znacie jakiegos faceta bez prawka?

23.09.12, 22:03
oprocz naszego forumowego josefa oczywiscie? fakt, w dzisiejszych czasach to wrecz nie do pomyslenia. pamietam, ze kiedys malo kto mial prawko bo i nie bylo czym jezdzic (np. moj ojciec), ale dzis to raczej ewenement. jeden moj znajomych zrobil niedawno, majac 52 lata prawko. od kolezanki maz nie ma prawka bo nie chce miec, do pracy jezdzi autobusem a gdzies dalej to zona musi za szofera robic i to ja strasznie wkurza, najciekawsze to to, ze w domu maja 2 auta. znalam tez jednego pana, ktory latami jezdzil samochodem bez prawka. dostawal mandaty i dalej jezdzil....
    • chomiczkami Re: znacie jakiegos faceta bez prawka? 23.09.12, 22:07
      Znam. Ale kobiet więcej.
      • mysz1978 Re: znacie jakiegos faceta bez prawka? 23.09.12, 22:09
        j.w.

        niedawno byl podobny watek i nawet przez chwile byl na glownej stronie gazety big_grin
        • slonko1335 Re: znacie jakiegos faceta bez prawka? 23.09.12, 22:10
          właśnie myślałam, że ktoś tamten wątek wyciągnał ale ilość wpisów mi się nie zgodziłasmile
    • antyideal Re: znacie jakiegos faceta bez prawka? 23.09.12, 22:10
      Znam kilku fajnych normalnych facetów bez prawka ;p
    • andaba Re: znacie jakiegos faceta bez prawka? 23.09.12, 22:13
      Właściwie to chyba nie znam, nie licząc tych poniżej 18 lat.

    • lafiorka2 Re: znacie jakiegos faceta bez prawka? 23.09.12, 22:14
      u mnie w rodzinie faceci mają wszystkie kategorie....Mój mąż też.Nie znam nikogo bez prawa jazdy.Faceta oczywiściesmile
      • e-milia1 Re: znacie jakiegos faceta bez prawka? 23.09.12, 22:16
        tak wlasnie mysle i dochodze do wniosku, ze babki zadnej bez prawka nie znam (pomijam starsza generacje). jest kilka niejezdzacych z roznych powodow, ale wszystkie maja prawko....
    • deszcz.ryb Re: znacie jakiegos faceta bez prawka? 23.09.12, 22:14
      Znam. No i co z nim?

      >znalam t
      > ez jednego pana, ktory latami jezdzil samochodem bez prawka. dostawal mandaty i
      > dalej jezdzil....

      To na takiego pana powinnaś donosić - do skutku.
      • lafiorka2 Re: znacie jakiegos faceta bez prawka? 23.09.12, 22:16
        deszcz.ryb napisała:


        > >znalam t
        > > ez jednego pana, ktory latami jezdzil samochodem bez prawka. dostawal ma
        > ndaty i
        > > dalej jezdzil....

        tez znałam takiego....Choć nie wiem ile w tym prawdy,bo jeździł lata do pracy kilkanaście km i nie wierzę,że NIGDY nie złapała go policja.
        • gku25 Re: znacie jakiegos faceta bez prawka? 25.09.12, 23:34
          A co w tym dziwnego, sama nigdy nie byłam kontrolowana.
      • e-milia1 ten pan juz nie zyje 23.09.12, 22:17
        wiec nie ma na co donosic
      • naomi19 Re: znacie jakiegos faceta bez prawka? 23.09.12, 22:19
        donosić... bo? i o jakim skutku prawisz?
        przecież dostawał mandaty, płacił
        żadna inna kara nie obowiązuje w pl za jazdę bez prawa jazdy. mandat 500zł i do widzenia
        a jak ktoś przekracza prędkość, to też nieustannie na niego donosisz?
    • czarnaalineczka Re: znacie jakiegos faceta bez prawka? 23.09.12, 22:15
      kilku wszyscy powyzej 60 r.z.
    • lady-z-gaga Re: znacie jakiegos faceta bez prawka? 23.09.12, 22:16
      > znacie jakiegos faceta bez prawka?
      oprocz naszego forumowego josefa oczywiscie?

