisiaj zrywane" - bo winogrona widać, że importowanebig_grin

      W ogóle nie miej żadnych skrupułów. Jak ktoś zadaje takie pytania to tak jakby dawał pisemną zgodę na wydmuchanie.
      • majenkir Re: Klienci nie chcą słyszeć prawdy... 23.09.12, 15:54
        havana28 napisała:
        Stoi babka nad skrzynką winogron na straganie z owocami i pyta sprzedawczynie - "A te winogrona to świeże są"?
        Dobrze że sprzedawczyni bystrzejsza od klientki była i nie odpaliła - "świeże,
        świeże dzisiaj zrywane" - bo winogrona widać, że importowanebig_grin


        big_grinbig_grinbig_grin
        Lubie to!
      • asia_i_p Re: Klienci nie chcą słyszeć prawdy... 23.09.12, 19:47
        > W ogóle nie miej żadnych skrupułów. Jak ktoś zadaje takie pytania to tak jakby
        > dawał pisemną zgodę na wydmuchanie.
        ???
      • gazeta_mi_placi Re: Klienci nie chcą słyszeć prawdy... 25.09.12, 09:13
        Naśmiewanie się z klientów - żenujące....
    • eliszka25 Re: Klienci nie chcą słyszeć prawdy... 23.09.12, 14:44
      idac do kwiaciarni oczekuje, ze pracuje tam ktos, kto bardziej zna sie na kwiatach niz ja. czyli np. potrafi mi doradzic, jakie kwiaty sa odpowiednie na dana okazje itd. w odpowiedzi na swoje pytania nie oczekuje wrozenia z fusow, tylko kompetentnej odpowiedzi. spodziewam sie, ze florystka wie czy np. fiolki dluzej trzymaja sie w wazonie niz tulipany albo do jakiej wody najlepiej je wstawic. kupuje kwiaty w kwiaciarni, w ktorej sprzedawca normalnie odpowiada na moje pytanie, a nie robi fochy. znasz powiedzenie: nie ma glupich pytan, sa tylko glupie odpowiedzi? ostatnio na pytanie, czy slonecznik dlugo stoi pani zapytala mnie, czy daleko z tym slonecznikiem jade. powiedzialam, ze do wody trafi za jakies 2 godz. odpowiedziala, zeby przedtem sciac ukosnie koncowke i wstawic do letniej wody. jesli pomieszczenie nie jest bardzo gorace, to moze postac i tydzien. i to byla dla mnie jak najbardziej zadowalajaca odpowiedz. nie oczekiwalam, ze pani jest wrozka, ale ze zna sie na tym, co robi.
    • b.bujak Re: Klienci nie chcą słyszeć prawdy... 23.09.12, 16:01
      w ogóle to dziwne co piszesz... po pietnastu latach nie zorientowałas sie, ze ludzie sa różni, że dobry sprzedawca potrafi lekko podpasowac się pod klienta;
      z twojego opisu wygląda jakby wszyscy cie zamęczali głupimi pytaniami a potem robili regularne awantury;
      zastanów sie, dlaczego wychodzą po Twojej odpowiedzi, że kwiaty mają 3 dni?? może to nie sprawa tych kwiatow o tym decyduje, tylko twoj ton z serii "znów musze odpowiadac na głupie pytania"
      chyba rozumiem Twoje obniżone nastroje, bo rzeczywiście widac w kraju kryzys, a jednak kwiaty są dobrem luksusowym, można się bez nich obejść albo kupowac skromniejsze; stajesz przed trudnymi czasami, może właśnie ich boleśnie doświadczasz; z takim podejsciem do klienta słabo to widzę...
      • joann_80 Re: Klienci nie chcą słyszeć prawdy... 23.09.12, 18:21
        dopowiadasz sobie w tym momencie. Nie jestem masochistką i gdyby faktycznie tak mnie wszystko wkurzało to nie pracowałabym w tym zawodzie.
    • croyance Re: Klienci nie chcą słyszeć prawdy... 23.09.12, 17:21
      Ja mysle, ze wiele tekstow typu 'czy kwiaty sa swieze' wypowiada sie nie po to, zeby uzyskac informacje, ale po to, by nawiazac konwersacje. To troche taka gadka jak o pogodzie: jej celem jest nie tyle konkretny przekaz, co nawiazanie wiezi ze sprzedawca.
      • lola211 Re: Klienci nie chcą słyszeć prawdy... 23.09.12, 17:26
        Takie pytanie daje mi jako klientowi mozliwosc zlozenia pozniej reklamacji- zapewniala, ze swieze, a tu zonk,sklamala.Bez pytania juz to nie byloby takie oczywiste.
        • verdana Re: Klienci nie chcą słyszeć prawdy... 23.09.12, 18:39
          Cóż, problem postawiony na głowie. Klienci pytają, czy kwiaty są świeże, bo chcą świeże. Jak słyszą prawdę, czyli, ze nie są, to nie kupują - nie do wiary, prawda? Jak sie ich oszuka, to kupią. To nie oznacza, zę klienci nie chcą prawdy, tylko, zę chćą swiezy towar i naiwnie mają zaufanie, że sprzedawczyni ich nie oszuka. Cóż, rzeczywiście sa głupi - powinni wiedzieć, ze sprzedawca oszuka i tak...
          W sklepach, do których wracam, sprzedawcy potrafią powiedzieć, ze owoce są przjżałe, tego kupowac nie radzą, a kwiaty sa pieknę, ale juz rozwinięte, więc nadają sie na wręczenie bukietu dziś, a nie jutro. Do pozostałych pójdę raz i nie wrócę.
          • joann_80 Re: Klienci nie chcą słyszeć prawdy... 23.09.12, 19:45
            > W sklepach, do których wracam, sprzedawcy potrafią powiedzieć, ze owoce są przj
            > żałe, tego kupowac nie radzą, a kwiaty sa pieknę, ale juz rozwinięte, więc nada
            > ją sie na wręczenie bukietu dziś, a nie jutro. Do pozostałych pójdę raz i nie w
            > rócę.
            ach jaka szkoda, że takich klientów jest tak mało smile
            • kk345 Re: Klienci nie chcą słyszeć prawdy... 23.09.12, 20:02
              > ach jaka szkoda, że takich klientów jest tak mało smile
              Ach, jaka szkoda, ze takich sprzedawców jest tak malo...
    • nangaparbat3 Re: Klienci nie chcą słyszeć prawdy... 23.09.12, 19:22
      Klienci jak najbardziej chcą prawdy i nie chca nieświeżych kwiatow.
      Problem w tym, ze ufają sprzedawczyni.
    • mysia-mysia Re: Klienci nie chcą słyszeć prawdy... 23.09.12, 19:33
      he he, ten temat jest chyba dobrze opracowany przez sprzedawców na wyspach, gdzie mieszkam smile (nie są to niestety wyspy kanaryjskie)