      No bez przesady...to nie facet, a kreacja forumowa.
      • e-milia1 Re: znacie jakiegos faceta bez prawka? 23.09.12, 22:18
        no, ale kreuje sie na faceta co nie? wiec sie liczysmile
        • heca7 Re: znacie jakiegos faceta bez prawka? 23.09.12, 22:27
          Jak to "kiedyś nie było czym jeździć" ??? Mój ojciec ma 74 lata i P.J. od ... 54 lat i na motor też smile Mama ma krócej bo ok 40 lat smile Pierwszy samochód a była to oczywiście syrenka ojciec kupił w wieku 28 lat. Ile było z nią zachodu i problemów to cała historia.
          Znam tylko jednego faceta , lat 43 bez prawa jazdy, wozi go żona.
      • edelstein Re: znacie jakiegos faceta bez prawka? 25.09.12, 19:08
        Josef istnieje i jest facetem.Nawet wiem jak wyglada,z reszta znam innych panow z tego forum.
        • josef_to_ja Re: znacie jakiegos faceta bez prawka? 25.09.12, 23:33
          Dzięki za uwiarygodnienie. smile
    • spicy_orange Re: znacie jakiegos faceta bez prawka? 23.09.12, 22:19
      Znam. Mój nie ma i ja nie mam. Wozimy się zbiorkomem
      • kotobala Re: znacie jakiegos faceta bez prawka? 24.09.12, 00:26
        spicy_orange napisała:

        > Znam. Mój nie ma i ja nie mam. Wozimy się zbiorkomem

        O! To brzmi jak z powieści sci-fi! smile Zbiorkom, dobre...
    • maggi9 Re: znacie jakiegos faceta bez prawka? 23.09.12, 22:26
      Znam jednego.Lat gdzieś 30.Ale straszna niedojda życiowa, z rodzicami mieszka, żony, partnerki brak, pracy też.Wszystko jest be, praca nie na jego ambicje, kobiety be bo nie chcą faceta bez prawka i pracy.A prawka nie zrobi dla zasady.
      Oczywiście nie twierdzę, że każdy bez prawka tak ma.Ale sa takie przypadki.
      • gazeta_mi_placi Re: znacie jakiegos faceta bez prawka? 09.11.12, 09:01
        Może on cierpi na jakąś chorobę (np. psychiczną) o której Ty nie masz żadnego pojęcia stąd problemy z pracą czy założeniem rodziny lub prawem jazdy?
    • bloopsar Re: znacie jakiegos faceta bez prawka? 23.09.12, 22:29
      Znam dwóch po 30-tce, obaj koledzy ze studiów. Obaj nie są żonaci ani nie mają dzieci, obaj pozostają w 'pół-wolnych' związkach (czyli mają dziewczyny, nawet nie narzeczone i baardzo mgliste plany na przyszłość), obaj mieszkają razem z (no, jeden tuż obok) rodzicami. Tacy zamrożeni w stanie studenckim - co prawda teraz nie studiują, a pracują, ale styl życia niewiele im się zmienił. Kwestia prawa jazdy (i kupna samochodu) wiąże się dla nich ze zbyt dużymi wydatkami i zbytnią ilością potrzebnego na to czasu w stosunku do spodziewanego zysku - czyli przemieszczanie się komunikacją miejską nie jest dla nich na obecnym etapie na tyle dużą niewygodą, aby musieć to zmieniać.
      Za to reszta znajomych facetów ze studiów pozakładała rodziny (także w znaczeniu samego ślubu), mieszka z żonami i (opcjonalnie) dziećmi i prawo jazdy (i samochód) od dawna posiada - rysuje się tu pewien schemat wink
      • josef_to_ja No właśnie, to żadna niewygoda dla mnie. :) 23.09.12, 22:50
        No właśnie, dla mnie przemieszczanie się komunikacją miejską to żaden problem, tym bardziej że lubię się wyspać albo posprawdzać różne rzeczy w smartfonie.
        • kamunyak Re: No właśnie, to żadna niewygoda dla mnie. :) 23.09.12, 23:27
          Znam. Jednego, lat ok. 30, żona i przedszkolak w domu. To mój sąsiad, od którego wynajmuję miejsce postojowe w garażu. Wynajmujac powiedział mi cos w stylu, ze on nigdy samochodu mieć nie będzie poniewaz oni (z żoną) sa raczej tacy pro eko, czyli, że samochód jest be.
          Mnie to akurat pasuje jako, że garaż jest mi potrzebny.
          Nasze miejsce postojowe od początku zajmuje samochód męża. Ja kupiłam dla siebie własny żeby z siatami nie latać/ nie prosić się niechętnego męża o samochód/ móc spokojnie jechać gdzies dalej np. do Ikei, bez gdakania męża za uszami
          Bardzo śmieszy mnie postawa sąsiada, szczególnie kiedy widzę jego żonę obładowaną siatami albo jego samego, jak z torbami zakupowymi na rowerze gimnastykuje się żeby uniknąc wywrotki.
          Zbiorkom może być fajny, jak się w garniturze jedzie do pracy i z niej wraca. Można powyższego smartfona "pomęczyć" albo gazetę poczytać.
          Jednak kiedy trzeba zrobic zakupy dla rodziny, odwieźc gorączkujące dziecko do lekarza, przewieźć fotel teściowej, to wtedy samochód jest baaaardzo pomocny i nikt mi nie wmówi, że jest inaczej. Po prostu samochód daje komfort i tyle. A do tego komfortu potrzebne jest prawo jazdy.
          Oczywiscie, że można obejść się bez. Tak, jak mozna np. całe całe życie mieszkać w jednym pokoju z całą rodziną. Tez się da.