      na pytanie: a ile ta róża postoi odpowiedziałoby się tu coś w stylu: w naszej kwiaciarni dokładamy wszelkiego wysiłku by zapewnić klientom jak najświeższe kwiaty, a jeśli chce pan/pani jeszcze tą żywotność przedłużyć, to tu oto mamy taką odżywkę do róż, którą należy wlać do wazonu w którym stoi bukiet

      w ten sposób nie kłamiesz, klient jest uspokojony a przy okazji sprzedajesz dwa produkty zamiast jednego big_grin

      • mysia-mysia Re: Klienci nie chcą słyszeć prawdy... 23.09.12, 19:41
        i w ogóle nie mówi się tu "X się nie nadaje" na to o co klientowi chodzi tylko: "do tego celu polecam Y, bo Y zapewnia..." i później już nawijasz o Y; w żadnym wypadku nie można powiedzieć że X nie bo cośtam; wydaje mi się że ma to duży sens, bo ludzie w temacie na którym się nie znają potrafią być bardzo wybiórczy i jak im powiesz że X nie nadaje się do tego co chcą z nim zrobić, to wyjdą ze sklepu z przekonaniem że X jest w ogóle do dupy
    • asia_i_p Re: Klienci nie chcą słyszeć prawdy... 23.09.12, 19:43
      Nie pytam, czy mi będzie pasowało do dywanu.
      Pytam, czy świeże i liczę, że usłyszę uczciwą odpowiedź.

      Że tak się e-mamowo wrednie spytam - czy twoja sugestia, że klient tym pytaniem uspokaja swoje sumienie, to przypadkiem nie projekcja? Czy ty nie uspokajasz swojego sumienia tym wątkiem - że nie szkodzi, że powiesz, że te róże świeże, skoro klient i tak to chce usłyszeć?
      • joann_80 Re: Klienci nie chcą słyszeć prawdy... 23.09.12, 19:46
        może troszkę wink
        Nie lubię kłamać po prostu a wiem,że jak powiem całą prawdę to zysku nie będzie. I bądź tu człowieku mądry wink
    • kamunyak Re: Klienci nie chcą słyszeć prawdy... 23.09.12, 21:29
      Może klient oczekuje czegoś wiecej od ciebie niż "tak" (róża jest świeża), lub nie (róża nie jest świeża).
      Może oczekuje, iż podpowiesz mu, że np. jesli będzie używał odżywki to kwiat postoi dłużej (o ile), lub jeśli wazon nie będzie stał w przeciągu to..., jesli w jednym wazonie nie będzie kwiatu X z kwiatem Y (nie tolerują się) to kwiaty wytrzymaja dłużej, itd, itp.
      Jednym słowem, klient prawdopodobnie oczekuje od ciebie kompetentnych informacji na temat kwiatu, który zamierza kupić, lub"kompetentnego" zainteresowania. Np jeśli jest mróz to może warto spytać czy klient będzie z różą jechał przez pół miasta i w takim wypadku odradzić kupno a zaproponować coś innego.
      Podsumowując, klient raczej nie oczekuje od ciebie kłamstwa tylko kompetencji co, jako inteligentna kwiaciarka, wiedzieć powinnaś. Pytanie klienta jest tylko pretekstem dla ciebie zebyś mogła wykazać się swoją wiedzą i "dopieścić" klienta, zeby ten do ciebie wrócił.
      Jak widać, to jest raczej trudna sztuka, moze do kursu florystycznego (jeśli taki w ogóle skończyłaś) przydałby się jakiś nt psychologii sprzedaży?
      Podobnie rozmumiem pytanie "czy będzie mi to smakowało?". Wystarczy powiedzieć "jeśli lubi pani słodkie (gorzkie, kwaśne, słone) smaki to na pewno tak.
      Lub "czy będzie pasowało do dywanu" wystarczy odpowiedzieć "jeśli w dywanie dominujący jest kolor czerwony (zielony, brązowy...) to raczej tak."
      W kazdym razie, ja nie zadaję takich pytań, ani żadnych innych, bo nie spodziewam się usłyszeć niczego inteligentnego. Poza tym akurat ja nie lubię być "dopieszczana" przez sprzedawcówi w ogóle nie lubię kiedy wtrącają się do moich zakupów. Co inteligentny sprzedawca też wyczuć powinien.
      A jeśli chodzi o kwiaciarnię to mam taką obok, gdzie zaopatruję się od kilkunastu lat. Za pierwszym razem panie zrobiły wspaniałe wiązaneczki dla moich dzieci na zakończenie roku szkolnego, i przez następne kilkanaście lat nigdy mnie nie zawiodły. Do pań wystarczy pójść i powiedzieć dla kogo i z jakiej okazji potrzebne są kwiaty, oraz w jakich granicach finansowych ma się to zawierać. Po czym można spokojnie iść do domu, czy na jakieś inne zakupy, mozna poczekać, a panie zawsze zrobią wszystko jak trzeba i jest ładne.
      Nie muszę z panią gadać ani pytać o świeżość kwiatów, pani sama wybiera/ proponuje kwiaty.
      • joann_80 Re: Klienci nie chcą słyszeć prawdy... 23.09.12, 23:34
        > Jak widać, to jest raczej trudna sztuka, moze do kursu florystycznego (jeśli ta
        > ki w ogóle skończyłaś) przydałby się jakiś nt psychologii sprzedaży?
        > Podobnie rozmumiem pytanie "czy będzie mi to smakowało?". Wystarczy powiedzieć
        > "jeśli lubi pani słodkie (gorzkie, kwaśne, słone) smaki to na pewno tak.
        > Lub "czy będzie pasowało do dywanu" wystarczy odpowiedzieć "jeśli w dywanie dom
        > inujący jest kolor czerwony (zielony, brązowy...) to raczej tak."

        wiesz to bardzo mądre i sensowne co piszesz, ale wskaż mi proszę osobę, która będzie w stanie tak mówić przez dwanaście godzin dziennie. Szczerze przyznam ,że najzwyczajniej , po ludzku czasami mi się nie chce i takie według mnie totalnie debilne pytania mnie irytują i nie wydaje mi się ,że to coś złego i , ze świadczy o wypaleniu zawodowym. Sprzedawca też człowiek prawda? Wyobraź sobie ,że przez dwanaście godzin analizujesz za kogoś czy ten ktoś woli czerwone czy różowe ( bo on nie wie) czy też wnikliwie zagłębiasz się w szczegóły kolorystyczne zachodniej ściany w kuchni, bo pani ma tak straszny dylemat jakiego kwiatka sobie kupić ,że bez przedyskutowania tego z florystą po prostu nie będzie potrafiła tego zrobić. Czy to aby normalne,że na co dzień dorośli ludzie w sklepie stają się nieporadni jak roczniaki? Dla mnie to wielce dziwne zjawisko i dodam tylko ,że ostatnimi czasy znacznie się nasiliło. Nie wiem doprawdy o czym to świadczy....

        Wiesz, ja rozumiem ,że klient czasem potrzebuje rady, wskazówki czy też sugestii, ale zauważyłam ,że ludzie przestają mieć swoje zdanie, jest im wszystko jedno co kupią byle by było, kupuja kwiaty dla najbliższych sobie osób i mówią "wszystko jedno co pani da", mąż kupuje kwiaty na 15 rocznicę ślubu i nie wie jakie kwiaty lubi jego żona, ktoś wchodzi do kwiaciarni z paniką w oczach jakby te kwiaty miały go pogryźć i na zadane pytanie " co podać " czy też " w czym mogę pomóc" mówi mi ,że on chce "coś" a reszte musze dopowiedzieć sobie sama. Kobieta nie patrząc na asortyment mówi ,że chce "bukiecik imieninowy" i czeka...i jeśli ja z niej nie wycisnę informacji typu "jaka kolorystyka", monochromatyczny czy mieszany, okrągły czy wystopniowany, dla mężczyzny czy kobiety, za jaką kwotę to ona sama nie powie ani słowa oczekując ,że jak rzuci hasło bukiecik imieninowy to już powiedziała wszystko. Ciekawe czy jak wchodzi do sklepu odzieżowego to staje na środku i woła "chcę spodnie" i czeka...
        takie podejście jest dla mnie męczące i może dla wielu z was nie nadaję się do tej pracy ale wiecie co? Ja ją lubię, to dziwne ale naprawdę ja lubię.Dziwne prawda? wink
    • meluzyna102 Re: Klienci nie chcą słyszeć prawdy... 23.09.12, 22:50
      Jestem w szoku, że doszłaś do absurdalnie durnych wniosków. Klient ma prawo wiedzieć, czy sprzedajesz mu dobry towar. Upewnia się, że kwiaty są dobre. Jeśli sprzedajesz kwiaty, które zaraz padną to: a- skłamiesz- a ja w domu i tak za chwilę zobaczę, że skłamałam lub: b- powiesz prawdę a ja ich nie kupię. Jesteś wkurzona, że klient próbuje się od Ciebie dowiedzieć, czy mu nie wciskasz szajsu? Z czego wniosek, że nie chce znać prawdy??? To jest szczyt chamstwa twierdzić, że klient nie chce znać prawdy, bo pyta czy masz dobry towar! To Twoja marna prawda o Twoich zwiędłych wiechciach jest dla Ciebie niewygodna! Klient swoim sensownym pytaniem zmusza Cię do kłamstwa???? Pyta Cię i chce kłamstw? Komu robisz wodę z mózgu?
      Pytam i chcę prawdziwej odpowiedzi. A że sprzedajesz zwiędłe kwiaty i pytanie Ci nie w smak- to chyba jest sytuacja, która źle świadczy o Tobie a nie o kliencie? Jak pytasz w sklepie spożywczym, czy coś jest świeże- to po to by być oszukiwaną? Rany, Tobie nawet nie przyszło do głowy, że jesteś nieuczciwa?! Wyobraź sobie laluniu, że bywają też sprzedawcy uczciwi. I nie bez powodu lepiej im idzie biznes.
      • joann_80 Re: Klienci nie chcą słyszeć prawdy... 23.09.12, 23:12
        te...pmsa masz?
      • joann_80 Re: Klienci nie chcą słyszeć prawdy... 23.09.12, 23:19
        Dobra, odpiszę Ci choć miałam tego nie robić bo z idiotkami nie gadam z reguły...
        szczytem chamstwa jest pieprzyć od rzeczy nie przeczytawszy ze zrozumieniem napisanego przeze mnie posta ... laluniu. Kapujesz taką krótką wypowiedź czy z tym też masz problem?
        • jola-kotka Re: Klienci nie chcą słyszeć prawdy... 23.09.12, 23:30
          joann_80 napisała:

          > Dobra, odpiszę Ci choć miałam tego nie robić bo z idiotkami nie gadam z reguły.
          > ..
          > szczytem chamstwa jest pieprzyć od rzeczy nie przeczytawszy ze zrozumieniem nap
          > isanego przeze mnie posta ... laluniu. Kapujesz taką krótką wypowiedź czy z tym
          > też masz problem?