          • josef_to_ja Re: No właśnie, to żadna niewygoda dla mnie. :) 23.09.12, 23:45
            Ja na razie nie planuję zakładania rodziny ani wchodzenia w związek. Poza tym jakbym jeździł wszędzie autem to bym na pewno przytył. Dodam, że pieszo lubię chodzić.
          • jamesonwhiskey Re: No właśnie, to żadna niewygoda dla mnie. :) 24.09.12, 12:05
            > Jednak kiedy trzeba zrobic zakupy dla rodziny,


            online z dostawa

            > odwieźc gorączkujące dziecko do lekarz


            taxi

            > przewieźć fotel teściowej,

            niech cse tesciowa na plecach go niesie


            • ally Re: No właśnie, to żadna niewygoda dla mnie. :) 24.09.12, 19:18
              > > przewieźć fotel teściowej,
              >
              > niech cse tesciowa na plecach go niesie

              albo wynajmie firmę przewozową, to nie jest majątek
              • josef_to_ja Za swoje pieniądze, nie za moje. :) 24.09.12, 19:40
                To tak tylko dla formalności. smile
            • kamunyak Re: No właśnie, to żadna niewygoda dla mnie. :) 24.09.12, 21:55
              > online z dostawa
              Nie będzie mi pan Kazio z działu warzywnego wybierał nadgniłej marchewki, ani inny pan Ziutek pakował ochłapa zamiast mięsa. On line można sobie co najwyżej puszkę kukurydzy kupić i zgrzewkę wody.
              Zakupy robię w kilku miejscach, kierując się głównie jakością towaru. Poświęcam na to jeden dzień w tygodniu ( właściwie pół dnia) i mogę to robić tylko dzięki przemieszczaniu sie samochodem.
              On line odpada całkowicie. Przynajmniej dopóki standardy się nie zmienią. Moje lub sklepowe.

              > odwieźc gorączkujące dziecko do lekarz
              > taxi

              zdarzało mi sie wieźć dziecko na cito do szpitala. A taksówka to nie pogotowie i nie przyjeżdża natychmiast. Nawet jeśli przyjedzie w miarę szybko to i tak musi najpierw dojechać do mnie. Poza tym nie wiem jak taksówkarz zareagowałby na krwiące dziecko, a akurat taki przypadek miałam.
              Za to natychmiast mam samochód w garażu.

              A z teściową wolę nie zadzierać.
              • ally Re: No właśnie, to żadna niewygoda dla mnie. :) 25.09.12, 00:52
                > Zakupy robię w kilku miejscach, kierując się głównie jakością towaru. Poświęcam
                > na to jeden dzień w tygodniu ( właściwie pół dnia) i mogę to robić tylko dzię
                > ki przemieszczaniu sie samochodem.