          Acha i to jest ta przesympatyczna pani z milej kwiaciarni,hahaha.
          Ty kaktusy powinnas sprzedawac i nic wiecej.
          • joann_80 Re: Klienci nie chcą słyszeć prawdy... 23.09.12, 23:55

            > Acha i to jest ta przesympatyczna pani z milej kwiaciarni,hahaha.
            > Ty kaktusy powinnas sprzedawac i nic wiecej.

            a gdzież tam, nie zamierzałam być miła w tym wypadku. Nie należę do osób, które dają sobie wylewać pomyje na głowę i jeszcze za to dziękują. Koleżance meluzynie nie zrobisz wykładu na temat jest chamowatego postu? Przedziwne to. Chyba ,że wygodniej się czepić mało znanej forumki, bo przecież żółtodzioby są po to by się na nich wyżywać. Czytałam niektóre z Twoich postów( ogólnie czytałam wszystkie, ale że jesteś osobą dość...hmmm barwną to zapamiętałam Twój nick) jak chcesz to potrafisz być miła, dlaczego tu nie potrafisz napisać nic sensownego? Skoro tak to po co udzielasz się w wątku w którym nie masz nic do powiedzenia? Teraz też napiszesz ,że jestem niemiła? Spójrz najpierw na siebie Jolu
          • lady-z-gaga Re: Klienci nie chcą słyszeć prawdy... 24.09.12, 08:50
            > Acha i to jest ta przesympatyczna pani z milej kwiaciarni,hahaha.
            > Ty kaktusy powinnas sprzedawac i nic wiecej.

            Im więcej Cię czytam, tym bardziej podejrzewam, że jesteś innym wcieleniem gazety (tej, co jej/jemu płacą) big_grin
            Ten sam brak spójności charakteru i poglądów.
        • jola-kotka Re: Klienci nie chcą słyszeć prawdy... 24.09.12, 00:26

          joann_80 napisała:

          > Dobra, odpiszę Ci choć miałam tego nie robić bo z idiotkami nie gadam z reguły.
          > ..
          > szczytem chamstwa jest pieprzyć od rzeczy nie przeczytawszy ze zrozumieniem nap
          > isanego przeze mnie posta ... laluniu. Kapujesz taką krótką wypowiedź czy z tym
          > też masz problem?


          Ty mowisz o obrażaniu?
          Ja chyba nie napisalam tego powyzej tylko ty.
          • joann_80 Re: Klienci nie chcą słyszeć prawdy... 24.09.12, 10:47
            meluzyna102 napisała:

            > Jestem w szoku, że doszłaś do absurdalnie durnych wniosków. Klient ma prawo wie
            > dzieć, czy sprzedajesz mu dobry towar. Upewnia się, że kwiaty są dobre. Jeśli s
            > przedajesz kwiaty, które zaraz padną to: a- skłamiesz- a ja w domu i tak za chw
            > ilę zobaczę, że skłamałam lub: b- powiesz prawdę a ja ich nie kupię. Jesteś wku
            > rzona, że klient próbuje się od Ciebie dowiedzieć, czy mu nie wciskasz szajsu?
            > Z czego wniosek, że nie chce znać prawdy??? To jest szczyt chamstwa twierdzić,
            > że klient nie chce znać prawdy, bo pyta czy masz dobry towar! To Twoja marna pr
            > awda o Twoich zwiędłych wiechciach jest dla Ciebie niewygodna! Klient swoim sen
            > sownym pytaniem zmusza Cię do kłamstwa???? Pyta Cię i chce kłamstw? Komu robisz
            > wodę z mózgu?
            > Pytam i chcę prawdziwej odpowiedzi. A że sprzedajesz zwiędłe kwiaty i pytanie C
            > i nie w smak- to chyba jest sytuacja, która źle świadczy o Tobie a nie o klienc
            > ie? Jak pytasz w sklepie spożywczym, czy coś jest świeże- to po to by być oszuk
            > iwaną? Rany, Tobie nawet nie przyszło do głowy, że jesteś nieuczciwa?! Wyobraź
            > sobie laluniu, że bywają też sprzedawcy uczciwi. I nie bez powodu lepiej im idz
            > ie biznes.



            To też napisałam ja? Ja zaczęłam? Umiesz czytać w ogole czy czytasz wybiórczo i przyczepiasz się do tego co Ci akurat pasuje? Weź się ogarnij dziewczyno, albo zajmij się czymś mniej obciążającym mózg. Może wyborem sukienki albo coś...
            • jamesonwhiskey Re: Klienci nie chcą słyszeć prawdy... 24.09.12, 10:53
              o Ci akurat pasuje? Weź się ogarnij dziewczyno, albo
              > zajmij się czymś mniej obciążającym mózg. Może wyborem sukienki albo coś.



              ciebie chyba stanie za lada zbyt obciaza
    • jola-kotka Re: Klienci nie chcą słyszeć prawdy... 23.09.12, 23:34
      joann_80 napisała:


      Na przykład pytając o t
      > o czy kwiaty są świeże ( na litość, który sprzedawca powie ,ze nie???) tak napr
      > awdę nie chcieliby usłyszeć " wie pan/ pani no są lekko "przechodzone, ale jesz
      > cze dadzą radę wink
      > Każdy klient chce usłyszeć TAK SĄ ŚWIEŻE. Skoro tak jest to po co zadają te pyt
      > ania?

      Przeanalizuj co napisalas ok.
      Nie,nie kazdy chce uslyszec ja chce uslyszec prawde,bo chce wiedziec za co mam zaplacic.
      Na szczescie nie wszyscy sprzedawcy wciskaja kit klientom tak jak ty.
      • joann_80 Re: Klienci nie chcą słyszeć prawdy... 23.09.12, 23:48
        > Przeanalizuj co napisalas ok.
        > Nie,nie kazdy chce uslyszec ja chce uslyszec prawde,bo chce wiedziec za co mam
        > zaplacic.
        > Na szczescie nie wszyscy sprzedawcy wciskaja kit klientom tak jak ty.


        ja ty przeczytaj jeszcze raz to co napisałam, jak dojdziesz do tych samych wniosków to jeszcze raz aż do skutku. Gdzie jest napisane ,że ja WCISKAM KIT???????

        Łopatologicznie : zadam Ci pytanie. Wchodzisz do kwiaciarni, widzisz przecudnej urody róże, które decydujesz się nabyć i co? Zamiast nabyć zadajesz PYTANIE "czy te róże są świeże?" (tak jakby kuśwa nie było tego widać) i teraz uważaj...skup się
        wersja 1 . słyszysz: "to są róże z przedwczorajszej dostawy , piękne prawda? Ile pani sobie życzy?"
        wersja druga: słyszysz " ależ oczywiście są świeżutkie, ile podać?

        Moje pytanie brzmi: w którym przypadku prędzej zdecydujesz się na zakup?
        • jola-kotka Re: Klienci nie chcą słyszeć prawdy... 24.09.12, 00:02
          joann_80 napisała:
          ?


          Moze nie byc widac bo nie kazdy sie na tym zna.
          W zadnym przypadku jesli to ty bys mnie obslugiwala ,jakos tak mam,ze nawet jak wredny z natury czlowiek probuje mi wejsc w d... to ja wiem jaki jest naprawde.
          A kwiaciarni jest kilka na kazdej ulicy i wiesz nie kwiaty zadecydowaly do ktorej chodze tylko wlasnie obsluga.
          • joann_80 Re: Klienci nie chcą słyszeć prawdy... 24.09.12, 00:22
            ale na czym się nie każdy zna? Masz oczy to widzisz czy róża jest jędrna, zwarta, czy jej płatki dość ściśle do siebie przylegają, czy jej liście są jędrne i bez plam , przebarwień . Jak kwiat jest stary to przecież od razu widać i nie wmówisz mi ,że nie. Poza tym nie odpowiedziałaś mi na pytanie tylko znów próbowałaś mnie obrazić choć w ogóle mnie nie znasz. Skąd wiesz jakbym Cie obsłużyła? Łatwo jest oceniać ludzi siedząc przed monitorem. Wątpię czy w kontakcie bezpośrednim byłabyś taka wygadana aczkolwiek mogę się oczywiście mylić wink
            • havana28 Re: Klienci nie chcą słyszeć prawdy... 24.09.12, 05:46
              Dobrze że o tym piszesz, bo ja się zastanawiam jak to się stało, że ludzie przestali potrafić odrózniać świeże jędrne kwiaty od takich już trochę stojących i zmęczonych, świeże warzywa i owoce od takich podwiędniętych i podgniłych. I muszą pytac sprzedawcę nawet jak maja te kwiaty czy warzywa przed samym nosem. Pytanie o świeżość jest na miescu tylko przy zakupach przez internet. Tu nie chodzi o znanie sie na kwiatach czy warzywach tylko umiejetność obserwacji na kompletnie podstawowym poziomie
              • iwles Re: Klienci nie chcą słyszeć prawdy... 24.09.12, 08:40

                Naprawdę każdy na wszystkim musi się znać ? Naprawdę ty na wszystkim się znasz ?
                Idziesz do księgarni. Po czym poznasz, czy dana książka to nowość ? Po tym, że leży na pólce z napisem "Nowości"?
                • havana28 Re: Klienci nie chcą słyszeć prawdy... 24.09.12, 08:51
                  KUpuję książki nie dlatego, że są nowościami tylko dlatego, że mnie zainteresowały i chcę przeczytać. Nie rozumiem ani problemu ani porównania.
                  • iwles Re: Klienci nie chcą słyszeć prawdy... 24.09.12, 09:06

                    Lubisz pewną autorkę, ale nie śledzisz dokładnie jej tytułów. Wiesz, że kilka już przeczytałaś (na przestrzeni np. 20 lat), masz ochotę coś jej przeczytać, czy pytasz panią w księgarni, czy ta książka to nowość (aby mieć pewność, że jej jeszcze nie czytałaś), czy sama po okładce poznasz ?
                    Nie rozumiesz porówniania ? no więc w wielu kwiaciarniach (jak i warzywniakach) sprzedawcy robią "specjalne zabiegi", aby towar wyglądał na świeży. Jesteś w stanie dokładnie go rozpoznać ? Czy gerber jest sprzed 3 dni, czy dzisiejszy ? Czy ten seler leży od rana, czy od wczoraj ? Bo ja, powiem szczerze, nie jestem w stanie znac się na wszystkim.
                    • joann_80 Re: Klienci nie chcą słyszeć prawdy... 24.09.12, 10:57
                      >
                      > Lubisz pewną autorkę, ale nie śledzisz dokładnie jej tytułów. Wiesz, że kilka j
                      > uż przeczytałaś (na przestrzeni np. 20 lat), masz ochotę coś jej przeczytać, cz
                      > y pytasz panią w księgarni, czy ta książka to nowość (aby mieć pewność, że jej
                      > jeszcze nie czytałaś), czy sama po okładce poznasz ?

                      no doprawdy nie poznasz NOWEJ książki swojej ulubionej autorki, której dzieła czytasz od 20 lat? big_grin big_grin big_grin
                      naprawdę?