                To strasznie dużo czasu. I jeszcze jesz nieświeże jedzenie... sad
              • gazeta_mi_placi Re: No właśnie, to żadna niewygoda dla mnie. :) 09.11.12, 09:07
                Nie wiem jak warzywa, ale mięso w sklepie internetowym (konkretnie Alma) zawsze jak kupowałam było pierwsza klasa, dokładnie taka sama jakość (jak nie wyższa) jak w dobrym mięsnym. Opinie pod artykułami mięsnymi klientów (można dodawać komentarze) tylko to potwierdzają.
                A taksówkarze przyzwyczajeni są do wożenia chorych, mających chorobę lokomocyjną czy ze zwierzętami.
            • kolpik124 Re: No właśnie, to żadna niewygoda dla mnie. :) 25.09.12, 19:12
              Zakupy online i taksówka są średnio dostępne, gdy mieszka się na wsi, a nie w blokowej kawalerce wynajętej za oszczędności ze zmywaka smile))
              • allatatevi1 Re: No właśnie, to żadna niewygoda dla mnie. :) 25.09.12, 22:00
                Wprawdzie na dom na wsi zarobili tak naprawdę rodzice/teściowie/mąż bo kolpik124 ma w swoim CV jedynie "oszołamiający" 3-miesięczny staż z Urzędu Pracy, ale i tak ma powody żeby czuć się lepsza od tych ze zmywaka.
                e-matka w całej krasie
          • allatatevi1 Re: No właśnie, to żadna niewygoda dla mnie. :) 25.09.12, 01:12
            Prymitywna i myśląca stereotypami jak to e-matka.
            U nas oboje mamy prawo jazdy i samochody, ale mamy znajomych mieszkających w Paryżu, którzy świetnie się bez samochodu obywają (mimo że mają dziecko).
            Nie wszyscy latają po duże zakupy do supermarketu, niektórzy częściej jedzą na mieście, a drobne produkty spożywcze i drogeryjne kupują w sklepie na rogu, w małym sklepiku po drodze z pracy. Średniej większości zakupy spokojnie można spakować do plecaka.
            Jak dziecko gorączkuje to zawsze można wezwać taksówkę, a najlepiej po prostu wezwać lekarza do domu.
            Nam samochody są potrzebne bo mieszkamy kawał za miastem, ale jeśli kiedyś wyprowadzilibyśmy się np. do centrum Florencji to możliwe że byśmy sprzedali samochody i spokojnie obywali się bez nich.
            W Polsce, szczególnie wśród ludzi mentalnościowo zacofanych - takich jak e-matki - samochód (choćby najgorszy rzęch) to nadal symbol statusu, a 2 czy więcej samochodów w rodzinie to w ogóle pełnia szczęścia. Ale wśród ludzi mieszkających w ścisłym centrum Paryża, Florencji czy Kopenhagi nikogo brak samochodu u rodziny z dziećmi nie dziwi.
            • e-milia1 nie, tam gdzie mieszkam nie da sie wezwac lekarza 25.09.12, 08:20
              trzeba wiec do szpitala albo do lekarza do domu. nieraz w nocy ladowalismy w szpitalu, na taxi czekalabym wieki.
              • allatatevi1 Re: nie, tam gdzie mieszkam nie da sie wezwac lek 25.09.12, 18:07
                Rozumiem Emilio. Posiadanie lub nie samochodu to indywidualny wybór.
                Mi po prostu ręce opadają jak czytam prymitywne wpisy pod tytułem "śmiać mi się chce jak sąsiad jedzie slalomem z siatami na rowerze", albo poglądy w stylu "ja uważam samochód za niezbędny, więc będę wyśmiewać wszystkich którzy uważają go za zbędny" - a przecież mają prawo!
                Tak jak wcześniej przytoczyłam przykład znajomej rodzinki z centrum Paryża - tyle że tam naprawdę nikogo nie interesuje, czy jakaś rodzina ma 1, 2 samochody czy w ogóle nie ma.
                Nikomu na myśl by tam nie przyszło tak rozkminiać życia sąsiadów ani komentować ich slalomów na rowerze. To niestety jest takie prymitywne e-matkowe zachowanie.
            • kolpik124 wpadam w depresję 25.09.12, 19:18
              Nie mieszkam w centrum Paryża ani Florencji jak inne ematki i jestem zacofana mentalnościowo (cokolwiek by to miało oznaczać), bo lubimy swoje dwa samochody i cieszymy się z tego, że ułatwiają nam życie big_grin
              • hellulah Re: wpadam w depresję 26.09.12, 13:09
                Nie, nie - zacofana mentalnościowo to będzie, upierając się, że każdy musi mieć prawo jazdy, że prawo jazdy jest oznaką wyrobienia, "normalności", męskości i w ogóle (nie mają uprawnienia do kierowania pojazdami tylko nieudacznicy) itd.