                      Nie rozumiesz porówniania ? no więc w wielu kwiaciarniach (jak i warzywniakach)
                      > sprzedawcy robią "specjalne zabiegi", aby towar wyglądał na świeży.
                      No ale co można zrobić ze zwiędniętą różą? Zwiędnięta zawsze zwiędniętą zostanie. Jedynym wyjątkiem są róże, które źle reagują gdy mają za długie łodygi i nie pobierają prawidłowo wody, wtedy takie róże się skraca, odpija by odzyskały turgor i sprzedaje się je jako krótsze i tańsze ale nie nieświeże. Kwiaciarnia to nie auto komis big_grin

                      Jesteś w s
                      > tanie dokładnie go rozpoznać ? Czy gerber jest sprzed 3 dni, czy dzisiejszy ? C
                      > zy ten seler leży od rana, czy od wczoraj ?

                      po pierwsze TA gerbera i tu potwierdzasz moją tezę ,że klient chce TYLKO towar dzisiejszy big_grin
                      Rewelacyjny przykład dałaś. Dam Ci dobrą radę: gerbery trzydniowe też można z powodzeniem kupować i nie zawracać sobie główki tym czy są świeże czy nie, ale jeśli nadal masz problem z określeniem świeżości to podpowiem Ci ,że świeża gerbera jak ją wyjmiesz z wazonu i obrócisz do góry łodygą jest zielona, łodyga twarda i jędrna a gdy jest nieświeża to łodyga jest miękka a z jej środka wypływa taka brązowawa galaretka. To naturalny proces i w razie gdybyś kiedyś miała gerbery w domu i one zaczęłyby Ci się starzeć to możesz do wody w której je trzymasz dodać maleńką kroplę chloru, to zatrzyma rozwój bakterii i Twoje gerbery zyskają jeszcze może ze dwa dodatkowe dni wink


                      Bo ja, powiem szczerze, nie jestem
                      > w stanie znac się na wszystkim.

                      poszerz horyzonty, to nic nie kosztuje a ułatwia zycie
                      • twoj_aniol_stroz Re: Klienci nie chcą słyszeć prawdy... 24.09.12, 12:07
                        I tu dałaś niechcący doskonały przykład, bo jeśli wchodzę do kwiaciarni i widze piękne gerbery to nie wiem, czy są one piekne, bo są świeże, czy może ratowane kropelką chloru i postoją jeszcze max 2 dni. Świerze gerbery będą stały co najmniej tydzień. Widzisz róznicę pomiędzy tydzień a dwa dni? No, to o tę różnicę właśnie pytają klienci gdy pada pytanie czy kwiaty są świeże.
                    • esr-esr Re: Klienci nie chcą słyszeć prawdy... 24.09.12, 13:23
                      gerbera nie bułka, 3 dni może w sklepie postać.
                    • m_incubo Re: Klienci nie chcą słyszeć prawdy... 24.09.12, 21:21
                      Dobrze się czujesz? Potrzebujesz zapytać sprzedawcy, żeby wiedzieć, czy TY daną książkę już przeczytałaś? Podobnie, po ludziach stosujących "specjalne zabiegi" odświeżania żywności spodziewasz się, że ci te zabiegi zdradzą i uprzedzą, że ryba to leży jeszcze od Bożego Narodzenia, a majonez od Wielkanocy?
                      Właśnie o takich niepełnosprytnych klientach była mowa...
                      • iwles Re: Klienci nie chcą słyszeć prawdy... 25.09.12, 08:36

                        a Ty pamiętasz dokładnie treść wszystkich książek, które przeczytałaś w ciągu ostatnich 20 lat? no to chyba musiało ich być niewiele.

                        I naprawdę jesteś w tanie rozpoznać dokładnie świeżość każdej marchewki na straganie ? tak jak i świeżość każdego kwiatka ? Róże wiem, bo dotykam łebków, czy są twarde, ale inne ? i nie chodzi o podwiędłe warzywa, które na kilometr widać, że pomarszczone są (czy kwiaty z opadającymi płatkami), ale wystarczy, że idę po południu a warzywa leżą od rana i już super świeżutko nie wyglądają, ale są "dzisiejsze". Umiałabyś rozpoznać, ze to dzisiejsze a nie wczorajsze ? Dotykanie nie wchodzi w grę, bo aż mnie mdli jak pomyślę, ile łap te marchewki obracało.
                        • esr-esr Re: Klienci nie chcą słyszeć prawdy... 25.09.12, 11:10
                          ja myślę, że problematyczne jest w ogóle określenie co jest świeże - czy kwiaty sprzed 3 dni są świeże? czy jabłka z sierpnia przechowywane w tradycyjnej chłodni są świeże? czy klient woli marchew mytą i importowaną czy ubabraną ziemią z kopca?
                          ja myślę że ludzie w ogóle nie znają się na etapach produkcji żywności i nie wiedzą ile czasu ich "świeże" warzywa dojrzewają w kontenerze.
                        • m_incubo Re: Klienci nie chcą słyszeć prawdy... 29.09.12, 19:58
                          >a Ty pamiętasz dokładnie treść wszystkich książek, które przeczytałaś w ciągu ostatnich 20 lat? no to chyba musiało ich być niewiele.

                          W ciągu 20 lat przeczytałam ich setki, o ile nie tysiące. Nie pamiętam treści każdej z nich, ale trzymając w ręku książkę, którą już czytałam - wiem, że już czytałam. Jeśli ty tego nie wiesz, to w sumie masz ułatwione zadanie, co parę miesięcy możesz czytać jedną i tę samą książkę "ulubionego autora", wrażenia te same, a jaka oszczędność.
                          Moje pytanie tyczyło się czego innego.
                          • iwles Re: Klienci nie chcą słyszeć prawdy... 29.09.12, 20:38

                            gratuluje super pamięci.
                            Ja natomiast wolałabym zapytac, czy to nowy tytul, czy wznowienie starego. I chcialabym otrzymać prawdziwą i rzetelną odpowiedź, podobnie jak i w kwiaciarni.
                • joann_80 Re: Klienci nie chcą słyszeć prawdy... 24.09.12, 10:44
                  > Naprawdę każdy na wszystkim musi się znać ? Naprawdę ty na wszystkim się znasz

                  masz oczy? To patrz. Otaczający nas świat naprawdę jest piękny i wszystko widać gołym okiem. Po prostu nie wierzę, że nie potrafisz odróżnić zwiędniętej róży od świeżej bo to śmiało można podpiąc pod zwykłe ignoranctwo lub zwyczajną nieporadność.
                  • jamesonwhiskey Re: Klienci nie chcą słyszeć prawdy... 24.09.12, 10:52
                    > od świeżej bo to śmiało można podpiąc pod zwykłe ignoranctwo lub zwyczajną niep
                    > oradność.