                Nie rozumiesz, że czym innym jest cieszyć się z samodzielnego używania samochodu, a czym innym cieszyć się z samodzielnego używania samochodu oraz nie przyjmować do wiadomości, że naprawdę nie każdy musi żyć tak jak ty i można spokojnie obywać się bez samochodu i uprawnień do kierowania nim?

                Właśnie o to chodzi, ze ty np. mieszkasz pod miastem oraz lubisz samodzielnie kierować własnym samochodem, a ktoś może mieszkać w centrum i nie potrzebować prawa jazdy?

            • kamelia04.08.2007 Re: No właśnie, to żadna niewygoda dla mnie. :) 07.11.12, 02:56
              allatatevi1 napisała:

              > ale mamy znajomych mieszkających w Pa
              > ryżu, którzy świetnie się bez samochodu obywają (mimo że mają dziecko).


              bo sie nauczyli obywac, bo nie musieli z dzieckiem w nocy do szpitala jechac, czy w srodku dnia, jak dzieciak sobie głowe rozbił.
              pani do porodówki to sie na pieszo udała?



              > Jak dziecko gorączkuje to zawsze można wezwać taksówkę, a najlepiej po prostu w
              > ezwać lekarza do domu.

              to se wyobrax, że nie mozna wezwac lekarza do domu, bo nie ma takich opcji, a na taksówke sobie mozesz do rana czekac, a w ogole to sa swieta i czekaj az po swietach przyjedzie.
              A jak ci sie wydaje, ze jak mieszkasz z owym scisłym centrum, to ci wszystko na komende przybiegnie, to sie grubo mylisz.


              > Ale wśród ludzi mieszkających
              > w ścisłym centrum Paryża, Florencji czy Kopenhagi nikogo brak samochodu u rodz
              > iny z dziećmi nie dziwi.

              bo to jest koniecznośc finansowa, czysta kalkulacja w stylu "nie stac mnie", a nie wybór, bo jestem eko czy lubie sport.

              A samochody oczywiscie maja ci, którzy w scisłych centrach miast mieszkaja - tyle, ze oni maja wiecej kasy na utrzymanie tego auta na parkingu podziemnym albo za brama swojej rezydencji. Taki milioner-zboczeniec DSK (mieszka na placu wogezów), to własne autko ma, i to nie jedno.


              Nie dorabiaj wiec teorii o supernowoczesnych mieszkańcach metropolii, bo czekanie na taksówke, czy wołanie lekarza do domu jest koniecznoscia z braku auta.

              Czekałas kiedys na taksówke o drugiej w nocy w Paryzu po wyjsciu z imprezy? Myslisz, ze ci przyjedzie na pstryknecie palcami i od razu cie zabierze? To sobie zobacz jaka jest kolejka oczekujacych, bo metro jest zamkniete, a nocniki nie kursuja. Pewnie ci wszyscy, co tak oczekuja, to oni nie maja auta z wyboru. A widziałas kolejki do taksówki na Gare du Nord?
              • gazeta_mi_placi Re: No właśnie, to żadna niewygoda dla mnie. :) 09.11.12, 09:18
                Taksówkę można zamówić o dowolnej porze (oczywiście dotyczy miast, na wsiach faktycznie problem i mieszkańcom wsi faktycznie samochód bywa niezbędny, ale nie każdy mieszka na wsi, nie wiem jak jest zagranicą), u nas czekanie na taksówkę to średnio (niezależnie od pory) cztery minuty, najdłużej czekałam 10 minut, Pani dyspozytorka zapytała wcześniej czy zgadzam się na tak długi czas oczekiwania (ale mi akurat wtedy nie zależało na czasie, gdyby mi zależało zadzwoniłabym do czterech innych sieci i zapewne znalazłaby się taka co dojedzie w 5 minut). Jak dziecko rozbije głowę to lepiej nawet żeby kierował ktoś inny, a matka siedziała z dzieckiem z tyłu i je uspakajała, zajmowała się nim. Często przerażone stanem dziecka matki jadąc samochodem częściej narażają siebie i innych na wypadki, łamią przepisy itp. zatem nawet lepiej żeby jechała osoba postronna, skupiona wyłącznie na jeździe, a matka z rannym dzieckiem zajmowała się w tym czasie wyłącznie nim.
                Co do porodu chyba największa sknera odżałuje na taksówkę ten 1-2 razy w życiu (rzadko kto obecnie jest wielodzietny), poza tym przysługuje też karetka.
          • gazeta_mi_placi Re: No właśnie, to żadna niewygoda dla mnie. :) 09.11.12, 08:56
            Bez przesady. Są jeszcze taksówki, a nagła choroba wymagająca szybkiego dowozu do lekarza nie zdarza się tak często aby to był jakiś (w stosunku np. rocznym) wielki wydatek, tak samo przewiezienie fotela teściowej też nie zdarza się codziennie. Na takie jednorazowe akcje spokojnie wystarczy wezwać taksówkę. Wielkiego majątku obecnie taksówki nie kosztują, bo jest duża konkurencja, jak do Krakowa wszedł Icar wszystkie taksówki poobniżały ceny o 20-30%.
            O ile nie mieszka się na wsi lub na tzw. zadupiu to do najbliższego sklepu nie ma się więcej niż 400 metrów najczęściej.
            A ruch człowiekowi się przydaje bardziej niż kiszenie w samochodzie.
    • jola-kotka Re: znacie jakiegos faceta bez prawka? 23.09.12, 23:35
      Nie znam.
    • rosapulchra-0 Re: znacie jakiegos faceta bez prawka? 23.09.12, 23:53
      Znam co najmniej kilkunastu facetów, którzy nie posiadają prawa jazdy i nie jeżdżą autami. Przedział ich wieku to 25 - 60 lat. Niektórzy z nich mają żony z prawem jazdy i autem, niektórzy zdecydowanie preferują komunikację miejską, inni mają limuzyny z własnymi kierowcami. Uważam, że problem panów bez prawa jazdy jest z dupy wzięty.
      • bi_scotti Re: znacie jakiegos faceta bez prawka? 23.09.12, 23:59
        Calkiem sporo w roznym wieku. Najwiecej chyba kolegow moich obu synow (roczniki '87 i '91) - mieszkaja w miescie, korzystaja z public transportation, sa przeciwni posiadaniu samochodow (ale nie maja nic przeciwko footprint jaki zostawiaja latajac, eh suspicious ) i z tego co wiem, nie maja zadnych planow zeby miec prawo jazdy. Pewnie im sie pozmienia jak sie pozenia, przeprowadza do suburbiow i narobia dzieci tongue_out Im mlodsi tym wiecej bez prawa jazdy, znajomi "starsi" (65+) panowie to chyba wszyscy maja ... tak mi sie zdaje ...
    • yuka12 Re: znacie jakiegos faceta bez prawka? 24.09.12, 00:05
      Znalam takiego, ktorego byloby stac w owym czasie na nowy woz niezlej marki, ale wolal od prawka i auta rower, w zimie komunikacje miejska, a po imprezach taksowki. Taki styl zycia. I powiem wiecej- PODOBALO MI SIE TO.
    • kotobala Re: znacie jakiegos faceta bez prawka? 24.09.12, 00:25
      Ja nie znam.
      • michal_powolny12 Re: znacie jakiegos faceta bez prawka? 24.09.12, 00:45
        A to dziwne bo prawa jazdy nie ma Adam Michnik naczelny Gazety Wyborczej. Lider mazowieckiego SLD Wlodzimierz Czarzasty także obywa się bez prawa jazdy tak samo jak czolowy publicysta Rz i Uwarzam rze inaczej pisane Piotr Zaremba.
        • wiecznie-zapominam-login jarosław :p 25.09.12, 18:38
          Prawa jazdy nie posiada również jarosław kaczyński ;p
          • michal_powolny12 Re: jarosław :p 07.11.12, 11:51
            I Adam Michnik i Piotr Zaremba i Włodzimierz Czarzasty (lider mazowieckiego SLD).
        • wiecznie-zapominam-login jarosław :p 25.09.12, 18:39
          Prawa jazdy nie posiada również jarosław kaczyński tongue_out
        • josef_to_ja Rychu Peja. 05.11.12, 22:30
          Rafał Ziemkiewicz również.
    • ciociacesia a bo to jednego? 24.09.12, 00:53
      mój szef zrobił kurs w tym roku, egzaminu jeszcze nie zdał, kolega z pracy zdal w zeszłym roku, mój osobisty facet 2 lata temu
      3 znajomych informatyków nie ma samochodu i prawka, bo po co im skoro mieszkaja w warszawie a na wakacje jezdza pociagiem.
      • josef_to_ja Re: a bo to jednego? 24.09.12, 00:57
        A Ty prawko masz? wink
        • ciociacesia mam 25.09.12, 22:04
          tylko zgubiłam
          • josef_to_ja Re: mam 26.09.12, 00:01
            To czas wyrobić duplikat. wink
    • lilly_about Re: znacie jakiegos faceta bez prawka? 24.09.12, 07:38
      Mąż mojej koleżanki. Nie ma prawa jazdy na auto, bo ma na motocykl i nim jeździ. Za to ona wozi ich na wakacje, zakupy, do lekarza, na wszelkie imprezy. I wiecznie narzeka.
      • agniesia1973 Re: znacie jakiegos faceta bez prawka? 24.09.12, 07:41
        Mój mąż zrobił prawko dwa lata temu. Kolega z pracy zdał miesiąc temu egzamin a jest w wieku męża czyli 30+ wink
    • bea.bea Re: znacie jakiegos faceta bez prawka? 24.09.12, 08:25
      mój szef...smile żona go wozi..smile
    • kitka05 Re: znacie jakiegos faceta bez prawka? 24.09.12, 08:48
      Znam, Pan ma niespełna 40 lat. Mają dwoje dzieci (w dwóch innych szkołach), żona nie pracuje i robi za szofera zarówno dzieci jak i męża. Zdecydowanie stać ich na drugi samochód, ale podobno tak im pasuje.
      • kolpik124 Re: znacie jakiegos faceta bez prawka? 24.09.12, 09:26
        "Tak mi pasuje" to tradycyjne zaklecie tych co na prawko nie potrafia zdac wink