                    i co klient nie poradny dostaje odpady ?


                    jestem ciekaw jak idzie ci ten interes
                    w innym watku piszesz ze jestes znudzona pytaniami klientow
                    w tym ze puszczasz jakies zwiedniete kwiaty
                    osobiscie nie widze tego w rozowych kolorach
                    • joann_80 Re: Klienci nie chcą słyszeć prawdy... 24.09.12, 12:01
                      > jestem ciekaw jak idzie ci ten interes
                      > w innym watku piszesz ze jestes znudzona pytaniami klientow
                      > w tym ze puszczasz jakies zwiedniete kwiaty
                      > osobiscie nie widze tego w rozowych kolorach

                      no twoja przyszłość też nie zapowiada się różowo skoro masz poważne problemy z czytaniem ze zrozumieniem. Ja rozumiem, że wątek długi i nie chce się czytac wszystkiego ale jak ja nie znam tematu to się w nim nie udzielam.
              • joann_80 Re: Klienci nie chcą słyszeć prawdy... 24.09.12, 10:41
                dziękuję Ci za ten post bo zaczynałam tracić wiarę w ludzi
              • twoj_aniol_stroz Re: Klienci nie chcą słyszeć prawdy... 24.09.12, 12:01
                No i tu się mylisz: są metody na to by kwiat wyglądał jak świeży, ale był stary lub lekko przechodzony. Zwłaszcza przy różach się to doskonale udaje, choć lilie też dają radę... Nie zawsze jedynie obserwacja jędrności płatków i listków daje pożądany efekt. Czasem trzeba się dobrze przyjrzeć łebkom, łodyżce od spodu, dotknąć listków by stwierdzić, czy dany kwiat jest świeży. Nie każdy zna te metody i nie zawsze jest możliwość obejrzenia z bliska kwiatka i dlatego pada pytanie o świeżość.
              • m_incubo Re: Klienci nie chcą słyszeć prawdy... 24.09.12, 21:17
                Daj spokój, klienci to nawet w marketach potrafią pytać, czy mięso jest świeże. Pytają, żeby poznać prawdę, oczywiście big_grin
        • premeda Re: Klienci nie chcą słyszeć prawdy... 24.09.12, 08:38
          > Łopatologicznie : zadam Ci pytanie. Wchodzisz do kwiaciarni, widzisz przecudnej
          > urody róże, które decydujesz się nabyć i co? Zamiast nabyć zadajesz PYTANIE "c
          > zy te róże są świeże?" (tak jakby kuśwa nie było tego widać) i teraz uważaj...s
          > kup się
          > wersja 1 . słyszysz: "to są róże z przedwczorajszej dostawy , piękne prawda? Il
          > e pani sobie życzy?"
          > wersja druga: słyszysz " ależ oczywiście są świeżutkie, ile podać?
          >
          > Moje pytanie brzmi: w którym przypadku prędzej zdecydujesz się na zakup?

          Oczywiście, że opcje pierwszą, w opcji drugiej kłamiesz już na starcie bo przecież te róze musiały dojechać najpierw od producenta na giełdę, a póżniej z giełdy do ciebie. Piotoląc, że róze są świeżutkie strzelasz sobie w stopę, a klient na dzień dobry wie, ze lepiej uciekać. A w ogóle to ja byłabym wdzięczna za pytanie klienta "czy koniecznie muszą byc róże?" Nie wiem skąd to przekonanie, że wszystkie kobiety róże kochają? Nie wierzę też w te tabuny awanturujących się klientów, którzy do ciebie specjalnie jeżdżą tylko po to by powiedzieć, że kwiatek zdechł 1 dzień wcześniej. Dopuszczam taką opcję tylko w przypadku bardzo wrednej kwaiaciarki ale przecież nikt u takiej kwiatów by nie kupił, tylko poszedł do następnej. Radzę zmienic zawód.
          • joann_80 Re: Klienci nie chcą słyszeć prawdy... 24.09.12, 10:40
            > Oczywiście, że opcje pierwszą, w opcji drugiej kłamiesz już na starcie bo przec
            > ież te róze musiały dojechać najpierw od producenta na giełdę, a póżniej z gieł
            > dy do ciebie.

            klient nie ma o tym pojęcia chociaż bardziej upartym to po prostu mówię. Klienci wcale nie chcą wiedzieć ,że w kwiaciarni nie ma róż "świeżo ściętych" są co najmniej takie dwutygodniowe, ale klient woli myślec ,że kupuje towar prima sort i ja to rozumiem. Nie rozumiem natomiast braku zaufania do sprzedawców , którzy tak naprawdę sprzedając stary towar sami pozbawiają się klientów więc nie mają interesu tego robić prawda?




            Piotoląc, że róze są świeżutkie strzelasz sobie w stopę, a klient
            > na dzień dobry wie, ze lepiej uciekać.

            ale ta teoria ma też drugie dno bo są jak już pisałam sto razy są róże , które stoją u mnie dwa dni i one są jak najbardziej świeże , ale nie dla klienta. Klient chce zapewnienia ,że te róże są "dzisiejsze" bo w innym wypadku nie kupi. I co z tym strzelaniem w stopę?

            A w ogóle to ja byłabym wdzięczna za py
            > tanie klienta "czy koniecznie muszą byc róże?" Nie wiem skąd to przekonanie, że
            > wszystkie kobiety róże kochają?

            takim zdaniem wyganiasz klienta z kwiaciarni, bo jeśli klient ( faceci szczególnie) chce kupić różę ( inne kwiaty często dla niech po prostu nie istnieją, ba...nie istnieją inne róże niż czerwone i co Ty na to?) to żadna siła na ziemi nie odwiedzi go od tego pomysłu. Facet z dwóch wazonów ( w jednym piękne "dzisiejsze" róże w kolorze żółtym a w drugim mocno rozwinięte róże czerwone ) ZAWSZE wybierze te czerwone.