        Noi i jeszcze czesto uzupelniane jest to o argumenty "eko" big_grin
        • josef_to_ja Ja nawet jakbym zdał to bym nie jeździł. 24.09.12, 12:12
          A auta prędko bym nie kupił. Wolę najpierw sprawić sobie szwajcarski zegarek, bo obecnie żadnego rewelacyjnego nie posiadam, poza tym lubię się dobrze ubrać i dobrze zjeść, do tego gdzieś wyjść. Ciężko przy zarobkach 1800-2000 zł utrzymywać auto.
          • e-milia1 kochany, jak ty auta nie umiesz utrzymac to jak ty 24.09.12, 15:35
            chcesz kobiete utrzymac? chyba, ze szukasz takiej co ciebie i twoje auto ci bedzie utrzymywac smile
            • josef_to_ja Re: kochany, jak ty auta nie umiesz utrzymac to j 24.09.12, 15:50
              Interesuje mnie luzacki związek na zasadzie chodzenia ze sobą itp.
              Taki jeszcze trochę studencki. wink
    • atowlasnieja Re: znacie jakiegos faceta bez prawka? 24.09.12, 09:21
      Znam faceta lat 50+ który jeździ bez prawka.

      Znam trzech braci (30-40) z których jeden zrobił prawko w momencie gdy przygruchał sobie materiał na żonę, pozostali nie mają do dziś.

      Dwóch facetów w wieku 30 lat którym wzrok na to nie pozwala (szczerze mówiąc podziwiam, że mają na tyle rozumu by nie jeździć).

      Ale trzeba podkreślić, że mieszkam w mieście w którym autobusy kursują regularnie co 20 minut (na obrzeżach) a po samym centrum to śmigają co 5 minut. Więc na upartego bez auta da się żyć.
    • default Re: znacie jakiegos faceta bez prawka? 24.09.12, 09:34
      Znam dwóch. Obaj to straszne niedojdy i nieudacznicy życiowi.
      Ale może to zbieg okoliczności smile
      • josef_to_ja Re: znacie jakiegos faceta bez prawka? 24.09.12, 11:05
        Mam nadzieję, że zbieg okoliczności. smile
    • hellulah Re: znacie jakiegos faceta bez prawka? 24.09.12, 09:40
      Tak, znam osobiście kilku.

      W różnym wieku, z różnych powodów (to znaczy, czasem powody znam, ale jak nie znam, to nie wnikam).

      Np. dwóch z niepełnosprawnością niepozwalającą na prowadzenie samochodu.

      Kolejny to starszy pan, który całe życie bezproblemowo przeżył bez samochodu (początkowo nie nabywał samochodu ze względów finansowo-logistycznych, za komuny dalekiej jeszcze, a potem okazało się, że spokojnie można dobrze funkcjonować bez).

      Kolejny to dynamiczny specjalista (ale nie w biznesie) z udaną rodziną (własną, nie żeby przy fartuchu mamusi mieszkał), nie wiem czemu nie ma prawa jazdy i nie wnikam.

      Jeden to typ geeka, którego to nigdy nie interesowało i na nic mu nie potrzebne.

      Kolejny, mieszkający w mieście hadlowiec szczebla nieco wyższego (o zgrozo!), też nie przy fartuchu mamy (fajna żonka), również nie wnikam czemu nie (chyba powody jak w wątku o nieposiadaniu samochodu, czyli kiedyś nie zrobił, teraz nie bardzo mu się chce a nie musi). I to by było chyba na tyle, o ile dobrze pamiętam.

      Jeden jeszcze naukowiec (własna żona i dzieciaczek), mieszkający w dużym mieście.

      To ilu się doliczyłam? siedmiu?
      • angela10086 Re: znacie jakiegos faceta bez prawka? 24.09.12, 10:03
        tak
    • thegimel Re: znacie jakiegos faceta bez prawka? 24.09.12, 10:12
      Znam. Mój mąż. Kiedyś go ktoś wprowadził w błąd, że z jego wadą wzroku prowadzić nie może. Nie potrzebował prawka wtedy, więc nie zweryfikował. Teraz okazało się, że jak najbardziej może, w okularach oczywiście, więc prawko zrobi.
    • ania.rene Re: znacie jakiegos faceta bez prawka? 24.09.12, 11:03
      mój nie ma. a ja jestem w koncowce ciazy, ktora wieksszosc czasu przelezalam w szpitalu 40 km od domu. wiec musial sie prosic o wozenie du.py do mnie.

      wlasnie dzis byla sprzeczka, ze nie zrobil prawka chociaz obiecal. po to, zeby mi pomoc.

      no ale skoro nie chce to nie. ja wiecznie wozic nie bede. zwlaszcza teraz.
    • mondovi Re: znacie jakiegos faceta bez prawka? 24.09.12, 11:25
      Znam - niektórzy z powodu uszczerbków na zdrowiu, niektórzy, bo nie potrzebują, niektórzy zdawali kilka/kilkanaście razy i oblewali praktyczny - i całe szczęście, że nikt ich z "litości" nie przepuścił.
      • e-milia1 ja sobie zycia bez nie wyobrazam 24.09.12, 11:33
        prawko zrobilam majac 18-scie lat i stwierdzilam, ze i tak jezdzic pewnie nie bede bo i po co? zmienilo mi sie jak urodzila sie corka i trzeba bylo wszedzie z nia jezdzic, do szpitala, do lekarza, na jakies minikluby. potem zaczelam pracowac i byl dylemat-albo kupic drugie auto by moc dojezdzac do pracy a potem szybko odbierac dziecko, albo nie kupowac auta i siedziec w domu, zdecydowalam sie na to pierwsze. maz duzo wyjezdza i jego auto jest do dyspozycji tylko w weekendy. teraz staram sie duzo chodzic ale jest wiele sytuacji gdzie bez auta i 2 dzieci nie dalbym rady....
Inne wątki na temat:
Pełna wersja