            Nie wierzę też w te tabuny awanturujących się
            > klientów, którzy do ciebie specjalnie jeżdżą tylko po to by powiedzieć, że kwia
            > tek zdechł 1 dzień wcześniej. Dopuszczam taką opcję tylko w przypadku bardzo wr
            > ednej kwaiaciarki ale przecież nikt u takiej kwiatów by nie kupił, tylko poszed
            > ł do następnej.
            nigdzie nie napisałam ,ze to są tabuny , ani też nie rozumiem związku z moją wciąż wmawianą mi wrednością. Nie pomyślałaś zbytnio nad sensem tego zdania tylko skupiłaś się na tym by jakoś mi dopiec. Nie udało się bo to po mnie spływa.

            Radzę zmienic zawód.

            radzę jeden dzień stanąć za ladą kwiaciarni by potem móc się wypowiadać, bo na razie nie masz zielonego pojęcia o czym piszesz. Radzę zmienić podejście do ludzi
            • premeda Re: Klienci nie chcą słyszeć prawdy... 24.09.12, 11:36
              > klient nie ma o tym pojęcia chociaż bardziej upartym to po prostu mówię. Klienc
              > i wcale nie chcą wiedzieć ,że w kwiaciarni nie ma róż "świeżo ściętych" są co n
              > ajmniej takie dwutygodniowe, ale klient woli myślec ,że kupuje towar prima sort
              > i ja to rozumiem
              Masz wszystkich klientów za debili? Bo ja powiedziałabym, że brak "świeżutkich" kwiatów w kwiaciarniach to dla klientów rzecz normalna nad którą nie ma się co rozwodzić.
              > Klient chce zapewnienia ,że te róże są "dzisiejsze" bo w innym wypadku nie kupi. I
              > co z tym strzelaniem w stopę?
              Dziwnych masz klientów? Ciekawe skąd jesteś? Z mojego doświadczenia (w mojej mieścinie jest 4 kwiaciarnie) wiem, że klienci pytający o świeżość kwiatów to jednostkowe przypadki. Częściej pytają ile dni kwiaty postoją, a najczęściej proszą by doradzić kwiaty stosowne do okazji. Gdy są tłumy to nikt w zbędne dyskusje się nie wdaje, tylko mówi co chce i czeka. U ciebie przewijaja się dzikie ilości i każdy tak ma czas i ochote na dyskusję na temat świeżości kwiatów?

              > takim zdaniem wyganiasz klienta z kwiaciarni, bo jeśli klient ( faceci szczegól
              > nie) chce kupić różę ( inne kwiaty często dla niech po prostu nie istnieją, ba.
              > ..nie istnieją inne róże niż czerwone i co Ty na to?) to żadna siła na ziemi ni
              > e odwiedzi go od tego pomysłu.
              Bo im się wydaje, że to norma, a to nieprawda. Dobrze wtedy zapytać czy obdarowana rzeczywiście lubi róże. Ja swojego M. na początku poinformowałam, że lubię frezje i inne kwiaty tego typu. Bukiet z 30-tu czerwonych róż dostałam jeden urodzinowo-zaręczynowy. Mój akurat z pamiętaniem nazwy nie ma problemu ale dużo mężczyzn dopiero jak usłyszy nazwę kwiatka to sobie przypomina, że żona takie lubi.

              > nigdzie nie napisałam ,ze to są tabuny , ani też nie rozumiem związku z moją wc
              > iąż wmawianą mi wrednością. Nie pomyślałaś zbytnio nad sensem tego zdania tylko
              > skupiłaś się na tym by jakoś mi dopiec. Nie udało się bo to po mnie spływa.

              No to albo masz problem z upierdliwymi klientami albo go nie masz. Zdecyduj się wreszcie! Na podstawie twoich wypowiedzi w wątku, powiedziałabym, że nie lubisz ludzi w ogóle (choć twierdzisz co innego), a to źle dla kogoś kto musi z ludźmi pracować. Ja czasami narzekam na swoja pracę ale nie na ludzi. Czasem muszę się dogadać z pracownikami kilku różnych firm i coś zgrać w czasie i da się dogadać. Ludzie w większości nie są źli i upierdliwi z natury.

              > radzę jeden dzień stanąć za ladą kwiaciarni
              Chciałabym, bo jestem typową kwiaciarą, obok budek z kwiatkami nie mogę przejść obojętnie tylko staję i się gapię smile. Pewnie nie nadawałbym się jednak do tej pracy, bo każdy wykonany bukiet przeze mnie nie byłby wg mnie dość dobry aby go dać klientowi. No i szkoda byłoby mi się z nimi rozstawać.

    • yuka12 Re: Klienci nie chcą słyszeć prawdy... 23.09.12, 23:45
      Jezeli kwiaciarnia jest porzadnie zaopatrzona, a ja znam dobrze osobe, dla ktorej kupuje kwiaty, to po prostu zamawiam bukiet wedlug mojego widzimisie. Oczywiscie zyczliwe sugestie czy porady zaprzyjaznionej bukieciarki zawsze chetnie wysluchuje, wszak wiele z tych pan (i panow) jest w tym biznesie dluzej niz ja. Nie zdazylo mi sie jeszcze przy takiej wspolpracy zle wycelowac z kwiatami. Ale bywam ostrozna z dobrymi radami, gdyz w nieznanych mi wczesniej punktach czasami probowano mi wcisnac kit np. kwiatki drugiej swiezosci lub zupelnie nie pasujace do okolicznosci za to jedne z najdrozszych. Do tych kwiaciarn juz pozniej nie zachodze smile, wiec zazwyczaj korzystam z ''obcykanych''.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja